mia17
31.07.07, 20:40
witam.
chciałam sobie troche "pomiauczeć", refleksje mnie ogarnęły...
niby nic nowego - stara prawda, że życie się zmienia, ludzie się zmieniają,
nic nie stoi w miejscu. ale pomimo tej świadomości - trochę boli.
moja Przyjaciółka urodziła 3 miesiące temu córeczkę. planowaną, wyczekaną,
pierwszą. rozumiem to (sama jeszcze dzieci nie mam). wiedziałam, że wszystko
się zmieni - było to dla mnie oczywiste.
ale teraz na własnej skórze odczuwam "skutki" tych zmian. do tej pory nasze
kontakty też były z deka "utrudnione" - bo mieszkamy w różnych miastach (ja
się wyprowadziłam z mojego rodzinnego) - a więc głównie maile, czasem rozmowy,
rzadziej spotkania.
teraz - po urodzeniu dziecka - stały się dużo luźniejsze. wiem, wiem - i
trzaskam się za to po twarzy ;-/ nie można być egoistą, ale przecież każdy nim
w jakimś stopniu jest. toteż i mnie sie to zdarza.
brakuje mi naszych "starych" kontaktów - częstszych maili, gadki-szmatki,
paplania o wszystkim i o niczym. teraz jest inaczej...
zmiany są nieuchronne i dotyczą każdego z nas. i z jednej strony to fajne, bo
nie ma nudy, a z drugiej - czasem trochę żal "starego życia"...