wskaznik_iq
06.06.03, 14:24
Jako że ciotka z niej naprawdę uczynna, tak pomaga innym na tym świecie,
zwłaszcza swoim zdradzanym przyjaciółkom, wpieprzając się w ich życie z
buciorami, i ja postanowiłem zabawić się, tym razem w dobrego wujka. Pomóżmy
Milence w jej problemie, który przedstawiła na innym Forum. Oto treść jej
problemu:
--------
Chciałabym opisać Wam mój problem, może coś doradzicie,
chętnie wysłucham każdej opinii. Chodzi o mój orgazm,
którego nie mogę osiągnąć w trakcie stosunku. Mam
mężczynę, którego bardzo kocham i który kocha mnie.
Jesteśmy ze sobą 3 lata. Gdyby ktoś zapytał mnie o seks,
odpowiedziałabym jest dobrze, ale... nie mogę osiągnąć
orgazmu :( Mimo tego bardzo lubię seks i często się
kochamy - to wspaniałe uczucie jednoczyć się z kimś w
ten wyjątkowy sposób :) Odczuwam wielką przyjemność z
pieszczot całego ciała, łechtaczki i pochwy. Szczególnie
silnie czuję przyjemność, gdy mój mężczyzna wkłada mi
dwa palce (zginając je ku górze) do środka i zaczyna
nimi szybko poruszać. Robię się wtedy zaraz mokra. Tak
samo z pieszczotami oralnymi łechtaczki. Jest
przyjemnie, ale nie doprowadza mnie to do orgazmu. W
trakcie penetracji czuję ogromną przyjemność w pozycji
klasycznej zmodyfikowanej ;) Leżę na plecach, moje
kochanie klęczy i podnosi mi nogi do góry. Jest super,
super i... to się zatrzymuje w miejscu. Jakbym nie mogła
przeskoczyć pewnego schodka.
Chcę podkreślić, że orgazm mogę osiągnąć podczas
masturbacji. Robię to od podstawówki, cały czas w
ukryciu. Gdy byłam nastolatką miałam potworne wyrzuty
sumienia i ciąglę obiecywałam sobie, że to już ostatni
raz. Nigdy nie dotrzymywałam słowa :) Może to ma wpływ
na to, co czuję (a właściwie czego nie czuję) w trakcie
aktu miłosnego? Pewne takie zachamowania, kwestia
surowego w sprawach seksu wychowania przez mamę...?
Czytałam kilka wątków na forum, pamiętam, że pisaliście
o orgazmie łechtaczkowym i pochwowym, a raczej, że jest
jeden orgazm. W początkach masturbacji pocierałam sobie
tylko łechtaczkę i właściwie rozkosz ogniskowała się
wyłącznie w tym miejscu. Potem odkryłam coś
przyjemniejszego :) Wkładałam sobie paluszka do pochwy,
tylko połowę, w tym czasie pocierałam łechtaczkę i
rozkosz nabrała nowych wymiarów - czułam ją nie tylko w
miejscu łecztaczki, ale cudownie przenosiła mi się do
środka i czułam rozkoszne skurcze pochwy. Także wiem, że
mogę przeżyć orgazm, tylko dlaczego nie w trakcie
stosunku? :(
Zaczynam się gubić, może to wszytsko nie ma sensu, co
napisałam, może pomyślicie: co ona ma za problem?
Przecież podczas masturbacji ma orgazm... Ale ja bym
chciała przeżyć to z moim narzeczonym!
Myślę, że kwestia wychowania ma tu niebagatelne
znaczenie. Do dziś wystydzę się masować łechtaczkę przy
moim ukochanym - wiem, że to głupie, przecież on robi to
nawet językiem. Jednak nie mogę się przełamać. Kolejna
sprawa to odprężenie. Często w łóżku nie mogę się do
końca wyluzować i denerwuję się :(
Może któraś z dziewczyn na forum miała podobny problem?
Co zrobić? Mam 27 lat, pracuję, niedługo wychodzę za
mąż, jestem osobą energiczną, w towarzystwie zawsze
wszystko kojarzy mi się z seksem ;) Tymczasem jest coś o
czym marzę...
Dzięki za przyczytanie tego długieo posta.
Milena
--------------
Czy już wiemy, skąd wynika to nadmierne zainteresowanie problemami innych
ludzi, zwłaszcza tych bliskich sobie? Odpowiadamy chóralnie.......
taaaaaaaaakkkkkk, z powodu kłopotów z orgazmem :-))))))). To jak, pomagamy
biednej Milence?
iq mileny ---> równie wysokie co jej zdolność do przeżywania orgazmu z
partnerem