Dodaj do ulubionych

On się żeni...

15.08.07, 15:24
Właśnie się dowiedziałam, że chłopak, z którym byłam 4 lata i który
mnie zostawił 2 miesiące temu żeni się w październiku.... Myślałam,
że już się z niego wyleczyłam, ale jednak nie, to tak strasznie
boli... Miał może ktoś z was podobną sytuację? Nie wiem, jak mam
sobie z tym poradzić...
Obserwuj wątek
    • qw994 Re: On się żeni... 15.08.07, 15:30
      Miałam, koleżanka miała... Po prostu żyj dalej, życie to nie jebajka.
    • myszz jakoś szybko mu poszło... 15.08.07, 15:40

    • summerlove Re: On się żeni... 15.08.07, 15:42
      Szybko się żeni..
      • qw994 Re: On się żeni... 15.08.07, 15:43
        ZA szybko :) Albo zaliczył wpadkę, albo jest bezmyślny :)
        • kontik_71 Re: On się żeni... 15.08.07, 15:44
          Albo byl z oblubienica jeszcze zanim sie rozstal z autorka...
          • qw994 Re: On się żeni... 15.08.07, 15:48
            Też możliwe. Tak czy owak związek do dojrzałych nie należy i za
            wcześnie na ślub, jak na mój gust.
            • kontik_71 Re: On się żeni... 15.08.07, 15:49
              No to bedzie rozwod.. moze to pocieszy autorke..
              • kinsia Re: On się żeni... 15.08.07, 16:36
                Dzięi wielkie, może to wredna z mojej strony, ale życzę mu tego
                rozwodu i tej głupiej dziewczynie tez życzę żeby cierpiała tak jak
                ja. To był toksyczny związek i lepiej mi jest samej, ale czasami mi
                przykro, bo zastanawiam się, czy mogło być dobrze... a czy to wpadka
                to się prędzej czy później dowiem. I mam nadzieję, że będę się
                cieszyć, że to nie ja wpadłam.
                • mrs.solis Re: On się żeni... 15.08.07, 17:11
                  No to glupia jestes i tyle. Powinnas jej dziekowac,ze dzieki niej
                  skonczyl sie twoj toksyczny zwiazek,i dzieki temu masz szanse nie
                  zmarnowac sobie zycia z tym facetem.
                  • danagr Re: bardzo dobrze napisane.... 15.08.07, 17:17
                    ja jeszcze bym jej podziękowała, a ty się zbieraj w sobie. Poboli ale minie,
                    nikt nie mówił, źe źycie jest łatwe.
                    • lalka-mi Re: bardzo dobrze napisane.... 15.08.07, 18:34
                      Jw.jeśli związek był toksyczny, to szczęście dla Ciebie, że się ożenił, ponieważ
                      w innym wypadku zawsze istniała możliwość niefortunnego powrotu...
                      Teraz masz to naprawdę za sobą. Inna sprawa, że boli, ale nie zraniona miłość,
                      tylko zraniona duma. Na pewno gdzieś w głębi czujesz gorycz, że z Tobą był przez
                      cztery lata, a nie zdecydował się na małżeństwo, a z Tą Drugą zrobił to
                      zaledwie po dwóch miesiącach. Tak, to dość często spotykany schemat- ludzie po
                      długich związkach legalizują następne po bardzo krótkim czasie , chociaż
                      przyznaję, że dwa miesiące to raczej sprint:)))

                      Bardzo realnie wygląda opcja, że spotykał się z nią wcześniej, ale to przecież
                      teraz niczego nie zmienia, bo Twoje życie zaczyna się od nowa:)))

                      Powodzenia!
                • iberia.pl Re: On się żeni... 16.08.07, 19:03
                  kinsia napisała:

                  > Dzięi wielkie, może to wredna z mojej strony, ale życzę mu tego
                  > rozwodu

                  to rozumiem, choc "nie zycz drugiemu co Tobie niemile"...

                  > i tej głupiej dziewczynie tez życzę żeby cierpiała tak jak
                  > ja.

                  a coz Ci ona zawinila???Opanuj sie babo.

                  >To był toksyczny związek i lepiej mi jest samej,

                  to w czym problem?

                  > ale czasami mi przykro, bo zastanawiam się, czy mogło być
                  dobrze... a czy to wpadka
                  > to się prędzej czy później dowiem.

                  po co?co cie obchodzi ich zycie masochistko?

                  > I mam nadzieję, że będę się cieszyć, że to nie ja wpadłam.

                  to akurat rozumiem.
                • tezromantyczka Re: On się żeni... 21.08.07, 17:23
                  Dlaczego JEJ życzysz?? A co ONA Tobie zrobiła??
                  Jesteś podła.
              • rychu_taxi_drajwer Re: On się żeni... 16.08.07, 01:36
                Mysle ze wtedy dopiero sie potnie.
    • ela_anna Re: On się żeni... 15.08.07, 18:39
      wbrew temu co myslisz i czujesz pokaż ze masz klasę,wyslij mu zyczenia ,bedzie
      Ci lzej,jemu da to do myslenia.Bedziesz czuła sie komfortowo,a z biegiem czasu
      ocenisz ,ze postapiłas tak jak powinnas postapic,..emocje nie są dobrym doradcą
      • kinsia Re: On się żeni... 15.08.07, 19:27
        Właśnie, to ta zraniona duma... Bo miłości to chyba juz dawno nie
        było, ale to był mój pierwszy poważny związek i nie potrafiłam
        podjąć decyzji o rozstaniu. Co do tej drugiej:) to nasza wspólna
        znajoma, ale nie zamierzam jej uświadamiać z kim się wiąże, a niech
        ma ! Już mi duzo lepiej, dzięki wam.
    • cleare Re: On się żeni... 15.08.07, 20:26
      hm... no ja sie ostatnio dowiedzialam, ze moja pierwsza milosc ma juz 4
      miesieczne dziecko!
      a jak wiadomo... pierwsza milosc.... :P
      • kaktusica6 Re: On się żeni... 15.08.07, 23:59
        Dziś zobaczyłam, że mój były (rozstałam się z nim 2,5 mca temu) ma nową
        dziewczynę. Moja reakcja? "A bierz go sobie, bierz, niech idzie w cho.erę!". A z
        drugiej strony jej strasznie współczuję, bo jeszcze nie wie w co sie pakuje...
    • eros_tanatos jeszcze większy ból poczujesz 16.08.07, 01:49
      jak dowiesz się, że będzie miał dziecko...
      tak bywa.
      Przejdzie...
    • karambarka Re: On się żeni... 16.08.07, 12:10
      Doskonale Cie rozumiem, ego cierpi i to bardzo. Ja z moim bylym
      spedzilam prawie 6 lat, ozenil sie w 3 miesiace po naszym rozstaniu.
      Nie powiem, byl to dla mnie szok i mysle, ze jakos do dzis tkwi to
      we mnie,a minal ponad rok od tego wszystkiego.
    • mala_mee Re: On się żeni... 16.08.07, 12:16
      Jeszcze nie miałam ale podejrzewam, że szybko to nastąpi.
      Zobaczymy jak będzie.
    • waszunia Re: On się żeni... 16.08.07, 17:44
      ja tak mialam, ozenil sie po jakos po roku znajomosci z inna i 9
      miesiecy po zerwaniu ze mna.Cala historia jest o wiele dluzsza ale
      po tym jak ze mna postapil to tak samo nie zycze mu nic dobrego.
      Troche bylo mi przykro ale teraz mam o wiele lepszy model:D:D

      Ty bedziesz wychodzila za maz a on bedzie sie rozwodzil:)
      • waszunia Re: On się żeni... 16.08.07, 17:47
        a zapomnialam dodac ze jak z nia zaczal byc to wrocilismy do siebie
        na chwile, spalismy razem a ona o niczym nie wiedziala.Teraz wie.
        Wiec niech sobie bierze takiego co ja zdradza jeszcze przed slubem-
        glupia dziewucha.
        • tezromantyczka Re: On się żeni... 21.08.07, 17:25
          Jej współczuję faceta, a Tobie braku klasy.
    • frying.pan Re: On się żeni... 17.08.07, 00:48
      Znam dwa takie przypadki:
      1) 9-cioletni zwiazek, on rzuca ją (zrywając przy okazji zareczyny i
      wyprowadzając się ze wspolnego mieszkania), po kilku miesiącach żeni się z inną
      2) po 12-stu latach wpolnego życia ona zostawia jego dla innego (przy okazji ten
      jej nowy facet takze zostawia swoją kobietę, z którą planował ślub) i zaręczają
      się, po kilku miesiącach się pobierają, a wkrotce urodzi im sie dziecko
      (planowane i ślubne)
      A na pewno takich przypadkow jest wiecej. Takze pozostaje ci się cieszyć, że
      zmarnowałaś tylko 4 lata z kimś niewłaściwym.
      • mistres Re: On się żeni... 17.08.07, 08:48
        moja sąsiadka mieszkała z chłopakiem 4 lata,2 tygodnie temu
        widziałam ze sie wyprawadza bo niby nie chce pilnowac jej dzieci
        (ona ma 2 dzieci z wczesniejszego małżenstwa sama ma 29 lat-jest
        szybka) a dzis sie dowiedZiałam ze własnie owa sąsiadka wychodzi za
        mąż i zeby było smieszniej to wcale nie pogodziła sie z tym ktory
        odszedł ale ma juz innego
        wnioski:
        innego poznała wczesniej jak sie mi przyznała
        podsumowanie:
        zdradzała swojego faceta z ktorym mieszkała z gosciem z którym sie
        hajta
        bo na miłość Boską ludzie chyba az tak głupi nie są zeby po 2
        tygodniac hajtać z nieznajomym (a moze są?)
        wiec pewnie ten twój moze i znał ją wcześniej ,wiec załowac nie masz
        czego
        jak mawiają cicha woda brzegi rwie..
      • jinx_jinx Re: On się żeni... 17.08.07, 08:51
        ... a ja się własnie rozczuliłam, bo moja tzw. "pierwsza miłość"
        żeni się za tydzień ...:):)
        mój "pierwszy, prawdziwy chłopak z liceum" hihi :) i chodź teraz
        mamy raczej ograniczony kontakt to...życzę mu wszystkego
        naj,najcudowniejszego :) a..sie..rozkleiłam,.
    • kinsia Re: On się żeni... 21.08.07, 16:50
      No i się dowiedziałam - będzie miał dziecko. Może uświadomić tą
      biedną dziewczynę w co się wpakowała - on ją zdradza jeszcze przed
      śłubem. a zresztą....niech go sobie bierze w cholerę...Ale to jednak
      boli.
      • i.nes Re: On się żeni... 21.08.07, 17:23
        kinsia napisała:

        > No i się dowiedziałam - będzie miał dziecko. Może uświadomić tą
        > biedną dziewczynę w co się wpakowała - on ją zdradza jeszcze przed
        > śłubem. a zresztą....niech go sobie bierze w cholerę...Ale to
        > jednak boli.

        nie rób głupstw - to już nie Twoja bajka. Ty się ciesz życiem, wolnością i
        wyciągaj wnioski :))
    • tezromantyczka Re: On się żeni... 21.08.07, 17:20
      To bardzo dziwne, że tak szybko się zdecydował + udało mu się
      wszystko załatwić. To jest pewna informacja?
      • radzisz2 Re: On się żeni... 21.08.07, 20:58
        A to i ja wam coś opowiem, tyle że mam duuużo lat, wiec i
        doświadczeń więcej.
        Moja wieeelka miłość rozpadla sie po prawie pięciu latach, byliśmy
        zaręczeni. On sie ożenił zaledwie po kilku miesiącach, bodajże
        trzech (jakby nie patrzył, to był ubiegły wiek). Nawet byłam na tym
        ślubie !!! Po ok 1o latach spotykam jego mamę i ona opowiada, że
        mój luby ma juz trzecią żonę. Potem jakoś przypadkiem się z nim
        spotkałam i do tej pory utrzymujemy luźne kontakty życzeniowo-
        towarzyskie. Zresztą nawet usiłowaliśmy dojść przyczyny naszego
        rozstania - nie doszlismy do żadnych wniosków. W sumie fajny facet,
        ale nie dla mnie. I tak to bywa...
      • kinsia Re: On się żeni... 26.08.07, 10:29
        Tak, to jest pewna iformacja, bo w końcu sam mi się przyznał.
        Załatwił dopiero na 20 października. A mi jest z tym coraz gorzej.
        Wiem, że rozsądnie myśląc powinnam się cieszyć, ale strasznie mi
        przykro, że ja po tym wszystkim co dla niego zrobiłam zostałam z
        niczym i w ogóle zaraz mnie trafi.
    • sabriel Re: On się żeni... 21.08.07, 21:48
      Jak tak szybko się żeni to pewnie wpadkę zaliczył.
      Czas leczy rany.Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
    • kora3 Knisiu :) przejdzie.... 26.08.07, 11:20
      Mam pewnie sporo lat wiecej od Ciebie, sytuacji podobnej nie zaliczylam :) ale
      zaliczylam inne i mam troche doswiadczenia.
      Przejdzie Knisiu, po prostu przejdzie ...

      Nie chce Cię zanudzac twórczoscią być moze calkiem Ci obca, ale posłuchaj sobie
      uwtoru Starego Dobrego Małżeństwa - "czas płynie" idzie sobie to tak :)
      "Przysięgam wam, ze płynie zcas, że płynie zcas i zabija rany, przysięgam wam.
      TYLKO DAJCIE MU CZAS! dajcie czasowi czas, pozwólcie carnym potoczyć się
      chmurom ..." Pewni myslisz, ze stara baba Ci truje i "niczego nie rozumie":)

      Rozumiem Kniusiu ...I wiem,z e w takiej sytuacji zranionego ego trudno Cię
      pocieszyć słowami - pewnie się zaarz rozwiedzie, ciesz sie,z e to nie ty z nim
      wpadlaś itede ..
      najprawdopodobnuiej, o ile mu nie wyjdzie (czego nie ma sensu życzyc), dowiesz
      sie o tym i nie zrobi to na tobie żadnego wrazenia, podobnie, jak to, ze mu
      wyjdzie :)
      Wiesz dlaczego? Bo wtedy bedziesz już miala swoje sprawy:) Tearz to jest na
      sweiżo i zwyzcajnie musisz to pzreżyć...
      Nie myśl o tym co byłoby gdyby, nie zycz jemu i kobiecie źle - niech spróbują
      żyć. Kiedyś moze być tak, ze za Twoją sprawą (mozesz o tym nawet nie wiedzieć
      przecież) jakiś facet opusci inną i ozeni sie z Tobą .. Chciałąbyś być
      przeklinana? Pewnie nie ...

      Pozwól się przetoczyć złosci, urazonej dumie i innym "chmurom" i żyj ...
      Wierz mi, zapomnisz :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka