magda8887
29.08.07, 20:54
mój mąż po raz kolejny nie ma dla mnie czasu. Jesteśmy młodym małżeństwem a on
zachowuje się jakby był staruszkiem, a przecież ma 25 lat. Ciągle nie ma siły,
nie chce mu się. Odmawia mi spacerów, wspólnych chwil spędzonych po za domem.
Nie pyta mnie co robimy w weekend bo on już ma plany dla SIEBIE. Jeździ z
kolegą na ryby. Wraca następnego dnia rano i całą niedzielę śpi ... tak
wyglądają nasze weekendy. Ostatnio obiecał mi że w niedzielę zabierze mnie w
pewne miejsce, a w sobotę pojechał na ryby i wrócił następnego dnia nad samym
ranem i z naszego wyjazdu były nici, nie dotrzymał obietnicy, ponieważ
przespał cała niedzielę ... a w nocy nie mógł spać więc chodził po całym domu
i się tłukł, nie zwracając na to uwagi że ja śpię, kilkakrotnie w nocy obudził
mnie. W tygodniu zawsze nie ma siły, więc siedzimy w domu, no chyba że jedynie
co wyjdziemy z domu to od razu kieruję się w stronę kolegi. Wczoraj chciał iść
na ryby, zgodziłam się, poszłam nawet z nim, a dziś obiecał że razem spędzimy
dzień, niestety po pracy wziął wędkę ale ... mówił że idzie tylko na godzinkę
a jak wróci to pojedziemy w odwiedziny do jego brata ... po godzinie czasu
wrócił z tekstem że nigdzie ze mną nie idzie bo jest zmęczony. Położył sie na
łóżko włączył telewizor i zaczął oglądać. Chciałam z nim porozmawiać ale
powiedział że mam być cicho bo on ogląda po czym przy głosił pilotem głos. I
tak wygląda nasze życie małżeńskie. Mąż wiecznie nie ma czasu, a jak coś mi
obieca jakiś wspólny wypad to po jakimś czasie rozmyśla sie i mówi że jest
zmęczony. Jesteśmy młodzi i z dwuletnim stażem małżeńskim powinniśmy się sobą
cieszyć jak najwięcej spędzać czasu. A tym czasem czuję że tkwię w "starym"
małżeństwie, czuję się zaniedbana przez męża.