Dodaj do ulubionych

jeśli nie alfa, to co?

10.01.08, 05:34
takie mnie przemyślenia naszły w noc bezsenną.
a co jeśli słuszne są negatywne komentarze, to całe święte oburzenie dotyczące
mojej parszywej sytuacji..? przecież nie mogę zignorować zdania np. o 10 lat
starszej ode mnie Kobiety. Nie chcę źle skończyć!
z jednej strony, tak naprawdę nic nie rozumiecie jakie ekstatyczne przeżycia
są moim udziałem, jak żywiołowo rozwijam się intelektualnie a przede wszystkim
emocjonalnie. ile tajników życia poznałam wcześniej dla mnie zakrytych, i co
mnie najbardziej pociąga w tej sytuacji - ten ferment światopoglądowy i
uczuciowy dzięki któremu dotykam wewnętrznych mechanizmów swojej osobowości.
Poprzez rozmowy z Nim, sytuacje... Otwiera mnie i czyni swoje czary, ale tak
transparentnie i subtelnie że uczę się tych technik, mam okazję poznawać
siebie dzięki jego intuicji. to coś jak magik wyciągający królika z
przezroczystego cylindra, powoli żeby pokazać jak to naprawdę działa ta magia.
tłumaczy mi czego nie rozumiem, po to aby gdy już doznam olśnienia prosić mnie
o podzielenie się z nim wrażeniami z "wewnątrz" i z fascynacją słucha
godzinnej opowieści, dociekając różnych aspektów i zwracając moją uwagę na
ciekawostki i sprzeczności, tak że po prostu mówiąc dowiaduję się od siebie
niesamowitych rzeczy, jak w jakiejś hipnozie. Po takiej sesji, czuję się tak
cudownie "wyprostowana" i zrelaksowana jakby ktoś zrobił mi mentalny masaż. A
to wszystko w osnowie cielesnego parnasu, wręcz zanurzone w gorącej kąpieli
spazmów i orgazmów:) o ile spotkanie nie jest przelotne, zawsze są dwa razy.
pierwszy taki głodny, spragniony, rodzący się z flirtu, pożądania,
wytęsknienia.. a drugi to mistyczne ujarzmienie pozostałych po tej swoistej
introspekcji niewykorzystanych bądź odrzuconych emocji, skrawków żalu, smutku,
niepokoju, nadziei, agresji, zazdrości, pasji i przetworzenie ich w sosie
własnym w mieszankę wybuchową i zdetonowanie jej w - co tu kryć - rżnięciu.
ups, trochę mnie poniosło :) miało być w kilku słowach___

bo jest druga strona. dlaczego on to robi z innymi !!?? :>
np. była wcześniej taka sytuacja że rozmawiał ze mną słodko przez telefon a
okazało się, że w tym czasie moja przyjaciółka robiła mu loda. Zboczeniec..!
Wprawdzie on chciał kończyć ale ja nieświadoma przeciągałam rozmowę. a dzisiaj
było na odwrót. przyszedł do mnie prowadząc dyskusje przez telefon, dał mi
tylko znać gestem żebym była cicho. stał tak słodko oparty o drzwi, a co tam,
zaczęłam ja robić jemu loda, żeby zbić go z tropu w tej jego gładkiej rozmowie
z jakąś kobietą. kiedy skończył okazało się że rozmawiał z kim? z tą
przyjaciółką właśnie!! sorry, ale to dla mnie za dużo.

i tak nie wiem. czy ten "mentalny masaż" to nie ordynarne pranie mózgu jak mi
tu imputowano. no bo na kogo wyszłam w tej sytuacji ?? nie odpowiadać -
pytanie retoryczne :)
nie chcę zepsuć tej relacji, ale czasami reaguje impulsywnie, buntuje się,
foch normalnie! ;) może powinnam za tym pójść? wiem, że on wie, że trudno mu
będzie znaleźć taki obiekt jak ja, jakąś tam kartę przetargową mam. ale wiem
też że on wyczuje to zagranie i prędzej wycofa się na z gory upatrzone pozycje
niż łyknie haczyk. ale #$%^& mam już dość tego jednostronnego połykania :/

a tak w ogóle to problem w zrozumieniu przez Was tej pokręconej sytuacji,
wynika raczej z mojej nieumiejętnej próby jej opisania i scharakteryzowania.
staram się jak mogę, ale z jednej strony to forum i soli tego wszystkiego po
prostu wstydzę się napisać a pisząc naokoło muszą wkraść się przekłamania. z
drugiej, to co się ze mną dzieje wymyka się takim pobieżnym podsumowaniom.
ciężko mi z tym że ciągle jestem w tym sama, w pełni mogę pogadać o tym...
jedynie z nim. I robię to, nie myślcie sobie. Ale on kiedy już rozbroi mój
zapalczywy gniew i pogadamy o tym na luzie, jedyne co mi może poradzić to
wystąpienie z układu w ktorym sobie nie radzę. zapewniając że on by tego sobie
nie życzył. ja też nie.

pytanie kluczowe, jak w temacie. Jak to ogarnąć? a jeśli nie, to jak wrócić do
świata dwu- a nawet jednowymiarowych facetów jak mój ex i płytkich z nimi
relacji szumnie nazywanych miłością i płaskich orgazmów___?
Obserwuj wątek
    • lobuz.z1 Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 05:46
      "jednej strony, tak naprawdę nic nie rozumiecie jakie ekstatyczne
      przeżycia są moim udziałem, jak żywiołowo rozwijam się
      intelektualnie a przede wszystkim emocjonalnie. ile tajników życia
      poznałam wcześniej dla mnie zakrytych, i co mnie najbardziej pociąga
      w tej sytuacji - ten ferment światopoglądowy i uczuciowy dzięki
      któremu dotykam wewnętrznych mechanizmów swojej osobowości."


      -)))
      Oczywiscie, ze rozumiemy.
      Masz byc moze najgoretszy romans sposrod nas wszystkich tutaj na
      forum i wszystkie forumowe panie sa po prostu chore z zazdrosci.
      Nie mowiac o mezczyznach, bo po tym twoim opisie, to Hollywood
      wyglada jak wioska w Etiopii. No i masz dar opisywania uczuc, czego
      nalezy pogratulowac, bo to nie jest latwe.



      "pytanie kluczowe, jak w temacie. Jak to ogarnąć? a jeśli nie, to
      jak wrócić do świata dwu- a nawet jednowymiarowych facetów jak mój
      ex i płytkich z nimi relacji szumnie nazywanych miłością i płaskich
      orgazmów___?"



      Wychowac sobie faceta typu alfa. Mezczyzni dojrzewaja o wiele dluzej
      od kobiet. Trwa to kilkadziesiat lat. Skoro juz jestes teraz tak
      pobudzona, to sobie poradzisz. Dokonasz prawidlowego wyboru, bo
      wiesz czego oczekujesz. Potem popracujesz nad takim nowym facetem.
      Troche go rozbudzisz i sama nawet nie zauwazysz, kiedy sie obecny
      romans skonczy. Nie martw sie. Uprawiaj ten seks. Tylko nie zajdz w
      ciaze. A nawiasem mowiac tamten gosc to jest mistrz. Imponuje mi.
      Czy on lubi starszych mezczyzn? Chyba sie z nim umowie na
      konsultacje. -)))
    • paralela1 Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 07:57
      Kobiety zasługujercie żeby wami poniewierać bo im bardziej wami jakiś idiota
      pomiata tym wy jesteście bardziej podniecoen, przez was inne kobiety nie znajdą
      pożadnych facetów, bo wzyscy będą rozpuszczeni przez takie masochistki zboczone.
      Litości.
    • widokzmarsa Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 07:57
      większość tego co on mówi to raczej bzdury. Zapewne o wolności i realizowaniu
      sie. Ale jak masz fun to czemu nie. Zapewne jesteś bardzo młoda bo raczej tylko
      takie można wkręcić. Później kobiety zaczynają uważać co robią. Dla małolaty
      doświadczony mężczyzna to geniusz i bóg. Później opadają zasłony z oczu ale
      wcale nie musi to oznaczać że stracisz czas. Mam wprawdzie kilka znajomych co
      zmarnowały sobie w ten sposób całą młodość ale to nie musisz być ty.

      Oczywiście jeśli to co piszesz to prawda
    • paralela1 Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 08:08
      aż tak jesteś zdesperowana i zakompleksiona, że nie wierzysz że ktoś moze ciebie
      pokochać? Czy tak uazależniona, jak ćpun, który niszczy sobie życie i
      jednocześnie wmawia, że to jest najlepsze. Potem takie podstrzałe kobiety udają
      małolaty i wieszaja sie na każdym kto nosi spodnie, sorry, że tak piszę, ale
      otźwiej, bo jedzenie ciastek też jest przyjemne ale tuczace i wszystko należy
      dozowac a nie obżerać się ciastkami do zapasienia. Idz do lekarza-psychiatry,
      przepisze ci leki podnoszące poziom serotoniny, i zobaczysz wszystko w innym
      świetle. Lecz się kobieto, bo szkoda życia na chore relacje.
      • gregfroyd.jr Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 20:00
        a to wysylanie do psychiatry to znasz z autopsji?
        • paralela1 Re: jeśli nie alfa, to co? 11.01.08, 00:09
          A co myślisz że psychiatra od razu zapakowałby ciebie w kaftan. Normalni ludzie
          z depresja chodza do gabinetów gdzie przyjmuje psychiatra, bo może przepisac
          leki podnoszace poziom serotoniny w mózgu co uwalnia od depresji i uzależnień.
          Mamy XXI wiek a psychiatra to lekarz który pomaga, jakiś zacofany jesteś, masz
          starodawne wyobrażenia o lekarzach psychiatrach.
    • rosa_de_vratislavia Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 08:22
      klio.o napisała:

      >nic nie rozumiecie jakie ekstatyczne przeżycia
      > są moim udziałem, jak żywiołowo rozwijam się intelektualnie a
      przede wszystkim emocjonalnie. Poprzez rozmowy z Nim, sytuacje...
      Otwiera mnie i czyni swoje czary, ale tak
      > transparentnie i subtelnie że uczę się tych technik, mam okazję
      poznawać
      > siebie dzięki jego intuicji.

      Cały opis przyrawiłby mnie o spazm zawiści, gdybym nie pamiętała
      obrzydliwych rzeczy, które pisałąś o tym panu - jak na imprezie w
      klubie zaciągnął jakąś małolatę do auta, pouprawiałz nią seks,
      zrobił zdjęcia,a potem...przez cały wieczór przed nią uciekał i b.
      go to bawiło.
      Pisałaś też parę innych rzeczy, które budziły podobny niesmak.
      Świadomość faktu, ze to po prostu świnia (choć inteligentna - wie
      jak podejść kobiety), psułaby mi wszystko...
      • paralela1 Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 08:35
        baby są tak głupie, że potrafią z każdej, nawet największej świni zrobić idola i
        postawić na piedestale, ostatnio głośno było o 80 latku ktory żerował na
        naiwnych, wyłudzał miliony od takich ćpunek emocjonalnych.
      • rosa_de_vratislavia Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 08:37
        rosa_de_vratislavia napisała:

        >> Cały opis przyrawiłby mnie o spazm zawiści, gdybym nie pamiętała
        > >obrzydliwych rzeczy, które pisałaś o tym panu.

        Nie doczytałam dalej: "była wcześniej taka sytuacja że rozmawiał ze
        mną słodko przez telefon a okazało się, że w tym czasie moja
        przyjaciółka robiła mu loda."
        "Przyszedł do mnie prowadząc dyskusje przez telefon, dał mi
        tylko znać gestem żebym była cicho. stał tak słodko oparty o drzwi,
        a co tam,zaczęłam ja robić jemu loda, żeby zbić go z tropu w tej
        jego gładkiej rozmowie".

        Proszę, powiedz,że żartujesz,że tak się nie poniżasz...to świania,
        nie żaden samiec alfa,a Ty bierzesz udział w jakiejś chorej orgii.
        To nie jest "seks bez zobowiązań" tylko kompletne popapranie.
    • mala_mee Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 08:36
      To ja już wolę z tym swoim małym ograniczonym rozumkiem, po prostu
      mieć przy sobie mężczyznę, który da mi poczucie bezpieczeństwa i
      który przede wszystkim będzie. A nie bedzie latać na prawo i lewo.
      I nie będę dorabiać ideologii do rozmów, nie będę dorabiać ideologii
      do seksu.
      I wcale nie uważam, że to jest jedno- czy dwuwymiarowe, plytkie czy
      płaskie.
    • nemo1968 Jak dla mnie .... 10.01.08, 08:48
      > zaczęłam ja robić jemu loda, żeby zbić go z tropu w tej jego
      > gładkiej rozmowie z jakąś kobietą. kiedy skończył okazało się że
      > rozmawiał...

      To ty jesteś samica Alfa. Jestem pewien ;)
    • 2szarozielone Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 08:52
      Ja znam te ekstatyczne uczucia. Poznałam faceta, który mnie fascynuje. I mam z
      nim najlepszy seks na świecie (nie jedne raz, czy dwa razy przy spotkaniu - sama
      nie wiem ile - kiedyś to robiliśmy przez 8 godzin i nie umiałabym tego podzielić
      na poszczególne "razy"). nie mam zielonego pojecia, czy ma inne kobiety, którym
      mówi to, co mnie. Podejrzewam, ze nie ma teraz żadnej innej podobnej relacji -
      chyba go to aż do tego stopnia nie bawi. Ale właśnie - ja nie wiem. Dla mnie to
      jest chore, że ten Twój sie tak z tym haremem obnosi, ze specjalnie poniża Cię,
      rozmawiając prze telefon z inną, ze wszyscy wiedzą, co on ze swoimi kochankami
      robi... To bez klasy jest. Zwyczajnie. Poza tym to trochę szczeniackie w jego
      wydaniu - że go tak kręci, ze ma tyle tych kobiet, ze może z nimi robić, co
      chce. no i strasznie jednostronna ta relacja - czy Ty czasem czujesz, że coś
      dajesz mu od siebie, że inspiracja jest wzajemna, ze on chociaż trochę się na
      Ciebie otwiera?

      Nie mówię, ze jestem w normalnym, czy godnym pozazdroszczenia układzie. Ale
      przynajmniej widzę, ze facet ceni dyskusje ze mną, mam wpływ na jego gust,
      zmieniam także jego spojrzenie na wiele rzeczy. Czuję się podmiotowo, a nie jak
      ktoś, kto tylko obdarza zachwytem. Czego dla mnie jakimś koronnym dowodem jest
      to, ze jeśli zerwę z nim kontakty seksualne - nie skończą sie te nasze codzienne
      i zwyczajne kontakty. I jak będę miala ochotę pogadać, czy obejrzeć z nim film,
      to nie będzie problemu... a jak byloby z Tobą?
      • gregfroyd.jr clio.o 10.01.08, 20:02
        clio.o powinno sobie ciebie wpisac na liste najlepszych przyjaciolek.
    • paralela1 Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 08:52
      Idz do lekarza, proszę, to naprawdę tobie pomoże, są takie leki które pomogą ci
      wyjść, bo widac po tym co wyrabiasz, że jesteś uzależniona i nie myślisz
      racjonalnie. Poproś o lek np Assentra, on podniesie ci poziom serotoniny i
      poczujesz ze swiat jest fajny a ten palant to zwykła męska dziwka. Po kuracji
      będziesz mogła poznac normalnego, zwyczajnego, ciepłego opiekuńczego faceta i
      cieszyć się życiem a nie samobiczować robieniem z siebie szmaty. Ten facet jest
      jak narkotyk, niszczy cię. Heroina też daje niezwykłe wrażenia i jest "magia" a
      mimo to większość nie daje się uzależnić dla chorej przyjemności. Nie daj się,
      walcz o "zwyczajne" szczęście.
      • gregfroyd.jr paralela1, jedne rady dobre, inne zle 10.01.08, 20:20
        Czy Ty wiesz, ze sa ludzie z wyzszym poziomem agresji?
        To jest naturalna cecha. Dominujaca. Taka osoba z jednej strony idzie przez
        zycie jak taran i zwycieza, a z drugiej strony podejmuje decyzje bez zrozumienia
        innych ludzi, ktorzy sa naturalnie uczuciowi i maja sklonnosci neurotyczne. To
        sa przeciwne charaktery, ktore nigdy sie nie zrozumieja, chociaz sa wyjatki.
        Rozwiazania dobre dla jednej, beda zlymi radami dla drugiej dziewczyny.

        To jest taki wlasnie przyklad. Watek zalozyla dziewczyna mlodego pokolenia. Oni
        inaczej mysla. Nie sa skrepowani zyciowo jak starsi.
        Jej to nie przeszkadza robic gosciowi loda na stojaco.
        Jej to nie obciaza mentalnie.

        Ona jest osoba racjonalnie analizujaca swoje stany emocjonalne.

        Psychiatra, to jest taki gosc, ktory pomaga ludziom zrozumiec wlasne popedy i
        tez zajmuje sie czesciowo taka analiza stanow emocjonalnych u innych ludzi. Naukowo.

        Ja oceniam te mala, jako najzupelniej zdolna samej oceniac siebie i podejmowac
        decyzje swiadomie.

        I Ty jej nie wysylaj do psychiatry, bo to jest zla rada.
        U psychiatrow laduja zwykle osobowosci silne, ktore nagle stanely w obliczu
        niezwykle trudnej sytuacji/decyzji i nie potrafia sobie z nia poradzic, dostaja
        od tego swira, poniewaz nie rozumieja swojej wlasnej uczuciowosci.

        W zyciu najlepsze rozwiazania to sa te z kategorii prostych.
        Tu nie ma co duzo myslec, mala ma odlot, wyjdzie z tego na pewno a dla niej
        rozmowa na forum jest forma poukladania mysli, zrozumienia siebie w celu
        podjecia decyzji. Czy Ty tez tak potrafisz, paralela1?? Czlowiek jest tak
        skonstruowany, ze potrzebuje rad i rozmow. Zadac pytanie, porozmawiac. Otwarcie,
        bez krecenia i oszukiwania samej siebie. Nawet jak sie jest osoba dominujaca i
        zla. To pomaga.
        • rosa_de_vratislavia Re: paralela1, jedne rady dobre, inne zle 10.01.08, 20:37
          gregfroyd.jr napisał:


          > Jej to nie przeszkadza robic gosciowi loda na stojaco.
          > Jej to nie obciaza mentalnie.

          Obciąża - napisała o tym.
          >> Psychiatra, to jest taki gosc, ktory pomaga ludziom zrozumiec
          wlasne popedy tez zajmuje sie czesciowo taka analiza stanow
          emocjonalnych u innych ludzi. Naukowo.

          Psychiatra to lekarza. Niekoniecznie pracuje naukowo.
          Nie zajmuje się tylko poędami.

          > U psychiatrow laduja zwykle osobowosci silne, ktore nagle stanely
          w obliczu niezwykle trudnej sytuacji/decyzji i nie potrafia sobie z
          nia poradzic, dostaja od tego swira, poniewaz nie rozumieja swojej
          wlasnej uczuciowosci.

          Bzdura wyssana z palca...nawet nie wiadomo,z czym polemizować..ech...
          • gregfroyd.jr Re: paralela1, jedne rady dobre, inne zle 10.01.08, 21:04
            > Bzdura wyssana z palca...nawet nie wiadomo,z czym polemizować..ech...

            Rosa, Rosa. -)))
    • 2szarozielone Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 08:56
      aha - z drugiej strony to nie jest tak, jak ktoś napisał, że pewne cechy mozna w
      facecie wypracowac, albo ze to kwestia miłosci jedynie... Mnie to wszystko
      nauczylo jednego (to i jedna historia, która wydarzyła sie krótko przed tym) -
      wiem czego szukam w mężczyźnie, wiem, czego od niego oczekuje, wiem, przy czym
      poczuje się spełniona. Duzo lepiej poznałam samą siebie.
      Tylko też nie wiem, czy kogos takiego łatwo będzie znaleźć...
      • paralela1 Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 09:00
        sorry ale ty niewiele się różnisz od autorki tego watku, te twoje teksty o samcu
        alfa. Samiec alfa to wilk który łączy się tylko z jedną samicą alfa a nie grzeje
        na boku innych. Kuracja psychiatryczna przydałaby się i tobie bo bredzisz.
        • rosa_de_vratislavia Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 09:04
          paralela1 napisała:

          > sorry ale ty niewiele się różnisz od autorki tego watku, te twoje
          teksty o samcu
          > alfa. Samiec alfa to wilk który łączy się tylko z jedną samicą
          alfa

          Samiec alfa to nie tylko wilk.
          To samiec dominujący w stadzie...po prostu.
          I nie musi być monogamiczny.
          Niepotrzebnie radzisz wszystkim leczenie psychiatryczne i to jeszcze
          w taki nieuprzejmy sposób.
          • paralela1 Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 09:09
            Ktoś musi im powiedzieć prosto z mostu, jak jest, a te leki pomagają, nie chodzi
            o leczenie psychiatryczne tylko o wizytę u lekarza, sa takie gabinety w każdym
            mieście, i to naprawdę pomaga. Moja koleżanka wyszła dzięki temu z toksycznego
            związku, mam przemilczeć, sposoby wyjścia z tego chorego układu w imię źle
            pojętego współczucia czy zrozumienia. Sama jestem kobietą, miałam matkę
            uzależnioną od takich facetów, siostrę, i wiem że to jest tragedia, nie tylko
            dla niej ale także dla innych. Nie daj boże żeby taka emocjonalna ćpunka miała
            dzieci, to tragedia.
        • 2szarozielone Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 09:12
          Ile razy mam powtarzać, że w tym kontekście samiec alfa to nie moje określenie?
          :) Przyjeło sie na forum, a ja to dla wygody podchwyciłam, myslałam, że umowność
          jest tu jasna.

          Poza tym sama masz braki w wyksztalceniu, bo określenie "samiec alfa" nie odnosi
          sie wyłącznie do wilków, ale do wielu innych zwierzat stadnych. zwiazane jest z
          dominacja nad innymi członkami stada i podporzadkowaniem sobie samic. Akurat
          wilki wchodzą w monogamiczne "związki" - ale przyjrzyj się np. blizej z nami
          spokrewnionym gorylom czy szympansom i ukladom w tych grupach... W przyrodzie
          nie ma miejsca na sentymenty, wartości i jakąś tam szlachetność - to walka o
          przetrwanie genów. Tylko tyle i aż tyle.
          • paralela1 Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 09:20
            Jesteśmy ludzmi, to raz. Po drugie nazywaniem go tak, podnosisz jego wartość,
            choć tak naprawdę on jest miernota która zdradza i nie liczy się z uczuciami
            innych. Człowiek ma chyba inne wartości niż pies czy jeleń. Może, się mylę i
            ulegliśmy wtórnemu zezwierzęceniu i permanetnej ruji,a ja jako jedna z
            nielicznych posługuję się rozumem, a nie szałem macicy. Może coś przeoczyłam, a
            swiat w międzyczasie wrócił do epoki łupanej? Albo stał sie wielkim kurnikiem
            gdzie kogut alfa podbiega, głuszy jakąś kurę, a ta zadowolona otrzepuje się z
            kurzu i gdacze radośnie, że właśnie przeleciał ja samiec alfa.
            • paralela1 Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 09:26
              Jeżeli tak bliskie sa ci goryle i szympansy, to jeteś szczęściara, tylu samców
              jeszcze w twoim zyciu, tylko trochę niewygód zwiazanych z kawalerką twojego
              samca, bo te kraty i przeciagi w ZOO to jakieś nie halo.
            • 2szarozielone Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 09:30
              a skąd w Tobie tyle zlości? wypij sobie poranna kawę i sie usmiechnij, co? :)
              znam swoja ludzką nature i znam swoje zwierzece instynkty - i uważam, że klucz
              do szczęścia to umiejetność pogodzenia jednego z drugim :) I dobrze mi to wychodzi.
              Porwana zwierzecą chcicą wyzyłam się z fajnym samcem - potem obudziły się we
              mnie ludzkie uczucia i pokochałam - teraz widząc tę sytuacje wiem, ze musze
              chcice troche okiełznać i popracowac nad ludzka strona naszej znajomosci. I
              jakos ze wszystkim sobie poradzę, bez zbednych wyrzutów sumienia i obelg o
              kurach i epokach kamienia lupanego. Nie wstydze się ani tego, ze jestem
              zwierzęciem - ani tego, ze zwierzeciem rozumnym.
              a Ty jedziesz po jakichs prostych, z góry ustalonych torach, osadzasz, wysylasz
              ludzi na leczenie, miotasz się w wyzwiskach, wpadasz w kanał "przelatywania
              przez samca" - jakby samica z tego przyjemnosci nie miala. I jeszcze najeżdżasz
              na mnie tym cholernym samcem alfa, najpierw odwołujac sie do sytuacji w
              przyrodzie - a jak Ci pokazałam, ze w naturze bywa róznie - to zupełnie sie od
              tych wzorców odcinając. Brak intelektualnej konsekwencji to jest. I chaotyczna
              argumentacja.
              • paralela1 Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 09:40
                Odchodzi tu od pewnego czasu idealizowanie jakiś ciemnych typków, pozbawionych
                wszelkich hamulców, więc mam prawo powiedzieć, że przeginacie. Fajnych
                wartościowych facetów traktujecie jak szmaty a latacie za palantami. Chciałaś
                żebym cię utwierdzała w twoich wyborach? I piała z zachwytu nad koleżanką którą
                facet traktuje jak darmową dojarkę, będziesz chciała wyjść z tego toksycznego
                układu, podałam nazwę leku (Assentra) i tyle. Życzę żebyś nie zmarnowała sobie
                życia. Czy mogę tu wlać trochę rozsądku czy obowiązuje tu terror niewolnicy
                emocjonalnej.
                • 2szarozielone Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 09:48
                  Czytałaś moje wątki? nie jestem niewolnica emocjonalna i nie idealizuję ciemnego
                  typa żadnego. nigdy tez i nigdzie nie napisałam, że traktuję wartościowych
                  facetów jak szmaty - myślę, ze musisz trochę popracować nad sobą, bo zbyt
                  pochopnie oceniasz ludzi. Niewiele wiesz o moich wyborach i ich motywacjach i w
                  ogóle o mojej życiowej sytuacji. Nie mówiąc już o tym, ze niewiele wiesz o
                  facecie, z którym sporo mnie łączy. Nie oczekuje od Ciebie piania z zachwytu -
                  ale trochę kultury osobistej, umiarkowania w sądach i jakiejś chęci do dyskusji,
                  skoro juz wchodzisz na forum, które z definicji raczej sluzy do wymiany
                  doświadczeń i poglądów niż szczekania. Jeśli lubisz sie tu dowartościowywać,
                  plując na innych - to radze przestać. Bo to metoda najprostsza, ale dająca
                  bardzo krótkotrwałą satysfakcję.
                  • paralela1 Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 09:53
                    Tak, czytałam Twoje wątki. Macham ręka, a tam róbta co chceta, tylko potem nie
                    płaczcie, że życie jakieś zmarnowane.
                    • 2szarozielone Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 09:57
                      Tobie płakać nie będę :) A wyjaśnij - jak ma wyglądać to moje zmarnowanie sobie
                      życia? Że niby co? Hm?
                      • paralela1 Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 10:00
                        Sio kuro, co żeś sie tak rozgdakała, zobacz co pisałaś w innym wątku obok, że
                        sama siedzisz. To forum powinno zmienić nazwę na "Kurnik". Hehe, kurki by
                        gdakały sobie jak to ich kogucik zasczycił szczytowaniem.
                        • paralela1 Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 10:03
                          Kogucik ALFA oczywiście.
                          • 2szarozielone Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 10:18
                            Wiesz - to akurat nie jest rezultat tego, że wdalam sie w taki romans, w jaki
                            się wdałam - ale skutek przeprowadzki do innego miasta, zmiany pracy i w ogóle
                            wielu innych czynnikow. Moze dla Ciebie facet jest całym światem, ale dla mnie
                            nie i nigdy nie będzie. Bywa, że mi przez niego źle, ale to nie jest jedyny
                            powód moich zmartwień na tym swiecie. A samotność to nie tyle brak meskiego
                            ramienia, co w ogóle bliskich, za którymi tęsknię. Znasz takie uczucie?

                            I wiesz jeszcze - nawet się nie obrażę za kurę. Bo tego rodzaju traktowanie
                            rozmówców bardziej chyba świadczy o Tobie niz o mnie.
                            • gregfroyd.jr Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 20:28
                              szarozielone, nie przejmuj sie. Ona jest wsciekla, bo ktos jej na ambicje
                              wyjechal. Nie dyskutuj z osoba, ktora ma agresywny sposob wypowiadania sie, bo
                              to oznacza klopoty emocjonalne. Na razie sa po drugiej stronie, ale tak sie
                              zaczynaja pyskowki i potem tobie zrobi sie przykro.

                              • 2szarozielone Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 20:36
                                Eee, jak dokładnie widać na załączonym obrazku - jak się ktoś nie da wciągnąć w
                                chamstwo i wyzwiska, to osoba wyzywająca sama robi z siebie idiotkę, i znika jak
                                zły sen. Mogą mi tu różni ludzie imputować naiwność i podatność na manipulację,
                                ale troszkę znam się na ludziach :)
            • gregfroyd.jr Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 20:24
              "Może, się mylę i ulegliśmy wtórnemu zezwierzęceniu i permanetnej ruji,a ja jako
              jedna z nielicznych posługuję się rozumem, a nie szałem macicy."


              Tak. Mylisz sie. Ale nie przejmuj sie. Ludzie sie bardzo roznia. My jestesmy
              inni. Jestesmy tolerancyjni. Nikt tutaj ciebie na sile nie bedzie programowac.
              Wiemy co Tobie dolega, rozumiemy to, ale nie nalegamy na terapie.


              • paralela1 Re: jeśli nie alfa, to co? 11.01.08, 00:04
                do ciebie i szarozielinej
                Nie dyskutuję z ludzmi uzależnionymi (wszystko jedno czy jest to alkohol czy
                emocje) bo jak widać nie ma to sensu, dlatego dałam sobie spokój, podałam
                autorce wątku skuteczny sposób na wyjście z tego zaklętego kręgu (Assentra) i
                tyle. Każde słowo jest jak rzucanie grochu o ścianę, reaguję nerwowo bo znam
                wiele kobiet które tak się zafiksowały na punkcie jakiegoś PALANTA, że doskonale
                na własne życzenie zmarnowały sobie życie. Ale cóż, różne kobiety są na świecie,
                dla jednych to niepojęte dać się tak traktować a dla innych to sama przyjemność
                i magia. Co kto lubi.
    • modliszka24 Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 09:02
      moze beta:P
      • paralela1 Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 09:03
        samiec eś jak świnia, samiec q jak qu...s, hehe
    • simon_r no ja osobiście wolę Hondę... 10.01.08, 10:30
      ależ jednak te baby durne są...
      -------------------

      SuDoKu... wciąga :)
    • misia12347 Czy on otworzył jakąś sektę? 10.01.08, 10:59
      Bo piszesz o nim jakby był jakimś guru. Rozumiem, że jak on
      powiedział, że masz robić loda siedzieć cicho, to Ty robiłaś loda i
      siedziałaś cicho hehehehe. Ciężko mi uwierzyć, że ktoś może być tak
      pusty, i że to nie jest jakaś prowokacja.
      Na marginesie, alternatywą do Twoich przezyć nie są:

      > płytkich (...) relacji szumnie nazywanych miłością i płaskich
      > orgazmów

      Można kogos kochać a mimo to świtnie się z nim bawić i to nie tylko
      w łóżku :)
      Poza tym Twoje wątki są coraz bardziej nuuuuuuudne, jednowymiarowe i
      płaskie, szkoda, że tego nie widzisz :)

      I jeszcze jedno: wątpię żeby ktoś na forum przejmował sie Twoją
      moralnością, myslę że to ludziom zwisa. Jedyne zastrzeżenie mam do
      tego żeby nie nazywać tego samca samcem alfa, bo mylisz pojecia. On
      ma z nim ma tyle wspólnego co świnka, ze swinką morską :)
      • kookardka Re: Czy on otworzył jakąś sektę? 10.01.08, 12:00
        wiesz, "samiec alfa" brzmi bardziej dostojnie, niż przydupas,
        albo męska dziwka ;) wyobrażasz sobie, by piała tak z zachwytu i
        zamiast pisać :
        "Otwiera mnie i czyni swoje czary, ale tak transparentnie i
        subtelnie że uczę się tych technik, mam okazję poznawać siebie
        dzięki jego intuicji. to coś jak magik wyciągający królika
        zprzezroczystego cylindra, powoli żeby pokazać jak to naprawdę
        działa ta magia.
        tłumaczy mi czego nie rozumiem, po to aby gdy już doznam olśnienia
        prosić mnieo podzielenie się z nim wrażeniami z "wewnątrz" i z
        fascynacją słucha godzinnej opowieści, dociekając różnych aspektów
        i zwracając moją uwagę na ciekawostki i sprzeczności, tak że po
        prostu mówiąc dowiaduję się od siebie niesamowitych rzeczy, jak
        w jakiejś hipnozie. Po takiej sesji, czuję się tak
        cudownie "wyprostowana" i zrelaksowana jakby ktoś zrobił mi
        mentalny masaż. A to wszystko w osnowie cielesnego parnasu, wręcz
        zanurzone w gorącej kąpieli spazmów i orgazmów:) "

        napisała by : ta moja męska dziwka wpada do mnie wtedy gdy ma chęć
        i ochotę mnie przelecieć, kiwa głową, że rozumie co ja tam mamroczę
        pod nosem, ponawija mi trochę makaron na uszy i zrobi wodę z mózgu,
        żebym miała o czym mysleć przez kolejne dni. Potem wpadnie i
        posłucha jaki ja sobie nakręciłam film w głowie z tych jego kilku
        słów,którymi pobudził moje emocje. Jak juz się napalił i nakręcił
        tym, ze wpatrzona w niego jestem jak w obrazek to mnie przeleciał,
        bym pamiętała, ze jeszcze tu wróci i zrobi to samo ;)

        To tak już jest, że tacy faceci wybierają te wrażliwe kobiety,
        które bardziej niż inne reagują na słowa, bo można im zarzucić
        kotwice, podbić emocje, pobudzić w nich pragnienia . Te mniej
        rozgarnięte i pozbawione szacunku do samych siebie latami trwają
        w takich układach wmawiając sobie i innym, że mają swoje emocje
        pod kontrolą i to one czerpią korzyści z takich układów i nie czują
        się wykorzystywane ... masakra ...
        • misia12347 Re: Czy on otworzył jakąś sektę? 10.01.08, 12:21
          Wiesz, myslę, ze tej pannie nic nie jest w stanie zepsuc humoru, jej
          tekst

          > on wie, że trudno mu będzie znaleźć taki obiekt jak ja

          mógłby zostać tekstem miesiąca, w kontekście, w kótrym ona to
          pisze :) :) Ciekawe o co jej chodziło? Może o to, że taka dająca się
          prowadzić na postronku jak ciele? :)
          Na marginesie, daleka jestem od moralizowania, każdy ma swoje zycie,
          i przezywa je jak chce, ale niech nie próbuje nam wmawiac, że łączy
          ich coś wyjątkowego. Myslę, ze w tej chwili autorka robi sie powoli
          żałosna.
          • kookardka Re: Czy on otworzył jakąś sektę? 10.01.08, 12:29
            Jeśli robi to dla swojego lepszego samopoczucia to tylko na jej
            korzyść w tej sytuacji ... ale z tego co pisze to są to jakieś
            próby wmówienia sobie na siłę, poprzez wmawianie innym , że sytuacja
            jest pod jej kontrolą. Mnie osobiście jest jej strasznie żal,
            bo szkody, które powstają w jej psychice są tak ogromne, że może
            skończyć się to cięzką depresją. Takie szarpanie się w środku
            "góra dół" przez dłuższy okres czasu poważnie nadwyręża zdrowie.
            Życie na takiej huśtawce rozstraja ... potem trzeba to leczyć
            antydepresantami w domu, albo na oddziale ... to nie są żarty.
            A ona robi to na własne życzenie, tylko jeszcze tego nie widzi ...
    • kookardka Re: jeśli nie alfa, to co? - może romeo ? ;) 10.01.08, 11:10

      • tora83 Re: jeśli nie alfa, to co? - może romeo ? ;) 10.01.08, 11:23
        A ja sie naczytalam, pomyslam troche i wpadlam w jakis smutny
        nastroj :( Chyba zaczynam miec tego wszystkiego serdecznie dosc.
        Kocham go bardzo, ale przeciez to nie wystarczy... Cholera jasna ...
        juz nic nie wiem.
        • kookardka Re: jeśli nie alfa, to co? - może romeo ? ;) 10.01.08, 11:39
          Ty nie wpadaj kochana w smutny nastrój, tylko zastanów się czy masz
          szacunek do samej siebie ;) jak masz, to kopnij kolesia w dupę,
          niech inne naiwne robią mu loda ... i dają z siebie robić laleczki
          na półce, po które Alfa sięga, gdy ma taki kaprys. Nosek do góry
          i pozbądź się tych dziwnych pragnień, które robią z Twojej psychiki
          jedno wielkie śmierdzące błoto ...
        • 2szarozielone Re: jeśli nie alfa, to co? - może romeo ? ;) 10.01.08, 12:00
          Mysl o sobie. Znajdź wlasną nature i wlasne ja - i rób to, co dla niej dobre.
          Tylko tyle i aż tyle. i tyle ;)
    • kookardka Pie..sz koleżanko ;) 10.01.08, 11:32
      Przeżywasz każde jego pierdnięcie i traktujesz jak natchnienie boże.
      Pozwalasz sobą sterować i manipulować i jeszcze dosterzegasz w tym
      magię. A on podbudowuje się jedynie tym ile kobiet jest mu
      podporządkowanych i że może z nimi robić co chce.
      Nie dość, że ma darmową dupę do bzykania, to jeszcze może ćwiczyć
      swoje chore techniki uwodzenia i sterowania emocjami kobiet.
      Wmawiaj sobie, że to nieziemskie przeżycie jeśli Ci tak wygodniej,
      ale pomyśl z czego bierze się ten Twój bunt i foch - mam wrażenie,
      że czaserm rozum Ci się odzywa, ale potem zjawia się on, znowu
      popieprzy jakieś głodne kawałki, zarzuci kilka kotwic i posteruje
      Twoimi emocjami. Mam jedno pytanie, czy ten koleś ma inicjały M.T. ?
      • tora83 Re: Pie..sz koleżanko ;) 10.01.08, 12:12
        Dziewczyny, pewnie kazda z Was ma troche racji. Nie znamy dokladnie
        szczegolow swoich historii, zeby je oceniac az tak ostro.
        Jesli chodzi o mnie to mam swiadomosc, ze kiedys sie to musi
        skonczyc. I tak sobie mysle, ze skonczy sie pewnie ... kiedy sie
        zakocham ...
        Czasem czuje sie rzeczywiscie manipulowana, czuje, ze jestem na
        kazde jego zawolanie, telefon ... Ale czasem jest wrecz odwrotnie,
        wtedy wszystko mija a ja znow mam skrzydla ...
        I tak wciaz ... od kompletnej euforii, po dol ...
        Dziewczyny, ktore sa w podobnej sytuacji pewnie mnie rozumieja.
        Sama nie potrafie wyjasnic co ten facet daje mi takiego,ze wciaz
        przy nim trwam, nieustannie, od kilku lat, z wiekszymi lub
        mneijszymi przerwami na rozne romanse (w ktore niestety nie umialam
        sie zaangazowac w pelni ...).
        Eh ... coz nam po mowieniu ... trzeba cos zrobic ...
        • 2szarozielone Re: Pie..sz koleżanko ;) 10.01.08, 12:16
          We mnie coś wczoraj przeskoczylo. I wykasowalam opcje "dół" :) Ale mnie jest
          łatwiej - nie jestem na każde jego zawołanie - bo jest ta odległość między nami.
          Jak juz przyjeżdżam, to on musi sie dostosowac do mojego terminarza... ale nie
          wiem, co by bylo, gdybym cały czas byla na miejscu.
          • tora83 Re: Pie..sz koleżanko ;) 10.01.08, 12:20
            Szarozielone - szczesciara z Ciebie, naprawde.
            Ja jestem az za blisko ... codziennie. I to ogromny problem, uwierz.
            • gregfroyd.jr Re: Pie..sz koleżanko ;) 10.01.08, 20:39
              Rozumiemy, rozumiemy. Ty jestes w takiej zamknietej petli emocji i nie mozesz
              sie z tego wyrwac. Na to jest sposob. To trzeba siasc na tylku i dokladnie
              przemyslec swoje oczekiwania od SIEBIE. Pomyslec o swoim wlasnym egoistycznym
              ja. Co TY chcesz DLA siebie w zyciu osiagnac. Potem zastanow sie, jakich cech
              Tobie brakuje aby ten plan zrealizowac. Co stoi na przeszkodzie? Gdzie sie
              czujesz slaba funkcjonalnie. Zrob sobie z tego liste. Potem do tej listy wpisz
              jak rozwiazac kazdy z tych kolejnych problemow. Np. "czuje sie taka
              nieatrakcyjna" - wizazystka, silownia, basen, ponowna ocena za pol roku.
              Wszystkie problemy w zyciu nalezy oceniac zgodnie z planem.
              Im masz wiecej emocji i problemow - tym bardziej potrzebujesz PLANU. Rozumiesz?
        • kookardka Re: Pie..sz koleżanko ;) 10.01.08, 12:22
          tu nie trzeba zbyt wiele wiedzieć ... byłam w podobnej sytuacji,
          w zasadzie to kolo chciał ze mnie zrobić taką laleczkę, ale dostał
          kopa w dupsko, gdy zorientowałam się w co gra ... trwało, nie
          pamiętam dokładnie, ale kilka tygodni , może 5 może 6.
          To Twoje pragnienia by on był tylko Twój i emocje, które biora się
          z tego, że on taki nie będzie ( jak czujesz się manipulowana to
          rodzi się w Tobie złość, jak czujesz, że on sie trochę poddał, to
          jest Ci lepiej). To w głowie Ci siedzi, to Twoje myśli nakrecają
          te pragnienia, zmień myśli to zmienisz pragnienia. On też podczas
          tych rozmów nad którymi sie tak rozpływasz, wpływa na Twoje myślenie
          i steruje Twoimi pragnieniami. Są takie techniki specjalne ...

          Nie trzeba znac tej sytuacji, by wiedzieć, że koles się Tobą bawi,
          czego byś o nim nie pisała i jak go nie zachwalała.
          • klio.o finish your story... 11.01.08, 15:47
            zastanawiam się Kookardko jaka jest Twoja historia?
            Jak taka silna i pewna siebie Kobieta wyplątała się z takiego układu? Piszesz że
            w pewnym momencie zorientowałaś się, ale nie do końca rozumiem w czym i jak?
            Dowiedziałaś się, że oszukiwał kiedy mówił że nie ma innych? Przestał być zabawny?
            Mój nie przestał, od początku wiedziałam w co sie pakuje...

            i jeszcze mnie ciekawi jak było przez te 5-6 tygodni zanim sie spostrzeglas..
            • kookardka Re: finish your story... 13.01.08, 13:48
              w skrócie Ci powiem, że trafił akurat na dogodny dla siebie moment
              w moim życiu ... byłam tuż po rozstaniu z facetem, z którym byłam
              6 lat ... smutne to były lata i pozbawione pozytywnych emocji ...
              wcześniej byłam w związku 5 letnim ... czyli w zasadzie przez 11
              lat byłam wyłączona z damsko męskiego świata ... miałam kolegów
              i znajomych, ale nie flirtowałam z innymi facetami ...

              znajomość zaczęła się od kumplowania, przerodziła w coś więcej,
              skończyła po dwóch tygodniach ... potem okazało się, że w tym
              czasie, gdy spotykał się ze mną spotykał się z kilkoma dziewczynami
              jednocześnie ... sprawa się wydała,zrobiło się zamieszanie,
              przyjechał przeprosić, potem okazało się, że on ma depresję ...
              jak leczył depresję to mieliśmy jako taki kontakt, który z czasem,
              po wielu rozmowach przerodził się w bliższą znajomość ... mówił,
              że teraz rozumie co nawywijał i nigdy w życiu już czegoś takiego
              nie zrobi ... ja nie dawałam mu się zbliżyć do siebie ...
              traktowałam go jak kumpla, a on znowu zaczął kombinować, mówił
              o byciu razem ... ja już byłam czujniejsza ;) zrobiłąm kilka podpuch,
              rozmawiałam z dziewczynami, z którymi się kumplował ... okazało się,
              że znowu kombinował coś ... powiedziałam mu co o tym myślę i
              kopnęłam go w dupsko - nie mam i nie życzę sobie mieć z nim więcej
              kontaktu ... chciał sobie zbudować haremik, znowu ...

              trochę to inna sytuacja, bo tu reguły były jasne - jestem jedna
              a nie jedna z wielu ... nie zgodziłabym się na taki układ ...
              ja generalnie nie umiem się odnaleźć w takim bzykaniu bez zobowiązań,
              to nie dla mnie, może to kwestia psychiki ... tutaj wiedziałaś na co
              się godzisz i zamiast się zablokowac i trzymać emocje na wodzy
              popłynęłaś ... teraz jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest odciąc się
              od faceta , tak myślę, zapomnieć o nim ... jak już te emocje popłyną
              to kaplica nie da się ich odwrócić ...

              • kookardka Re: finish your story... 13.01.08, 13:52
                u mnie oczywiście też się te emocje pojawiły, mimo, że wiedziałam,
                że on może coś kombinować i byłam czujna ... teraz wiem, jak je
                blokowac, wtedy nie miałam o tym zielonego pojęcia ;) zapomniałam
                co się dzieje na początku znajomości, wyszłam z wprawy przez 11
                lat ;)
    • lajton Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 12:08
      Trafiłaś na kolekcjonera, który Cię dobrze rżnie, ot co.
      Widać, tego Ci brakowało.
      Widać też, że nie przeszkadza Ci zbytno bycie tą drugą (trzecią, ósmą?), a tutaj
      szukasz usprawiedliwienia dla swoich poczynań. Po co? Żyj tym sobie teraz i po
      cichu cierp - jeśli cierpisz. Gdy się skończy - ponawieszaj na nim psy. Tutaj
      oczywiście.
      Dzisiaj Twoje przeżycia są dla Ciebie silniejsze niż jakiekolwiek racjonalne
      tłumaczenia, więc... żyj chwilą! Serio.
    • justysialek Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 12:54
      Ja ma kilka pseudo-psychologicznych przemyśleń. Psychologiem nie
      jestem i wiem, że zwykle ludzi takie wynurzenia na ich temat
      wkurzają ale pozwolę sobie na nie tym razem, ponieważ zadałaś
      pytanie i najwyraźniej sama masz wątpliwości.

      Mi się wydaje, że ty jesteś uzależniona od silnych emocji.
      Najsilniejsze są oczywiście negatywne: ból, strach, niepewność,
      tęsknota, szczególnie jesli potem następuje nagły zwrot -
      euforia: "bo przyszedł, bo seks jest świetny, bo mi coś tam
      powiedział fajnego" itd. A potem znowu - "nie ma go, może jest z
      inną, kiedy znowu przyjdzie, zadzwoni, może ma mnie gdzieś"... i tak
      w kółko.
      Ty napawasz się tą emocjonalną huśtawką, jak ćpunka heroiną - tak to
      wygląda.
      I jeszcze sobie wmówiłaś, że nic lepszego cię nie może spotkać (a
      może on ci to wmówił).
      Może jesteś po jakichś przejściach, coś z dziecinśtwa: kiepskie
      relacje z ojcem, DDA? Nie musisz ani się przyznawać ani zaprzeczać,
      bo nie chodzi mi o to, by potwierdzić moje hipotezy. To po prostu
      gdybanie, może się mylę. Jednak twoje opisy uczuć są dość typowe dla
      osób współuzależnionych.
      Tak już jest, że niektóre kobiety lubią "niegrzecznych chłopców",
      wolą pozostawać kochankami, niż wybrać spokojny, związek. W takim
      się duszą, nudzą - chcą dreszczyka emocji. Nie potrafią się cieszyć
      tym, czym cieszy się reszta: przywiązaniem, zaufaniem, poczuciem
      bezpieczeństwa, akceptacją, wiernością, czułością. To dla nich nuda.

      Sama założyłaś, że większość prawdopodobnie nie przeżyła czegoś
      takiego jak ty. Mylisz się i to bardzo. Stały związek to dużo
      większe i trudniejsze wyzwanie niż relacja - seks bez zobowiązań.
      Dostarcza trochę innych ale nie słabszych emocji, przeżyć. Różnic
      jest wiele, jedną z nich jest to, że w stałym zwiąku jesteśmy razem
      codziennie - emocje te są więc rozłożone w czasie, ty natomiast masz
      te same emocje tylko skondensowane w czasie - wydają ci się lepsze,
      silniejsze.
      Ja kiedyś też gustowałam w "niegrzecznych facetach" więc wiem, o
      czym mówisz. Ten dreszczyk, ciągłe pytania: czy mu na mnie zależy,
      czy przyjdzie, czy wybierze inną?
      Euforia na zmianę z koszmarnym bólem.

      Wydoroślałam... bo ma wrażenie, że z tego się wyrasta. Trzeba to
      przejść i stwierdzić, że to nie dla mnie.
      Ja wolę być szanowana przez mojego faceta, widzieć troskę w jego
      oczach, zachwyt, czuć, że mnie potrzebuje (nie tylko do seksu). Wolę
      czuć się bepieczna w jego ramionach, móc zawsze skorzystać z jego
      czasu, pomocy, nie musieć dzielić z nikim jego uwagi,
      zainteresowania, miłości. Tylko tyle i aż tyle.
      • kookardka Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 12:58
        dokładnie tak ... jak tego brak, to lepiej żyć bez faceta
        i nie dać się tak szarpać.
        • claudel6 Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 13:14
          z tym najlepszym sexem na swiecie...mi sie wydawalo n razy, ze mam najlepszy sex
          na swiecie. wystarczy, ze bylam zakochana. kazdy nastepny kochanek to najlepszy
          sex na swiecie. trzeba zaczac sypiac z kims innym, ja nie widze innego wyjscia z
          takiej matni (bo dla mnie to matnia)
          • tora83 Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 14:03
            Sypiac? A co to da?
            • kookardka Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 14:09
              kochana Moja Ty mylisz miłość z zakochaniem. To nie jest miłość,
              to ten pan podtrzymuje Cię w pozycji "stand by" swoimi sztuczkami
              na Twoich emocjach. To wbrew pozorom proste jest, trzeba tylko
              umiejętnie pomanipulować kobietą i pobudzić w niej pragnienia ...
              Ten facet Cię wykorzystuje i gra Tobą jak piłeczką, a Ty się dajesz
              tak wodzić za nos ... on to robi z premedytacją, dobrze się bawi.
              Przestań o nim myśleć jak o obiekcie Twoich marzeń, zacznij go
              nienawidzić, to potem będzie Ci łatwiej przejść w obojętność ;)
              • tora83 Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 14:15
                Kookardko, nie umiem go nienawidziec... nie chce.
                Nigdy nie pisalam, ze ten czlowiek zrobil dla mnie naprawde duzo,
                nie chce opisywac calej mojej historii, bo jest dluga i zawila, ale
                uwierz mi - nie chodzi o byle co ...
                Moze to kwestia tego, ze nikt wczesniej nie potraktowal mnie w taki
                sposob ... ze on mial odwage ...
                • kookardka Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 14:35
                  do tego by tak traktować kobiety nie potrzeba odwagi, trzeba mieć
                  tupet i zakorzeniony brak szacunku do emocji i uczuć drugiego
                  człowieka ... a wciskać kity każdy potrafi, nie każdy to robi,
                  bo nie zgadza się to z jego wewnętrznym systemem wartości ...
                  a tacy faceci nie mają skrupułów ... nie Ty to inna się znajdzie,
                  by zaspokoić jego kaprysy ...
                  • tora83 Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 14:44
                    Kookardka, ale ja nie mowie, ze trzeba miec odwage do tego, by
                    traktowac kobiety tak czy inaczej.
                    Mialam na mysli fakt, ze ten czlowiek zrobil dla mnie bardzo wiele,
                    zrobil - obiecal, podjal dzialanie, doprowadzil je do konca,
                    sprawiajac, ze moja sytuacja zyciowa diametralnie sie zmienila. I to
                    byl cos wielkiego z jego strony ... I chyba tutaj tkwi tajemnica
                    mojego uwielbienia.
                    • kookardka Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 18:54
                      znaczy spłacasz mu dług kosztem swojego zdrowia psychicznego ...
            • claudel6 Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 14:13
              bo takie zadurzenie to jest chemia, ktora wytwarza sie w wyniku zblizen
              fizycznych, a nie w wyniku 'obcowania dusz'
              dlatego najlepszym sposobem jest fizyczny klin, czyli inny facet
              takie sa moje doswiadczenia, no ale ja tam rad w sumie dawac nie chce, dla mnie
              to wszystko jest zabawne i czytam sobie to glownie (sorry) dla rozrywki
              • yokooo Re: Do Kookardki 10.01.08, 14:50
                Kookardko, wspomniałaś tutaj o kotwicach, coś na ten temat kiedyś czytałam,
                chyba związanego z NLP, czy mogłabyś podrzucić jakiś link do tych zagadnień?
                Pozdrawiam :)
                • tora83 Re: Do Kookardki 10.01.08, 14:56
                  Odpowiem zamiast kookardki. Kotwica to sprzezenie bodzca z reakcja
                  organizmu, jesli takowym bodzcem zadzialasz w kluczowym momencie
                  dzialania konkretnej emocji, to wowczas poprzez ponowne jego uzycie,
                  uzyskujemy zakotwiczony stan. To pojecia zdecydowanie nlpowskie :)
                  • kookardka Re: Do Kookardki 10.01.08, 15:01
                    Trochę o tym czytałam jakiś czas temu, poszukam czy mam jakieś linki.
                    Ale mniej więcej o to chodzi w tych kotwicach. Są nawet specjalne
                    szkolenia z tego zakresu.

                    • tora83 Re: Do Kookardki 10.01.08, 15:21
                      Z zakresu NLP - cala masa :)
                  • yokooo Re: Do Kookardki 10.01.08, 15:57
                    Jakiś przykład? Jak to działa w praktyce, bo nie do końca potrafię sobie to
                    wyobrazić.
                    I od razu wyjaśniam, nie pytam po to żeby stosować, raczej by rozpoznać gdy ktoś
                    to stosuje (o ile jest to w ogóle możliwe;)))
                    • tora83 Re: Do Kookardki 10.01.08, 16:07
                      Wprawny nlpowiec zrobi to tak, ze kompletnie nie wychwycisz :)
                      Hmm, pierwszy lepszy przyklad jaki jestem w stanie skojarzyc to np
                      taka sytuacja: udaje Ci sie cos zrobic pozytywnie, jestes bardzo
                      pewna siebie i zadowolona w tym momencie, wtedy mozesz np pogladzic
                      sie po ramieniu. Powtarzasz ten gest zawsze wtedy, kiedy jestes w
                      takim nastroju (najlepiej w momencie, kiedy uczucie jest
                      najsilniejsze). Po jakims czasie, wystarczy odpalenie kotwicy (gestu
                      gladzenia po ramieniu), aby osiagnac zakotwiczone
                      uczucie/odczucie/stan/emocje.
                      • yokooo Re: Do Kookardki 10.01.08, 16:22
                        No dobrze, w ten sposób ja u siebie wykonuje tzw. kotwicę, a chodziło mi o
                        przykład jak druga osoba może wywołać taki efekt u mnie.
                        Sorry że jestem taka dociekliwa, ale chcę zrozumieć... :)
                        • tora83 Re: Do Kookardki 10.01.08, 16:27
                          Mozliwosci jest wiele, zalezy co ta druga osoba chciala osiagnac...
                          kotwiczac Ciebie.
                          • yokooo Re: Do Kookardki 10.01.08, 16:31
                            Na przykład: chce mnie uzależnić od siebie emocjonalnie, tak żebym o niej
                            myślała, wspierała, poświęcała jej swój czas, uwagę i moje zainteresowanie.
                            • tora83 Re: Do Kookardki 10.01.08, 16:34
                              Hmm, powiem szczerze, ze nie jestem specem od NLP i mam blade
                              pojecie o sposobie dzialania kotwicami, zeby takie skutki osiagnac.
                              Dla mnie takie zachowania to manipulacja, a NLP w konteksie
                              manipulacji innymi ludzmi, kompletnie mnie nie interesuje. Moge
                              podejrzewac, ze to, o czym piszesz moze miec zwiazek z innymi
                              plaszczyznami, nie z kotwicami.
                            • kookardka Re: Do Kookardki 10.01.08, 18:59
                              mniej więcej tak ... np opowiadasz o czymś przyjemnym, lub ten,
                              który zarzuca kotwicę wie co Ciebie kręci i sam zarzuca taki temat.
                              Potem, gdy widzi, że nakręciłaś się tematem, wplątuje w tę historię
                              siebie - tak, żeby w tym czasie, gdy są u Ciebie pozytywne emocje
                              pojawił się też on , po to byś z czymś przyjemnym powiązała jego ...
                              dawno to czytałam i trochę już nie jestem w temacie ...

    • pszekora Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 16:04
      Ja myślę że to pisze facet z ręką na pulsie w momencie wyobrażania
      sobie tych wszystkich spazmów i orgazmów.
      • kookardka Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 18:42
        jeśli tak, to pozostaje pytanie czy ręka faktycznie jest na pulsie ;)
    • bupu Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 17:15
      To nie żadna mistyka, tylko facet który umie dobrze bzykać i dobrze manipulować
      innymi. Ja bym się jednak dobrze nie czuła w roli ścierki i podnóżka.
      • dita.von.teese Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 17:19
        ja tez cos czuje, ze to prowokacja. Nie mniej, nawet fajnie obserwuje sie co z
        tego wszystkiego wychodzi...
        • tora83 Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 17:20
          A coz to za prowokacja mialaby byc?
          Nie sadze ...
          • dita.von.teese a ja jednak sadze:) 10.01.08, 17:21
            • rosa_de_vratislavia Re: a ja jednak sadze:) 10.01.08, 17:33
              Byłam przekonana o tym,że historia jest prawdziwa.
              Jednak gdy przeczytałam:
              "Rozmawiał ze mną słodko przez telefon a okazało się, że w tym
              czasie moja przyjaciółka robiła mu loda. Zboczeniec..!a dzisiaj
              było na odwrót. przyszedł do mnie prowadząc dyskusje przez telefon,
              stał tak słodko oparty o drzwi, a co tam,zaczęłam ja robić jemu
              loda, żeby zbić go z tropu w tej jego gładkiej rozmowie".

              To chyba nie może być prawda...nie wierzę,że dziewczyna może wpaść w
              takie szambo...
              • 2szarozielone Re: a ja jednak sadze:) 10.01.08, 18:16
                Ja też wymiękam. Do pewnego momentu rozumiałam, od pewnego już nie - i zaczęłam
                współczuć - ale klio.o nie odpowiada na moje posty, kiedy próbuję jej do
                rozsądku przemówić.
                • klio.o Re: a ja jednak sadze:) 10.01.08, 18:36
                  najmocniej Cie przepraszam, ze nie odpisuje bezposrednio na Twoje posty, jakos
                  nie potrafie ujarzmic tego forum, zwlaszcza kiedy pojawia sie tak duzo
                  napastliwej krytyki pod moim adresem, staram sie rozwiewac rozne watpliwosci i
                  moze rzeczywiscie Twoje zyczliwe posty WYDAJA sie niedostrzezone. staram sie
                  odpisywac na wszystko naraz...
                  prawda jest taka, ze ogromnie cenie sobie Twoje madre i wywazone opinie. gdyby
                  nie Ty pewnie juz dawno by mnie przegoniono stad.

                  nie umiem ciagle tak sprawnie odpisywac, ciagnac roznych watkow i wiem ze
                  wypadaloby wiecej udzielac sie np. w Twoich tematach.
                  duzo tez pochlania mnie real... ale obiecuje poprawe!
                  • 2szarozielone Re: a ja jednak sadze:) 10.01.08, 18:41
                    Eeeeeej, nie! Nie poprawę! Real jest jest lepszy od wirtuala, coś tak pamiętam,
                    jak przez mgłę ;) Że tam wszystko bardziej trójwymiarowe jest. I ma smaki i
                    zapachy i kilka innych bajerów. Więc nie wsiąkaj w forum, jak ja czy jacyś tam
                    tacy inni ;)
                    • gregfroyd.jr posty pisze mezczyzna? 10.01.08, 20:47
                      Szarozielone. Sa dwie mozliwosci. Nizej jest ciekawy post.
                      Daje do myslenia. Klio moze byc realna osoba, z realnym scenariuszem. (Na pewno
                      nie wsadzil tego watku dziennikarz bo za duze panuje zaangazowanie emocji)

                      ALE: Mozliwe, ze to ktos inny zaplanowal i moderuje. WAMI moderuje.
                      Ponizej jest post, ktory zawiera w sobie bardzo rozbudowane paralele. Troche
                      malo prawdopodobne, aby taki post napisala kobieta, a zwlaszcza mloda
                      dziewczyna, ktora sobie wlasnie wchodzi w arkana seksu.

                      Moim zdaniem istnieje mozliwosc, ze te posty pisze mezczyzna i robi sobie z was
                      jaja, Kochane moje panie. Tak to widze.
                      • 2szarozielone Re: posty pisze mezczyzna? 10.01.08, 20:53
                        Wiesz - mam dziwne wrażenie, że tematykę tego rodzaju dziwnych opartych na
                        seksie i emocjonalnym zaangażowaniu związków bez zobowiązań zaczęłam intensywnie
                        propagować na tym forum ja ;) Możliwe, że ktoś robi taką podpuchę, żeby
                        wyciągnąć z takich, jak ja więcej - zobaczyć, gdzie są granice akceptacji dla
                        pewnych zachowań. Ale tak naprawdę - co z tego. Mnie czytanie tego i
                        odpowiadanie daje dość dużo - sama bowiem widzę, dokąd zmierzam, co tak naprawdę
                        czuję, czego chcę uniknąć, a co chcę osiągnąć. W opisach klio.o zobaczyłam parę
                        rzeczy, które byłyby dla mnie nie do przeskoczenia - i parę, które są mi bardzo
                        bliskie... To jest dla mnie pożyteczne, nawet jeśli klio.o jest postacią
                        fikcyjną. Zresztą - gdyby to był facet, to by mnie bardziej pociągnął za język w
                        sprawie doświadczeń seksualnych ;)
                      • rosa_de_vratislavia Re: posty pisze mezczyzna? 10.01.08, 20:55
                        gregfroyd.jr napisał:

                        > ALE: Mozliwe, ze to ktos inny zaplanowal i moderuje. WAMI moderuje.
                        > Ponizej jest post, ktory zawiera w sobie bardzo rozbudowane
                        paralele.

                        Że co?

                        Troche malo prawdopodobne, aby taki post napisala kobieta, a
                        zwlaszcza mloda
                        > dziewczyna, ktora sobie wlasnie wchodzi w arkana seksu.

                        Ponieważ?

                        > Moim zdaniem istnieje mozliwosc, ze te posty pisze mezczyzna

                        Aha...czyli jak nie młoda kobieta, to na pewno mężczyzna?
                        A czemu nie starsza kobieta?
                        Po czym to poznajesz Sherlocku?
                        Bo przesłanki wątławe, dowodów na potwierdzenie Twojej tezy brak.
                        • gregfroyd.jr Re: posty pisze mezczyzna? 10.01.08, 21:11
                          "to na pewno mężczyzna?"

                          Nie, Rosa. "istnieje mozliwosc, ze te posty pisze mezczyzna"

                          To nie ring a ja nie bede sie z toba bawic w cytaty, odpowiedzi, ping-pong i
                          zawracanie dupy. Masz glowe, to jej sobie uzyj i sama sobie to wszystko przemysl.
                          • rosa_de_vratislavia Re: posty pisze mezczyzna? 10.01.08, 21:16
                            gregfroyd.jr napisał:

                            > "to na pewno mężczyzna?"
                            >
                            > Nie, Rosa. "istnieje mozliwosc, ze te posty pisze mezczyzna"
                            > Masz glowe, to jej sobie uzyj i sama sobie to wszystko przemys
                            > l.

                            Przemyślałam i stwierdzam,że:
                            a) bawisz się w domorosłego psychologa,
                            b) lubisz stawiać efekciarskie tezy w oparcu o zerowe przesłanki,
                            C)jesteś lekko chamskawy( te określenia typu "zawracanie dupy"...)
                            • gregfroyd.jr Re: posty pisze mezczyzna? 10.01.08, 21:22
                              Jestes dobra. Ale jest jeszcze opcja D.
                              I ogolnie pokoj Tobie bo masz umysl jak zyleta.
                              • paralela1 Re: posty pisze mezczyzna? 11.01.08, 00:14
                                za to twój szwankuje....
                                • gregfroyd.jr Re: posty pisze mezczyzna? 11.01.08, 03:18
                                  slucham dalej
                        • nemo1968 Re: posty pisze mezczyzna? 11.01.08, 08:32
                          Też tak sądzę. Po stylu pisania dla mnie to facet, który robi sobie
                          jaja z tutejszych dziewczyn....:))), I to, jak widac udanie ;).
                          • gregfroyd.jr Re: posty pisze mezczyzna? 11.01.08, 08:43
                            o dziekuje bardzo. -)))
                          • 2szarozielone Re: posty pisze mezczyzna? 11.01.08, 10:10
                            a tak naprawdę - co za różnica, kto to jest i czy w ogóle istnieje? Nawet jak
                            nie ma takiej postaci, to istnieje taki problem - jak widać po odzewie.
                            • gregfroyd.jr Re: posty pisze mezczyzna? 11.01.08, 11:22
                              Ale jaki problem? Kilka powaznie zatroskanych i uczuciowych osob rzetelnie
                              odpowiada na wszelkie kity jak leci. Daje to wspaniale pole poznawcze.
                              Oczywiscie Tych Madrych dziewczyn. Z meskiego punktu widzenia poznawanie Waszych
                              opinii na te tematy jest niezwykle atrakcyjne. To wyzwala interesujace emocje.

                              No, ale czas leciec. Musze wymyslec jakis nowy nick. Pa.


                              • klio.o gregfroyd to paralela! :) 11.01.08, 13:55
                                ale śmiechowo :)
                                przejrzałeś mnie waść! w rzeczywistości jestem niespełnionym
                                hydraulikiem-romantykiem z internetem w pracy i bajamy sobie tu z
                                kolegami-hydraulikami, że tak naprawdę te samce alfa to my! :D
                                ewentualnie mogę być takim samym jak Ty domorosłym psychologiem, a cała ta
                                sprawa to moja szczwana prowokacja, w którą brnęłam żeby osiągnąć wreszcie te
                                100 postów, a że wątek podupadał to powołałam do życia gregfroyda.jr żeby
                                jeszcze większy zamęt wprowadzić :P
                                także, sorry Cię bardzo ale jesteś wymyślony :) tylko gorzej wyszedłeś niż klio
                                bo piszesz takie dziwne rzeczy:

                                Ponizej jest post, ktory zawiera w sobie bardzo rozbudowane paralele. Troche
                                malo prawdopodobne, aby taki post napisala kobieta, a zwlaszcza mloda
                                dziewczyna, ktora sobie wlasnie wchodzi w arkana seksu.

                                jest tu też jedna mniej rozbudowana paralela - nawet nazywa sie paralela1,
                                najprawdopodobniej sprzedająca jakiś tajemniczy specyfik o nazwie Assentra i
                                intensywnie go reklamująca w każdym swoim poście :)
                                A skoro już rzucamy takie oskarżenia w stylu cluedo to ja obstawiam, że
                                gregfroyd to ta paralela1 właśnie, zobaczcie! :)

                                przykro mi tylko, ze jeden z forumowiczów którego wypowiedzi poczytywałam za
                                mądre i przemyślane tez zrobił ze mnie mężczyzne :/
                                • lobuz.z1 Re: gregfroyd to paralela! :) 12.01.08, 03:14
                                  czesc, nie przejmuj sie, to sa jaja a ty sie tym przejmujesz.
                                  A ta cala paralela, to nie ja. OK? To jakas inna wariatka.
                                  Assentra pisze sie przez jedno s. Asentra. OK?
                                  Polecam sie na przyszlosc. Pa. -))))
                                  • lobuz.z1 Re: gregfroyd to paralela! :) 12.01.08, 03:15
                                    ale jaja, nicki mi sie pomylily. No widzisz, jakie to sa jaja.
                                    he heh ehe heh eh ehe. Dom wariatow. -)))
                                    • klio.o gregfroyd to lobuz 13.01.08, 04:46
                                      -))) cie zdradza, chlopczyku
                                      • lobuz.z1 Re: gregfroyd to lobuz 13.01.08, 07:34
                                        zawsze do uslug. - )))
    • klio.o Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 18:22
      well, jak zwykle duzo komentarzy, za ktore z serca dziekuje. nawet za te
      osadadzajace mnie od czci i wiary, a moze zwlaszcza za te...? w ogole to odnosze
      wrazenie ze bardzo podwyzszyl sie poziom odpowiedzi na ten alfa temat. bardzo
      mnie to cieszy. moj szatanski plan to poddac sie zjawisku kontroli spolecznej w
      tej sytuacji, w ktorej sama nie wiem jak sie zachowac. wbrew niektorym opiniom,
      to forum naprawde ma potencjal!
      tylko ze ciagle sa problemy z przekazaniem pewnych tresci i oddaniem klimatu..
      ale tego chyba przeskoczyc sie nie da. jedno tylko sprostowanie:

      Nie doczytałam dalej: "była wcześniej taka sytuacja że rozmawiał ze
      mną słodko przez telefon a okazało się, że w tym czasie moja
      przyjaciółka robiła mu loda."
      "Przyszedł do mnie prowadząc dyskusje przez telefon, dał mi
      tylko znać gestem żebym była cicho. stał tak słodko oparty o drzwi,
      a co tam,zaczęłam ja robić jemu loda, żeby zbić go z tropu w tej
      jego gładkiej rozmowie".

      oczywiscie nie bylo tak ze on wchodzi a ja mam byc cicho jak myszka bo on
      rozmawia z inna, i jeszcze schlebiac jego perwersjom :) Chodzilo po prostu o to
      zeby jego rozmowczyni, nie uslyszala mojego glosu i nie zorientowala sie ze sie
      widujemy, dlatego ze MI NA TYM ZALEZY, bo ciagle ukrywam to przed kolezankami.
      to byla informacja dla mnie ze rozmawia z taka osoba. bo kiedy juz odbierze
      telefon od jakiejs innej dziewczyny to nawet do glowy by mu nie przyszlo mnie
      uciszac ani mi byc cicho! niech wiedza ze jest z inna i zanudzaja go
      wypytywaniem z jaka :) Notabene on twierdzi, ze to jest jedna z glownych
      przyczyn moich problemow z ta sytuacja, ze sama wpedzam sie w poczucie winy i
      wyobcowania a powinnam sie tym nie przejmowac i nawet proponuje mi pomoc jakos
      to najlepiej dla mnie rozegrac.

      mala_mee napisala:
      To ja już wolę z tym swoim małym ograniczonym rozumkiem, po prostu
      mieć przy sobie mężczyznę, który da mi poczucie bezpieczeństwa i
      który przede wszystkim będzie.

      a ja tak nie uwazam. to jest zreszta postawa, ktora wydawalo mi sie ze spotyka
      sie z krytyka dojrzalych forumowiczek i -ow. co komu po facecie ktory przede
      wszystkim jest?? czy kobieta czuje sie bezpieczna dlatego ze on jest? to juz
      wole swojego SAMCA aLFA:) bo wiem i przekonalam sie o tym, ze w jego
      towarzystwie nikt i nic mi nie zaszkodzi. a moje rozterki nie dotycza tego ze
      kiedy on wychodzi to kule sie w kacie i placze ze strachu ze on spotyka sie z
      inna tylko, ze swoim postepowaniem lamie wszelkie zasady, w ktore dotychczas
      swiecie wierzylam (tak jak wy ciagle) i ze nie wiem kim sie staje. niechetnie
      pisze takie uogolnienia bo upraszczaja zbyt wiele i juz boje sie mylnych
      interpretacji..
      btw: bylam w kilkuletnim zwiazku z moim Pierwszym mezczyzna, doskonale poznalam
      proze takiego zycia, mieszkalismy razem rok. oczywiscie milosc byla ogromna,
      wszystko bylo ladnie pieknie, bo to nie byl zly czlowiek. po prostu na tym
      opiewanym tu poczuciu bezpieczenstwa sie konczyl. znowu mega uproszczenie.

      2szarozielone napisała:
      ... mam z nim najlepszy seks na świecie (nie jedne raz, czy dwa razy przy
      spotkaniu - sama
      nie wiem ile - kiedyś to robiliśmy przez 8 godzin i nie umiałabym tego podzielić
      na poszczególne "razy")

      wez mi sie tu nie chwal, bo ja bym tez sie pochwalila ale to bym chyba juz
      zupelnie zostala zdruzgotana przez tutejsze purystki ;)

      no i strasznie jednostronna ta relacja - czy Ty czasem czujesz, że coś
      dajesz mu od siebie, że inspiracja jest wzajemna, ze on chociaż trochę się na
      Ciebie otwiera?

      yes, yes, yes i to jest piekne! i jest polaczone z tym co

      misia12347 napisała:
      Wiesz, myslę, ze tej pannie nic nie jest w stanie zepsuc humoru, jej
      tekst
      > on wie, że trudno mu będzie znaleźć taki obiekt jak ja
      mógłby zostać tekstem miesiąca, w kontekście, w kótrym ona to
      pisze :) :) Ciekawe o co jej chodziło? Może o to, że taka dająca się
      prowadzić na postronku jak ciele? :)

      a wyraza sie w tym ze dla niego nasza relacja tez jest bardzo interesujaca (zeby
      nie napisac fascynujaca i nie dac pozywki glupim komentarzom). Byc moze troche
      pretensjonalny to dowod, ale widujemy sie bardzo czesto, mysle ze spedza ze mna
      wiecej czasu niz ze wszystkimi innymi razem, spedzamy duzo czasu a nie tylko
      numerek i bye-bye. poza tym moze najwiekszego doswiadczenia z facetami nie mam,
      ale wiekszosci wolami nie przyciagnelybysmy do szczerosci i otwartosci na ktora
      sie zdobywa wobec mnie.

      justysialek napisala m. in:
      Może jesteś po jakichś przejściach, coś z dziecinśtwa: kiepskie
      relacje z ojcem, DDA? Nie musisz ani się przyznawać ani zaprzeczać,
      bo nie chodzi mi o to, by potwierdzić moje hipotezy. To po prostu
      gdybanie, może się mylę. Jednak twoje opisy uczuć są dość typowe dla
      osób współuzależnionych.

      moze cos mnie spaczylo w dziecinstwie czy kiedy indziej, ale musialam to
      wyprzec. bo rzeczywiscie normalna (jak widac) nie jestem, ale do tej pory bylam
      grzeczna coreczka tatusia;) z w sumie szczesliwej, kochajacej i wspierajacej sie
      rodziny. rodzicow pijanych w zyciu widzialam raz albo dwa po jakims weselu, mam
      wspaniale rodzenstwo, dziecinstwo wspominam cudownie, kompleksy jakiestam mialam
      ale szybko wyroslam, tworzylam zdrowy i szczesliwy zwiazek.. naprawde czuje sie
      dumna ze swojego dotychcasowego zycia. teraz zaczely sie schody...

      co do przewijajacej sie rady klina - klinem, spuszcze zaslone milczenia, zreszta
      byloby to jedyne pogorszenie mojej sytuacji.
      co do zarzutu o prowokacji to nie wiem jak mozna sie do tego ustosunkowac...
      chcecie to wierzcie, jak nie chcecie to nie wierzcie.

      na zakonczenie musze wyznac ze niewygodnie mi bardzo byc wtlaczana w role
      obronczyni samca alfa, cale zycie brzydzilam sie takimi i latwiej byloby mi sie
      przylaczyc do tlumku rzucajacych kamieniami. no ale jestem tu gdzie jestem i
      staram sie jakos z tym zyc. i przezyc :) Ot taka sytuacja mi sie przytrafila,
      moze troche ekshibicjonistycznie to tu wychodzi i to niektorych razi i
      degustuje. moze doradzicie mi jak o tym pisac. cenie sobie wasze zdanie bardzo a
      najbardziej wsparcie Tory83 i krytyke Kookardki, z ktora zbieram sily zeby sie
      zmierzyc.
      a najbardziej spodobala mi sie tu linijka by rosa_de_vratislavia:
      Niepotrzebnie radzisz wszystkim leczenie psychiatryczne i to jeszcze
      w taki nieuprzejmy sposób.
      bosko :D
      • rosa_de_vratislavia Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 18:34
        klio.o napisała:

        > oczywiscie nie bylo tak ze on wchodzi a ja mam byc cicho jak
        myszka bo on rozmawia z inna, i jeszcze schlebiac jego
        perwersjom :) Chodzilo po prostu o to zeby jego rozmowczyni, nie
        uslyszala mojego glosu i nie zorientowala sie ze sie widujemy,
        dlatego ze MI NA TYM ZALEZY,

        Dziewczyno, szczegóły nieistotne...facet rozmawia z Tobą, inna
        dziewczyna go "obsługuje" (przepraszam za określenie,ale seks to
        jest czynność obustronna),a potem Ty robisz to samo!
        Nie widzisz,jakie to poniżające? Niezależnie od okoliczności?!

        >Notabene on twierdzi, ze to jest jedna z glownych
        > przyczyn moich problemow z ta sytuacja, ze sama wpedzam sie w
        >poczucie winy i wyobcowania a powinnam sie tym nie przejmowac i
        >nawet proponuje mi pomoc jakos to najlepiej dla mnie rozegrac.

        GENIUSZ! Fcet naprawdę mi imponuje - zachowuje się jak kanalia,a
        okazuje się,że to TY MASZ PROBLEM DO ROZWIĄZANIA, skoro coś Cię w
        tej chorej sytuacji niepokoi.
        Ja też chcę tak manipulować ludźmi, poznaj mnie z nim - niech mnie
        nauczy.... Zapłacę mu za korepetycje.....prooooszę....

        • klio.o Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 18:53
          rosa_de_vratislavia napisała:

          > Dziewczyno, szczegóły nieistotne...facet rozmawia z Tobą, inna
          > dziewczyna go "obsługuje" (przepraszam za określenie,ale seks to
          > jest czynność obustronna),a potem Ty robisz to samo!
          > Nie widzisz,jakie to poniżające? Niezależnie od okoliczności?!

          Wlasnie caly ambaras w tym ze widze. jak napisalam w poscie otwarcia:

          > kiedy skończył okazało się że rozmawiał z kim? z tą
          > przyjaciółką właśnie!! sorry, ale to dla mnie za dużo.
          > i tak nie wiem. czy ten "mentalny masaż" to nie ordynarne pranie > mózgu jak mi
          > tu imputowano. no bo na kogo wyszłam w tej sytuacji ?? nie odpowiadać -
          pytanie retoryczne :)

          to jest jedna z bardziej hardkorowych sytuacji, ale cala ta relacja w ogole taka
          jest. I ja to widze i opisuje i... td:)
          Ale to cierpkie ponizenie wynagradza mi slodycza, ktorej juz nie mam sily
          opisywac. Nie chce byc szmata, nie chce zeby tak bylo. ale jak zrobic zeby bylo
          inaczej nie wylewajac dziecka z kapiela????

          > GENIUSZ! Fcet naprawdę mi imponuje - zachowuje się jak kanalia,a
          > okazuje się,że to TY MASZ PROBLEM DO ROZWIĄZANIA, skoro coś Cię w
          > tej chorej sytuacji niepokoi.
          > Ja też chcę tak manipulować ludźmi, poznaj mnie z nim - niech mnie
          > nauczy.... Zapłacę mu za korepetycje.....prooooszę....

          pojmuje ironie, i musze to przemyslec. on sprawia wrazenie ze jemu nie zalezy na
          opinii osob trzecich, co najwyzej na opinii osob drugich... (ale to pokrecone,
          nie?). Dla niego nie istnieje cos takiego jak problem. sa tylko kwestie do
          rozwiazania. a czego nie da sie rozwiazac tym nie mozna sie przejmowac
          • rosa_de_vratislavia Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 19:04
            klio.o napisała:

            >> > kiedy skończył okazało się że rozmawiał z kim? z tą
            > > przyjaciółką właśnie!! sorry, ale to dla mnie za dużo.
            > Nie chce byc szmata, nie chce zeby tak bylo. ale jak zrobic zeby
            bylo inaczej nie wylewajac dziecka z kapiela????

            Tzn. mieć fajny seks bez uczucia poniżenia?
            1.Chyba musisz schłodzić relację i dać się trochę pouwodzić,
            pozdobywać...
            2. postaw sobie wyraźne granice "tego w tych okolicznościach nie
            zrobię" (np. nie bedzie seksu jako usługi - tak jak w Twojej
            opowiesci, nie będzie,że jesteś "call girl" - umawiasz się z nim,jak
            zadzwoni, cała się spinasz z tej gotowości na spotkanie).
            3. Zacznij mówić "NIE", jak coś Ci wewnętrznie zgrzyta, nie
            słuchając jego demagogicznych wywodów.
            4. Nie pij tak słów z jego ust...dobrze?

            >Dla niego nie istnieje cos takiego jak problem. sa tylko kwestie do
            > rozwiazania. a czego nie da sie rozwiazac tym nie mozna sie
            przejmowac.

            A czego tu się nie da rozwiązać? Rozwiązanie jest proste - nie
            robisz czegoś, czego nie chcesz, a on ma się dostosować.
            Zapewniam,że on dla Ciebie się nie będzie poświęcać.
            • dita.von.teese Re: jeśli nie alfa, to co? 11.01.08, 14:26
              ZA POZNO. Za pozno na ochlodzenie relacji, na przedstawienie siebie w innym
              swietle, na uzyskanie namiastki szacunku od niego(jesli on w ogole istnieje, a
              jesli nie, to w podobnej, rzeczywistej sutuacji, whatever). Nie da sie odkrecic
              pewnych rzeczy, zwlaszcza, ze mu pasuje tak,jak jest. A jesli jej juz nie
              pasuje, to facet znajdzie taka, ktorej bedzie to pasowalo.
              • klio.o Re: jeśli nie alfa, to co? 12.01.08, 08:51
                dziewczyny, tu nie chodzi o fajny seks (no moze troche;)))
                ta wszechstronna relacja daje mi bardzo duzo, probowalam to wytlumaczyc. nie
                wiem jak inaczej to opisac, zeby nikogo nie zdenerwowac...
                nawet daje sobie jakos rade z pokora, jakiej ode mnie wymaga on i cala ta
                sytuacja. mysle ze obiektywnie to co on mi daje jest cenniejsze od tego co ja
                jemu, a mam na mysli jego meski przemysl, optymizm i zupelnie swieze, nieznane
                mi spojrzenie na swiat. obcuje z tym wszystkim bez irytujacej i strasznie mnie
                wkurzajacej pompatycznosci z jego strony. Takie typowe samce alfa o silnym
                przeswiadczeniu swojej dominujacej roli, obnosza sie z tym, oczekuja
                czolobitnosci i sa zapatrzeni w siebie. tego nie zdzierze...
                On natomiast ma przy tym wszystkim dystans do siebie, znam go z pol roku i nigdy
                nie widzialam go zdenerwowanego czy nawet zestresowanego w sytuacjach kiedy
                wszyscy naokolo tracili glowe. olimpijski spokoj, mawia. a jednoczesnie nie jest
                jakims "milym buddysta";) tylko facetem z krwii i kosci. moze jestem naiwna ale
                to mnie kreci!
                Problem polega na niekonwencjonalnosci tej sytuacji i odbiorze jej przez
                otoczenie a przez nie - i przeze mnie.
                W moim wieku wypadaloby sie ogladac "za mezem" lub jakas stabilnoscia, tym
                slynnym poczuciem bezpieczenstwa:) a tymczasem ja rywalizuje z kolezankami o
                jego czas. i to na jakich zasadach! wczesne liceum to max. poza tym on nie
                zrezygnuje z wolnosci. ma za duzo energii i pomyslow na jej inwestowanie.
                No ale przeciez tak nie mozna, to kloci sie ze wszystkim na czym ten swiat stoi.
                Nie sposob sie tym nie przejmowac, co ludzie powiedza... zobaczcie co sie dzieje
                na forum. Wydaje mi sie ta sytuacja bez wyjscia. A jeszcze przede mna coming-out
                wsrod znajomych!!!

                co do punktow, ktore przedstawia Rosa to nie trzeba mi mowic jak postepowac z
                mezczyznami (aczkolwiek dziekuje za systematyke:) ale chyba madrze pisze Dita -
                za pozno. jestem juz totalnie w czarta mocy, zreszta nie ma juz niczego co
                przyszloby mi do glowy, czego moglabym mu odmowic :> I co gorsza, nawet on juz
                raczej nic nowego nie wymysli!! :o
                A odmawiac mu tak naprawde nie chce. Chce zeby on odmowil innym :)
                • 2szarozielone Re: jeśli nie alfa, to co? 12.01.08, 12:48
                  > On natomiast ma przy tym wszystkim dystans do siebie, znam go z pol roku i nigdy
                  > nie widzialam go zdenerwowanego czy nawet zestresowanego w sytuacjach
                  kiedywszyscy naokolo tracili glowe. olimpijski spokoj, mawia. a jednoczesnie nie
                  jest
                  > jakims "milym buddysta";) tylko facetem z krwii i kosci.

                  Gdyby wszyscy wiedzieli, jakie to jest kręcące... Jak facet wie ile jest wart -
                  nie czuje potrzeby żeby to komukolwiek udowadniać - i ma w sobie ten spokój i
                  równowagę. Tak zachowuje się James Bond po zakończonej misji, albo Bruce Willis
                  po uratowaniu świata ;) W filmach to wychwycono, w życiu faceci rzadko mają w
                  sobie tę moc. W dodatku to uzależnia - ja przy tym "moim" momentalnie się
                  uspokajam, wyciszam, zarażam tym spokojem. Nie musi nic mówić. Ani robić. Miałam
                  to przy nim nawet zanim pomyślałam w ogóle o romansie. To głupio zabrzmi, ale to
                  jest tak, jakby on wiedział wszystko na świecie - i skoro on się nie niepokoi,
                  to znaczy, że ja też mogę zachować spokój. Nie myślę tak świadomie ;) Ale moja
                  podświadomość chyba tak to odbiera.

                  > Nie sposob sie tym nie przejmowac, co ludzie powiedza... zobaczcie co sie dzieje
                  > na forum.

                  Sposób, sposób. Trzeba po prostu też mieć w sobie tę siłę, spokój i świadomość
                  własnej wartość. Jak na samicę alfa przystało ;)
                • rosa_de_vratislavia Re: jeśli nie alfa, to co? 12.01.08, 13:26
                  klio.o napisała:

                  >nie ma juz niczego co przyszloby mi do glowy, czego moglabym mu
                  odmowic
                  > A odmawiac mu tak naprawde nie chce. Chce zeby on odmowil innym :)

                  I tu tkwi nierozwiązywalny problem, bo on innym nie odmówi,a Ty
                  potrzebujesz go na wyłączność...
                  A to będzie boleć.
                  • klio.o Re: jeśli nie alfa, to co? 13.01.08, 04:45
                    bardzo ladnie napisalas 2szarozielone ze w filmacb wychwycili :) podpisuje sie obiema raczkami. zgadzam sie z tym obelzywym lobuzem/gregcostam, ze pisanie o emocjach nie jest latwe a Tobie tak ladnie wychodzi. W ogole jest kilka takich osob na forum tym, subtelnych i wysublimowanych zeby nie powiedziec wyrafinowanych emocjonalnie. To jest nasza najwieksza przewaga nad facetami!

                    ale mi dobrze.
                    od razu znac zem pijana :)
                    sorry dziewczyny ale ja juz hcce tak do konca zycia!
                    bylam dzisiaj z nim wieczorem. jakie niebanalne moze byc wyjscie do kina! dzisiaj bawilam sie w jego stylu. nigdy nie mialam takiej frajdy! a jakie mialam branie to przechodzi ludzkie pojecie.
                    chyba musze przeniesc sie na jakies frywolniejsze forum cosmo bo tutaj po prostu nie potrafie opisac swojego stanu bez narazania sie na glupie komentarze...
                    • dita.von.teese Re: jeśli nie alfa, to co? 13.01.08, 10:43
                      ojej, tak zle juz jest ze forum cosmo rozpatrujesz?;)
                      A z reszta, o co tyle halasu, skoro ci sie ta cala zabawa tak podoba. Baw sie
                      dobrze i pamietaj o konsekwencjach.
                    • 2szarozielone Re: jeśli nie alfa, to co? 13.01.08, 16:08
                      Dzięki za komplement :) Ja tak mam, że lubię analizować. I jak już się ładuję w
                      jakąś historię, to przynajmniej wyciągam wnioski i się uczę :) Dużo się
                      nauczyłam w sprawach seksu, dużo się nauczyłam o własnych potrzebach i wiem
                      wreszcie, co mnie najbardziej pociąga w mężczyznach i czego szukam... Pożyteczna
                      lekcja.

                      Nie idź na forum Cosmo, tam komentarze wcale nie muszą być mądrzejsze ;) Fajnie,
                      że się dobrze bawiłaś. Naucz się tego - żebyś umiała także bez niego... Bo w
                      końcu zostaniesz bez niego - wiesz przecież o tym :)
          • pszekora Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 19:07
            Szmatą już jesteś, i to g. wartą, obojętnie czy sie przed nim
            poniżasz czy tylko piszesz te prowokacje.
          • bupu Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 19:09
            klio.o napisała:


            > to jest jedna z bardziej hardkorowych sytuacji, ale cala ta relacja > w ogole
            taka jest. I ja to widze i opisuje i... td:)
            > Ale to cierpkie ponizenie wynagradza mi slodycza, ktorej juz nie
            > mam sily opisywac. Nie chce byc szmata, nie chce zeby tak bylo. ale > jak
            zrobic zeby bylo inaczej nie wylewajac dziecka z kapiela????

            Nie da się. Ten pan traktuje kobiety przedmiotowo i dobrze mu z tym. O ile nie
            nastąpi cud i nie odmieni mu się osobowość nie widzę szans żeby zmienił stosunek
            do Ciebie, czy do kobiet w ogóle. Bo to w tym leży problem.
      • 2szarozielone Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 18:39
        ja się naprawdę trochę już gubie w swojej historii. I chyba rzeczywiście trafnie
        uchwyciłaś swój problem - to nie to, co robisz - bo rób na zdrowie, rozumiem
        świetnie - ale że to jest niespójne z Twoimi wartościami, z tym, co o sobie
        myślisz. Gubisz siebie i tracisz kontrolę nad tym, co się dzieje - możesz to
        najwyżej racjonalizowac post factum .
        Ja zaczęłam widzieć coraz więcej niepokojących sygnałów - to duszne środowisko,
        gdzie każdy prędzej czy później o romansie będzie wiedział, jego podejście (sama
        piszesz, że "niech wiedza ze jest z inna i zanudzaja go wypytywaniem z jaka :)"
        - upieram się, że to bez klasy jest), to, że jednak trochę się poniżasz,
        wkręcając się w rywalizację (robienie loda, jak gada z inną przez telefon, to
        naprawdę przesada)... Ochłoń troszkę, nabierz dystansu, postaw sobie granice,
        któych nie przekroczysz, odzyskaj trochę kontroli nad sobą i nad sytuacją.

        A co do chwalenia - to płytkie i puste i próżne, ale to, co się czasem dzieje,
        sprawia, że mam ochotę całemu światu krzyczeć, że cuda się zdarzają ;) Więc
        momentami nie trzymam poziomu ;)
      • kookardka Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 19:09
        >cenie sobie wasze zdanie bardzo a
        >najbardziej wsparcie Tory83 i krytyke Kookardki, z ktora zbieram
        >sily zeby sie
        >zmierzyc.

        misiu, xle rozumiesz moje intencje :) ja Cię nie krytykuję, chociaż
        gorzkie są pewnie niektre moje słowa i nie staram się udowodnić Ci
        jaka jesteś beznadziejna. Doskonale rozumiem w jakim jesteś stanie
        i co Tobą kieruje, bo sama to przerabiałam. Z pewnością sytuacja
        jest inna, ale schemat ten sam - nakręcanie emocji pragnieniami,
        które są nie do zaspokojenia. Ja nie zamierzam z Tobą walczyć :)))
        tylko usiłuję Ci powiedzieć jak działa ten mechanizm.
        Jak go zrozumiesz to będzie Ci łatwiej i albo nabierzesz dystansu
        ( zaczniesz podchodzić do tego bez emocji), albo dojdziesz do
        wniosku, że ten układ za bardzo Cię niszczy i będziesz miała siłę
        by go zakończyć. To Twoje życie i Twój wybór, nc mi do tego ... :)))
      • tora83 do Klio.o 11.01.08, 14:02
        Klio, napisalam do Ciebie na priva.
        • klio.o Re: do Klio.o 11.01.08, 15:10
          tora83 napisała:

          > Klio, napisalam do Ciebie na priva.

          bardzo mi miło, tylko trzeba mi jeszcze powiedzieć jak to odczytać :)
          bo jak sie zaloguje to mam tylko taką ramkę z nickiem, ustawienia (tam nic nie
          ma) i wylogowanie, a poniżej ulubione wątki..

          i jeszcze niech ktoś mi powie jak ogarnąć wątek w którym jest tyle postów,
          błagam! wszystko mi sie miesza i gubi, nie wiem już gdzie odpisywać bo tworzy
          się jakiś subwątek i jest już tyle postów że chybabym musiała na każdy po kolei.
          gdzieś przeczytałam że trzeba się nauczyć drzewka :)

          pozdrawiam!
          • tora83 Re: do Klio.o 11.01.08, 15:12
            Odczytac, eee ... no skrzynke gazetowa otworzyc :)
    • artemisia_gentileschi Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 19:14
      Osobiscie mam ciezka alergie na palantow, ale jesli chcesz sie
      zabawic i jego poligynia Ci nie przeszkadza, to kto Ci broni
      szczescia? No i jaki jest sens zakladania codziennie nowego watku na
      temat?
    • conena Re: jeśli nie alfa, to co? 10.01.08, 23:02
      jestem pełna podziwu i uznania co też facet potrafi zrobić z
      kobietą/kobietami, żeby tylko podupczyć. ^^
      • lobuz.z1 Re: jeśli nie alfa, to co? 12.01.08, 03:16
        conena napisała:

        > jestem pełna podziwu i uznania co też facet potrafi zrobić z
        > kobietą/kobietami, żeby tylko podupczyć. ^^


        taka natura, -)))
    • xtrin Re: jeśli nie alfa, to co? 13.01.08, 10:43
      klio.o napisała:
      > a tak w ogóle to problem w zrozumieniu przez Was tej
      > pokręconej sytuacji, wynika raczej z mojej
      > nieumiejętnej próby jej opisania i scharakteryzowania.

      Bynajmniej. Opisujesz ją wystarczająco umiejętnie (jakkolwiek chwilowo trąci to
      kiczowatym romansidłem). To Tobie brakuje obiektywizmu i chłodnego spojrzenia na
      sprawę. Jestem pewna, że gdybyś usłyszała coś takiego od innej kobiety to byś
      się za głowę łapała jak reszta tutaj czytając Twoje zwierzenia. Ba, nie tak
      dawno temu to właśnie robiłaś w przerażeniu opisując jak głupie laski się nim
      zachwycają.
      Myślisz, że jesteś wyjątkowa? On pewnie te same, powodujące "olśnienie" teksty
      rzuca każdej, która mu robi loda przy telefonie. Jedyne, co w facecie można
      podziwiać to energia seksualna, nic więcej.

      Zachowujesz się jak narkomanka, która teoretycznie jest świadoma
      niebezpieczeństw związanych ze swoim rosnącym uzależnieniem, niby dostrzega
      poniżenie, w jakie ją nałóg wbija, ale tak napawa się hajem, że wszystko to
      przestaje mieć znaczenie. Świat bez ćpania wydaje się być pusty i
      jednowymiarowy, tylko narkotyk daje pełnię życia, natchnienie i objawienie. A
      inni tego nie potrafią zrozumieć, bo im ta błogość nigdy dana nie była. Ah, cóż
      tracą maluczcy!
    • diabel-tasmasnki może lancia, albo maserat. 13.01.08, 17:17
      ewentualnie jakiś francuz jeśli ta alfa to była z tych brzydszych alf.
      A w jakiej cenie ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka