Gość: W Kropce
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.08.03, 10:29
....jest skąpy. Poza tym jest naprawdę cudowny i nie wyobrażam sobie życia
bez niego, ale...
Ma 35 lat, zarabia świetnie i ...nigdy nic mi nie kupuje. Kwiaty dostaję
tylko po kilkakrotnej prośbie ("Kup mi kwiatka, proszę") i zawsze dostaję 1
szt. Nie przypominam sobie zebym cokolwiek od niego dostała w prezencie.
Naprawdę!!!!!!!!!!! Ah,przypominam sobie: na moje urodziny bardzo chcialam
dostać rolki a dostałam rękawiczki na rower.... Niedawno byliśmy razem w
górach i nie wydal na mnie ani złotówki! Powiedział "To moze każdy płaci za
siebie, Ok?" Często wyjeżdża i nigdy nie przywiezie mi nawet drobiazgu...
Jeśli chodzi o zakupy dla siebie samego, to w tej kwestii nie ma oporów...
Nie chciałabym, żeby to zabrzmiało jak zrzędzenie chciwej panienki, na prawdę
go kocham i wiem,że on mnie też, jest nam razem cudownie, ale to,że nigdy nie
pomyślał ,zeby sprawić mi jakąś przyjemność jest dla mnie raczej przykre.
Chciałabym z nim o tym jakoś porozmawiać,ale co mam powiedzieć,zeby nie
wyszło głupio???
Starałam się delikatnie dać mu to do zrozumienia, po pierwsze:sama coś dając
(bo ja ubóstwiam robić prezenty!, i choć zarabiam jakieś 4xmniej niż on nie
mam przed tym jakiś oporów )a po drugie: mówiąc:"Widziałam śliczną
bluzkę"...On zawsze odpowiada"Kupimy...", ale to znaczy nigdy...
Jeszcze raz podkreślam,że nie uważam tego za jakiś wielki problem, po protu
mi to troche "uwiera".No i smutno mi......
Jakies rady? jak rozmawiac?