kredka_kredka_kredka
30.10.07, 00:27
Witam drogich forumowiczów:)Mój problem jest dość nietypowy. Pewnie każdy z Was po przeczytaniu tytułu,pomyślał sobie,że niczym nie różnie się od typowego przeciętnego Polaka, który bezskutecznie poszukuje pracy i nigdzie nie może zostać przyjęty. Otóż u mnie sprawa kształtuje się trochę inaczej. Praca jest.I jestem tego w pełni świadoma. Ale...czy robienie pizzy, zbieranie liści i śmieci z ulic/alejek, roznoszenie ulotek, cięcie mięska w kebabie:P, praca przy telefonie jako maszyna, którą równie dobrze mogłaby zastąpić sekretarka (automatyczna oczywiście;), siedzenie przy monitorze przez 8 h szukając nowych klientów, stanie na promocjach głupkowato się uśmiechając po 10h dziennie-CZY TO WSZYSTKO MOŻNA NAZWAĆ PRACĄ?:/
Zarabianiem pieniędzy,może owszem,dorabianiem także, ale szlag mnie trafiał, gdy wykonując już którąś z wyżej wymienionych funkcji, wpatrywałam się w sufit marząc o czymś na miarę moich sił, ambicji i marzeń?!
Zamieszkuję aglomerację śląską (w pobliżu Katowic),także z tego typu stanowiskami nie ma absolutnie większego problemu. Większość moich rówieśników, którzy nie kontynuują nauki, są wniebowzięci,że mogą przyrobić trochę grosza. A zatem młode dziewczyny gnieżdżą się w telepizzach, mcdnaldach, biedronkach i innych tego typu wyzyskiwaczach małoletnich, zacierając ręcę,że będą mogły za "ciężko"zarobione pieniądze sprezentować sobie nowe spodnie/kurteczkę etc;)
A ja?!Mam 19 lat, studiuję w trybie zaocznym. Z paru posad,gdzie miałam już zarezerwowane miejsce, zrezygnowałam po dłuższym namyśle. W jednym zakładzie pracy oferowano mi 2000zł,ale zrezygnowałam ze względu na rodzaj wykonywanej pracy(monotonia,nudy,siedzenie przy biurku).
Z przerażeniem patrzę,że na rynku pracy dla takich jak jak ja miejsca.Co ciekawsza oferta praca, zawiera wymóg co namniej rocznego doświadczenia i 3 lat studiów...Jestem osobą młodą, ambitną, pełną życia i energii i jestem w 100% pewna,że niejednokrotnie dzięki predyspozycjom własnym, dzięki osobowości i pewnym cechom charakteru, mogłabym spokojnie przewyższać w wynikach kogoś starszego ode mnie,z doświadczeniem.
To smutne,że dla takich jak ja nie ma miejsca;)
Mam nadzieję,że nikt nie zlinczuje mnie za moją ambicję,chęć brania wszystkiego co najlpesze,a także za marzenia,pragnienia osiągnięcia osobistego sukcesu..
Ale jak widać,chęci nie zawsze się liczą.
Dziękuję wszystkim ,którzy dotarli do końca tego nacechowanego emocjonalnie bełkotu i pozwolili mi się wyżalić:)
P.S.Ah,zapomniałabym,że jeszcze można być przedstawicielem handlowym, co akutalnie również mnie nie satysfakcjonuje...no i jakimś sprzedawcą(specjalistą:P)ds.kapitału, o czym absolutnie nie mam zielonego pojęcia i co w ogóle mnie nie ciekawi..
Pozdrawiam!