Dodaj do ulubionych

totalna kompromitacja...:(((

05.12.07, 21:06
kilka dni temu uczestniczylam w wyjezdzie studenckim... alkohol lal
sie litrami i rzadko kto chodzil tam trzezwy, ale to co wyprawialam
ja nie zmieści sie nikomu w głowie... jezeli powiem, ze zrobilam z
siebie totalna stuprocentowa idiotke, to powiem to w sposob, który
nawet w 0,03 % nie oddaje tego co naprawde sie stalo...
skompromitowalam sie na calej lini... upilam, sie do tego stopnia,
ze kompletnie nad soba nie panowalam, lepilam sie niemalze do
kazdego chlopaka, totalna żenada... jka teraz przywoluje to
myslalami, to mam ochote zniknac z tego swiata i juz nigdy wiecej
sie na nim nie pojawiac! jestem totoalnie spalona wsrod ludziz
mojego roku, teraz jestem wytykana palacami, choc wszyscy mowia mi
czesc, to tak naprawde slysze coraz gorsze rzeczy o sobie, ktore
kraza gdzies tam za moimi plecami, kompletnie nie wiem jak sie teraz
zachowac, najchetniej zniknelabym z tego swiata i juz nigdy wiecej
sie na nim nie pojawiala... jestem kompeltnie zalamana, zawsze
krytykowalam dziewczyny ktora po alkoholu lepia sie do wszytskich, a
teraz nie dosc ze stalam sie jedna z nich, to jeszcze moga czuc sie
lepiej ode mnie, bo przy moich wyczynach, to wypadaja blado... jak
ide na wydzial, to az mi sie kolana trzesa ze strachu, ze spotkam te
osoby na ktorych oczach skompromitowalam sie najbardziej... mam juz
dosc tych usmieszkow, tych szeptow za plecami, mam dosyc tego, ze
stalam sie druga lindsey lohan na własne zyczenie. wiem, ze juz nic
nie da sie odkrecic, ale w jaki sposob mam zyc dalej... nie jestem
osoba, ktora moze byc wytykana palacami o dobrze sie z tym czuje,
dla mnie dobra opinia u innych to jedna z najwazniejszych rzezczy na
swiecie, a teraz co zrobilam, z siebie totalne posmiewisko,
zrujnowalam swoja opinie i w ogole jestem laureatka nagrody idiotki
roku... :(((
Obserwuj wątek
    • iberia.pl Re: totalna kompromitacja...:((( 05.12.07, 21:11
      no coz, jak czlowiek mlody to...glupi?Takie sa bledy mlodosci....
      Moze to Cie nauczy by nie pic tyle?
      • kolorowaona Re: totalna kompromitacja...:((( 05.12.07, 21:25
        współczuję ci...pewnie za jakis czas ludzie o tym zapomną, jesli
        tylko juz więcej tego nie zrobisz na potwierdzenie obecnej,
        kiepskiej opinii o sobie. hmmm może dla dobrego samopoczucia
        powinnaś przy okazji kiedy znajdziesz się w wiekszym gronie
        obracając to wszystko w żart nie wiem- przeprosić za swoje głupie
        zachowanie..,powiedziec,ze sama nie wiesz co sie z tobą działo,ze
        chyba ktos ci cos wrzucił do alkoholu.....ja bym chyba tak
        kombinowała
      • dita.von.teese Re: totalna kompromitacja...:((( 05.12.07, 21:33
        OOOPS.....ale ja bym raczej zapodala ten watek na forum psychologia(nie
        ironizuje wcale) -zdarzaja sie tam co poniektore madre osoby(co nie znaczy ze tu
        ich nie ma;) ktore byc moze pomoga Ci jakos nabrac dystansu do calej sprawy,
        czy jakos inaczej to rozwiazac; zakladajac ze nie wyolbrzymiasz calej sytuacji i
        wyobraznia nie podkreca obrazu rzeczywistosci. taka synvilla np.- ale to tylko
        moje zdanie
    • modliszka24 Re: totalna kompromitacja...:((( 05.12.07, 21:24
      nic nie zrobisz teraz bądz sobą i staraj się zapomnieć tak to juz jest i więcej
      tego nie rób
    • lupus76 W takim razie... 05.12.07, 22:16
      polyanna6 napisała:

      zrobilam, z siebie totalne posmiewisko,
      > zrujnowalam swoja opinie i w ogole jestem laureatka nagrody
      idiotki
      > roku... :(((

      ... Składam serdeczne gratulacje.
      Zasada jest prosta: Alkohol jest dla ludzi, ale jak nie potrafisz
      pić - to nie pij.
      • lacido Re: W takim razie... 05.12.07, 22:53
        mądry Polak po szkodzie
        włąśnie po takich wyskokach okazuje się, że się nie potrafi pić albo nie jest
        sie mądrym człowiekiem
    • pawel1940 Re: totalna kompromitacja...:((( 05.12.07, 22:25
      No coz, tak to juz bywa na imprezach studenckich ;-).
      Masz nauczke, na przyszlosc uwazaj. Czlowiek uczy sie na bledach.

      Teraz musisz przelknac te pigulke (w postaci znajomych) i zyc dalej. Siebie juz
      nie obwiniaj, jak wywnioskowalem z postu, moglo byc gorzej ;-).

      Na roznych imprezach bylem swiadkiem jak jakies kolezanki czasem wypily troche
      za duzo i prawde mowiac dopoki bylo to jakies tam "klejenie sie" i nie byly one
      sparowane to jakos szczegolnie negatywnej opinii na mnie to nie zrobilo. Kazdy
      ma prawo sie czasem zabawic.
    • carlabruni Re: totalna kompromitacja...:((( 05.12.07, 22:27
      polyanna6 napisała:

      > kilka dni temu uczestniczylam w wyjezdzie studenckim... alkohol
      lal
      > sie litrami i rzadko kto chodzil tam trzezwy, ale to co
      wyprawialam
      > ja nie zmieści sie nikomu w głowie... jezeli powiem, ze zrobilam z
      > siebie totalna stuprocentowa idiotke, to powiem to w sposob, który
      > nawet w 0,03 % nie oddaje tego co naprawde sie stalo...
      > skompromitowalam sie na calej lini... upilam, sie do tego stopnia,
      > ze kompletnie nad soba nie panowalam, lepilam sie niemalze do
      > kazdego chlopaka, totalna żenada... jka teraz przywoluje to
      > myslalami, to mam ochote zniknac z tego swiata i juz nigdy wiecej
      > sie na nim nie pojawiac! jestem totoalnie spalona wsrod ludziz
      > mojego roku, teraz jestem wytykana palacami, choc wszyscy mowia mi
      > czesc, to tak naprawde slysze coraz gorsze rzeczy o sobie, ktore
      > kraza gdzies tam za moimi plecami, kompletnie nie wiem jak sie
      teraz
      > zachowac, najchetniej zniknelabym z tego swiata i juz nigdy wiecej
      > sie na nim nie pojawiala... jestem kompeltnie zalamana, zawsze
      > krytykowalam dziewczyny ktora po alkoholu lepia sie do wszytskich,
      a
      > teraz nie dosc ze stalam sie jedna z nich, to jeszcze moga czuc
      sie
      > lepiej ode mnie, bo przy moich wyczynach, to wypadaja blado... jak
      > ide na wydzial, to az mi sie kolana trzesa ze strachu, ze spotkam
      te
      > osoby na ktorych oczach skompromitowalam sie najbardziej... mam
      juz
      > dosc tych usmieszkow, tych szeptow za plecami, mam dosyc tego, ze
      > stalam sie druga lindsey lohan na własne zyczenie. wiem, ze juz
      nic
      > nie da sie odkrecic, ale w jaki sposob mam zyc dalej... nie jestem
      > osoba, ktora moze byc wytykana palacami o dobrze sie z tym czuje,
      > dla mnie dobra opinia u innych to jedna z najwazniejszych rzezczy
      na
      > swiecie, a teraz co zrobilam, z siebie totalne posmiewisko,
      > zrujnowalam swoja opinie i w ogole jestem laureatka nagrody
      idiotki
      > roku... :(((
      ludzie gadaja i przestana gadac, a Ty wyciagnij wnioski na
      przyszlosc.wszystko bedzie ok:).
    • lacido Re: totalna kompromitacja...:((( 05.12.07, 22:51
      Współczuję Ci
      miałam kilka razy moralniaka
      Musisz to przeczekać albo żyć nadzieją że trafi sie nowy temat do plotek i Twój
      zejdzie na dalszy plan :)
    • weathlehow Re: totalna kompromitacja...:((( 05.12.07, 22:59
      A może iść w bezczelne i przyjąć postawę "Robię to na co mam ochotę,
      jesli mam ochotę się wstawić to się wstawiam, a jesli mam ochotę
      lepić się do facetów to się lepie i nic nikomu do tego"
    • nikitinka Re: totalna kompromitacja...:((( 06.12.07, 00:44
      Podejdź do tego z humorem, przecież właściwie nikomu krzywdy tym nie
      wyrządziłaś. Ja uważam, że zdarzają się w życiu o wiele gorsze wpadki a po
      jakimś czasie nie mają już takiego znaczenia. Nie gryź się tą sytuacją.
      teraz jestem wytykana palacami, choc wszyscy mowia mi
      > czesc, to tak naprawde slysze coraz gorsze rzeczy o sobie, ktore
      > kraza gdzies tam za moimi plecami
      A to nie jest tak, że jesteś przeczulona po prostu na tym punkcie?
    • 3.14-czy-klak Re: totalna kompromitacja...:((( 06.12.07, 00:50

      w programie "jaja ze stali" jest taka para co sie ciągle bzyka na
      oczach ludzi, powiedz ze jestes z tego prgramu moze albo ze ćwiczysz?

      Penigra-wskocz na byka:)
    • qw994 Re: totalna kompromitacja...:((( 06.12.07, 06:45
      Znajdź w tej sytuacji jakieś plusy - już wiesz, co potrafisz
      wyczyniać po alkoholu, więc przypuszczam, że więcej tego nie
      zrobisz. Zatem ominie cię podobna historia w pracy. Bo wierz mi, że
      podobne zachowanie na imprezie firmowej to dopiero byłaby klęska.

      No i podejdź do tego z dystansem. Każdy robi głupoty po alkoholu, w
      gruncie rzeczy nie było tragedii, bo przecież z nikim w łóżku nie
      wylądowałaś, prawda?

      A ludzie o tym zapomną, jeśli od tej pory nie będziesz już robiła
      podobnych numerów.
      • anulkina Re: totalna kompromitacja...:((( 06.12.07, 07:46
        złota zasada: jeśli sama nie bedziesz sie szanować, to nikt nie
        bedzie Cie szanował!
        ludzie pogadaja, pogadaja i przestaną.. musisz przeczekac tej
        najgorszy okres, o.
        i szanuj sie dziewczyno! czytaj: panuj nad ilościa wypitego
        alkoholu, a jak nie potrafisz to nie pij wcale ;]
    • nemo1968 Re: totalna kompromitacja...:((( 06.12.07, 08:43
      Głowa do góry, w końcu tylko trochę zaszalałaś. :)
      Ale test ciążowy, to sobie może zrób ;P ?
      :)))))
    • trypel Re: totalna kompromitacja...:((( 06.12.07, 08:45
      Jak przeczytałem Twojego posta to mi sie dawne czasy przypomniały... ehh łza w oku.
      Nieraz żal :)
    • cioccolato_bianco Re: totalna kompromitacja...:((( 06.12.07, 09:07
      pociesz sie, ze jesli wszyscy byli pijani, to istnieja spore szanse
      ze malo z imprezy pamietaja... poza tym pijany pijanego zrozumie ;)
    • zwroclawianka Re: totalna kompromitacja...:((( 06.12.07, 09:16
      hej, ale poza lepieniem do czegoś doszło? studenci to nie święci z
      radia maryja, jeśli nie rżnęłaś sie z każdym a tylko zalana w trupa
      wieszałaś się na innych zalanych w trupa to nie rób tu dramatów...
      najlepiej powspominaj z kimś w miarę Ci zyczliwym, kto był tam.. a
      to, że wszyscy za plecami Cię obgadują to na 100% Ci się wydaje :)
    • dzikoozka Re: totalna kompromitacja...:((( 06.12.07, 09:17
      Zacznij nowe, odpowiedzialne życie ;))
      zrób badania na choroby wen., HIV, test ciążowy
      i nie pij wiecej (aż tyle)
      Ludzie pogadają i zapomną.
      • nemo1968 Re: totalna kompromitacja...:((( 06.12.07, 12:40
        > Ludzie pogadają i zapomną.

        Chyba, ze fotki już po niecie latają :)))))
    • simon_r Re: totalna kompromitacja...:((( 06.12.07, 09:27
      eehh... jak ja się kiedyś na studiach uwaliłem to wylądowałem z córką dziekana w
      jego łóżku. Najgorsze w tym wszystkim było nawet nie to że nas nakrył tylko to
      że się z tego ucieszył bo jego córeczka była rodzajem koszmaru z ulicy wiązów...
      jednym słowem poranek kojota w najgorszym stylu :))

      -------------------

      SuDoKu... wciąga :)
      • nemo1968 Re: totalna kompromitacja...:((( 06.12.07, 12:48
        No to miałeś przedmuchane, do końca studiów dziekan pewnie jak cię
        spotykał, to od razu mawiał "A....kolega to juz zaliczył...;P"
        • simon_r Re: totalna kompromitacja...:((( 06.12.07, 13:20
          na szczęście nie miałem z nim zajęć więc mnie nie kojarzył za bardzo :))

          -------------------

          SuDoKu... wciąga :)
      • lacido Re: totalna kompromitacja...:((( 06.12.07, 13:34
        no to na studiach miałeś z górki :)))
        • pawel1940 Re: totalna kompromitacja...:((( 07.12.07, 14:19
          Chyba, ze ja jednak rzucil ;P
          • ultima-thule Re: totalna kompromitacja...:((( 07.12.07, 15:13
            wspólczuję Ci, bo mi zdarzylo się parę lat temu coś podobnego -
            tylko że przy siostrze i jej narzeczonym. Mialam male problemy psych
            i trochę je zapijalam, nie wyszlo mi to na dobre. Jak przypomnę
            sobie jedną imprezę - sprzed 5 czy 6 lat! - to nadal mi wstyd...

            Recepta? Nie da się tego odkręcić, trzeba przetrwać i tyle..;) Glowa
            do góry, większości z nas takie wpadki się przytrafiają. Byle
            rzadko :)
    • mary_an Re: totalna kompromitacja...:((( 07.12.07, 15:40
      Heheh co sie przejmujesz, gdybym ja sie przejmowala kazda
      kompromitacja to juz pare dobrych lat bym chodzila z papierowa torba
      na glowie :) Ja sie akurat nie lepie do facetow, raczej odwrotnie,
      ale jak sobie nawet przypomne 2 ostatnie imprezy to ehhhh... Rozne
      rzeczy czlowiek robi po dziesieciu piwach o piatej rano. Ale co tam,
      po cos jest mlodosc, zreszta mojej ostatniej kompromitacji nikt nie
      pamieta bo wszyscy byli w podobnym stanie :) I o to chodzi :P
    • nuova Re: totalna kompromitacja...:((( 07.12.07, 15:47
      to następnym razem polecam wypić jeszcze wiecej alko - moze wtedy przestaniesz
      produkować tego typu posty, bo raczej nie będziesz pamiętała ani tego, co robili
      inni ani tego co ty robiłas.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka