Dodaj do ulubionych

kocham i cierpie:(

18.06.07, 09:05
Witam,
postanowilam napisac na forum, bo juz sama sobie z tym nie radze Moze od
poczatku...
Kiedys jako nastolatka poznalam przesympatycznego i przefantastycznego faceta
- byla milosc, byla tez odleglosc!!trwalo to naciaganie sie 2 lata..w koncu
postanowienie o zakonczeniu tej katorgi.Kazde z nas znalazlo sobie "druga
polowe" - tak wtedy mozna bylo to nazwac.Przez 4 lata nasze kontakty
ograniczone byly do sporadycznych smsow , moze ze 2-3?nie pamietam, w kazdym
badz razie nie bylo to nic znaczacego.Ot zapytanie, co slychac.
We wrzesniu tego roku rozeszlam sie ze swoim facetem...
Jakos akurat ON mial w tym terminie urodziny, wiec wyslalam smsa.Dostalam po
paru dniach odpowiedz, niezwykle radosna i w innym tonie niz zwykle, ze jak
fajnie, ze o nim pamietalam, ze o nim "jeszcze mysle w ogole"!!Od smsa do smsa
- sie rozkrecilo.W miedzyczasie wyszlo, ze i ja i on jestesmy bez
"polowek"..tym bardziej zblizylo to nas do siebie..niestety nie mielismy sie
okazji zobaczyc po tych 4 latach.No i niestety w grudniu, z niewiadomych mi
powodow przestal sie do mnie odzywac;/Bylam zniesmaczona, bylo mi przykro, nie
wiedzialam co mam myslec.Jakos to sobie wytlumaczylam i bylo w miare.Niestety(
a moze stety) po ok.1,5 miesiaca niespodziewanie odezwal sie - przepraszajac,
ze tak bez slowa, ze sie przestraszyl zobowiazania, ze nie bedzie mial czasu
itd.Prosil o szanse,mowil, ze najbardziej by chcial, jakby miedzy nami bylo
juz ok.Ja, ze sentyment mi pozostal, szanse dalam.I tak trwa to do
dzis...Pisze, dosyc jednoznacznie(chce sie do ciebie przytulic,snilas mi sie,
mysle o Tobie ciagle - to tylko przyklady).Poza tym ciagle mi mowi, ze jestem
piekna kobieta, ze go oniesmielam!!W koncu ostatnio udalo nam sie
spotkac...iiii powiem szczerze - trafilo mnie.Wrocilo wszystko, co bylo
kiedys, ze zdwojona sila!!Nigdy przy nikim nie czulam sie tak wpsaniale, z
nikim tak latwo i swietnie mi sie nie rozmawialo,do nikogo tak bardzo nie
chcialam sie przytulac.Tak, bylo przytulanie, ale nic poza tym.Jak mi pozniej
wyznal, wlasnie czul sie oniesmielony i zdurnial i stad moglo byc jego
"dziwne" zachowanie - tak to nazwal.Ale ja w sumie nic nie zauwazylam, nie ma
sie co dziwic, spotkanie po 4,5 roku nie przychodzi latwo.Szczegolnie, gdy
kiedys padaly wazne slowa i nikt ich nigdy nie odwolal.I tak jest wasnie w
moim przypadku...Kocham tego czlowieka nadal i nigdy nie przestalam go
kochac.Nie wiem, moze to glupie, ale pod skora czuje, ze to jest TO!czego tak
bardzo pragnelam w zyciu...iii moj problem polega na tym, ze jestem z tym
sama.Jemu o tym nie powiedzialam i chyba nie powiem, bo boje sie jego
reakcji...w sumie zachowanie nie bylo jednoznaczne, ale slowa....i przed
spotkaniem i w trakcie wskazywaly na to, ze jest wyraznie zainteresowany.Brak
bylo tylko dzialania....i dalej jest tak.Nie wiem, miotam sie, mysle ciagle
tylko o nim, zasypiam i wstaje z mysla, ze niczego tak na swiecie nie chce,
jak byc z nim!!!Nie wiem co robic, boje sie cokolwiek powiedziec, bo nie wiem
jak zareaguje, moze przestraszy sie, ze jestem jakas hmmm zbyt do
przodu?Myslicie, ze powinien on dac mi sygnal, ze mu zalezy, albo nie?Czekac,
czy mowic?ryzykuje duzo, bo nie chce stracic z nim znow kontaktu...jej nie
spodziewalam sie, ze po spotkaniu tak mnie to dopadnie!!Myslalam, ze jestem
twarda i chlodno oceniam sytuacje, a tymczasem zachowuje sie i mam rozterki
jak nastolatka(nie ublizajac Moze panowie moga sie wypowiedziec, jak oceniaja
to?jak z tego wybrnac?Blagam , pomozcie!!!chociaz cieplym slowem....
Obserwuj wątek
    • krzysiek1042 Re: kocham i cierpie:( 18.06.07, 09:11
      dziwi mnie ponad wsze3lką normę ,że postanowiłaś podtrzymywać ten
      kontakt....Twój chłopak nie miał nic przeciwko ??? (o ile wiedział ?)
      • malerude Re: kocham i cierpie:( 18.06.07, 09:20
        ale ja juz nie mialam chlopaka;/jak z nim bylam, to napisalam - kontakt byl
        sporadyczny.Dlaczego mialam zrywac znajomosc, tylko dlatego, ze mam faceta?Nie
        czulam tego wtedy, co czuje teraz:(
        • krzysiek1042 Re: kocham i cierpie:( 18.06.07, 09:29
          no to przeszkód nie ma. Wystraszysz go ??? Czym? Jeśli on czuje to samo to
          raczej Cię wyściska niż przestraszy. Upewnij się,że rzeczka do ,której chcesz
          wejść jest faktycznie czysta i wtedy się pluskaj :)
          • malerude Re: kocham i cierpie:( 18.06.07, 09:38
            ja juz raz mu powiedzialam, ze CHCIALABYM SPROBOWAC...ale wtedy to bylo wlasnie
            w tym momencie przejsciowym, kiedy przestal sie odzywac;/niby pozniej
            rozmawialismy i mowilam, ze czuje sie , jakbym sie wyglupila mowiac tamto...on
            odpowiedzial z usmieche, ze tak nie mysli!ale nic sam nie powiedzial:((
            • krzysiek1042 Re: kocham i cierpie:( 18.06.07, 09:44
              hmm. Nie mam umysłu tego gościa i nie wiem co mam Ci odpisać i jak pomóc:(
              • malerude Re: kocham i cierpie:( 18.06.07, 09:49
                no nic, dzieki w kazdym razie....
                Chyba jedynie pozostaje mi jeszcze raz zaryzykowac i albo wyjsc na prosta albo
                zrobic z siebie idiotke;/pozdrawiam
          • lacido Re: kocham i cierpie:( 14.07.07, 22:02
            krzysiek1042 napisał:

            Upewnij się,że rzeczka do ,której chcesz
            > wejść jest faktycznie czysta i wtedy się pluskaj :)

            Podoba mi się ten tekst tylko czy ona jest w stanie to obiektywnie stwierdzić?
    • pro.wizja Ponadto... 18.06.07, 09:14
      Masz moje ciepłe słowo. Ponadto, w tym cały jest ambaras aby dwoje chciało naraz :)
    • agata2810 Re: kocham i cierpie:( 18.06.07, 09:17
      Na Twoim miejscu zaryzykowalabym i po prostu szczerze o swoich uczuciach i
      odczuciach powiedziala temu chlopakowi.To w jaki sposob on zareaguje,jak sie
      zachowa bedzie dla Ciebie najlepsza wskazowka co powinnas robic.Jesli znow
      zniknie bo sie przestaszy(bez slowa) to znaczy,ze nie warto sobie zawracac
      glowy.Po prostu wyjdz z zalozenia,ze najlepsze sa jasne sytuacje.Lepiej wiedziec
      od razu jesli nic z tego nie bedzie niz niepotrzebnie wbijac sie czas:)pzdr
      • malerude Re: kocham i cierpie:( 18.06.07, 09:19
        Ale ja tak uwazam!!i w "normalnej" sytuacji bym sie tak zachowala!!Nie
        pisalabym, gdyby tak latwo mozna byloby sobie z tym poradzic....sek w tym, ze na
        razie jest dobrze i nie chce tego zepsuc;/a boje sie powiedziec, zeby sie nie
        wystraszyl - stad moje pytanie do Panow;/ patrzac na jego zachowanie
        wczesniejsze, jakbyscie sie zachowali w takiej sytuacji?ehhh
        • lacido Re: kocham i cierpie:( 14.07.07, 22:05
          a ja nie polecam dopóki się nie upwenisz ze on mozę czuć to samo, kiedyś po
          pijaku napisałam do faceta z krótym sie spotykałam że chyba się w nim zakochałam
          i chłopa zamurowało 2 dni się nie odzywał bo się przestraszył :))) chya widział
          już oczyma wybraźni że go do ołtarza ciągnę :)))
    • edwarddyp MÓWIĆ !!!! mówić, mówić ! 18.06.07, 10:40
      Nie myśleć samemu po nocach

      Mówić !
      • malerude Re: MÓWIĆ !!!! mówić, mówić ! 18.06.07, 12:03
        No ale miotam sie pomiedzy powiedziec a nie mowic, moze sie samo rozwiaze;/Moze
        on powinien pierwszy dac jakis znak?Nie wiem:(((
        • krzysiek1042 Re: MÓWIĆ !!!! mówić, mówić ! 18.06.07, 12:06
          chcesz coś zrobić dobrze , zrób to sama....:)
          • malerude Re: MÓWIĆ !!!! mówić, mówić ! 18.06.07, 12:09
            ojaaaa...tzn co mam zrobic?skad mam wiedziec, czy bedzie to dobre posuniecie?buuu
            • krzysiek1042 Re: MÓWIĆ !!!! mówić, mówić ! 18.06.07, 12:10
              spróbuj,bo inaczej się nie przekonasz w ogóle. Jak ja przyjadę i Cię popędzę to
              będzie za późno :)
              • malerude Re: MÓWIĆ !!!! mówić, mówić ! 18.06.07, 12:13
                chyba bardziej boje sie tego, ze nie wyjdzie i wole zyc w tym smiesznie cudownym
                swiecie czulych slowek i czarujacych smsow;]boje sie, ze bedzie bolalo, ze nie
                zapomne, a pozniej jak niedajboze go spotkam znow, odrodzi sie na
                nowo!!!sytuacja tragiczna;/
                • naaririel Re: MÓWIĆ !!!! mówić, mówić ! 14.07.07, 15:50
                  blehcz ;/ jak nie zrobisz jakiegos kroku.. to bedziesz zalowala.. a jak zrobisz, to pozniej bedziesz sobie wyrzucala ze zrobilas z siebie idiotke.. bledne kolo, prawda? ale mysle ze jak kilka razy wyjdziesz z jakas inicjatywa i sie za kazdym razem bedziesz sparzac.. to przypuszczam ze to cie przyhamuje przed kolejna proba zrobienia " pierwszego kroku"...
    • naga_bron Re: kocham i cierpie:( 14.07.07, 18:58
      a jestes pewna ze On zerwal z ta dziewczyna????? no bo :
      -nagle zerwanie kontaktu na 1,5 misiaca
      -strach przed zobowiazaniem
      -brak jakiejs konkretnej reakcji z jego strony po waszym spotkaniu

      hmmmm.....moze faktycznie boi sie zaangazowania..ale na wszelki wypadek poprostu
      sprawdz czy nie ma tej dziewczyny napewno...poprostu pojedz do niego i spedz
      choc 3 dni z nim...
      • malerude Re: kocham i cierpie:( 14.07.07, 23:28
        Po pierwsze, dziekuje za wszystkie dobre rady:)
        Po drugie - jeszcze sie nie wyjasnilo - dalej sie miotam, ale sa postepy -
        umowilismy sie na kolejne spotkanie:))Podjelam decyzje, ze wtedy z nim POSTARAM
        SIE porozmawiac, tak szczerze:)uff...odwagi mi bedzie trzeba, albo przynajmniej
        cwiartke:D
        Dziewczyny nie ma, jestem pewna, bo by sie zachowywal calkiem inaczej...juz to z
        nim przerabialam:)
        Jeszcze raz serdeczne dzieki, dobranoc:)
        • naaririel Re: kocham i cierpie:( 15.07.07, 12:18
          eh.. przynajmniej ta sprawa wciaz jest w toku..
          chyba najgorsza jest taka niepewnosc: wyjasni sie czy sie nie wyjasni? bedziemy razem w koncu czy nie? i dochodzi wlasnie do takiej decyzji jak: a powaznie porozmawiam z Nim na ten temat.. ( brr.. straszne uczucie.. nie musze chyba pisac co sie wtedy przezywa). bo od tej rozmowy to zalezy wszystko, albo nic.
          i czasem nachodza mysli: a moze jednak nie rozmawiac, tylko pozwolic temu wszystkiemu potoczyc sie swoim wlasnym torem? z kolei pozniej ma sie watpliwosci i mysli sie ze wlasnie rozmowa zdziala cuda..
          tylko ciekawe jak to faceci odbieraja.. widza ze kobietka sie stara.. zabiega.. wylewa swoje uczucia na wierzch.. wiec po kiego diabla oni maja sie starac nie?
          przeciez maja nas na wyciagniecie reki ;>
          a swoja droga, zastanawialas sie moze co zrobisz jak na pytanie czy sprobujecie jeszcze raz ( bo ty czujesz, bo widzisz sens, bo tym razem jestes pewna ze sie uda itd itd), on odpowie ci " nie wiem" ?
          a swoja droga ciekawi mnie co w meskim wydaniu znaczy slowo " nie wiem" ...
          • malerude Re: kocham i cierpie:( 15.07.07, 22:46
            Jej, dokladnie.Wiele razy sie zastanawialam, " a co jak powie tak a tak"...nie
            wiem,pewnie bym sie pozegnala i pogratulowala pewnosci siebie oraz przyznala
            mistrzowski tytul w robieniu nadziei kous, komu wie doskonale, ze na nim
            zalezy;/okropnosc..ja oczywiscie bym wolala, zeby potoczylo sie inaczej,
            wolalabym, zeby to on zrobil w koncu krok, wolalabym nie zrobic z siebie
            idiotki...wolalabym, ale to nic nie zmienia.Faceci sa nieprzewidywalni;/niby
            tacy prosci i nieskomplikowani(tak mowia;])a same problemy ze zrozumieniem ich
            decyzji, typu wlasnie : "nie wiem", "nie jestem jescze gotowy"itd;]ehhhhh, to
            jak nie sa pewni czy gotowi, to po co w ogole zaczynac cos?ja wyznaje taka
            zasade - nie chce z kims nawiazywac blizszej znajomosci niz kolezenstwo, nie
            zaczynam dawac znakow, ze jest inaczej.Wsio;]czy nie byloby prosciej?
            • naaririel Re: kocham i cierpie:( 16.07.07, 00:10
              To " nie wiem" zawsze spedzalo mi sen z powiek. na swoj glupi maly rozumek probowalam to analizowac. w moim wolnym tlumaczeniu " nie wiem" oznacza " tak, ale..... " . jakos nie chce mi sie wierzyc ze u faceta " nie wiem" = "spadaj mala" . i to jest wlasnie najgorsze..ze Jego niezdecydowanie daje jednoczesnie nadzieje, ze cokolwiek sie rozwiaze:) Ja nie wierze ze nie da sie nie wiedziec co sie czuje itd.. a moze zwyczajnie boja sie powiedziec zebysmy daly im swiety spokoj? ehh. to strraszne, ze czesto nawet malutkie gesty z ich strony odbieramy jako znaki, ze moze cos z tego bedzie..
              Zycze ci powodzenia w rozmowie. Pewnie w najblizyszm czasie sie wyjasni i Ciebie co i jak. Lepiej zeby tak bylo. Ale znajac zycie to jak sie pouklada wszystko w swoim serduszku to nagle On sie znow pojawi w najmniej oczekiwanym momencie...
            • naaririel Re: kocham i cierpie:( 16.07.07, 00:20
              hm. Tak sie zastanawialam. A co jesli On trkatuje cie jak kogos na lawce rezerwowych? Zalozmy ze ma kogos innego na oku, kogo w tym momencie chce zdobyc. i dlatego ciebie zbywa, trzyma w niepewnosci, daje nadzieje itd. I przypomina sobie o Tobie wlasnie w momencie kiedy juz wie ze nie ma zadnych szans u kogos z kim chce byc.
              A mowia ze to baby sa skomplikowane nie? Ja nie rozumiem czemu facet nie chce dac sobie szansy, zwlaszcza jak autentycznie widac ze kobitka jest w nim zakochana. A kiedys mi sie wydawalo ze odgrzewane zwiazki moga byc idealne, bo przeciez nie powtorzy sie juz bledow z przeszlosci ;)
              • malerude Re: kocham i cierpie:( 16.07.07, 15:38
                Ojjj, wiem co masz na mysli , wiem:)te o tym myslalam, a jak myslalam i
                uswiadamialam, ze wlsnie tak musi byc, bo innego wyjasnienia nie widze, to
                zacinalam sie w sobie i obiecywalam, ze skoncze ta glupia "zabawe", to nagle on
                sie odzywal i mi kurde kolana miekly!!!PO co cholera, po co?!ponoc jestem
                atrakcyjna kobieta i jak to mowia: "niejeden by mi sie pod nogi rzucil"
                blablabla, to kurcze czepilam sie jak rzep psiego ogona tego jednego!!Ale jakos
                tak czuje no i nie zmienie tego:((chyba, ze mnie wyprowadzi z rownowagi.Jak to
                mowia - do 3 razy sztuka!moze tym razem tego nie spieprzy...kurcze, wlasnie w
                takich momentach chcialaym znac moze nie przyszlosc, co mysli ludzkie:Dehhh
                • naaririel Re: kocham i cierpie:( 20.07.07, 00:34
                  ehhhh.Ta slepa milosc. I nieodwzajemniona;/ Moze najlepiej chlopa podstawic pod sciana i dac mu do zrozumienia ze ma sie nie odzywac do czasu az nie podejmie decyzji. Ale to i tak pewnie niewiele zmieni, bo i tak bedziesz zawsze miala nadzieje ze to jednak z nim bedzie love story. Zwiazesz sie z kims innym, zaczniesz sobie ukladac zycie to on wroci i ci namiesza w sercu ;> Nie zazdroszcze ci tej sytuacji, ale jak sama widzisz ten problem jest powszechny. niby wszystko jest proste, ale facet zawsze cos skomplikuje i pogmatwa tak ze nie wiadomo na czym sie stoi. Wyjasnilo sie cos?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka