qw994
22.08.07, 01:26
Dziś późnym wieczorem przez półtorej godziny woziłam potrąconego
przez samochód (nie mój) kota od lecznicy do lecznicy. Jestem
wykończona. Oczywiście osoba, która potrąciła zwierzę, beztrosko
pojechała sobie w siną dal. Dlaczego ludzie to takie cholerne
bydlaki?
Dla informacji Warszawiaków - każda całodobowa lecznica musi przyjąć
poszkodowane w wypadku zwierzę, udzielić bezpłatnie pierwszej pomocy
i podać lekarstwa. Po czym lekarz dzwoni po straż miejską dla
zwierząt, i stworzenie odwożone jest do schroniska na Paluchu, gdzie
zajmują się nim fachowo. Do czasu zabrania przez straż zwierzę
zostaje u weterynarza. To wszystko nic nie kosztuje, więc proszę,
nie zostawiajcie zwierząt na drodze lub poboczu po wypadku :(