Dodaj do ulubionych

oczekiwanie na trudna rozmowe...

10.09.07, 13:56
jestesmy z moim narzeczynym w kryzysie, wciaz sie kochamy, ale
powoli gasnie w nas nadzieja...wiara w to ze zycie ulozy nam sie
dobrze, za nami ciezki trudne chwile...wiele powaznych problemow, z
ktorych udalo nam sie wyjsc...ale to wszystko co sie dzialo sprawilo
ze nie umiemy spokojnie porozmawiac, emocje biara gore nad
razsadkiem...krzyk, placz...dzis o 18 mamy powanie porozmawiac o
naszym zyciu, cialo moje zbyt odczuwa skutki nerwow, chce mi sie
wymiotowac...nie mam w sobie sily, energii...i boje sie dzisiejszej
rozmowy, wczoraj juz myslalam co zrobie gdy sie rozstaniemy...smutno
mi, zle i ogolnie temu pisze...nie wiem jak sie ubrac co
ugotowac...jaka byc czula czy twarda...jak znow zaczac sie
usmiechac...i co bedzie? chcialabym aby juz bylo po...
Obserwuj wątek
    • butterflymk Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 13:59
      no i po co takie gadki na siłę organizować?
      nie poamagają wam wasze rozmowy....
      ubierz się w sexy bieliznę, uwiedź go
      zobaczysz że to lepsz niż poważne rozmowy
      kończące się płaczem i krzykiem...
      spróbuj, co Ci zalezy?
      • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:04
        w sexi bielizne nie mam nastroju...naprawde :(ale jakos ladnie to
        chyba wypadalo by sie yubraz w razie czego niech widzi co traci
        • butterflymk Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:07
          oczywiście że tak, zaskocz go, bądź uśmiechnieta żeby nie wiem co...
          facetów trzeba sprytem a nie wylewnymi uczuciami...
          tymbardziej jak wiesz że to nic nie daje...
          pokaż się ze strony silnej olewczej wręcz sexy kobiety...
          niech mysli że masz juz innego na oku...
          niech zawalczy o Ciebie
          • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:19
            hmm..a wiesz ze bardzo dobry pomysl...dosc bycia slaba placzaca
            kobietka...czas wydobyc z siebie kobieca sile sexappel...i powalic
            go na kolana...wlasnie ja tu sie zamartwiam a to on powinien biec
            teraz do kwiaciarni po kwiaty i blagac o wybaczenie, trzeba znac
            swoja wartosc
            • silic Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 16.09.07, 12:41
              >wlasnie ja tu sie zamartwiam a to on powinien biec
              > teraz do kwiaciarni po kwiaty i blagac o wybaczenie, trzeba znac
              > swoja wartosc

              A ty powinnaś leżeć i pachnieć... chyba już wiem jak zakończy się wasza rozmowa.
              Powodzenia w przyszłym samotnym życiu, egocentryczko.
        • krzysiek1042 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:07
          w sexi bielizne nie mam nastroju...naprawde :(ale jakos ladnie to
          chyba wypadalo by sie yubraz w razie czego niech widzi co traci

          Hmm. Dziwne. Rozmowa ma nie sprowadzać się do seksu czy wyglądu osobistego.
          Uroda przemija ale wartości pozostają. Nie musisz nikomu nic udowadniać....
          • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:20
            jesli juz cos udowadniac ...ze nie bedzie mnie tu szantarzowal
            emocjonalnie i wykorzystywal mojej wrazliwosci...
            • butterflymk Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:32
              oczywiście bo jesli cos zrobisz to nie dla niego tylko dla siebie !!!
              pamietaj, myśl o sobie...
              jaką wartością dla Ciebie lub nawet dla niego jest zapłakana
              sierotka zamartwiona o wszytsko...
              z odpowiednim nastawieniem zobaczysz że sama sie lepiej poczujesz we
              własnej skórze...
              trzymam kcouki, będzie dobrze.. zobaczysz..
              • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:37
                o tak brakuje mi dbania o sama siebie...czesto zbyt czesto dawalam
                sie umiescic w jakim schemaciku, niekoniecznie moim...robic cos dla
                innych i sama siebie zgubilam po drodze...a teraz...pewnie mam jakis
                impuls swiatelko sie zapalilo...pojde do kosmetyczki na
                zakupy...schudne...moze nawet zaczne cwiczyc...zajme sie swoim
                zyciem egoistycznie i perfidnie :)jak mnie kocha to powalczy a jak
                nie to nie byl wart...
                • butterflymk Brawo brawo dziewczynko :D 10.09.07, 16:09
                  Jesteśmy z Ciebie dumni...
                  Zobaczysz ... wszytsko ułozy się po Twojej myśli...
                  a na znak intergracji z Toba tez postanawiam chodzic sysytematycznie
                  na basen...
                  bde zdawa relacje z tego jakich to przystojniaków spotkam... jelsi
                  się pokażą ;D
                  • julia0001 Re: Brawo brawo dziewczynko :D 10.09.07, 16:18
                    o basen to cos co ja rowniez kocham...:) wiec moge dolanczyc...we
                    dwie razniej:)
                • silic Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 16.09.07, 12:43
                  A ty go kochasz na tyle by o niego powalczyć ? czy koniec własnego nos zasłania
                  ci świat ?
    • lampkanocna5 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:01
      oj, kochana, współczuje, tez niedawno przez to przechodzilam, w moim
      przypadku nie skonczylo sie to dobrze (rozstalismy sie), ale to nie
      regula. takie rozmowy są bardzo trudne i ciezko trzymac emocje na
      wodzy, ale z perspektywy czasu mysle, ze najwazniejsza jest
      szczerosc. I NIE przerzucanie sie nawzajem tym, co komu sie podoba.
      Skupcie sie na jednym wątku i jak go zakonczycie, przejdzcie do
      nastepnego. nie wiem, chcialabym Ci napisac cos mądrego, ale to
      chyba niemozliwe. Trzymaj sie cieplo!
      • polla.k Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:03
        mówi się, że miłość wszystko zwycięży...piszesz że się kochacie,
        moze się więc uda. Jeśli bedziecie w stanie zdjąć ten paskudny bagaż
        z pleców, porozmawiać bez krzyku i łez...Powodzenia. trzymam kciuki.
        • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:08
          Dziekuje bardzo za cieple slowa :) sa mi bardzo potrzebne...za nami
          tragiczne chwile...rzeczywistosc nas dobila okrutna i zla...jakos
          niby wyszlismy a okazuje sie ze cos zostalo w nas, i wielkie
          zwatpienie...teraz wiem ze czasami ludzie rozstaja sie po kryzysach,
          ja czuje ze juz nie daje rady...mamy swoj swiat,
          rytualy...czulosci...ale one coraz bardziej odchadza w
          dal...przyslaniaja je destrukcyjne emocje...nerwy...stres
          • krzysiek1042 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:11
            niszczysz TYLKO siebie Julka. Nikogo innego. Podporządkowałaś wszystko pechowemu
            związkowi. Nawet nie zauważyłaś ,że na świecie są również inne przyjemności,do
            których partner (zwłaszcza z Twojego opisu) zdaje się być niepotrzebny...
            • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:22
              milosc...jednak zawsze chyba byla i bedzie dla mnie
              najwazniejsza...bez niej zycie traci barwy smak...juz taka jestem
              wszystko albo nic...ale z innych przyjemnosci nie zrezygnowalam,
              zeszly moze na dalszy plan...wiekszosc chyba miala by dola jakby im
              sie milosc walila..
      • lvivianka Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:05
        Myślę, że najlepiej żebyś ubrała się seksownie i pociągająco dla niego. Im będziesz bardziej pewna tego,że dobrze wyglądasz, tym bardziej spokojna i pociągająca dla niego.
        Wiem z doświadczenia. Nie bez kozery mogę powiedzieć, że pomoc mojej przyjaciółki w przyszykowaniu mnie do rozmowy (również pożyczenie ciuvchów) po części uratowała mój związek. Teraz jesteśmy razem już 5 lat.
        • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:11
          szkoda ze nie ma nikogo wokol kto tez by mnie jakos pomogl zrobic na
          bustwo...sama najchetniej to bym ubrala sie w dresy nie malowala i
          poddala rozpaczy ale wiem ze to bylby pocvzatek konca...a co radzisz
          nalozyc...moze jakas spodniczke...sexi bluzeczke najgorzej ze
          strasznie sie zaniedbalam w tym kryzysie utylam...i ogolnie moje
          odbicie w lustrze to obraz nedzy i rozpaczy ;)...ale do 18 moze cos
          uda sie ze mnie zrobic
          • lvivianka Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:13
            hmmm, ciezko mi doradzic nie wiedzac jak wygladasz, ale jezeli przytylas to na pewno Twoj biust tez przybral na rozmiarze:) mozesz to wykorzystac jako atut - ubierz jakas fajna bluzeczke z duzym dekoltem, jakos sie pomaluj - bedziesz sie czula bardziej pewną siebie, a to pomoze uwierz mi:)
            trzymam kciuki:)
            • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:23
              biuscik :) tak to prawda...jemu zawsze jednak najbardziej sie pupa
              podobala...
      • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:05
        tak wiem ze szczerosc...prawda jest najwazniejsza ale on albo zamyka
        sie w sobie, zaczyna krzyczec ucina...albo atakuje mnie wypominajac
        mi moje bledy...i ogolnie odwracajac kota ogonem...nie wiem co
        bedzie rozstanie gdzies w tle...nie jestem pewna czy on dojrzal jako
        mezczyzna do bycia odpowiedzialnym w slowach czynach...
    • abc_81 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:03
      nie wiem co napisać. trzymaj się.
    • krzysiek1042 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:05
      Czegoś nie rozumiem . Jeśli chcesz podjąć decyzję o rozstaniu to musisz sobie
      odpowiedzieć na dwa pytania:Co zrobisz gdy już zostaniesz sama .Czy będziesz
      mieć sposób na radzenie sobie? Chodzi mi o to ,abyś za bardzo nie demonizowała
      strachu przed samotnością. Ona jest tymczasowa i nie widzę racjonalnego powodu
      dla którego część kobiet się tego boi...Jeśli jesteś zdecydowana to weź swoje
      życie mocno w garść i nie uzależniaj go od życia partnera z którym jest Ci źle...
      • lampkanocna5 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:10
        dobrze napisał! znaczy ja rozumiem, czemu kobiety sie boja, bo sama
        się bałam, ale teraz już jest naprawdę wszystko w porządku, zycie
        singla nie jest takie złe:)
        A jesli chodzi o miłość, hmm...niestety często ona nie wystarcza,
        wiec gadanie, ze wszystko przezwycięży jest dość mocno przesadzone...
        • lvivianka Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:14
          Wydaje mi sie lampko, ze mylisz milosc z pozadaniem/tudziez zakochaniem. To faktycznie nie wystarczy. Ale milosc to przeciez to plus cos wiecej...Taka sila ktora pcha do przodu i pozwala wpsierac sie nawzajem nawet w trudnych chwilach.
          • lampkanocna5 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:30
            Oj, zdecydowanie nie mylę. Byłam w związku 8 lat (ustalmy, ze trudno
            by bylo taki związek opierać na porządaniu) i wiedzialam, ze zwiazek
            musze zakonczyc, chociaz kochalam go nadal bardzo. Ale to nie
            wystarczy. Kiedy w zycie wkrada sie rutyna, brak czasu dla siebie,
            nie mówiąc już o istnieniu miłości toksycznje, która rani i
            uskrzydla jednocześnie...
            • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:34
              dokladnie rutyna...brak checi aby cos zmienic, urozmaicic
              zycie...gdy praca staje sie najwazniejsza...wychodzic on nie ma
              ochoty wstaje o 6 rano, chodzi spac z kurami ;) jak i
              wstaje...zakupy, obiady...nuda brak wrazen...jak mu to mowie to
              krzyczy ze bym tylko po barach biegala...i pila piwo i zaczyna mi
              udowadniac ze za duzo pije..i takie tam...ja jestem szalona,
              uwielbiam go jego spokoj...ale czasem chcialaby aby sam gdzies z
              wlasnej inicjatywny mnie zabral zrobil cos innego romantycznego
              powalczyl o nasza milosc...uczucia postaral sie...
        • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:15
          ryczalam pol nocy i o dziwo mnie to uspokoilo...ja sie moze nie
          boje, ale wiem ze bedzie cholernie bolalo...
      • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:14
        wiem co bym zrobila...wyjechala na rok do anglii do siostry wziela
        rok dziekanki...tam powoli odzyla zapomniala o nim..o bolu...nie
        jestem w zaden sposob od niego uzalezniona...mam swoj swiat
        studia..choc jak pisalam o zlym czasie za nami...to wiele rzeczy z
        mojego swiata zburzylo sie...zawalilo...wiec musialabym zaczac od
        nowa zycie...ale samotniosc mnie nie przeraza, bardziej bycie z kims
        kto mnie zle traktuje nie jest w stanie dac oparcia w trudnych
        chwilach, uciekajacego od wyzwan w
        zyciu...nieodpowiedzialnego...sama pod moimi nadmiernymi emocjami
        wiem ze jestem silna kobietka ;) albo mam nadzieje...nie bede trwac
        w czyms co mi przynosi same lzy...zycie jest zbyt piekne na to
        • lvivianka Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:16
          Jezeli tak jest, to faktycznie moze lepiej, ze zdecydowaliscie sie na taka rozmowe. Ktos kiedys powiedzial, ze w zwiazku powinno byc wiecej przyjemnosci niz lez.:)
          • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:27
            to byla taka milosc ktora dawala energie do zycia...pelna
            uczuc...czulosci wsparcia ale nagle cos sie w nas zalamalo jakas
            wiata i nadzieja...w sens tego co robimy ...czy sie uda...on sie
            zalamal jako mezczyzna...cos mu nie wyszlo...i czuje sie
            beznadziejny...stracil wiare w siebie.
    • ciotka_zawrotka Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:42
      Uszy do góry. Podejdz do tego spokojnie , wynik rozmowy przecież nie
      do końca będzie niewiadomą , każde wyjście wnosi coś nowego.a tak
      naprawde kazde z nich prowadzi do jednego. Albo się dogadacie i
      czeka cię namietny seks, albo się nie dogadacie zerwiecie i czeka
      cię namiętny seks z nowopoznanym menem.Nie ma złych wyjść.
      A tak na poważnie to trzymaj sie ciepło co ma być to będzie, nie
      wszyscy sa nam pisani;)Czasem lepiej rostac się z miłości niż trwać
      w nienawiści.
      • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:45
        dokladnie dziekuje bardzo za cieple slowa :)...wiem ze gdy milosc
        zaczyna przypominac pole walki lepiej ustapic...niz wyjsc z niego w
        kawalkach, pewnych rzeczy nie da sie naprawic wrocic...i na nic nie
        jest za pozno, jestem mloda mam 23 lata...pewnie bedzie wiele
        pieknych chwil przede mna...juz gdy bol...minie...jakos czarno widze
        te rozmowe
        • ciotka_zawrotka Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 14:51
          Trzymam kciuki, i nie ma się czego bac , w końcu bedziesz rozmawaić
          z bliską ci osobą, to nie rozprawa sądowa.
          Tak czy siak gdy coś się kończy zawsze jest przykro ale trzeba
          pamietać że koniec jednego to początek drugiego ;)
          powodzenia
          • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 15:08
            oj tak najgorzej teraz sprobowac sie usmiechnac...jak w sercu tyle
            smutku zalu...dojsc do siebie, ubrac sie umalowac...gdy najchetniej
            caly dzien plakalabym w poscieli...najtrudniej zaczac...a potem moze
            byc juz tylko lepiej...konce, bedace poczatkami sa jednak bardzo
            trudne bolesna przemiana...
            • ciotka_zawrotka Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 15:14
              Ubierz się umaluj, usmiechni do samej siebie, jezxeli ktos tu ma byc
              dla kogos dobry to ty dla samej siebie. Nie siedź w domu nie płacz w
              poduszkę, idx do teatru , na wystawe , co tam lubisz, spotkaj
              znajomych , poflirtuj ,ciesz się życiem. Życie ma smak słodko
              gorzki, nikt nie powiedział że będzie łatwo. Tak włąsnie z
              dziewczynek stajemy się kobietami, siła w tobie;)
              • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 15:23
                czasami trzeba to przetrwac...przeczekac...wiem ze to kwestia czasu,
                ze smutek minie...a zycie znow stanie sie piekne...ale na to
                potrzeba czasu, na razie nic we mnie nie ma oprocz smutku..ciszy
                przed burza, od pewnych rzeczy sie nie ucieknie...
                • tekla-1 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 16:03
                  Nie myśl o burzy i nie nastawiaj się na nic. Niczego nie przewidzisz. Chwilę
                  przed rozmową, jeśli może być bardzo nieprzyjemnie, spróbuj wyobrazić sobie, że
                  wytworzyłaś dookoła siebie niewidzialną barierę... niech zło cię nie dotknie.
                  Spotkasz jeszcze jakiegoś czułego faceta, młodziutka jesteś. Uśmiech
                  • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 16:09
                    Dziekuje :)....bede sie probowala otaczac taka aura...ale z moim
                    emocjonalnym podejsciem zaraz sie rozplacze, wiem...i nici z bycia
                    twarda i sexi...ale coz...powinno sie kogos kochac takim jakim ten
                    ktos jest...na razie odliczam nerwowo czas, coraz blizej godziny 0..
                    • tekla-1 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 16:24
                      Po latach zawsze można powiedzieć: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
                      Tylko niestety te lata trwają, a każdy chce rozwiązania natychmiast.
                      Przypomniała mi sie teraz pewna moja rozmowa. Zakończyła związek z człowiekiem,
                      którego sobie teraz przy sobie w żaden sposób wyobrazić nie mogę! Czułam sie
                      jak zbity pies...
                      Musiało się zrobić koło mnie miejsce dla mojego męża! Po nocy przyszedł dzień.
                      Ten dzień to już 21 lat.
                      • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 16:31
                        a po burzy wychodzi slonce...rozstania sa zawsze bardzo
                        smutne...zawsze tli sie nadzieja ze moze jednak, ze kocham go
                        kocham...ze moze sie zmieni jak obiecal...ale sliczna historia...mam
                        nadzieje ze bedzie dla mnie jak najlepiej...
                        • filmowka79 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 10.09.07, 21:33
                          Kurde,Julka! Aż się przejęłam Twoją sytuacją. Napisz, jak poszła
                          rozmowa z nim...
                          • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 11.09.07, 12:29
                            Dziendobry wszystkim kobietkom...a wiec wczoraj on przywital mnie
                            slowami przepraszam i bukietem pieknych roz...:)powiedzial ze mnie
                            kocha i przeprasza...ze jego nerwy bo zmienil prace, bo martwi sie
                            kredytem...czy da rade splacic go, powiedzial ze sie zmieni,
                            bedziemy wychodzic...i bylo tak spkokojnie...cicho i
                            czule...przytulal mnie wciaz...jakby cos puscilo, jakas zlosc, newry
                            niepokokj uszly z nas...chyba tak jest, ze czasami w zyciu
                            przytlacza nas rzeczywistosc, wymagania wspolczesnego swiata i wtedy
                            tracimy wiare we wszystko...nie wiem co bedzie dalej bo nie da sie
                            tego przewidziec...milosc to ryzyko, wchodzisz albo nie...i tylko
                            czujesz, ze to to, gdzies wew...i ze jak sie skonczy wraz z nia
                            jakas czesc swiata...moze w tej calej nadziei ze bedzie trwac cale
                            zycie jest jakas naiwnosc i moze kiedys pozostana po niej tylko
                            gorzkie lzy...ale zaryzykuje...Dziekuje Wam kobietki kochane za
                            wsparcie wczoraj...bardzo mi pomoglyscie, uspokoilyscie...w koncu
                            jakby to byl koniec...to zawsze mozna zaczac wszystko od poczatku,
                            nowe zycie...zmienic.
                            • ciotka_zawrotka Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 11.09.07, 12:48
                              Ciesze się niezmiernie;) Życze powodzenia i duzo usmiechu na
                              `codzień
                            • lampkanocna5 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 11.09.07, 12:50
                              To ciesze sie strasznie! mam nadzieje, ze stan tego spokoju i
                              sielanki bedzie sie utrzymywal jeszcze przez dłuuuuugie lata:)
                              sciskam mocno!
                              • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 11.09.07, 12:53
                                Dziekuje za cieple slowa buziaczki :* ja tez Kochane zycze Wam
                                samego szczescia duzo!
                            • polla.k Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 11.09.07, 12:52
                              No i się wzruszyłam...bardzo się cieszę:)
                              • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 11.09.07, 12:55
                                Tak to jest...teraz gdy patrze na kwiaty...i da sie troche
                                romantyzmu w zycie czasami wlozyc...nawer pelne rutyny...i zwyklych
                                szarych czynnosci, odrobina czerwieni :)
    • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 11.09.07, 13:04
      Milosc ma swoje mury ktore gdy sie przebije to znak ze wciaz lacza
      nas glebokie prawdziwe uczucia...my gdy sie poznalismy mielismy 17
      lat, gnojami bylismy...zawsze nasze rodziny probowaly nas
      rozdzielic...bylismy 3 lata zwiazkiem na odleglosc, samotnosc byla
      tak ogromna i bolesna...ale jednak wierzylismy ze w koncu bedziemy
      razem,nikt nie wierzyl ze sie kochamy...ze nam sie uda, trzeba bylo
      wiele rzeczy pozmieniac, swiat do gory nogami postawic, moj ukochany
      musial bez niczego nagle wyjechac z domu...uciec...i juz tam nie
      chce wracac, potem zmaganie sie z praca...jedna druga w poszukiwaniu
      tej wlasciwej...czasami takie trudnosci zabijaja milosc...nie chce
      sie juz czlowiekowi nic, traci wiare w sens wszystkiego...ale warto
      zawsze warto sprobowac...jak pisal Stachura :

      Zwalic by sie mozna z nog
      Co rusz
      Co krok

      Co noc
      To szloch
      I rozpacz

      Ale czy warto?
      Moze nie warto?
      Chyba nie warto...
      Raczej nie warto...
      Nie, nie - nie warto

      Zginac by mozna jak nic
      Do zyl
      Jest noz

      Lub w dol
      Na bruk
      Z wysoka

      Ale czy warto?
      Moze nie warto?
      Chyba nie warto...
      Nie, nie - nie warto

      Jechac by mozna do miast
      Lub w las
      Na blon

      Na kon
      I gon
      Niebosklon

      Ale czy warto?
      Moze nie warto?
      Ech, chyba warto...
      Tak, tak - warto.
      Bardzo to warto.
      O tak - to warto
      Jeszcze jak warto!
      • filmowka79 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 11.09.07, 13:46
        W mordę jeża, Julka! Bardzo się cieszę z Twojego szczęścia. Życzę
        Wam wszystkiego co najlepsze i szczerze podziwiam determinację walki
        o siebie samych. Ja jestem chwilowo na rozdrożu i nie wiem, co z
        tego wyniknie, ale czuję, że przykłady takich par jak Wasza
        napełniają nadzieją. I to jak! Buźka:)
        • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 11.09.07, 14:02
          Jakbys mogla opowiedz swoja historie :D podziel sie...w zwiazku jest
          wiele chwil na rozdrozu...wazne any byly uczucia i aby one byly
          wciaz najwazniejsze, aby istnialo zrozumienie i wola z dwoch
          stron...jak jest milosc wszystko mozna zmienic, naprawic...to bzdura
          ze okres zakochania trwa np. dwa lata...milosc moze kwitnac cale
          zycie, zmieniac sie wraz z nami...Trzymam kciuki i zycze powodzenia
          i nie trac nadziei a jak sie nie uda to trudno to nie ten byl Ci
          pisany...
          • magda8887 Re: julia0001 11.09.07, 14:50
            > ... jak jest milosc wszystko mozna zmienic, naprawic...to bzdura
            > ze okres zakochania trwa np. dwa lata...milosc moze kwitnac cale
            > zycie, zmieniac sie wraz z nami...

            jestem tego samego zdania co TY.
            Ja po ślubie jestem prawie 2 lata i ostatnio mój mąż wpadł w taki nastrój, że
            zaczął wygadywać przeróżne "zadziwiające" rzeczy m.in. powiedział mi, że nie wie
            czy mnie kocha!! - dla mnie to był jak cios proso w serce. Czyste ogłuszenie,
            nie wiedziałam co mam powiedzieć, jak zareagować itd.
            Przy rozmowie z teściową powiedziałam jej, że jej syn zastanawia się czy mnie
            kocha, wtedy ona powiedziała coś co mnie też zszokowało a mianowicie cytuję "nie
            przejmuj się, on może cię nie kochać ale jest mężem i ma nim być" od tak sobie
            powiedziała ... dla mnie to było nie do przyjęcia ... jak może tak być ...

            p.s. na drugi dzień rano mąż stwierdził że jednak mnie kocha ...

            • filmowka79 Re: julia0001 11.09.07, 16:45
              Madziołek, stwierdzam, że masz niesłychanie taktowną i dyplomatyczną
              teściową...
              A co spowodowało, że mężowi Twemu się nagle odwidziało i doszedł do
              wniosku, że jednak Cię kocha? Sam to pojął czy jak?
              • magda8887 Re: filmowka79 14.09.07, 18:12
                > A co spowodowało, że mężowi Twemu się nagle odwidziało i doszedł do
                > wniosku, że jednak Cię kocha? Sam to pojął czy jak?

                NIE MAM POJĘCIA. przez długi czas mówił "kocham Cię" parę dni temu usłyszałam
                "nie wiem czy cię kocham" następnego dnia rano powiedział "wiem kocham Cię" a
                teraz 2 dni temu znów powiedział "nie wiem czy cię kocham, drażnisz mnie" ...
                NIE MAM POJĘCIA co się dzieje ... bo do rozmowy nie jest skory ...
          • filmowka79 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 11.09.07, 16:41
            Eee,nieeee... Opowiadać nie będę, zostawię to dla siebie.
            Dzięki za słowa otuchy:) Jeszcze raz powodzenia!!!:)
            PS. Babo, aleś mi pojechała po nostalgii tym wierszem Stachury...
            Poryczałam się jak bóbr.
            • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 12.09.07, 11:13
              u mnie dobrze do nastepnej trudnej rozmowy...pamietam jak ten wiersz
              dala mi pewna bliska osoba, gdy plakalam jak bobr wlasnie nie
              wiedzac po co to wszystko, ten bezsenswony bol...a jednak...
    • modliszka24 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 12.09.07, 11:48
      ja tez przechodze wlasnie kryzys z partnerem i boje sie takich rozmow ale wiem
      ze sa konieczne i tzreba rozmawiac spokojnie i trzymac newry na wodzy
      • sec_esja Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 12.09.07, 18:55
        chyba nas tu wiecej co przechodza kryzys ;( nasza rozmowa jest w planach. mamy
        przeczekac kilka dni. dzis caly dzien beczalam jak bobr. sama nie weim, co jest.
        dziwne to wszytsko. sa wakacje. nie widzielismy sie 1,5 miesiaca. gdy pytal czy
        ja przyjade, zapytalam czy on nie moze mnie odwiedzic, bo tak naprawde 10
        miesiecy w roku jetsem tam, a on jeszcze obiecal, ze to nie bedzie problemu,
        zeby przyjechac. no i okazalo sie ze sa ma inne sprawy na glowie.... nie wiem
        ...cale 2 dni temu jeszcze by caly w skowronkach. ale w tej feralnej rozmowei na
        gg wypomnialam mu to jego zawracanie glowy:(

        na dodatek cala wine jak zawsze zrzuca na mnie. nie chce go stracic... ta
        rozmowa bedzie bardzo ciezka. na pewno bedzie mnostwo lez... co ja mam robic? to
        chyba przez te dluga rozlake.....

        niech mi ktos cos doradzi, napisze, cokolwiek. nie zostawiajci mnie z tym
        samej.......
        • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 12.09.07, 19:07
          wierszyk przeczytala? a teraz usmiech glowa do gory, wiecej usmiechu
          nadziei...niewazne kto kogo odwiedzi...trzeba szczerosci, jesli sa
          uczucia wszystko bedzie dobrze..rozlaka zawsze sprawia ze ludzie sie
          oddalaja mysla o rozstaniu my bylismy 3 lata na odleglosc bylo
          bardzo ciezko, wiele chwil na krawedzi...trzeba sie spotkac
          przytulic bardzo mocno...i tylko alboo az tyle
          • sec_esja Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 12.09.07, 19:21
            'fenomen' mojego charakteru polega na tym, ze potrafie powiedziec niemile
            slowo. swiadoma ze nie jest to mile dla kochanej osoby, ale ja wtedy chce
            pokazac ze mnie sie cos nie podoba. ze sie zle czuje, gdy ja to slysze. jestem
            bardzo przekorna i ta przekora mnie gubi. rozumiem ze duzo w tym mojej winy...
            nie umiem czasami wydobyc z siebie tego uczucia, jest mi trudno po prostu. jak
            to zmienic????? bardzo tego chce... jak uniknac klotni...? ja klotni nie
            wywoluje....staram sie tlumaczyc sobie jego slowa..pozloszcze sie w sobie troche
            podenerwuje poobrazam na siebie ale nigdy mu nie wyrzucam tego, staram sie isc
            na kompromis.nie kazdego mozna zmienic i rozumiem roznice charakterow. ......
            ale to jest juz chore!! jak to zmienic?

            p..s. wiem ze warto. bardzo warto. i ja chce. jestem tego pewna.
            • madzi1 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 13.09.07, 00:07
              yhh mnie tez jutro taka czeka...ale nie mam pomyslu co dalej...ile
              razy mozna znosic takie same zachowania powtarzajace sie regularnie
              co jakis czas...juz tydzien prawie jak sie poklocilismy, strzelam na
              niego focha, ale tak jest za kazdym razem i za kazdym razem mi
              przechodzi bo mnie zawsze jakos przekona ze to juz ostatni raz...a
              ja glupia za kazdym razem mu w to wierze...a za jakis czas znowu to
              samo...postanowilam sobie ze tym razem mu tak latwo ze mna nie
              pojdzie...i w sumie udaje mi sie to :) a facet juz dostaje fiola bo
              nie lubi jak jestem taka dla niego...zeby cos w koncu do niego
              dotarlo, moze jak przestanie sie tak pewnie czuc to sie zmieni??
              • beatka1106 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 14.09.07, 18:01
                Cześć, nie chce mi się wszystkiego czytać, ale piszecie chyba o
                czymś podobnym z czym mam problem. Też mam problem z facetem, z
                którym co jakiś czas pojawia się ten sam problem. To typ faceta
                samotnika, a raczej faceta który nie lubi gdy się go ogranicza lub
                coś mi się zabrania więc czasem potrafi nie odzywać się do mnie
                przez kilka dni bo nagle wpada nagle na jakiś szalony pomysł który
                ma ochote zrealizować i zajmuje się tylko nim. Poza tym jesteśmy
                szczęśliwa parą, kochającą się bardzo itd ale ta jego nieobecność
                czasem zaczyna mnie smucić :( mówie mu o tym, on mnie przekonuję że
                on już poprostu taki jest i nie umie tego zmienić ale zależy mu na
                mnie. Dzwonie później jak gdyby nigdy nic, że miał taki i taki
                problem czy pomysł i dlatego nie miał czasu. I co z takim czymś
                robić?
            • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 16.09.07, 12:19
              Kazda z nas ma chwile gorsze i zle...nie zawsze jestesmy aniolami,
              czasami budza sie w nas demony...jestesmy razem, bo sie kochamy...a
              milosc wybacza wszystko, wystarczy slowo przepraszam gdy sie powie
              lub zrobi cos bolesnego...odrobina skruchy a potem jakies
              wynagrodzenie, nie ma sensu dusic w sobie zlych emocji lepiej byc
              szczerym i miec odwage je powiedziec, to mezczyzni dusza wszystko w
              sobie i udaja ze jest ok...a potem nagle okazuje sie ze nie jest
              dobrze, trzeba duzo rozmawiac...milosc to wielkie emocje, i rozpaczy
              i euforii...ma rozne barwy, jak sie ktos kocha bardzo...to tez
              potrafi sie bardzo ranic
    • modliszka24 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 14.09.07, 18:13
      tez nie lubie takich rozmow ale one jedynie moga pomoc trzymam kciuki
      • beatka1106 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 14.09.07, 18:22
        Za każdym razem rozmawiam, ale czasem wydaje mi się, że te rozmowy
        są bez sensu. Taki ma charakter i mimo że się poza tymi incydentami
        w ogóle nie kłócimy w żadnej innej sprawie i ze wszystkim się
        zgadzamy to on tego nie potrafi zmienić - a to czasem nie jest kilka
        dni a bywa i kilka tygodni, a wtedy mi jest b.ciężko :(
        • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 16.09.07, 12:21
          Chyba kazda para tak ma trudne dni okresy w zyciu...gdy nie moze sie
          porozumiec...dogadac...ale to mija, moze to stres w pracy i inne
          rzeczy tez maja na to wplyw...moze czasami taki czas trzeba
          przetrwac przeczekac a potem znow milosc bedzie kwitla i bedzie
          bardzo dobrze
          • madzi1 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 16.09.07, 13:36
            my w koncu dopiero wczoraj mielismy nasza rozmowe, gadalismy 2,5
            godziny... nawet nie macie pojecia jak mi ulzylo po tej rozmowie,
            jak wszystko co chcialam mu powiedziec w koncu mu powiedzialam :)
            • beatka1106 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 16.09.07, 14:29
              No ja tez mówie i rozmawiam. Tylko problem w tym, że to wciąż
              powraca..
              • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 16.09.07, 15:27
                czesto tak jest ze jeden temat...powraca i potrzeba wielu rozmow aby
                go rozwiazac...bo nie zawsze latwo nam przyznac sie i ujrzec prawde
                taka jaka jest, czesto wolimy uciekac...od tego co trudne, a prawda
                bywa bolesna
                • beatka1106 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 16.09.07, 19:39
                  Ja juz nie mam siły i nasze rozstanie wisi na włosku.. teraz też go
                  już nie ma od 3tygodni :( i nie wiem kiedy go znów zobacze. Ale jak
                  odejde to boje się, że sobie bez niego nie poradze.. on jest jak
                  moja bratnia dusza bez której ja nie funkcjonuje..
                  • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 16.09.07, 21:07
                    ale czemu nie ma go tyle czasu...jestescie zwiazkiem na odleglosc
                    czy macie okres milczenia czekania...? lepiej jak najszybciej sie
                    zobaczyc jedz do niego nastawiona bardzo pozytywnie i pelna
                    milosci...na zlosc i agresje przyjdzie czas
                    • beatka1106 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 17.09.07, 10:26
                      W tym rzecz, że ja nie wiem gdzie on jest. W sierpniu był na
                      wyjeździe służbowym dosyć długo, ale co kilka dni dzwonił od kumpla
                      do mnie (gdyż swój telefon zgubił jeszcze przed wyjazdem) i dzień
                      przed powrotem też od niego dzwonił że już wraca, że już nie może
                      sie doczekać kiedy mnie zobaczy itd. No i odkad wrócił, jeszcze ani
                      razu sie nie odezwał :( Rozmawiałam z naszymi znajomymi i każdy
                      mówi, że też go nie widział i do nich też sie nie odzywał i nikt nic
                      nie wie. Nie wiem, on ma tak nieprzewidywalny charakter, że różne
                      pomysły mogły mu strzelić do głowy i nikomu o nich nie powiedzieć a
                      po kilku tygodniach wrócić powiedzieć "przepraszam ale coś tam..." i
                      się wytłumaczyc z tego i znów jest ok. Myśle, że jeśli nikt nie ma z
                      nim kontaktu to mógł wyjechać do mamy a tam ma kolegów bardzo
                      zachęcających do obfitego picia :(
                      • beatka1106 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 17.09.07, 10:30
                        Jeśli oni go wciągnęli w ciągłe upijanie się, to jeśli on sam sie
                        nie ocknie i nie wróci to ja już nic nie poradze na to, ani ja ani
                        nikt nie ma jak sie z nim skontaktować bo nikt z nas nie zna nikogo
                        z tamtad. A jeśli to nie to, to ja nie wiem co mu się stało..
                        • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 17.09.07, 11:40
                          Gdy jestesmy same to wtedy przewidujemy najczarniejsze wersje tego
                          co sie moze dziac...jak to trudno zaufac drugiej osobie, tak
                          bezgranicznie ufac ze kocha...ze wroci, ze mimo ze ma kumpli
                          imprezowych to jednak sam jest porzadny...najgorsze jest
                          oczekiwanie, z kazdym dniem strach sie poteguje wzrasta do
                          olbrzymich rozmiarow...sprobuj zaufac a jesli okaze sie ta czarna
                          wersja zdarzen to znaczy ze ten mezczyzna nie jest dla Ciebie, nie
                          jest dojrzaly nie mozna na niego liczyc...nie mozesz chyba nic
                          zrobic skoro nie masz z nim konatktu a masz tel. do jego mamy, moze
                          sprobuj zadzwonic? tylko nie krzycz...nie obwiniaj, staraj sie
                          zrozumiec i wysluchac, moze ma jakies problemy kryzys...mezczyzni
                          gdy maja problemy kryzysy izoluja sie od swiata od kobiet...chca
                          sami w ciszy rozwiazac wlasne problemy. Powodzenia trzymam kciuki:)
                          • beatka1106 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 17.09.07, 13:55
                            Ma problemy.. i prawda, że faceci się izolują. Ja na niego b.rzadko
                            krzycze, zawsze staram się zrozumieć, wspierać i on to wie. Ale jak
                            widać, gdy on chce się odizolować to już na całego i to mnie boli,
                            że nawet mi nie powie gdzie jest, a ja się martwie tym bardziej, gdy
                            w gre wchodzi alkohol :( Nie mam nr do jego mamy, więc pozostaje mi
                            tylko czekanie i czekanie aż wróci i mi tego nie wyjaśni. Tylko
                            pytanie, jak gługo można tak czekać?! I ta bezradność jest chyba
                            najgorsza :(
                            PS. Dzięki Julia :*
                            • beatka1106 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 17.09.07, 14:03
                              Boje się, że on zejdzie na złą droge. Tamci kolesie nie są wzorem do
                              najśladowania, a on by uciec od problemów bedzie szukał przy nich
                              rozrywki i wkońcu w ogóle nie wróci :( A ja.. nawet gdybym chciała
                              zacząć zyć na nowo to bedzie to bardzo trudne. Wystarczy, że
                              wyglądam przez okno i odrazu powracają mi wspomnienia, że tu i tu
                              ostatnio byliśmy razem, robiliśmy to i to, śmialiśmy się,
                              wygłupialiśmy. Wszystko przypomina mi Jego. To jest straszne i nie
                              wiem jak mam sobie z tym poradzić.. Cokolwiek nie zdecyduje i tak
                              bedzie źle: zostane z nim to ciągle bede się martwiła zy znów gdzieś
                              nie zniknie i zastanawiała czy nic mu sie nie stanie i wróci, a gdy
                              go zostawie, sama bede się męczyć ze wspomnieniami i silną tęsknotą :
                              (
                              • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 17.09.07, 14:12
                                jezeli on wroci zaufaj mu bezgranicznie i staraj sie ufac
                                wciaz...moze jak sie napije raz nie zrobi nic zlego ale jak mowi moj
                                szwagier zresetuje sie...i wyrzucie z siebie negatywne emocje nie na
                                ciebie...ale gdzies w swiat, nie trac nadziei...skoro jestescie
                                narzeczenstwem to bardzo duzo, mezczyzni kochaja bardziej...mocniej
                                stalej niz kobiety my zaraz watpimy wpadamy w nieufnosc podejrzenia
                                tak malo wokol nas szcesliwych milosci...ale nie daj sobie wmowic
                                otoczeniu ze to nie milosc...milosc jest jedyna wartoscia stala w
                                ktora warto wierzyc
                              • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 17.09.07, 14:15
                                albo pomysl logicznie czujesz czym jest milosc ze z milosci sie nie
                                rezygnuje jak kocha wroci...naprawi wszystko...daj mu szanse i
                                waszej milosci, jak cie kocha..wroci...nie zareczalby sie z toba
                                jakby cie nie kochal nie byl pewny ze ty to ta jedyna na cale
                                zycie...
                                • beatka1106 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 17.09.07, 14:46
                                  Dużo mądrości w tym co mówisz i bardzo mi to pomaga, dzieki :* To
                                  teraz się rozstrzygnie czy prawdziwie kocha i wróci, czy zejdzie na
                                  złą droge i sobie wszystko odpusci.. Tylko jedno wyjaśnienie - ja
                                  nie napisałam nigdzie wczesniej ze jestesmy narzeczeństwem. On mi
                                  się nie oświadczył aczkolwiek myśleliśmy o sobie poważnie i poza
                                  tymi sytuacjami przykrymi dla mnie to uważam że jesteśmy szczęśliwą
                                  parą od 1,5 roku.
                                  • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 17.09.07, 14:52
                                    lepiej byc szczera pozytywnie nastawiona...nawet jak sie skonczy zle
                                    przyjdzie czas na lzy...poki co lepeij zaufac...poczekac
                                    przeczekac...nauczyc sie cierpliwosci dawania wolnosci...nawet gdy
                                    ma odejsc...kochasz go i to powinno byc najwazniejsze milosc zawsze
                                    jest ryzykiem...ma w sobie odrobine niepewnosci co bedzie w
                                    przyszlosci...ale to czyni ja ciekawa intrygujaca...a jak do tej
                                    pory cie traktowal? jak sie zachowywal gdy mial problemy? buziaki
                                    duze :*
                                    • jerii Julio! Beatko! 17.09.07, 15:04
                                      Zajżałam do tego wątku jakiś czas temu i wróciłam do niego dziś i
                                      tak się zastanawiam ile macie przed sobą lat i jakie traumatyczne
                                      przejścia za sobą?

                                      Miłe moje! Życie jest krótkie i nie ma sensu marnować go na
                                      zamiartwianie się - liczenie na to że On się 'poprawi' czy zmieni i
                                      oczekiwanie na lepsze jutro.
                                      • beatka1106 Re: Julio! Beatko! 17.09.07, 15:13
                                        U mnie to cały czas jest takie wahadło - góra dół góra dół. Ogólnie
                                        na codzień jest cudowny, kochany, dba o mnie, wyznaje miłości itp.
                                        Aż tu nagle taki "skok w bok" kiedy nagle znika bez słowa, czasem
                                        potafi go nie być nawet miesiąc albo i więcej a potem wraca i znów
                                        wszystko jest na swoim miejscu i pełna miłość. I weź zrozum tego
                                        dziwnego faceta i jego zniknięcia =/ Ufam mu, ale czasem to czekanie
                                        jest tak bolesne, że dopadają mnie wątpliwości czy on na pewno
                                        jeszcze wróci i zastanawiam co on w tym czasie robi..
                                        • julia0001 Re: Julio! Beatko! 17.09.07, 15:28
                                          a gdzie on jest w tym czasie? rozmawialas o tym ze to cie boli ze
                                          sie niepokich martwisz o niego...
                                          • beatka1106 Re: Julio! Beatko! 17.09.07, 15:36
                                            No to różnie, raz mówi że pracował i nie miał czasu, raz że pojechał
                                            do mamy, raz że za duzo wypił i "odpłynął" od rzeczywistości i nie
                                            mógł nabrać siły do życia - to najczęściej, albo że się wplątał w
                                            jakąś afere czy coś narozrabiał itp.
                                      • julia0001 Re: Julio! Beatko! 17.09.07, 15:14
                                        jak nikt inny na swiecie wiem ze zycie jest krotkie bo swoja mlodosc
                                        spedzilam na oddziale szpitala...swoje piekne lata...wiec wiem jak
                                        cenne jest zycie...po tylu operacjach i zagrozeniach zycia...ale
                                        tylko milosc potrafi dac takie szczescie, czemu isc na latwizne na
                                        egoizm a moze by tak zaryzykowac raz w zyciu co mamy do stracenia,
                                        pare lez...? i tylko tyle...
                                        • jerii Re: Julio! Beatko! 17.09.07, 15:23
                                          Tyleże miłość uszczęśliwia a nie umartwia..
                                          • julia0001 Re: Julio! Beatko! 17.09.07, 15:29
                                            to chyba kazda z nas wie....mi milosc daje energie do zycia
                                          • beatka1106 Re: Julio! Beatko! 17.09.07, 15:32
                                            Ja wiem, tylko jeśli potrafi zniknąć bez słowa i nie być go ponad
                                            miesiąc.. to czy to jest wporządku wobec mnie? Mam czasem wrażenie,
                                            że on sobie robi tam co chce i wykorzystuje moje dobre serce bo wie
                                            że jak wróci powie kilka miłych słówek, jakoś tam się wytlumaczy że
                                            przeprasza że nie mógł sie odezwać itd i mu wybacze że bedzie ok. Ja
                                            go nie ograniczam, chce to niech pójdzie na impre z kolegami niech
                                            się bawi itp nie zabraniam mu ale czy to nie jest "specjalne"
                                            wykorzystywanie mnie? :( Może i on tak odreagowywuje i nie mam się
                                            czym martwić ale jak mnie moze zwyczajnie oszukuje?! Choć to był by
                                            dla mnie mocny szok. Nie wiem co o tym myśleć..
                                            • julia0001 Re: Julio! Beatko! 17.09.07, 15:44
                                              to rzeczywiscie dziwne...zachowanie a moze on nie dojrzal do bycia
                                              na stale z toba i chce byc z toba i zarazem nie byc...jest albo
                                              ucieka bez slowa...bo to co on robi to chyba ucieczka, jakby sie nie
                                              mogl zdecydowac i zyl w dwoch swiatach jednoczesnie...w swiecie gdy
                                              jest z kobieta i w swiecie kumpli szalonych imprez co jest glupota
                                              bo z kobieta tez mozna szalec upijac sie na impreazach, zabraniasz
                                              mu np, pic bawic sie czy cokolwiek ze tak ucieka do wolnosci?
                                              • beatka1106 Re: Julio! Beatko! 17.09.07, 15:54
                                                No i chyba tak jest, że żyje w dwóch światach tak jakby. Ja mu
                                                niczego nie zabraniam ale wiesz.. kumple to są zawsze kumple. Przy
                                                kobiecie czasem nie wypada robić pewnych rzeczy i może dlatego nie
                                                chce czasem pić ze mna, tylko sam z kumplami. Zajmuje się wtedy
                                                tylko sobą a nie musi martwić się o mnie, żeby później mnie
                                                odprowadzić czy by nikt mi czegoś złego nie zrobił czy coś. Więc
                                                chyba musze poczekać aż on dojrzeje, wydorosleje z niby beztroskiego
                                                życia z kumplami i uzna że ja jestem najważniejsza.
                                                • julia0001 Re: Julio! Beatko! 17.09.07, 16:00
                                                  dokladnie z kobieta zawsze mozna poszalec potanczyc napic sie ale
                                                  nie jak swiania ale kulturalnie malzenstwo to nie skazanie na
                                                  grzecznosc i nude...to zalezy od nas...jek lubimy wrazenia, i
                                                  jestesmy zwiazkiem partnerskim szczerym czemu razem czasem nie
                                                  zaszalec wyjsc gdzies spontanicznie napic sie ubrac dla siebie
                                                  pieknie a potem kochac w niedozwolonym miejscu albo w domku w
                                                  ciszy...
                                                  • beatka1106 Re: Julio! Beatko! 17.09.07, 16:09
                                                    No i tak jest najfajniej :D o to chodzi, by było spontanicznie i my
                                                    tak też oboje lubimy. Ale facet myśli troche inaczej, że mu czasem
                                                    nie dokońca wypada, że się bede wstydziła później za niego jak coś
                                                    się brzydko zachowa (choć nigdy tak z mojej strony nie jest), to
                                                    jest jego honor i męska duma, ze on w moich oczach w mojej obecności
                                                    ma być idealnym gentelmenem :p I chodź mu to mówie, że cokolwiek nie
                                                    zrobi to dla mnie i tak jest boski to on i tak ma swoje zdanie. :)
                                                  • julia0001 Re: Julio! Beatko! 17.09.07, 16:49
                                                    skads to znam...:) u mnie jest tak samo...nic nie pije jest az za
                                                    idealnie grzeczny a mnie roznosi bo pragne wrazen wyjsc imprez...a
                                                    jemu sie wydaje ze nie wypada...alez ci mezczyzni to gluptasy
                                                  • beatka1106 Re: Julio! Beatko! 17.09.07, 17:03
                                                    No wlaśnie. i weź mu przemów do rozumu, że Tobie to się podoba i Ty
                                                    chcesz szaleć razem z nim.. ach Ci mężczyźni :] Albo są grzeczniutcy
                                                    jak aniołki, albo sami pójdą się bawić - jak to jest w moim
                                                    przypadku i znikają na jakiś czas a ja sama czekam i czekam..
                                                  • julia0001 Re: Julio! Beatko! 17.09.07, 17:18
                                                    glupki nie obrazajac ich mysla sobie co innego a my co innego mi tez
                                                    w moim mezczyznie brakuje szalnstw ze mna...wczoraj mial miec meskie
                                                    party wiec mu mowie ze pojde z nim ...a on ze nie bo to same
                                                    prymitywy...i w koncu sam nie poszedl mimo ze go namawialam zeby sam
                                                    szedl...glaby ci mezczyzni...nie wiedza ze kochamy ich nawet
                                                    pijanych wesolych i szalonych...
                                                  • beatka1106 Re: Julio! Beatko! 17.09.07, 19:28
                                                    Dokładnie! Mój to akurat ma aż za dużo chyba tego szaleństwa, ale
                                                    chyba myśli że ja nie jestem do tego zdolna, znaczy że mu nie wypada
                                                    namawiać mnie do takich rzeczy choć ja bym sama chciała, ale on
                                                    uważa on ze mna tak nie może.. więc jak chce się mocno zabawić to
                                                    idzie sam.
    • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 18.09.07, 11:03
      Nie wiem skad u mezczyzn takie myslenie? na jakiej podstawie takie
      wnioski? przeciez najszczesliwszy jest zwiazek, w ktorym mozemy byc
      dla siebie partnerami...raz kochanami, raz przyjaciolmi...gdy zyjemy
      z koms i wiemy ze ta osoba kocha nas ale tez daje nam
      wolnosc...wolnosc bycia soba, bo kochamy przeciez mezczyzn takimi
      jakimi sa ludzmi, raz szalonymi, raz grzecznymi...przeciez ludzie
      maja rozne nastroje, bywaja zmienni...to smutne ze on tak mysli,
      stereotypowo ze zycie z zona to juz jest pozbawione szalenstwa
      spontanicznosci zabawy...ze pewne rzeczy nie wypadaja, nie wiem skad
      takie myslenie? takie wzory wyniosl z dziecinstwa...przeciez macie
      zyc razem a nie obok siebie, kobieta na dni gdy sie chce byc
      spokojnym a kumple jak sie chce wyszalec...zwiazek to
      partnerstwo...on zle mysli
      • beatka1106 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 18.09.07, 14:43
        No źle myśli, niestety.. i nic do niego nie dociera. Przykre to, ale
        prawdziwe.. Wiec albo to akceptuje i czekam aż może zmądrzeje albo
        odchodze. Z tym, że każda z tych decyzji nie bedzie dla mnie miła.
        Tak jakbym wybierała rodzaj cierpienia :(
        • julia0001 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 18.09.07, 16:55
          mozesz sprobowac z nim porozmawiac zmienic takie myslenie, pokazujac
          ze bedziesz go kochala rowniesz szalonego.....moze on to robi z
          obawy ze jak zobaczysz jak pije i ze wedlug niego np. wyglada jak
          swiania z kumplami opowiada sprosne zarty, klna na potege i pija do
          umarlego...pokaz mu ze takiego go czasami...ale bardzo czasami ;)
          zeby sie nie rozbestwil kochasz tez...ze tez masz dni gdy chcesz
          poszalec napic sie z kobietkami...potanczyc, pooceniac meskie cialka
          aktorow...to calkowicie normalne!!!
          • beatka1106 Re: oczekiwanie na trudna rozmowe... 18.09.07, 21:07
            Juz kiedys z nim o tym gadałam i nic, ale ok, postaram sie teraz
            wykazać jeszcze więcej miłości, wyrozumiałości i zdecydowanie
            bardziej otwartej rozmowy i mówienia wszystkiego wprost! :D Moze cos
            dotrze do niego wkoncu. Tylko teraz to najpierw musze się modlić o
            to by on w ogóle jeszcze wrócił.. a później na pewno z nim pogadam.
            Dzięki za pomoc :*

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka