Dodaj do ulubionych

mam doła :(

29.08.07, 20:54
mój mąż po raz kolejny nie ma dla mnie czasu. Jesteśmy młodym małżeństwem a on
zachowuje się jakby był staruszkiem, a przecież ma 25 lat. Ciągle nie ma siły,
nie chce mu się. Odmawia mi spacerów, wspólnych chwil spędzonych po za domem.
Nie pyta mnie co robimy w weekend bo on już ma plany dla SIEBIE. Jeździ z
kolegą na ryby. Wraca następnego dnia rano i całą niedzielę śpi ... tak
wyglądają nasze weekendy. Ostatnio obiecał mi że w niedzielę zabierze mnie w
pewne miejsce, a w sobotę pojechał na ryby i wrócił następnego dnia nad samym
ranem i z naszego wyjazdu były nici, nie dotrzymał obietnicy, ponieważ
przespał cała niedzielę ... a w nocy nie mógł spać więc chodził po całym domu
i się tłukł, nie zwracając na to uwagi że ja śpię, kilkakrotnie w nocy obudził
mnie. W tygodniu zawsze nie ma siły, więc siedzimy w domu, no chyba że jedynie
co wyjdziemy z domu to od razu kieruję się w stronę kolegi. Wczoraj chciał iść
na ryby, zgodziłam się, poszłam nawet z nim, a dziś obiecał że razem spędzimy
dzień, niestety po pracy wziął wędkę ale ... mówił że idzie tylko na godzinkę
a jak wróci to pojedziemy w odwiedziny do jego brata ... po godzinie czasu
wrócił z tekstem że nigdzie ze mną nie idzie bo jest zmęczony. Położył sie na
łóżko włączył telewizor i zaczął oglądać. Chciałam z nim porozmawiać ale
powiedział że mam być cicho bo on ogląda po czym przy głosił pilotem głos. I
tak wygląda nasze życie małżeńskie. Mąż wiecznie nie ma czasu, a jak coś mi
obieca jakiś wspólny wypad to po jakimś czasie rozmyśla sie i mówi że jest
zmęczony. Jesteśmy młodzi i z dwuletnim stażem małżeńskim powinniśmy się sobą
cieszyć jak najwięcej spędzać czasu. A tym czasem czuję że tkwię w "starym"
małżeństwie, czuję się zaniedbana przez męża.
Obserwuj wątek
    • princessa29 Re: mam doła :( 29.08.07, 20:58
      on jakiś leniuch straszny! Ścierą go przez łeb!!!!!!!!!
      • magda8887 Re: princessa29 29.08.07, 21:09
        > on jakiś leniuch straszny!
        owszem leniuch to się z niego zrobił ale leniwy jest wtedy kiedy ja coś chcę,
        np. w momencie kiedy go proszę o spacer, albo żeby mi w czymś pomógł. Na ryby
        zawsze ma czas, chęci i siłę. Kolega jak zadzwoni i poprosi aby do niego zajrzał
        to też ma siłę. Dziś mnie rozbroił jego tekst, gdy poprosiłam go abyśmy wspólnie
        gdzieś wyszli, on ze zdziwieniem spytał "gdzie, przecież nie ma gdzie". A
        wczoraj (wtorek) dzwonił do kolegi i już się z nim umawiał na niedzielę! rano na
        ryby. Zdenerwowałam się i powiedziałam mu, że najpierw powinien ze mną
        porozmawiać odnośnie weekendu.
        • kroliczek_85 Re: princessa29 31.08.07, 11:01
          mozesz zrobic 2 rzeczy: albo zacząć spędzać czas z nim na jego
          zainterosowaniach - gdy zobaczy ze jestes z nim to moze inaczej na
          to spojrzy...(wiem ze ryby to malo interesujaca sprawa,ale chyba
          warto). druga rzecz to znalezc sobie wlasne hobby i zaczac wychodzic
          sama ze znajomymi, jak zobaczy ze masz wlasne rzycie to moze sie
          zainteresuje
    • wyssana.z.palca Re: mam doła :( 29.08.07, 21:04
      łoo matko! w zyciu... no ale co bylo przed slubem? nie widzialas tego? czy
      naiwnie wierzylas ze sie zmieni...?
      • e1982 Re: mam doła :( 29.08.07, 21:08
        a na pewno na RYBY chodzi..? i z KOLEGĄ...?
        • magda8887 Re: e1982 29.08.07, 21:13
          > a na pewno na RYBY chodzi..? i z KOLEGĄ...?
          na pewno
          • e1982 Re: e1982 29.08.07, 21:14
            skąd..?jak jesteś pewna..?ja bym nie była...dziwna sprawa
      • magda8887 Re: wyssana.z.palca 29.08.07, 21:11
        > no ale co bylo przed slubem? nie widzialas tego? czy
        > naiwnie wierzylas ze sie zmieni...?
        przed ślubem dużo czasu spędzaliśmy z sobą, dużo spacerowaliśmy, robiliśmy sobie
        wspólne wycieczki nad morze, w góry. A na ryby to bardzo sporadycznie chodził
    • feel_fine Re: mam doła :( 29.08.07, 21:08
      Jesteś pewna ze ryby to ryby ?:)
      • magda8887 Re: mam doła :( 29.08.07, 21:14
        > Jesteś pewna ze ryby to ryby ?:)
        tego akurat jestem pewna
        • gosdro Re: mam doła :( 30.08.07, 12:40
          ja bym nie była tego pewna że ryby to ryby a z kolegą mógł się
          dogadać i cię oszukuje :(
          • magda8887 Re: gosdro 30.08.07, 13:28
            > ja bym nie była tego pewna że ryby to ryby a z kolegą mógł się
            > dogadać i cię oszukuje :(

            wychodząc na ryby ubiera się w najgorsze buty i ubrania jakie tylko ma, z ryb
            wraca śmierdzący nimi i z rybami.
            On ma bzika na punkcie ryb - pełno wędek, ostatnio nawet kupił mała 2 osobową
            łódeczkę aby z niej łowić, zapisany jest do koła rybackiego, opłaca składki,
            dużo czasu przesiaduje na forach o tematyce "wędkarstwo", co chwila coś dokupuje
            do wyposażenia wędkarza, cały jeden pokój zawalony jest jego sprzętem, to chyba
            rodzinne bo teść też swojego czasu miał na tym bzika, brat męża to nawet ma
            własny staw hodowlany
    • happy_time Re: mam doła :( 29.08.07, 21:08
      Najlepszy sposób na takiego lenia to znaleźć sobie zajęcie na weekend. Jak on
      nie chce z Tobą nigdzie iść to idź z koleżankami do klubu, na jakąs imprezę i
      baw się dobrze. Zobaczysz jaki będzie zdziwiony jak wróci nad ranem z ryb, a
      Ciebie jeszcze nie będzie. Razem prześpicie niedziele, a wieczorem znowu gdzieś
      wyjdź. Na pewno pozazdrości Ci tej zabawy do białego rana i następnym razem sam
      Cie gdzieś zaprosi. Albo będzie zazdrosny o Ciebie i będzie chodził z Toba, żeby
      Cie pilnować :P
      • magda8887 Re: happy_time 29.08.07, 21:20
        > Jak on nie chce z Tobą nigdzie iść to idź z koleżankami do klubu, na > jakąs
        imprezę i baw się dobrze. Zobaczysz jaki będzie zdziwiony jak > wróci nad
        ranem z ryb, a Ciebie jeszcze nie będzie.

        kiedyś mu tak powiedziałam, że jestem młoda i chciałabym się jeszcze "pobawić" i
        chciałabym z nim, póki nie ma dziecka. A że skoro on w weekendy jeździ na ryby
        to mu powiedziałam, że wezmę koleżankę i pojadę na jakąś imprezę, wtedy
        odpowiedział, że po powrocie do domu znalazłabym swoje rzeczy w walizkach przed
        drzwiami.
        Jak pracowałam, to od czasu do czasu z osobami z pracy robiliśmy sobie imprezy,
        za każdym razem mój mąż wpadał na imprezę bez zapowiedzi - chyba zobaczyć co się
        dzieje. Raz mówiłam że wrócę ok 22ej ale skoro na imprezie było fajnie to
        zostałam 2 godzinki dłużej o czym mąż wiedział. No cóż po powrocie do domu
        miałam scenę, w drzwiach zrobił mi teść jak ja mogę się tak włóczyć a na górze w
        pokoju mąż, czemu tak późno - a przecież powiadomiłam go że wrócę jednak później
        a po drugie dobrze wiedział z kim i gdzie jestem
        • happy_time Re: happy_time 29.08.07, 21:23
          Skoro tak to chyba te ryby to Twój najmniejszy problem. Przecież masz prawo sie
          bawić. On nie może Ci zabronić wychodzić z domu. Nie rozumiem takiej sytuacji.
          Przed ślubem też mogłaś wychodzić tylko z nim? Nie chodziłaś nigdzie ze znajomymi?
          • magda8887 Re: happy_time 29.08.07, 21:41
            > Przed ślubem też mogłaś wychodzić tylko z nim? Nie chodziłaś nigdzie > ze
            znajomy mi?
            chodziłam sama ze znajomymi, albo tylko z nim, albo z nim + moi znajomi, albo z
            nim + jego znajomi. Dużo czasu spędzaliśmy wspólnie. A teraz mi tego brakuje. I
            nigdy za mną nie chodził jak poszłam ze znajomymi. A teraz jak wyjdę to często
            po jakimś czasie pojawia się bez zapowiedzi, tak jakby na kontrole. A przecież
            nie powinien mieć obaw, może mi ufać - nigdy go nie zdradziłam.
            • happy_time Re: happy_time 29.08.07, 21:51
              magda8887 napisała:
              > chodziłam sama ze znajomymi, albo tylko z nim, albo z nim + moi znajomi, albo z
              > nim + jego znajomi. Dużo czasu spędzaliśmy wspólnie. A teraz mi tego brakuje.

              No to zorganizuj jakieś spotkanie ze znajomymi (Twoimi, Jego, Albo i tymi i
              tymi). Umów się z nimi na wyjście do klubu, a wcześniej zaproś do was na drinka.
              Przy gościach chyba nie będzie sie wykręcał i pójdzie razem z wami. A jak nie to
              bez problemu pójdziesz sama. Jeżeli będą w grupie jego koledzy to chyba nie
              będzie aż taki zazdrosny.
              A poza tym to on ma chyba problem. to jakaś chorobliwa zazdrość. On nie ma do
              Ciebie wcale zaufania. A skoro nie dałaś mu do tego powodów to jest już to
              poważny problem.
        • rsasiada Re: happy_time 30.08.07, 14:18
          magda8887 napisała:

          > kiedyś mu tak powiedziałam, że jestem młoda i chciałabym się
          jeszcze "pobawić"
          > i
          > chciałabym z nim, póki nie ma dziecka. A że skoro on w weekendy
          jeździ na ryby
          > to mu powiedziałam, że wezmę koleżankę i pojadę na jakąś imprezę,
          wtedy
          > odpowiedział, że po powrocie do domu znalazłabym swoje rzeczy w
          walizkach przed
          > drzwiami.

          O sk*, przepraszam za mocne słowa. To jest draństwo, jednym słowem
          mówiąc! Samemu na rybki wyskoczyć to fajne, mając drugą połowę w
          dupie, ale gdy druga połowa chce to samo zrobić to szlaban i
          grożenie walizkami? Ożesz, ależ się wk*, mimo żem facet, uch :-/
          Coś tu nie gra i to cholernie nie gra. Nie powiem, mi też się
          zdarzało (rzadko bo rzadko ale jednak) na samotne imprezki z ekipą
          pracy chodzić mimo iż nie w smak to mojej Ładniejszej Połowie było
          (ale mimo wszystko zgadzała się i chwała Jej za to), ale tym samym
          byłbym skończonym dupkiem gdybym w identycznej sytuacji odmówił
          takiego prawa drugiej połowie. Dzisiaj Ty - mi, jutro ja - Tobie i
          tak to powinno się kręcić.

          > Jak pracowałam, to od czasu do czasu z osobami z pracy robiliśmy
          sobie imprezy,
          > za każdym razem mój mąż wpadał na imprezę bez zapowiedzi - chyba
          zobaczyć co si
          > ę
          > dzieje.

          Zaufanie jest dobre, ale kontrola lepsza ;-)

          > miałam scenę, w drzwiach zrobił mi teść jak ja mogę się tak
          włóczyć a na górze
          > w
          > pokoju mąż, czemu tak późno - a przecież powiadomiłam go że wrócę
          jednak późnie
          > j
          > a po drugie dobrze wiedział z kim i gdzie jestem

          No a o włóczeniu się męża na rybach to oczywiście wszyscy w tym
          momencie zapomnieli.
          Słuchaj, jak dla mnie to musisz męża do pionu postawić. Rozumiem że
          hobby, że wolny czas, ża zainteresowania - każdy z nas potrzebuje
          swój kawałek wolności który zagospodaruje wedle własnego uznania bez
          oglądania się na innych, ale nie może być tak że na tym cierpi żona
          i rodzina! Nie powinno się oczywiście przeginać ani w jedną, ani w
          drugą stronę (tzn. że nie mam prawa mieć ani minuty dla siebie i
          wszystko przeznaczać dla żony i rodziny), trzeba znaleźć złoty
          środek, który oznacza że czasami ja rezygnuję z wyjazdu na ryby, a
          czasami żona zgadza się pobyć w sobotni wieczór sama, ale na pewno
          nie może być tak że to co ja chcę to tak ma być, a to co ty chcesz
          to dopiero w drugiej kolejności.
          Nie będzie to łatwe, wiem coś o tym, ale musisz z nim rozmawiać.
          Próbuj nie mówić że źle robi, że zaniedbuje, że dla niego ważne są
          tylko jego ryby, tylko mów raczej o tym jak Ci smutno samej w
          soboty, jak Tobie zależy żeby razem gdzieś wyjść i się nim (znaczy
          się chłopem) pochwalić - rozumiesz, nie obwiniać, nie wytykać, nie
          narzekać, bo to zniechęca od samego początku. Mówić raczej o swoich
          odczuciach tak, żeby faceta serce ruszyło że tak swoją kobietkę
          rani. Jak Cię kocha to go ruszy, gwarantuję.
          Tym bardziej że te ryby to dla niego widocznie bardzo ważna rzecz i
          próby siłowego zmieniania przyzwyczajeń na pewno przyniosą skutek
          przeciwny do zamierzonego.

          RS
          • magda8887 Re: rsasiada 30.08.07, 23:50
            > Słuchaj, jak dla mnie to musisz męża do pionu postawić.
            próbowałam z nim rozmawiać i powiedziałam, że nie mam nic przeciwko temu że ryby
            to jego hobby ale z umiarem, że dla mnie też powinien mieć czas. I jakoś go
            umiejętnie rozdzielać, np. ryby raz góra dwa w tygodniu a nie że każdym razem
            jak tylko ma wolny czas. Mój mąż zarzucił mi że nie będę mu mówiła co ma robić i
            że nigdy nie wezmę go pod pantofel ... ale ja nie chcę pantoflarza!!

            > mów raczej o tym jak Ci smutno samej w soboty, jak Tobie zależy > żeby razem
            gdzieś wyjść i się nim (znaczy się chłopem) pochwalić
            wiele razy mu mówiłam, że nudzę się w soboty jak go nie ma, że smutno mi bez
            niego, bo jest weekend - dni wolne od pracy i chciałabym z nim je spędzić, on
            wtedy mówi że mogę przecież jechać do siostry i koniec kropka. I tak jest że jak
            mąż szykuje się na ryby to ja szykuję się i jadę do domu rodzinnego, bo sama w
            domu teściów nie chce zostać, ponieważ wtedy teść mnie strasznie atakuje bo wie
            że męża nie ma i wtedy przychodzi do mnie i labidzi, wtrąca się itd.
            Ostatnio powiedziałam mu że chciałabym z nim spędzać jak najwięcej czasu, że
            powinniśmy cieszyć się na wzajem sobą, zbliżyć się do siebie a my na dzień
            dzisiejszy się oddalamy od siebie. A on odpowiedział zobaczymy co z tego wyjdzie
            ale zaznaczył że nie ma zamiaru "stawać na głowie" i "żył sobie wypruwać" aby
            nasze małżeństwo ratować, co będzie to będzie
      • tezromantyczka Re: mam doła :( 30.08.07, 12:56
        > Na pewno pozazdrości Ci tej zabawy do białego rana.
        Albo i nie. Nie każdy lubi taką formę "wypoczynku".
    • niedo-wiarek Re: mam doła :( 29.08.07, 21:12

      Trzeba było nie wychodzić za geja.
      • magda8887 Re: niedo-wiarek 29.08.07, 21:21
        > Trzeba było nie wychodzić za geja.
        no co Ty gejem nie jest
        • niedo-wiarek Re: niedo-wiarek 29.08.07, 21:22
          magda8887 napisała:

          > > Trzeba było nie wychodzić za geja.
          > no co Ty gejem nie jest

          Może nia, a może tak. A może jest po prostu bi?
    • minasz Re: mam doła :( 29.08.07, 21:12
      ale to juz byłooo
      zieeeeeeeeeeeeeeeeeew
      • kolorowaona Re: mam doła :( 29.08.07, 21:30
        dokladnie. pisała wtedy Pati
    • maxiana Re: mam doła :( 29.08.07, 21:35
      Jakbym czytała o swoim życiu!!! Ale ja jestem 5 lat po ślubie i
      zdążyliśmy już dorobić się 2,5-rocznego dziecka. Więc jestem w
      gorszej sytuacji. Do południ praca, po południu cały dom na głowie,
      a mój mąż tylko czeka na okazję żeby wyskoczyć na ryby, piwo, albo
      grzebie coś bez przerwy przy NOWYM samochodzie. Nie mam koleżanek bo
      zamieszkaliśmy kawał drogi od domu i rodziny. Zastanawiam się jakby
      tu wrócić do domu (bez niego!).
      • magda8887 Re: maxiana 29.08.07, 21:45
        > Jakbym czytała o swoim życiu!!! Ale ja jestem 5 lat po ślubie i
        > zdążyliśmy już dorobić się 2,5-rocznego dziecka.
        w tej sytuacji to nie myślę nawet o dziecku. Skoro mój mąż twierdzi że nie ma
        siły wyjść na spacer ze mną to ciekawe czy miałby siłę zająć się dzieckiem
    • aminoe Re: 30.08.07, 00:21
      "Ale to już było...". Tylko nick inny:)


    • blackzahir Re: mam doła :( 30.08.07, 00:32
      magda8887 napisała:

      > mój mąż po raz kolejny nie ma dla mnie czasu. Jesteśmy młodym małżeństwem a on
      > zachowuje się jakby był staruszkiem, a przecież ma 25 lat. Ciągle nie ma siły,
      > nie chce mu się.


      Jezeli Twoj post to nie wypucha to....

      - czemu prasujesz mu nadal koszule
      - czemu robisz mu obiady
      - czemu idziesz z nim do lozka
      - czemu NIE DASZ MU DOBREHGO PRZYKLADU?

      Zapisz sie na areobic, zapisz na kysr angielskiego i salsy.
      Zamiast narzekac, zacznij SAMA cos robic, zamiast chodowac w domu 25-letniego
      STARCA.

      Odmawiaj mu wszystkiego, ale logicznie argumentujac i pokazujac przyklady z
      hjego strony: "nie chce mi sie" "zmeczony jestem" itd.

      A najlepiej podziala, jak SAMA zaczniesz byc AKTYWNA
      Nie jecz, nie stekaj, nie narzekaj.
      SAMA cos zrob.

      pamietaj, ze wina ZAWSZE lezy po OBU stronach!

      ;)

      :)
      • magda8887 Re: blackzahir 30.08.07, 11:57
        > - czemu prasujesz mu nadal koszule
        > - czemu robisz mu obiady
        > - czemu idziesz z nim do lozka
        > - czemu NIE DASZ MU DOBREHGO PRZYKLADU?

        dla świętego spokoju, aby znów nie usłyszeć jaka ja to nie dobra żona
        gdy nie ugotuję obiadu mąż jest nie zadowolony, żali się swojej mamie a wtedy
        dodatkowo teściowa potrafi mi dołożyć swoje, mówi że jestem nie tolerancyjna, że
        mam ciemne strony i że z jej syna chcę zrobić ciapka itp. Ostatnio mąż pożalił
        się mojemu tacie jaka ze mnie zła żona bo nie wstaję z samego rana aby mu zrobić
        śniadania a wieczorem kolacji. Tak robi jego mama i mąż chce abym była jak ona.
        A ja mu powiedziałam, że ja to ja i nigdy nie będę jak jego matka. Śmiać mi się
        chciało jak pytał mojego taty cały rozgoryczony "czy Tobie żona robiła
        śniadanie, czy wstawała rano aby zrobić" mój tato odpowiedział "nie, jak
        wstawałem do pracy to nigdy jej nie budziłem aby mi zrobiła, sam sobie robiłem"
        Mojego męża zatkało bo spodziewał się innej odpowiedzi.
        A co do Twojego pytania "czemu idziesz z nim do łóżka?" otóż kochamy się
        rzadziej niż wcześniej, ta cała sytuacja i jego zachowanie w stosunku do mnie
        spowodowały że mam wewnętrzny hamulec i raczej unikam zbliżeń. Męża to bardzo
        denerwuje, wtedy mi zarzuca że wymiguję się od obowiązku żony, że to mój
        obowiązek kochać się z nim. Gdy odmówię wtedy zarzuca mi że go karam. Kiedyś
        opił się i spytał mi czy ma mi za seks płacić a czy ma szukać sobie na boku, a
        jeżeli nie chcę się z nim kochać to mogę sobie zaszyć.
        I jak tu mają być chęci na seks
        • for.yo.u Re: blackzahir 30.08.07, 13:06
          o ludzie nawet dziewczyna wkleja te same teksty co kiedyś niejaka
          pati...
          Chyba rzeczywiście ma doła i w dodatku sklerozę łe....
        • blackzahir Re: blackzahir 30.08.07, 14:33
          magda8887 napisała:

          Magda napisala... TRAGEDIE.

          Poddalas sie. Pewnie sie znow naraze i faceto i niektorym kobietom,
          ale uwazam, ze sie PODDALAS. Podporzadkowalas sie jakims chorym
          kanonom srodowiskowym: "sniadanka", "prasowanie" bo tak robi "zona"

          Przepraszam Cie bardzo, mozesz sie na mnie obrazic, ale z Twoich
          slow JEDNOZNACZNIE wynika, ze dalas sobie wejsc na glowe, ze dalas
          sie zterroryzowac.
          :(

          Twoj maz Cie nie szanuje, nie powaza, a tylko WYMAGA. Tak naprawde
          miedzy wierszami Twojego postu az KRZYCZY powazny kryzys Waszego
          zwiazku.
          Sprobuj (tak, Ty, pokaz ze jestes MADRZEJSZA) temu zaradzic.

          1. Nie daj sie zagadac ani nie daj sie "spuscic". Gdy masz cos do
          powiedzienia (jak na tym forum) spraw, by wysluchal Cie do konca.

          2. Uzywaj ARGUMENTOW, przykladow, a nie EMOCJI. Po slowach "Kiedyś
          > opił się i spytał mi czy ma mi za seks płacić a czy ma szukać
          sobie na boku, a
          > jeżeli nie chcę się z nim kochać to mogę sobie zaszyć." powinnas
          poczekac, az wytrzezwieje, potem mu te slowa na spokojnie ZACYTOWAC.
          A jakby sie stawial, powinnas dac mu w twarz i wyjsc.
          On Toba POMIATA!!!!!!!!!!


          Zastanow sie nad tym. A zamiast jojczec, zacznij sama DZIALAC.

          PS: Pracujesz? To wazne!!!!!

          PS2: nie daj sie wtracac ani tesciom ani rodzicom do Waszych spraw,
          a jak sie zaczyna skarzyc tescowej/mamie czy tacie, to spytaj go
          przy wszystkich: a dlaczego Ty.. (i tu cale swoje pretensje)

          WALCZ!!!
          • magda8887 Re: blackzahir 31.08.07, 00:01
            > Poddalas sie.
            przyznam, że częściowo się poddałam ale nie do końca. Ja z natury jestem osobą z
            którą można o wszystkim porozmawiać, jestem jak najbardziej za kompromisami,
            jestem czułą osobą i nie lubię się kłócić, zależy mi na obustronnym szczęściu.

            > Przepraszam Cie bardzo, mozesz sie na mnie obrazic, ale z Twoich
            > slow JEDNOZNACZNIE wynika, ze dalas sobie wejsc na glowe, ze dalas
            > sie zterroryzowac.
            nie masz za co przepraszać, może i masz rację. Chciałabym się tak fest postawić
            ale nie potrafię, musiałabym być wredną osobą i bezlitosną aby po nim jeździć
            tak jak on czasem na mnie, ale ja taka nie jestem.

            > Sprobuj (tak, Ty, pokaz ze jestes MADRZEJSZA) temu zaradzic.
            ostatnio powiedziałam mu co myślę to stwierdził że się mądruję i że on nie lubi
            tego. Wtedy mu powiedziałam, że powinien cieszyć się że jego żona mądrze mówi i
            zapytałam a co mam mówić po głupiemu? nic nie odpowiedział a ja już to
            pozostawiłam bez komentarza

            > A jakby sie stawial, powinnas dac mu w twarz i wyjsc.
            jak mnie po pijaku spytał czy ma mi płacić za seks a czy ma szukać na boku to
            dostał w twarz, później się na mnie obraził, że jakim prawem go uderzyłam więc
            mu powiedziałam takim prawem, że nie pozwolę sobie żeby ktokolwiek tak mnie
            obrażał, poniżał a już na pewno nie mąż

            > PS: Pracujesz? To wazne!!!!!
            obecnie nie
          • magda8887 Re: blackzahir 31.08.07, 00:05
            > nie daj sie wtracac ani tesciom ani rodzicom do Waszych spraw,
            > a jak sie zaczyna skarzyc tescowej/mamie czy tacie, to spytaj go
            > przy wszystkich: a dlaczego Ty.. (i tu cale swoje pretensje)

            mój tato w ogóle się nie wtrąca no chyba, że mąż sam wejdzie na temat i zacznie
            się żalić na mnie to wtedy powie mu szczerze co myśli. Jak zauważyłam że się
            żali do swojej mamy i mojego taty to przy nich wyrzuciłam mu jego parę
            negatywnych zachowań, wtedy zamykał buzię i wychodził z pokoju trzaskając
            drzwiami i koniec gatki. Na mnie to potrafi najeżdżać w mojej obecności a jak
            otworzę buzię na jego temat to ucieka jak tchórz
        • blackzahir Re: blackzahir 30.08.07, 14:34
          magda8887 napisała:
          > dla świętego spokoju, aby znów nie usłyszeć jaka ja to nie dobra
          żona


          Magda - wiesz jaki bedzie nastepny ETAP????

          On Cie uderzy!!!!!

          Nie ma "swietego spokoju" przy takim traktowaniu!
          Nie daj mu go!
          Bo zacznie Cie bic!!!!!!!

          Miej godnosc, SZANUJ SIE!!!!!!!
          • magda8887 Re: blackzahir 31.08.07, 00:07
            > Magda - wiesz jaki bedzie nastepny ETAP????
            > On Cie uderzy!!!!!
            niech tylko spróbuje! a wtedy nie będzie "zmiłuj się" nigdy bym mu tego nie
            wybaczyła NIGDY, on dobrze o tym wie
    • grappa35 Re: mam doła :( 30.08.07, 13:51
      A za co go kochasz?Pakuj manatki i sie wyprowadz.
      • ewelinkowska Re: mam doła :( 30.08.07, 14:09
        łaaaa, to chyba nie jest kochajacy maz...
        te ryby chyba sa njamniejszym probleme w Waszym zwiazku...
        i jeszcze Twoje slowa" ze seks to dla niego obowiazek malzenski" ja cie krece!
        nie no...jezeli tak, to spedzanie czasu wolnego z Toba tez jest obowiazkiem
        jego..wyrecytuj mu list sw Pawla ktorego sluchaliscie na wlasnym slubie! jaka
        jest milosc i jakie sa obowiazki milosci...
      • abssinthe Re: mam doła :( 30.08.07, 14:56
        f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=942800
        zajrzyj sobie tam, poczytasz o tym, do jakiego stanu inne kobiety
        doprowadzily sie 'dla swietego spokoju'...

        pozdrawiam
        • klapoucha1 Re: mam doła :( 30.08.07, 21:28
          jak przeczytałam pierwszy post to myślałam,że to o mnie.on ma 25
          lat,ja 26,ale małżeństwem nie jesteśmy.i też tylko te ryby,nigdzie
          ze mną nie wychodzi,ciągle jest zmęczony.nawet kiedyś posunął sie do
          tego,że mi powiedział,że ze mną nie odpoczywa tak jak na rybach,ale
          później to odszczekał.ale jak dalej czytałam Twoje posty,to już mnie
          poraziło.te ryby to wierzchołek góry lodowej,na której czubku Ty
          siedzisz-i nie dość,że zimny kolec wpija Ci się w d... to jeszcze
          zaraz spadniesz,bo jest stromo.On zdecydowanie przegina,a
          przedewszystkim nie szanuje Cię-a to jest absolutna
          podstawa.Porozmawiaj z nim na spokojnie,wytocz argumenty-jak było
          kiedyś,co czujesz,czego potrzebujesz,a jeżeli on tego nie zmieni,to
          niech wraca do swojej mamusi,która jest takim ideałem.jak w moim
          związku już naprawdę źle się działo,to wylałam wszystkie żale na
          papier i dałam mu ten list do przeczytania i skomentowania podczas
          rozmowy.i zaznaczyła,jeżeli interesuje cię tylko praca i wędka,to do
          związku się nie nadajesz i spakuj się i wracaj do mamy,żyjąc w
          samotności,bo żadna normalna kobieta z Tobą nie
          wytrzyma.Pomogło.Jako facet inteligentny i kochający mnie,ale nie
          ogarnięty pojął,że jako fajna babka,która również ciężko pracuje,dba
          o dom(on gotuje) i jest w stanie z siebie dac wszystko,braku
          szacunku znosić nie będę i bez skrupułów(choć ze ściśniętym gardłem)
          wystawię mu walizki w 5minut.Zastanów się czy warto walczyć i wtedy
          walcz-ale metodycznie.i dobrze Ci tu radzą.umów się,wyjdź,zrób cos
          konstruktywnego.Bo się okazało,ze on się oddalił,a Ty nie masz nic
          oprócz zgryzoty.a co do kontroli-czy Ty mu zdajesz dokładne relacje
          gdzie jesteś,że tak Cię śledzi?Powiedz,że wychodzisz i nie zwierzaj
          się z adresu,żeby nie mógł Cię nachodzić i upokarzać przy innych.a
          najlepiej to zostaw mu kartkę,że na ryby idziesz,bo Cie to
          wkręciło,ha!Niektórym jednostkom to tylko obuch w głowe pomoże.Jeśli
          nie-bon voyage.I pamiętaj-jesli nie będziesz szanowac sie sama,nikt
          inny równiez Cie nie będzie szanował-nawet jesli wygłosił formułkę w
          usc i nosi taki sam pierścionek..
          • magda8887 Re: klapoucha1 31.08.07, 00:24
            ja również od męża usłyszałam:
            > że ze mną nie odpoczywa tak jak na rybach
            i też to później "odszczekał"

            rozmawiałam z nim szczerze i powiedziałam mu co mi na sercu leży, powiedziałam
            też że chciałabym abyśmy się wyprowadzili bo jego rodzice też mi dali nieźle w
            kość. Zgodził się ze mną, że faktycznie rodzice się za bardzo wtrącają i że to
            dobry pomysł abyśmy się od nich wyprowadzili ... no ale cóż jak miał zły humor i
            o coś tam się na mnie obraził to szedł na żale mamusi i oczywiście naskarżył na
            mnie i powiedział jej o co mam do niej żal. Cholera i po co?!! Chyba żeby swoich
            rodziców nastawić przeciwko mnie bo jak do tej pory jego rodzice stali po mojej
            stronie a teraz jak się żali i nie wiadomo co dopowiada to zauważyłam że kontakt
            z teściową pogorszył sie i nagle zaczęła mówić że jestem nie tolerancyjna, że
            mam ciemne strony itd.
            Teraz staramy się o mieszkanie i mąż bardziej tą kwestię porusza ze swoją mamą
            aniżeli ze mną!!

            > Powiedz,że wychodzisz i nie zwierzaj się z adresu,żeby nie mógł > Cię
            nachodzić i upokarzać przy innych.
            Raz tak zrobiłam, że specjalnie telefon zostawiłam w domu i wyszłam ... efekt
            tego był taki że obdzwonił wszystkie koleżanki, których nr tel. miałam zapisane
            w telefonie aż wreszcie pojechał do mojego taty i zrobił w moim domu popłoch bo
            ja wyszłam z domu nie wiadomo dokąd.

        • magda8887 Re: abssinthe 31.08.07, 00:08
          dzięki za linka, przeczytam z pewnością.
    • polla.k Re: mam doła :( 30.08.07, 21:31
      tak sobie myślę...to może idź z nim na te ryby??
      • magda8887 Re: polla.k 31.08.07, 00:26
        > tak sobie myślę...to może idź z nim na te ryby??
        byłam, ale powiem że to nie dla mnie. On wtedy skupiony jest na wędkowaniu, więc
        pogadać normalnie nie można bo uwagę skupia na wędce. Mówić głośno nie wolno,
        chodzić blisko brzegu nie wolno bo ryby spłoszą się. Raz na jakiś czas mogę
        jechać ale nie za każdym razem
    • belanna_torres Re: mam doła :( 30.08.07, 22:23
      Magda, a czego oczekujesz od nas pisząc to wszystko? To już Twój fafnasty post o
      tym, jak Cię mąż traktuje. Wszyscy Ci piszą, że powinnaś odejść, bo koleś Cię
      nie szanuje, zachowuje się skandalicznie, manipuluje Tobą itd. A Ty co? Dalej na
      to wszystko pozwalasz, podajesz obiadki pod nosek, prasujesz koszulki i
      trzęsiesz portkami czy aby nie nazwie Cię złą żoną, a potem płaczesz na forum,
      jaka jesteś nieszczęśliwa. Nie potrafisz podjąć konkretnej decyzji, wymusić na
      nim szacunku ani odejść. Sama jesteś sobie winna. Ale w końcu to Twoje życie i
      masz święte prawo je sobie zmarnować.
      • magda8887 Re: belanna_torres 31.08.07, 00:28
        > Magda, a czego oczekujesz od nas pisząc to wszystko?
        przede wszystkim wygadać się, aby choć trochę ulżyło
        koleżankom nie opowiadam, bo po co, może któraś by dalej rozpowiedziała a
        rozgłos mi nie potrzebny
      • magda8887 Re: belanna_torres 31.08.07, 00:30
        > Wszyscy Ci piszą, że powinnaś odejść, bo koleś Cię nie szanuje, >
        zachowuje się skandalicznie, manipuluje Tobą itd. A Ty co? Dalej
        > na to wszystko pozwalasz,

        bo są też i dobre dni, kiedy na prawdę jest miło
        • magda8887 Re: belanna_torres 31.08.07, 00:33
          napisałam:
          > bo są też i dobre dni, kiedy na prawdę jest miło
          i te dni dają mi nadzieję na to, że może będzie lepiej, że najpierw trzeba
          powalczyć a jak nic się nie zmieni na lepsze wtedy odejść
          teraz chcemy zamieszkać sami i przekonać się jak wtedy będzie wyglądało nasze
          życie, jeśli się nie polepszy to niestety ale rozstaniemy się bo ja całe życie
          nie chcę się użerać
    • yagiennka Rzuć dziada n/t 30.08.07, 23:16

    • belanna_torres Re: mam doła :( 31.08.07, 10:57
      Sądzę, że nawet wyprowadzka niewiele pomoże. Dlatego że Twój mąż ma dość
      wyraźnie zakorzenione pewne przekonania na temat roli kobiety. One się łatwo nie
      zmienią. Z tego, co piszesz, wynika, że są one następujące:
      - kobieta ma mniejsze prawa niż mężczyzna - on może wychodzić, wyjeżdżać ze
      znajomymi, spędzać czas sam, ona nie
      - kobieta nie jest partnerem w dyskusji ani w podejmowaniu decyzji, ale ma się
      podporządkować decyzjom mężczyzny
      - rolą kobiety jest z definicji dbanie o dom i usługiwanie mężowi, niezależnie
      od czynników zewnętrznych (np. tego, czy pracuje)
      - praca kobiety ma mniejszą wartość i nie trzeba jej szanować (przykład z
      zadeptaniem umytej podłogi)
      - świadczenie seksu mężowi jest jej obowiązkiem, jej chęć, potrzeby i upodobania
      seksualne nie mają żadnego znaczenia
      - kobieta nie jest odrębnym podmiotem, ale własnością męża i jego rodziny,
      którzy decydują o jej położeniu
      Oto dlaczego "zmienił" się po ślubie. Teraz uważa, że jesteś jego własnością.
      Nie wiem, JAK BARDZO trzeba się nie szanować, żeby zgadzać się na taką
      podrzędną, zależną i podporządkowaną rolę, znosić tego typu traktowanie,
      spełniać wszystkie żądania "pana i władcy". Ale jak napisałam, każdy ma prawo
      marnować sobie życie.
      • magda8887 Re: belanna_torres 31.08.07, 17:41
        > Oto dlaczego "zmienił" się po ślubie. Teraz uważa, że jesteś jego
        > własnością.
        może i o to chodzi. Jakiś czas temu powiedziałam mu, że to iż jestem
        jego żoną nie oznacza że jestem jego własnością z którą może robic
        co chce. Przed ślubem na prawdę uwierzcie mi TAK NIE BYŁO!
        Widocznie według niego małżeństwo = nabycie praw własności żony o
        czym przed ślubem nie miałam pojęcia. Przecież dużo rozmawialiśmy
        przed- i nigdy nie zdradził, że wychodzi z takiego założenia, że
        żona jest do tego aby usługiwała mężowi itp. Wręcz przeciwnie mówił,
        że będzie podział obowiązków, wspólny budżet itd.



        > Nie wiem, JAK BARDZO trzeba się nie szanować, żeby zgadzać się na
        > taką podrzędną, zależną i podporządkowaną rolę, znosić tego typu
        > traktowanie, spełniać wszystkie żądania "pana i władcy".

        nie spęłaniam wszystkich jego "rządań" jeśli coś mi nie odpowiada
        stanoweczo mówię "NIE" i zważywszy na to czy będzie się o to dąsał
        czy nie.
        • blackzahir Re: belanna_torres 31.08.07, 17:55
          magda8887 napisała:

          > może i o to chodzi. Jakiś czas temu powiedziałam mu, że to iż
          jestem
          > jego żoną nie oznacza że jestem jego własnością z którą może robic
          > co chce.

          No i co?
          Efekt... ZADEN
          :(

          Przed ślubem na prawdę uwierzcie mi TAK NIE BYŁO!
          Ale sie zmienilo.
          Wyszlo szydlo z worka, a Ty... "masz nadzieje ze sie
          zmieni" :D :D :D
          Czekaj tatka latka.
          Marzenie "zony alkoholika".
          NIC SIE NIE ZMIENI, BEDZIE TYLKO GORZEJ, jak sie nie postawisz.
          Szam na sam, przy rodzicach itp.
          A jak wychodzi, rzuc za nim:
          Nie uciekaj tchorzu od rozmowy, tylko porozmawiaj!
          Nie daj sie, kobieto, bo naprawde dostrzglas PROBLEM.
          Jak go TERAZ nie rozwizesz, bedzie juz tylko..
          GORZEJ

          > nie spęłaniam wszystkich jego "rządań" jeśli coś mi nie odpowiada
          > stanoweczo mówię "NIE" i zważywszy na to czy będzie się o to dąsał
          > czy nie.

          :)))
          Przez okno nie wyskoczysz ani nago nie przejdiesz przez ulice.
          Ale w innych sprawach jestes jak zona ARABA!!!!!


          OPAMIETAJ SIE KOBIETO!!!!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka