Dodaj do ulubionych

Codziennosc w zwiazku

IP: *.unassigned.aoltw.net 05.06.03, 17:00
Czesc,

Jak sobie radzicie z rutyna w zwiazku? Juz jest ta wymarzona osoba, juz
wiadomo, ze nikogo innego nie warto, ale po kilku latkach sie wkrada rutyna.
potem odchodzi, a potem znowu sie pojawia i kusi zyciem w pojedynke. Jak
sobie z tym radzic?

Dzieki

Obserwuj wątek
    • Gość: Kasia Odwieczny dylemat n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.03, 17:01
      • Gość: alaa samotnosc we dwoje IP: *.dip.t-dialin.net 05.06.03, 17:07
        jasne, ze wkrada sie nuda, ale dlateo tez trzeba miec wlasne zycie, nie byc
        tylko wpatrzonym w partenera.
        ja jestem z moim facetem 5 lat.mieszkamy tez razem
        czasem mysle sobie ze jasen chcialo by sie przezyc cos nowego, jakies nowe
        szalenstwo. ale doceniam to co mam.
        mysle ze jestesmy ze soba tez dlatego ze kazde z nas ma wlasne
        zainteresowania. ze nie wszedzie chodzimy razem. ze spedzamy czas osobno. a
        wiec zawsze za soba tesknimy.wazne jest tez zbudowac z partenerem przyjazn.
        a jak juz bardzo potrzebuje od niego odetchnac to wyskakuje z kolezankami na
        dyskoteke lub zakupy, albo wyjezdzam gdzies na 2 tygodnie. on tez tak robi.
        kazdy potrzebuje troche odpoczynku i samotnosci. dzieki temu ze to
        respektujemy , nadal jestesmy razem
        • Gość: kobieta ze stazem Re: samotnosc we dwoje IP: *.unassigned.aoltw.net 05.06.03, 18:40
          dzieki. ja mam swoje zycie poza nim i zainteresowania... czasem tylko mi sie
          wydaje, ze to moje ''osobne'' zycie jest ciekawsze od ''wsolnego''
          • Gość: la Re: samotnosc we dwoje IP: *.dip.t-dialin.net 05.06.03, 18:57
            to przeciez nie szkodzi. pytanie jest czy go kochasz , jesli tak to przeciez
            super. a jesli nie to nie ma sensu inwestowac w to czasu
            • Gość: .................. Re: samotnosc we dwoje IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 05.06.03, 20:55
              Z tego co tu przeczytalem, nasuwa mi sie mysl, ze ta
              codziennosc raczej jest na niekorzysc zwiazku. Otoz, nieumiejetnosc
              lub niechcenie szukania sobie urozmaicenia zycia wspolnie, zaczyna
              sie go szukac w pojedynke, lub z innymi, z nadzieja na kolejne
              (lepsze?) zmiany. Stad zrozumiale stwierdzenia u niektorych, ze moje
              (osobne) zycie wydaje sie byc lepsze niz we dwoje. Smutne to, ale
              jakze prawdziwe dla wielu malzenstw. Ja tam zawze mam o czym ze
              swoja rozmawiac. Czasem ona mnie gdzies wyciagnie, czasem ja ja. W
              domu tez sie nie nudzimy - jest kobieta kochana, a z kochana kobieta
              nudzic sie nie sposob. Potrzebna jest mi na codzien - niby wszystko
              jakgdyby monotonnie, tak samo w wielu przypadkach, ale czyz nie je
              sie np. ulubionego swego jedzenia dosc czesto, ktore wciaz smakuje.
              Osobiscie mysle, ze wygasajaca milosc, lub jej brak, pomiedzy
              dwojgiem ludzi przynosi i wnosi w ich zycie te "samotnosc we
              dwoje". Pozdrawiam
              • Gość: kobieta ze stazem Re: samotnosc we dwoje IP: *.wan.aol.com 06.06.03, 19:01
                Gość portalu: .................. napisał(a):

                > Z tego co tu przeczytalem, nasuwa mi sie mysl, ze ta
                > codziennosc raczej jest na niekorzysc zwiazku. Otoz, nieumiejetnosc
                > lub niechcenie szukania sobie urozmaicenia zycia wspolnie, zaczyna
                > sie go szukac w pojedynke, lub z innymi, z nadzieja na kolejne
                > (lepsze?) zmiany. Stad zrozumiale stwierdzenia u niektorych, ze
                moje
                > (osobne) zycie wydaje sie byc lepsze niz we dwoje. Smutne to, ale
                > jakze prawdziwe dla wielu malzenstw. Ja tam zawze mam o czym ze
                > swoja rozmawiac. Czasem ona mnie gdzies wyciagnie, czasem ja ja. W
                > domu tez sie nie nudzimy - jest kobieta kochana, a z kochana
                kobieta
                >
                > nudzic sie nie sposob. Potrzebna jest mi na codzien - niby
                wszystko
                >
                > jakgdyby monotonnie, tak samo w wielu przypadkach, ale czyz nie
                je
                >
                > sie np. ulubionego swego jedzenia dosc czesto, ktore wciaz
                smakuje.
                > Osobiscie mysle, ze wygasajaca milosc, lub jej brak, pomiedzy
                > dwojgiem ludzi przynosi i wnosi w ich zycie te "samotnosc we
                > dwoje". Pozdrawiam

                czesc.
                bardzo mi sie ta wypowiedz spodobala. bo taka prawdziwa. ja tez wierze ze na
                szczescie solo, i to we dwoje, trzeba sobie zapracowac. tylko ze ja sie
                wlasciewe zastanwiam, czy ja go jeszcze kocham. jest przywiazanie i szacunek,
                stawianie sobie dobro partnera za wazny element zwiazki, a namietnosc jakos
                zniknela... moze o to sie rozchodzi? jak rozbudzic namietnosc po latach, kiedy
                to cialko obok juz nie pociaga?
    • pajdeczka Re: Codziennosc w zwiazku 06.06.03, 10:20
      W związku , gdzie jest cały czas głębokie uczucie, nie ma rutyny.
      Mój mąż powiedział mi niedawno, że jesteśmy z sobą tyle lat , a on ma wrażenie,
      że to ciągle początek naszej wspólnej drogi. Usłyszeć coś takiego po 14 latach
      to więcej, niż słyszeć codziennie "kocham cię".
    • capa_negra Re: Codziennosc w zwiazku 06.06.03, 10:27
      a ja lubię codzienność - nie mylić z nudą - miło jest razem nawet pomilczeć
    • aguszak Moim sposobem... ;) ;) ;) ;) ;) 06.06.03, 11:01
      Robić co jakiś czas karczemne awantury z byle powodu - godzenie się jest takie
      inspirujące ;)
      Pozdrowionka ;)
      • capa_negra Re: Moim sposobem... ;) ;) ;) ;) ;) 06.06.03, 11:11
        wiśta wio łatwo powiedziec - nie dość, że mój chłop kompletnie nie
        ma "talentu" do kłótni to jeszcze do tego nie ma sie do niego o co przypiąć :-
        )) - ja to mam przewalone...
        • aguszak Moja Droga Capo ;) 06.06.03, 13:01
          capa_negra napisała:

          > wiśta wio łatwo powiedziec - nie dość, że mój chłop kompletnie nie
          > ma "talentu" do kłótni to jeszcze do tego nie ma sie do niego o co przypiąć :-
          > )) - ja to mam przewalone...

          Trzeba mieć trochę wyobraźni i troche kobiecej intuicji - zawsze jest coś za co
          można męża zjechać, a jak nie to profilaktycznie: Jak się męża nie bije, to mu
          wątroba gnije... ;)
          • capa_negra Re: Moja Droga Aguszak;) 06.06.03, 13:08
            Moj chłop:
            gotuje - nawet dobrze
            pierze - jak musi
            prasuje - sobie sam
            zmywa - bez proszenia
            posprzata - jak przymuszę
            nie grymasi, zarabia, w niczym mnie nie ogranicza
            "po godzinach" ohhhooho
            i do tego Się myje !!!!!
            Wiec w morde czego mam się czepić !!!!

            ps./ pilota od tv tez trzymam ja :-), meczów nie ogląda!!!
            • aguszak Capa ;) 06.06.03, 13:20
              To Ty masz w domu naprawdę ciężką (właściewie beznadziejną) sytuację... może
              powinniście udać się do poradni psychologicznej ;) ;) ;)
              • capa_negra Re: Capa ;) 06.06.03, 13:50
                No toś mnie "pocieszyszła" i co ja biedna zrobie
    • remo29 Re: Codziennosc w zwiazku 06.06.03, 12:28
      Oj, jak ja bym się chciał ponudzić... :)
      Jesteśmy 8 lat po ślubie. Na początku nikt nie dawał nam żadnej szansy, wszyscy
      mieli uśmiechy muzyków na Titanicu. Przed ślubem znaliśmy się niecały rok,
      potem nam się wpadło i wszyscy traktowali to małżeństwo jak "małżeństwo". A tu
      kuku. Jesteśmy ze sobą nadal, a "chodzone" związki naszych znajomych już dawno
      są historią. Od niedawna mamy drugiego malucha i jest ekstra.
      • aguszak He he he, Remo, DOBRE !!! n/txt 06.06.03, 13:03
        remo29 napisał:

        > wszyscy
        > mieli uśmiechy muzyków na Titanicu.
      • pajdeczka Re: Codziennosc w zwiazku 06.06.03, 13:16
        remo29 napisał:

        > Oj, jak ja bym się chciał ponudzić... :)
        > Jesteśmy 8 lat po ślubie. Na początku nikt nie dawał nam żadnej szansy,
        wszyscy
        >
        > mieli uśmiechy muzyków na Titanicu. Przed ślubem znaliśmy się niecały rok,
        > potem nam się wpadło i wszyscy traktowali to małżeństwo jak "małżeństwo". A
        tu
        > kuku. Jesteśmy ze sobą nadal, a "chodzone" związki naszych znajomych już
        dawno
        > są historią. Od niedawna mamy drugiego malucha i jest ekstra.

        Razem z twoim macie trzy maluchy.
        • wskaznik_iq Re: Cóż za polot i błyskotliwość 06.06.03, 13:25
          pajdeczka napisała:

          >
          > Razem z twoim macie trzy maluchy.

          Pajda, gratulacje za wspięcie się na szczyty możliwości intelektualnych. To
          była taka głęboka wypowiedź, pozostałem pod wrażeniem.

          iq pajdy ---> zdecydowanie poniżej średniej
          • pajdeczka Re: Cóż za polot i błyskotliwość 06.06.03, 13:31
            wskaznik_iq napisał:

            > pajdeczka napisała:
            >
            > >
            > > Razem z twoim macie trzy maluchy.
            >
            > Pajda, gratulacje za wspięcie się na szczyty możliwości intelektualnych. To
            > była taka głęboka wypowiedź, pozostałem pod wrażeniem.
            >
            > iq pajdy ---> zdecydowanie poniżej średniej

            Dzięki za uznanie i błyskawiczne obliczenie mojego IQ.
            Ps. A propos, czy ty masz poczucie humoru?
        • remo29 Re: Codziennosc w zwiazku 06.06.03, 13:27

          > Razem z twoim macie trzy maluchy.

          Bystre spostrzeżenie, oj bystre...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka