Zdrada przyjaciolki - dlugie

IP: 195.217.253.* 30.07.03, 18:01
Mam do Was takie pytanie. Co byscie zrobily, gdyby przydarzylo Wam sie cos
podobnego.

Bylam z pewnym facetem, nazwijmy go Tom (gdyz byl cudzoziemcem) przez jakies
poltora roku. W miedzyczasie zamieszkalam w jednym pokoju malego mieszkania z
dosc bliska kolezanka, powiedzmy Magda. Wspolne mieszkanie razem i ta sama
praca szybko sprawily, ze dotychczasowa dobra znajomosc przerodzila sie w
przyjazn. Zwierzalysmy sie sobie, opowiadalysmy sobie o naszym zyciu -
wiadomo, jak to w przyjazni, a zwlaszcza, gdy dzieli sie ten sam pokoj...
(nocne pogaduchy!)

Trwalo to prawie rok. Zdazylam jej opowiedziec o moim zwiazku z Tomem, ona o
swoich nieudanych zwiazkach.

Magda nie znala Toma. Spotkala go pierwszy i jedyny raz przez przypadek,
kiedy robilysmy zakupy i spotkalysmy go. Widziala go minute, bo zaraz potem
rozeszlismy sie on w swoja strone, my w swoja. Od tego czasu czasem mowila mi
jaka to jestem szczesciara bo mam takiego przystojnego faceta, ze ona sobie
pewnie nigdy zycia nie ulozy i takie tam.

Zycie chcialo, ze rozstalismy sie z Tomem. Bardzo to przezylam, choc zerwanie
bylo z mojej winy. Spotkalam tez kogos nowego. Wsparcia szukalam u Magdy,
zwierzajac sie jej jak mi ciezko, co przezywam, jak on to przezyl. Sluchala
mnie, radzila, wspierala.

W tym samym czasie, a bylo to we wrzesniu zeszlego roku Magda sie
wyprowadzila - do dzis nie znam prawdziwych powodow tej przeprowadzki.
Zamieszkalam z inna kolezanka i nasz kontakt z Magda bardzo sie ograniczyl.
Spotkalysmy sie moze ze 2 razy, ale regularnie wysylalysmy do siebie majle z
informacjami co sie w moim zyciu dzieje.

Czesto pisala Magda o nowych randkach, o facetach (musze w tym miejscu
zaznaczyc, ze jest to osoba jakby powiedziec, malo towarzyska, nie chodzaca
na dyskoteki, taka "z prowincji", szara myszka).

Pewnego dnia Magda zakomunikowala, ze wreszcie sie zakochala "w kims
realnym", ze to ten jedyny. Z dnia na dzien posypaly sie listy o jej
bezgranicznym szczesciu, o delikatnych rekach jej nowego faceta, o tym jak
mdleje na jego widok, jak bardzo go pragnie, jak on ja piesci. I co ja
wszystko na to. Zaczela pytac o rzeczy typu, w co sie ubrac na nastepna
randke, a co powiedziec, jak facet da jej kwiatka, gdzie ma z nim pojsc, co
pic. Pytania byly coraz czesciej z natury "a do jakich miejsc chodzilas z
Tomem", "czy kupowal Ci kwiaty", "gdzie Cie zabieral", "czy kupowal Ci
prezenty" - mialo to sluzyc nie wiem, porownaniu z jej nowym facetem?
Cieszylam sie razem z nia, ze wreszcie znalazla kogos komu chciala zaufac.
Wciaz pytala co ma robic, jak sie zachowywac. Zaczela pytac na ktorej randce
powinna z nim isc do lozka, o to kiedy ja z Tomem poszlam do lozka. Pytala o
wiele intymnych rzeczy, o ktorych chyba nie chce pisac na forum. Wszelkie
pytania z mojej strony, kim jest ten facet, co robi, jak ma na imie, zbywala
mowiac, ze to nie ma znaczenia, bo ona wie, ze on jest dobrym czlowiekiem. Na
pytania skad to wie, mowila tajemniczo "bo ja wiem, ze tak jest. Znam go
dobrze"

Sytuacja ta trwala ok. 2 miesiace. Po dwoch miesiacach pewnego dnia spotkalam
Toma. O tym spotkaniu powiedzialam Magdzie. Wieczorem wyslala do mnie smsa,
ze facet, o ktorym mi opowiadala w szczegolach to byl wlasnie... Tom.

Poczulam sie fatalnie. Rozplakalam sie. Nie mam pojecia w jaki sposob dotarla
do niego - facet jest cudzoziemcem. Nie mam pojecia dlaczego zrobila to za
moimi plecami, dlaczego podpytywala mnie o intymne szczegoly mojego zwiazku z
nim. Podstepnie udajac przyjazn. I spotykajac sie z nim jednoczesnie. To byl
dla mnie szok.

Zerwalam z nia wszelki kontakt. Od tego czasu minely 4 miesiace, a mnie to
wciaz dreczy. Czuje sie jakby przesladowala mnie jakas psychopatka.

Napisalam tego posta, zeby, nie wiem, w jakis sposob sie oczyscic. Co o tym
myslicie? Co byscie zrobily na moim miejscu?
    • julla Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie 30.07.03, 18:09
      Gdzie problem? Nie bardzo rozumiem. Dziewczyna zakochała się w Twoim BYŁYM
      chłopaku, a ponieważ przekroczyłyście wcześniej barierę tzw. 'intymnych
      zwierzeń' to, pewnie dość zafiksowana, zaczęła wypytywać. Ty jej odpowiadałaś,
      więc ona drążyła dalej. Nagle i niespodziewanie okazało się, że to dla Ciebie
      temat tabu.
      Chyba nic ponadto (?)
      • Gość: Dosia Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie IP: 195.217.253.* 30.07.03, 18:18
        No wlasnie. Niby nic sie nie zdazylo, ale dla mnie ta sytuacja byla po prostu
        chora. Pomyslec, ze przeciez ona musiala mojego bylego wysledzic w Warszawie!
        Wiedziala mniej wiecej gdzie on mieszka, ale nic wiecej. On jej tez nie znal.
        Po prostu jak sobie wyobraze to jak ona na niego czyha za rogiem(?)... Ciarki
        mnie przechodza.

        Poza tym moze dopelni obrazu jezeli powiem, ze Magda bardzo czesto nasladowala
        mnie we wszystkim. Odkupowala ode mnie moje ciuchy, kiedy ja cos kupowalam,
        kupowala to samo na drugi dzien. Uzywala tych samych kosmetykow. Moge mnozyc
        przyklady. I to po prostu najbardziej mnie mierzi. BO chciala miec wszystko to
        co ja, nawet faceta - za kazda cene.

        Ja to naprawde rozumiem i nie mam do niej zalu, ze ona sie spotykala z moim
        bylym. To nie o to chodzi. Takie rzeczy sie zdarzaja. Chodzi o to, ze
        opowiadala mi o jego delikatnych rekach na swoim ciele, podczas gdy ja nie
        wiedzialam o kogo chodzi. Moje pytanie brzmi, czy nie uwazacie, ze ona miala
        cos z glowa? Czy nie przekroczyla pewnej granicy?

        Czy Wy opowiadalybyscie swojej bliskij przyjaciolce jak dobrze Wam z ich bylym
        facetem, gdzie on Was dotyka nie mowiac jej, ze o tego faceta chodzi - to
        przeciez perfidne! Dla mnie to swiadczy o jakis problemach psychicznych. I tak
        wlasnie uwazam. Uwazam ja za osobe chora i nieszczesliwa. Zerujaca na szczesciu
        innych, zazdrosna do granic zdrowego rozsadku. Byl kiedys taki
        film "sublokatorka" - klimat dokladnie taki sam.
        • Gość: hania :o) Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie IP: *.virnxx1.adsl.tele.dk 30.07.03, 18:22
          znam twoj przypadek - prawie jednak ze jestem wrecz wyczulona do tego nie
          doszlo moja "przyjaciolka" chciala odbic mi MEZA!
        • aise Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie 30.07.03, 18:24
          odnosze sie tylko do tego fragmentu, bo on dla mnie jest kluczowy. otóż nie.
          nie opowiedziałabym mojej nawet najbliższej przyjaciółce o żadnych delikatnych
          rękach, bo NIGDY o takich rzeczach nie opowiadam NIKOMU. gdyby nie tego typu
          gawędziarstwo (nie rozumiem zresztą po co opowiadac o swoich intymnych
          przeżyciach komukolwiek poza osoba bezpośrednio zainteresowaną), nie byłoby
          zadnego problemu. dowiedziałabyś się, że jest z twoim byłym facetem i to
          wszystko. zgubiło was paplanie.

          >
          > Czy Wy opowiadalybyscie swojej bliskij przyjaciolce jak dobrze Wam z ich
          bylym facetem, gdzie on Was dotyka nie mowiac jej, ze o tego faceta chodzi -
          to przeciez perfidne! Dla mnie to swiadczy o jakis problemach psychicznych. I
          tak wlasnie uwazam. Uwazam ja za osobe chora i nieszczesliwa. Zerujaca na
          szczesciu innych, zazdrosna do granic zdrowego rozsadku. Byl kiedys taki
          > film "sublokatorka" - klimat dokladnie taki sam.
        • julla Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie 30.07.03, 18:28
          Być moze jest bardzo zakompleksiona, bardzo niepewna siebie i swojej wartości
          jako kobiety- spróbuj tak na nią spojrzeć. Szuka jakiegoś wzorca, chce być kimś
          innym. Chyba nie jest chora, tak mi się wydaje mimo wszystko.
          Jesli tak źle podziała na Ciebie, to po prostu nie spotykaj się z nią
          • Gość: lolyta Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie IP: *.bct.bellsouth.net 30.07.03, 18:38
            W jednym z kryminalow A. Christie wystepowala dziewczyna zachowujaca sie bardzo
            podobnie - i ona symulowala jakas okreslona chorobe psychiczna w okreslonym
            celu. Wiec niewykluczone ze takie zachowania kwalifikuja sie jako cos wiecej,
            niz zwykle kompleksy. Oczywiscie kryminal sprzed 100 lat to nie podrecznik
            psychiatrii, ale niewykluczone ze Agatha opisala jakies zaburzenie faktycznie
            wystepujace w przyrodzie. Zreszta sama mialam "przyjaciolke" ktora tez sie
            starala baaardzo do mnie upodobnic - wlacznie z przejeciem mojego faceta - i
            ona calkiem normalna nie byla, inna sprawa ze ona bardzo chciala uciec w
            chorobe psychiczna - albo przynajmniej zeby ludzie mysleli o niej, ze jest
            wariatka - zeby usprawiedliwic niektore swoje dziwne zachowania. Pytanie, czy
            jesli ktos z wyrachowaniemk udaje wariata, to czy on tylko udaje, czy cos na
            rzeczy jest?
        • Gość: grogreg Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie IP: 212.160.165.* 31.07.03, 10:14
          To sie nazywa mania przesladowcza.
    • Gość: hania Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie IP: *.virnxx1.adsl.tele.dk 30.07.03, 18:13
      wedlug mnie to czysta zazdrosc. chcala "bidula" przezywac dokladnie to co
      przezywalas ty! znalazla sobie ofiare w postaci Toma i teraz sie za wszystkie
      swoje troski a twoje powodzenia odgrywa. z drugiej stony moze chciala sie
      odgryzc, bo uwazala ze ty sie za bardzo chwalilas znajomoscia z tomem - ale to
      tylko dociekania i wytlumaczenie natomiast Nic nie usprawiedliwia jej
      zachowania w stosunku do ciebie i Toma. Ciekawa jestem czy Tom wie skad ona
      wiedziala o jego ulubionych miejscach itp....
      • Gość: Dosia Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie IP: 195.217.253.* 30.07.03, 18:22
        Gość portalu: hania napisał(a):

        Ciekawa jestem czy Tom wie skad ona
        > wiedziala o jego ulubionych miejscach itp....

        Wie, poniewaz zadzwonilam do niego z awantura i poprosilam, zeby laskawie mnie
        do ich nowego zwiazku nie mieszali.

        A on? Wybaluszyl galy. Powiedzial, ze nie wie co tu sie dzieje i ze pogada z
        Magda. Pewnie pogadal, bo ona zadzwonila do mnie wsciekla i obrzucila mnie
        slowami nieparlamentarnymi. Wynika z tego, ze ... wcale nie byli ze soba, choc
        na pewno sie musieli spotkac (bo mial jej telefon i nie kryl ze ja zna). Nie
        wiem teraz czy ona sobie to wymyslila czy co?

        Nie sa jednak razem.
        • Gość: hania :o) Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie IP: *.virnxx1.adsl.tele.dk 30.07.03, 18:25
          mzcica sie jaj wsciekla i chciala w tobie wbudzic zazdrosc fuuuuuuuuj trucizna
          chodzaca kurka wodna bo bede przeklinac. kot ja przywlukl czy sroce spod ogona
          czy jak.....?
        • aguszak Ja myślę, że Ty chyba zazdrościsz im trochę... 31.07.03, 11:17
          Gość portalu: Dosia napisał(a):

          > Gość portalu: hania napisał(a):
          >
          > Ciekawa jestem czy Tom wie skad ona
          > > wiedziala o jego ulubionych miejscach itp....
          >
          > Wie, poniewaz zadzwonilam do niego z awantura i poprosilam, zeby laskawie
          mnie
          > do ich nowego zwiazku nie mieszali.
          >
          > A on? Wybaluszyl galy. Powiedzial, ze nie wie co tu sie dzieje i ze pogada z
          > Magda. Pewnie pogadal, bo ona zadzwonila do mnie wsciekla i obrzucila mnie
          > slowami nieparlamentarnymi. Wynika z tego, ze ... wcale nie byli ze soba,
          choc
          > na pewno sie musieli spotkac (bo mial jej telefon i nie kryl ze ja zna). Nie
          > wiem teraz czy ona sobie to wymyslila czy co?
          >
          > Nie sa jednak razem.

          Nie obraź się, ale widzę u Ciebie taki syndrom psa ogrodnika: sam nie zje, ale
          innemu też nie da... Sorki za porównanie, ale mi tutaj pasuje, jak ulał.
          • Gość: Dosia Re: Ja myślę, że Ty chyba zazdrościsz im trochę.. IP: 195.217.253.* 31.07.03, 11:51
            aguszak napisała:

            > Nie obraź się, ale widzę u Ciebie taki syndrom psa ogrodnika: sam nie zje,
            ale
            > innemu też nie da... Sorki za porównanie, ale mi tutaj pasuje, jak ulał.
            >


            Dlaczego tak sadzisz? Uwazasz, ze nie powinnam z nim rozmawiac na ten temat? Po
            pierwsze wydaje mi sie, ze mialam prawo wyrazic swoja zlosc i poprosic, zeby
            mnie do tego nie mieszali, po drugie on chyba mial prawo wiedziec o tym, ze
            panienka, ktora za nim lata (i prawdopodobnie sledzi) i wyobraza sobie wielka
            milosc (bo w koncu na to wyszlo), wyciaga nasze intymne szczegoly ode mnie.

            Naprawde nie zal mi, ze moj byly kogos moze miec. To ze nam nie wyszlo? Trudno.
            Ale tu naprawde chodzi o cos wiecej niz tylko ich zwiazek.
        • Gość: miłka Dajcie spokój! Znowu podpucha. IP: *.chello.pl 31.07.03, 14:44
          Gość portalu: Dosia napisał(a):

          > Nie sa jednak razem.

          A za chwilę napiszesz: "a w ogóle to wyssałam wszystko z palca". Tylko po co?
          • Gość: Dosia Re: Dajcie spokój! Znowu podpucha. IP: 195.217.253.* 31.07.03, 15:09
            Milko. Niestety nie wymyslilam tej historii. Czy to wazne, czy sa razem czy
            nie? Po tej calej akcji, kiedy ja sie dowiedzialam i zadzwonilam do niego, po
            paru tygodniach dowiedzialam sie, ze nie sa razem. Nie wiem dlaczego, a co
            najwazniejsze czy w ogole byli ze soba, czy to uroilo sie tylko w glowie mojej
            ukochanej przyjaciolki. Ale to nie o to chodzi.
      • optymistic psiapsiółki 31.07.03, 01:43
        Droga Dosiu,
        nawet nie wiesz jak wiele takich sytuacji ma miejsce.......
        gdzie jedna z przyjaciółek chce upodobnić się do drugiej,nie będę tu opisywała
        o swoim podobnym przypadku,ale powiem co myśle na temat Twojego.No więc:

        1)Owa Magda nasłuchała się od Ciebie opowieści,jak cudowny jest Tom i uroiło
        się dziewczynie że się w nim zakochała...A gdy Ty się rozstałaś z Tomem,ta
        szybko skorzystała z okazji i go "przechwyciła"

        2)z tego co czytałam,to niektóre dziewczyny nie widzą problemu w tym co się
        stało,bo w końcu rzecz dotyczy BYLEJ przyjacióBki i BYLEGO faceta.A czyz nie
        obrzydliwe jest to ze owa Magda sluchajac najintymniejszych zwierzen
        wykorzystuje je pózniej w osiagnieciu wlasnego celu??????????Okropnosc.....

        3)po trzecie,musze z nieukrytym zalem przyznac ze bardzo,ale to BARDZO malo
        znam takich wlasnie przyjaciolek,ale takich prawdziwych,od serca,szczerych i
        zyczliwych.Ja sama mam przyjaciolke ale nie znamy sie na tyle dlugo by
        opowiadac sobie tak intymne szczegoly..........

        4)i to by bylo na tyle.......choc na koniec dodam jeszcze za ta Madzia to
        wcale taka szara myszka nie byla,jak sie pozniej okazalo.........

        pozdrawiam
        • Gość: Dosia Re: psiapsiółki IP: 195.217.253.* 31.07.03, 10:43
          optymistic napisała:

          > 1)Owa Magda nasłuchała się od Ciebie opowieści,jak cudowny jest Tom i uroiło
          > się dziewczynie że się w nim zakochała...A gdy Ty się rozstałaś z Tomem,ta
          > szybko skorzystała z okazji i go "przechwyciła"
          >

          Najszmieszniejsze jest to, ze wcale sie nie nasluchala o tym jaki on cudowny :)
          Bo wcale cudowny nie byl. Dlatego sie rozstalismy. Natomiast w momencie kiedy
          wyszla na jaw cala historia, ona obrzucila mnie blotem mowiac jak bardzo na
          niego nie zasluzylam, bo tylko ona go kocha, a ja nie... :))

          > 4)i to by bylo na tyle.......choc na koniec dodam jeszcze za ta Madzia to
          > wcale taka szara myszka nie byla,jak sie pozniej okazalo.........


          Sama mi to powiedziala, prawie cytat, "bo wiesz, ja to jestem taka cicha
          woda"...
          • aguszak Re: psiapsiółki 31.07.03, 11:20
            Gość portalu: Dosia napisał(a):

            > Sama mi to powiedziala, prawie cytat, "bo wiesz, ja to jestem taka cicha
            > woda"...

            Cicha woda nie znaczy wcale to samo, co szara myszka...
    • Gość: Miki i 'Tom' naprawde lubi szare myszki z prowincji? IP: *.gen.twtelecom.net 30.07.03, 18:44
      ?
      • Gość: ewa no i masz.. IP: *.dip.t-dialin.net 30.07.03, 19:02
        tak sie dziewczyna nasuchalam opowiadan o ksieznieczec, ze sama zachciala nia
        byc!
        mimo wszystko, troche zachowanie bez samu. przyjazn ponad wszystko!!!!!
        obojetnie czy to ex czy nie..lapy precz
    • Gość: Gal Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie IP: polpak:* / 192.168.100.* 30.07.03, 23:54
      • lunatica Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie 31.07.03, 02:01
        nie rozumiem... chciała być taka jak ty, tak? przecież wiedział, że się
        rozstaliście w twojej winy... jakaś chora sprawa. no i trzeba uważać komu się
        zwierzamy ;-)
    • Gość: grogreg Pies ogrodnika IP: 212.160.165.* 31.07.03, 10:05
      Zdrada? Jaka zdrada. Nie chcialas juz Tom`a. Zerwalas z nim. Nie powinnas miec
      pretensji ze kogos sobie znalazl. Tak samo nie powinnas miec pretensji do
      przyjaciolki. Zachowala sie wobec ciebie uczciwie. Z tego co napisalas
      fascynacja Magdy Tom`em zaczeja sie gdy byliscie jeszcze razem. Jednak nie
      podebrala Ci go. Zwinela go dopiero dgy sie roztaliscie.
      ale tak to czasami bywa ze porzucone dobro nabiera wartosci gdy kto sie nim
      zainteresuje.
      • Gość: Dosia Re: Pies ogrodnika IP: 195.217.253.* 31.07.03, 10:47
        Gość portalu: grogreg napisał(a):

        > Zdrada? Jaka zdrada. Nie chcialas juz Tom`a. Zerwalas z nim. Nie powinnas
        miec
        > pretensji ze kogos sobie znalazl.


        No wlasnie to chce powiedziec. Ja wcale nie mialam pretensji o to, ze on sobie
        kogos znalazl i ze to byla Magda. Naprawde zycze im wszystkiego najlepszego, bo
        to nie moja sprawa z kim jest moj byly. Chodzi raczej o jej postepowanie, o
        ukrywanie tego przede mna i wyciaganiu ze mnie zwierzen na jego temat.


        > Zachowala sie wobec ciebie uczciwie.


        Czy uczciwoscia nazywasz sytuacje kiedy ona do Ciebie dzwoni przed polnoca z
        pytaniem, i szepcze przez telefon czy moge jej powiedziec na ktorej randce z
        Tomem poszlam do lozka, bo ona nie wie co robic, bo jest u tego faceta i sie
        zastanawia jak sie ten wieczor skonczy. Dzwonila od niego! Czy to jest
        uczciwe???

        To byl tylko przyklad.
        Z tego co napisalas
        > fascynacja Magdy Tom`em zaczeja sie gdy byliscie jeszcze razem. Jednak nie
        > podebrala Ci go. Zwinela go dopiero dgy sie roztaliscie.
        > ale tak to czasami bywa ze porzucone dobro nabiera wartosci gdy kto sie nim
        > zainteresuje.

        Masz racje. To stalo sie dopiero po rozstaniu, ale jak sobie pomysle, ze ona
        caly czas ziala nienawiscia do mnie myslac, ze tylko ona zasluguje na niego, bo
        ja go nie kocham... A jednoczesnie udawala przyjaciolke.
        • Gość: grogreg Re: Pies ogrodnika IP: 212.160.165.* 01.08.03, 12:01

          > > Zachowala sie wobec ciebie uczciwie.
          >
          >
          > Czy uczciwoscia nazywasz sytuacje kiedy ona do Ciebie dzwoni przed polnoca z
          > pytaniem, i szepcze przez telefon czy moge jej powiedziec na ktorej randce z
          > Tomem poszlam do lozka, bo ona nie wie co robic, bo jest u tego faceta i sie
          > zastanawia jak sie ten wieczor skonczy. Dzwonila od niego! Czy to jest
          > uczciwe???

          Wskazuje raczej na brak wyczucia i pewna infantylnosc Twojej przyjaciolki. Ale
          nie na zamierzone dreczenie.


          > Z tego co napisalas
          > > fascynacja Magdy Tom`em zaczeja sie gdy byliscie jeszcze razem. Jednak nie
          >
          > > podebrala Ci go. Zwinela go dopiero dgy sie roztaliscie.
          > > ale tak to czasami bywa ze porzucone dobro nabiera wartosci gdy kto sie ni
          > m
          > > zainteresuje.
          >
          > Masz racje. To stalo sie dopiero po rozstaniu, ale jak sobie pomysle, ze ona
          > caly czas ziala nienawiscia do mnie myslac, ze tylko ona zasluguje na niego,
          bo
          >
          > ja go nie kocham... A jednoczesnie udawala przyjaciolke.

          Zazdroscic komus to jeszcze nie nienawidzic. Nie tykala nie swojego, nie
          podbierala. W naszych czasach ciezko o takie zachowania.


    • anahella Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie 31.07.03, 10:52
      Ja tu widze dwa problemy:

      1. Nie pogodzilas sie z tym, ze twoj byly moze kogos miec
      i do tego twoja przyjaciolke - a przeciez to byly, wolno
      mu kogos miec.
      2. Jak sie okazalo ze ten zwiazek to tylko fantazja
      dziewczyny to wydaje mi sie ze ona ma jakies wielkie
      problemy emocjonalne.

      Chyba powinnas sie nia zajac - takie fantzjowanie nie jest
      zdrowe.
    • Gość: lola Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.03, 11:28
      Wg mnie bład tkwił w zbytniej szczerosci i paplaninie na temat twojego
      zwiazku, wybacz ale nawet przyjaciólce pewnych rzeczy sie nie mówi, chyba ze
      nam za bardzo nie zalezy. A jezeli tak jest to niech przyjaciólka sie cieszy
      kims, na kogo ty nie miałas ochoty i tyle.Ona zapewne bała sie twojej reakcji,
      chciała przy nim wypasc jak najlepiej, wiec stad pytania co on lubi. Masz
      kogos, to sie nim zajmij a im zycz wszystkiego dobrego. Pzdr
      • Gość: Dosia Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie IP: 195.217.253.* 31.07.03, 11:44
        Gość portalu: lola napisał(a):

        > Wg mnie bład tkwił w zbytniej szczerosci i paplaninie na temat twojego
        > zwiazku, wybacz ale nawet przyjaciólce pewnych rzeczy sie nie mówi, chyba ze
        > nam za bardzo nie zalezy. A jezeli tak jest to niech przyjaciólka sie cieszy
        > kims, na kogo ty nie miałas ochoty i tyle.Ona zapewne bała sie twojej
        reakcji,
        > chciała przy nim wypasc jak najlepiej, wiec stad pytania co on lubi. Masz
        > kogos, to sie nim zajmij a im zycz wszystkiego dobrego. Pzdr


        Dziekuje Wam za wszystkie posty. Wiem, ze to trudno opisac na forum cala
        sytuacje, a wlasciwie nie tyle historie, co towarzyszacy jej ten chory klimat.
        Osoby, ktore Magde znaja wiedza o czym mowie. Nie ma sensu, zeby opowiadala
        cala jej historie i to jaka jest w ogole, bo to nie ma znaczenia. Ja po prostu
        sie w pewnym momencie wystraszylam, ze jest to osoba niezrownowazona.
        Przestraszylam sie kiedy uswiadomilam sobie, ze byc moze mnie sledzila, bo skad
        wiedziala, gdzie Tom mieszka? Znala ulice, ale ulica jest "dluga i szeroka".
        czy sledzila mnie, czy wyczekiwala za rogiem na niego? Dla mnie to jest chore.
        Przyznam sie, ze w tym okresie bez srodkow uspakajajacych sie nie obylo :)

        Dzieki za posty, bo wiem przynajmniej, ze takie "psychopatki" nie sa tylko
        moimi przyjaciolkami, ze jest ich wsrod nas bez liku :) Troszke mi tez Wasze
        posty pomogly sie wreszcie zdystansowac do tego. Rozmyslalam o tym od kilku
        miesiecy, ale nie ma to jak wylac swe zale na forum, a nuz ktos zrozumie :)
        jeszcze raz dziekuje.

        A co do szczerosci. To tez nie jest tak do konca, ze nasza szczerosc byla
        kompletna. Nigdy nie opowiadalysmy sobie rzeczy typu jaki on jest w lozku, jak
        mnie dotyka. Zwierzalam sie jej raczej z takich normalnych zyciowych problemow.
        Dlatego tym bardziej zdziwilo mnie, ze nagle zaczela o takie szczegoly pytac -
        ale to juz bylo kiedy ona z nim byla (albo nie byla, sama juz nie wiem czy to
        nie byly jej fantazje)...
        • aguszak Najlepsza rada... 31.07.03, 11:55
          ... to odetnij się od tego zupełnie i nie myśl już o tym. Było minęło i nie
          rozpamiętuj, ani nie wyobrażaj sobie, jak to ona Cię, albo jego śledziła.
          Pozdrowionka i głowa do góry :)
        • Gość: aankaa Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie IP: *.crowley.pl 31.07.03, 15:46
          Gość portalu: Dosia napisał(a):

          > A co do szczerosci. To tez nie jest tak do konca, ze nasza szczerosc byla
          > kompletna. Nigdy nie opowiadalysmy sobie rzeczy typu jaki on jest w lozku,
          jak mnie dotyka. Zwierzalam sie jej raczej z takich normalnych zyciowych
          problemow.
          > Dlatego tym bardziej zdziwilo mnie, ze nagle zaczela o takie szczegoly
          pytac - ale to juz bylo kiedy ona z nim byla (albo nie byla, sama juz nie wiem
          czy to nie byly jej fantazje)...



          a ja nie rozumiem jednego
          dlaczego rozmawiałaś z nią o "takich szczegółach" (jak to nazywasz)
          czy nie można odpowiedzieć ...wiesz, to naprawdę zbyt osobiste pytanie itp

          teraz masz pretensje raczej do siebie, że odpowiadałaś na te pytania (mylę
          się ?)
          • Gość: Dosia Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie IP: 195.217.253.* 31.07.03, 16:05
            Gość portalu: aankaa napisał(a):

            >
            > a ja nie rozumiem jednego
            > dlaczego rozmawiałaś z nią o "takich szczegółach" (jak to nazywasz)
            > czy nie można odpowiedzieć ...wiesz, to naprawdę zbyt osobiste pytanie itp
            >
            > teraz masz pretensje raczej do siebie, że odpowiadałaś na te pytania (mylę
            > się ?)

            O sprawach bardzo intymnych nie rozmawialam, bo z nikim na te tematy nie
            rozmawiam. Na rzeczone pytanie kiedy poszlam pierwszy raz z nim do lozka
            odpowiedzialam pokretnie tlumczac jej, ze nic jej nie da jezeli jej to powiem,
            bo sama powinna to wiedziec kiedy bedzie gotowa isc z facetem do lozka. Ale tu
            chodzi o to, ze jak ona mogla w ogole o to pytac, a nie o to co ja
            odpowiedzialam. Moj terazniejszy chlopak byl przy tej rozmowie i tez sie
            zdenerwowal dlaczego Magda dzwoni do mnie i pyta o takie rzeczy.

            Ale do osobistych pytan zaliczam, czy bylo mi z nim dobrze, jak sie do mnie
            zwracal, jakich zdrobnien uzywal, czy dawal mi kwiaty, czy drapal po plecach,
            czy mnie bil, czy byl porywczy i czy go aby na pewno kochalam - na te pytanie
            odpowiadalam, jak przyjaciolce. I sa dla mnie pytania, ktorych wolalabym zeby
            mi wtedy nie zadawala.
          • Gość: Dosia Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie IP: 195.217.253.* 31.07.03, 16:08
            Gość portalu: aankaa napisał(a):

            > > a ja nie rozumiem jednego
            > dlaczego rozmawiałaś z nią o "takich szczegółach" (jak to nazywasz)
            > czy nie można odpowiedzieć ...wiesz, to naprawdę zbyt osobiste pytanie itp
            >
            > teraz masz pretensje raczej do siebie, że odpowiadałaś na te pytania (mylę
            > się ?)


            A tak na marginesie nie rozumiem dlaczego z przyjaciolka nie mozna by na te
            tematy rozmawiac? W liceum ze starymi przyjaciolkami opowiadalysmy
            sobie "pikantne" szczegoly smiejac sie przy tym do rozpuku. Ja z tego wyroslam,
            ale to nie znaczy, ze uwazam, ze dwie przyjaciolki nie moga na ten temat
            rozmawiac. I na pewno nie maja do siebie o to pretensji pod warunkiem, ze druga
            pozniej nie wykorzysta tych slow przeciwko pierwszej - a moje slowa zostaly
            wykorzystane zeby mi uzmyslowic jaka jestem zdzira, bo ja go nie kochalam, a
            ona go kochala do szalenstwa.
            • Gość: Dora film IP: *.int.warszawa.sint.pl 31.07.03, 16:22
              Polecam Ci film, ktory byl na ekranach kin w lutym. "Kocha.... Nie kocha!" z
              Audrey Tatou.
              • aankaa Re: film 31.07.03, 19:54
                obejrzę film, i co ? myślisz, że zrozumiem takie zwierzanie się ?
                co innego (o tym pisałaś wcześniej) "pogaduchy do poduchy", a co innego reszta
                (o której też wspomniałaś)

                a licealne pogaduszki ze szczegółami - każda przez to przeszła (tyle, że więcej
                było w tym naszych fantazji jak życia)

                dlaczego uważasz, że Magda "zrobiła z Ciebie" ździrę ?
                dalej tego nie jestem w stanie pojąć
                • aankaa Re: film 31.07.03, 20:01
                  > tu chodzi o to, ze jak ona mogla w ogole o to pytac, a nie o to co ja
                  > odpowiedzialam. Moj terazniejszy chlopak byl przy tej rozmowie i tez sie
                  > zdenerwowal dlaczego Magda dzwoni do mnie i pyta o takie rzeczy.

                  przecież sama pisałaś o Magdzie, że to taka mysz
                  może chciała "skorzystać z rady przyjaciółki"

                  > Ale do osobistych pytan zaliczam, czy bylo mi z nim dobrze, jak sie do mnie
                  > zwracal, jakich zdrobnien uzywal, czy dawal mi kwiaty, czy drapal po plecach,
                  > czy mnie bil, czy byl porywczy i czy go aby na pewno kochalam - na te pytanie
                  > odpowiadalam, jak przyjaciolce.

                  i tu "pies pogrzebany" (teraz to już "po ptakach"), ale trzeba było wtedy się
                  zastanowić czy na tego typu pytania się odpowiada

                  > I sa dla mnie pytania, ktorych wolalabym zeby mi wtedy nie zadawala.

                  teraz wolałabyś ?
                  czy już wtedy Cię one "bolały" ale "w imię przyjaźni" odpowiadałaś "jak na
                  spowiedzi" ?

                  nie musisz odpowiadać na moje posty
                  wystarczy, że się zastanowisz
                  i na przyszłość będziesz bardziej "skryta"
                  • Gość: Dosia Re: film IP: 195.217.253.* 01.08.03, 10:34
                    aankaa napisała:
                    >
                    > przecież sama pisałaś o Magdzie, że to taka mysz
                    > może chciała "skorzystać z rady przyjaciółki"

                    Dokladnie. Tylko, ze ja nie wiedzialam w jakiej sprawie "radze". Gdybym
                    wiedziala, nie radzilabym. NIe radzilabym czy ma jechac ze swoim facetem na
                    urlop i gdzie, gdybym wiedziala o jakim facecie ona mowi. Chyba, ze wczesniej
                    powiedzialaby mi z kim sie spotyka. Moze bym to przelknela i poradzila - ale
                    wiedzialabym przynajmniej na czym stoje.

                    >
                    > i tu "pies pogrzebany" (teraz to już "po ptakach"), ale trzeba było wtedy się
                    > zastanowić czy na tego typu pytania się odpowiada


                    A czy Ty nie odpowiadasz na pytanie kolezanek, czy Twoj facet jest fajny i
                    mily? Nie plotkujecie, czy lubi bokserki, czy zwykle majtasy? Dla mnie to sa
                    normalne rzeczy, o ktorych sie mowi nawet z dalszymi znajomymi - nie ma w tym
                    nic intymnego. Tak jak mowie - intymne pytania "wykrecalam ogonem" i nie
                    odpowiadalam na nie. Mowilam ogolnie, wiesz Magdo to jest tak i tak w zyciu
                    pomiedzy kobieta i mezczyzna itp. itd. NIc osobistego. Tyle, ze ona pytala o to
                    w kontekscie KONKRETNEJ osoby, ktora byl moj byly facet! Ona mi opowiadala o
                    swoich wizytach u ginekologa (antykoncepcja), bo przygotowuje sie do
                    tego "pierwszego razu"! Pytala co ma powiedziec swojemu facetowi. Przeciez
                    gdybym wiedziala, ze mowi o moim bylym...! I to jest wlasnie okropne.



                    > teraz wolałabyś ?
                    > czy już wtedy Cię one "bolały" ale "w imię przyjaźni" odpowiadałaś "jak na
                    > spowiedzi" ?


                    Ona mnie wtedy tak bardzo nie bolaly, bo te, ktore mnie bolaly (sex) po prostu
                    olewalam. Ale te niewinne pytania okazaly sie wcale nie takie niewinne tylko
                    ukierunkowane na pewien cel. Gdybym wiedziala, ze ona w tym momencie kreci z
                    moim bylym nie opowiadalabym jej o nim. Rozumiesz? Mi nie chodzi o pytania i
                    zwierzenia, ktore padly przed jej znajomoscia z nim, a jedynie o te pytania i
                    zwierzenia, ktore mialy miejsce kiedy ona JUZ z nim byla, a mimo to wyciagala
                    ode mnie - uwazam, ze to jest nie fair, bez wzgledu na to, czy byly to pikantne
                    szczegoly czy banalne pytania o to, czy on lubi herbate czy kawe. Gdyby
                    postawila sprawe jasno - sluchaj, spotykam sie z "Tomem" i chcialabym sie od
                    Ciebie czegos o nim dowiedziec - byc moze bym to zrozumiala, bo przeciez z nim
                    juz nie bylam, a i jej zyczylam dobrze. Problem w tym, ze ona pytala, a ja nie
                    wiedzialam jaki ma w tym cel.


                    >
                    > nie musisz odpowiadać na moje posty
                    > wystarczy, że się zastanowisz
                    > i na przyszłość będziesz bardziej "skryta"

                    Oczywiscie, ze bede. Jestem juz wyczulona na takie osoby - zerujace na zyciu
                    innych i niedowartosciowane, "szare myszki". Nigdy wiecej
                    takiej "przyjacioleczki".

                    Dzieki za posty :)
    • remo29 Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie 01.08.03, 10:55

      > Napisalam tego posta, zeby, nie wiem, w jakis sposob sie oczyscic.

      Oczyścić? Jeeezu, jesteś gorsza niż pies ogrodnika! Przecież twoja przyjaciółka
      nie podprowadziła ci faceta; sama go zostawiłaś, a teraz prychasz jaka ona
      podła...
      • Gość: Dosia Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie IP: 195.217.253.* 01.08.03, 11:54
        remo29 napisał:

        >
        > > Napisalam tego posta, zeby, nie wiem, w jakis sposob sie oczyscic.
        >
        > Oczyścić? Jeeezu, jesteś gorsza niż pies ogrodnika! Przecież twoja
        przyjaciółka
        >
        > nie podprowadziła ci faceta; sama go zostawiłaś, a teraz prychasz jaka ona
        > podła...

        Czyli chyba nie przeczytalas tego co napisalam. Ona go nie podprowadzila,
        owszem, ale po naszym rozstaniu WYSLEDZILA go w Warszawie! To nie tak, ze
        przypadkiem sie spotkali. Nie mialysmy ZADNYCH wspolnych znajomych przez
        ktorych mogla go poznac. Facet jest cudzoziemcem. Myslisz ze latwo znalezc
        czlowieka w takim miescie jesli sie go widzialo przez jedna minute w zyciu? To
        jest dla mnie chore - i to sklania mnie do przepuszczenia, ze psiapsioleczka ma
        cos nierowno pod sufitem. Czy wyobrazasz sobie jaka determinacje trzeba w sobie
        miec, zeby odszukac czlowieka, ktorego sie nie zna? Stac godzinami na ulicy, na
        ktorej mieszka? A moze wysiadywac w silowni, do ktorej on chodzi? Musiala
        zapalac "miloscia" do niego DUZO WCZESNIEJ, nawet go nie znajac, chociaz
        czlowiek z moich opowiesci nie byl nawet krysztalowy. Dla mnie to jest chore.
        Musiala miec to co ja, czy co? Ja nie wyobrazam sobie, ze moglabym zapalac
        miloscia do faceta swojej kolezanki, ktorego nawet nie znam! Po prostu nie
        miesci mi sie to w glowie. Dla mnie to niedojrzalosc nastolatki zaczytanej w
        Bravo, a jej sie wydawalo, ze to wielka milosc, ktora usprawiedliwia jej
        nekanie mnie pytaniami o jego zyciowe przyzwyczajenia i inne, bez wspomnienia
        ani slowem, ze wlasnie za nim lazi.

        Ja sie po prostu przestraszylam jej zachowania. Bo okazalo sie, ze mieszkalam
        przez tyle czasu z osoba chora psychicznie - bo dla mnie takie postepowanie to
        choroba. To naprawde nie chodzi o moja zazdrosc, bo przeciez nawet ze soba nie
        sa.
        • diab.lica Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie 01.08.03, 12:10
          gdybym zaczela spotykac sie z bylym factem mojej przyjaciolki (nie widze
          przeszkod) powiedzialabym jej o tym. ukrywajac to czulbym sie nielojalnie.
          ale twoj stosunek do przyjaciolki mnie zastanawia. przyjaciolka ktora widziala
          twojego chlopaka tylko jedna minute w zyciu. przyjaciolka z ktora
          mieszkalyscie razem i nie mialyscie wspolnych znajomych. zabawne ze piszesz ze
          magda jest szara myszka i chciala miec wszystko to co ty nawet faceta. taka
          byla wasza przyjazc? zawsze patrzylas na nia z gory?
          • remo29 Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie 01.08.03, 12:45

            > magda jest szara myszka i chciala miec wszystko to co ty nawet faceta. taka
            > byla wasza przyjazc? zawsze patrzylas na nia z gory?

            No, no i pierwszy raz szara myszka ma coś, czego nie ma ta "lepsza" - faceta.
            Kurczę, jakbym czytał scenariusz "Mody na sukces" odc.5976...
            • Gość: Dosia Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie IP: 195.217.253.* 01.08.03, 13:19
              remo29 napisał:

              >
              > > magda jest szara myszka i chciala miec wszystko to co ty nawet faceta. tak
              > a
              > > byla wasza przyjazc? zawsze patrzylas na nia z gory?
              >
              > No, no i pierwszy raz szara myszka ma coś, czego nie ma ta "lepsza" - faceta.
              > Kurczę, jakbym czytał scenariusz "Mody na sukces" odc.5976...


              Sluchaj. Ja tylko probuje wytlumaczyc sobie jakos jej zachowanie. Dla mnie
              naprawde wygladalo to, jakby ona miala satysfakcje, ze taki numer mi wykrecila.
              Jakby pokazac mi - mnie tez na to stac. Bardziej wydaje mi sie, sama sobie
              chciala udowodnic, ze wreszcie i ona moze miec faceta. Takich slow uzywala
              mowiac mi o tym.

              Nie twierdze, ze tak bylo. Nie jestem osoba zakompleksiona i naprawde nie musze
              sie uciekac do takiej oceny swoich kolezanek. NIe czuje sie ani lepsza ani
              gorsza w zaden sposob. Nie uwazam sie za najpiekniejsza na swiecie dziewczyne,
              ktora moze miec wszystko i wszystkich facetow, a moja kolezanka "szara myszka"
              to juz nie. Ale nie lubie jak ktos chodzi w tych samych ciuchach, uzywa tych
              samych kosmetykow, kupuje te same ksiazki, w koncu zakochuje sie w tym samym
              facecie, ktorego nawet nie zna. Nie jest to dla mnie sytuacja mila.
              • remo29 Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie 01.08.03, 15:25
                Gość portalu: Dosia napisał(a):

                > Ale nie lubie jak ktos chodzi w tych samych ciuchach, uzywa tych
                > samych kosmetykow, kupuje te same ksiazki, w koncu zakochuje sie w tym samym
                > facecie, ktorego nawet nie zna.

                Oj, księżniczko, polecam zamieszkanie w jakimś rezerwacie, gdzie będziesz mogła
                pielęgnować swoją oryginalność i niepowtarzalność. Tylko uważaj, bo może nie
                być nikogo poza dziczyzną, kto mógłby wydawać "achy" i "echy" na twój widok...
                • Gość: Dosia Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie IP: 195.217.253.* 01.08.03, 17:22
                  Nie zasluzylam sobie, zebys mnie tak sie do mnie odzywal/a. Latwo oceniac
                  ludzi, kiedy sie ich w ogole nie zna, prawda?
            • doroszka Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie 01.08.03, 22:17
              remo29 napisał:

              >
              > No, no i pierwszy raz szara myszka ma coś, czego nie ma ta "lepsza" - faceta.

              Nie czytasz uważnie - tu nie chodzi o to, kto ma faceta a kto nie, tylko o
              pewne zachowania, patologiczne zresztą, które zauważyła Dosia
              Gdybyś czytał uważnie, wyczytałbyś, że Dosia ma faceta :o)
          • Gość: Dosia Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie IP: 195.217.253.* 01.08.03, 13:04
            diab.lica napisała:

            > gdybym zaczela spotykac sie z bylym factem mojej przyjaciolki (nie widze
            > przeszkod) powiedzialabym jej o tym. ukrywajac to czulbym sie nielojalnie.
            > ale twoj stosunek do przyjaciolki mnie zastanawia. przyjaciolka ktora
            widziala
            > twojego chlopaka tylko jedna minute w zyciu. przyjaciolka z ktora
            > mieszkalyscie razem i nie mialyscie wspolnych znajomych. zabawne ze piszesz
            ze
            > magda jest szara myszka i chciala miec wszystko to co ty nawet faceta. taka
            > byla wasza przyjazc? zawsze patrzylas na nia z gory?


            No tak. Teraz wyjdzie na to, ze to ja jestem ta okropna :) Moze i jestem. Nic
            na to nie poradze. Zawsze bardzo mi przeszkadzalo, ze kupowala czesto te same
            ciuchy i uzywala tych samych kosmetykow. Tak, zawsze wydawalo mi sie, ze jest
            szara myszka, ktora nie potrafi byc soba i slepo wpatruje sie w innych. Bylo mi
            jej szkoda z tego powodu. Ale przeciez to nie powod, zeby z kims sie nie
            przyjaznic, skoro sie z nim mieszka w jednym pokoju? Oprocz tego wydawala sie
            tez mila dziewczyna, z ktora moge porozmawiac na rozne tematy. Pomylilam sie.
            Ona sama powiedziala mi, ze nigdy nie traktowala mnie jak przyjaciolke...
            Chociaz czesto uciekala sie do tego sformulowania. Ciekawe. Czy to kolejny
            przyklad obludy? Teraz mi sie tak wydaje.

            Co do znajomych to znala niektorych moich znajomych (powierzchownie), ale nie
            mojego faceta. Moze komus sie wydawac to glupie, ale tak po prostu bylo. Ja mam
            roznych znajomych - z pracy, ze studiow, z liceum - nie wszyscy sie ze
            wszystkimi znaja. A my rowniez nie znalysmy sie od dziecinstwa, tak naprawde
            poznalysmy sie blizej jak zaczelysmy ze soba mieszkac, a trwalo to rok - do
            pewnej sfery mojego zycia ona nie miala wstepu. Jej znajomych nie znalam, bo
            chyba niewielu ich miala tu w Warszawie. Zreszta co to ma do rzeczy?

            Zakonczmy juz ten temat, bo niedlugo Wam zycie moje cale opowiem :)
            Tak naprawde ktos kto nie przezyl takiej sytuacji nigdy do konca nie zrozumie.
            Moi znajomi mnie rozumieja i rowniez uwazaja ja za psychnicznie chora osobe.
            Trzeba po prostu znac caloksztalt sytuacji, ktorego niestety nie jestem w
            stanie na forum przedstawic. Dla mnie juz sam fakt sledzenia kogos jest
            wystarczajacy aby uznac taka osobe za niepoczytalna.
            • diab.lica Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie 01.08.03, 13:45
              przeciez czesciowo sie z toba zgadzam. gdybym zaczela sie spotykac z bylym
              mojej przyjaciolki czulabym sie nieswojo nie mowiac jej o tym. tutaj rozumiem
              twoje rozczarowanie.
              natomiast zarowno z twojego stosunku do niej i w druga strone wyglada mi to na
              przyjazn marnej jakosci
              wracajac do "sledzenia". mnie tez kiedys jeden facet "wysledzil". widywal mnie
              w autobusie "wysledzil" co studiuje i pojawil sie z kwiatkiem pod uczelnia pod
              koniec zajec. psychopata?
              koncze gdyz ta historia robi sie nudna.
              tobie tez radze o niej zapomniec. byly chlopak, byla przyjaciolka.
              • doroszka Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie 01.08.03, 22:21
                diab.lica napisała:


                > wracajac do "sledzenia". mnie tez kiedys jeden facet "wysledzil". widywal
                mnie
                > w autobusie "wysledzil" co studiuje i pojawil sie z kwiatkiem pod uczelnia
                pod
                > koniec zajec. psychopata?

                ale czy to był współlokator twojego byłego i wypytywał go skrycie o Twoje
                intymne zachowania i preferencje? jeśli tak - był psychopatą! ;)
                różnica nie jest wcale dyskretna, żeby jej nie zauważyć, diab.lico! :) pozdr.
        • remo29 Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie 01.08.03, 12:39
          Gość portalu: Dosia napisał(a):

          > Ona go nie podprowadzila,
          > owszem, ale po naszym rozstaniu WYSLEDZILA go w Warszawie!
          [...]
          > Musiala
          > zapalac "miloscia" do niego DUZO WCZESNIEJ,
          [...]
          > Ja sie po prostu przestraszylam jej zachowania. Bo okazalo sie, ze mieszkalam
          > przez tyle czasu z osoba chora psychicznie - bo dla mnie takie postepowanie
          to
          > choroba.

          No i co z tego, że go wyśledziła?? Miała na tyle czasu i pomysłu jak to zrobić,
          to i wyśledziła! Czy to jest jakieś przestępstwo odszukać w Warszawie jakąś
          mniej lub bardziej znajomą osobę? Nawet jeśli widziała go ułamek sekundy, to
          słuchając twoich opowieści "skleiła" sobie jakiś jego obraz. Widocznie to co
          zobaczyła oczami wyobraźni i swoimi własnymi spodobało jej się do tego stopnia,
          że po waszym rozstaniu postanowiła go odnaleźć. Sposobów na znalezienie kogoś
          jest mnóstwo i wcale nie trzeba się bawić w agenta Mouldera, w końcu Warszawa
          to nie Mexico City.
          NIE WIDZĘ w takim postępowaniu ani cienia choroby psychicznej. Uważam wręcz, że
          twoja była przyjaciółka była wobec ciebie po prostu lojalna. Dopóki facet był
          twój - trzymała się od niego z daleka.
          Natomiast wydaje mi się że z tobą coś jest nie tak - czy to nie jest
          przypadkiem tak, że to ty jesteś zazdrosna?
          • Gość: Dosia Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie IP: 195.217.253.* 01.08.03, 13:13
            remo29 napisał:


            > No i co z tego, że go wyśledziła?? Miała na tyle czasu i pomysłu jak to
            zrobić,
            >
            > to i wyśledziła! Czy to jest jakieś przestępstwo odszukać w Warszawie jakąś
            > mniej lub bardziej znajomą osobę? Nawet jeśli widziała go ułamek sekundy, to
            > słuchając twoich opowieści "skleiła" sobie jakiś jego obraz. Widocznie to co
            > zobaczyła oczami wyobraźni i swoimi własnymi spodobało jej się do tego
            stopnia,
            >
            > że po waszym rozstaniu postanowiła go odnaleźć.


            tego tez nie rozumiem... Jaki obraz sobie mogla skleic, skoro ja wcale go tak
            nie wychwalalam?


            Sposobów na znalezienie kogoś
            > jest mnóstwo i wcale nie trzeba się bawić w agenta Mouldera, w końcu Warszawa
            > to nie Mexico City.
            > NIE WIDZĘ w takim postępowaniu ani cienia choroby psychicznej.


            Naprawde dla Ciebie to normalne? Sama bys to zrobila? A dlaczego akurat ten,
            ktorego nawet nie znala? Dla mnie to jest nienormalne.


            Uważam wręcz, że
            >
            > twoja była przyjaciółka była wobec ciebie po prostu lojalna.


            Taaaak???? Super dzieki za taka lojalnosc. Skoro byla taka lojalna to dlaczego
            mi o tym nie powiedziala? Wyznala to dopiero wtedy kiedy mimochodem
            powiedzialam jej, ze spotkalam go i rozmawialam z nim, a on mi przeslal smsa z
            prosba o spotkanie? Czy poczula sie zagrozona czy co? Gdyby nie to to ta
            sytuacja trwala by dalej! Chciala mi po prostu pokazac, ze teraz ona tu rzadzi,
            czy co?


            Dopóki facet był
            > twój - trzymała się od niego z daleka.
            > Natomiast wydaje mi się że z tobą coś jest nie tak - czy to nie jest
            > przypadkiem tak, że to ty jesteś zazdrosna?


            O co mam byc zazdrosna. O faceta, ktorego zostawilam? Na milosc boska.
            • remo29 Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie 01.08.03, 15:08
              Histeryzujesz jak małolata. Facet był z tobą, ale już nie jest. Nikt temu nie
              jest winien - sama o tym zdecydowałaś. Teraz jest z nim twoja (była) koleżanka.
              Wielkie mi rzeczy. Mój kumpel ożenił się z moją byłą dziewczyną. I co? Mam go
              strzelić w pysk? Taki z niego kolega?? Jak zaczął się z nią spotykać, to nie
              dzwonił do mnie z pytaniem "czy mogę?", chociaż dobrze wiedział, że z nią
              niedawno byłem. A jakie u licha ma znaczenie, czy wpadł na nią w sklepie,
              spotkał w windzie, czy wyśledził gdzie mieszka i grał pod balkonem serenady na
              gitarze?
              Boszzz... Ludzie to naprawdę doszukują się spisków na każdym kroku... Jak nie
              komuniści, to Żydzi lub "najlepsze przyjaciółki". Nie wskoczyła do łóżka
              TWOJEMU facetowi, więc o co masz pretensje?
              • Gość: Dosia Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie IP: 195.217.253.* 01.08.03, 15:15
                OK. Przyjelam do wiadomosci.

                Zycze Ci abys nigdy na swojej drodze nie spotkal takiej osoby. Jesli myslisz,
                ze o faceta tu chodzi, to sie myslisz.
              • Gość: Alla Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie IP: *.a2000.nl 07.08.03, 18:15
                Remo ma absolutna racje. Nie widze tu zadnej zdrady. I rozumiem dlaczego nie
                powiedziala od razu, ze sie spotyka z twoim bylym - bo bala sie ze zareagujesz
                ostro tak jak teraz!!!!! Ze bedziesz zla, ze sa razem. Ze bedziesz sie czepiac.
                Gdyby powiedziala ci od razu, tez czulabys sie zdradzona. Powiedziala ci
                pozniej - czujesz sie zdradzona plus masz pretensje, ze nie powiedziala. I
                dobrze cie wyczula, dlatego jeszcze poczekala do chwili do ktorej nie mogla juz
                czekac dluzej(kiedy i tak sie prawie wydalo i wyslal do ciebie smsa).
                Jezeli ktos tu jest chory to tylko ty.
          • doroszka Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie 01.08.03, 22:26
            remo29 napisał:

            > NIE WIDZĘ w takim postępowaniu ani cienia choroby psychicznej. Uważam wręcz,
            że
            >
            > twoja była przyjaciółka była wobec ciebie po prostu lojalna.
            Szczególnie gdy w trakcie bycia z nim, nie mówi "przyjaciółce" o tym fakcie,
            tylko stara się wyciągnąć intymne szczegóły, żeby odkryć tę "receptę na bycie z
            facetem" ;)
            Dopóki facet był
            > twój - trzymała się od niego z daleka.
            zewnętrznie na pewno - a wyobraźnia sobie ;) :o)
            Ja tam Dosię rozumiem, choć nigdy mi się takie coś nie zdarzyło. I współczuję.
            I powiem jeszcze - nic dobrego z "przyjaźni" z takimi osobami, jak Dosia
            opisała, tylko dziwię się, że nie przewidziała, na co stać takie "ciche wody" i
            pozorne "szare myszki", które nie mają za wielu przyjaciół i próbują kopiować
            czyjeś życie i zachowania...
            • szczekuszka Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie 02.08.03, 09:39
              doroszka napisała:

              >> Szczególnie gdy w trakcie bycia z nim, nie mówi "przyjaciółce" o tym fakcie,
              > tylko stara się wyciągnąć intymne szczegóły, żeby odkryć tę "receptę na bycie
              z
              >
              > facetem" ;)

              Wydaje mi sie, ze mogla to zrobic z czystej niewiary w siebie i wyrachowania.
              Znajac jego nawyki, latwiej jej bylo go usidlic. Czy to jest az tak dziwne,
              zeby dopatrywac sie choroby psychicznej, badz manii przesladowczej??!!

              Bardziej interesuje mnie fakt, ze mieszkalas z nia rok i nie zauwazalas, ze ona
              udaje Twoja przyjaciolke?! Spalas z nia w jednym pokoju, ona Ciebie
              nasladowala, traktowala jak wzor (no bo jak to inaczej nazwac), duzo gadalyscie
              i nie zauwazylas, ze ona sie na to wszystko sili?!

              > Ja tam Dosię rozumiem, choć nigdy mi się takie coś nie zdarzyło. I
              współczuję.

              Ja tez wspolczuje, bo czego nie lubie to ludzi nachalnych, ale moim zdaniem
              Dosia troche wypolbrzymia. Ma faceta, Tom i Magda nie okazali sie ludzmi
              godnymi jej zaufania, to mozna ich po prostu OLAC i na przyszlosc wyciagnac
              wnioski z tej historii.
              Jesli Dosia bedzie sie nadala zastanawiala z kim mieszkala przez rok, to
              dojdzie do tego, ze powstanie scenariusz do filmu "Wspollokatorka 2", ktory
              zreszta Wam polecam;)!
              • Gość: Dosia Re: Zdrada przyjaciolki - dlugie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.03, 10:42
                Mam nadzieje, ze Sublokatorka 2 kiedys powstanie, ale... mam nadzieje, ze nie
                ze mna w roli glownej :)

                Dzieki Doroszka za poparcie :)

                W ogole Wam dziekuje!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja