Dodaj do ulubionych

Czy jestem życiowym nieudacznikiem?

12.08.07, 23:37
Witam! Opiszę krótko moją historię...
Mam obecnie 28 lat, od jakiegoś czasu, a nawet bardzo dłuższego
okresu mam wrażenie jakbym był życiowym nieudacznikiem. Nie mam
własnego mieszkania, lokum, czy etc. Mieszkam z rodzicami za ścianą.
Nie zbudowałem przez większą część życia żadnego poważnego związku z
kobietą. Pracuję za marne grosze 1400 zł, oczywiście nie w sensie iż
uważam taka kwotę za "g" wartą. Jednakże z takimi finansami nie da
się prędko usamodzielnić. Patrząc po otoczeniu, ludziach którzy ze
mną studiowali (zaocznie), dorastali to około 90% ma już ułożone
życie prywatne, zawodowe. Wielu już osiągneło naprawde wysokie
szczyty że się tak wyraże. Naprawde czy ja jestem nieudacznikiem?
Proszę nie piszcię tylko postów iż jedyne co potrafię to użalać się
nad sobą, stękać, zamiast wziąść dupe w troki i do roboty. Naprawdę,
gdy stawiam siebie obok innych wychodze na niedorajdę. Każdy kogo
znam coś osiągnął, czy to w sferze uczuciowej, finansowej czy
jeszcze innej. Chcialbym zbudować przykładowo związek z drugą osobą,
ale jak tutaj budować związek jak w wieku 28 lat mieszkam z mamą i
tatą, pracuje za tyle że nawet w banku kredytu na auto mi odmawiają.
Mam wrażenie iż po prostu chyba jestem fajtłapą, od mężczyzny wymaga
się w końcu by był silny, był głową rodziny, powienien być zaradny,
powinno się na nim polegać. Nie spełniam żadengo warunku. Nie
dorobiłem się niczego, lada chwila stuknie mi 30-tka. Nie mam nic
wlasnego, chyba że liczymy laptopa i modem od "Tepsy". Znajomi
ostanio zapytali sie czy nie chce sie ustatkowac, jasne ze chce! Ale
jak. Nawet mnie na hotel nie stac zeby miec chwile prywatnosci,
chyba jednak nikt nie czuje sie komfortowo w sytuacji intymnej gdy
rodzice za sciana slysza wszystko... Kazdy kogo znam ma uzlozone
zycie, prowadzi business, czy to pracuje na dobrym stanowisku. Ja
tak jak chcialem osiagnac sukces w wieku 20 lat gdy zaczynalem
studia tak ciagle pozostaje w moich marzeniach. Chcialbym w koncu
wyleciec z rodzinnego gniazda, ale jak tutaj wyleciec? Juz ra bylem
bliski opuszcenia domu, faktycznie go opuscilem na miesiac. Ale
partnerka ktora ze mna mieszkala wygarnela mi iz po prostu nie
ejstem facet, bo przy kims takim kobieta w zyciu nie bedzie sie
czula bezpiecznie. Niczego nie jestem w stanie kobiecie zapewnic.
Chcialem zmienic prace, ale to nic nie daje. Nigdzie nie moge
znalesc normalnej pracy za pieniadze umozliwiajace mi samodizelny
start. Zostalem chyba ostania osoba w mojej rodzinie oraz wsrod
rowiesnikow ktora ma zycie jak jakis 20 latek. Kur... Jak to
zmienic? Dwa lata stsralem sie otworzyc wlasna firme ale no nie
udalo sie... Nie mialem zadnego kapitalu, niczego co moglbym wziasc
w ramach zabezpieczenia kredytu, itp. Znajomi rowniez nie chca
pozyczyc poniewaz po cichu sami uwazaja mnie za niedorajde
finansowego? Moze jakies pomysly macie, rady? Aha, nie moge wyjechac
za granice, nie i juz. Mam swoj powod. Jezeli macie jakies
konstruktywne posty piszcie.
Obserwuj wątek
    • po.rzeczka Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 12.08.07, 23:45
      A masz taki zawód,w którym taka płaca jest normą? Miałbyś czas na jakieś
      dodatkowe zajęcie?
      • inferno-dante Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 12.08.07, 23:58
        Skończylem zarządzanie i marketing. 8 lat temu jak kończyłem było
        ok:) Niestety jak to mówią mi często "jest przesyt, takich jak pan
        jest pełno..." Pracowałem całe studia skupiając sie głównie na tym
        by je opłacic, kolega jeden szukal pracy "rozwojowej" i skoncyzl tak
        ze mial dlugi i wyrzucili go gdyz tej rozwojej pracy w tamtym czasie
        nie znalazl.. A wyjazd niestety odpada.
        • po.rzeczka Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 00:07
          Jak mogłeś skończyć 8 lat temu,jak teraz masz 28?
          • inferno-dante Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 00:54
            Przejezyczenie, chodzilo mi o fakt iz w chwili gdy zaczynalem studia
            w/w kerunek byl porzadany.
        • tezromantyczka Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 13:15
          To ciekawe, co piszesz. Ja skończyłam zarządzanie i marketing w tym
          roku, zarabiam 3000 brutto, a jest to moja pierwsza poważna praca.
          • inferno-dante Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 18:45
            A na jakim stanowisku w takim razie pracujesz? Korporacja?
            • tezromantyczka Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 14.08.07, 09:25
              Na stanowisku asystentki. Tak, korporacja.
              • tezromantyczka Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 14.08.07, 09:28
                Powiem więcej - mój narzeczony też pracuje w korporacji, jest rok po
                studiach, zarabia 4800 brutto. Nie dziwię Ci się zatem, że Twoje
                zarobki mogą być frustrujące.
    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 12.08.07, 23:46
      mysle ze dopoki mozesz spojrzec lustro i nie myslec o sobie z obrzydzeniem ze
      wzdgledu na haniebne postepki, nie powinnienes sie zbyt surowo osadzac.
      nie jest latwo, ale czy naprawde nic nie mozesz zrobic zeby sytuacje polepszyc?
      jakies kursy podyplomowe? moze jednak (niezbyt dlugi) wyjazd za granice? no i
      totlotek :-) nie popadaj tylko w depresje, kombinuj (w pozytywnym tego slowa
      znaczeniu). nie umiem Ci pomoc, ale trzymam kciuki!
      • inferno-dante Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 00:01
        Niestety nie moge wyjechac jak mowilem wczesniej, a z tym
        spojrzeniem w lustro madrze mowisz. Tyle iz czlowiek chcialby w
        koncu "dorosnać"...
    • gazela100 Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 00:02
      to 1.400,00 to jest na rękę czy brutto?
      • inferno-dante Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 00:55
        Brutto.
      • tezromantyczka Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 13:16
        Nawet na rękę to jest mało w jego wieku.
    • frying.pan Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 00:25
      Ja zyję samodzielnie w dużym mieście za 1000 zł na reke i jeszcze do tego ucze
      sie (odplatnie) jezyka obcego. Nie mow mi, ze przy tych zarobkach nie mozesz
      wynajac stancji, żeby nie musiec mieszkac z rodzicami. Wydaje mi się, że jesteś
      po prostu wygodny - bo po co masz rezygnowac z TV, pralki i kilku innych bonusow
      (może obiadki mamy?), w zamian za jakąś przereklamowaną samodzielność;) Poza tym
      na Twoim miejscu szukalabym pracy w granicach Polski, ale za to w każdym
      większym mieście (no chyba ze ktoś Cie za gardło trzyma i nawet ze swojego
      miasta nie mozesz wyjechac). Zbierz w sobie troche odwagi i działaj.
      • inferno-dante Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 00:57
        Mieszkam w Gdańsku. na reke mam kolo tysiaca zlotych. Mowisz o
        stancji ok, ale ja bardziej mowie o samodzielnym zyciu. A nie ze
        obok mieszka babcia, malzenstwo - tutaj tez nie am co mowic o
        prywatnosci. A za kawalerki w Gdansku placisz okolo 1300 zł
        najmniej.
        • frying.pan Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 13:26
          No to mieszkamy w tym samym miescie. Ja wynajmuje samodzielny pokoj z oddzielnym
          wejsciem, kuchnia i lazienka za 400 zl. Wlascicielke domu widuje tylko raz w
          miesiacu kiedy place jej pieniadze. Moze dac Ci namiar? Kawalerki na Starym
          Miescie cz Oruni na przyklad chodzą za 700/800 zl (tylko że ogrzewanie jest
          kiepskie, bo to stare budownictwo). Sluchaj, mozna cos dla siebie znaleźć i sie
          usamodzielnic - wystarczy tylko chcieć.
          • natural.optimist Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 14:35
            Jak chcesz się usamodzielnić to to po prostu zrób - podejmij decyzję i wynajmij jakiś pokój na początek. Samodzielne życie nie zaczyna się od własnego M tylko od stanu kiedy będziesz, pragnę przypomnieć "samodzielny", czyli kiedy będziesz sam sobie radził, sam zarabiał na swoje życie, sam się utrzymywał, sam płacił rachunki, sam się zatroszczył o dach nad głową. Mam przeczucie, że mylisz samodzielność z dobrobytem...
            • monster56 Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 16:02
              rozumiem ze chcesz sie usamodzielnic ale od czegos trzeba zaczac...
              jesli nie stac cie na kawalerke lub samodzielne mieszkanie to byc
              moze sproboj tzw flatshare....dzielenie mieszkania z inna osoba
              wiem to nie jest idealne rozwiazanie ale zawsze lepsze to niz
              mieszkanie z rodzicami szczegolnie w twoim wieku...
    • mahadeva Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 00:30
      nie przejmuj sie! ja tez mam 28 i tez jestem zyciowym
      nieudacznikiem, choc zapowiadalo sie inaczej :)
      moj ojciec to sie w grobie przewraca, jak widzi, co sie dzieje z
      moim zyciem
      • inferno-dante Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 00:58
        Ty mnie ogólnie zastanawiasz, bo czytałem mase twoich postów... ale
        to poza głownym watkiem tematu... Ale widzisz jak sie czlowiek
        czuje...:)
    • yagiennka Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 00:46
      No coż, jak rozumiem wszystko rozbija się o finanse więc musisz coś z tym
      zrobić. Poszukaj lepiej płatnej pracy, jest masa możliwości, zastanów się nad
      zmianą zawodu, dokształceniem, spróbowaniem czegoś innego. Poszukaj pracy
      dodatkowej. Niestety bez kasy i często dobrego zbiegu okoliczności nic się nie
      zdziała. Tak jak napisałes, bez w miarę normalnyhc zarobków nie wyprowadzisz się
      nigdy z domu, jesteś marnym kandydatem na męża, chociaz z drugiej strony chyba
      też trafiasz na wymagające dziewczyny bo sporo jest małżeństw żyjących na niskim
      poziomie, nie takie przeszkody ludzie pokonują jak chcą być razem. Poza tym jest
      was wtedy dwoje a z 2 pensji już łatwiej.
      • mahadeva Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 00:49
        wszyscy powariowali z tymi malzenstwami! po co to komu do
        szczescia?? czy ja zyje w innym swiecie?? samemu jest o wiele
        latwiej!
        • inferno-dante Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 01:06
          Wiesz chciałbym byc np. amerykanskim singlem:) That's for me:) Albo
          niczym amerykanski yuppie pracujacy na Wall Street. Nie mowie od
          razu o slubie, ale ogolnie o jakims zwiazku na stale, jak kobieta
          widzi ze facet dochodzi 30-tki mieszka z mama i tata niczego
          wiekzego w zyciu ie osiagnal od razu zazwyczaj pojawia sie na mysli
          wrazenie iz ten facet to lewus, ktory nci nie potrafi. Przy takim to
          ja nie mam co marzyc o czym kolwiek, nawet o wyjsciu na kolacje...
          Fakt nawet na kolacje mnie obecnie nie stac:)
          • yagiennka Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 01:17
            A po co ci związek dla związku? Zrozumiałam że chcesz sobie ułożyć z kimś życie.
            Kobieta która mysli o związku na chwilę też raczej nie martwiła by się twoim
            mieszkaniem z mamusią czy niskimi zarobkami - no chyba że lubi wystawne życie i
            masz za nią płacić. Także skoro kobiety nie chcą z tobą być to znajdujesz takie,
            które szukają męża :)
            • inferno-dante Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 01:28
              Małzenstwo to sprawa na całe zycie, a jak mozna sie wiaac z kims
              kogos znasz kilka miesiecy czy etc. Nie mozna bynajmniej wedlug mnie
              byc z kims kilka miesiecy przykladowo i potem sobie mowic "jest ok,
              wiec wemziemy slub"... Chce sobie uzlozyc z kims z zycie ale nie
              chce zadnego slubu, aby z kims zrobic juz cos takiego tzeba byc
              pewnym tej osoby, byanemniej wedlug mnie i naprawde trzeba duzo
              czasu by [oznac clzowieka, sa zwiazki ze wiele lat ludzie zyja bez
              glupiego papierka jakim jest "slub". Zyja i jest im dobrze.Ja
              chcialbym z kim ssobie lozyc zycie, ale nawet moje znajome maja po 6
              tysciecy miesiecznie, one bez oporow twierdza iz przykladowo nigdyw
              zyciu by sie z takim facetem jak ja nigdy nie umowily na randke
              nawet. Chyba ze bylbym dobrym kochankiem z tedy wziely by mnie
              na "rozweselenie"... Zartuje oczywiscie..
              • kotka113 Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 02:26
                a skad wiesz ,ze nie mozna sie zwiazac z kims po kilku miesiacach?
                po co te wywody skoro nigdy nie byles zonaty? ja wyszlam po kilku
                mies za maz i jest cudownie , zycze innym tak udanego zwiazku.
                • inferno-dante Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 03:44
                  Ja mówie ze swojej perspektywy.
                  • yagiennka Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 14:28
                    Masz trochę ograniczoną perspektywę ze względu na brak doświadczeń :)
              • yagiennka Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 14:17
                E tam, tu niue ma żadnej reguły. Ja np znam związek, gdzie ludzie znali się
                przed śklubem 8 lat! Potem się chajtnęli i po 2 latach był rozwód. No i co?
                Przez te 8 lat poznali się chyba na wylot. Znam też zwiazek gdzie facet uwaga
                poprosił ją o ręke po 2 tyg znajomosci ;)) I ona się zgodziła. Byli ze sobą 10
                lat, mają 2 dzieci więc chyba też ok. Oczywiście już się rozpadło, ale z częstej
                przyczyny że ktoś się rozwijał a ktoś stanął w meijscu i się im drogi rozeszły.
                Szukaj biedniejszych znajomych ;)
          • monster56 Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 16:11
            inferno-dante napisał:

            > Wiesz chciałbym byc np. amerykanskim singlem:) That's for me:)
            Albo
            > niczym amerykanski yuppie pracujacy na Wall Street. Nie mowie od
            > razu o slubie, ale ogolnie o jakims zwiazku na stale, jak kobieta
            > widzi ze facet dochodzi 30-tki mieszka z mama i tata niczego
            > wiekzego w zyciu ie osiagnal od razu zazwyczaj pojawia sie na
            mysli
            > wrazenie iz ten facet to lewus, ktory nci nie potrafi. Przy takim
            to
            > ja nie mam co marzyc o czym kolwiek, nawet o wyjsciu na kolacje...
            > Fakt nawet na kolacje mnie obecnie nie stac:)

            zaraz, mieszkasz z rodzicami...podejrzewam ze nie placisz za czynsz
            i jedzenie.... i nie masz na kolacje...
            • inferno-dante Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 18:47
              Oddaje czesc rodzine z zarobionych pieniedzy, nie biore tego dla
              siebie. Oplacam bilet miesieczny, telefon i reszta dla rodziny.
        • tezromantyczka Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 13:18
          W jakich sytuacjach samemu jest łatwiej? Przy wzięciu kredytu? ;-)
        • monster56 Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 16:09
          dokladnie, rozumiem ze w tym wieku chcesz byc samodzielny ale
          malzenstwo??? niekoniecznie..
    • qw994 Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 07:28
      Po prostu zmień pracę! Robisz coś w ogóle w tym kierunku? I dziwię
      się, że 2 lata zmarnowałeś na otworzenie firmy. 2 LATA? Nie mając
      żadnego kapitału?
      • summerwine Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 07:53
        Czy na serio jest az tak zle wiekszosc ludzi w Pol w twoim wieku tyle zarabia
        uwierz mi, a ile kobiet tak Ci powiedzialo bedac z Toba 1 ?
      • inferno-dante Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 12:23
        Po prostu zmień pracę. Czy Ty człowieku sądzisz iż otwierasz GW,
        Anonse i tak po rpostu masz z miejsca prace? Szukam ciagle, czego
        nowego, prayc ktora pozwolilaby mi na jakie kolwiek usamodzielnienie
        się. Jednakze nie ejst latwo ostanio zaproponowno mia prace w
        opraciu o dzialanosc, gdzie mialem podstawe 700 zł. A reszte sam
        musze wypracowac. Czyli nie ma zadnych pewnych pieniedzy, nie wiem
        czy widzi Ci sie praca po 12 godzin dziennie, jest kiepski miesiac
        na rynku a Twoi szefowie mowia Ci z rozbrajacacym usmiechem na
        twarzy "Trzeba bylo sprzedac" Przerabialem to:) Co do tych dwoch
        lat, fakt dlugi szmat czasu jesli chodzi o zakladanie firmy, ale
        przez ten okres szukalem dlugo srodkow, czy jakiegos mniejszego
        inwestora. Niestety nie udalo sie, banki nie cca dac kredytu, UP
        rowniez odrzucil moj wniosek o kredyt na rozwoj firmy gdyz nie
        mialem zyranta z zarobkami 1500 netto a umowe o prace. Jesli chodzi
        o firme to po rpostu jestem obecnie zdania iz zalozysz ja jedynie
        jezeli juz masz kase, niestety jak nie masz funduszy ani zadnyh
        aktywow to mozesz sie pocalowac w dupe...:)
        • kokieteryjna Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 14.08.07, 15:01
          No jak cie czytam to faktycznie piszesz jak fajtlapa zyciowy!
          Zamieszkac samemu to podstawa zeby zaczac samodzielne zycie. Jak ja
          sie wyprowadzalam z domu to dzielilam swoj pokoj z dziewczyna. A ty
          chcialbys od kawalerki dla siebie zaczac??? Zobacz ilu ludzi w twoim
          wieku wlasnie wynajmuje mieszkania na spolke, we 2-3 osoby.
          Twoja pensja jest faktycznie bardzo niska.
          Czemu odpada wyjazd za granice? Masz jakies konkretne powody?
          Krotki wyjazd, nawet pol roku pozwoliloby odlozyc ci jakis nawet
          maly kapital. A co wazniejsze, podroze ksztalca. Doswiadczenie,
          ktore jestes w stanie zdobyc za granica, nauka zycia i
          samodzielnosci - tego nie kupisz za zadne pieniadze. A to sie
          przeklada pozniej na twoja wartosc jako pracownika. Sporo
          pracodawcow patrzy nie tylko na papier, ale wlasnie na doswiadczenie
          zyciowe.
          W dodatku sa programy dotacji unijnych na rozkrecanie dzialalnosci.
          Czy stworzyles wogole juz jakies biznes plan, ktory moglbys
          przedstawic bankowi czy urzedowi? Bo jak idziesz do banku bez
          konkretnej koncepcji, to sie nie dziwie, ze odrzuca.

          Trzymam kciuki i zycze, zebys zaczynal malymi kroczkami, zamiast
          porownywac sie do bogatsyzch znajomych.

          A czy rodzice, rodzina, nie moga za ciebie wziac jakiegos kredytu, w
          zamian na przyklad za przystapienie do spolki?
          • inferno-dante Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 14.08.07, 15:33
            Nie am dotacji unijnych na otworzenie dzialnosci gospodarczej, sa
            jedynie refundacje, ktore pokrywaja 50% kostzow poniesionych przy
            otwieraniu firmy, modernizowaniu jej. W urzedach pracy mozesz
            otrzymac kwote 12,000 zł kredytu. Warunkiem jest iz ktos z zarobkami
            minimum 1500 zł netto w opraciu o umowe o prace na czas nieokreslony
            musi Ci podzyrowac kredyt. Musisz byc zarejestrowana przez okres
            minimum 3 miesiecy jako bezrobotna i przez ostanie 5 lat nie miec
            otwartej dzialnosic gospodarczej. Ja bylem zatrudniony w opraciu o
            jednoosobową dzialnosc gospodarcza czyli nie moge sie o to ubiegac
            przez okres okolo ejszce dwoch lat. Rodzice nie maja pieniadzy aby
            mnie wspomoc, sami nie maja mieszkania ani etc, oboej zyja z renty i
            emerytury. Nikt z nicjh nie dostanie kredytu. Bylem przykladowo w
            Polbanku takze i wielu innych bankach 90% ma wymog zeby firma
            dzialala minimum rok, aby ubiegac sie o kredyt pod firme.
    • vivian.darkbloom moze wyjazd na wolontariat? 13.08.07, 12:48
      wiem, że to rada z gatunku bardziej niekonwencjonalnych, ale może
      byc mógł wyjechać gdzieś na pół roku albo dwa jako wolontariusz?
      Jest np. Wolontariat Europejski finansowany przez UE. Oderwałbys sie
      do codzienności, miał przez tne czas własne pieniądze, zdobył
      ciekawe doswiadczenie, podszkolił jezyk obcy, a może i spotkał
      miłość?
      • baba67 Re: moze wyjazd na wolontariat? 13.08.07, 13:07
        Sa ludzie ktorych po angielsku nazywa sie a late bloomer.
        Poczytaj sobie troche biografii-zobaczysz ze jest ich calkiem sporo.
        Na przyklad Cromwell.
      • frying.pan Re: moze wyjazd na wolontariat? 13.08.07, 13:38
        Musialby sie pospieszyc. Jeszcze z rok temu na wolontariat z UE mozna bylo
        wyjechac tylko do 26 roku zycia, natomiast teraz mozna do 30stki (czyli koledze
        pozostają dwa lata). Ale uwazam, ze jest to fajny pomysl - taki wpisik do CV jak
        rok wolontariatu za granicą, to jest cos. No i nowe, ciekawe znajomosci, język,
        doświadczenie.
        • vivian.darkbloom w necie 13.08.07, 14:43
          jeśli się zainteresowałeś to wejdź na www.youth.org.pl - to jest
          strona programu "Młodziez" .Wolontariat naprawdę moze stać sie
          rpzełomem w Twoim życiu, a od razu piszę - koszty pobytu, szkolenia
          etc. pokrywa UE i dostajesz kieszonkowe na miejscu.
    • trypel Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 13:18
      Jeżeli po studiach w Gdańsku zarabiasz 50% średniej krajowej to albo lubisz grać
      nieudacznika i wygodnie Ci przy rodzinie tak naprawde albo jestes mega
      nieudacznikiem.
      • tezromantyczka Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 13:21
        Zgadzam się.
    • tezromantyczka Tak. n/t 13.08.07, 13:27

    • natural.optimist Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 14:49
      "Pracuję za marne grosze 1400 zł,"
      No cóż - pieniądze nie spadają z nieba, czy tego chcesz czy nie, jesteś akurat w takiej sytuacji życiowej, że musisz sobie jakoś poradzić mając do dyspozycji 1400zł miesięcznie. C'est la vie...

      "oczywiście nie w sensie iż
      uważam taka kwotę za "g" wartą. Jednakże z takimi finansami nie da
      się prędko usamodzielnić."

      Ale da się spokojnie utrzymać. Więc nie ma potrzeby, żebyś mieszkał z rodzicami - chyba, że Ci tak wygodnie, ale właśnie przez to spada twoja samoocena i reputacja - wpasowujesz się w stereotyp "dorosłego chłopca na garnuszku mamusi".
      • yagiennka Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 16:11
        A to ciekawe, może opowiesz jak się da utrzymac za kwotę 1400 zł>?:)) No, zalezy
        gdzie ale weźmy Warszawę. Wynajęcie mieszkania to min 1000 zł. Na żarcie bardzo
        skromne miesiac ok 500 zł (chociaż mi się udawało utrzymac za 400 ale on facet i
        więcej je). Do tego dochodzą bilety autobusowe, czasem trzeba se gacie kupić czy
        buty, czasem wyjść gdzieś choćby na piwo aby nie zwariowac. Już nie mówię o
        wyjściach z dziewczyną do kina czy kawiarni bo to wtedy marzenie ścietej głowy
        :)Fajnie takie opowieści pleść, tylko po co.
        • natural.optimist Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 17:16
          yagiennka napisała:
          >Wynajęcie mieszkania to min 1000 zł.

          I tu jest pies pogrzebany. Mieszkania są po prostu za drogie. Ale cóż - tego się nie zmieni. Ale jak kogoś nie stać na mieszkanie, to musi się niestety zadowolić pokojem. Takie realia... Bo jaka jest alternatywa? Mieszkać całe życie z rodzicami?
          • trypel Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 17:20
            natural.optimist napisał:

            > Mieszkania są po prostu za drogie.

            Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Uważam że mieszkania są za tanie do
            wynajęcia. Jeszcze pare lat temu można było wynajmując mieszkanie wzięte na 100%
            kredytu jeszcze być ze 100-200 pln do przodu. Teraz jest to nierealne i w
            praktyce wynajem pokrywa max 80% raty kredytu. Więc mieszkania sa za tanie.
            :)
          • yagiennka Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 14.08.07, 14:34
            Można wynając mieszkanie na spólkę z kimś, no ale to pewnie nie proste bo trzeba
            tego kogoś miec albo znaleźć. Można i pokój, pokój to chyba za 500 zł ale dla
            dorosłego człowieka to chyba średnio fajne. Brak intymności. Nawet dziewczyny
            nie może przyprowadzić na noc bo głupio :)
    • markus.kembi Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 17:35
      No proszę, możemy sobie podać ręce :-)

      Jestem w bardzo podobnej sytuacji, różnica polega na tym, że nie mam pracy za
      1400 złotych. Nie mam pracy w ogóle. Za granicę powinienem był wyjechać 2 lata
      temu - teraz nie mam już ochoty ani motywacji.
      • inferno-dante Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 18:57
        Tak, mówiłem już wprost kilka razy temu. Nie moge wyjechac za
        granice, wiec po co ludzie dajecie mi takie rady....? Nie czytacie
        tego co napisalem? Co do wwatku wynajecia mieszkania w Gdańsku. Na
        starówce mieszkania kawalerki, kosztuja po 1600 zl na miesiac. To
        stare miasto. A co do kawalerki w dzielnicy Orunia, sorry nie chce
        wyjsc na wygodnickiego, ale wpie..dostawac co trzy sekundy w
        najniebezpieczniejszej dizelnicy miasta mi sie nie widzi. Chcialbym
        zapytac jedna dziewczyne ktora twierdzi iz skonczyla studia i
        pierwsza praca jaka ma to praca za 3000 brutto, jakie stanowisko
        jaka firma? A jak mowie o pracy, to przeprzaszam ale o czym co daje
        sznas ena przyszlosc, stoczniowcem i budowlancem juz bylem...
        Przerabialem to...
        • markus.kembi Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 19:52
          Ale takich rad to nie słuchaj w ogóle. Jak będziesz miał z kim zamieszkać to się
          wyprowadzisz. Po co się unosić honorem i za wszelką cenę wyprowadzać - trzeba
          myśleć, patrzeć co jest rozsądnym rozwiązaniem. Pieniądze, które być wydawał na
          wynajem mieszkania możesz przecież sobie odłożyć, część dołożyć rodzicom do opłat.
        • friday133 Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 13.08.07, 22:01
          No uwielbiam takie podejście. Tu za drogo, tu niebezpiecznie,
          wyjechać nie wyjadę, zarabiam mało.
          Nie chcesz nic zmienic, tu jest pies pogrzebany. Bo wymagałoby to
          pewnie trochę wysiłku jednak.
          A do Gdańska też jesteś przywiązany łańcuchem?
          • inferno-dante Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 14.08.07, 00:23
            Nie moge wyjechac za granice i tyle, koneic i kropka, a po prostu
            wynajecie pokoiku niewiadomo gdzie byle bylo tanio, niech to bedzie
            nawet 1,5 metra kwadratowego, ale bede sie chwlail ze
            jestem "samodzielny" gdzie tutaj rozsadek... Wyjechac z Gdanska do
            innego miasta, moge czemu nie. Jezeli bede mial pewna prace a nie ze
            pojade i na centralnym w warszawie wysiade bez kasy bez niczego, nie
            widzac gdzie sie am podziac bede chcial szukac pracy... Tylko debil
            w ciemno pojedzie.
            • qw994 Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 14.08.07, 07:12
              Nie rozumiem, dlaczego możesz wyjechać do innego, odległego miasta,
              a za granicę już nie.
              • kokieteryjna Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 14.08.07, 15:25
                Pewnie ma jakis deport albo dlug za granica, albo cos skombinowal.
                Moze papieroskami handlowal chlopak, zeby do studiow dorobic i teraz
                to sie za nim ciagnie?
                Szkoda, ze nie wie, ze sa inne opcje wyjazdu. ;)
    • kobieta_na_pasach no niestety, jestes nieudacznikiem 13.08.07, 22:09
      wloz moze swoj dyplom gleboko do szuflady i bierz sie za porzadna robote. jesli
      masz zawod, ktory nie zapewnia ci samodzielnosci to na litosc boska zmien go!
      zostan kierowca tira czy budowlancem (obecnie najlepiej zarabiajaca grupa), a
      swoje ambicje pozostaw na pozniej.
      • inferno-dante Re: no niestety, jestes nieudacznikiem 14.08.07, 00:25
        kobieta_na_pasach napisała:

        > wloz moze swoj dyplom gleboko do szuflady i bierz sie za porzadna
        robote. jesli
        > masz zawod, ktory nie zapewnia ci samodzielnosci to na litosc
        boska zmien go!
        > zostan kierowca tira czy budowlancem (obecnie najlepiej
        zarabiajaca grupa), a
        > swoje ambicje pozostaw na pozniej.
        Kierowca tira...? Hmm... To powiedz mi ile zarabia kierowca tira,
        jak jest zatrudniony, w oparciu o co jest rozliczany, okey? Powiedz
        mi to prosze:) A ja w Tedy rowniez Tobie cos powiem:)
        • pachnidlo90 Re: no niestety, jestes nieudacznikiem 14.08.07, 00:36
          niestety ale zgadzam sie z ta na pasach poniewaz jak czytam twoj
          post slysze tylko w glowie takie jojczenie i jojczenie. Piszesz jak
          kompletny zalamany zyciem depresant - zastanow sie czy nie ma
          depresji, jesli nie masz - to charakter masz jakis taki....
          nieudaczny :/
        • qw994 Re: no niestety, jestes nieudacznikiem 14.08.07, 07:11
          Czy tobie przypadkiem nie jest wygodniej jęczeć? Rozumiem, gdybyś
          mieszkał na jakiejś zabitej dechami wsi w województwie o dużym
          bezrobociu i miał marne wykształcenire. Ale nie: 1)jesteś mężczyzną,
          co już samo w sobie ułatwia sprawy zawodowe, 2) skończyłeś studia, i
          to kierunek pomocny w robieniu kariery, 3) mieszkasz w dużym
          mieście, 4) w chwili obecnej jest dobra sytuacja na rynku pracy, 5)
          posiadasz doświadczenie zawodowe. Jeśli mimo tych czynników nie
          potrafisz znaleźć lepszej pracy lub się nie starasz, to chyba
          rzeczywiście jesteś nieudacznikiem.
          • trypel Re: no niestety, jestes nieudacznikiem 14.08.07, 08:15
            Zdecydowanie wygodniej jęczeć zwłaszcza jak mamusia z tatusiem podadzą obiad,
            zrobią pranie itd...
            A tak trzeba by było wziąc sie do roboty... jeszcze nie daj boże by sie udało i
            trzeba by było sie usamodzielnić... a potem jakies mieszkanie samodzielne... a
            kto by tam ugotował i posprzatał? same minusy.
            A tak zawsze można do emerytury dociągnąć narzekając jak to cięzko w tym kraju...
            • inferno-dante Re: no niestety, jestes nieudacznikiem 14.08.07, 13:21
              Pierwsze co Panie wielce konkretny, mamusia z tatusiem nie
              podpsuwaja obiadku, sam gotuje swoje jedzenie, dwa pranie
              prasowanie, sprzatanie takze robie sam. Oni swoje piora ja swoje,
              oddaje im jakies 50% mojej pensji na zaplacneie czynszu i kupno
              srodkow do zycia wiec przestan pieprzyc ze jestem jakims darmozjadem
              co to narzeka..
              • kobieta_na_pasach Re: no niestety, jestes nieudacznikiem 14.08.07, 13:38
                inferno-dante napisał:

                > Pierwsze co Panie wielce konkretny, mamusia z tatusiem nie
                > podpsuwaja obiadku, sam gotuje swoje jedzenie, dwa pranie
                > prasowanie, sprzatanie takze robie sam. Oni swoje piora ja swoje,
                > oddaje im jakies 50% mojej pensji na zaplacneie czynszu i kupno
                > srodkow do zycia wiec przestan pieprzyc ze jestem jakims
                darmozjadem > co to narzeka..

                i tak ie wierze.jak mamusia wlacza pralke, to i twoje wypierze. a
                jak sie wypierze to powiesi, a jak zdejmie to i przeprasuje:) no i
                wpolne zywienie jest tansz, niz kazdy z osobna. chyba ze sam masz
                ochote np. na fast fooda, to wtedy faktycznie nazywa sie "wlasne
                wyzywienie":)))) mam syna 17letniego. juz w te wakacje zarobil
                prawie tysiac zlotych ciezko pracujac. jest jedynakiem i
                zapowiedzial,ze jak osiagnie doroslosc to chcialby sam zamieszkac.
                • inferno-dante Re: no niestety, jestes nieudacznikiem 14.08.07, 15:25
                  A to sobie nie wierz... kaze Ci kto? ja wiem jak jest:)
              • kobieta_na_pasach Re: no niestety, jestes nieudacznikiem 14.08.07, 13:38
                inferno-dante napisał:

                > Pierwsze co Panie wielce konkretny, mamusia z tatusiem nie
                > podpsuwaja obiadku, sam gotuje swoje jedzenie, dwa pranie
                > prasowanie, sprzatanie takze robie sam. Oni swoje piora ja swoje,
                > oddaje im jakies 50% mojej pensji na zaplacneie czynszu i kupno
                > srodkow do zycia wiec przestan pieprzyc ze jestem jakims
                darmozjadem
                > co to narzeka..
          • inferno-dante Re: no niestety, jestes nieudacznikiem 14.08.07, 13:18
            Facetem? A w czym to jest lepiej? W trakcie studiow pracowałem w
            roznych branzach, w stoczni, budownictwie etc, byle oplacic studia.
            teraz gdy juz je ukonczylem szukam czegos co bedzie szlo w tej samej
            lini co moje wyksztalcenie, abym mogl wykorzystac zzdobyta wiedze,
            jednakze wszedzie mowia ze nie mam doswiadczenia ani w marketingu
            ani w zarzadzaniu wiec mnie nie przyjma. I tu jest pies pogrzebany,
            a chcialbym robic cos kreatywnego niz tylo szlifowac spawy w SG.
        • natural.optimist Re: no niestety, jestes nieudacznikiem 14.08.07, 08:17
          I chyba do końca życia zostaniesz nieudacznikiem... Wiesz dlaczego? Bo boisz się podjąć jakiekolwiek ryzyko. A bez ryzyka nie ma zmian...
        • kobieta_na_pasach Re: no niestety, jestes nieudacznikiem 14.08.07, 13:33
          inferno-dante napisał:

          > > Kierowca tira...? Hmm... To powiedz mi ile zarabia kierowca
          tira,
          > jak jest zatrudniony, w oparciu o co jest rozliczany, okey?
          Powiedz
          > mi to prosze:) A ja w Tedy rowniez Tobie cos powiem:)

          nie powiem, bo musialabym zdradzic , ile zarabia moj maz. zreszta, w
          kazdym wiekszym ogloszeniu prace podaje zarobki kierowcow tira.
    • minasz Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 14.08.07, 08:20
      moze dysponujesz czasem wolnym?
      ludzie ktorzy duzo zarabiaja sa poprostu wiecznymi niewolnikami korporacji bo co
      z tego ze wiecej zarabiaja jak nie maja czasu na nic a do tego koledzy zmuszaja
      ich do zycia na wyzszym standarcie drozsze auta drozsze ubrania hotele 5
      gwiazdkowe hehe no i mieszkanie tylko ekskluzywne hehe
      • nom73 Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 14.08.07, 08:55
        minasz napisał:

        > moze dysponujesz czasem wolnym?

        Ja mało zarabiam, ale mam sporo wolnego czasu. :-)

        Moi koledzy sporo zarabiają, ale nie mają na nic czasu, poza tym widzę jak się
        już wypalili, kolega powiedział mi, że w wieku 30-paru lat jest wrakiem
        człowieka. :-(
        Poza tym po studiach przychodzą młodzi, ambitni, którzy nie mają rodziny, mogą
        harować od świtu do nocy za dużo niższą pensje i widmo zwolnienia dodatkowo ich
        stresuje
        Niektórzy żyją, żeby pracować a niektórzy (jak ja) pracują, żeby żyć. :-)
        • minasz Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 14.08.07, 09:01
          a czas to podstawa
          :) po co mi kasa jak nie mam czasu hehe
          • nom73 Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 14.08.07, 09:40
            minasz napisał:

            > a czas to podstawa
            > :) po co mi kasa jak nie mam czasu hehe

            Ludzie są różni, jedni czerpią przyjemność ze zdobywania pieniędzy a inni z
            obcowania z przyrodą, "dla wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem
            nieba". :-)
            Ważne, żeby nie iść za wszystkimi, jak za stadem baranów, ale odnaleźć w tym
            wszystkim własną drogę i cieszyć się z każdego dnia, bo jutro nie jest nikomu
            zagwarantowane, nawet milionerowi z domem wielkości pałacu. Idź i ciesz się
            życiem, sprawiaj sobie drobne przyjemności, dziewczyny to nie tylko
            przyjemności, ale czasami też i kłopoty. :-)
    • nom73 Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 14.08.07, 08:41
      inferno-dante napisał:

      > własnego mieszkania, lokum, czy etc. Mieszkam z rodzicami za ścianą.
      > Nie zbudowałem przez większą część życia żadnego poważnego związku z
      > kobietą. Pracuję za marne grosze 1400 zł,

      Przynajmniej jak znajdziesz dziewczynę, to będziesz pewny, że nie "poleciała" na
      Twoją kasę, znaczy się nie jest materialistką. :-)

      Zawsze patrz na tą jaśniejszą stronę życia. :-)
    • mr.rebus Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 14.08.07, 09:49
      Kobiety mówią - bądź prawdziwym facetem. Co to znaczy - trudno powiedzieć. Dla
      jednej to pieniążki, dla drugiej sukces - trzecia lubi jak się nią opiekujesz.
      Mi kiedyś mądra kobieta powiedziała: Bycie facetem to nie znaczy ze nie
      spotykają Cię przykre rzeczy w życiu, że jesteś jak walec który wszystko
      rozgniata - bycie facetem to umiejętność radzenia sobie w trudnych sprawach,
      konstruktywne myślenie i parcie do przodu mimo niepowodzeń.
      Co ja bym zrobił na twoim miejscu - Dalej pracował w tej firmie co teraz
      pracujesz ale wydrukował 200 CV i wysyłał do wszystkich firm, które mogą Ci
      zaproponować lepsze warunki - efekt może przyjść niespodziewanie gdy któregoś
      dnia ktoś zadzwoni i poprosi Cię o rozmowę kwalifikacyjną. Najważniejsze to mieć
      cel i do niego dążyć.

      Powodzenia Ci życzę.
      • ania.silenter Rebus ma rację 14.08.07, 10:14
        mr.rebus napisał:

        > Co ja bym zrobił na twoim miejscu - Dalej pracował w tej firmie co
        teraz
        > pracujesz ale wydrukował 200 CV i wysyłał do wszystkich firm,
        które mogą Ci
        > zaproponować lepsze warunki - efekt może przyjść niespodziewanie
        gdy któregoś
        > dnia ktoś zadzwoni i poprosi Cię o rozmowę kwalifikacyjną.
        Najważniejsze to mie
        > ć
        > cel i do niego dążyć.


        he, he - do mojego m. zadzwonił facet po ROKU od posłania CV. Ten
        facet jest teraz szefem mojego męza.
      • kobieta_na_pasach Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 14.08.07, 14:30
        mr.rebus napisał:

        > Kobiety mówią - bądź prawdziwym facetem. Co to znaczy - trudno
        powiedzieć. Dla jednej to pieniążki, dla drugiej sukces - trzecia
        lubi jak się nią opiekujesz.


        najlepiej jak jest wszystko:) ja wyszlam za faceta, ktory groszem
        nie smierdzial , zarabialismy przze wiele lat po tyle samo,ale od
        kilku moj maz zarabia 3razy wiecej ode mnie.ale zawsze wierzylam w
        niego. zycze naszemu "nieudacznikowi" zeby spotkal taka kobiete jak
        ja i okazal sie takim odpowiedzialnym czlowiekiem, jak moj maz.
    • ania.silenter Hmmmm 14.08.07, 10:09
      Moja historia:
      - studia prawnicze na UJ, skończone w roku pańskim 1999,
      - ŻADNYCH szans na pracę w K-wie (żadnych znajomości, zero),
      - energiczne szukanie pracy w W-wie (Bogu dzięki za net!),
      - rozmowa kwalifikacyjna w Wa-wie, szanse na prace jak na trafienie
      w totolotka bo młodych prawników po studiach jak psów a ZERO
      znajomości,
      - udaje się, zaczynam pracę w budżetówce,
      - wynajmuję POKÓJ w Wa-wie za 500 zł/mies. (nie stać mnie na
      mieszkanie choć zarabiam nieźle),
      - jestem w Wa-wie ponad rok i jestem sama, nie znam nikogo, jest mi
      z tym źle,
      - odpowiadam na ogłoszenie randkowe w necie,
      - ślub po pół roku,
      - jesteśmy razem ponad 5 lat,
      - rodzę dwoje dzieci rok po roku, co - nie ukrywajmy - odbija się
      niekorzystnie na mojej pracy (staję w miejscu, zamiast się
      dokształcać - aplikacja), ale MAM WSPANIAŁĄ RODZINĘ
      - pracuję do dziś.

      Mój maż miał jeszcze ciężej niż ja - rodzina biedna, zdany tylko na
      własne siły. Był zawodowym żołnierzem (wojsko daje dach nad głową i
      jedzenie), potem zajął się elektroniką, potem komputerami, teraz
      jest informatykiem-programistą i zarabia nieźle jak na Wa-wę.
      Kiedy pojawiła się druga córka jasnym się stało, że trzeba zbudować
      dom - mamy niewielki domek pod Warszawą. Jest mały (ok. 100 m2) ale
      jest nasz a nie banku. Na kredyt mamy za to samochód - van.
      Za dwa lata planujemy budowę domu "docelowego" czyli większego bo
      dziewczynki rosną.
      Moim zdaniem nie poznałeś jeszcze siły swojego charakteru bo masz
      wszystko podane pod nos (mieszkanie z rodzicami itp.), ja przestałam
      być dzieckiem/niedojdą/mamincóreczką 12.02.2004 r., kiedy u mojej
      córki-wcześniaka lekarze stwierdzili sepsę i powiedzieli nam, że nie
      ma szans na jej uratowanie. Ola żyje a ja wiem, że byle g....no mnie
      nie załamie.
      • kobieta_na_pasach Re: Hmmmm 14.08.07, 15:00
        ania.silenter napisała:
        > > Moim zdaniem nie poznałeś jeszcze siły swojego charakteru bo
        masz > wszystko podane pod nos (mieszkanie z rodzicami itp.), >


        no i jak mu dobrze, to nie pozna nadal.musi miec jakas
        motywacje,zeby rozpoczac zycie na wlasny rachunek.
    • mazria Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 14.08.07, 14:52
      Nie warto użalać się nad sobą, bo to nie pomoże Ci usamodzielnić się, a co
      najwyżej wpaść w jakąś nerwicę.
      Wiesz od czego zaczynałam i mój chłopak, a obecny mąż?
      Ja studiowałam 2 kierunki i pracowałam w bibliotece wydziałowej, gdzie za pół
      etatu dostawałam około 400zł, do tego miałam stypendia około 700 zł. Mój chłopak
      miał rentę z tytułu niepełnosprawności - około 450 zł. I tyle naszych dochodów.
      To było około 6 lat temu. Od rodziców nie dostawaliśmy ani grosza, bo byli
      przeciwko naszemu związkowi. Mieszkaliśmy w wynajmowanym mieszkaniu - my
      płaciliśmy za nasz pokój 450zł + media. Obok mieszkała koleżanka. Nie było
      łatwo, gdyż na żarcie zostawało nam około 800zł. Było fatalnie ciężko, bo nie
      było nas stać na nic - tylko na jedzenie i na przysłowiowe majtki. frykasów i
      smakołyków też nie zajadaliśmy, najczęściej kaszanka na różne sposoby, pieczywo
      ze studenckiej stołówki (można było brać za darmo kto ile chciał), i różne zupy.
      Dzięki temu nauczyłam się gotować :). Następnie skończyłam studia. Potem z
      miesiąca na miesiąc było coraz lepiej. Znaleźliśmy pracę. teraz zarabiamy trochę
      lepiej od Ciebie. Średnio miesięcznie około 1700netto. Nie jest to dużo, ale
      mamy stałe zatrudnienie, opiekę medyczną w prywatnej klinice za darmo. Planujemy
      właśnie dzidziusia. 20 września wyjeżdżamy na 2 tygodnie do Tunezji.
      Wystarczy chcieć i być gospodarnym, umieć oszczędzać i sprytnie kupować.
      Stworzenie dobrego związku nie zależy od kasy, od stów w tą, czy w tamta stronę...
      tamten skąpy okres w życiu dużo nas nauczył. Teraz wspominamy to z uśmiechem.
      Dzięki emu nauczyliśmy się bardziej siebie cenić i kochać.
      Życzę Ci dobrych decyzji! No i wiele uśmiechu, bo bez niego nic się nie da :)
      No i pamiętaj, że zdrowie jest najważniejsze.

      • kokieteryjna Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 14.08.07, 15:38
        Naprawde Was podziwiam! Czytajac niektore posty podziwiam
        gospodarnosc, oszczednosc i dazenie do celu. Sama przy tym czuje sie
        jak wygodnicka lala, ktora nie zaznala prawdziwej biedy w zyciu.
        I podziwiam Was tez za to, ze mimo niewysokich dochodow decydujecie
        sie na dziecko. Ja mimo, iz zarabiam troche ponad srednia krajowa, a
        moj partner takze ma dosc dobrze platna prace, a ja wciaz jestem
        zdania, ze na dzieci to nas jeszcze nie stac i nie jestesmy gotowi.

        Dziewczyny, naprawde Was podziwiam!
        • nikodem531 Re: Czy jestem życiowym nieudacznikiem? 14.08.07, 16:19
          Zacznijmy od tego iż te pieniądze które obecnie zarabiasz to są
          grosze. Nie przyrównuj swojej sytuacji też do pewnej pani, która
          mówie iż jest w rok po studiach razem ze swoim facetem i oboje
          załapali pracę za 4500 brutto i 3000 zł brutto. Pracuje w korporacji
          już kilka lat, polemizowałbym nad stanem faktycznym zarobków
          podanych przez tą Panią. Ale wszytsko zależy też od firmy i
          miejscowości, jeśli jes to Warszawa, to nawet tam na dzień dobry nie
          dostaniesz jako "świeżynka" asystenem z pensją 3000 zł. Liczy się
          doświadczenie, wykształcenie jest drugorzędną sprawą. tak poza tym,
          jeżeli studiowałeś da studiowania to teraz masz efekt, po cholere Ci
          były studia jak pracowałeś w budownictwie i w stoczni jako szeregowy
          pracownik? Również na swoich studiach na roku znałem osoby, które
          pracowały na kasie w hipermarkecie, jako "pomocnik biurowy", sadzili
          ze skoncza studia to beda managerami, niestety realia ich dobiły...
          Jeżeli nie miałes w edy rozwijajacej pracy, z perspektywami to po co
          Tobie byly studia? Nauka na wyzszej uczelni jesli mowa o zaocznej
          nauce jest tylko malutka pomoca na przyszlosc, liczy sie
          doswiadczenie. Ja rowniez w czasie studiow jak wariat szukalem
          pracy, wszyscy mowili ze jestem pajacem bo chcialem normalnej pracy,
          ktora rozwinela by sie w cos wiekszego, z perspektywami itp. kazdy
          mowil ze mialem wyzej dupe niz sralem bo chcialem nie wiem kim
          zostac... Oni pracowali za 1000 zł a ja nie chcialem za tyle.. tak
          sie skonczylo ze oni teraz szukaja "jakiejs" pracy, a ja sam dostaje
          oferty od innych... Jak masz cel to do przodu, czlowieku Ty nie
          ejstes zadnym starcem, nie patrz na frajerow co mama i tata dali
          kapital na zalozenie firmy a teraz chodza i mowia ze sie "doribili"
          ciezka praca, wymadrzaja sie w towarzystwie ze wiedza co to
          poswiecenie itd. Jak bedziesz stawial siebie obok kogos kto ma juz
          przetara sciezke, dostaje firme od rodziny czy kogos tam, jest
          zatrudiony tylko dlatego z eejst rodzina to zawsze bedzie gorzej...
          Tez tacy ludzie mnie smiesza, kiedys przez wlasnie porwonywanie sie
          do takich sam zalamalem sie kilkakrotnie. ustal sobie cel, lepsza
          praca. Potem proste, oszcedzanie, wyprowadzenie, jak jzu bedzie sz w
          miare sam to znajdz sobie kobitke, ale zadna extra wylansowana Pani
          na Ciebie nie spijrzy, wiec tutajtez mierz sily na zamiary, zebys
          sie nie zalamal ze fajnej kobitki nie mozesz znalesc... I polowi do
          celu, a nie ze teraz chcesz w ch.. aartmenat w Sea Towers
          najchetniej 200 metrw ztarasem, codziennie kolacje poza domem,
          obiadki poza domem, jakis wypasiony SUV w hali garazowej, i plazma
          71 cali sony... Powoli do celu, ja na poobne rzeczy pracowalem juz z
          10 lat, mam 30-stke i jestem pelen zycia:) Wiec jak bedziesz mial te
          z 35,38 to bedziesz jeszcze w miare chlop.
          trzymam kciuki kolego!!!! :)

          Pamietaj olej wszysckich co to maja czeowny dywan rozlozony pod
          nogami i mowia jakie to zycie zajebiste jest, oni tylko doluja, kopa
          w dupe im daj i to wszytsko.. A sam patrz na siebie i w dupie miej
          kazdeog kto przeszkadza :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka