kapsel26
02.10.07, 12:29
Nie udzielam się na tym forum, ale prawdę mówiąc nie mam się do kogo zgłosić,
więc liczę na waszą pomoc.
Jesteśmy razem ponad rok i jest miło, sympatycznie, tak jak być powinno. W
zasadzie nie ma sie do czego przyczepić. Jest tylko jeden problem. Mam schize
na punkcie bylych mojego faceta. Mam wrazenie, ze kilka z tych kobiet było dla
niego tak ważnych, ze ja jestem juz tylko poprawką po nich. Przykłady?
Czasami, tak totalnie od czapy zapoda tekst w stylu "z innymi miałem
równoczesne orgazmy, a z tobą jakos mi sie nie udaje." Albo po nieprzyjemnej
akcji jaka wywinęła jego kolejna eks, kiedy próbowałam mu wytłumaczyc, ze nie
ma racji, powiedział, ze jej wierzy, bo to bardzo poukladana i mądra kobieta,
w domysle - to co ty mówisz nie ma racji bytu.
Ostatnio po awarii komputera mielismy jakies mega problemy z ustawieniami,
wszystko sie przetasowało i trafiłam na maila do jednej z nich, co prawda
odpowiedz na jej wiadomosc, ale fajnie sie zaczynała, od słów "świeta spedzam
sam" i ze jest dla niego bardzo wazna, ma piekne oczy i uśmiech i bedzie ja
ciepło wspominał, szkoda, tylko, ze swieta spedzalismy razem.
I niby jakos to na codzien płynie, planujemy dziecko, wspolny dom, przyszłość
itd, ale ja ciagle gdzies tam czuje i totalnie sobie z tym nie radze w sensie
z tymi jego poprzednimi kobietami.
Jestem głupia i niedowartościowana, czy moze powinnam sie spakowac i
wyprowadzic, bo z takimi obiekcjami daleko razem nie zajdziemy.
pozdrawiam