prom_do_szwecji
01.11.07, 00:55
Mój facet ma byłą żonę i syna. Studencka wpadka, krótki zwiazek.
Była żona totalnie nieszkodliwa - rozstali sie 7 lat temu, ale co
oczywiste syna wychowuja wspólnie. Mój T. rozkochany w synu do
granic możliwości. To bardzo fajne i czasami myślę sobie, że
chciałabym, aby moje dzieci miały takiego ojca. W stosunku do mnie
też prawie ideał - opiekuńczy, pomocny i partnerski. Czasami mnie
tylo nachodzą czarne mysli, ze może facet, który ma zobowiazania, to
cieżki materiał na partnera życiowego, że nie wezmiemy ślubu w
kościele...Chociaz przyznam szczerze - jak dotad nie odczułam, zeby
jego dziecko było dla mnie jakas przeszkoda. Przeciwnie, ciesze sie
z kazdej piatki i martwie sie, jak kaszle.
Macie jakies doświadczenia z facetami z "odzysku". Rzeczywiscie nie
jest łatwo? Czy ja tylko czarnowidztwo uprawiam?