Dodaj do ulubionych

Kochać szefa...

24.12.07, 01:02
Dawno temu miałam wielkiego doła. Porzucona, przygnębiona... chciałam zmienić
coś w zyciu - np. zmienic prace. Poszłam na kolejną rozmowę kwalifikacyjną, a
tam..... przywital mnie mily, przystojny facet. Od pierwszego podania reki
poczulam wspolne fale. W jednej chwili odzylam! Od razu czulam, że go lubie.
Mialam wrazenie, ze znam go od lat. Blysk w oku, moim i jego. Nie mial
obraczki. Koniec rozmowy... najwazniejsze pytanie: czy mnie przyjma? Po kilku
godzinach telefon, mam tą prace!

Po kilku dniach wnioskuje, ze ma rodzine. Rozsadek mowi mi zapomnij o nim,
skup sie na pracy. Raz, ze jest szefem. Dwa, ze ma rodzine.
Tak mijaja dni... codziennie spedzamy obok siebie wiele godzin.
Kazdego dnia coraz bardziej upewniam sie, ze jest swietnym facetem. Okazuje
sie, ze nie tylko nadajemy na wspolnych falach, ale mamy tez podobne
zainteresowania, podobnie patrzymy na swiat.
Kazdego dnia walcze ze soba i dusze w zarodku marzenia o wspolnej przyszlosci.

Mijaja lata... ja nadal walcze ze soba.
Gdy mnie pochwali, zalotnie spojrzy, dotknie... ja mam nieprzespane noce...
mysle i snuje nierealne marzenia, ktore nigdy sie nie spelnia.


Czy on tez walczy ze swoim uczuciem? Czasem mam wlasnie takie wrazenie ...ze
dotyk nie jest przypadkowy, ze jest subtelnym przekazem uczucia. A moze mi sie
tylko to wszystko wydaje?

Moze on jest bezwzglednym manipulatorem? Moze odkryl miedzy wierszami moje
szklace oczy i wykorzystuje to bym efektywniej pracowala?

...
Obserwuj wątek
    • nuova Re: Kochać szefa... 24.12.07, 01:22
      Męczysz się kobieto tyle lat.
      Nie licz na niego, bo on ma rodzinę - pomyśl czy Ty chciałabyś zbudowac swoje
      szczęście na cudzym nieszczęściu?

      życze Ci innego faceta ;)
      • rybak24 Re: Kochać szefa... 24.12.07, 02:36
        Zapomnij o nim lepiej. Szkoda czasu i nie warto żyć złudzeniami,
        wiem cos o tym. Szarpanina nerwów i tyle...co o mnie mysli, czy w
        ogole mysli... Sama piszesz, że już tyle lat sie znacie...i nic?!
        Gdyby mu zależało z pewnością dałby jakiś znak. Skoro jednak, jak
        piszesz jest takim świetnym facetem to dalej też okazał się fair i
        doszedł do wniosku ze kocha żone. Wybrał rodzinę...czyli nie Ciebie.
    • modliszka24 Re: Kochać szefa... 24.12.07, 10:30
      to nie dla ciebie facet nigdy nie buduje się szczęścia na cudzej krzywdzie
      • fa5tfcuk Miałam podobny dylemat... 24.12.07, 15:05
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=73209573&a=73209573

        Podziwiam go za codzienne zachowanie. Za to, że nie patrzy na siebie jak na
        szefa, chociaż wie, że to on ma decydujący głos.
        Uwielbiam zerkać na niego jak pracuje. Imponuje mi kiedy podchodzi do kogoś i
        pyta jak mu idzie po czym razem analizują problem i daje wskazówki rozwiązania
        go albo propozycje. Teraz mamy wszyscy wolne, bo on siedząc w tygodniu po nocy w
        pracy dokończył za nas naszą pracę!

        Porównuję jego zachowanie/sposób bycia do moich byłych facetów… wypadają przy
        nim blado. Wiem, że nie jest żonaty i jednocześnie wiem, że nie ma sensu pchać
        się w to dalej. Albo on albo praca…
    • vandikia Re: Kochać szefa... 24.12.07, 23:14
      MIjają lata?? Matko, przestan życ zludzeniami. Faceci nie sa az tak
      romantyczni jak baby i raczej trzezwo stapaja po ziemi, jakby cos
      mialo z tego byc to by juz dawno bylo. Facet pewnie jest mily,
      sympatyczny z natury a Ty niezdrowo podniecasz się najzwyklejszymi
      gestami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka