sublokatorka
31.07.07, 13:35
Witam wszystkich
Musze sie troche powyzalac, bo juz nie wyrabiam. A tak to chociaz czlowiek
sobie napisze co mu lezy na watrobie.... Sprawa wyglada tak: mieszkam z mezem
i 2 latkiem na dwoch pokojach. Jedem pokoj to typowa sypialnia a drugi to
pokoj dzienny, w ktorym wlasciwie (oprocz kuchni) przebywa sie non stop. Od
poczatku czerwca mieszka z nami siostra meza (21 lat), ktora pomaga mojemu
mezowi w firmie ( maz i szwagier prowadza dzialalnosc). Dziewczyna chciala
sobie dorobic na wakacje, a moj wspanialy maz stwierdzil, ze po co siostra ma
szukac roboty skoro moze pracowac u niego. Na moje pytanie gdzie bedzie
mieszkac odpowiedzial ze oczywiscie u nas. Nie zgodzilam sie na to, a
przynajmniej nie na tak dlugi okres czasu (prawie 3 miesiace!)I wiecie co
zrobil? Po prostu do mnie zadzwonil i powiedzial, ze wlasnie przyjechala jego
siostra i u nas zostaje!Wkurzylam sie, ale przeciez nie moglam jej wywalic.
Ok, pomyslalam sobie, ze zacisne zeby i jakos przetrzymam. Ale minal dopiero
miesiac, a ja wysiadam psychicznie. Czuje sie jak intruz we wlasnym domu.
Przez 6-7 godzin dziennie jej nie ma, przychodzi o 17, zjada obiad i nie robi
zupelnie nic. Zaproponowala mi kiedys pomoc, poprosilam ja wiec o umycie
naczyn po obiedzie, ale zapomniala bo zagadala sie przez tel ze swoim
chlopakiem (no...chwile gadali, to fakt). Ale kolejnym razem sytuacja sie
powtorzyla, wiec stwierdzialm, ze nie ma sensu prosic ja o cokolwiek skoro
nie potrafi sie z tego wywiazac. Prosilam o przypilnowanie dziecka przez
godzine zeby w spokoju zrobic zakupy, to akurat tez jej cos wypadlo. Nie
sprzata po sobie, spi nie rozkladajac lozka, a zamiast koldry uzywa recznika
albo kocyka mojego dziecka!Chce sie myc jak ja akurat jestem w lazience, lazi
ciagle od lustra do lustra i czlowiek nie moze sie nawet bezstresowo wysikac
bo tuz za drzwiami lazienki trwa pokaz mody. Sniadan sobie nie robi, zabiera
od meza dwie kanapki, ktore robie mu wieczorem do pracy. Maz zapytany,
dlaczego ona tak robi, przeciez ma 2 rece, odpowiedzial, ze sie krepuje...Nie
krepuje sie gotowac sobie siemie lniane na "spalanie tluszczu", ale zrobic
kanapke to juz tak...Jada u nas sniadania, obiady i kolacje, do jedzenia nic
sobie nie kupuje, wszystko to za darmo...Nie zebym jej wypominala zarcie, ale
ja fundusze tez mam ograniczone. Plus do tego dochodzi jeszcze szwagier,
ktory sie rowniez u nas stoluje. Przepraszam, ze tak narzekam, ale po prostu
jestem juz ta sytuacja zmeczona. Mylalam, ze chociaz weekendy beda "wolne",
ale ona potrafi siedziec i w niedziele. Zle sie czuje we wlasnym domu,
szczegolnie psychicznie, i nie wiem, co mam zrobic. Chociaz moj maz postapil
po swinsku stawiajac mnie przed faktem dokonanym, to przeciez jej teraz nie
wyrzuce! Najgorsze jest to, ze ona bedzie siedziec jeszcze 2 miesiace, a ja
bede robic za kucharke, sprzataczke i nie wiem za co jeszcze. Moj maz mnie
nie rozumie, mowi ze przeciez ona nie jest uciazliwa, z czym czesciowo sie
zgadzam, ale doskwiera mi ta sytuacja bardziej psychicznie jak fizycznie...Bo
jedyny uzytkowy pokoj oddal jej, a ja nawet w psychicznym spokoju filmu sobie
nie moge obejrzec. Ale ostatnio moj maz mnie pocieszyl. Powiedzial, ze w
sierpniu lub wrzesniu gdzies sobie pojedziemy na tydzien czy dwa, ale
najlepiej on wzialby ze soba mamusie, bo ona tak sama w domu
siedzi..NIEEEEEEEE!!!!!!!!