Dodaj do ulubionych

tajemnica sms-owa...

31.07.07, 10:17
Już kilka razy ten wątek wychodził przy innych rozmowach - wiec teraz wprost -
czy "grzebiecie" w telefonach swoich facetów? Czytacie pocztę mailową itp.?
Czy to grzech? Czy tak zwane narzędzie kontroli nad sprawą wierności tudzież -
niewierności? Co o tym myślcie...przecież ze statystyk wynika, że to własnie
dowody z tel. kom. są najczęstszą przyczyną rozwodów... A niby skąd miały być
dowody, jak nie ze sprawdzania :)
Obserwuj wątek
    • salatka.warzywna Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 10:18
      > czy "grzebiecie" w telefonach swoich facetów? Czytacie pocztę mailową itp.?

      Nie. I nie będę. Bo to poniżające. Dla mnie,
      • jinx_jinx Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 10:35
        hm...poniżające, czy bardziej świadczy z założenia, że nie ufasz tej drugiej
        osobie i to jest zastanawiające...?
        • kretynofil Dziewczyny NIE robcie TEGO!!!! 01.08.07, 13:25
          Naprawde, czytam te wasze teksty i nie rozumiem - po co Wy to robicie? Jako
          facet moge powiedziec tylko tyle: bylem kiedys z kobieta, ktora mnie ciagle
          szpiegowala, nie ufala i traktowala jak oszusta (bez powodu!). Po dwoch latach
          nie wytrzymalem tej frustracji i poszedlem z inna do lozka.

          Teraz jestem z cudowna, Najlepsza z Zon, ktora okazuje mi 200% zaufania i nawet
          mi nie przyszlo do glowy, zeby ja zdradzic; a okazji mam mnostwo - ciagle
          delegacje, wyjazdy sluzbowe, imprezy itd. Prawde mowiac, przez srednio 3 noce w
          tygodniu moglbym urzadzac orgie, a jednak wiem, ze tego nie zrobie, bo czuje
          sie kochany. Gdyby mnie szpiegowala, na pewno nie byloby tak rozowo.

          Polecam ku refleksji!

          • ibulka Re: Dziewczyny NIE robcie TEGO!!!! 01.08.07, 16:34
            grzebię w Mężusiowym telefonie tylko w celu znalezienia jakiegoś numeru, który
            On ma, a Ja nie, i akurat bardzo go potrzebuję, albo w folderze z zapisanymi
            wiadomościami - bo ma tam fajne wierszyki, życzenia świąteczne itd., albo w
            poszukiwaniu nowych gier - bo to maniak JAVY i ciągle ma coś nowego :DD

            no i nawzajem, On nie pozostaje mi dłużny :PP
            zaufanie przede wszystkim :))
          • marsupilami25 Re: Dziewczyny NIE robcie TEGO!!!! 01.08.07, 16:55
            Ja grzebie jak potrzebuje numeru telefonu, ktorego nie ma w mojej komorce. nic
            wiecej.
            Jest jednak roznica miedzy grzebaniem a grzebaniem.
            Jesli jest to chora nieuzasadniona zazdrosc, to chyba nie ma watpliwosci, ze
            jest to patologia.
            Z drugiej strony, jesli ta osoba dostaje w nocy smsy, gluche dzwonki, scisza
            glos w rozmowie, gdy wchodzi partner/partnerka, lub rozmawia ukrywajac sie w
            szafie czy WC .... trudno nie byc podejrzliwym.
          • christine.p Re: Dziewczyny NIE robcie TEGO!!!! 04.08.07, 14:29
            Właśnie, po co grzebać, sprawdzać, szpiegować? Takie zachowanie jest pierwszym krokiem do rozpadu związku.
            Mój były mąż nauczył mnie tego, że nie potrafię już ufać bezgranicznie, ale swojego obecnego partnera nie będę sprawdzać, szpiegować - nie robiłam tego wcześniej i teraz robić nie będę... i nie wynika to z naiwności, ani z głupoty. Poprostu uważam, że takie zachowanie jest żałosne i poniżające dla kobiety.
            Widziałam jak zachowywała się tak moja siostra i matka - to było obrzydliwe - obie są teraz same.
    • nadinka_nadinka Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 10:48
      nie grzebie, nie czytam. po co?
      • kasia5223 Re: tajemnica sms-owa... 01.08.07, 10:52
        Nie grzebiecie, bo sie boicie co tam mozecie przeczytać!!!Ja przeczytałam
        iwreszcie miałam dowód jakim jest palantem.To ja go skompromitowałam i teraz
        moze mnie tylko powspominać -bidusia! Spróbójcie może być przykro...
    • gryzelda71 Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 11:18
      A czy chciałabyś,żeby facet grzebał w twoich smsach,mailach i we wszystkich twoich rzeczach na zasadzie kontroli?
      • fergie18 Re: tajemnica sms-owa... 02.08.07, 01:35
        wolalabym to niz calkowity brak zazdrosci
    • kitek_maly Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 11:19
      nigdy tego nie robiłam. jego telefon - jego sprawa co tam ma. jeśli będzie
      chciał mnie oszukać to i tak to zrobi :)
      • jinx_jinx Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 11:24
        halo - pobudka - nie powiedziałam, że grzebię, ani że to dobre lub złe. Chodzi
        tylko o to, że niby nikt tego nie robi - a potem skądś są tragedie typu -
        "odktyłam zdradę w sms-ach przypadkiem właczając budzik w jego telefonie".
        • kadfael Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 11:33
          "odktyłam zdradę w sms-ach przypadkiem właczając budzik w jego telefonie".

          zdaje się, że w tamtym wątku, to nawet tej zdrady nie było.
          Nie wiem czy do niektórych nie dociera, że kontrolowanie może nic nie dać?
          Facet jak będzie chciał i tak zdradzi a ślady zatrze. A z drugiej strony
          uczciwego, niezdradzającego faceta takie kontrolowanie, brak zaufania w końcu
          wkurzą i odejdzie.
          • bardzo_mala_mi1 Re: tajemnica sms-owa... 04.08.07, 16:14
            nie chodzi, żeby się ustrzec przed zdradą, tylko o niej dowiedzieć. kto by
            chciał żyć w zakłamanym związku?
        • kitek_maly Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 11:40
          jinx_jinx napisała:

          > halo - pobudka - nie powiedziałam, że grzebię, ani że to dobre lub złe.
          Chodzi
          > tylko o to, że niby nikt tego nie robi - a potem skądś są tragedie typu -
          > "odktyłam zdradę w sms-ach przypadkiem właczając budzik w jego telefonie".


          a wcześniej pytasz:

          Już kilka razy ten wątek wychodził przy innych rozmowach - wiec teraz wprost -
          czy "grzebiecie" w telefonach swoich facetów? Czytacie pocztę mailową itp.?

          ---

          zadajesz pytanie, ja odpowiadam, słowem nie wspomniałam o Tobie :)
          więc o co Ci chodzi??..
          mówię o sobie. natomiast czytając różne wątki na forum mam wrażenie, że to dość
          powszechne.
      • pzablo Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 18:15
        Ktoś mądry mawiał, aby nie używać trzech słów: zawsze... nigdy i jeszcze
        jakiegoś (te akurat nie jest ważne)
        • kitek_maly Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 18:28
          pzablo napisał:

          > Ktoś mądry mawiał, aby nie używać trzech słów: zawsze... nigdy i jeszcze
          > jakiegoś (te akurat nie jest ważne)

          nie mówię, że nigdy tego nie zrobię, ale że nie zdarzyło mi się kiedykolwiek
          bez czyjejś wiedzy zaglądać do telefonu :)
          więc w kotekście przeszłości to słowo jak najbardziej może być użyte. NIGDY
          DOTĄD nie sprawdzałam komórek moich facetów :)
      • nelena Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 22:41
        Nie grzebie i nie zycze sobie,zeby w moich rzeczach grzebano!
    • menk.a Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 11:30
      Nie. Żadnego szperania w tel, mailach, kieszeniach, portfelu czy szufladzie.
      Niczego tam nie włożyłam, więc nie nie mam prawa zaglądać.;)
    • stefajna Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 11:47
      Jak jest zaufanie to takie akcje po prostu nie maja miejsca, bo nie muszą. Ja
      nie mam nic do ukrycia, on też. A grzebanie w cudzych klamotach to jakaś bzdura.
      • figgin1 A ja mam cos do ukrycia 31.07.07, 11:58
        na przyklad smsy od znajomych, którzy zwierzają mi sie z różnych sekretów i
        niekoniecznie chcą by mój też je znał.
        • stefajna Re: A ja mam cos do ukrycia 31.07.07, 15:31
          No i jeśli ten "Twój" jest normalny to w nie nie zajrzy ;) więc w czym problem?
    • alpepe Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 11:49
      jeśli chodzi o małżeństwo, dla mnie sprawa jest prosta, względem współmałżonka
      nie ma czegoś takiego jak "życie prywatne" czy "tajemnica korespondencji".
      Współmałżonek jest tym życiem prywatnym i przed nim nie ma co ukrywać esemesów
      itp. jeśli tylko on chce je poznać, w końcu nie ma się nic do ukrycia, prawda?
      • kadfael Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 11:59
        Każda osoba ma prawo do prywatności. Ktoś kto wychodzi za mąż nie przestaje być
        osobą.
        To jakiś koszmar by był gdyby poprzez akt małżeństwa zatracało się to co do
        osoby przynależne.
        • alpepe Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 12:06
          kadfael napisała:

          > Każda osoba ma prawo do prywatności. Ktoś kto wychodzi za mąż nie przestaje
          być osobą.
          Czyżbym gdzie twierdziła coś przeciwnego?
          Cóż, dla mnie troje w związku to juz tłok, jest miejsce tylko na dwoje, ale
          oczywiście masz prawo do zdania odmiennego


          > To jakiś koszmar by był gdyby poprzez akt małżeństwa zatracało się to co do
          > osoby przynależne.
          Widzę, że podążasz za modą panującą ostatnio na portalu Gazeta, by wszystko
          nazywać koszmarem, nawet to, że że człowiek zmienia priorytety z ja na my.
          • kadfael Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 12:15
            Nie nie ulegam żadnej modzie, od zawsze tak miałam. My nie wyklucza ja.
            • ggigus nie dla kazdego malzenstwo to zamiana ja na my 04.08.07, 21:02
              i malzenstwo nie wyklucza sfery prywatnosci, ktora kazdy sobie sam ustala
              nie wobrazam sobie, zeby mnie maz poprosil o przeczytanie moich smsow i maili,
              on sam mi czyta swoje, ale to jego sprawa
        • agnrob Re: tajemnica sms-owa... 01.08.07, 08:38
          Przyjaciółki męża wpadające z buciorami w nasze, a nie tylko moje życie, to tylko jego sprawa?????????????
          • agora7 Re: tajemnica sms-owa... 01.08.07, 09:05

            agnrob napisała:

            > Przyjaciółki męża wpadające z buciorami w nasze, a nie tylko moje życie, to
            tyl
            > ko jego sprawa?????????????


            Alez oczywiście, że dotyczy ciebie - jak najbardziej. I jeśli którakolwiek z
            nas musi uciekać się do takiego sposobu, to należy jej serdecznie współczuć.ja
            kiedyś robiłam to samo.Bylo upokarające ale ..trudno. Teraz od kilkunastu
            miesięcy, kiedy nasz związek jest mi prawie obojętny - nie robie tego, nie chce
            niczego wiedzieć.Chcę żyć własnym życiem.Chyba nawet "zaprogramowałam się na te
            obojętność".On moze nawet teraz chciłby, żebym czytała a mnie już się nie
            chce.Pozdraiam.
      • new_machine Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 12:00
        alpepe napisała:

        > jeśli chodzi o małżeństwo, dla mnie sprawa jest prosta, względem współmałżonka
        > nie ma czegoś takiego jak "życie prywatne" czy "tajemnica korespondencji".
        > Współmałżonek jest tym życiem prywatnym i przed nim nie ma co ukrywać esemesów
        > itp. jeśli tylko on chce je poznać, w końcu nie ma się nic do ukrycia, prawda?
        Wspołczuje malzonkowi...
        No i rozumiem, ze nigdy nie bedzie w stanie zrobic Ci milej niespodzianki hehehehe
        • alpepe Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 12:08
          jakoś nieszczerze zabrzmiało to współczucie, biedactwo, czyżbyś była zakłamaną
          istotą zdolną do największych świństw względem bliźnich?
          • new_machine Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 12:46
            Oczywiscie i zjadam male dzieci na kolacje :DDDD
      • pzablo Prawda... 31.07.07, 18:00
        nie rozumiem o co chodzi z tymi tajemnicami... po co cos ukrywać?
        Jesli jest sie fair w stosunku do drugiej osoby to nie ma sie tajemnic... bo po
        co coś ukrywać?
      • zdenkazero Re: tajemnica sms-owa... 05.08.07, 22:59
        alpepe napisała:

        > jeśli chodzi o małżeństwo, dla mnie sprawa jest prosta, względem współmałżonka
        > nie ma czegoś takiego jak "życie prywatne" czy "tajemnica korespondencji".
        > Współmałżonek jest tym życiem prywatnym i przed nim nie ma co ukrywać esemesów
        > itp. jeśli tylko on chce je poznać, w końcu nie ma się nic do ukrycia, prawda?
        no nieprawda. Jeśli chcesz się tak umówić ze swoim mężem, że nie macie przed
        sobą żadnych, ale to żadnych tajemnic, to oczywiście wasza sprawa (choć mnie się
        to wydaje nieco niezdrowe i za nic bym nie chciał być w takim układzie). A gdyby
        tak kolega/przyjaciel męża napisał do niego list lub sms-a i nie chciałby, żeby
        to czytał ktoś jeszcze? Jeśli masz męża, czy ostrzegłaś wszystkich jego
        przyjaciół, znajomych i rodzinę, że korespondencja od nich będzie może czytana
        również przez Ciebie? Bo jeśli nie - to trochę obrzydliwe.
    • figgin1 Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 11:55
      Nigdy. To pogwałcenie cudzej prywatności.
    • estra23 Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 11:56
      Jego telefon, jego grono, jego poczta. Sprawdzenie jakiejkolwiek wiadomości na
      którymś z nich spowodowałoby bezpowrotne przekroczenie granicy szacunku dla tego
      człowieka. To w związku taki krok w tył.. Dla mnie samej..
      Jednak, gdybym miała uzasadnione podejrzenia, że mnie oszukuje, sprawdziłabym
      jego wiadomości, bo nie zniosłabym upokorzenia. Ale podkreślam, że dopiero,
      gdybym miała jakieś dowody, a wiadomości byłyby tylko potwierdzeniem..
      Ex mojego obecnego faceta, zerwała z nim, bo przeczuwała, że ją okłamuje.
      Sprawdziła jego pocztę. Faktycznie, spotykał się z inną dziewczyną. On miał do
      niej o to wielką pretensję.. Nie rozumiem.. To on ją upokorzył, nie ona jego.
      Ona nie miała prawa przeglądać jego poczty, a on nie miał prawa jej oszukiwać i
      spotykać się za jej plecami z kimś innym. To on pierwszy zaczął, nie ona..
      Przyznaję rację jej. W takich wypadkach trzeba się posuwać do czegoś takiego..
      • jinx_jinx Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 12:00
        hm...czy dobrze zrozumiałam, że w małżeństwie tracimy odrębność czyli ja i mój
        mąż to to samo? Czym się różni szukanie dowodów "zbrodni" w małżeństwie od nie-
        małżeństwa? Halo? Czyli jak człopak z dziewczyną to nie można a jak zona z
        meżem to wolno...?
        • kadfael Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 12:18
          hm...czy dobrze zrozumiałam, że w małżeństwie tracimy odrębność

          nie, to bzdura. Złe pojęcie o małżeństwie. Współczuję tym, którzy tak
          małżeństwo rozumieją, a raczej ich współmałzonkom.
          Małżeństwo to owszem my, ale z wzajemnych szacunkiem dla odrębności, autonomii
          współmałzonka...
          • estra23 Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 12:32
            Myślę, że alpepe chodzi o to, że takie chowanie po kątach telefonu, gwałtowne
            reakcje, gdy partner bierze do ręki nie swój telefon, trzymanie w wielkiej
            tajemnicy haseł do poczty, jest po prostu zbędne w małżeństwie. W niektórych
            przypadkach może nawet prowadzić do niepotrzebnych podejrzeń i kłótni. Zazwyczaj
            ma się wspólne konta bankowe, wspólne wydatki, wspólnych znajomych, wspólne
            dzieci, życie. Wtedy czasami potrzeba coś sprawdzić w telefonie drugiej osoby,
            np. jakieś hasło lub cokolwiek innego. Nie chodzi tu o wczytywanie się w
            wiadomości znajomych z pracy, bo po co, tylko o nie robienie z tego problemu.
            Pewnie alpepe nawet nie ma potrzeby grzebania w rzeczach swojego męża, skoro mu
            ufa. Jeżeli mąż też ma takie podejście, to świetnie.. Tylko pogratulować.
            • kadfael Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 13:10
              estra23 napisała:

              > Myślę, że alpepe chodzi o to, że takie chowanie po kątach telefonu, gwałtowne
              > reakcje, gdy partner bierze do ręki nie swój telefon, trzymanie w wielkiej
              > tajemnicy haseł do poczty, jest po prostu zbędne w małżeństwie.

              A w wolnym związku, narzeczeństwie nie? W każdym przypadku, jeśli się z kimś
              jest budzi to podejrzenia.



              W niektórych
              > przypadkach może nawet prowadzić do niepotrzebnych podejrzeń i kłótni.

              Nie sądzę żeby to było przypisane tylko małżeństwom.

              Zazwycza
              > j
              > ma się wspólne konta bankowe, wspólne wydatki, wspólnych znajomych, wspólne
              > dzieci, życie. Wtedy czasami potrzeba coś sprawdzić w telefonie drugiej osoby,
              > np. jakieś hasło lub cokolwiek innego.

              Jeśli istnieje taka potrzeba, to pytam męża o te dane, albo o to czy moge
              zajrzeć do jego komórki.Nigdy nie zaglądamy sobie nawzajem do komórek, nie
              czytam też jego mejli i korespondencji, a on moich, bo po co. A wyciągi z konta
              zaadresowane są na obie osoby.

              Nie chodzi tu o wczytywanie się w
              > wiadomości znajomych z pracy, bo po co, tylko o nie robienie z tego problemu.
              > Pewnie alpepe nawet nie ma potrzeby grzebania w rzeczach swojego męża, skoro
              mu
              > ufa. Jeżeli mąż też ma takie podejście, to świetnie.. Tylko pogratulować.

              Jeśli maja oboje, to rzeczywiście świetnie.
        • 13monique_n Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 13:21
          jinx_jinx napisała:

          > hm...czy dobrze zrozumiałam, że w małżeństwie tracimy odrębność
          Broń Boże! Ani w małżeństwie, ani w zadnym innym związku nie przestaje
          być "ja", kiedy mówię "my".
          I to oznacza, że ja sama ograniczam moja wolność, bo kocham człowieka, z którym
          jestem. On mi ufa i ja ufam jemu. Inaczej się nie da. A jednocześnie zostawiam
          telefon na wierzchu, nie kryję go nigdzie. I wiem, ze gdyby przypadkiem
          dowiedział sie o sekrecie, który mi ktoś powierzył, to nie dałby po sobie
          poznać.
          Podsumowując - nie sprawdzałam nigdy i nie zamierzam zacząć.
    • victoria1985 Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 12:36
      a ja sprawdzam jego smsy a n pewnie sprawdza moje zufanie to jedno a pewnosc to
      juz zupełnie inna sprawa :)

      • pani.misiowa Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 15:09
        dobrze powiedziane
        moja kolezanka kieruje sie powiedzeniem: kontrola najwyzsza forma zaufania

        ja co prawda nie sprawdzam 'rutynowo' bo nie mam na razie takiej potrzeby
        ale raz sprawdzilam i nie zaluje
    • sumire Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 13:16
      nie. nigdy tego nie robiłam i nie zamierzam.
    • ansag Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 13:38
      Przeczytałam dwa razy jego archiwum GG.

      Pewnego dnia nagle wyskoczyła mu wiadomość od tej s...ki z tekstem: "Może dziś o
      północy zatańczymy przy świetle gwiazd?", a innym razem: "To może kolacja przy
      świecach, u mnie, dziś o 23?"

      Siedząc przy jego komputerze nie mam odruchu włączania jego GG i archiwum, chyba
      że właśnie taka siksa napisze, to wtedy tak.

      Jeśli chodzi o komórkę. Nie czytam, nie sprawdzam itp. Leży swobodnie przed moim
      nosem i nie mam manii sprawdzania.

      Do maili znam hasła, bo razem pracujemy, albo przesyłamy ważne dokumenty, od
      czasu do czasu w jakieś ważniej sprawie zaglądam (np. jak chcę znaleźć dokument
      sprzed roku), zdarzyło się, że znalazłam tam fotkę jakiejś ładnej dziewczyny,
      albo słodkiego maila do tej s...ki (j.w.), ale mam to gdzieś. Wiem, że on by
      mnie nie zdradził, chociaż zazdrosna jestem cholernie.

      On mojej komórki też nie dotyka, ufa mi. Z mailami tak samo. Archiwum przeczytał
      raz, kiedy się rozstaliśmy (pod moją nieobecność w domu!) i naczytał się kilku
      przykrych rzeczy, była wtedy straszna awantura i od tamtej pory nie zagląda
      (chociaż nie mogę tego powiedzieć na 100% ;P).
    • lupus76 Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 13:40
      Gdyby moja A. zrobiła coś takiego - to pewnie byłby koniec związku. SMS jest
      jak list - a cudzej poczcie się nie grzebie. I tyle.
      • simply_z Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 14:38
        boze ..chyba nie wyjde za mąż:P,to juz jest norma w dzisiejszym świecie,ze sie
        przeglada czyjes komorki,gg,emaile,..moze jeszcze listy otwiera? tylko jak to
        robicie?nad parą ,zeby nie bylo widac sladu otwarcia ?
        • meduza7 Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 14:48
          Hmmm... mój małżowin do tego stopnia nie ma tajemnic, że znam jego wszystkie
          hasła, a on sam czasem prosi, żebym sprawdziła jego pocztę. Choć oczywiście
          zdaję sobie sprawę, że gdyby faktycznie chciał coś ukryć, to jaki problem
          zalożyć sobie kolejne konto mailowe?
          Mogłabym z tego korzystać, ale po co?
          Nawiasem mowiąc, ja swoich haseł mu nie udostępniłam. Skoro on chce być otwarty
          aż do ekshibicjonizmu - proszę bardzo. Ja nie chcę.
          • lupus76 Re: tajemnica sms-owa... 01.08.07, 08:00
            meduza7 napisała:

            > Hmmm... mój małżowin do tego stopnia nie ma tajemnic, że znam jego wszystkie
            > hasła, a on sam czasem prosi, żebym sprawdziła jego pocztę. Choć oczywiście
            > zdaję sobie sprawę, że gdyby faktycznie chciał coś ukryć, to jaki problem
            > zalożyć sobie kolejne konto mailowe?
            > Mogłabym z tego korzystać, ale po co?
            > Nawiasem mowiąc, ja swoich haseł mu nie udostępniłam. Skoro on chce być
            otwarty
            > aż do ekshibicjonizmu - proszę bardzo. Ja nie chcę.

            Jk chce - to trochę inna bajka. Jeśli ktoś robi to bez wiedzy właściciela -
            według mnie powinno oznaczać koniec znajomości. Albo przynajmniej znaczne
            ochłodzenie stosunków.
        • pani.misiowa Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 14:59
          nie to nie norma, ale koniecznosc, jesli zachodzi dosc prawdopodobne
          podejrzenie ze jestes oszukiwana

          nie sprawdzilabym gdybym nie miala zadnych podejrzen
          • lupus76 Re: tajemnica sms-owa... 01.08.07, 08:01
            pani.misiowa napisała:

            > nie to nie norma, ale koniecznosc, jesli zachodzi dosc prawdopodobne
            > podejrzenie ze jestes oszukiwana
            >
            > nie sprawdzilabym gdybym nie miala zadnych podejrzen

            Jakbym zauważył, ze sprawdza - powiedziałbym "do widzenia" i tyle by mnie
            widziała.
      • zozol71 Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 14:45
        Zajrzałam do gg, przeszukałam kieszenie i ...mój świat się zawalił. Znalazłam
        to, czego szukałam. Odpowiedzi na moje pytania. Bo jak nie wiadomo o co chodzi
        to pewnie o jakąś...
        Dowiedziałam się, zmieniło się wszystko między nami.
        I NIE ŻAŁUJĘ!!!!
        Uwierzcie, zrobiłabym to jeszcze sto razy, żeby wyjaśnić, uspokoić się.
        Nie pozwalajmy na oszukiwanie NAS przez uczciwość naszą dla tych co nas
        oszukują.
        • pani.misiowa Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 14:57
          zgadzam sie!!
          • lupus76 Re: tajemnica sms-owa... 01.08.07, 08:08
            pani.misiowa napisała:

            > zgadzam sie!!

            Przy takim podejściu - wolębyć do końca życia samotny, niż mieć w domu KGB
    • pani.misiowa Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 14:39
      jasne, po prostu wszystcy na tym forum sa swieci i nikt nawet nie pomyslal o
      takim 'swinstwie'

      ja kiedys mialam jakies podejrzenia co do zachowania mojego ex
      i kiedys sobie przeczytalam jego gg
      owszem to swinstwo, wiem, ale nie zaluje tego i juz
      przynajmniej sie dowiedzialam ze gosc za moimi plecami podrywa inne laski
      zwlaszcza gdy wyjezdzalam sluzbowo poza miasto
      a mnie w tym czasie opowiadal jak mu zle gdy jest sam i ze juz idzie spac

      nie zaluje ze wtedy sprawdzilam, przynajmniej nikt mnie nie oszukuje
      powiedzialam mu ze czytalam

      z moim obecnym facetem jestem juz prawie 2 lata i nie mialam ani razu checi
      sprawdzenia jego maila, gg czy telefonu, choc wszystko lezy pod moim nosem

      oczywiscie zaraz wyleje sie tu na mnie wiadro pomyj
      ale mam to gdzies, wole prawde niz hipkryzje
      • new_machine Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 14:46
        Naprawde uwazasz, ze kazdy to robi? A gdy ktos potepia, to jest hipokryta?
        Koniec swiata ;), chyba rzeczywiscie jestem juz za stara na fora :DDD.
        • pani.misiowa Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 14:50
          nie, nie uwazam ze kazdy to robi
          uwazam ze wiele osob to robi, ale sie nie przyzna
          i to jest dla mnie hipokryzja

          ja zrobilam tak raz i nie zaluje
          powiedzialam tej osobie, ze przeczytalam
          • new_machine Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 14:52
            No rozumiem, teraz :)
      • sumire Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 14:49
        a tak, po ciemku widać, jak mi świeci aureola ;)

        nie zakładaj pliz, że wszyscy niechętni takim zabiegom są od razu hipokrytami.
        • pani.misiowa Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 14:54
          widac moj skrot myslowy zostal opacznie zrozumiany

          wiem, ze nie wszyscy sa hipokrytami
          ale wkurza mnie swiete oburzenie niektorych osob na tym forum, co od razu
          odsadzaja od czci i wiary tych ktorzy mieli czelnosc sprawdzic

          wiem, ze to swinstwo
          ale uwazam, ze jesli ktos ma podejrzenia to jest to jedna z drog ich sprawdzenia
          oczywiscie zaraz tu ktos napisze ze jest rozmowa itepe
          ale ktory zdradzajacy czy oszukujacy sie przyzna? 1 na 10? na 100?

          co innego, gdy sie nie ma podstaw i sie sprawdza- wtedy to faktycznie nie fair
          nie musicie sie ze mna zgadzac
          kazdy moze miec swoje zdanie
          • in_tolerance Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 19:53
            popieram Cię w pełni.
            (nie zauważyłem Twojego posta i dodałem swój o podobnej treści..)

            dla mnie to był super związek, miałem zaufanie, nie musiałem sprawdzać, i było
            naprawdę super. ale w pewnym momencie się coś zepsuło, zacząłem coś podejrzewać
            a ta osoba nie chciała sie przyznać. więc wyrwałem chwasta...
      • kruche_ciacho misiowa 31.07.07, 14:57
        masz racje w zupełności

        smiac mi się chce jak czytam te "ja nigdy" "to świństwo"

        ja półtorej roku mialam przyprawiane rogi aż zajrzałąm tam gdzie 'nie powinnam"
        to ja zrobiłam świństwo? nie - zyskałam pewność a świństwa robił on

        pana oszusta pożegnałam i dałam sobie szanse na poznanie kogoś innego

        a teraz mój za miesiąc mąż ze swojej poczty, telefonu nie robi żadnej tajemnicy
        przede mną - może dlatego też nie mam ochoty tam wcale zaglądać
        teraz po prostu ufam ale gdybym miała podejrzenia takie jak kiedyś i nie
        uzyskiwała odpowiedzi wprost od zaintersowanego - sprawdziłabym jeszcze raz
        • pani.misiowa Re: misiowa 31.07.07, 15:04
          ciesze sie ze nie jestem sama :)

          uwazam, ze jesli sie ma jakies podejrzenia a nie dostaniesz satysfakcjonujacych
          odpowiedzi od zainteresowanego, to trzeba je samej znalezc
          trudno, moze i swinstwo
          ale wieksze swinstwo robi ten co oszukuje
          a ja nie mam zamiaru byc oszukiwana

          i teraz jest u mnie tak jak u ciebie- nie mam potrzeby sprawdzenia bo ufam
          i mam do tego podstawy
          narzeczony nawet sie wkurza ze nie odebralam jego telefonu, np gdy go zostawil
          w domu a dzwoni jakis nieznany numer
          a ja nie odbieram, bo mi nie powiedzial zebym odebrala
          • simply_z Re: misiowa 31.07.07, 15:13
            a mnie smieszy jak to sie zaklinacie ,że obecnym partnerom nic nie
            sprawdzacie.Dam sobie reke uciac ,że tak.
            • kruche_ciacho Re: misiowa 31.07.07, 15:15
              może daj co jeszcze oprócz ręki?
              przestaniesz wtedy bez sensu kłapac jęzorem o rzeczach o których nie masz
              pojęcia ;)
              • simply_z Re: misiowa 31.07.07, 15:19
                kruche_ciacho napisała:

                > może daj co jeszcze oprócz ręki?
                > przestaniesz wtedy bez sensu kłapac jęzorem o rzeczach o których nie masz
                > pojęcia ;)
                dzieki ,bardzo jestes miła .Ta kultura to wrodzona? ahah glupio sie pytam
                • kruche_ciacho Re: misiowa 31.07.07, 15:22
                  własnie - głupio się pytasz....
                  a głupie osądy to nalezą do Twojej kultury?
                  :-/
                  • simply_z Re: misiowa 31.07.07, 15:25
                    odkad to osąd jest częścią kultury? po prostu brzmi to ciut zabawnie gdy piszac
                    o sprawdzaniu smsow ,gg itd itp,nagle stwierdzasz ,ze swojego obecnego nie
                    inwigilujesz ..do czasu...ale twoje zycie ,twoje wybory...
                    • kruche_ciacho Re: misiowa 31.07.07, 15:28
                      nie wszyscy myślą tak jak Ty
                      co dziwne dla ciebie nie musi być dziwne dla innych

                      a pochopne wyciaganie wniosków nie świadczy o/lub świadczy o ...... dopowiedz
                      sobie resztę

            • new_machine Re: misiowa 31.07.07, 15:18
              O dokladnie, przed "niezagladaniem" do korespondencji nie powstrzymuje mnie
              pewnosc, ze jestem ze 100% uczciwym czlowiekiem, tylko poprostu wychowanie.
              "Teraz nie musze bo jestem pewna?" to chyba nie o pewnosc chodzi, po prostu nie
              czyta sie cudzej korespondencji.
              • kruche_ciacho Re: misiowa 31.07.07, 15:21
                powiedzmy tak(sytuacja hipotetyczna): to nie zaglądaj i chodż sobie w błogiej
                nieświadomości z "porożem" ;)

                Twój wybór, inni wolą inaczej
                • new_machine Re: misiowa 31.07.07, 15:24
                  :))), nie wiem chyba klepy nie maja poroza ;))
                  • kruche_ciacho Re: misiowa 31.07.07, 15:25
                    jako klępa kiedys miałam zatem: mają! :)

                    i tej wersji się trzymajmy ;)
                    • new_machine Re: misiowa 31.07.07, 15:29
                      Hmm ;) pozostaje mi nadzieja, ze sie nikt na starszego siwego pana z brzuszkiem
                      nie pokusi ;)
                      • kruche_ciacho Re: misiowa 31.07.07, 15:30
                        ewentualnie się nadziej(a)e
                        ;)
              • pzablo Re: misiowa 31.07.07, 18:13
                new_machine napisała:
                ...po prostu nie czyta sie cudzej korespondencji.

                Po prostu nie powinno sie łamać przepisów ruchu drogowego - przekraczać
                dozwolonej prędkości, przechodzić w miejscu niedozwolonym ani na czerwonym
                świetle... a na pewno to robisz... wiec nie uznaje takiej agrumentacji!
                • sumire Re: misiowa 31.07.07, 18:19
                  a skąd wiesz, co ktoś inny robi na pewno?
                  bo ja na przykład ani razu nie przeszłam na czerwonym świetle, jako i nie
                  zajrzałam w cudzą pocztę bez wyraźnego zezwolenia. istnieją takie chorobliwie
                  zasadnicze indywidua ;)
                  • ahhna Re: misiowa 01.08.07, 15:00
                    No oczywiście. A teraz wyobraź sobie sytuację, że ktoś goni cie z siekierą, ty
                    dobiegasz do przejścia, jest czerwone światło... i stajesz. Bez względu na to,
                    czy jadą samochody. Dasz sie zabic, bo takie są zasady albo dlatego że "tego
                    się nie robi"? Ja na pewno nie.
                    Jeśli są uzasadnione podejrzenia, zasady dobrego wychowania można zlamać, bo
                    prawdopodobnie wobec nas również nie są stosowane, ani one, ani tym bardziej
                    zasady moralne (mówię cały czas o sytuacji uzasadnionego podejrzenia).
                    Pamiętajcie że zdrada to nie tylko kwestia honoru czy poroża, ale równiez
                    zdrowia i życia w czasach AIDS. Mam prawo walczyć o siebie, jeśli podejrzewam,
                    że ktoś inny nie przestrzehga wobec mnie żadnych reguł
                • resztka Re: misiowa 01.08.07, 12:58
                  sprto nie jest sprawa argumentacji, to kwestia smaku...

                  ...ale to sie dziedziczy, wiec rozumiem dlaczego masz takie problemy
                • new_machine Re: misiowa 02.08.07, 15:00
                  pzablo napisał:

                  > new_machine napisała:
                  > ...po prostu nie czyta sie cudzej korespondencji.
                  >
                  > Po prostu nie powinno sie łamać przepisów ruchu drogowego - przekraczać
                  > dozwolonej prędkości, przechodzić w miejscu niedozwolonym ani na czerwonym
                  > świetle... a na pewno to robisz... wiec nie uznaje takiej agrumentacji!

                  Nie ma juz ludzi z zasadami? Nie istnieja rzeczy , ktorych poprostu nie robisz,
                  przez szacunek do samej siebie, juz nie mowie o lamaniu prawa...?
                  • new_machine A po zstanawieniu.. 02.08.07, 15:08
                    W sumie <<nie czytanie cudzej korespondencji>>, to nawet nie zasada, to cos
                    normalnego jak oddychanie, czy chodzenie po pasach :D, mnie dziwi, ze to moze
                    kogos dziwic, lub podwaza to. No ale w sumie, po to m.in mamy internet by
                    poznawac rozne zwyczaje...
        • linia.frontu Re: misiowa 03.08.07, 14:27
          Jestem z typkiem z być może niezbyt emocjonalnych pobudek i jego rzeczy są dla
          mnie sprawą zamkniętą. Po to go szanuję.
          I nie oczekuję tego, że w jego telefonie nie ma smsów od byłych, przyszłych-
          niedoszłych, czy apetycznych kursanteczek.
      • kadfael Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 17:29
        Nie ja nie pomysłałam o tym "świństwie". I nie wmawiaj innym tego co sama
        robisz a wszystko będzie OK. Jeśli Twój mąż/chłpak akceptuje, że grzebierz w
        jego rzeczach-wasza sprawa. Ale uszanuj to, że są tacy, którzy tego nie robią.
        • kadfael Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 17:32
          *grzebiesz
    • magdalenkaaa4 Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 15:14
      ja nie czytam, chociaż mam okazję. ale nie musze bo wiem że mąż nie ma nic do
      ukrycia i nie robi nic złego. Źle bym sie z tym czuła, nie lubie grzebać w
      cudzych rzeczach.
    • maretina nie/nt 31.07.07, 15:31

    • stefajna Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 15:33
      wydaje mi się, że w ogóle zastanawianie się nad czymś takim może mieć tylko w
      związku, w którym brak jest zaufania.
      • diary3 Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 16:24
        jestesmy małzeństwem od 14 lat, ufałam m całkowicie, chwaliłam sie kolezankom,ze mój to nie patrzy na płec przeciwna i wogóle wierny jak pies, i ostatnio gdy wrócił z imprezy coś mnie tknęło i sprawdziłam telefon i nóż w serce, trzesienie ziemi, jakieś miłe słówka smsy do nowopoznanej dziewczyny, itd, itp. chryja była nieziemska , ale nie żałuję wole wiedziec niz byc oszukiwana!Ale co najlepsze jak się zapierał, w końcu twierdził,ze to nie on je pisał, a aparat też wogóle nie jest jego, i nie wie nawet kto to jest ta osoba! Ubawiłam sie do łez(rozpaczy)
        • nie_alicja Re: tajemnica sms-owa... 01.08.07, 12:19
          droga diary, mamy calkiem podobnie... 14 lat po slubie, pełne zaufanie i brak
          kontroli. grzebanie w komórce? a fooj, to takie nie na poziomie... aż kiedyś,
          gdy zaczęło byc lodowato i nie rozumiałam dlaczego, siadłam w nocy do kompa i
          weszłam na dwie (zahasłowane!) skrzynki mailowe - a o istnieniu tej drugiej w
          ogole wczesniej nie miałam pojęcia. i tak sobie przed ekranem trochę umarłam...
          potem billing z komórki, wszystko czarno na białym... i jak się zachowuje mój
          prawy, uczciwy, odpowiedzialny i lojalny małzonek? "to nie ja, nic nie było,
          nie wiem o czym mówisz, a jak juz w ogole cokolwiek, to nie ja, a one..".

          drogie kobietki, Które_Nigdy_Się_Nie_Skalały_Zaglądaniem - może dzieki temu
          zyjecie spokojniej...
          • diary3 Re: tajemnica sms-owa... 04.08.07, 11:12
            Pozdrawiam, cię nie_Alicjo serdecznie!U mnie sprawa chyba nie skończona, mineły z 3 tygodnie od tych zdarzen,2 dni temu znowu patrzę w jego telefon, założył sobie hasło, ale udało mi się je złamać(hi, hi, hi) i cóż znowu wybierany był nr do tej samej" nowopoznanej kolezanki" znów awantura, wyjaśnienia(nieprzekonywujace) nie wiem co dalej ... nie wierzę mu, ale wszystkiego się wypiera, mam dziure w sercu, zobaczymy
    • tiuia Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 17:25
      Nie sprawdzam. Nie mam takiej potrzeby;)
      Ale jesli bym miala jakies wątpliwości co do mojego B., to nie wątpię, że bym
      się skusiła.
    • kadfael Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 17:35
      Mnie się wydaje, że coś takiego jak niegrzebanie w cudzych rzeczach to ważny
      element kultury osobistej. Jedni ją (kulturę osobistą) mają, inni nie.
      A jak ktoś chce zdradzić, to żadne kontrole, żadne, jak to niektóre dziewczyny
      na tym forum juz sie wyrażały "trzymanie na smyczy" nie pomoże. Wręcz może stać
      sie pretekstem do zdrady.
    • vbn567 Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 18:10
      ci, którzy widzą i wiedzą mniej spokojniej żyją... i szczęśliwiej...
      • pzablo Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 18:16
        Ci którzy wiedzą mniej są także głupsi...
        • fergie18 Re: tajemnica sms-owa... 02.08.07, 01:53
          i maja AIDS.....
    • ajloviu Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 18:28
      Tak.Ale rzadko choc zdaje sobie sprawe z tego ,ze i tak zrobi to na co ma
      ochote:)
      Kiedys umowil sie ze mna,ze przyjedzie o 18 a krotko przed dostalam telefon,ze
      niestety nie moze. Okazalo sie,ze nie mogl bo umowil sie ze swoja ex ktora i
      tak zrobila go w balona i nie przyjechala.
      Gdyby nie fakt,ze zajrzalam w tel.,pewnie nigdy nie dowiedzialabym sie,ze
      chcial mnie ociulac...
      Pamietam,chcialam go wtedy kopnac w tylek ale jakos mnie przegadal.

      Robie to nie czesciej jak raz w tygodniu.
      Za to sprawdzam regularnie rachunki ;)
    • izabellaz1 Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 18:37
      jinx_jinx napisała:

      > czy "grzebiecie" w telefonach swoich facetów? Czytacie pocztę mailową itp.?

      NIE.
      • myszka_333 Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 18:46
        nie grzebię ani w telefonach ani w mejlach
        po co miałbym to robić?
    • in_tolerance Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 19:16
      jestem facetem i było tak - kobieta rozstała się ze mną, brak uczucia i że musi
      to przemyśleć, na co miałem nadzieję. dodatkowo swoim zachowaniem dawała mi
      nadzieję na powrót. w rzeczywistosci miała ostry romans, a pytana o to zapierała
      się rękami i nogami..

      zrobiłem to i nie żałuję bo wolałem być pewny że to koniec niż tkwić w tym nie
      wiadomo jak długo.
      • vbn567 Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 19:18
        w tym wypadku ja też chciałbym wiedzieć
        • in_tolerance Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 19:21
          dlatego uważam że czasem jest to usprawiedliwione.. to poniżające i bardzo
          bolesne ale w ten sposób skróciłem sobie cierpienie bo bardzo ją kochałem.

          ps. a tak w ogólę to nie zauważyłem że to forum pt. "Kobieta" - przepraszam za
          bycie intruzem ;)
          • vbn567 Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 19:23
            spoko, sporo tu również osób bez biustu, np. ja:)
            • estra23 Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 19:43
              Dokładnie.. Panie bardzo często chcą usłyszeć męskie zdanie. Bo o kim my tu
              gadamy non stop? Przeważnie o mężczyznach. Ta druga strona powinna powiedzieć
              jaki jest męski punkt widzenia.. no i trochę się obronić ;)
      • zdzichu-nr1 Re: tajemnica sms-owa... 31.07.07, 20:25
        in_tolerance napisał:

        > jestem facetem i było tak - kobieta rozstała się ze mną, brak uczucia i że musi
        > to przemyśleć, /.../ w rzeczywistosci miała ostry romans,

        no cóż teoria małpy ("nie puści gałęzi dopóki nie złapie nowej"), sprawdza się
        przy takich tekstach zawsze. U mnie kiedyś też tak było, o czym dowiedziałem się
        po kilku latach (!), a i tak zapierała się rękami i nogami, że go rzekomo
        poznała 3 tygodnie po rozstaniu ze mną.
    • naprawdetrzezwy Permanentna inwigilacja! 31.07.07, 19:38
      tak, Kopernik była kobietą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka