millicenta
05.12.12, 08:58
Cierpię na to. Jestem bardzo obowiązkowa, nigdy nie przekraczam terminów, zawsze wykonuję wszystko co do mnie należy, jestem niezwykle poukładana, momentami jak cyborg ;/ Ma to oczywiście swoje zalety i bardzo procentuje w życiu, ale jednocześnie wykańcza, bo osiągnęłam poziom gdzie wykonanie jakiejś pracy w terminie stanowi priorytet, jeśli tego nie zrobię lub coś mi przeszkadza, zaczynam być poirytowana, zdenerwowana, wściekam się. To się zaczyna przekładać na każdą dziedzinę życia (sprzątanie, zakupy, punktualność) i, co gorsza, zauważyłam, że tego samego oczekuję od dziecka - jest w szkole, uczy się świetnie, ale ma inny rytm pracy niż ja (na pewno przejmuje się znacznie mniej niż ja, ma więcej elastyczności) i złapałam się na tym, że zaczynam zrzędzić ;/
Ma ktoś tak? Jak sobie wytłumaczyć, że tak nie trzeba??