27.07.03, 22:42
Nie pamietam juz kiedy dostalam taki prawdziwy list.Najnormalnieszy w
kopercie ze znaczkiem lezacy sobie w skrzynce.Cala korespondencja lub
wymiana zdan odbywa sie za pomoca maili lub SMS-ow.Troche mi tego szkoda.A o
listach od chlopakow he he he kiedys juz nie wspomne.To dopiero byly
emocje ,potrafil taki list i tydzien isc,ale fajnie bylo.
Obserwuj wątek
    • czarna33 Re: List 27.07.03, 22:44
      A zapomnialam dodac ,ze mnie tak nastroil mail od mniamniowicza.Co niektorzy
      pewnie wiedza kto to jest:)
      • raszefka Re: List 27.07.03, 22:53
        Uwielbiam pisać listy i je dostawać. Kiedyś pisywałyśmy do siebie z koleżanką
        ze studiów (!). POdrzucałyśmy sobie te lsty do szafek. Codziennie
        potrafiłam "wysmarować" do niej 10 stron maczkiem. Ale miałyśmy ubaw...

        A maili nie potrafię. Jakoś długopis w ręku dajemi więcej możliwości.

        Daaaawno nie dostałam listu :(
    • summa Re: List 27.07.03, 22:51
      Ja się tak odzwyczaiłam od pisania, że mi się "charakter" popsuł i bazgrzę jak
      kura pazurem.
      • aankaa Re: List 27.07.03, 23:00
        summa napisała:

        > Ja się tak odzwyczaiłam od pisania, że mi się "charakter" popsuł i bazgrzę
        > jak kura pazurem.

        pocieszyłaś mnie,
        myślałam, że tylko mi się to przytrafiło
        • summa Re: List 27.07.03, 23:38
          aankaa napisała:

          > pocieszyłaś mnie,
          > myślałam, że tylko mi się to przytrafiło

          :)))
          Nawet jak już muszę napisać list (zazwyczaj do kogoś, kto nie ma dostepu do
          sieci), to pisze go na komputerze...
          • aankaa Re: List 27.07.03, 23:43
            żeby ludziom nie było przykro patrzeć na te gryzmoły
            zaczęłam pisać drukowanymi literkami :)
    • Gość: anE Re: List IP: *.acn.waw.pl 27.07.03, 22:58
      ja kiedys poznalam b.fajnego chlopaka (z in. miasta) przez Net, oprocz
      standardowych codziennych maili pisalismy do siebie tradycyjne listy, oboje
      odpisywalismy od razu, wiec kazde z nas mialo w tygodniu 2 normalne listy i co
      najmniej 7 maili.. to bylo super. pamietam, ze co 2-3 dn. wyczekiwalam
      odpowiedzi, przychodzac do domu zagladam do skrzynki, bralam psa, szlam na
      spacer, siadalam na lawce nad stawem (mamy na osiedlu piekne stawy, mnnnn...) i
      czytalam powoli list delektujac sie kazdym slowem.. (5-6str. zazwyczaj). kiedy
      skonczylam - czytalam jeszcze raz... b.milo to wspominam.

      pozdr.
      • Gość: Anka do anE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.03, 23:17
        Gość portalu: anE napisał(a):

        > ja kiedys poznalam b.fajnego chlopaka (z in. miasta) przez Net, oprocz
        > standardowych codziennych maili pisalismy do siebie tradycyjne listy, oboje
        > odpisywalismy od razu, wiec kazde z nas mialo w tygodniu 2 normalne listy i
        co
        > najmniej 7 maili.. to bylo super. pamietam, ze co 2-3 dn. wyczekiwalam
        > odpowiedzi, przychodzac do domu zagladam do skrzynki, bralam psa, szlam na
        > spacer, siadalam na lawce nad stawem (mamy na osiedlu piekne stawy, mnnnn...)
        i
        >
        > czytalam powoli list delektujac sie kazdym slowem.. (5-6str. zazwyczaj).
        kiedy
        > skonczylam - czytalam jeszcze raz... b.milo to wspominam.
        >
        > pozdr.


        i jak to sie skonczylo?
        • Gość: ponpon Re: do anE IP: *.itpp.pl 27.07.03, 23:31
          oj tak tak!
          • moniorek1 listy milosne 27.07.03, 23:54
            Ja zbieralam wszystkie listy milosne jakie kiedykolwiek dostalam.Pierwszy jest
            sprzed 15 lat. W chwilach chandry wyciagalam je i sobie czytalam.
            • aankaa Re: listy milosne 27.07.03, 23:55
              też zbierałam
              w chwili chandry wyciągnęłam i



              podarłam
              teraz nie mam co czytać
              • betty-bt Re: listy milosne 28.07.03, 00:06
                ja tez mialam sporo takich liscikow. pierwsze jeszcze z czasow podstawowki!
                wszysciutkie ladnie zapakowane w zielonym pudeleczku... zginely przy
                przeprowadzce :( szkoda. lubilam do nich zagladac.
                • capa_negra Re: listy milosne 29.07.03, 12:45
                  mam takich listów - nie tylko miłosnych - całe duże pudło w piwnicy
                  straszny ze mnie chomik i pewnie dlatego przezyły i przeprowadzke i remont....
                  muszą sobie znaleść kiedyś wolna chwile - przytargam pudło z moimi ukochanymi
                  pamiatkami,a przy okazji posprzatam piwnice..
    • aguszak Re: List 28.07.03, 16:28
      Kiedyś bardzo dużo pisywałam z moją najukochańszą siostrą cioteczną i jednym
      takim...
      Teraz nie pisuję listów w ogóle, tylko kartki z urlopu - wypisuję ich straszne
      masy ;)))
      Może warto wrócić do nałogu pisania listów tradycyjnych - to wyrabia charakter,
      nie tylko pisma...
      • Gość: sarhaw Re: List IP: *.dmpbk.com.pl 28.07.03, 16:36
        A ja jeszcze takie pisuję. Żadko, ale jednak. Coprawda pisze je na komputerze
        (bo bazgrzę jak kura pazurem - nie do odczytania), ale później drukuję i
        wysyłam w tradycyjnej kopercie, ze znaczekiem i w ogóle. To miłe później czekać
        na dopowiedź, bo nie wszyscy moi znajomi mają już dostęp do sieci.
        Rzeczywiście, im dłużej dłużej nie piszę tradycyjnych listów, tym bardziej do
        nich tęsknię...
        • Gość: Linn Re: List IP: *.dialup.tiscali.it 28.07.03, 17:03
          Ja otrzymalam jeden od poczatku roku i raz odpowiedzialam / z pomoca mojego
          Compy II /.
    • lyche1 Re: Profilaktyka przeciw Piotrusiowi :))nt 29.07.03, 00:05
      • ashanti5 Re: Profilaktyka przeciw Piotrusiowi :))nt 29.07.03, 14:27
        a ja zawsze dużo pisałam i dużo piszę i będę pisać. mam około 20 osób z całego
        świata, z którymi wymieniam się listami. mam setki listów w szafie i strasznie
        szkoda mi ich spalić, ale trzeba będzie to kiedys zrobic.
    • agick wiecie co... 29.07.03, 14:36
      jedna rzecz jest straszna... to, że listy, które potem wkładacie do koperty ze
      znaczkiem piszecie na kompie.......
      przecież to dehumanizacja!! co z tego, że bazgrzemy..? Co z tego, że czasem
      wkradnie się błąd - taki list ma charakter, jest kawałkiem piszącej osoby -
      czasem pachnie perfumami, czasem są na nim ślady łez lub.... kawy..... ale to
      list pisany odręcznie!!
      nie wyobrażam sobie pisania listu ze znaczkiem na kompie. bazgrzę skandalicznie
      ale odręcznie. taki list ma duszę kochani. pismo z kompa kojaży mi się z cv
      pisanym do firmy. albo listem motywacyjnym.
      pozdrawiam, agi
      • aguszak Re: wiecie co... 29.07.03, 14:40
        No ja list na kompie napisałam raz do mojej siostry ciotecznej (ukochanej
        zresztą) i mimo to, że ozdobiłam go pięknymi powklejanymi rysunkami, to dostało
        mie się że hej! Od tamtej pory piszemy tylko za pomocą naszych rączek i...
        serduszek :)))
        Pozdrowionka Agi :)))
        • agick i właśnie o to w tym chodzi....:) 29.07.03, 14:52
          do listu trzeba usiąść, zastanowić się, napisać... to jest pewien rytuał. a
          klepanie go na kompie jest dla mnie nie do zaakceptowania. równie dobrze można
          potem zmienić imię odbiorcy, parę detali w tekście i wysłać do 50 ciu innych
          osób... fu!

          też bym obsobaczyła moją siostrę jak by mi przysłała "cv" ozdobione
          kwiatkami...:))
          • the_dzidka Ale sa jeszcze przeszkody... 29.07.03, 15:28
            agick napisała:

            > do listu trzeba usiąść, zastanowić się, napisać... to jest pewien rytuał. a
            > klepanie go na kompie jest dla mnie nie do zaakceptowania.

            Piszę wszystkie listy na komputerze z prostego powodu: przy pisaniu odręcznym
            bardzo, ale to bardzo boli mnie nadgarstek :-( Niemniej jednak zawsze -
            ZAWSZE!! pytam potencjalnego adresata, czy mu to nie robi róznicy. jeszcze nikt
            nigdy mi nie powiedział, że woli listy pisane ręcznie.
            • agick dzidko..:) 29.07.03, 15:56
              to wszystko kwestia osobistego podejścia do tematu - jak by mnie moja koleżanka
              zapytała czy jeśli napisze do mnie na kompie, to nie bedę miała z tego powodu
              problemu - moja odpowiedż byłaby NIE. Bo lubię dostawać listy.. ale osobiście
              (gdzieś tam w sercu na dnie) wolałabym "odręczne bazgroły"... i dlatego sama
              zawsze bazgrzę. bo na pytanie "czy mogę na kompie" wiem, że nikt nie
              powie "nie, nie możesz".... ale list ze znaczkiem to list ze znaczkiem. i już.
              dla mnie rzecz jasna.
              • the_dzidka Re: dzidko..:) 30.07.03, 11:07
                > ale list ze znaczkiem to list ze znaczkiem. i już.
                > dla mnie rzecz jasna.

                Dla mnie tez. Bo ja te listy tylko PISZĘ na kompie, podpisuję rzecz jasna
                odręcznie, wkladam do koperty, naklejam znaczek i... Poczta Polska rulezz!
          • aguszak Re: i właśnie o to w tym chodzi....:) 29.07.03, 15:30
            agick napisała:

            > też bym obsobaczyła moją siostrę jak by mi przysłała "cv" ozdobione
            > kwiatkami...:))

            Dla ścisłości, droga Ago, konikami morskimi :-P
      • raszefka Sama prawda!!! 29.07.03, 14:54
        W odręcznym piśmie jest dusza autora listu :)) Kiedyś dostałam mailem życzenia
        świąteczne, znalazłam się tam gdzieś w środku listy "Do:" Nieprzyjemne.

        A już największą... głupotą chyba są smsy z pozdrowieniami z wakacji :PPP
      • summa Re: wiecie co... 29.07.03, 16:36
        agick napisała:

        > jedna rzecz jest straszna... to, że listy, które potem wkładacie do koperty
        ze
        > znaczkiem piszecie na kompie.......
        > przecież to dehumanizacja!! co z tego, że bazgrzemy..? Co z tego, że czasem
        > wkradnie się błąd - taki list ma charakter, jest kawałkiem piszącej osoby -
        > czasem pachnie perfumami, czasem są na nim ślady łez lub.... kawy..... ale to
        > list pisany odręcznie!!

        Agick, masz świetą rację! Ja tak robię niestety z lenistwa :(
        Ale ostatnio moja córuńcia mnie zdrowo opieprzyła za taki liscik, więc muszę
        się przemóc i wrócić do bazgrołów!
        • Gość: Linn Re: wiecie co... IP: *.dialup.tiscali.it 30.07.03, 07:34
          Niestety wiekszosc z listow, ktore dostawalam to byly wlasnie bazgroly.
          Cieszyly, gdyz je dostawalam, ale czytanie ich to byla meka. Wolalabym
          osobiscie te z komputera. Teraz pisze tylko do starszej osoby, ktora / majac
          klopoty ze wzrokiem / bardzo ucieszyla sie z wersji komputerowej. Najpierw ja o
          to zapytalam. Inni na szczescie przysylaja juz e-maile. Czasy listow
          perfumowanych i kolorowych papeterii juz minely. Moe i szkoda. A Wasze listy
          jakie sa? Spojrzcie na nie obiektywnie.
          • raszefka Re: wiecie co... 30.07.03, 10:06
            Obiektywnie czytelnie, ale drobniutko. Zawsze na kolorowym papierze,
            odpowiednim do nastroju, osoby, pory roku, z ręcznymi emotikonami ;))) - można
            jeszcze lepsze miny wyrysować.

            Oooooch, zostało mi tyle kolorowych papeterii, których nie mam jak wykorzystać :
            (
    • mamalgosia Re: List 30.07.03, 12:01
      A ja na szczęście pamiętam doskonale, co to za uczucie: wyciągać liścik ze
      skrzynki, otwierać go ze zniecierpliwieniem... Koresponduję tradycyjną pocztą z
      wieloma osobami i nie zamieniłabym tego na żadne maile, chociaż przyznaję, ze
      SMSy bardzo lubię
    • Gość: Gal Re: List IP: polpak:* / 192.168.100.* 31.07.03, 00:08

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka