eagle.eagle
20.01.24, 09:53
Pewnie niektóre pamiętają moje wcześniejsze wątki o spadku, inne też pewnie pamiętają, a jak nie to ktoś im tu je napewno przytoczy.
W skrócie, moja teściowa umarła , zostało po niej mieszkanie które w połowie przechodzi na moje dzieci (19 i 21 l ). Kilka dni temu dzwoniła szwagierka że ona jednak nie chce walczyć o to mieszkanie, psychicznie nie jest wstanie tam mieszkać i albo ją spłacimy albo mieszkanie sprzedajemy.
Niestety nie mam ją jak spłacić, na upartego mogłabym się zapożyczyć , ale przez następne parę lat żyłabym w ubóstwie. To jest duża kawalerka , ok 38 M2 na 4 piętrze.
Przy sprzedaniu mieszkania dzieciaki dostaną po ok 60 tys na łba i tu się martwię że to przechulają. A w najlepszym razie odłożone na koncie pieniądze stracą na wartości.
Wiem że dzieciaki są już dorosłymi i same będą zarządzać swoim majątkiem, ale może mogłabym je jakoś pokierować.
Jeszcze muszę porozmawiać z moimi rodzicami bo mam jeden pomysł, ale to oni musieliby się zgodzić.
Dopowiem tylko że dzieciaki, chociaż je kocham , to wiem że nie przeznaczą tych pieniędzy na naukę czy swój rozwój. Chyba że mnie bardzo zaskoczą...
Z nimi jeszcze nie gadałam za bardzo. Bo ostatnio pracuję po całe dnie.