Dodaj do ulubionych

jestem załamana

17.07.07, 09:13
Wczoraj mój facet wyprowadził sie ode mnie- kiedy byłam w pracy spakował
wszystkie swoje rzeczy, zabierając dosłownie nawet te przedmioty które razem
kupiliśmy.W niedziele trochę sie pokłóciliśmy, padły ostre słowa, popłakałam
sie...wczoraj swierdził ze "za wysoko stawiam poprzeczkę a on chce zyc
wygodnie".Dla mnie jego nagła wyprowadzka była szokiem, kiedy wróciłam do
domu, zwłaszcza ze oczekiwałam chociaż jakiejś rozmowy, choćby podziekowania
za wspólny czas kiedy dzieliliśmy życie, w zapiam zastałam puste szafy.Znam
go kilka lat i po prostu do głowy mi nie przyszło ze zachowa sie jak tchórz i
nawet nie poinformuje mnie o swoich zamiarach (chociaz wiele razy sprawił mi
juz ból)...nie spałam całą noc, czuje sie fatalnie. Dzisiaj dostałam sms ze
chciałby pogadac bo podjął chyba zbyt pochopną decyzję. Nie wiem jak teraz
mam sie zachować,jak te sytuacje rozegrać-chciałbym tez dać mu nauczkę.Boję
sie ze w czasie tej rozmowy sie rozpłacze...poradzcie coś
Obserwuj wątek
    • inspirationlane Re: jestem załamana 17.07.07, 09:24
      "za wysoko stawiam poprzeczkę, a on chce żyć wygodnie"
      po prostu bez komentarza...
      ja też chcę żyć wygodnie, ale niekoniecznie zachowując się jak kapryśne dziecko,
    • butterflymk Re: jestem załamana 17.07.07, 09:26
      weź zapomnij o tym doopku...
      tylko odbierz rzeczy od niego które razem kupowaliście...
      baran jeden....
      ciesz się że już masz go z głowy Dziewczyno, chciałabyś się męczyć z takim całe
      życie?
    • myszz Re: jestem załamana 17.07.07, 09:32
      to ty chcesz z nim być czy nie? jak tak to zapomnij o nauczkach ...
      • mysiaa14 Re: jestem załamana 17.07.07, 09:35
        Kocham go ale nie podoba mi sie sposób w jaki mnie potraktował.Decyzje o
        wyprowadzce nie podejmuje sie ad hoc-mogł ze mna chociaz porozmawiać...a co
        złego jest w tym ze chce zeby nauczył sie szanować uczucia drugiej osoby???
        • myszz Re: jestem załamana 17.07.07, 09:37
          popełnił błąd, zachował się jak smarkacz... chyba już to do niego dotarło. jesli chcesz go spowrotem przyjąć i zacząć od kwasu to daj sobie spokój bo skończy się tak samo
        • martalek Re: jestem załamana 17.07.07, 13:14
          Pewnie nie ma gdzie mieszkac, chce porozmawiac i spowrotem sie wprowadzic, bo
          bylo mu wygodnie i na reke.
    • karolcia9935 Re: jestem załamana 17.07.07, 09:33
      Witam.Myśle,że powinnaś ze swoim facetem porozmawiać jeśli ci na nim zależy!Ale
      jednocześnie to nie znaczy że masz mu popuścić.Niestety w związkach nie zawsze
      bywa pięknie i kolorowo jakby sie nam wydawało.Rozumiem że twój facet podjął
      pochopną decyzje,najwidoczniej przemyślał to co zrobił i jak widać teraz tego
      żałuje no i mu chyba zależy na tobie skoro chce się umówić na rozmowe.Jestem na
      TAK!!!To jedyna szansa na ratowanie waszego związku jeśli wam na nim zależy.
      Trzymaj sie,jestem z tobą!Pozdrawiam
    • kundziorek1 Re: jestem załamana 17.07.07, 09:36
      Jesli chcesz mu dac nauczke za to, ze tak wrednie postapil poczekaj kilka dni
      na ta rozmowe. Nie odbieraj telefonow.... Niech poczuje sie tak jak Ty wtedy.
      Po paru dniach pogadaj.... tylko nie placz, ale powiedz, ze nastepnym razem
      wolalabys, zeby powiedzial Ci o swoich zamiarach zebyscie razem mogli jakos z
      tego wybrnac... Jak Cie nastraszy to osiagnie swoj skutek. Nie lec do niego,
      niech on przyleci do Ciebie...
      • myszz Re: jestem załamana 17.07.07, 09:38
        ona nie ma być udzielną księżną tylko partnerem życie to nie dawanie nauczek
        • mysiaa14 Re: jestem załamana 17.07.07, 09:42
          wydaje mi sie ze mylisz pojęcia-nie zachowuje sie jak udzielna księzna.To nie
          spakowałam rzeczy i uciekłam do mamusi.Nie chce go krzywdzić bo bardzo go
          kocham ale uwazam ze zachował sie jak smarkacz i nie chce więcej powtórek...
          • myszz Re: jestem załamana 17.07.07, 09:44
            chodzi mi o to, ze nie masz mu robić łaski że chce wrócić, nie masz go karać.
            powiedz po prostu, co czułaś i skończ temat
    • kedrok1 Re: jestem załamana 17.07.07, 09:42
      tak bywa, kobiety często chą więcej i więcej, a facet ma ograniczone siły i
      możliwości. Może po prostu nie wytrzymał? Zachował się nie fair, z całą
      pewnością, ale czy nie wsiadałaś na niego ciągle np za jakieś pierdoły czy coś?

      My często nie widzimy, rzeczy "drobnych", według nas mało ważnych i zbędnych, a
      wy nie wiedzieć czemu, właśnie odwrotnie.
      I są pary, gdzie facet pije, leje kobite, dzieci, gwałci a te z nim siedzą,
      żyją, gotują, sprzątają i nie myślą o odejściu czy sprzeciwie.

      A są związki, gdzie facet to porządny człowiek, robi co może żeby było lepiej, a
      partnerka tylko ciągle jęczy, że to źle, że tamto źle...
      • mysiaa14 Re: jestem załamana 17.07.07, 09:50
        Nie jestem idealna, to fakt ale zycie to nie polega tylko na patrzeniu sobie w
        oczy i mowieniu ze sie kochamy.Zycie to praca, rachunki do płacenia, wspólne
        budowanie domu, spacery itp. to wszystko składa sie na zycie. jezeli decydujesz
        sie na zycie z drugą osobą na dzielenie sie z nia wszystkim co masz, to nie
        pakujesz rzeczy bez słowa po czym następnego dnia dochodzisz do wniosku ze
        jednak żle zrobiłeś...
      • rezurekcja to nie tak, Kedrok 17.07.07, 20:00
        kedrok1 napisał:

        > I są pary, gdzie facet pije, leje kobite, dzieci, gwałci a te z nim siedzą,
        > żyją, gotują, sprzątają i nie myślą o odejściu czy sprzeciwie.

        mysla, ale nie maja dokad odejsc.
        Czuja sie osaczone i nie maja ani sily ani odwagi na sprzeciw.
        Czesto koncza w wiezieniu jako mężobójczynie, bo konczy im sie wytrzymalosc
        psychiczna.
      • esquisse Re: jestem załamana 19.07.07, 20:20
        kedrok1 napisał:

        > tak bywa, kobiety często chą więcej i więcej, a facet ma ograniczone siły i
        > możliwości. Może po prostu nie wytrzymał? Zachował się nie fair, z całą
        > pewnością, ale czy nie wsiadałaś na niego ciągle np za jakieś pierdoły czy coś?
        >
        > My często nie widzimy, rzeczy "drobnych", według nas mało ważnych i zbędnych, a
        > wy nie wiedzieć czemu, właśnie odwrotnie.
        > I są pary, gdzie facet pije, leje kobite, dzieci, gwałci a te z nim siedzą,
        > żyją, gotują, sprzątają i nie myślą o odejściu czy sprzeciwie.
        >
        > A są związki, gdzie facet to porządny człowiek, robi co może żeby było lepiej,
        > a
        > partnerka tylko ciągle jęczy, że to źle, że tamto źle...




        gadasz jak lepper: ze skrajnosci w skrajnosc. A nawet prosty chłop wie ze prawda
        lezy po środku
    • open_air Re: jestem załamana 17.07.07, 09:58
      Jestem wielką zwolenniczką jasnego wyrażania tego, co się czuje. W tej sytuacji
      sugeruję, żebyś umówiła się na spotkanie z nim najlepiej na neutralnym gruncie
      (nie w domu, w którym upokorzył Cię zostawiając z pustymi szafami) i po prostu
      powiedziała co czujesz:

      - że poczułaś się bardzo źle kiedy wyprowadził się bez próby rozwiązania czy
      wyjaśniania konfliktowej sytuacji, która między Wami miała miejsce
      - że w związku z tą wyprowadzką przestałaś mu ufać bądź to zaufanie zostało
      znacznie ograniczone, bo co będzie jak on Ci wytnie taki numer jak już się
      zwiążecie na stałe i np pojawi się dziecko
      - że zastanawiasz się czy dobrze robisz biorąc go pod uwagę jako potencjalnego
      życiowego partnera skoro on się zachowuje tak niedojrzale - nie potrafi szukać
      rozwiązań w przypadku sytuacji konfliktowych i nie szanuje Twoich uczuć (czy
      pomyślał jak będziesz się czuła gdy zastaniesz pusty dom?)
      - że musisz teraz to wszystko dokładnie przemyśleć i potrzebujesz czasu

      Pozdrawiam i życzę dobrych życiowych wyborów :)
    • kryzolia Re: jestem załamana 17.07.07, 10:57
      NIe wiem co zrobiłaś w międzyczasie w tej sprawie, ale jeśli jeszcze nic nie
      zadziałałaś to: pomilcz jakiś czas, nie odzywaj sie tak od razu, chodzi o to że
      nie ułatwiając MU sytuacji uczysz go zachowań takich które w przyszłości
      spowodują że nie bedzie tak gwałtownie postępował.
      Poza tym utwierdzi się jeszcze bardziej w tym że MU na TObie zależy i do jakiego
      stopnia, i na przyszłóść wcześniej się 5 x zastanowi za nim zareauje tak
      dziecinnie.
    • crazyfrogie Re: jestem załamana 17.07.07, 18:41
      Hej :)

      Jeśli kochasz - pozwól mu się przynajmniej wytłumaczyć. Umów się z nim w jakimś
      neutralnym miejscu - za żadne skarby świata nie płacz - pokaż mu się taka, w
      jakiej się zakochał...

      Zdarza się... jesteśmy tylko ludźmi i czasami robimy głupoty. Może zrozumiał, że
      może Cię stracić. A jeśli nie - przynajmniej sobie parę rzeczy wyjaśnicie :)

      Daj znać jak poszło :)
    • rezurekcja zasadnicze 17.07.07, 20:04
      Mieliscie jakies plany na przyszlosc, czy po prostu tak sobie mieszkaliscie
      razem żyjąc lekko łatwo i przyjemnie?

      Czego oczekujesz Ty od wspolnego dalszego zycia?
      Czego oczekuje on?
      Pytanie podstawowe: czy chcialabys, zeby Twoj syn byl do niego podobny?
    • ravacs Re: jestem załamana 17.07.07, 20:23
      Jesli naprawde chcesz aby ta rozmowa i to co nastapi po niej mialo sens i jakis istotny wplyw na wasza przyszlosc to nie spiesz sie tak jak twoj facet. Daj sobie kilka dni az emocje, wynikajace z tej irracjonalnej sytuacji opadna. Przemysl swoje uczucia, twoje i jego zachowanie i poukladaj to sobie w glowie. On tez bedzie mial czas na przemyslenie sobie tego wszystkiego.
      Unikniecie wedlug mnie tym sposobem swoistej hustawki.. wrocilismy do siebie, ale co dalej z problemami? Dystans i przemyslenie sobie wszystkiego daje szanse na sensowna dyskusje i rozwiazanie paru spraw.
      • mysiaa14 Re: jestem załamana 18.07.07, 08:46
        Wczorajsza rozmowa wypadła fatalnie-zrobiłam z siebie kompletną idiotkę
        zalewając sie łzami i zarzucając go pretensjami...Byłam tak roztrzęsiona ze
        zachowywałam sie jak histeryczka a zareagowałam tak kiedy oznajmił mi za nie ma
        zamiaru ze mną mieszkać bo...i tu nastąpiła długa litania moich grzechów.
        Uświadomiłam sobie ze trace go bezpowrotnie. Czuje sie beznadziejnie...
        • mysiaa14 Re: jestem załamana 18.07.07, 08:49
          nie powiedział ze ze mną zrywa, chociaz ja tak to odbieram bo stwierdził ze nie
          pasujemy do siebie.Nie chce mieć faceta na dochodne-chciałam z nim zyc i
          zajakiś czas Tworzyć rodzinę, miec z nim dzieci.
          • myszz Re: jestem załamana 18.07.07, 10:33
            widzisz a ty chciałaś mu dać nauczkę...

            może on potrzebuje czasu....
    • mloda.kobietka23 Re: jestem załamana 18.07.07, 10:30
      Moze ta cala sytuacja sprawila ze chcial uciec :)teraz tego zaluje wiec chce
      zeby z Toba porozmawiac. Moze taki krok byl potrzebny wam, aby docenic siebie
      nawzajem i zobaczyc na ile jestescie w stanie z soba nadal byc??
    • dominisia57 Re: jestem załamana 18.07.07, 10:59
      nie wracaja, odszedł raz odejdzie i dziesiąty. faceci to tchórze. Zwsze
      uciekają od odpowiedzialności i problemów.
    • aganiot Re: jestem załamana 18.07.07, 13:04
      Może spróbujcie jeszcze raz ale na razie bez wspólnego mieszkania!!!
    • merediith Re: jestem załamana 18.07.07, 13:05
      Najwidoczniej żyłaś z "dzieckiem".
      Szkoda,że pewnie niejedna z nas z "dzieckiem kapryśnym żyje lub chodzi" a dowiaduje się o tym "po fakcie"-albo raczej po fakcie otwiera oczy.

      Znajdziesz sobie lepszego-a on jeszcze zatęskni-dzieci tak mają.
    • alpepe Re: jestem załamana 18.07.07, 14:17
      ciesz się głupia, że to się stało, zanim przyszły na świat dzieci, zanim on się
      do czegoś więcej zobowiązał.
      Przynajmniej się dowiedziałaś, że to nie był ten WŁAŚCIWY.
      Nie oglądaj się za siebie, nie trać energii już na przeszłość.
      • mysiaa14 Re: jestem załamana 18.07.07, 14:41
        Czuję sie strasznie,on wrócił do rodzinnego domu- gdzie jak to określił "nikt
        od niego nic nie chce"-ma podstawiony pod nos obiadek i nawet nie musi martwić
        sie rachunkami.Mnie zostawił samą z mieszkaniem do remontu (z tym ze zapomniał
        mi powiedzieć ze wyprowadzając sie zabrał wszystkie sprzęty potrzebne przy
        remoncie-nawet farbę).We wszystkim miał mi pomóc tylko nigdy nie było na to
        czasu i jak powiedział mi ostatnio "woli spotkać sie z kumplami niz spędzać ze
        mną weekend na kupowaniu materiałów do remontu".kurczę co co ja mam teraz
        zrobić-wyć mi się chce.
        • alpepe Re: jestem załamana 18.07.07, 14:44
          masz się CIESZYĆ, naprawdę, to tak, jak z wizytą u dentysty. Lepiej wcześniej i
          trochę pocierpieć przy plombowaniu zwykłym, niż potem leczyć kanałowo lub w
          ogóle wyrywać.
          Pokazał, jaki z niego ch... to powinno ci być teraz łatwiej. Mysia, jeszcze się
          uśmiechniesz, zobaczysz.
        • rezurekcja odzyskalas wolnosc 18.07.07, 14:49
          mysiaa14 napisała:

          > Czuję sie strasznie,on wrócił do rodzinnego domu- gdzie jak to określił "nikt
          > od niego nic nie chce"-ma podstawiony pod nos obiadek i nawet nie musi
          martwić
          > sie rachunkami.

          Kobieto, trafil Ci sie Piotrus PAn, czyli facet-dziecko. Odpłacz swoje i ciesz
          sie, ze to koniec.
          Niech sie mamusia z nim meczy.

          > Mnie zostawił samą z mieszkaniem do remontu (z tym ze zapomniał
          > mi powiedzieć ze wyprowadzając sie zabrał wszystkie sprzęty potrzebne przy
          > remoncie-nawet farbę).

          masz prawo sie upomniec.
          ALbo olac, niech sie udlawi.

          > kurczę co co ja mam teraz
          > zrobić-wyć mi się chce.

          teraz jednym okiem płakac wyplakujac bol, drugim okiem rozgladac sie za
          sprzetami do remontu.
          Trzecim wypatrywac kartony, w ktore zapakujesz rzeczy na czas remontu.
          Czwartym wypatrzec sobie jakies interesujace kursy lub wolontariaty: trzeba
          bowiem wyjsc do ludzi.

          Sciskam Cie i zycze powodzenia na nowej drodze zycia.
          • mysiaa14 Re: odzyskalas wolnosc 18.07.07, 15:17
            Dzięki...ale nie jestem w stanie sie ruszyć, tak jestem opuchnięta od płaczu.
            Nie wiem może to ze mną jest coś nie tak-chciałam tylko zeby sie włączył
            w "wicie"wspólnego mieszkania, zdjął cześc obowiązków ze mnie.Wkurzało mnie to
            ze do wszystkiego trzeba go popychać palcem bo sam nigdy na nic nie wpadł...dla
            niego szczytem relaksu było zasiadanie z gazetą i piwkiem przed
            telewizorem.Chciałabym mu wykrzyczeć co teraz czuje, jak bardzo jestem
            zawiedziona, jak liczyłam na niego i wierzyłam.
            Strasznie jest w tym pustym mieszkaniu,łóżka nie man siły ścielić od 3 dni,jeść
            nie mogę...po cholere było starać sie o mieszkanie,kiedy zostałam ze wszystkim
            sama
            • mysiaa14 Re: odzyskalas wolnosc 18.07.07, 15:33
              Powiedział ze nie chce zrywać-mozemy sie spotykać, on będzie do mnie
              przyjeżdzał...tylko ze mnie taki związek nie interesuje,bedzie wpadał dwa razy
              w tygodniu na bzykanko,chwile pogadamy i wróci do swojego domku a ja zostanę ze
              swoimi problemami sama.Kocham go ale po 5 latach znajomości nie interesuje mnie
              układ "licealny". Nie wiem zupełnie co dalej.Targają mną mieszane uczucia od
              złości po rozpacz...pomóżcie.
              • rezurekcja Re: odzyskalas wolnosc 18.07.07, 23:05
                mysiaa14 napisała:

                > Powiedział ze nie chce zrywać-mozemy sie spotykać, on będzie do mnie
                > przyjeżdzał...

                Mysiaa, jesli przez 5 lat byliscie razem, a nie pobraliscie sie , to znaczy, ze
                facet nie mial planow na przyszlosc zwiazanych z zalozeniem rodziny. Chcial
                zyc lekko i przyjemnie.

                > a ja zostanę ze swoimi problemami sama.

                a do tej pory tak nie bylo? Interesowal sie Twoimi probelmami? Obawiam sie, ze
                wątpię.

                > Kocham go

                A co to wlasciwie znaczy? Na czym polega?

                > Nie wiem zupełnie co dalej.Targają mną mieszane uczucia od
                > złości po rozpacz

                Nic dziwnego.
                Rozumiem CIe i wspolczuje, to bolesne przezycie.
                Powinnas sobie znalezc jakeis zajeice, ktore CIe choc troche zaabsorbuje. JA
                poszlma na kurs i podjelam dzialanosc w organizacji spolecznej w sytuacji
                podobnej do Twojej.
              • legolaself Re: odzyskalas wolnosc 19.07.07, 14:32
                Weź się za remont mieszkania. Ja tak zrobiłam w sytuacji prawie identycznej jak
                Twoja. Wbrew pozorom nie jest to trudne. Złośc wyładowałam skuwając płytki.
                Oczywiście pomagali mi znajomi, rodzina a do niektórych prac musiałam wynająć
                majstrów, ale dziś mam olbrzymią satysfakcję, piękne, odnowione, funkcjonalne
                mieszkanie. A po drodze spotkałam mężczyznę swojego życia, który dziś jest moim
                cudownym mężem i pomaga mi w wykończeniu naszego gniazdka. Uszy do góry -
                wszystko będzie dobrze i będziesz się śmiać wspominając tamtego ciapciaka.
    • 77misia1 Re: jestem załamana 19.07.07, 19:28
      nie przebaczaj mu za szybko...niech ma nauczke
      • laskamini Re: jestem załamana 19.07.07, 19:59
        Nie rozpaczaj ,takiego kwiata to pol siwata!! obejrzyj sie za innym i juz!
    • tegochcialam Re: jestem załamana 19.07.07, 20:03
      nie trać dla niego czasu, nie ma sensu...rzeczy jeśli mają dla ciebie dużą
      wartość postaraj się chociaż częściowo odzyskać...pewnie nie pozbieral
      rachunków, faktur, więc jeśli nie odda ci polowy rzeczy możesz iść do sądu i
      na drodze cywilnej odebrać to co ci się należy...:) a swój czas poświęć, nie na
      rozpamiętywanie czy to ja popelnilam bląd, albo w którym miejscu coś źle
      zrobilam, tylko na przyjemniejsze rzeczy, na spotkania ze znajomymi, na dobre
      imprezy, tak żeby widzial że się nie zalalamalaś i że bez niego jest ci
      dobrze...powodzenia
    • esquisse Re: jestem załamana 19.07.07, 20:16
      dla ciebie ta wyprowadzka byla szokiem, on przemyslał sprawe i wlasciwie
      przyznaje ci racje, chcialas pogadac, on chce pogadac to po co jakies
      rozgrywanie sprawy, nauczki
      • mysiaa14 Re: jestem załamana 20.07.07, 11:37
        Niestety on nie wróci, głupia myslałam o jakieś nauczce...jestem sama na
        totalnym zadupiu,z rozgrzebanym remontem. po prostu nie chce mi sie juz zyć
        • rezurekcja Re: jestem załamana 20.07.07, 11:47
          mysiaa14 napisała:

          > Niestety on nie wróci, głupia myslałam o jakieś nauczce...jestem sama na
          > totalnym zadupiu,z rozgrzebanym remontem. po prostu nie chce mi sie juz zyć


          Jesli jestes z Wroclawia, chetnie Ci pomoge. Jesli nie jestes z Wroclawia,
          skrzyknij znajomych do remontu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka