Dodaj do ulubionych

jak sie pozbyć meża

01.08.07, 08:22
Dosc przewrotnie zatytułowałam wątek, ale sprawa jest poważna, chce aby mąż
opuścił nasze wspólne mieszkanie- i tu problem ,bo on nie ma na to
ochoty.Zatruwa mi życie, kiedyś znęcał sie fizycznie( wiele razy byłam bita),
teraz natomiast jest "łagodny jak baranek", jednak wyzwisk( typu ku.. ,
szmata) mam już dość-to chyba boli bardziej niż bicie...Doraźcie co robić,
prosze o pomoc.
Obserwuj wątek
    • alexxa6 Re: jak sie pozbyć meża 01.08.07, 21:54
      nie tylko znęcanie fizyczne jest podstawą do interwencji prawnej,także
      psychiczne.Jak najszybciej trzeba wziąć rozwód.
      vanilla-cafe.net/
      • kita40 Re: jak sie pozbyć meża 07.08.07, 21:13
        Mam tez tak- kiedyś przemoc fizyczna z psychiczną, teraz to drugie trwa. Walczę,
        ile to już lat. Strach, lęk, brak pewności siebie - takie miewam odczucia. Męczy
        mnie codzienna walka o siebie samą, o prawo do szacunku, godności, ale boję
        się, że nie mam na tyle siły by sprostać temu, co przyniesie ze sobą walka w
        czasie spraw rozwodowych i pomiędzy nimi. Nieustannie poszukuję wzmocnień- u
        znajomych, specjalistów od przemocy i dalej boję sie sprzeciwiać na dłużej,
        ciągle stosuję dawne uniki, mięknę, mam klatkę z domu i smutek, smutek, smutek.
        Tęsknię za spokojem i miłym czasem -takim na zawsze a nie od humoru męża
        zależnym. Walcz o siebie- im dłużej jest się w takiej sytuacji tym trudniej
        wrócić do norm, tym słabszy jest duch w środku i obojętniejemy, przyzwyczajamy
        się do cierpień, znajdujemy samogłaskania, tolerujemy przemoc innych wobec nas.
    • pawel.drozdziak Re: jak sie pozbyć meża 08.08.07, 15:35
      Witam,

      W kwestiach prawnych najlepiej rozmawiac bezposrednio z prawnikami,
      majac w reku np. dokumenty opisujace stan prawny wlasnosci
      mieszkania i w sytuacji, kiedy oni moga zadawac swobodnie pytania a
      Pani moze na nie swobodnie odpowiadac. W sytuacjach prawnych
      zwiazanych z przemoca mozna skorzystac z darmowej pomocy prawnikow
      organizacji pozarzadowych, ktore przemoca sie zajmuja. Jesli jest
      Pani z Warszawy, mozna zglosic sie po taka nieodplatna konsultacje
      do Centrum Praw Kobiet www.cpk.org.pl
      lub do Poradni Psychoterapii Przeciwdzialania Przemocy w Rodzinie
      przy ul. Belgijskiej 4 tel 845 12 12. Jesli to jest poza Warszawa,
      mozna zglosic sie do Niebieskiej Linii www.niebieskalinia.pl
      Tego rodzaju bezplatnych konsultacji prawnych udzielaja tez osrodki
      pomocy spolecznej www.ops.pl oraz ośrodki interwencji
      kryzysowej www.interwencjakryzysowa.pl/osrodki.php
      • your-wales Re: jak sie pozbyć meża 08.01.08, 11:48
        witam ,kochana przedewszystkim ,trzeba dojrzec do tego ,zeby przemoc
        domowa ujrzala swiatlo dzienne i to juz jest polowa
        sukcesu !!!! ,udaj sie do dzielnicowego ,nie boj sie ,nie wstydz
        sie ,ja w takim zwiazku bylam kilkanascie lat ,w koncu powiedzialam
        dosc ,powinnam to byla zrobic kilka lat temu ,gdy jeszcze bylam
        silna psychicznie ,ale coz ta nadzieja ,strach ,ze nie poradze sobie
        i z czego utrzymam maloletnie dzieci ,ale czy warto trwac z dziecmi
        w :Piekle"? to sobie zadaj pytanie ,dla dreczycieli tylko jedno
        powiedznie pasuje"NIE WAZNE ,ZE UKRADL,WAZNE ,ZE WYSZLO" to sa slabi
        ludzie ,ktorzy wyzywaja sie na najblizszych ,umiem pieknie sie
        wykreowac i dobrze zakamuflowac ,Odwagi ,ZYCIE JEST PIEKNE ,nie zyj
        w koszmarze .POWODZENIA
        • your-wales Re: jak sie pozbyć meża 08.01.08, 11:50
          .......umiem pieknie sie <> umia ,oczywiscie ,sorry ,za
          pomylkie ,Odwagi ,ZYCIE JEST PIEKNE ,nie zyj
          > w koszmarze .POWODZENIA
      • m-i-l-v-a Re: jak sie pozbyć meża 11.01.08, 16:34
        Jak to pięknie wszystko wygląda z boku. Ile my mamy w Polsce możliwości
        prawnych, żeby walczyć z przemocą. Wystarczy tylko odrobina woli(wykrzesanie tej
        odrobiny to olbrzymi wysiłek) ze strony ofiary i już machina rusza....Sztaby
        psychologów, niebieska linia, sprawy karne, rozwody, naprawdę pełne spektrum. A
        jak wygląda rzeczywistość? Być może właśnie tak, tylko ja jedna miałam
        wyjątkowego pecha i jakoś nie udało mi się uwolnić od tej przemocy i coraz
        częściej tracę wiarę, ze to w ogóle możliwe.
        "Jesteśmy na siebie skazani" - tak powiedział ostatnio mój oprawca. Jest o tym
        przekonany, bo moje próby wyzwolenia sie zawsze kończa się fiaskiem. W moim domu
        przemoc trwa od bardzo dawna, ale to, ze istnieje uświadomiłam sobie dopiero
        kilka lat temu, kiedy doszło do przemocy fizycznej, a ja byłam już odgrodzona od
        całego świata, pogrążona w zupełnej niemocy. Przez ten czas probowałam ratowania
        związku u psychologów, skierowałam męża na przymusowe leczenie alkoholizmu,
        złożyłam pozew o rozwód... i niestety, w związku z innymi zupełnie problemami
        (choroba i śmierć bliskich mi osób) uzyskałam tylko separację. Byłam szczęśliwa,
        bo sad zadysponował, jak mamy korzystać ze swojego domu i wydawało mi się, ze
        decyzja sądu to jakaś świętość, która trzeba uszanować. Niestety myliłam się,
        agresja tak bardzo się nasiliła, ze mieszkanie pod wspólnym dachem stało się
        niemożliwe. Poszukiwałam jakiegoś miejsca dla siebie i dziecka. W międzyczasie
        poprosiłam policję o założenie niebieskiej karty. Miesiąc cierpliwie oczekiwałam
        na pojawienie sie policjanta, który dwukrotnie sie umawiał, a potem nie
        odwołując wcale spotkania zupełnie nie przychodził. Potem nie było juz takiej
        potrzeby, bo mąż mnie tak pobił, ze trafiłam do szpitala. Nie wiem czy gdyby nie
        odrobina szczęścia udałoby mi się przeżyc ten atak. Skierowałam sprawe do
        prokuratury, tym bardziej, ze z powodu mojego całkowitego znieczulenia na formy
        przemocy stosowane dotychczas, mąż przerzucił sie na syna. Udało mu się, bo tym
        może mnie dalej niszczyc, znowu bardzo boli.
        Ostatnio odbyło się posiedzenie sadu w sprawie ewentualnego skierowania sprawy
        do mediacji. Moja odpowiedz była stanowcza:" nie wyrażam zgody" na mediacje. Pan
        sedzia poprosił o uzasadnienie. Wydaje mi się, ze powinno być wystarczajace:
        zagrożone jest nasze życie. Nie udało mi się przekonac dostatecznie. Sedzia
        stwierdził, ze jest to środek wychowawczy dla sprawcy przemocy, ze sama
        wielokrotnie stosowałam taki środek, to teraz powinnam dać sadowi te szanse.A
        poza tym, co mnie urządza miesiąc (bo o taki okres przedłuży się sprawa- trwa
        już od października, skoro trwam w takim chorym układzie wiele lat. Dla niego
        tylko miesiąc, dla mnie aż miesiąc- 30 dni, kiedy potencjalnie mogę stracić
        życie, a jeżeli nawet sie to nie stanie, to będe sie tego bała. 30 dni i 30
        nocy, strachu, prężenia się mimo koszmarnego zmęczenia psychicznego i fizycznego
        w bardzo odpowiedzialnej pracy ( to chyba oczywiste, ze nie chciałabym jej
        stracić). Sedzia usłyszał, ze jezeli się jest już u kresu wytrzymałości, miesiąc
        to bardzo dużo. Wyraźnie zniecierpliwiony skwitował, ze przecież nie postawi mi
        w domu policjanta, zebym czuła się bezpiecznie... Najgorsze w tym wszyskim jest
        to, ze podczas całego posiedzenia obecny był rownież sprawca przemocy,
        skruszony, wygladał tak jak ofiara, ktoremu wredna zona nie chce dać szansy.
        Poza tym utwierdził się w przekonaniu, ze jego ofiara niewiele jeszcze moze.....
        juz mnie nie dziwi, ze zaraz po wyjsciu z sadu stwierdził, ze jestem na niego
        skazana.
        Ofiary przemocy w rodzinie naprawdę nie potrafią głosno wołać o pomoc, usuwają
        sie w cień niemozności, szczególnie, gdy powołani do tego fachowcy te niemozność
        im uswiadamiają. Ofiary przemocy to nie są ludzie zdeterminowani do walki o
        swoje prawa, to ludzie niepewni, którym łatwo zasiać wątpliwość, ktorzy często
        się wycofuja z podjętych już działan, ktorzy czasem robią jeden krok do przodu,
        a zaraz potem dwa do tyłu.
        Szkoda, ze nie wszyscy, którzy stykaja się z takimi ludzmi, zdaja sobie z tego
        sprawę i traktują katowane żony, jak zwykłych intruzów, jak kogoś komu
        przewróciło się w głowie.
        Wracając do posiedzenia: mam kilka dni na złożenie pisemnego oświadczenia, ze
        nie wyrażam zgody na mediacje, ale te kilka dni w odniesieniu do tego, co
        napisałam kilka linijek wyżej, to czas na ponowne zasianie wątpliwości.
        Wszystkim czytającym to ofiarom przemocy zyczę więcej szczęscia w walce o swoje
        prawa
        • mona.blue Re: jak sie pozbyć meża 22.01.08, 21:49
          Jestem w podobnej sytuacji jak Ty. Mój mąż jest sprawcę przemocy i
          alkoholikiem. Za miesiąc odbędzie się nasz rozwód (ostatnia sprawa)
          i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa.

          Z tego co piszesz nie rozumiem dlaczego udało Ci się dostać jedynie
          orzeczenie o separacji? Poza tym mieszkanie ze sprawcą przemocy nie
          ma sensu - on bez terapii się nie zmieni, a rzadko który chce iśc na
          terapię.

          Mogę Ci tylko napisać o swoim doświadczeniu. Mi pomogła grupa
          przeciwdziałania przemocy - możesz się dowiedzieć pod podanymi
          powyżej adresami gdzie można taką znaleźć. To podstawa. Ona pozwoli
          Ci zmienić myslenie, poczujesz smak wolności, odzyskasz swoją
          godność.

          Jeżeli chodzi o niebieską kartę, to chyba jakaś zmowa policjantów.
          Mi przy trzykrotnych interwencjach nie udało jej się założyć.

          Nie daj się

          mona
          • m-i-l-v-a Re: jak sie pozbyć meża 23.01.08, 20:22
            Witaj Mona, bardzo dziękuję za słowa otuchy- znowu. Ja nie mam tyle szczęścia co
            Ty w sprawie rozwodu, chociaż dwukrotnie składałam pozew o rozwód właśnie.
            Niestety za każdym razem wyraźnie nie sprzyjały mi okoliczności, termin rozprawy
            zbiegał sie z wydarzeniami, przy których rozwód stawał sie sprawą zupełnie
            drugorzędną, mało ważną.Cóż, takie "szczęście".
            Mieszkanie ze sprawca przemocy, nie ma najmniejszego sensu- wiem to i przekonuję
            sie o tym bardzo często, ale na razie nie mam innych możliwości.
            Mnie też kiedyś, chyba przed trzema laty, pomogła grupa dla ofiar przemocy w
            rodzinie, na pewno pozwoliła mi się przynajmniej trochę otworzyć, utwierdziła w
            przekonaniu, ze nie mogę się godzić na przemoc. Niestety mieszkam w małej
            miejscowości z dala od centrów, gdzie działają takie grupy, więc moje kontakty
            nie były regularne, z czasem, gdy zmieniono godziny spotkań stały sie
            niemozliwe.Poznałam dosyć dobrze teorię, a gdy wracałam do domowej patologii,
            przestawałam wierzyć w skuteczność jakichkolwiek działań..." robiłam parę kroków
            do tyłu". Myślę sobie, ze skoro wytrzymałam tyle lat, to może jakoś mi się uda,
            teraz kiedy zaczęłam małymi kroczkami posuwać się we właściwym kierunku. Czas
            pokaże.
            Ja Tobie Mona również życzę powodzenia i wreszcie normalnego, niezależnego od
            czyichś chorych kaprysów życia, a ponieważ dobrze wiem (wyobrażam sobie)jak
            mogło wyglądać Twoje życie- wreszcie szczęścia- nie za miesiąc, ale już i na zawsze.
    • brume11 Re: jak sie pozbyć meża 20.07.08, 21:30
      ciekawa jestem jak kształtują sie stosunki majątkowe pomiędzy tobą a
      mężem-sprawcą przemocy. Kto płaci za mieszkanie, media?
      Przypuszczam, że ty. Byłoby dobrze, gdyby sam ponosił koszty swojego
      utrzymania. Jeśli tego nie zrobi dobrowolnie musisz to wyegzekwować
      sądownie. To pierwszy krok do niezależności.
    • basia2012 Re: jak sie pozbyć meża 07.08.08, 09:34
      możesz pozbyc się męża alkoholika ale musisz miec orzeczny rozwód z
      tym orzeczniem idziesz do swojej gminy i pytasz o mieszkanie dla
      byłego męża lub siebie,nie wiem w jakich warunkach mieszkasz,musisz
      wiązc wzgląd że mieszkania może i nie najlepsze bo przważnie takie
      do remontu,ale zawsze cisza i spokój,lub jak masz kasę to stajesz do
      przetargu w gminie o lokal tak to mniej więcej to wygląda BASIA
      • brume11 Re: jak sie pozbyć meża 28.08.08, 22:16
        a to dobre, jeszcze będzie chodzić za mieszkaniem dla swojego kata.
        Alkoholik zwykle za nic nie płaci tylko żeruje na żonie. Należy więc
        jak najszybciej wszystko podzielić. Zażądać czynszu za mieszkanie,
        prąd itp. (przed sądem). Nie będzie płacił, to komornik mu się do
        doopy dobierze.
    • epoka000 Re: jak sie pozbyć meża 25.05.09, 20:06
      kurcze, a jeśli dom jest na niego zapisany, na męża alkoholika to co robić, żeby
      go stamtąd wyeksmitować? już nie daję rady. znęca się psychicznie, fizycznie, do
      tego pije coraz więcej i zachowuje się tak obrzydliwie...
      Przecież tak nie może być.
      nie mogłam uwierzyć, że tak dużo jest takich sytuacji. Uwolnijmy się w końcu.
      • lernakow Re: jak sie pozbyć meża 27.05.09, 14:40
        epoka000 napisała:

        > kurcze, a jeśli dom jest na niego zapisany, na męża
        > alkoholika to co robić, żeby
        > go stamtąd wyeksmitować?
        >
        A dlaczego chcesz kogoś eksmitować z jego domu?
        Sama się wyprowadź.
    • szatanp Re: jak sie pozbyć meża 11.06.09, 19:31
      Trochę żartem, choć sprawa poważna.
      ZNAJDŹ MU KOCHANKĘ! NAJLEPIEJ Z DALA OD OBECNEGO DOMU...

      a na serio - policja, sąd. Im więcej skarg i zgłoszeń na policję,
      tym lepiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka