22.08.07, 01:26
Dziś późnym wieczorem przez półtorej godziny woziłam potrąconego
przez samochód (nie mój) kota od lecznicy do lecznicy. Jestem
wykończona. Oczywiście osoba, która potrąciła zwierzę, beztrosko
pojechała sobie w siną dal. Dlaczego ludzie to takie cholerne
bydlaki?
Dla informacji Warszawiaków - każda całodobowa lecznica musi przyjąć
poszkodowane w wypadku zwierzę, udzielić bezpłatnie pierwszej pomocy
i podać lekarstwa. Po czym lekarz dzwoni po straż miejską dla
zwierząt, i stworzenie odwożone jest do schroniska na Paluchu, gdzie
zajmują się nim fachowo. Do czasu zabrania przez straż zwierzę
zostaje u weterynarza. To wszystko nic nie kosztuje, więc proszę,
nie zostawiajcie zwierząt na drodze lub poboczu po wypadku :(
Obserwuj wątek
    • iberia.pl Re: Ranny kot 22.08.07, 07:13
      rozumiem, ale wiesz czesto jest tak, ze albo ktos nie wie, ze
      potracony kot zyje,a poza tym nie zawsze jest mozliwosc zeby sie
      zatrzymac.
      Niestety to straszne, ale ilosc rozjezdzonych zwierzat na naszych
      drogach jest porazajaca...
      Chwala Ci dobra kobieto za dobry uczynek.
      • rasgeea Re: Ranny kot 22.08.07, 07:21
        dokłądnie - chwała Ci za dobry uczynek :)

        Ja też tego nie rozumiem, jak m,ożna potrącić i odjechać :( Ale z
        drugiej strony czego sie spodziewac jak potrafią przejechać
        cżłowieka i tez odjechac :(((
      • qw994 Re: Ranny kot 22.08.07, 07:24
        Mógł się zatrzymać. Bez problemu. Ja się zatrzymałam, stanęłam na
        awaryjnych i czekałam na koleżankę, która na szczęście mieszka
        niedaleko i która przywiozła mi koszyk i ręcznik. Poza tym jak się
        potrąciło zwierzę, to co to znaczy, że nie wiadomo, czy żyje?
        Przecież powinno się sprawdzić. Ech... Nieprzytomna dzisiaj jestem.
        • rasgeea Re: Ranny kot 22.08.07, 07:26
          ale ja Ciebie doskonale rozumiem.. i tez nie potrafię pojąć zachowań
          takich kierowców..
    • lupus76 Re: Ranny kot 22.08.07, 07:38
      To ja się podłączę do głosów pochwalnych - nie tylko za dobre serce,
      ale także za zimnąkrew, którą zachowałaś. I za edukację - ja
      prawdopodobnie nie wiedziałbym, że można zwierzaka za free odwieźć
      do lecznicy.
      A problemem jest także zbytnie "ucywilizowanie" zwierzaków. Ja
      niedawno omal nie rozjechałem stadka gołębi - jadąc z prędkością ok.
      10 km/h. Trąbienie, ani wycie silnikiem na te bestie nie działa :)
      Jak byłem tuż-tuż mialem chmurę gołębi przed maską :)
    • izabellaz1 Re: Ranny kot 22.08.07, 08:42
      A ja tak uratowałam pieska rok temu.
      Przy przystanku autobusowym leżał mały kundelek i bardzo szybko oddychał, ledwie
      się poruszał a z pyszczka widać było lecącą krew. Był mróz i ten biedak położył
      się i tak zwinął w kuleczkę...widać było, że czeka aż umrze. To był straszny
      widok! Naturalnie ludzie przechodzili i patrzyli ale nie podjęli żadnych kroków
      w celu pomocy zwierzakowi.
      Zadzwoniłam po straż miejską no i czekałam z pieskiem aż przyjadą. Może nie
      postąpiłam mądrze ale poprzytulałam i pogłaskałam go trochę żeby ciepła nie
      tracił bo widać było, że powoli "odpływa". Panowie przyjechali i - naprawdę plus
      dla nich - bardzo delikatnie pieska wsunęli na wycieraczkę samochodu, żeby
      niepotrzebnie go nie ruszać i zawieźli na Paluch. Jak wróciłam do domu to
      naturalnie zadzwoniłam do schroniska i zapytałam czy został przywieziony taki i
      taki piesek o określonej porze (nic nie poradzę, że jestem nieufna;)). Dzwoniłam
      codziennie i pytałam o stan pieska i nawet chciałam się po niego zgłosić ale
      tydzień później odebrał go Pan:)
    • atari800xl a zastanowilas sie? 22.08.07, 08:43
      moze kot mial wscieklizne?
      • qw994 Re: a zastanowilas sie? 22.08.07, 09:58
        A miałam go zostawić, żeby go przejechał jakiś samochód? Właściwie
        go nie dotykałam. Zresztą nie mogłam, parskał na mnie mimo obrażeń.
        Do koszyka został włożony przez grube rękawice.
    • feminasapiens Re: Ranny kot 22.08.07, 09:28
      Autorko wątku, napisz czy kociuś już lepiej się czuje.
      • qw994 Re: Ranny kot 22.08.07, 10:01
        Nie wiem, został przewieziony do schroniska, gdzie jest lekarz. Ale
        podobno jego stan był wczoraj stabilny. Do schroniska już nie chcę
        dzwonić, bo, szczerze mówiąc, mam dosyć wszystkiego po wczorajszym.
    • i.nes Re: Ranny kot 22.08.07, 09:38
      Wspaniała postawa! Dzięki Qw.
    • naga_bron Re: Ranny kot 22.08.07, 09:39
      biedactwo :( postapilabym tak samo jak Ty..a ludzi ktozy potracaja zwierzatka
      i je pozniej zostaiwaja powinna zagarniac policja i prokuratura !!
    • kedrok1 Re: Ranny kot 22.08.07, 09:51
      BRAVO BRAVISSIMO
    • kontik_71 Re: Ranny kot 22.08.07, 11:08
      Qw.. wieklki, gleboki poklon za to co zrobilas.... :)
    • pawel5211 Re: Ranny kot 22.08.07, 11:09
      a jak ktoś mam alergię na koty, i nie może mieć kontaktu z kotem, co
      wtedy robić?
    • robaczek-parszywek kosz trolu nt 22.08.07, 12:05

      • lalka-mi Qw... 22.08.07, 12:13
        Qw na szczęście są tacy ludzie jak Ty-po prostu ludzie, którzy widzą i czują.
        Jesli ktoś jest obojetny na los bezbronnego zwierzecia, nie będzie też czuły na
        krzywdę bezbronnego dziecka, niedołężnej staruszki itd., itd...
        Wrażliwym się jest, albo nie jest...Jesteś naprawdę wspaniała.
        • robaczek-parszywek o ziwrzętach na forum zwierzęta 22.08.07, 12:37
          poza tym to jakas sciema jest bo:
          "Dziś późnym wieczorem przez półtorej godziny woziłam potrąconego
          przez samochód kota"
          "Dla informacji Warszawiaków - każda całodobowa lecznica musi przyjąć
          poszkodowane w wypadku zwierzę"

          To co kurna trafić nie mmogła, to był jej pierwszy raz,a moze to jeno bicie image?
          Jakby go zostawiła na chodniku to wczesniej by biedne zwierze do weterInarza
          trafiło
          • kontik_71 Re: o ziwrzętach na forum zwierzęta 22.08.07, 12:51
            Robaki to tez swiat raczej zwierzecy wiec moze przemysl przenosiny
            do sroowiska bardziej pasujacego do ciebie :)?
          • qw994 Re: o ziwrzętach na forum zwierzęta 22.08.07, 13:35
            > To co kurna trafić nie mmogła, to był jej pierwszy raz,a moze to
            jeno bicie ima
            > ge?

            Tak, to był pierwszy raz i nie wiedziałam, co zrobić.



            > Jakby go zostawiła na chodniku to wczesniej by biedne zwierze do
            weterInarza
            > trafiło

            Taaaak. Zapewne. Już to widzę zainteresowanie tłumów przechodniów o
            23 na mało uczęszczanej ulicy. Jak stałam, na tych awaryjnych, to
            tylko jeden taksówkarz się zatrzymał i zapytał, czy mi pomóc. Reszta
            zwalniania, z zainteresowaniem oglądała mnie i mało ciałko na
            jezdni, po czym ruszała dalej.

            PS. Dureń. Wybacz, ale nie mogę sobie darować.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka