29.12.07, 20:51
Rzadko zakladam tu jakies wątki. Właściwie to chyba mój pierwszy
raz;)
W każdym razie mam doła jak stąd do Bora Bora. Bardzo dziś na coś
liczyłam i sie zaje.iście rozczarowałam. No mam juz dosyć tego
cholernego roku. Wiem, wiem, trzeba wziąć się w garśc i takie tam.
Nie mniej jednak jakoś wybitnie mi w tym roku nie idzie. Słyszałam
jak Aida w tv mówila:D ze 2008 bedzie dobrym rokiem. Ze bedzie mozna
zaczac wszystko od nowa, ze mija jakis tam siedmioletni cykl i ze
teraz idzie NOWE. Czysta kartka do zapisania. Wiec sie doczekac tej
czystej kartki nie moge. A tu jeszcze cholerne 3 dni.
(tak, wiem, nic sensownego tu nie napisalam;)
Obserwuj wątek
    • summerlove Re: mam doła 29.12.07, 20:55
      Ja na Twoim miejscu bym wypiła buteleczkę wina i zjadła dużo
      czekolady ;))
      • havana06 Re: mam doła 29.12.07, 21:02
        Zjedz czekoladę, nie pij wina!
        Nie masz pojęcia jakiego ja mam doła!

        Pozdrawiam i licze, że się z powodu "doła nie napijesz". Nie
        doświadczaj na własnej skórze tzw.zakrapiania czy jak się to nazywa!
        Ja, wyryczałam się w poduszkę. Pomogło.
        Pozdrawiam.
        • ewa_err Re: mam doła 29.12.07, 22:40
          Zjadłam owsiankę;) 'Zapijac' problemow nie lubie. Zreszta ja w ogole
          malo pije.
          A plakac to mnie sie juz nawet nie chce. Tyle ostatnio plakalam ze
          juz nawet na to nie mam sily.
        • nuova Re: mam doła 29.12.07, 23:48
          Popieram, havana, rencami i nogami.
          Dziś ryczałam w poduchę, oczy mam jak królik, trochę ciężaru spadło z serca...
    • akasha78 Re: mam doła 29.12.07, 21:01
      :U mnie podobnie to był nieciekawy dla mnie rok i też mam nadzieje
      ze ten nowy 2008 bedzie lepszy. teraz zbieram energie planuje krok
      po kroku co zrobie i oby podsumowanie roku 2008 było
      korzystniejsze.Z drugiej zaś strony w takich momentach przypominają
      mi się słowa:"Nie ma tego złego co by jeszcze na gorsze nie
      wyszło";)))))pzdr
      • ewa_err Re: mam doła 29.12.07, 22:41
        akasha78 napisała:

        >Z drugiej zaś strony w takich momentach przypominają
        > mi się słowa:"Nie ma tego złego co by jeszcze na gorsze nie
        > wyszło";)))))pzdr


        Dzieki;) Tego mi bylo trzeba. Rozejrze sie dokladnie-z ktorej strony
        jeszcze cos tu moze na mnie spasc;)
    • ostrygaaa Re: mam doła 29.12.07, 21:03
      Ja też nie od dzisiaj leże kołami do góry, ale wierze, że upadki
      znaczą, że żyjemy;)
    • monamamona Re: mam doła 29.12.07, 21:51
      Tez mam doła :(( jak stąd do Bora Bora Bora. "Między nami nic nie było..." ale
      wczoraj po kilku tygodniach tajemniczych wykrętów w końcu wydusił że się spotyka
      z kimś. Spodziewałam się tego. Ale po prostu, nie wiem ,cholernie mi smutno.
      Niczego nie oczekiwałam, ot przyjaciel , a dziś czuję się koszmarnie i ryczę.
      Ryczę okropnie :((
      • ewa_err Re: mam doła 29.12.07, 22:44
        monamamona napisała:

        > Tez mam doła :(( jak stąd do Bora Bora Bora. "Między nami nic nie
        było..." ale
        > wczoraj po kilku tygodniach tajemniczych wykrętów w końcu wydusił
        że się spotyk
        > a
        > z kimś. Spodziewałam się tego. Ale po prostu, nie wiem ,cholernie
        mi smutno.
        > Niczego nie oczekiwałam, ot przyjaciel , a dziś czuję się
        koszmarnie i ryczę.
        > Ryczę okropnie :((


        Wszyscy faceci to swinie;)
        A wczoraj w niejakim 'grease' uslyszalam ze nawet 'wredne wszy' czy
        jakos tak. Nic juz nie rozumiem z tzw. relacji damsko-męskich. Poza
        tym-ja juz chyba jestem wiek sredni co we wszystko wątpi. W
        prawdziwa milosc tez...
        • akkknes Re: mam doła 29.12.07, 23:41
          wiek sredni co we wszystko wątpi. W
          > prawdziwa milosc tez...
          >

          poslusznie prostuje: wiek sredni-mlodszy tez nie wierzy w taka
          milosc co gory przenosi i gwiazdki z nieba sciaga...
          mam nadzieje ze to podnosi na duchu :)
          • ewa_err Re: mam doła 30.12.07, 00:24
            Sama juz nie wiem co mnie podnosi;) Tzn. podejrzewam co by mnie
            podnioslo ale niestety, nie ma. I jak pomysle ze nie bedzie nigdy to
            mam ochote tylko lezec i plakac.
            • wielo-kropek Re: mam doła 30.12.07, 00:31
              ewa_err napisała:

              I jak pomysle ze nie bedzie nigdy to
              > mam ochote tylko lezec i plakac.
              A nadzieja po co ci jest dana? Pomysl, a wlasciwie zyj z mysla ze
              to bedzie. Bedzie kiedys, moze nawet w niedlugim czasie. Widzisz,
              inny moze powiedziec -jak pomysle o smierci to mi sie zyc nie
              chce. I co ty na to? A ja wlasnie zyje nadzieja ze smierci nie ma,
              stad w Boga wierze, w zycie posmiertne ducha z nim.
              • ewa_err Re: mam doła 30.12.07, 00:34
                A jak myslisz ile mozna zyc nadzieją? Poza tym czuję się jak
                rąbnięta kiedy wszystkie racjonalne przeslanki mowią ze na cos nie
                ma szans a ja wciąz wierze i wierze. Ile tak mozna?
                • wielo-kropek Re: mam doła 30.12.07, 00:39
                  Mozna tak bez konca zyc w wierze. Powiedz mi co osiagniesz,
                  czy co sie zmieni w twoim zyciu kiedy zaczniesz czy bedziesz
                  zyla bez wiary w Boga? Skoro w nim nadziei nie ma, wiec w kim,
                  czym, czy gdzie ja znajdziesz? I kto ci dal nadzieje? Zastanawialas
                  sie ty nad tym? Dziekuj ze ja masz dziewczyno, bo bez niej
                  bedziesz trupem zyjacym.
    • iris.iris Wasze doły to pikuś... 29.12.07, 21:55
      w porównaniu z moim
      Dzis pochowałam bliskiego członka rodziny :( wszyscy w domu śpią, a
      ja chlipię sobie cichutko, przeglądam stare fotografie...i dochodzę
      do wniosku, że życie ludzkie jest nic nie warte... :(( nieważne ile
      mamy kasy, jaką mamy pracę, ile dzieci... i tak wszyscy skończymy w
      piachu :(
      i kto przebije mojego doła?
      • ewa_err Re: Wasze doły to pikuś... 29.12.07, 22:47
        iris.iris napisała:

        > w porównaniu z moim
        > Dzis pochowałam bliskiego członka rodziny :( wszyscy w domu śpią,
        a
        > ja chlipię sobie cichutko, przeglądam stare fotografie...i
        dochodzę
        > do wniosku, że życie ludzkie jest nic nie warte... :(( nieważne
        ile
        > mamy kasy, jaką mamy pracę, ile dzieci... i tak wszyscy skończymy
        w
        > piachu :(
        > i kto przebije mojego doła?


        Wyrazy współczucia.
        Nie bede probowac przebijac Twojego dola. Nie o to przeciez chodzi.
        Ale uwierz ze ja tez nie placze z powodu zlamanego paznokcia.
        Z oczywistoscią jaka jest smierc nie zdążyłam się jeszcze poukladac
        i zaakceptowac więc nic mądrego w temacie nie jestem w stanie
        powiedziec.
        Trzymaj sie tam jakos
        • wielo-kropek Re: Wasze doły to pikuś... 29.12.07, 22:56
          Dziewczyny, co z wami. Chce was pocieszyc, ale nie wiem jak.
          Kazdej z was dol jest inny.
          • eleni80 Re: Wasze doły to pikuś... 29.12.07, 23:21
            a pomimo tego, że każdego dół jest inny, to dla każdego ten własny dół jest
            najgorszy - bo to jego osobisty ból i nie ma znaczenia, że gdzieś tam w innym
            kraju ktoś może cierpi mocniej, bo zginęło mi 3 członków rodziny, a jeszcze
            gdzieś indziej ktoś jeszcze mocniej, bo w trzęsieniu ziemi zginęło całe
            miasto... dla dziecka pała z matmy może być takim samym bólem, bo nie
            doświadczył przecież większego. Ból po prostu trzeba znieść godnie, by następnym
            razem pomyśleć - to przecież było nic w porównaniu z tym co przytrafiło mi się teraz
        • akkknes Re: Wasze doły to pikuś... 29.12.07, 23:42
          > > i kto przebije mojego doła?

          ej laski, nie licytujmy sie co do tego, dobra?
          takie licytowanie sie jest bez sensu, bo kazdy inaczej wszystko
          przezywa...
          dol to dol, zakladamy ze nie ma tu szalnych nastolatek :)
      • pawel1940 Re: Wasze doły to pikuś... 29.12.07, 22:57
        > mamy kasy, jaką mamy pracę, ile dzieci... i tak wszyscy skończymy w
        > piachu :(

        Banalne, ale mi w takich sytuacjach pomaga sie pozbierac wiara w Boga... Dzieki
        temu mozna w tym bezsensie odnalezc sens.
        • wielo-kropek Re: Wasze doły to pikuś... 29.12.07, 23:17
          Ja tam wierze w to ze czlowiek nie umiera. Czlowiek pochodzi od
          Boga i do niego wraca. Czlowiek ziemski, czyli nasze cialo, z
          prochu (piachu) powstalo i do piachu wroci, tak jak ktos tu
          wspomnial, o czym tez dobitnie mowi Biblia. Realne zycie tak
          naprawde jest nasze zycie duchowe. To obecne na ziemi, w formie
          ludzkiej,jest tylko w pewnym sensie goscina, ktora przemija w
          zaleznosci ile Wlasciciel zechce nas goscic. Zludne jest to
          zycie, bo smierc zlude wnosi, a wlasciwie smierc zabiera jego
          realnosc. Tak wiec przychodzimy na swiat od Boga, nie od matek
          jakby sie wydawalo. Przychodzimy tu jedynie w formie czlowieka
          poprzez matki. To Bog uformowal czlowieka i dal mu zycie duchowe
          ktorego nie zabiera, tylko laczy czy jednoczy ze soba na wieki.
          • ewa_err Re: Wasze doły to pikuś... 29.12.07, 23:23
            Ja wiem, ze to mialo byc pocieszające ale mnie jakos przeraża. Nawet
            nie potrafie konkretnie okreslic dlaczego. Mam w sobie jakis strach
            przed tym zyciem po smierci. W duzym skrocie i uproszeniu boje sie
            ze tam bedzie gorzej niz tu, ze bedzie kompletnie bez sensu i ze
            stamtąd nawet nie mozna uciec...Nic nie poradze ze tak infantylnie
            te moje obawy brzmią, przepraszam;)
            • pawel1940 Re: Wasze doły to pikuś... 29.12.07, 23:33
              A moze to co nas spotyka na ziemii to wyzwanie od Boga?
              Moze to proby, ktore maja sprawdzic jak sie zachowamy?

              Co do Twoich obaw. Nikt nie wie jak bedzie. Ale wg kosciola jest to zagadnienie
              duchowe, a nie cielesne. Na pewno wiec nie bedzie bez sensu :-).

              Ja ogolnie nie zastanawiam sie nad tym co bedzie po. Po prostu traktuje zycie
              jako wyzwanie od najwyzszego.
            • wielo-kropek Re: Wasze doły to pikuś... 29.12.07, 23:44
              ewa_err napisała:

              boje sie
              > ze tam bedzie gorzej niz tu, ze bedzie kompletnie bez sensu i ze
              > stamtąd nawet nie mozna uciec...
              A stad mozna uciec? No, chyba ze petelka na szyje, ale tym tylko
              uciekniesz ze swojej cielesnej formy ludzkiej. Dlaczego uwazasz
              ze tam bedzie bez sensu? Czyzby ktos, ktos wielki jak Bog nie ma
              sensu? Czyzby wszystko co stworzyl nie ma sensu? Ja widze sens
              istnienia calego stworzena bozego. Rowniez istnienie siebie
              tutaj. Jest to szeroki temat.

        • nuova Re: Wasze doły to pikuś... 29.12.07, 23:35
          > Banalne, ale mi w takich sytuacjach pomaga sie pozbierac wiara w Boga... Dzieki
          > temu mozna w tym bezsensie odnalezc sens.

          Podziwiam. Mnie wiara nie pomogła. Tzn może i pomogła. Troszkę. Obecnie niczego
          sobie nie umiem tłumaczyć wiarą.
          Żałobę trzeba przeczekać. Czas leczy rany - tak mi mówili i mieli sporo racji.
          Pozdrawiam
          • pawel1940 Re: Wasze doły to pikuś... 29.12.07, 23:43
            To prawda, ze trzeba przeczekac i ze czas leczy rany.

            Co do wiary, sprobuj ksiazke "Piata gora" Coelho.
            Nie jest religioznawca, ale prezentuje ciekawe spojrzenie.
            • nuova Re: Wasze doły to pikuś... 29.12.07, 23:45
              ...pod warunkiem, że sie wierzy w istnienie Boga, prawda?
              • pawel1940 Re: Wasze doły to pikuś... 29.12.07, 23:49
                Aaaa, znaczy nie wierzysz?
                • nuova Re: Wasze doły to pikuś... 29.12.07, 23:50
                  coś pomiędzy ateistką a wierzącą, nazywa sie to agnostycyzm
                  • nuova Re: Wasze doły to pikuś... 29.12.07, 23:51
                    ...ale tak mi się porobiło całkiem niedawno. wcześniej byłam katoliczką.
                    • pawel1940 Re: Wasze doły to pikuś... 29.12.07, 23:56
                      No coz, dla mnie swiat z perspektywy ateisty bylby rzeczywiscie bez sensu ;-).
                      • pawel1940 Re: Wasze doły to pikuś... 29.12.07, 23:57
                        Ach i osobiscie wole o sobie mowic chrzescijanin, bo choc niby naleze do
                        kosciola rzymsko-katolickiego to jakos coraz mniej utozsamiam sie z tym
                        wyznaniem ;-).
                        • nuova Re: Wasze doły to pikuś... 30.12.07, 00:02
                          i mnie za ciasno wśród moherów ;)
                          • nuova Re: Wasze doły to pikuś... 30.12.07, 00:07
                            Hehe, to moze nawet nie chodzi o mohery...
                            Kłóci mi sie moje życie z tym, co jest maglowane w kościele. Ciężki mi tam teraz
                            znaleźć swoje miejsce...
                        • wielo-kropek Re: Wasze doły to pikuś... 30.12.07, 00:05
                          Zycie ateisty ma sens ale tylko do czasu smierci cielesnej.
                          Wlasciwie ten sens okresle, ze jest to sens w bezsensie, bo
                          jaki jest tak naprawde sens tego zycia, kiedy wiadomo ze kazdy
                          musi umrzec. Wierzacy w Boga wlasnie maja nadzieje w to, ze zyc
                          w nim (z nim) beda po smierci ciala, ze ich (a wlasciwie bozy
                          duch w nich zyjacy) wroci do Boga z ktorym sie beda jednoczyc w
                          formie duchowej, czyli niesmiertelnej.
                          • pawel1940 Re: Wasze doły to pikuś... 30.12.07, 00:46
                            Ateizm jest dla mnie kompletnym bezsensem, dlatego, ze ateista nie potrafi
                            odpowiedziec na podstawowe pytania egzystencjalne.
                            • wielo-kropek Re: Wasze doły to pikuś... 30.12.07, 01:04
                              Zgadzam sie. Chce jednak zazartowac troche. Darwin wszystko
                              wyjasnil. Nawet wie ze my od malp pochodzimy. Ja sie tylko
                              zastanawiam czasem, jak jest to mozliwe, i jak mogl sie rozwinac
                              czlowiek (bo o jego rozwoju tu mowa) tak mocno, ze wypada dzis
                              chylic glowe przed przecietna malpa, bo wielu z ludzi nie
                              dorasta niestety do malp. Malpa np. nie jest w stanie zrobic
                              tyle zla co potrafi czlowiek. Tak, malpa nie mysli, powie madry.
                              Ja dziekuje tez za madrosc wielu "madrych".
                              • pawel1940 Re: Wasze doły to pikuś... 30.12.07, 01:10
                                Czlowiek dostal od Boga wladze nad swiatem, zezwolenie by czynic wszystko co na
                                ziemi poddanym czlowiekowi. Po prostu niektorzy zapominaja, ze kazda wladza
                                wymaga tez odpowiedzialnosci.
                                • wielo-kropek Re: Wasze doły to pikuś... 30.12.07, 02:00
                                  Tak Pawel, kazda wladza wiaze sie z odpowiedzialnoscia, to prawda.
                                  Czlowiek zapomnial tu o podstawowej rzeczy -ze ta wladza zostala
                                  mu od Boga dana, wiec to podporzadkowanie powinno polegac na
                                  madrosci opatrej tworcy tej wladzy. Czlowiek niestety bez Boga
                                  postepuje inaczej. Silniejszy podporzadkowuje sobie slabszego.
                                  Czlowiek opiera dosc czesto te wladze na klamstwie,
                                  niesprawiedliwosci itp. Co gorsze, czyni tak w imie dobra,
                                  sprawiedliwosci........ale swojej (tu o jednostke ludzka chodzi)
                                  czyli egoistycznej, dobrej na pozor dla jednostki,
                                  chwilowo "dobrej". Czlowiek zapomnial ze na ziemi tak naprawde
                                  dobra nie jest w stanie zrobic, bo tu smierc przede wszystkim
                                  kazde jego zrobione dobro zabiera, albo czasem rdza zzera. Dobro
                                  czlowieka od Boga pochodzi i jedynie tam jest nalezycie, czyli
                                  sprawiedliwie oceniane, wynagradzane i tam naprawde nasze dobro
                                  zyje wiecznie.
                      • nuova Re: Wasze doły to pikuś... 30.12.07, 00:01
                        Nie "bez sensu", lecz wytłumaczony naukowo + posiadajacy rzeczowe dowody na
                        istnienie świata. Wiarą da sie tłumaczyć zjawiska, na które człowiek nie ma
                        wpływu. Owszem, nie na wszystko człowiek ma wpływ, ale wg mnie bezsensem jest
                        odkładanie na półkę pt. wiara tych zdarzeń, o których człowiek wie niewiele. To
                        obecny poziiom rozwoju nie pozwala nam poznać wszystkiego.
                        Ja nie zaliczam sie już do wierzacych, a jeszcze nie do niewierzących, więc...
                        wiec ani za jednych ani za drugich wypowiadać się nie będę.
                        Ale się rozpisałam ;)
                        • ewa_err Re: Wasze doły to pikuś... 30.12.07, 00:28
                          Nuova, mam to samo. Nie moglabym o sobie powiedziec ateistka.
                          Jednoczesnie nie ma we mnie takiej wiary ktora w sytuacjach trudnych
                          bylaby wsparciem a tak w ogole w zyciu jakims punktem odniesienia.
                          Wiec stoje tak troche po srodku i sie miotam.
                          • wielo-kropek Re: Wasze doły to pikuś... 30.12.07, 00:34
                            To sie nie miotaj. Uwierz w sens zycia z Bogiem. Z nim nikt nie
                            stracil, bo i co tak naprawde moze stracic czlowiek ktory wierzy
                            w Boga? Powiedz mi co?
                            • ewa_err Re: Wasze doły to pikuś... 30.12.07, 00:37
                              Stracic? Pewnie nic. No ale jak uwierzyc? Nie da sie pstryknac
                              palcami i zaczac wierzyc, prawda? Mnie jest to trudno poczuc, że on
                              jest, ze czuwa, ze jakos to wszystko ogarnia. Rozumiesz?
                              • wielo-kropek Re: Wasze doły to pikuś... 30.12.07, 00:54
                                Jak uwierzyc pytasz? Staraj sie mysla jednoczyc z dobrem, a nie
                                zlem. Czyli miej dobre mysli oparte na dobrze, na dobrych czynach,
                                na nadziei, ze twoj duch bedzie wyzwolony od sil zla, ze twoje
                                dobre mysli przyniosa ci spokoj i ukojenie wewnetrzne. Zajrzyj w
                                swoja glebie. Zastanow sie tak naprawde, gleboko nad swoim sensem
                                zycia. Dlaczego, po co, w jakim celu tak naprawde jestes i po co ci
                                jest dana strona, czy zycie duchowe? Dlaczego jedni maja spokojne
                                zycie duchowe, inni w rozterce wielkiej zyja? Przeciez ty jestes
                                stworzona przez Boga i on w tobie zyje. Zjednocz sie z nim, w
                                myslach, w modlitwie, w pragnieniu Jego dobra. W czlowieku zyje
                                tez sila zla, czy jak mowi Pismo Swiete, sila diabla. Rozdzielaj
                                wiec dobro od zla. Kochaj jedno, unikaj drugiego itp. W tm sie
                                zamyka sedno naszej wiary -w szukaniu, konsolidacji z sila dobra,
                                czyli z Bogiem, z naszym zrodlem naszego pochodzenia.
                                • ewa_err Re: Wasze doły to pikuś... 30.12.07, 01:04
                                  wielo-kropku;) mógłbys odebrac maila?
                        • pawel1940 Re: Wasze doły to pikuś... 30.12.07, 00:47
                          > Nie "bez sensu", lecz wytłumaczony naukowo + posiadajacy rzeczowe dowody na
                          > istnienie świata.

                          Wytlumaczone naukowo? Rzeczowe dowody?
                          Obawiam sie, ze przeceniasz nauke :-).

                          Nauka nie zna odpowiedzi na pytanie skad wzial sie wszechswiat.
                          Wiara owszem.
                          • iris.iris Re: Wasze doły to pikuś... 30.12.07, 08:56
                            przeczytałam Wasze posty. Z każdym pogrzebem w rodzinie (w ostatnich
                            latach ten był trzeci), paradoksalnie tracę chyba wiarę w Boga :(
                            Słuchając wczoraj księdza mówiącego o ziemskiej drodze krzyżowej, o
                            tym, że to Bóg decyduje kto się kiedy rodzi i kiedy umiera postawiło
                            mnie przez ułamek sekundy na nogi, ale mam w sobie wiele zwątpienia.
                            Liczę tylko na czas, który pewnie ukoi ból....
                            • pawel1940 Re: Wasze doły to pikuś... 30.12.07, 09:06
                              A tak zostawiajac gornolotnego Boga, osobiscie jest we mnie silne poczucie, ze
                              swiat jest lepszy, jesli ludzie sa dla siebie dobrzy i staraja sie dokonywac
                              wlasciwych wyborow. I ze wyzwaniem jest ciagle rozwijanie siebie.

                              W chwilach gdy w to watpie wszystko traci sens, wiec wole nie watpic. Tylko dzialac.
                          • nuova Re: Wasze doły to pikuś... 30.12.07, 12:57
                            pawel1940 napisał:

                            >
                            > Wytlumaczone naukowo? Rzeczowe dowody?
                            > Obawiam sie, ze przeceniasz nauke :-).

                            Polecam przeczytać książkę B. Brysona "Krótka historia prawie wszystkiego".
                            Niestety nie jest tak uduchowiona jak teksty Coehlo...

                            >
                            > Nauka nie zna odpowiedzi na pytanie skad wzial sie wszechswiat.
                            > Wiara owszem.

                            I Ja mogłabym zapytać o pochodzenie Stwórcy ;)

                            Myślę, że trafnie podsumowałes w jednym z postów (wyzej), że ważne jest, aby
                            ludzie żyli tym co dla niech dobre i postępowali wg zasad moralnych. Jednym jest
                            do tego potzrebny Bóg, innym nie. Ale przeciez nie chodzi o to kto w co wierzy :)
    • akkknes ewa napisalam ci @ ! 30.12.07, 01:17
      • ewa_err Re: ewa napisalam ci @ ! 30.12.07, 01:28
        poszlo re
        • wielo-kropek Re: ewa napisalam ci @ ! 30.12.07, 01:44
          Odnosnie dobra i zla moje zdanie jest takie. Mowi sie, nie rob
          komus tego czego sobie nie zyczysz. Tak wiec, jesli sie robi komus
          cos, czego sobie nie zyczylibysmy, robimy w takim przypadku zle.
          Nie trzeba tu wielkiej madrosci by wiedziec co jest dobre a co
          zle.
        • akkknes Re: ewa napisalam ci @ ! 30.12.07, 01:56
          ewa, mam czekac czy juz spisz? :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka