Gość: Dosia
IP: 195.217.253.*
30.07.03, 18:01
Mam do Was takie pytanie. Co byscie zrobily, gdyby przydarzylo Wam sie cos
podobnego.
Bylam z pewnym facetem, nazwijmy go Tom (gdyz byl cudzoziemcem) przez jakies
poltora roku. W miedzyczasie zamieszkalam w jednym pokoju malego mieszkania z
dosc bliska kolezanka, powiedzmy Magda. Wspolne mieszkanie razem i ta sama
praca szybko sprawily, ze dotychczasowa dobra znajomosc przerodzila sie w
przyjazn. Zwierzalysmy sie sobie, opowiadalysmy sobie o naszym zyciu -
wiadomo, jak to w przyjazni, a zwlaszcza, gdy dzieli sie ten sam pokoj...
(nocne pogaduchy!)
Trwalo to prawie rok. Zdazylam jej opowiedziec o moim zwiazku z Tomem, ona o
swoich nieudanych zwiazkach.
Magda nie znala Toma. Spotkala go pierwszy i jedyny raz przez przypadek,
kiedy robilysmy zakupy i spotkalysmy go. Widziala go minute, bo zaraz potem
rozeszlismy sie on w swoja strone, my w swoja. Od tego czasu czasem mowila mi
jaka to jestem szczesciara bo mam takiego przystojnego faceta, ze ona sobie
pewnie nigdy zycia nie ulozy i takie tam.
Zycie chcialo, ze rozstalismy sie z Tomem. Bardzo to przezylam, choc zerwanie
bylo z mojej winy. Spotkalam tez kogos nowego. Wsparcia szukalam u Magdy,
zwierzajac sie jej jak mi ciezko, co przezywam, jak on to przezyl. Sluchala
mnie, radzila, wspierala.
W tym samym czasie, a bylo to we wrzesniu zeszlego roku Magda sie
wyprowadzila - do dzis nie znam prawdziwych powodow tej przeprowadzki.
Zamieszkalam z inna kolezanka i nasz kontakt z Magda bardzo sie ograniczyl.
Spotkalysmy sie moze ze 2 razy, ale regularnie wysylalysmy do siebie majle z
informacjami co sie w moim zyciu dzieje.
Czesto pisala Magda o nowych randkach, o facetach (musze w tym miejscu
zaznaczyc, ze jest to osoba jakby powiedziec, malo towarzyska, nie chodzaca
na dyskoteki, taka "z prowincji", szara myszka).
Pewnego dnia Magda zakomunikowala, ze wreszcie sie zakochala "w kims
realnym", ze to ten jedyny. Z dnia na dzien posypaly sie listy o jej
bezgranicznym szczesciu, o delikatnych rekach jej nowego faceta, o tym jak
mdleje na jego widok, jak bardzo go pragnie, jak on ja piesci. I co ja
wszystko na to. Zaczela pytac o rzeczy typu, w co sie ubrac na nastepna
randke, a co powiedziec, jak facet da jej kwiatka, gdzie ma z nim pojsc, co
pic. Pytania byly coraz czesciej z natury "a do jakich miejsc chodzilas z
Tomem", "czy kupowal Ci kwiaty", "gdzie Cie zabieral", "czy kupowal Ci
prezenty" - mialo to sluzyc nie wiem, porownaniu z jej nowym facetem?
Cieszylam sie razem z nia, ze wreszcie znalazla kogos komu chciala zaufac.
Wciaz pytala co ma robic, jak sie zachowywac. Zaczela pytac na ktorej randce
powinna z nim isc do lozka, o to kiedy ja z Tomem poszlam do lozka. Pytala o
wiele intymnych rzeczy, o ktorych chyba nie chce pisac na forum. Wszelkie
pytania z mojej strony, kim jest ten facet, co robi, jak ma na imie, zbywala
mowiac, ze to nie ma znaczenia, bo ona wie, ze on jest dobrym czlowiekiem. Na
pytania skad to wie, mowila tajemniczo "bo ja wiem, ze tak jest. Znam go
dobrze"
Sytuacja ta trwala ok. 2 miesiace. Po dwoch miesiacach pewnego dnia spotkalam
Toma. O tym spotkaniu powiedzialam Magdzie. Wieczorem wyslala do mnie smsa,
ze facet, o ktorym mi opowiadala w szczegolach to byl wlasnie... Tom.
Poczulam sie fatalnie. Rozplakalam sie. Nie mam pojecia w jaki sposob dotarla
do niego - facet jest cudzoziemcem. Nie mam pojecia dlaczego zrobila to za
moimi plecami, dlaczego podpytywala mnie o intymne szczegoly mojego zwiazku z
nim. Podstepnie udajac przyjazn. I spotykajac sie z nim jednoczesnie. To byl
dla mnie szok.
Zerwalam z nia wszelki kontakt. Od tego czasu minely 4 miesiace, a mnie to
wciaz dreczy. Czuje sie jakby przesladowala mnie jakas psychopatka.
Napisalam tego posta, zeby, nie wiem, w jakis sposob sie oczyscic. Co o tym
myslicie? Co byscie zrobily na moim miejscu?