Upokorzyłem moją żonę

11.06.07, 09:10
Byliśmy małżeństwem od 3 lat, nie mieliśmy dzieci ale prlanowaliśmy w
przyszłości. Bylismy tez tak mi się przynajmniej zdawało szczęśliwi. Wszystko
to jednak runęło pewnego dnia jak domek z kart. Przypadkiem sprawdziłem jej
sms-y w komórce i przeżyłem szok. Nie ulegało wątpliwości, że zona mnie
zdradza. Mimo wszystko nie chciałem jednak działać pochopnie dlatego
postanowiłem, że musze przekonac się na własne oczy. Postanowiłem więc
śledzić moja żonę i niestety moje przypuszczenia potwierdziły się. Byłem
załamany, nie wiedziałem co robić, w głowie krążyły mi rózne myśli. Niestety
sytuacja nie pozostawiała żadnych wątpliwości. Pojechałem do knajpy się napić
i zastanawiałem się jednoczesnie co robić. Doszedłem do wniosku, że nasze
małżeństwo jest juz skończone ale tak tego nie moge zostawić. Nie będzie
żadnego kulturalnego rozstania. Ona musi zostac upokorzona, musi cierpieć tak
jak ja. Tylko jak to zrobić? Póki co postanowiłem, że nie dam po sobie
poznać, że coś wiem. Nie powiem łatwe to nie było ale jakoś sie trzymałem i
zona chyba nic nie zauwazyła. Po dwóch dniach wreszcie wpadłem na pomysł jak
ja upokorzyć. Następnego dnia poechałem do tego faceta z którym mnie
zdradzała i powiedziałem mu, że wiem o wszystkim i co on na to. Facetowi
zrobiło się głupio, zaczął się jakoś bezsensownie tłumaczyć, że nie wiedział,
że ona ma męża, że gdyby tylko wiedział, że mnie przeprasza i tym podobne
bzdety. Oczywiście kłamał ale to nie miało teraz znaczenia. Powiedziałem mu,
że nie przeszkadza mi to tylko stawiam dwa warunki. Po pierwsze mają być
dyskretni żeby ludzie nie zaczeli gadac a po drugie skoro chce miec z nia
romans to za każde spotkanie musi mi płacić 50 zł. W tym momencie faceta
zamurowało. Zapytałem go więc czy chce dalej posuwac moja zonę czy nie, w
końcu wychodzi taniej niz w burdelu. Jeżeli się nie zgadza robię awanturę i
koniec darmowego bzykania. Widac, że facet był w cięzkim szoku ale po chwili
wahania zgodził się. Podaliśmy więc sobie ręce a ja zaproponowałem żebyśmy
wypili brudzia i przeszli na ty :) Od tej pory moja zona bzykała się juz za
kasę choć nie miała o tym zielonego pojęcia. Oczywiście ze mną tez uprawiała
seks tak jak dawniej. Postanowiłem, że przez kilka miesięcy będe to ciągnąc a
dopiero potem będzie rozwód. Jednoczesnie zaprzyjaźniłem się z jej
kochankiem. Okazało się, że to naprawdę fajny facet i mamy wiele wspolnych
zainteresowań. Naturalnie zona nic nie wiedziała o naszej znajomości :)
Wreszcie po 5 miesiącach takiego wariackiego życia stwioerdziłem, że
wystarczy tego dobrego i postanowiłem wszystko jej powiedzieć. Podczas
niedzielnego obiadu zapytałem ja jak tam Marek? Jaki Marek odpowiedziała i
widac, że już była zdenerwowana. Jak to jaki ten z którym się bzykacie 2 razy
w tygodniu odparłem ze śmiechem. Żonka pobladła w tym momencie i za chwilę
rozpłakała się. To ty wiesz zapytała? Jasne, że wiem i nie przeszkadza mi to
zresztą Marek płaci mi 50 zł za spotkanie. Zresztą fajny z niego gość,
kumplujemy się. To ją juz kompletnie dobiło i teraz zareagowała agresją. "Jak
mogłeś", "ty świnio", "ty zboczeńcu" itp. Na mnie oczywiście nie robiło to
żadnego wrqażenia i tylko się usmiechałem pod nosem. widac, że zemsta się
udała. Oczywiscie po pewnym czasie rozwiedliśmy się a ona po ogromnej
awanturze skończyła swój romans z Markiem. Obecnie nie mam żadnej kobiety
dlatego, że nie mogę jeszcze żadnej kobiecie zaufać ale mam nadzieję, że czas
zagoi rany. Ona natomiast jest całkowicie rozbita i załamana. Wiem to od
naszej wspolnej znajomej. Mimo wszystko mam gorzką ale satysfakcję.
    • sonia.t1 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 09:18
      genialny plan ! jestes zadowolony ze powiodl sie bez komplikacji?
      • xtrania Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:18
        a świstak siedzi....
    • kotkaaaa Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 09:18
      za bardzo wydumany serial, nie obejrze drugiego odcinka
      • owocoskala Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 09:29
        > za bardzo wydumany serial, nie obejrze drugiego odcinka
        A ja chętnie poczytam drugą część, ciekawe miniopowiadanie, autor może sprzedać
        do jakiegos pisma, choc pewnie raczej męskiego :)
    • insomnia0 niezła bajka ;) napisz ksiazkę bo niezle wymyslasz 11.06.07, 09:19
      oj ludzie.. ludzie..
    • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 09:21
      Możecie wierzyć albo i nie. Wasza sprawa. Wiem, że trudno w to uwierzyć ale tak
      było. W każdym razie musiałem to z siebie wyrzucić. Nie czuję zsięz tym
      bynajmniej dobrze w końcu moje dotychczasowe życie legło w gruzach. Mimo to mam
      jednak taka gorzką satysfakcję, że ona ma jeszcze gorzej.
      • summerlove Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 09:46
        masz satysfakcje ze ona jest zalamana??
        o Boże..
        • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:15
          Tak mam satysfakcję. Ciesze się, że cierpi i jest jej źle. No ale sama tego
          chciała.
      • kadfael Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 09:53
        Ciekawe jak to jest. Mieć satysfakcje z bycia palantem.

        Niestety do rozstania też potrzebna jest klasa.
    • zbanowany-fiutek-maly Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 09:22
      fajna historia. chyba masz talent ale na pewno muszisz jeszcze popracowac nad
      stylem (nie żeby styl był zły , ale móglby być lepszy) :)
      • agata2810 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 09:38
        a mnie wcale nie smieszy ta historia.sadzilam,ze przynajmniej niektorzy faceci
        potrafia rozstawac sie z klasa.
        • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:11
          agata2810 napisała:

          > a mnie wcale nie smieszy ta historia.sadzilam,ze przynajmniej niektorzy faceci
          > potrafia rozstawac sie z klasa.
          Ciekawe jak wygląda takie rozstanie z klasą? Może napisz jeszcze, że po tym
          rozstaniu powinniśmy zostac przyjaciółmi. Z klasa mozna to się mozna rozstać z
          kobieta z klasą. To nie ja zachowałem się jak świnia i zdradziłem.
          • trypel Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:13
            dartk napisał:

            Z klasa mozna to się mozna rozstać z
            > kobieta z klasą. To nie ja zachowałem się jak świnia i zdradziłem.

            Jako doświadczony na tym polu :) musze sie zgodzić w 100% z powyższym
            • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:28
              trypel napisał:

              > Jako doświadczony na tym polu :) musze sie zgodzić w 100% z powyższym
              Dzięki :)
          • agata2810 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:20
            z klasa to wyglada tak,ze mowisz jej szczerze co Ci nie odpowiada w jej
            zachowaniu i dziekujesz za spedzone wspolnie lata.nie szukasz zemsty,po prostu
            mimo tego,ze tak Cie skrzywdzila potrafisz odejsc z godnoscia.zapewniam,ze przy
            takim podejsciu,ona mialaby pewnie wyrzuty sumienia a tak to jest tylko wkurzona
            i tyle(a le to jej szybko przejdzie,w przeciwienstwie do wyrzutow,ktore potrafia
            meczyc latami...)
            • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:25
              agata2810 napisała:

              > z klasa to wyglada tak,ze mowisz jej szczerze co Ci nie odpowiada w jej
              > zachowaniu i dziekujesz za spedzone wspolnie lata.nie szukasz zemsty,po prostu
              > mimo tego,ze tak Cie skrzywdzila potrafisz odejsc z godnoscia.zapewniam,ze
              przy
              > takim podejsciu,ona mialaby pewnie wyrzuty sumienia a tak to jest tylko
              wkurzon
              > a
              > i tyle(a le to jej szybko przejdzie,w przeciwienstwie do wyrzutow,ktore
              potrafi
              > a
              > meczyc latami...)
              Myślę, że się mylisz i będzie ja to długo męczyć i o to chodzi. Gdyby ona
              szczerze powiedziała co jej nie odpowiada i podziekowała za wspólnie spędzone
              lata to pewnie wyglądałoby to inaczej ale ona wybrała inna drogę. Tak więc jak
              to mówią "Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie". Inna sprawa, że ona z tego co wiem
              wcale nie miała zamiaru ode mnie odchodzić. Po prostu tak jej było wygodnie mąż
              i kochanek. Skąd to wiem? Od kochanka :)
              • agata2810 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:30
                trudno mi oceniac to w tych kategoriach zwlaszcza,ze ja z natury nie jestem
                msciwa.uwazam,ze dorosli ludzie powinni przede wszystkim umiec ze soba szczerze
                porozmawiac.jesli ona nie miala zamiaru odchodzic to wystarczylo bys Ty to
                zrobil,jak sie zorientowales,ze zona przyprawia Ci rogi.a jesli ona poczuje sie
                glupio tylko przez"chwile"a pozniej bedzie nadal robic co chce to tez bedziesz
                mial taka satysfakcje?ze zadnych wnioskow nie wyciagnela...
                • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:32
                  Nie wiem czy wyciągnie wnioski czy nie i jakie to będa wnioski. Mnie zależało
                  na tym żeby ja upokorzyć, żeby się zemścić i to mi się udało. Tez myslałem, że
                  nie jestem mściwy. Okazało się jednak, że się myliłem.
                  • agata2810 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:35
                    w takim razie jezeli osiagnales cel i jestes z siebie dumny to teraz czas na
                    krok drugi:zapomnij o calej tej historii i zacznij myslec o czyms innym:)
                    • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:41
                      To jeszcze nie ta chwila. Jeszcze za wcześnie ale masz rację, że kiedyś taki
                      moment będzie musiał przyjść. Nie mozna cały czas żyć w nienawiści a ja teraz
                      tak własnie żyję i cały czas napawam, delektuję się tym, że jest jej źle.
                      • agata2810 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:45
                        ale przy okazji dreczysz samego siebie.poza tym"zemsta jest rozkosza bogow,ale
                        na zwyklych smiertelnikach moze sie zemscic";)
    • izabellaz1 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 09:41
      dartk napisał:

      > Okazało się, że to naprawdę fajny facet i mamy wiele wspolnych
      > zainteresowań.

      > Obecnie nie mam żadnej kobiety

      To może przerzuć się Marka? Macie tyle wspólnych zainteresowań, nie masz kobiety...
    • vandikia ale widzisz mam nadzieje, ze 11.06.07, 09:44
      upokorzyles przede wszystkim siebie :)
      • elein Re: ale widzisz mam nadzieje, ze 11.06.07, 09:50
        to pewność, nie nadzieja.
        Biedny facet. Starcony na zawsze dla normalnego związku z przyzwoita kobietą.
        Piętno sutenera zostanie mu w duszy na całe życie. A każda ukochana kobieta
        która się dowie od życzliwych jak potraktował swoją żonę - da mu w twarz i
        pokaże drzwi.

        Myślę, że skończy biedak alkoholizując się w samotnoiści.
      • dartk Re: ale widzisz mam nadzieje, ze 11.06.07, 10:13
        Ja siebie nie upokorzyłem. To ona mnie upokorzyła zdradzając mnie. Postanowiłem
        więc, że powinna poczuć jak to jest być upokorzonym i mam nadzieję udało mi się
        choc gorzka to satysfakcja ale zawsze. Dzieki temu przynajmniej troche lepiej
        się czuję.
        • ishtarr Re: ale widzisz mam nadzieje, ze 11.06.07, 16:30
          upokorzyles siebie- znizyles sie do jej poziomu poprzez oszukiwanie jej

          • dartk Re: ale widzisz mam nadzieje, ze 11.06.07, 17:00
            Ja ją oszukiwałem?
    • trypel Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:08
      Nie podoba mi się że grzebałeś jej w komórce. To było bardzo nie w porządku.
      Poza tym jak scenariusz to telenoweli ale takiej z wyższej pólki :)
    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:16
      a mnie bardzo się ta historia podoba. Marne szanse że jest prawdziwa, ale pomysł
      niezły i specjalnie mnie nie oburza. Napisz czasem coś jeszcze !
    • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:20
      Piszecie, że powinienem rozstac się z klasą. Ciekawe jak wygląda takie
      rozstanie. Przeciez nie pobiłem jej, nie zrobiłem awantury, nie nakrzyczałem na
      nią, byłem nawet tak wyrozumiały, że przez długi czas pozwalałem jej spotykac
      się z innym mężczyzną i realizować swoje fantazje seksualne. W czym więc
      problem?
      • agata2810 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:22
        a odprowadziles podatek od "zarobionej kasy";)
        • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:26
          Nie ale zastnawiam się czy się z nią nie podzielić:) Jak sądzisz czy to dobry
          pomysł? Troche szkoda tej kasy ale w sumie zapracowała sobie na nią.
          • blackone76 biedna dziewczyna!:( 11.06.07, 10:29
            trafiła na męża skurczybyka i kochanka idiotę:(( szkoda mi jej.. mam nadzieje ze
            w przyszłosci bedzie miała wiecej szczescia..
            • dartk Re: biedna dziewczyna!:( 11.06.07, 10:30
              Jasne biedna sierotka, mąż skurczybyk i kochanek idiota. Może od razu ja
              kanozizujmy. Santo subito :)
              • blackone76 Re: biedna dziewczyna!:( 11.06.07, 10:35
                jesli to nie sciema facet.. to tak biedna.. bo Ty jej nie kochales.. gdybys
                kochał to bys walczył..porozmawiał.. moze sie dziewcze pogubiło..a kazdemu mozna
                dac szansę.. po drugie..kochanek tez nie wykazał sie taktem.. bo nie powinien
                chciec z Tobą wogole rozmawiać..a napewno powinien powiadomić kochane ze mąż juz
                wie.. i ze taką propozycję złozył.. a zemsta bez klasy.. mogles wymyslec cos
                tardziej subtelnego a z klasą.. ale to juz Twój wybor.. biedna laska.. i juz
                zycze jej szczescia w przyszłosci..
                • dartk Re: biedna dziewczyna!:( 11.06.07, 10:37
                  Tja biedna dziewczynka a ci faceci to jednak świnie. Jak oni mogli! Toż to
                  skandal! Nie ma co po prostu Santo subito :)
                  • blackone76 Re: biedna dziewczyna!:( 11.06.07, 10:46
                    jeszcze jedno- cos myslę ze zemsta zemstą..a Ciebie to nadal boli..hmm chyba nie
                    osiągnąłes tego co chciałeś... kiedys miałam faceta od ktorego odeszłam.. on
                    chciał sie zemscic i przyjechał poparadodac do mnie z nową dziewczyna...myslał
                    ze mnie to zaboli.. wiesz co czułam.. ulgę ze sobie kogos znalazł..i wreszcie
                    przestałam miec wyrzuty sumienia..ze go zostawiłam.. to ze ty myslisz ze się
                    zemsciłes.. moze nie do konca.. ona poczuła jako zemstę.. moze uwolniles ją od
                    zwiazku..z tobą..z ktorego ona nie wiedziała jak wybrnąć.. dlatego tez
                    uwazam..ze gdybys zastosował.. spokojniejsza zemstę.. to mogło dac jej wiecej do
                    myslenia.. niz to co zrobiles.. i ateraz tak :)oglaszam ją Świętą;))) hhhe
                    • dartk Re: biedna dziewczyna!:( 11.06.07, 10:51
                      Pewnie, że boli ale dzięki tej zemście boli jakby mniej a ona cierpi wiem o tym
                      i widzę to na co dzień. Gdybym załatwil to w sposób tzw. "kulturalny" pewnie
                      nawet by ja to nie ruszyło choć może się mylę a tak została potraktowana jak
                      zwykła dziwka i wiem, że bardzo ja to zabolało. Nie wiem czy teraz będzie w
                      stanie zaufac jakimukolwiek mężczyźnie. No ale to juz nie mój problem. Niech
                      jej ziemia lekką będzie :)
                      • blackone76 Re: biedna dziewczyna!:( 11.06.07, 10:56
                        czyli przyznajesz ze potraktowales ją jak dziwkę.. no to dales swiadectwo
                        siebie.. przykre.. nie jestes duzo wart...:( Ja na jej miejscu zglosiłabym to na
                        policję.. czerpałes korzysci z jej nierzadu.. to byłaby dopiero zemsta..
                        piekna.. mzoe podasz namiary na nią?? zobaczymy jak sytuacja sie rozwinie..oki?
                        • dartk Re: biedna dziewczyna!:( 11.06.07, 11:06
                          Niech zgłasza na policję. Prosze bardzo. Będzie niezły ubaw. Wszyscy jej
                          znajomi, rodzina, przyjaciele dowiedza się jaka jest naprawdę :)
                          • blackone76 Re: biedna dziewczyna!:( 11.06.07, 11:12
                            to co ona zrobiła nie jest karane..a to czego Ty sie dopusciłes i owszem;)
                            widzisz jak to jest kto mieczem wojuje..od.. miecza.. ;)
                            • dartk Re: biedna dziewczyna!:( 11.06.07, 11:20
                              Juz się boję :)
                              • blackone76 Re: biedna dziewczyna!:( 11.06.07, 11:30
                                A i słusznie:)
                                ps.. mimo wszystko Ciebie jako zdradzanego tez mi zal.. bo to nic przyjemnego..
                                choc to co zrbiles nie pochwalam rowniez.
                                • dartk Re: biedna dziewczyna!:( 11.06.07, 11:32
                                  Ciekawe jak ty zachowałabys się w takiej sytuacji. Łatwo ci mówić.
                                  • blackone76 Re: biedna dziewczyna!:( 11.06.07, 11:39
                                    rozumiem..ze sytuacja sama w sobie tragiczna..Ja bym się jednak skusiła na
                                    rozmowę i w zaleznosci od jej wyniku.. podjełabym decyzję..co dalej. Jesli nadal
                                    bym kochała..a osoba ktora by mnie zdradziła.. uwazałaby to za błąd..
                                    wybaczyłabym..i dala szanse. Jesli okazałoby sie..że on mnie juz nie kocha..a
                                    zdrada była skutkiem tego co działo sie w zwiazku... odeszłabym nie robiąc
                                    scen.. wiesz takie zachowanie nie jest w moim stylu.. moze dlatego nie rozumiem
                                    Cie.. nie dales jej mozliwosci wytłumaczenia.. i sie zemsciles.. a skad wiesz co
                                    było powodem..
            • aga96968 Re: biedna dziewczyna!:( 16.06.07, 12:51
              taak.. a ona święta była nie?? to chyba męża żal nie sądzisz??!!
          • agata2810 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:31
            sadze,ze powinienes oddac jej cala kase:)jesli masz dobre serce i sie o nia
            nadal troszczysz:)
          • horpyna4 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:45
            Stręczycielstwo jest karalne. Ona jeszcze może złożyć doniesienie i dopiero
            będzie fajnie, he, he...
      • izabellaz1 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:28
        dartk napisał:

        > Piszecie, że powinienem rozstac się z klasą. Ciekawe jak wygląda takie
        > rozstanie. Przeciez nie pobiłem jej, nie zrobiłem awantury, nie nakrzyczałem na
        >
        > nią, byłem nawet tak wyrozumiały, że przez długi czas pozwalałem jej spotykac
        > się z innym mężczyzną i realizować swoje fantazje seksualne. W czym więc
        > problem?

        W czym problem? Ale czyj problem bo chyba nie nasz? Zdecydowałeś się obnażyć ze
        swoją sytuacją. Uprawiasz na publicznym forum życiowy ekshibicjonizm i
        powinieneś przygotowany na różne opinie. Nie wszyscy muszą przyklaskiwać z
        radością czytając to co piszesz. Pytasz się w czym problem? To TY masz problem
        najwyraźniej i to bardzo Ci doskwiera skoro piszesz o tym w takim miejscu.
        Chwalisz się tym, że się zemściłeś? Po co?
        • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:29
          Właśnie po to żeby się pochwalić, że się zemściłem.
          • izabellaz1 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:32
            dartk napisał:

            > Właśnie po to żeby się pochwalić, że się zemściłem.

            A jaki sens ma ten Twój cel?
            • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:33
              Jaki sens ma zemsta?
              • izabellaz1 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:35
                dartk napisał:

                > Jaki sens ma zemsta?

                No właśnie Ciebie pytam...Jaki sens ma cel, który realizujesz?
                • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:39
                  Taki, że ja dzięki temu poczułem się lepiej a ona tak myslę poczła się gorzej.
                  Zresztą sama tego chciała, do nikogo nie może miec pretensji.
                  • izabellaz1 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:51
                    dartk napisał:

                    > Taki, że ja dzięki temu poczułem się lepiej a ona tak myslę poczła się gorzej.
                    > Zresztą sama tego chciała, do nikogo nie może miec pretensji.

                    To może jeszcze napisz artykuł do gazety jak wspaniale Ci poszło...Choć moim
                    zdaniem sam z siebie zrobiłeś - wybacz - idiotę.
                    Całość brzmi jak scenariusz kiepskiej noweli...
          • sonia.t1 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:33
            pytanie, jestes wielkim przeciwnikiem zdrady?
            • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:35
              Myślę, że w pewnych okolicznościach mógłbym zdradę wybaczyć ale tutaj nie było
              tych okoliczności.
              • sonia.t1 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:42
                czyli dopuszczasz mozliwosc rozgrzeszenia, w takim razie jakich okolicznosci
                zabraklo tutaj?
                • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:45
                  Długo by o tym pisać. Każda sytuacja jest inna tak myślę. Gdybym na przykład ja
                  robił coś nie tak, nie wiem nie spędzał z nia odpowiednio duzo czasu, cały czas
                  pracował albo gdyby to był tylko jeden raz. Powiedzmy zapomniała się raz i
                  teraz żałuje. Wtedy moglibyśmy pogadać ale jeżeli to trwało kilka miesięcy a ja
                  nie mam sobie nic do zarzucenia to wybacz ale nie ma o czym mówić.
                  • izabellaz1 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:53
                    dartk napisał:

                    > to wybacz ale nie ma o czym mówić.

                    Tiaaaa klasyczny przypadek..."Nie mam sobie nic do zarzucenia. Jestem idealny
                    zawsze, wszędzie i o każdej porze"...
                    • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:55
                      Nie ma ludzi idealnych i nigdzie nie napisałem, że jestem idealny. Widzę, że za
                      wszelką cene chcesz udowodnic, że to na pewno nie była taka jednoznaczna sprawa
                      i pewnie sam ponosze częśc winy. Otóż nie ponoszę!
                      • izabellaz1 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 10:58
                        dartk napisał:

                        > Widzę, że za wszelką cene chcesz udowodnic, że to na pewno nie była taka
                        > jednoznaczna sprawa

                        Bo jednoznaczna na pewno nie jest.

                        > i pewnie sam ponosze częśc winy. Otóż nie ponoszę!

                        Otóż postępując w taki sposób w jaki postąpiłeś udowodniłeś sam, że nie jesteś
                        od żony bardziej "etyczny".

                        Chciałam Ci napisać to co Grogrek ale widzę, że mnie ubiegł...Jeśli Twoja żona
                        byłaby świnią to już rozmawiałaby z dobrym prawnikiem.
                        • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:21
                          Skąd wiesz, że nie jest jednoznaczna?
                        • owocoskala Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 14:25
                          > > jednoznaczna sprawa
                          >
                          > Bo jednoznaczna na pewno nie jest.
                          >
                          > > i pewnie sam ponosze częśc winy. Otóż nie ponoszę!'To nie jest do końca
                          tak, że kobieta zdradza tylko kiedy facet ją zaniedbuje, bez przesady. Moja
                          była koleżanka spotkała znow chlopaka w ktorym podkochowała się jako nastolatka
                          i mimo iz mieszkała z facetem w bardzo udanym zwiazku chciała po prostu
                          spróbowac jak to jest z innym bo wyczytała że będąc z jednym partnerem duzo sie
                          traci. No ale ten drugi okazał się znacznie gorszy, miał jakieś kompleksy nawet
                          więc wróciła z pokulonym ogonem do perwszego i on ją znów przyjął. Ja bym nie
                          przyjęła...
                          • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 17:02
                            Dzięki. Jesteś jedną z niewielu osób, która nie doszukuje się winy we mnie.
                            Większości się wydaje, że skoro zdradzała to na pewno ja ponosze częśc winy a
                            ja nie czuje się winny!
                      • ishtarr Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 16:35
                        to twoja wersja ze nie ponosisz
                        niestety nie jest nam dane uslyszec drugiej strony
      • naiwna52 Re: Upokorzyłem moją żonę 16.06.07, 23:10
        nie pochwalam twojego postępowania choć sama jestem zdradzona, kiedy
        dowiedziałam się o zdradzie powiedziałam, że brzydzę się moim męzem i niech
        sobie idzie do ONEJ, nie było przeprosin z jego strony, było infantylne
        stwierdzenie, że chciał mnie chronić - ale przed czym nie powiedział - nie chcę
        go znać i z nim rozmawiać choć czasami muszę - jest dla mnie coraz bardziej
        obcym człowiekiem z którym nie muszę rozmawiać co czułeś kiedy uprawiałeś z nią
        seks - czy nie czułeś obrzydzenia do niej i do siebie - chyba nigdy nie
        zrozumiem was mężczyzn
    • grogreg Jaka ladna historia...... 11.06.07, 10:42
      ..... i z moralem.

      W kwestii moralu

      Art. 203. Kto, przemocą, groźbą bezprawną, PODSTĘPEM lub wykorzystując stosunek
      zależności lub krytyczne położenie, doprowadza inną osobę do uprawiania prostytucji,
      podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
      • dartk Re: Jaka ladna historia...... 11.06.07, 10:47
        Przepraszam a jaka tutaj przesłanka zachodzi, groźba bezprawna, PODSTĘP,
        stosunek zależności czy krytyczne położenie?
        • funny_game Re: Jaka ladna historia...... 11.06.07, 10:49
          Ale zaprzeczysz, że stręczyłeś?
          I czy w Waszym małżeństwie naprawdę było tak miło i ślicznie, jak Ci się
          zdawało? Bo skąd niby pojawiłby się ktoś trzeci?
          • trypel Re: Jaka ladna historia...... 11.06.07, 10:55
            funny_game napisała:


            > I czy w Waszym małżeństwie naprawdę było tak miło i ślicznie, jak Ci się
            > zdawało? Bo skąd niby pojawiłby się ktoś trzeci?

            Czyzby znów na forum pojawiła sie sugestia że jesli zdradza kobieta oznacza że
            cos jest nie tak w związku a jesli zdradza facet to zdradza bo swinia jest?? :D
            • dartk Re: Jaka ladna historia...... 11.06.07, 10:58
              Jasne trypel. Jak facet zdradza to z najniższych pobudek zasługujących na
              potepienie a jak kobieta to dlatego, że czuła się niekochana, zaniedbywana,
              dostawała za mało czułości itp. No a potem jak facet tak jak ja się odegra to
              jest ostatnim palantem a ona oczywiście bidulka i Santo subito.
              • izabellaz1 Re: Jaka ladna historia...... 11.06.07, 11:01
                dartk napisał:

                > Jasne trypel. Jak facet zdradza to z najniższych pobudek zasługujących na
                > potepienie a jak kobieta to dlatego, że czuła się niekochana, zaniedbywana,
                > dostawała za mało czułości itp. No a potem jak facet tak jak ja się odegra to
                > jest ostatnim palantem a ona oczywiście bidulka i Santo subito.

                Zdrada jest rozpatrywana w takich samych kategoriach niezależnie od płci. Ty się
                odegrałeś...Na miejscu Twojej żony skoro już tak sobie "świnie" non stop
                podkładacie uważaj na tego prawnika, o którym wspomniałam wyżej.
                Tylko pamiętaj, że zemsta wciąga i jest bardzo energetycznie chłonna. Wysysa do
                cna... Jak się tak w niej zatracicie to współczuję. Szkoda życia.
              • funny_game Re: Jaka ladna historia...... 11.06.07, 11:01
                Nie, przeczytaj to, co napisałam powyżej.
                Poza tym: nie prowadzimy tu dyskusji ogólnej, a dyskusję o Twoim przypadku,
                który pod tą dyskusję ochoczo podałeś.
            • funny_game Re: Jaka ladna historia...... 11.06.07, 11:00
              Nie! Absolutnie. Jeśli pojawia się zdrada winna jej jest przede wszystkim osoba
              zdradzająca, bez względu na płeć. Ale, abstrahując od pojęcia winy, przyczyny
              różnych spraw dziejących się pomiędzy dwojgiem ludzi leżą nie tylko w
              charakterze, czasem też w relacjach. A więc rękę do nich przykładają obie
              strony. Zazwyczaj bez świadomości, do czego to może doprowadzić.
          • dartk Re: Jaka ladna historia...... 11.06.07, 10:55
            Pewnie ją zaswędziała pewna częśc ciała.
            • funny_game Re: Jaka ladna historia...... 11.06.07, 11:04
              Przez cały Wasz związek wszystko, co robiła żona sprowadzałeś do takich pobudek?
              • dartk Re: Jaka ladna historia...... 11.06.07, 11:08
                Innej pobudki tej zdrady raczej nie widzę.
                • funny_game Re: Jaka ladna historia...... 11.06.07, 11:16
                  Znaczy, z kryształem rozmawiam?
                  • dartk Re: Jaka ladna historia...... 11.06.07, 11:18
                    Jasne jak zwykle facet jest winny. Tylko, że za cholerę nie potrafię znaleźć w
                    sobie tej winy no ale w końcu prostak jestem jak juz ktos napisal.
                    • funny_game Re: Jaka ladna historia...... 11.06.07, 11:38
                      Czemu Ty się upierasz z tym "zawsze facet jest winny"???
                      Albo czytasz ze zrozumieniem, jesteś szczery nie tylko w "osądzaniu" żony, ale i
                      siebie i rozmawiamy, albo praw farmazony o tym, że Ty byłeś kryształowy, a ja
                      sobię - pozwolisz - daruję odpowiedzi.
                      Zaznaczam (ostatni raz, bo ileż można...): zdrady winna jest strona zdradzająca,
                      ale rozpadu związku obie strony!
                      • dartk Re: Jaka ladna historia...... 11.06.07, 11:43
                        Popełniasz jeden podstawowy błąd. Przyjmujesz, że tak naprawdę może nie
                        formalnie ale faktycznie najpierw rozpadł sie nasz związek efektem czego była
                        zdrada. Prawda jest jednak inna. Nasz związek był ok a przynajmniej nic nie
                        wskazywało na jakiekolwiek problemy, naprawde nic. Ta zdrada była dla mnie jak
                        grom z jasnego nieba. Zresztą zona wcale nie chiała ode mnie odejśc. Jej było
                        po prostu tak wygodnie, mąz i kochanek. Po prostu zamiast myśleć głową myslała
                        inną częscia ciała. Taka jest moja opinia. Naprawdę starałem się szukac winy w
                        sobie, czy nie zrobiłem czegos źle ale wierz mi nic nie znalazłem.
                        • funny_game Re: Jaka ladna historia...... 11.06.07, 12:17
                          Może popełniam błąd, mam za mało danych, by dokonać "diagnozy".
                          Ale poznaję tą historię z Twoich ust. Skąd wiesz, że gdyby napisała to Twoja
                          żona, historia nie brzmiałaby zupełnie inaczej?
                          Np. Od lat sprowadzał mnie do poziomu stworzenia myślącego psitą lub nie
                          myślącego wcale. Zdradziłam, bo przecież jestem patrz zdanie pierwsze.
                          I nie wystawiłabym jej usprawiedliwienia dla zdrady. To druga sprawa.
                          • dartk Re: Jaka ladna historia...... 11.06.07, 17:04
                            Masz rację, że to jest moja wersja ale jednak pewne fakty sa niezaprzeczalne.
                            Co najwyżej mozna je różnie interpretować. Ja w każdym razie uważam, że jestem
                            bez winy. wiadomo, że nikt nie jest ideałem ale na pewno nie dałem powodów żeby
                            zostac w ten sposób potraktowany.
            • izabellaz1 Re: Jaka ladna historia...... 11.06.07, 11:04
              dartk napisał:

              > Pewnie ją zaswędziała pewna częśc ciała.

              ...Do tego jeszcze wyrażasz się jak wulgarny prostak...
              • dartk Re: Jaka ladna historia...... 11.06.07, 11:08
                Oczywiście powinienem w kulturalny sposób napisać, że pewnie hormony jej
                zagrały albo serduszko zapikało :)
                • izabellaz1 Re: Jaka ladna historia...... 11.06.07, 11:13
                  dartk napisał:

                  > Oczywiście powinienem w kulturalny sposób napisać, że pewnie hormony jej
                  > zagrały albo serduszko zapikało :)

                  Daruj sobie sarkazm...nisko zagrywasz.
        • grogreg Re: Jaka ladna historia...... 11.06.07, 10:49
          Duza trzcionka.
          • dartk Re: Jaka ladna historia...... 11.06.07, 10:52
            Jaki podstęp? Przeciez sama mu wlazła do wyra. Żadnego podstępu przy tym nie
            było.
            • grogreg Re: Jaka ladna historia...... 11.06.07, 10:57
              Wiedziala o kasce?
              Bez kaski to tylko robienie z ciebie rogacza, z kaska to juz prostytucja.
              Swija droga gratuluje awansu z rogacza na alfonsa.
    • ania.silenter istna telenowela:P 11.06.07, 10:48
      a jeśli to prawda - cóż. Myślę, że rozwód to był błąd - pasowaliście do siebie
      z żoną. Oboje bez klasy.
      • grogreg Re: istna telenowela:P 11.06.07, 10:50
        No i interes sie krecil.
        • izabellaz1 Re: istna telenowela:P 11.06.07, 10:55
          grogreg napisał:

          > No i interes sie krecil.

          Czyyyj?....ups!...Znaczy jaki;P
          • grogreg Re: istna telenowela:P 11.06.07, 10:57
            No..... uslugowy.
            • dartk Re: istna telenowela:P 11.06.07, 11:01
              No to niech zgłosi na policję, że jestem stręczycielem. Bęzie niezły ubaw.
              Wszyscy się dowiedzą łącznie z jej rodziną, znajomymi, przyjaciółmi. Ja się nie
              boję niech zgłasza :)
              • grogreg Re: istna telenowela:P 11.06.07, 11:03
                10 lat, koles, 10 lat.
                Jesli faktycznie ma do ciebie jakis zal, to pokusa moze byc zbyt duza.
                • dartk Re: istna telenowela:P 11.06.07, 11:05
                  Ilu poszło siedziec z tego paragrafu? Poza tym jak mi to udowodni? Powiem, że o
                  wszystkim wiedziała a w razie czego niska szkodliwośc społeczna. Zresztą wątpię
                  czy chciałaby takiego wstydu.
                  • izabellaz1 Re: istna telenowela:P 11.06.07, 11:09
                    dartk napisał:

                    > Ilu poszło siedziec z tego paragrafu?

                    Zajrzyj w statystyki. Dlaczego mamy wszystko podawać Ci na tacy?

                    > Poza tym jak mi to udowodni?

                    Jeśli będzie chciała znajdzie sposób. Nie takie sprawy się wygrywa.

                    > Powiem, że o wszystkim wiedziała a w razie czego niska szkodliwośc społeczna.

                    Twoje słowo przeciw jej słowu. Plus kochanek. Jeśli przystał na taki numer to
                    musi być niezła ciapa i idiota więc pewnie łatwo go będzie zmanipulować.

                    > Zresztą wątpię czy chciałaby takiego wstydu.

                    Wątpisz ale pewny nie jesteś...
                  • grogreg Re: istna telenowela:P 11.06.07, 11:12
                    > Ilu poszło siedziec z tego paragrafu?

                    Mysle, ze wielu. Sutenerstwo w tym kraju to jednak popularny sposob zdobuwania
                    chleba powszedniego.

                    > Poza tym jak mi to udowodni?

                    Zeznania swiadka? Moze...Marek, tak?... nie jest az takim dobrym kolega.

                    > Powiem, że o
                    > wszystkim wiedziała a w razie czego niska szkodliwośc społeczna.

                    Kto uwierzy alfonsowi?
                    Niska szkodliwosc spoleczna? O kolego. Ty zobacz kto jest ministrem
                    sprawiedliwosci. A ty skalales swieta instytucje malzenstwa.

                    > Zresztą
                    > wątpię
                    > czy chciałaby takiego wstydu.

                    Nawet pieklo nie zionie taka furia jak obrazona kobieta. A to taka mala cena.
                    Ty lepiej zalatwiaj sobie paszport i szukaj kraju z ktorym nie mamy umowy
                    ekstradycyjnej. Zdrowy klimat jest w Izraelu.
                    • trypel Re: istna telenowela:P 11.06.07, 11:20
                      grogreg napisał:

                      > > Ilu poszło siedziec z tego paragrafu?
                      >
                      > Mysle, ze wielu. Sutenerstwo w tym kraju to jednak popularny sposob zdobuwania
                      > chleba powszedniego.


                      To nie bedzie takie proste. Sutenerstwo jest karalne ale prostytucja nie. Jesli
                      nie mieli rozdzielnosci majatkowej to korzysci finansowe były teoretycznie
                      wspólne. I chyba w tej sytuacji nie można zastosować terminu sutenerstwo bo za
                      sex kobieta dostawała pieniądze które tylko odbierał małżonek bo i tak szło to
                      do wspólnej kasy :)
                      • grogreg Re: istna telenowela:P 11.06.07, 11:22
                        Myslisz, ze dla sadu bedzie stanowilo jakas roznice, ze koles dostawal za
                        numerek 25 a nie 50 zl?
                        • trypel Re: istna telenowela:P 11.06.07, 11:27
                          grogreg napisał:

                          > Myslisz, ze dla sadu bedzie stanowilo jakas roznice, ze koles dostawal za
                          > numerek 25 a nie 50 zl?

                          Nie dostawał 25 pln - razem dostawali 50 a to róznica. Kasa była wspólna bez
                          podziału 25+25 a to może skomplikować.
                          Jesli by to było takie proste to równie dobrze za sutenerstwo można by było
                          wsadzić męża którego żona cichaczem dorabia w agencji a on o tym nic nie wie.
                          • grogreg Re: istna telenowela:P 11.06.07, 11:30
                            Bynajmniej.
                            Przestepstwo.... a mowimy o przestepstwach, nie wykroczeniach....mosi miec
                            pewien pierwiastek premedytacji.
                            • trypel Re: istna telenowela:P 11.06.07, 11:36
                              oj nie - w obydwu przypadkach mąż korzystał z pieniędzy zarobionych przez żone.
                              Ale zarobionych w małżeństwie jako kasa wspólna
                              • grogreg Dobra, dobra. Mysle, ze...... 11.06.07, 11:40
                                ... powinno to sie roztrzygnac na drodze wyroku sadowego. W koncu sa tam ludzie,
                                ktorzy takie rzeczy roztrzygaja.
                                • trypel Re: Dobra, dobra. Mysle, ze...... 11.06.07, 11:43
                                  Masz rację. Piszę tylko dlatego że jesli to wszystko prawda to zasadniczo facet
                                  nie ma sie czego bać :) stoi na stosunkowo bezpiecznej pozycji
                          • andreas3233 Re: zupelnie niezla historia... 11.06.07, 21:03
                            Zupelnie niezla historia! Powaznie mowiac: powinienes ja opatentowac, lub
                            rozpowszechnic wsrod mezczyzn / ku przestrodze/.
                            Twe poczynania uwazam za calkiem usprawiedliwione. Wykazales wiele zdrowych
                            nerwow i opanowania.
                            Nie miej sobie nic do wyrzucenia - postapiles tak, jak sadziles, ze jest
                            najlepiej w Twojej sytuacji. Zupelnie sie nie przejmuj kobiecymi glosami,
                            ze "to Twoja wina" - typowa mantra, gdy sie juz nie ma zadnych argumentow.
                            Zapomnij - znajdz sobie nowa wybranke i juz. Powodzenia.
                • izabellaz1 Re: istna telenowela:P 11.06.07, 11:05
                  grogreg napisał:

                  > 10 lat, koles, 10 lat.
                  > Jesli faktycznie ma do ciebie jakis zal, to pokusa moze byc zbyt duza.

                  OTÓŻ TO...
    • sonia.t1 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:00
      nie bronie zony, zdradzila no i moze byla wredna ale podstawowe pytanie, ajk
      mogles potraktowac tak kobiete ktora wybrales na swoja zone ba czlowieka?
      rozumiem twoje rozgoryczenie ale nie zawahales sie by potraktowac ja jak
      (prepraszam za okreslenie) smiecia
      • grogreg Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:02
        W interesach nie mozna sobie pozwoli na takie emocjonalne dyrdymaly. .
      • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:03
        Bardzo trafnie to ująłaś. Dokładnie potraktowałem ja jak śmiecia bo zachowała
        się jak śmieć. to chyba wynika z tego, że za bardzo ja kochałem i w jednym
        momencie ta wielka milość przerodziła się w równie wielka nienawiść.
        • grogreg Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:04
          Do interesu trzeba podchodzic chlodno.
          • izabellaz1 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:15
            grogreg napisał:

            > Do interesu trzeba podchodzic chlodno.

            Ty weź już przestań bo mi serek w gardle stanął!;PPP

            hihihihihihi
            • grogreg Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:18
              Rece do gory i odkaszlnij.
              • izabellaz1 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:26
                grogreg napisał:

                > Rece do gory i odkaszlnij.

                Uffff no już...Ale było gorąco;P
                • sonia.t1 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:40
                  jak czytam to az sie boje, chyba zaczne spogladac podejrzliwym okiem na mojego
                  T. a moze cos mu sie nie spodoba i np zamiesci moje nagie zdjecia w necie w
                  zemscie, poniose kare za przesolona zupe :)
        • kadfael Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:09
          Być może ta Twoja żona niewiele warta,ale, że zdradziła to znaczy, że w
          małżeństwie coś się złego działo. A to w jaki sposób postapiłeś potwierdza to.
          Nie sądze bowiem, że ktoś prawy nagle by sie zeszmacił i wymyślił i wdrożył cos
          takiego. Skoro byłeś do tego zdolny ciekawe jak ja wczesniej traktowałeś.
          • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:13
            Jasne to ja jestem wszystkiemu winny. Facet zdradza bo świnia kobieta zawsze ma
            jakiś poważny powód a to czuje się niekochana, zaniedbywana, dostaje za malo
            czułości itp. Tak wiem sam sobie jestem winien.
            • grogreg Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:16
              O! Clopiec staje sie mezczyzna. Witamy!
            • izabellaz1 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:17
              dartk napisał:

              > Tak wiem sam sobie jestem winien.

              Jeśli tak uważasz...My Cię nie znamy więc pozostaje nam wierzyć na wirtualne
              słowo...
    • rozczochrany_jelonek Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:11
      nie kupiles jej za te pieniadze jakiegos prezentu na pozegnanie ? :))
      wtydzilbys sie :)
    • butterflymk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:13
      Zastanawiam się czy Tobie można w ogóle zaufać
      skoro z przykrej sprawy rodzinnej robisz show...
      Rozumiem że to żona zaczęła....
      ale zdrady się zdarzają (niestety)
      Ale Ty odtsawiłeś szopkę i dziwne bo ja bym źle się czuła wchodząc w dziwne
      układy z kochanka męża.. Powinieneś dać mu w zęby za to że dał się w to
      wciągnąć..i tak potraktować tą dzieczyną która podejrzewam że szukała
      szczęścia ....jakby nie było
      p.s. Są castingi do nowej edycji Big Brothera. Proponuję żebyś tam pokazał co
      potrafisz :p
      • rozczochrany_jelonek Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:14
        mogla zachowac sie z klasa i szukac szczescia bedac wolna kobieta :)
      • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:16
        Jasne jemu dac w zęby a jej kupic kwiaty i pierścionek z brylantem na zgodę a w
        zasadzie jako przeprosiny bo jak pisało juz kilka pań to na pewno z mojej winy
        zdradzała. No więc Markowi po ryju a zonę przeprosić. Tak postapiłby prawdziwy
        dżentelmen nieprawdaż?
        • grogreg Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:17
          Mysle, ze powinienie zostac przy sutenerstwie, a gentelmenow sobie daruj. Nie ta
          liga.
          • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:20
            No więc własnie piszę, że ty jako dźentelmen postapiłbys w opisany przez mnie
            sposób a że ja jestem prostakiem i chamem to zachowałem się po chamsku.
            • grogreg Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:24
              A nigdy w zyciu.
              Uwazam , ze jestes wrazliwym i w glebi duszy dobrym mezczyzna. Jestem pewnien,
              ze resocjalizacja jest mozliwa, a wrecz niegodziwoscia byloby jej zaniedbac.
              Wyjdziesz za dobre sprawowanie po 5 latach jako nowy, lepszy czlowiek.
        • butterflymk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:27
          Żona nawet by nie wiedziała że dałeś mu w zęby....
          Chodzi mi bardziej o Twoje wartości...
          skoro Ty sobie wziąłeś ją za żonę to chyba znaczy coś więcej dla Ciebie...
          A to że tak się potoczyły sprawy to inna historia która powinna byc załatwiona
          między wami tylko i wyłącznie...
          • grogreg Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:32
            Ble, ble, ble....trele morele.

            Ale kaska na browar byla, nie.
            • butterflymk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:54
              Sam jesteś ble,ble,ble ;)
              Facet powinien się zachowywać jak prawdziwy mężczyzna zawsze ...
              A nie z żony robić prostytutkę...
              • grogreg Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 12:05
                Od razu mezczyzna? Do tego prawdziwy?
                • butterflymk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 12:08
                  no właśnie a Wy się zachowujecie krytycznie...
                  a potem jescze się dziwicie że kobiety w akcie desperacji
                  zdradzają...bo są pozostawione same sobie a potrzebują Was bardzo...
                  :p
          • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:34
            Tylko, że ja chciałem się na niej zemścić, upokorzyc ją i znalazłem taki
            własnie sposób. Znasz lepszy? Powiedz mi jako kobieta co może byc gorsze dla
            kobiety niz coś takiego? Przeciez ona jest teraz calkiem przybita. Widze to
            prawie na co dzień i nie powiem cieszy mnie to :)
            • grogreg Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:41
              > co może byc gorsze dla
              > kobiety niz coś takiego?

              Moze opuszczenie przez wspanialego, kochajacego meza?
            • butterflymk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:57
              MOże nie jest Toba przybita tylko tamtym durnym typem...
              który się zachował jak ulung.
              • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:59
                Myślę, że oboje ją przybiliśmy :) To był niezły cios taki w najczulszy punkt :)
                • butterflymk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 12:10
                  w najczulszy tzn jaki?
                  mi się wydaje że Ty jestes jakims tyranem...
                • ishtarr Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 16:46
                  grr, obym nigdy nei spotkala takiego msciwusa na swej drodze, pod zadna
                  postacia nie chcialabym meic z toba do czyneinia
                  sam fakt zdrady nie jest oczywiscie chwalebny, ale ta twoja satysfakcja wrecz o
                  obled sie ociera
      • owocoskala Re: Upokorzyłem moją żonę 12.06.07, 09:32
        > Rozumiem że to żona zaczęła....
        > ale zdrady się zdarzają (niestety)
        > Ale Ty odtsawiłeś szopkę i dziwne bo ja bym źle się czuła wchodząc w dziwne
        > układy z kochanka męża..
        Postąpił jak postąpił. Żony nikt nie sprzedał do domu publicznego, nikt do
        niczego nie zmuszał, nie pokazał jej aktu w internecie itd. Mozna było ja
        upokorzyć 1000 razy bardziej. Pokazał ile wart jest ten kochanek - to przeciez
        ten drugi dał się wciągnąć w tę grę. To tak naprawdę on upokorzył, a raczej
        kobieta sama się upokorzyła wiążąc z tak niemądrym facetem. Ilu facetów byłoby
        tak głupimi żeby za plecami kolegować się z mężem kochanki i opowiadac co ona
        mówi, przecież wiadomo było że żona się w końcu dowie. Historia jest ciekawa w
        stylu "niebezpiecznych zwiazków".
        I kobiety, bądźcie bardziej obiektywne,jak facet zdradził to jakos nie piszecie
        wypłakującej się tu kobiecie że widocznie była złą żona, zaniedbywała męża itd.
        Nie idealizujcie innych kobiet zdradzają z bardzo różnych przyczyn - na tym
        forum też piszą że zdradzają bo po prostu nie moga się oprzeć pożądaniu choć
        mają dobrych mężów i jeszcze zachodzą w ciążę przy tym :roll:
    • obca1 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:32
      hahaha
      wyobraźnię to Ty masz :)

      a zemsta podobno najlepiej smakuje na zimno :)
      • grogreg Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:33
        Wszystko zepsulas. Marsz do kata!
    • billie7 Co dajesz, wraca 11.06.07, 11:33
      Kto upokarza innych, będzie dziesięciokrotnie silniej upokorzony, Co dajesz, wraca.
      • grogreg Re: Co dajesz, wraca 11.06.07, 11:41
        No, coz. W pierdlu rozne rzeczy sie zdarzaja.
      • razatroc Re: Co dajesz, wraca 11.06.07, 11:47
        wlasnie wrocilo do jego zony :|
        • dartk Re: Co dajesz, wraca 11.06.07, 11:48
          No właśnie wróciło i to ze zdwojona siłą podejrzewam.
          • razatroc Re: Co dajesz, wraca 11.06.07, 12:07
            też tak podejrzewam,
            nie moge powiedzieć że Ciebie rozumiem, ale prawdopodobnie chęć zemszczenia się
            jest tym silniejsza im bardziej boli , a bardziej boli wtedy gdy człowiek jest
            mocno zaangażowany, stara się , im większa miłość tym bardziej wrażliwi
            jesteśmy na to czego doświadczamy .
            można wyciągnąć wniosek że Twój pęd do zemsty świadczy o tym jakim wspaniałym
            byłeś mężem :)
            • dartk Re: Co dajesz, wraca 11.06.07, 12:11
              Nie wiem czy byłem takim wspaniałym mężem. Pewnie nie skoro jednak zrobiła cos
              takiego. Masz jednak rację, że ta zemsta, to co zrobiłem wynika z tego, że
              bardzo ja kochałem i ta wielka miłośc w jednej chwili zamieniła się w wielka
              nienawiść. Gdyby to był taki sobie letni związek wtedy mógłbym się rozstac
              kulturalnie tak jak tu ludzie postulują ale, że własnie w grę wchodziły silne
              uczucia i nadal wchodza takie kulturalne rozstanie nie bylo możliwe. Ona
              musiała cierpieć, musiała zostać upokorzona i myslę, że w pełni mi sie to udało.
    • nutopia Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:43
      myślę, że w szkole z wypracowań na dowolny temat mialeś piątkę.
      • funny_game Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:49
        A z etyki dwóję?
    • k23dublin Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:43
      Tak czytam te odpowiedzi i dziwi mnie to ze niektorzy uwazaja jego zone za
      ofiare...to dziwne??ona zdradzala nie on...przynajmniej ma z tego satysfakcje i
      zarobil przy tym hehe nekiedy mamy to na co zasluzyliscmy...
      • grogreg O! Samokrytyka. 11.06.07, 11:46

      • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:47
        k23dublin napisała:

        > Tak czytam te odpowiedzi i dziwi mnie to ze niektorzy uwazaja jego zone za
        > ofiare...to dziwne??ona zdradzala nie on...przynajmniej ma z tego satysfakcje
        i
        > zarobil przy tym hehe nekiedy mamy to na co zasluzyliscmy...
        Naprawdę bardzo ci dziękuję. To nie ja do tego wszystkiego doprowadziłem a
        dzięki temu co zrobiłem mam przynajmniej gorzka bo gorzka ale satysfakcję i
        troche lepiej się czuję wiedzą, że jest jej xle i nie uszło jej to na sucho.
    • maretina tandetna podpucha/nt 11.06.07, 11:46

      • grogreg Nieprawda 11.06.07, 11:47
        Bardzo dobra podpucha.
    • sonia.t1 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:46
      jak tak czytam to zaczynam patrzec podejrzliwym wzrokiem na mojego T. kto wie
      moze z zemsty za przesolony obiad np. zamiesci moje nagie zdjecia w necie :)))))
      • razatroc Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:49
        skad wiesz ze juz tego nie zrobil :))))
        • sonia.t1 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:50
          dostalabym mnostwo telefonow z zaproszeniem na profesjonalna sesje do
          playboya :))))))))))))))
          • razatroc Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:52
            to dlaczego sama ich nie umieścisz ? :PP :-))
      • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:53
        sonia.t1 napisała:

        > jak tak czytam to zaczynam patrzec podejrzliwym wzrokiem na mojego T. kto wie
        > moze z zemsty za przesolony obiad np. zamiesci moje nagie zdjecia w
        necie :))))
        > )
        Ja z kolei jak to czytam to dochodze do wniosku, że chyba źle zrobiłem i
        zachowałem się jak burak. Myślę, że zdradziła poniewaz czegoś jej brakowało w
        tym związku nie wiem tylko czego no ale to tez świadczy o mojej tepocie
        umysłowej. W każdym razie powinienem jej kupic bukiet róż i pierścionek z
        brylantem na zgodę a potem żylibysmy długo i szczęsliwie. Niestety aby taka
        sielanke osiągnąc trzeba byc dojrzałym mężczyzna a nie rozkapryszonym,
        obrażalskim chłopcem jak ja.
        • sonia.t1 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:56
          przede wszystkim wina lezy gdzies pomiedzy... a na brylanty i takie tam juz za
          pozno, moze brakowalo jej czegos, nie powiedzila a moze mowila czy okazywala a
          ty nie zauwazyles, przepadlo, nie ma
          • nutopia Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:57
            własnie
            brylanty podaruje mnie
            na zonie już zarobiłeś
          • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:57
            Dlaczego uważasz, że wina leży gdzies pomiędzy?
        • obca1 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 11:58
          ta pani ma już taką nauczkę, że nieprędko kogoś zdradzi..więc może oszczędziłeś komuś podobnych przykrości i upokorzenia ;)

          • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 12:01
            Tego akurat nie byłbym taki pewien ale w sumie mało mnie juz to obchodzi. Myslę
            natomiast że teraz po tym co jej zrobiliśmy ona może miec problem żeby zaufac
            jakiemus mężczyźnie.
            • obca1 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 12:04
              > Tego akurat nie byłbym taki pewien ale w sumie mało mnie juz to obchodzi. Myslę
              > natomiast że teraz po tym co jej zrobiliśmy ona może miec problem żeby zaufac
              > jakiemus mężczyźnie.

              na pewno nie większe niż Ty wobec kobiet :)
              ona może się nauczy, że kłamstwo ma krótkie nóżki a reakcja osoby zdradzanej może być nieprzewidywalna :)
              • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 12:07
                Ja nie mam problemu z kobietami. To, że jedna okazało się szmatą nie znaczy, że
                wszystkie takie są. Faceci tez przeciez sa różni. Teraz jeszcze jestem na
                etapie odchorowywania tej miłości i napawania się zemstą ale kiedyś przyjdzie
                czas, że znowu z kims będę. Ta zemsta była mijednak potrzebna psychicznie.
                • obca1 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 12:09
                  żebyś tylko tego za bardzo nie polubił ;)
          • sonia.t1 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 12:09
            byc moze mowila lub dawala odczuc ze czego jej brakuje w zwiazku a ty nie
            reagowales, wiec dala sobie spokoj i znalazla... ale skoro to nie byl skok w
            bok tylko kilkumiesieczne ,,przygoda,, z fajnym jak pisales sam facetem to
            czemu nie odeszla od ciebie
    • martitka.martitka Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 12:16
      Rewelacja ;))
      bardzo mi sie spodobalo to co zrobiles. Jak baba jest na tyle podla, ze
      pieprzyla sie i z jednym i z drugim, to taka nauczka jej sie przydala ;)
      Jak jej bylo zle z mezem to mogla wziac rozwod i potem miec innego... Dla mnie
      zdrada jest czyms strasznym. I uwazam, ze na rozstanie z klasa tez trzeba sobie
      zasluzyc..
      • karcia85 Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 12:52
        Zgadzam się z tym, że na spotkanie z klasą trzeba zasłużyc.
        Widocznie tej kobiecie było tak wygodnie, mąż i kochanek...
        Nie zawsze zdrada jest poprzedzona problemami w małżeństwie, niektórzy nie potrzebują konkretnych powodów, po prostu mają w nosie uczucia innych.
        Może zemsta w wykonaniu autora wątku była przesadzona, ale nie byłoby jej, gdyby żona zachowała się w porządku, powiedziała, że ma kogoś (lub - dużo wcześniej - że coś w tym małżeństwie jej nie pasi i chciałaby poszukac szczescia gdzie indziej) i chce się rozstac.
        • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 17:08
          No własnie większośc osób próbuje mi wmówić, że na pewno gdzies była w tym moja
          wina, gdzies popełniłem błąd a ja nie widze nigdzie swojej winy. Ideałem nie
          jestem ale nie dałem jej powodu żeby tak mnie potraktować. Skoro tak cię ktos
          traktuje to niech nie liczy na kulturalne zachowanie. Sama tego chciała.
          Dziwię się tylko, ze tyle osób mnie potępia a z niej robia ofiarę.
      • maretina Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 13:27
        zastanawiam sie jaki maly rozumek nalezy posiadac, zeby dac sie wpuscic w tak
        kiepskie maliny:)
        facet robi sobie jaja, w dodatku nie jest to smieszne. chce wywolac lawine
        blota na kobiety a tu prosze, znajduje pelno glupiutkich, ktore by sie zagryzly
        w imie tej bajeczki.
    • jszhc Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 15:28
      No coz, swinia z ciebie;p, ale ci sie kompletnie nie dziwie. A wiesz choc
      dlaczego zaczela sie z nim spotykac, co jej tak bardzo nie odpowiadalo w waszym
      malzenstwie? Choc teraz to juz chyba bez znaczenia skoro nie jestescie razem.
      • dartk Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 17:10
        Ona sama tego nie wie.
    • ewagerman Re: Upokorzyłem moją żonę 11.06.07, 16:36
      hmmmmm, może poszukasz pracy jako reżyser, pisarz, bajkoopowiadacz:)
      powodzenia!!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja