inferno-dante
12.08.07, 23:37
Witam! Opiszę krótko moją historię...
Mam obecnie 28 lat, od jakiegoś czasu, a nawet bardzo dłuższego
okresu mam wrażenie jakbym był życiowym nieudacznikiem. Nie mam
własnego mieszkania, lokum, czy etc. Mieszkam z rodzicami za ścianą.
Nie zbudowałem przez większą część życia żadnego poważnego związku z
kobietą. Pracuję za marne grosze 1400 zł, oczywiście nie w sensie iż
uważam taka kwotę za "g" wartą. Jednakże z takimi finansami nie da
się prędko usamodzielnić. Patrząc po otoczeniu, ludziach którzy ze
mną studiowali (zaocznie), dorastali to około 90% ma już ułożone
życie prywatne, zawodowe. Wielu już osiągneło naprawde wysokie
szczyty że się tak wyraże. Naprawde czy ja jestem nieudacznikiem?
Proszę nie piszcię tylko postów iż jedyne co potrafię to użalać się
nad sobą, stękać, zamiast wziąść dupe w troki i do roboty. Naprawdę,
gdy stawiam siebie obok innych wychodze na niedorajdę. Każdy kogo
znam coś osiągnął, czy to w sferze uczuciowej, finansowej czy
jeszcze innej. Chcialbym zbudować przykładowo związek z drugą osobą,
ale jak tutaj budować związek jak w wieku 28 lat mieszkam z mamą i
tatą, pracuje za tyle że nawet w banku kredytu na auto mi odmawiają.
Mam wrażenie iż po prostu chyba jestem fajtłapą, od mężczyzny wymaga
się w końcu by był silny, był głową rodziny, powienien być zaradny,
powinno się na nim polegać. Nie spełniam żadengo warunku. Nie
dorobiłem się niczego, lada chwila stuknie mi 30-tka. Nie mam nic
wlasnego, chyba że liczymy laptopa i modem od "Tepsy". Znajomi
ostanio zapytali sie czy nie chce sie ustatkowac, jasne ze chce! Ale
jak. Nawet mnie na hotel nie stac zeby miec chwile prywatnosci,
chyba jednak nikt nie czuje sie komfortowo w sytuacji intymnej gdy
rodzice za sciana slysza wszystko... Kazdy kogo znam ma uzlozone
zycie, prowadzi business, czy to pracuje na dobrym stanowisku. Ja
tak jak chcialem osiagnac sukces w wieku 20 lat gdy zaczynalem
studia tak ciagle pozostaje w moich marzeniach. Chcialbym w koncu
wyleciec z rodzinnego gniazda, ale jak tutaj wyleciec? Juz ra bylem
bliski opuszcenia domu, faktycznie go opuscilem na miesiac. Ale
partnerka ktora ze mna mieszkala wygarnela mi iz po prostu nie
ejstem facet, bo przy kims takim kobieta w zyciu nie bedzie sie
czula bezpiecznie. Niczego nie jestem w stanie kobiecie zapewnic.
Chcialem zmienic prace, ale to nic nie daje. Nigdzie nie moge
znalesc normalnej pracy za pieniadze umozliwiajace mi samodizelny
start. Zostalem chyba ostania osoba w mojej rodzinie oraz wsrod
rowiesnikow ktora ma zycie jak jakis 20 latek. Kur... Jak to
zmienic? Dwa lata stsralem sie otworzyc wlasna firme ale no nie
udalo sie... Nie mialem zadnego kapitalu, niczego co moglbym wziasc
w ramach zabezpieczenia kredytu, itp. Znajomi rowniez nie chca
pozyczyc poniewaz po cichu sami uwazaja mnie za niedorajde
finansowego? Moze jakies pomysly macie, rady? Aha, nie moge wyjechac
za granice, nie i juz. Mam swoj powod. Jezeli macie jakies
konstruktywne posty piszcie.