Dodaj do ulubionych

stagnacja poślubna

13.06.07, 11:36
ciekawa jestem czy inne żony też tak mają
z mężem znam się 6 lat, mamy dwuletnie dziecko i nagle poczułam się totalnie
zmęczona i znudzona
z mężem czuję się jak z dobrym kumplem, niby jest ok, ja nie robię dzikich
awantur z byle powodu, to spokojny w miarę rozsądny związek ale brak mu
temperatury ami szczerze mówiąc nie chce się jej podnosić
dla mnie ten związek jest coraz bardziej aseksulany, może to hormony? może
nuda?
dziwię sie bo obydwoje mamy silne charaktery, nie nalezymy do domatorów ale
ewidentnie czegoś brakuje temu związkowi
a najgorsze, że pomimo potrzeb nie mam ochoty na sex z mężem
drażnia mnie tylko jego nieudaczne podchody
ech babki co robic kochanek to nie rozwiązanie
boję sie sie wypaliłam w tym związku zupełnie i siedzę tu tylko z wygody,
poczucia bezpieczeństwa i dla małej
Obserwuj wątek
    • princessa29 Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 11:38
      nie Ty pierwsza, nie ostatnia :((
    • zaskoczyl_mnie Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 11:39
      o kurcze, nie umiem nic poradzic bo nie mam meza ale powiem - przerazilas mnie!
      chyba jednak utwierdzam sie w przekonaniu, ze slub to pomylka. co robic? ja bym
      probowala zaszczepic w sobie i mezu nowa wspolna pasje - taka, o ktorej mozna
      zywo dyskutowac, robic to i nawet rywalizowac. na przyklad zacznijcie cos razem
      tanczyc - moze salse?

      jagodowa-mama napisała:

      > ciekawa jestem czy inne żony też tak mają
      > z mężem znam się 6 lat, mamy dwuletnie dziecko i nagle poczułam się totalnie
      > zmęczona i znudzona
      > z mężem czuję się jak z dobrym kumplem, niby jest ok, ja nie robię dzikich
      > awantur z byle powodu, to spokojny w miarę rozsądny związek ale brak mu
      > temperatury ami szczerze mówiąc nie chce się jej podnosić
      > dla mnie ten związek jest coraz bardziej aseksulany, może to hormony? może
      > nuda?
      > dziwię sie bo obydwoje mamy silne charaktery, nie nalezymy do domatorów ale
      > ewidentnie czegoś brakuje temu związkowi
      > a najgorsze, że pomimo potrzeb nie mam ochoty na sex z mężem
      > drażnia mnie tylko jego nieudaczne podchody
      > ech babki co robic kochanek to nie rozwiązanie
      > boję sie sie wypaliłam w tym związku zupełnie i siedzę tu tylko z wygody,
      > poczucia bezpieczeństwa i dla małej
      • jagodowa-mama Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 11:54
        ja nie narzekam na nudę, my wyjeżdżamy z dzieciakiem, dużo jeździmy, zwiedzamy,
        ale wszystko po kumplowsku!
        podejrzewam, że z salsą byłoby to samo
        i najgorsze jest to , że mi się nie chce tych wspólnych pasji szukac
        ja bym chyba najchętniej poszła tzw. "ksiuty" poszalała i wróciła się wyspać
        koło męża
        spokój i bezpieczeństwo znalazłam tylko tego ogiera gdzies ciągle mi brak ;)
        • zaskoczyl_mnie Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 12:01
          hmm..to moze sprobuj sie jednak zmobilizowac i wykrzesac nieco entuzjazmu skoro
          zalezy Ci na dalszym fajnym zyciu - kazdy kryzys sie kiedys skonczy ale dobrze
          by bylo jednak tego nie przedluzac. Zbierz sie w sobie i opracuj plan odnowy
          malzenstwa - on na pewno jak sie tylko zorientuje to sie wlaczy. Moze
          wyskoczcie razem na weekend w jakies romantyczne miejsce gdzie wynajmiecie
          sobie dwa oddzielne pokoje i umowicie sie w knajpie na dole o 20.00 na kolacje -
          tak jakbyscie bylo obcymi sobie ludzmi. Ty sie zrobisz na bostwo, on mam
          nadzieje bedzie jak Banderas i poczarujecie sie troche - potem szalona wspolna
          noc ;-)

          jagodowa-mama napisała:

          > ja nie narzekam na nudę, my wyjeżdżamy z dzieciakiem, dużo jeździmy,
          zwiedzamy,
          >
          > ale wszystko po kumplowsku!
          > podejrzewam, że z salsą byłoby to samo
          > i najgorsze jest to , że mi się nie chce tych wspólnych pasji szukac
          > ja bym chyba najchętniej poszła tzw. "ksiuty" poszalała i wróciła się wyspać
          > koło męża
          > spokój i bezpieczeństwo znalazłam tylko tego ogiera gdzies ciągle mi brak ;)
        • kobieta_na_pasach na klopoty malzenskie - salsa 13.06.07, 14:16
          kurde, nie ma glupszej porady niz wspolna salsa! to dobre dla dwoch lesbijek,
          ale nie dla zdrowego faceta w zwiazku z kobieta! po prostu trza sie rozejsc i
          tyle.
          • jagodowa-mama Re: na klopoty malzenskie - salsa 13.06.07, 14:28
            hahahaah salsa dla dwóch lesbijek...hmmm może jakąś koleżankę na salsę wyciągnę
            ha! to też jest jakieś rozwiązanie ;PPP
          • zaskoczyl_mnie Re: na klopoty malzenskie - salsa 13.06.07, 15:00
            z calym szacunkiem: pierdzielisz glupoty moja droga


            kobieta_na_pasach napisał:

            > kurde, nie ma glupszej porady niz wspolna salsa! to dobre dla dwoch lesbijek,
            > ale nie dla zdrowego faceta w zwiazku z kobieta! po prostu trza sie rozejsc
            i
            > tyle.
    • cheyenne20 Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 11:57
      Znudziłaś się facetowi, ot co.
      • jagodowa-mama Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 12:06
        no wygląda na to że facet znudził się mnie, bo on jak pisałam wyżej dąży do
        zbliżeń, próbuje mnie przytulać itp. ale mnie to tylko drażni
        to ja staram się unikac intymnych sytuacji bo strasznie ciężko mi się oddać
        przyjemności, patrzę na tego męża i myśle o pierdołach ;) itp. byle szybko i
        lulu

        echhh nuda i dłużyzna, rachunki, rozciągnięty dres, i musze dodac , że to ja do
        tej pory inicjowałam zbliżenia, i generalnie kręciłam tym małżeństem a teraz mi
        się już nie chce
        czuje się jak z bratem
        • princessa29 Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 12:07
          nie zdziw sie jak zrobi skok w bok, takie życie
    • honeyandmilk Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 12:02
      Ja jestem z mężem 14 lat, mimo, że czasami się kłócimy, to na seks mamy często
      ochotę - kilka razy w tygodniu. Oboje się wciąż sobie podobamy. Myślę, że coś
      się u was wypaliło, może jakaś wspólna wizyta u psychologa? Znam pary, którym
      to pomogło. Jeśli nie, trzeba pomyśleć o drugim mężu. mój jest drugim, i nawet
      przez sekundę nie żałowałam!
      Powodzenia
      • jagodowa-mama Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 12:08
        14 lat? gratuluję! kilka razy w tygodniu? zazdroszczę! moje koleżanki są mniej
        więcej w tym samym wieku i z tym samym stażem i większośc przy okazji plotek
        mówi, że mają seksowstręt, szybko, szybko dać mężowi dobranoc
        co się dzieje?
        dodam, że większość moich koleżanek ma kogoś na boku a ja nie mam odwagi chyba
        • ania.silenter Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 12:25
          Współczuję, Jagodowa-mamo. U nas staż podobny (5 lat małżeństwa) i właśnie
          przeżywamy drugą młodość:P, bo dzieci podrosły i nie są już takie upierdliwe.
          Gdybym jeszcze nie złamała nogi....:D, ale i tak sobie jakoś radzimy:P.
          • jagodowa-mama Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 14:02
            no to gratuluję kolejnej szczesliwej mamuśce...mój chłop się spasł, skoczył mu
            cholesterol i nic mu się nie chce a jak mu się juz zachce to mnie zawsze głowa
            rozboli ;)
            • kobieta_na_pasach to ja bym radzial twojemu staremu,zeby... 13.06.07, 14:18
              jagodowa-mama napisała:

              > no to gratuluję kolejnej szczesliwej mamuśce...mój chłop się spasł, skoczył
              mu
              > cholesterol i nic mu się nie chce

              zeby zaczal o siebie dbac , tak,zebys poczula sie zazdrosna.
          • izabellaz1 Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 14:05
            ania.silenter napisała:

            > Gdybym jeszcze nie złamała nogi....:D,

            Nogę złamałaś?! Gdzie? Jak? To dlatego tak rzadko bywasz na forum?:)
            • kobieta_na_pasach Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 14:19
              izabellaz1 napisała:

              > ania.silenter napisała:
              >
              > > Gdybym jeszcze nie złamała nogi....:D,
              >
              > Nogę złamałaś?! Gdzie?

              pewnie w kolanie he he
            • ania.silenter Izabellaz 13.06.07, 14:30
              izabellaz1 napisała:

              > ania.silenter napisała:
              >
              > > Gdybym jeszcze nie złamała nogi....:D,
              >
              > Nogę złamałaś?! Gdzie? Jak? To dlatego tak rzadko bywasz na forum?:)

              Dlatego tak CZĘSTO bywam na forum. Bo w domu siedzę już 2 miesiące. A złamałam w
              kostce.
              • izabellaz1 Re: Izabellaz 13.06.07, 14:36
                ania.silenter napisała:

                > Dlatego tak CZĘSTO bywam na forum. Bo w domu siedzę już 2 miesiące. A złamałam
                > w
                > kostce.

                Ułaaaaaa w kostce??? To pewnie niezła rehabilitacja Cię czeka:(

                Jak Tyś tego dokonała???
                • ania.silenter Re: Izabellaz 13.06.07, 14:41
                  izabellaz1 napisała:

                  > ania.silenter napisała:
                  >
                  > > Dlatego tak CZĘSTO bywam na forum. Bo w domu siedzę już 2 miesiące. A zła
                  > małam
                  > > w
                  > > kostce.
                  >
                  > Ułaaaaaa w kostce??? To pewnie niezła rehabilitacja Cię czeka:(
                  >
                  > Jak Tyś tego dokonała???

                  Wkurzyłam się niemiłosiernie na mojego mężusia o coś tam, nie patrzyłam pod nogi
                  i gotowe:(. Ale najbardziej cierpi winowajca - 2 miesiące zajmowania się 2 i 3-
                  latką + marudną żoną + normalną pracą. Bardzo schudł biedaczek:P.
    • izabellaz1 Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 14:03
      A spędzacie jakoś czas wolny? Razem czy osobno?
      • jagodowa-mama Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 14:07
        raczej razem ale mało mamy tego czasu wolnego, bo mąż ma taką a nie inną pracę.
        no i razem znaczy my plus dziecko ;)
        • izabellaz1 Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 14:09
          jagodowa-mama napisała:

          > raczej razem ale mało mamy tego czasu wolnego, bo mąż ma taką a nie inną pracę.
          > no i razem znaczy my plus dziecko ;)

          Rety to nie zostawiacie nigdzie dziecka? Z dziadkami? Z ciocią? Z nianią?

          Nie spędzacie czasu tylko razem we dwójkę albo oddzielnie? Tak żeby każde robiło
          przez jakiś czas to na co ma ochotę samo lub ze swoimi znajomymi???
          • jagodowa-mama Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 14:16
            no i tu jest właśnie pies pogrzebany, mój mąż i tak spędza dużo czasu poza
            domem, jego praca to jego hobby
            mnie nawet do fryzjera wozi
            a dziecko no niestety nie ma komu małej podrzucić (skąplikowana sytuacja
            rodzinno-zdrowotna)
            ale ja nie mogę na niego patrzeć...choć go lubię i szanuję, nie mówię kocham bo
            nie potrafię
            czyżbym się wypaliła do końca?
            sama nie wiem co mam robić, nie jest mi źle ale nie jest dobrze
            • izabellaz1 Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 14:20
              To nie pozwalaj się wozić do fryzjera tylko sama chodź:)

              Do dziecka znajdźcie nianię i albo wychodźcie gdzieś razem albo osobno.

              Ty pracujesz czy nie?
              • jagodowa-mama Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 14:24
                ja nie pracuję poniewaz mój luby uważa , że tylko byłby z tym kłopot...on ma
                swoję działalność i spokojnie zarabia na nas a ja zajmuję się małą (jeden
                zapełniony żłobek w mieście)
                o pracy rozmawiałm z tydzień temu jakoś, jestem po studiach, ale to chyba nie
                kwestia pracy i fryzjerów (chć bym wolała) ja jestem znudzona łóżkiem
                szukaliśmy różnych rozmaiceń, nie jestem pruderynja
                ale do tej pory prowadziłam dośc burzliwe życie erotyczne i nagle 6 lat to samo
                na obiad
                może tak ma być tylko ja szukam cudu na ziemii:/
                • izabellaz1 Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 14:41
                  To jest kwestia wszystkiego moim zdaniem.
                  Jeśli chciałabyś to idź do pracy i nie pytaj nikogo o zdanie bo to Ty masz się
                  dobrze czuć.
                  Ja wytrzymałam tylko rok z dzieckiem i to był najdłuższy rok w moim życiu.
                  Poszłam do pracy i od razu inaczej. Nie nadaję się do siedzenia w domu bo
                  dostaję fioła (broń Boże nie bierz tego do siebie. Ja tam mam a jeśli ktoś
                  spełnia się zajmując domem to jak najbardziej w porządku:)).
                  Poszukaj niani i wychodź gdzieś. Wyjedź na kilka dni sama albo z koleżankami.
                  Spotykaj się z ludźmi. Pobaw się trochę. Z tego co piszesz odnoszę po prostu
                  wrażenie, że strasznie się nudzisz.
                  • jagodowa-mama Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 14:44
                    dzieki za wsparcie ja też jestem z tych które dostają fioła, u mnie do dziecka
                    dołozyła się moja mama która strasznie ale to trasznie się rozchorowała i miała
                    dwoje dzieci w domu niestety
                    teraz juz jest lepiej , wkońcu złapałam oddech i popatrzyłam na swoje życie z
                    innej perspektywy (do tej pory najnormalniej nie maiłam na to czasu)
                    małej nie chcę nikomu oddać bo cholera też ma kłopoty ze zdrowiem i na razie
                    diagnozujemy (wszystkie nieszczęście świata musiały mnie dotknać chyba)
                    a w tym wszystkim mój mąż ma jakieś dziwne podejście, że ja sama nigdzie ,
                    wszędzie latam z przyczepką (wózkiem)

                    ufffa albo zmienię swoje zycie albo męża ;)
                    jeszcze raz dzięki za słowa otuchy
                    • izabellaz1 Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 14:57
                      jagodowa-mama napisała:

                      > małej nie chcę nikomu oddać bo cholera też ma kłopoty ze zdrowiem i na razie
                      > diagnozujemy (wszystkie nieszczęście świata musiały mnie dotknać chyba)

                      No to zależy od tego co malutkiej dolega.
                      Ja odpukać mam zdrową córę i odkąd skończyła 14 miesięcy zostaje z nianią.
                      Znalazłam wspaniałą kobietę, którą córa traktuje jak kochaną babcię.

                      > a w tym wszystkim mój mąż ma jakieś dziwne podejście, że ja sama nigdzie ,
                      > wszędzie latam z przyczepką (wózkiem)

                      No i tego bym nie zniosła. Albo się postaw albo nie wiem co. Ja zrobiłabym to o
                      czym mówię bo bałabym się inaczej o własne zdrowie psychiczne. Wyjście z domu ze
                      znajomymi jest mi potrzebne jak powietrze do oddychania.

                      > ufffa albo zmienię swoje zycie albo męża ;)

                      No to już musi być tylko Twoja decyzja;)

                      > jeszcze raz dzięki za słowa otuchy

                      Nie ma za co:)
                      • lisia312 Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 15:55
                        jagodowa-mamo przeczytałam odpowiedzi tego wątku z mieszanymi uczuciami.Jestem
                        26 lat po ślubie, mamy 4 dzieci- najmłodsze 16 lat, w domu siedziałam 10 lat,
                        żeby podchować dzieci, a zapewniam, że nie jestem typem kury domowej.
                        Przypłaciłam to siedzenie chorobą, z której wykaraskałam się 9 lat temu. Tyle o
                        mnie. Wiele było rad wcześniej, ale zastanawia mnie jedno, skąd się biorą rady
                        typu: "to go zostaw". Nie jestem tak strasznie stara, wiem, że są sytuacje w
                        życiu, gdzie trzeba odejść, ale nikt Ci nie poradził po prostu POROZMAWIAJCIE!!!
                        Piszesz, że Cię nudzi, nie masz ochoty na seks.Czy próbowałaś z mężem o tym
                        porozmawiać? Powiedzieć, czego oczekujesz, o czym marzysz, czego chciałabyś?
                        Jeżeli mu o tym nie powiedziałaś, nie licz na to, że się sam domyśli- tak to
                        nie działa, mężczyźni nadają na innych falach.Przychylam się do rady żebyście
                        wyjechali SAMI na kilka dni. Jak już miałam wszystkiego dość, zero ochoty na
                        seks, też myślałm, ze wyjazd niczego nie zmieni- myliłam się. Mieliśmy czas
                        tylko dla siebie, mogliśmy porozmawiać spokojnie, dojść do pewnych wniosków i
                        zaczęliśmy sobie fundować taki wyjazdy na 2, 3 dni kilka razy w roku.
                        Zapewniam, że małżeństwu robi to doskonale. A na ból głowy najlepszy jest seks,
                        sprawdzone- pod warunkiem,żespontaniczny. Pozdrawiam cieplutko
                        • jagodowa-mama Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 16:01
                          to mnie podnosi na duchu , że isteniją długoletnie szczęśliwe małżeństwa
                          niestety mój mąż prycha pod nosem gdy tylko wspomnę o tym, że jestem zmęczona
                          siedzeniem w domu,
                          usmiecha się gdy tylko mówię o pracy ? bo i po co? za średnią krajową? to on mi
                          da więcej za siedzenie w domu (nie mówi tego wprost ale takie mam wrażenie)
                          nie należę do kobiet, które by osiągnąc swój cel potrafią wytłuc połowę serwisu

                          myślałam że mój związek opiera się na partnerstwie ale chyba się przeliczyłam
                          rozmawiam rozmawiam ale mój mąż każda rozmowę uważa za babską fanaberię, czcze
                          gdakanie
                          syndrom napięcia przedmiesiączkowego itp.
                          uffffffffffffff i jak tu z takim mieszkac i zyć?
                          • lisia312 Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 16:06
                            jest typem " groch o ścianę"? Na wyjazd we dwoje też się nie zgadza?
                            Przykro mi , ale jeżeli nic nie zrobicie dla Waszego związku, to on się
                            rozleci. Z pełną świadomością / dla niektórych śmieszną/ mówię, że o miłość
                            trzeba dbać, nie pielęgnowana umrze, a szkoda, bo czasami trzeba tak
                            niewiele.....
                            • jagodowa-mama Re: stagnacja poślubna 13.06.07, 16:23
                              groch o ścianę mało powiedziane
                              to typ tak tak tak pogadaj sobie
                              myślę, że byłam duzo bardziej atrakcyjna dla niego kiedy mogłam wypić butelkę
                              szampana z gwinta i nie spać do rana
                              usłyszałam zresztą "tez kiedyś byłaś miła i sypmatyczna" ( a propo kochanki
                              mojego kolegi naszego kolegi która jest miła i sypmatyczna a przy tym zostawia
                              dwójkę dzieci babci i pije i wiadomo co a mąż za granicą)
                              niestety mamy dziecko , nie mogę pić do rana bo mała płacze już o 6, złoszczę
                              się o brak czasu dla siebie
                              ja myślę, że chyba zacznę być miła i sympatyczna i równie beztroska jak moje
                              koleżanki bo takich kobiet facetom brak
                              :( smutne
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka