Dodaj do ulubionych

Jak delikatnie wytłumaczyć koledze....

27.08.07, 17:22
Mój problemik jest dość banalny aczkolwiek bardzo irytujący.
Mianowicie, chodzi o mojego kolegę z którym pracuję. Młody
mężczyzna, troszkę rzekałbym zadufany w sobie, nieźle ubrany
ale... "nieładnie pachnący", chodzi mi m.in o intensywny zapach
potu. Jestem strasznie wrażliwa na wszelkie zapaszki, dlatego też
nie mogę z nim wytrzymać w jednym biurze. Nie wiem, czy on nie czuje
tego '"fetoru" jak się za nim ciągnie ? A do tego konsumując
śniadanie, mlaszcze niemiłosiernie :(( wzbudzając we mnie niechęć do
dalszej konsumpcji . Generalnie gdy o tym myślę, to chce mi się
smiac...ale gdy przychodze do pracy, zbiera mnie na mdłości:)) Jak
delikatnie wytłumaczyć koledze, że nieładnie pachnie i spozywanie w
jego obecności to koszmar ?
Obserwuj wątek
    • iberia.pl Re: Jak delikatnie wytłumaczyć koledze.... 27.08.07, 17:26
      moze zapytaj czy widzial reklame ...tu wymieni jakis dezodorant, i
      czy slyszal o warsztatch z savoir-vivru, ktore podobno maja sie
      odbyc w Waszym miescie:-)
      • hotwife Re: Jak delikatnie wytłumaczyć koledze.... 27.08.07, 17:29
        Próbowałam z nim rozmawiać na temat wszelkich kosmetyków, w tym
        dezodorantów i perfum ... stwierdził, że uzywa i wywnioskowałam że
        nie byle jakich. Problem w tym, że za bardzo to nie czuć :))
      • jola.ruda Polecam subtelnosc. 27.08.07, 17:31
        Powiedz rano - dzien dobry, piekny dzien dzisiaj mamy i dzisiaj
        smierdzisz mniej:). Powinno pomoc.
        • hotwife Re: Polecam subtelnosc. 27.08.07, 17:32
          Ehhh to było naprawdę subtelne ... :))))
          • jola.ruda Re: Polecam subtelnosc. 27.08.07, 17:41
            Subtelnosc przede wszystkim :). Skutecznosc tez jest w cenie.
            Zapytaj czy juz ktos mu powiedzial, ze smierdzi potem i marnuje
            pieniadze na malo skuteczne kosmetyki.
    • syriana Re: Jak delikatnie wytłumaczyć koledze.... 27.08.07, 17:31
      delikatnie wprost

      aluzji nie zakuma, więc w sumie możesz sobie darować czytanie następnych postów,
      w których złote rady na 101 subtelności otrzymasz ;)
      • trypel Re: Jak delikatnie wytłumaczyć koledze.... 27.08.07, 17:33
        a jakby tak chodzic wokół niego i ostentacyjnie używać odswieżacza do toalet?
        takie psik psik o zapachu lasu sosnowego...
    • kora3 dwie sprawy ... 27.08.07, 17:46
      a nawet trzy :)
      Pierwsza: jeśli gosć ogolnie wyglada na schudlego i zadbanego (nie mam na mysli
      markowych, a czyste ubrania) to niewykluczone, ze dba o siebie, ale ma problem z
      nadmierna potliwoscią. Sa takie osoby i podczas upałów, albo gdy się zestresują
      zwłaszcza zwyczajne drogeryjne, nawet z najwyższej półki atyprerspiranty na nie
      zwyczajnie neui dzialają tak, jak na przeciętnych "zapoceńców". Takiemyu
      potrzeba czegos aptecznego, na mocnijszej bazie, zcasem nawet ałunu:(
      Całkiem niewykluczone, ze kolega z "tej branży". Moze nie czuje swego zapachu, a
      ze uzywa antyperspiranta (zwyklego) i innych pachnideł, nie czuje się też (nomen
      omen) sparwcą zatrucia powietrza.

      Upały sie kończą, ale moze jeszcze się zalapiesz na mozliwosc powiedzenia
      "Wiesz, ludzie się tak strasznie pocą w te upaly, ze strach. Jechalam dziś
      (stalam, bylam) i zapach był po prostu ne do zniesienia. Ja podczas upałów
      używam troche mocniejszych preparatow na pot, w końcu wiadomo, ze i wiecej sie
      czloqwiek poci i szybciej się to rozklada" - mzoe dotrze

      Sprawa druga: jedzenkie, a raczej z tego co piszesz w jego wykonaniu - żarcie:(
      Tu juz trudno podejrzewac, ze nie wie, jak je. Jesli tak, jak piszesz faktycznie
      - spróbuj najpierw sztuczkami. Opowiedz mu np. historyjke" Bylam wczoraj w
      restauracji, jedzenie - marzenie, ale jeden czlowiek tak paskudnie jadl, tak
      mlaskal, tak siorbal, ze wszystkim sie odechciało:(", albo mnamow koleżanke, by
      do iebie zazdwonila (to juz mniej subtelne) i powiedz "zaraz zaraz wyjde na
      korytarz, nie nei , to nie radio, kolega tak po prostu glosno je:)" niby zartem
      powiedz. moze sie chłopisko zmityguje.

      Trzecia sprawa :) Całkiem na marginesie i nie gniewaj się , ale mam pytanie: Czy
      podczas nornmalnych rózmów z ludźmi używasz slow "konsumpcja", "spożywać" itp.?
      • hotwife Re: dwie sprawy ... 27.08.07, 22:04
        No cóż, wybacz ale te słówka "konsumpcja", "spożywanie" są chyba
        pozostałościami z dawnych czasów, kiedy to pracowałam w branży
        hotelarskiej :)) Jakoś mi tak zostało. To takie niepospolite jak :
        żarcie czy jedzenie :)) Pozdrawiam
        • kora3 Re: dwie sprawy ... 27.08.07, 22:31
          hotwife napisała:

          > No cóż, wybacz ale te słówka "konsumpcja", "spożywanie" są chyba
          > pozostałościami z dawnych czasów, kiedy to pracowałam w branży
          > hotelarskiej :))


          Alez - nie mam czego wybaczać - przykro mi, ze tak to odebralas :( Przepraszam!!!!!
          Zwyczajnie zapytałam i tyle, choc przyznaję, ze o ile nie razi to w slowie
          pisanym to w mowie zwłaszcza nieoficjalnej, wybrzmiewa sztucznie. Natomiast
          zapytalam z czystej ciekawosci , serio:)

          Jakoś mi tak zostało. To takie niepospolite jak :
          > żarcie czy jedzenie :))

          jasne, serio tylko z ciekowscvi zapytalam .. Po prostu mam kolege, który raz
          zadzwoniwszy ze nie zjawi się w robocie rzekl :), ze "posiada złamana rekę" :)
          setnie nas to ubawiło - naturalnie nie reka, tylko "posiadanie", bo posiada sie
          kamienice w Rynku, albo kobiete w lożku (to drugie yteż nie zwasze pasuje :) i
          tak mi się jakos skojarzylo, naprawde wybacz !

          Pozdrawiam

          Ja też :)
          I powodzenia z zwalczaniu zapachu i nawykow kolegi .. brrrrrr
      • kozborn Re: dwie sprawy ... 27.08.07, 23:16
        Kora super porady, naprawdę :) jak będę mieć podobny problem - walę do Ciebie
        jak w dym :) pzdr
        • kora3 no wiesz ... 28.08.07, 09:56
          zawsze mozna powiedzieć komuś "leż smierdzisz, myj się!", albo "nie
          jesdz, jak świnia, bo mi sie niedobrze robi!" - tyle, ze niewielu
          ludzi na to stać, to raz, a dwa, że takie cos moze spowodować spory
          konflikt ze współpracownikiem.
          pewnie,z e moje rady są infantylne, ale ta z głosnym jedzeniem
          podziała, na kumpla w pracy :) u mnie
          • hotwife Re: no wiesz ... 28.08.07, 10:06
            Dzięki kora za rady :)) może w koncy zdobędę się na odwagę i wygarnę
            gościowi :)) jaki to jest czasem ... hm, jakby to
            powiedzieć "obleśny " :)
            • kora3 Re: no wiesz ... 28.08.07, 18:41
              hotwife napisała:

              > Dzięki kora za rady :)) może w koncy zdobędę się na odwagę i wygarnę
              > gościowi :)) jaki to jest czasem ... hm, jakby to
              > powiedzieć "obleśny " :)

              Z tego co napisałaś o jego jedzeniu ( a własciwie żarciu) to on jest obrzydliwy:(
              Zwłaszzca w kontekscie tego oppisu słowo "spozywać" mnie ubawiło, bo on niczego
              nie "spozywa" jeśli tak je, to niestety żre!

              Miałąm podobnego kolesia w pracy ...Nie śmierdział, ale własnie tak jadl, ze
              flaki mi się przewracaly, jako i reszcie. Mlaski, siorby, obieranie reką ust,
              dziabanie takie po talerzu. Poza tym wszytskim w trakcie żarcia i poza nim
              pociagal non stop nosem :( I potem to głosno połykal , ohyda.
              najwieksza gehenna była, kiedy w firmie byl remont jadalni i zarl w pokoju,
              wtedy nie wytrzymalam i całkiem bez zwiazku z prawdziwa rozmową zasunęłam tym
              teksciorem o tym, ze kolega tak głosno je. O dziwo! zarowno glosne zarcie, ajk i
              te chrąkania nosem i "polyki" się skończyły :)
    • forumowicz_pospolity Re: Jak delikatnie wytłumaczyć koledze.... 27.08.07, 17:58
      hotwife napisała:

      > Mój problemik jest dość banalny aczkolwiek bardzo irytujący.
      > Mianowicie, chodzi o mojego kolegę z którym pracuję. Młody
      > mężczyzna, troszkę rzekałbym zadufany w sobie, nieźle ubrany
      > ale... "nieładnie pachnący", chodzi mi m.in o intensywny zapach
      > potu. Jestem strasznie wrażliwa na wszelkie zapaszki, dlatego też
      > nie mogę z nim wytrzymać w jednym biurze. Nie wiem, czy on nie czuje
      > tego '"fetoru" jak się za nim ciągnie ? A do tego konsumując
      > śniadanie, mlaszcze niemiłosiernie :(( wzbudzając we mnie niechęć do
      > dalszej konsumpcji . Generalnie gdy o tym myślę, to chce mi się
      > smiac...ale gdy przychodze do pracy, zbiera mnie na mdłości:)) Jak
      > delikatnie wytłumaczyć koledze, że nieładnie pachnie i spozywanie w
      > jego obecności to koszmar ?

      1. kup mu Chanel Anthaeus, drogi ale mocny, powinien zadziałać:)
      2. kup se stopery do uszu, tansze niz Anteusz, tez powinny zadziałac
    • betty88 Re: Jak delikatnie wytłumaczyć koledze.... 28.08.07, 01:16
      Do takich śmierdzących typów subtelnie,nie trafisz.Miałam kiedyś kolegę,który .. parówą,brudną ściółką chomika i zanieczyszczoną kuwetą kota.
      Najzwyczjaniej w świecie miałam swój gorszy dzień i wszystko mu wygarnęłam.Poczekaj na ostrą frustrację i korzystając z okazji,że smród znajduje się blisko CIebie,ostentacyjnie odchyl się od biurka,wstań z krzesła i zwróć się do niego po imieniu:
      X,czy ty nie czujesz jak jebiesz...albo coś w tym stylu.Głupie,ale Tobie ulży i z pewnością pomoże:P
    • kedrok1 Re: Jak delikatnie wytłumaczyć koledze.... 28.08.07, 09:29
      Faceci są prostolinijni.

      Jeśli to kumpel to mu powiedz, prosto z mostu. Jak się tak poci te niech se
      pachy wydepiluje i antyprespiranta używa. A w ogóle to niech się myć zacznie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka