Dodaj do ulubionych

Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i corka?

14.01.08, 19:21
Moj przyszly maz jest w trakcie rozwdu. Byli malzenstwem przez 18
lat, znaja sie 23. Ich corka ma lat 15. Sa w dobrych kontaktach, ale
on twierdzi ze bardziej przypominalo to rodzenstw niz malzenstwo.
Kocha mnie i wprowadzamy sie wkrotce do wspolnego mieszkania. Jego
jeszcze zoa, ale juz niedlugo po prostu wykupila urlop ( n jego
koszta na dodatek ) dla calej trojki. On twierdzi ze robi to dla
corki i to nic przyjemnego. Ja uwazam ze nie da sie tanczyc na dwoch
weselch jenoczesnie. Kto z nas ma racje?
Obserwuj wątek
    • kamelia04.08.2007 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 14.01.08, 19:26
      cóz facet powinien zdecydowac, albo była zona albo przyszła.

      Skoro kontakty miedzy nimi sa jak rodzenstwa to czemu sie rozwodzą?

      Jak ma ochote spedzic urlop z córką, to niech spędza go TYLKO z
      córka, po cholere tam prawie-była-zona?
      • kozica111 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 10:34
        Nie kazdemu pasuje kazirodztwo.
        • kamelia04.08.2007 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 11:32
          kozica111 napisała:

          > Nie kazdemu pasuje kazirodztwo.


          to normalna więź ojciec-córka jest dla ciebie kazirodcza?

          kretynizm...
    • iberia.pl Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 14.01.08, 19:28
      Generalnie nie jestem zwolenniczka pozwalania czy zabrania doroslej
      osobie czegokolwiek...
      Ale jesli Ona wykupila wyjazd dla calej trojki bez konsultacji z
      NIM, to twardo obstawaj przy swoim NIE dla tego wyjazdu.
      Co innego gdy to bylo z Nim uzgodnione-no coz pretensje mozesz miec
      tylko do Niego.
      Wtedy zapytaj czy nie bedzie mial nic przeciwko jesli Ty sobie
      spedzisz urlop ze swoim exem....

      Znam jeden podobny przypadek, ze facet pojechal z dziecmi i wtedy
      jeszcze swoja zona na urlop, a w tym czasie byl juz z kims innym,
      ale to byla nieco inna sytuacja-tamten wyjazd byl duzo wczesniej
      zaplanowany niz On poznal te druga kobiete.Poza tym ze swoja
      owczesna zona byli....bialym malzenstwem i to byl jeden z powodow
      rozwodu.Ponadto na tym wyjezdzie zona nie byla zainteresowana mezem.
      • panileonowa Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 14.01.08, 20:17
        cos sie tu nie zgadza.. ona kupila wyjazd dla całej trójki wbrew
        niemu ale z jego środków i on teraz musi jechać dla dobra córki??
        hmm.. ciekawe.. przeanalizuj to. Ja bym się nie zgodziła.
    • adid-aska Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 14.01.08, 19:37
      Ja bym nie pozwoliła... Zdecydował sie na rozwód, to powinien wziac
      kazde jego aspekty pod uwage. Chce rozwodu, czyli konczy z
      przeszloscia i wspólnymi wypadami z ex-zona. Jestem tego samego
      zdania, niech jedzie sam z córką. Po co mu ex-zona... Moze ona ma
      cos w zamiarze, skoro zdecydowala za niego. Dziwna sprawa, ale
      wszystkiego mieć nie można. Postaw sprawe jasno, albo chce być z
      Toba, albo finish. Ja bym nie zniosła tej myśli,że są tam razem...
      za pewne ogarnęłyby ich wspomnienia (chociazby podswiadomie). Ja
      moge sie wszystkim dzielić, ale NIGDY facetem... Twój wybór, ryzyko
      jest zawsze...
    • misia12347 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 14.01.08, 19:42
      Chyba źle zadałaś pytanie, bo z Twojego postu raczej nie wynika, że
      on się pyta Ciebie o pozwolenie. Tak czy siak, kiepska sytuacja, ale
      oni mają dziecko, i tak już bedzie, że będą się spotykali.
      • kata80 Dzieki dziewczyny... Jestem stanowczo na NIE ! 14.01.08, 19:59
        Nie. On mi to oznajmil, ze nic o tym nie widzial. Ona zamwila
        wycieczke w listopadzie. Powatpiewam w jego zeznania ze ich zwiazek
        byl taki wlanie bylejaki....Twierdzi ze kocha tylko mnie i nie chce
        klotni z nikim... Boze jacy ci faceci sa komiczni...
        Nie bede robila z siebie glupiej idiotki i stanowczo mowie ze nie
        popieram, ale w sumie on musi wedziec jak sie zachowac. Juz dawno
        nie jest w wieku swojej corki... Tez dostaje zaproszenia od bylych a
        to na wesele, a to na kawe. Oczywiscie - NIE zgadzam sie. Jestem
        zajeta.
        A moj gugus boi sie mnie stracic... Czasami oni s bardziej
        skomplkowani od kobiet!
    • misia_beauty Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 14.01.08, 19:43
      ja bym swojemu nie pozwolila. w końcu kogo to facet? mój! a co do córki, to niech jadą, ale sami lub z Toba:) pozdr:*
    • ewik_75 Mam pomysł, 14.01.08, 19:58
      jedźcie we trójkę - Twój narzeczony, jego córka i Ty.
      skoro on płaci, to on decyduje, nie?
      • kata80 Niezly pomysl ! 14.01.08, 20:03
        Moim zdaniem - albo, albo.
        Nie bede choragiewka ktora sie wygina jak wiatr powieje. Czekam na
        jego reakcje.
        A Twoj pomysl jest naprawde dobry:-)
        Tez i ta opcje zaoferuje mojemu przyszlemu...
        • ewik_75 Re: Niezly pomysl ! 15.01.08, 09:17
          a potem koniecznie napisz, co on na to ;)

          Niezle przytarłabyś nosa byłej, gdyby się udało ;))
    • widokzmarsa Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 14.01.08, 20:28
      tylko przypomnij mu by wziął prezerwatywy bo jak walnie drugiego dzieciaka to
      będziecie mieli mniej pieniędzy
    • modliszka24 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 14.01.08, 21:11
      jeżeli cię kocha to nie pojedzie a co ona nie ma kogoś co by chętnie skorzystał
      z urlopu pojechał na jego miejsce Pamiętaj po tym urlopie on juz nie wróci
      • iberia.pl Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 21:17
        modliszka24 napisała:

        > jeżeli cię kocha to nie pojedzie

        klasyczny szantaz?


        > Pamiętaj po tym urlopie on juz nie wróci

        wrozka jakas?Zebys sie nie zdziwila, jak sie twoja przepowiednia nie
        sprawdzi...
    • lobuz.z1 zwariowalas czy co? 14.01.08, 21:27
      Oczywiscie, ze nie wolno sie zgodzic. Co za pomysl?
      Przeciez ONA (ex) wykorzysta ten pobyt PRZYNAJMIEJ do dzialan odwetowych. W
      najgorszym przypadku zastosuje skondensowana akcje terapii malzenskiej i TWOJ
      chlop stanie sie kims innym.

      Nawet jezeli Twoj chlop jest wierny, to wroci z tego wyjazdu jako strzep nerwow.
      A jak bedzie miec okazje, to bedzie wieczorow mily seks z ex.

      • lobuz.z1 Re: zwariowalas czy co? 14.01.08, 21:40
        dodam, ze jezeli juz nie da sie tego odkrecic, to wladuj sie w ten wyjazd i
        mieszkaj z nim w pokoju trzymajac go na smyczy caly czas.
        W koncu jeden bilet wiecej to pestka.
      • kata80 Re: zwariowalas czy co? 14.01.08, 21:44
        Kiedy zamawiala wycieczke - nie wiedzialam jeszcze nic o rozwodzie.
        Ale ja myslalam, ze miedzy nimi sie nie uklada...
        W kazdym badz razie - on wybral mnie i wspolna przyszlosc ze mna.
        Terapie malzenska juz mu prponowala. Jest na tyle w pozadku, ze nie
        zgodzil sie na taki cyrk.
        Twierdzi ze chce pozostac w kolezenskich stosunkach.
        A o seksie z eks nie ma mowy.... Wiem jak ona wyglada.
        Stanowczo sie nie zgadzam.
        • niunka24 Re: zwariowalas czy co? 14.01.08, 23:18
          O seksie z ex nie ma mowy,bo wiesz,jak ona wygląda?:))) dobre:D

          Wiesz, jeśli on pojedzie, to poszukaj sobie może lepiej nowego faceta.
          Nie powinnaś mu ani zabraniać, ani mówić,co ma robić. Wybierze wyjazd, to jasne,
          że ona nie jest mu obojętna, a Ciebie mami. jeśli Ciebie kocha, coś takiego jak
          wyjazd z ex nie wchodzi w grę, a z córką pojedzie sam, albo z Tobą i z
          dzieckiem. Znają się\ z żoną długo, mają wspólną przeszłość, córkę.... Nawet nie
          są po rozwodzie przecież.
          Z takiego związku nie wychodzi się łatwo. A ona ma nad Tobą przewagę.
          • kata80 Re: zwariowalas czy co? 14.01.08, 23:53
            Wlasnie mysle tak jak Ty.
            Nie zabronilam mu. Powiedzialam ze mi sie to nie podoba i tak se ne
            robi. Albo chce mnie, albo ja. Wszystkich na raz nie da sie
            zadowolic . Powiedzialam ze on sam musi wiedziec co robi a ja
            rzeczywiscie zastanawiam sie czy dobrze robie zgadzajac sie na
            zwoazek z nim.
            Juz po naszej rozmowie stwierdzilze obawia sie ze mnie straci.... Ma
            racje.
            Dzieki. Pozdrawiam.
            • lobuz.z1 Re: zwariowalas czy co? 15.01.08, 00:08
              jako ludzie, bardzo nie lubimy jak ktos nam sie sprzeciwi.
              taki sprzeciw nie zawsze dociera do naszej swiadomosci odpowiednio mocno.
              Sprzeciwiamy sie sprzeciwom. Robimy to, co nam pasuje najbardziej, na podstawie
              informacji, ktore do nas docieraja.
              Jezeli ten sprzeciw byl slaby i nie dotarl odpowiednio silnie do swiadomosci
              tego mezczyzny, to w wyniku braku komunikacji rozpadnie sie twoj nowy zwiazek.

              Stanowczo i z determinacja okreslaj swoja pozycje. Powtarzaj to w kolko. Dzwon.
              Mow, ze nie przeszkadza ci jego corka. Przeszkadza ci jego ex. Powtarzaj mu to
              dzien i noc. Niech zamieni ex w tym bilecie na ciebie. Jedz razem z jego corka.
              Bedziesz z nia walczyc, ale to trudno. To jest krotki wyjazd i przezyjesz. On
              zawsze bedzie miec te corke i to jest bagaz, ktorego nie unikniesz.

              Ten wyjazd to jest pierwsza powazna sytuacja, ktora wystawia na probe twoj
              zwiazek, wystawia na probe dojrzalosc tego mezczyzny, jego uczucia do ciebie i
              ogolnie twoja przyszlosc.

              Sam pomysl, ze on sie godzi na takie dwuznacznosci oznacza, ze on ciebie
              traktuje instrumentalnie, a jego wnetrze jest chwiejne.
              Zamiast stac na swoim stanowisku jak skala, kochac ciebie, olewac te jego EX -
              on sie zastanawia, dywaguje, kombinuje i jest po prostu idiota do kwadratu.

              Jezeli twoje wyrazne sprzeciwy nie dadza skutku, kopnij go w dupe jak na to
              zasluguje.
      • szczesliwaanka77 Re: zwariowalas czy co? 16.01.08, 11:49
        Sorki ale nie rozumiem jaki on jest wierny!!!!! przecież to on
        zdradza własna żonę i to z Tobą, to on ma romans i To ona ma prawo
        jechac z własnym mężem na urlop z tego co przeczytałam to on nie ma
        jeszcze rozwodu i nie jest jeszcze eks więc czego Ty oczekujesz????
        Ręce opadają
        Pozdrawiam
    • movisz Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 14.01.08, 23:43
      Ja bym na twoim miejscu sie zgodzila.
      W koncu to oni sa rodzina a ty jestes obecnie jako
      trzecia na przylepke.
      Przeciez nie sa jeszcze rozwiedzeni.
      Pusc swojego gugusia przynajmiej on sam stwierdzi
      niezbicie czy chce byc twoim gugusiem na pewno.
      A faceci wcale nie sa skomplikowani. Po kolejnym
      zrozumiesz to. A juz jak bedziesz miec rodzine i twoj
      malzonek znajdzie sobie kochanke to zrozumiesz
      ich wtedy kompletnie.
      Gwarantuje ci.
      • wielo-kropek Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 00:18
        Pasowaloby z jego strony zaprosic tez ciebie na te wycieczke.
        Czy skorzystalabys z niej to juz inna sprawa.
        • uyu Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 01:03
          Nie jestem w stanie zrozumiec waszego rozumowania. Uwazacie, ze
          jesli malzenstwo sie rozwodzi to juz musza w siebie nozami rzucac?
          Nie sztuka miec udane wesele! Sztuka to udany rozwod.
          Jakim prawem mozna wymagac od partnera zeby wyrzucil kilkanascie lat
          zycia na smietnik, wymazal je z pamieci.
          Tez sie kiedys rozwiodlam. Bez krzykow, bez obrazania sie, bez
          dokuczania sobie nawzajem, bo oboje doszlismy do wniosku, ze to nie
          to. Druga zone pierwszego meza nauczylam gotowac.
          Nie przyszlo zadnej z was do glowy, ze oboje chca oferowac
          dzieciakowi ostatnie wspolne rodzinne wakacje?

          Zreszta, w zyciu jest tak, ze kazdy sadzi innych wedlug wlasnego
          postepowania.
          Osobiscie nie widze nic zlego w wypicu kawy z moim ex, tym bardziej,
          ze sporo po rozwodzie powierzyl mi do skorygowania i przepisania
          swoja prace magisterska.
          Co za modliszki z was! Co za ciasnota umyslowa i dulszczyzna z was
          wylazi. Co ma byc bedzie niezaleznie od tego jakie bariery i
          szlabany bedziecie stawialy mezczyznom.
          • kata80 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 08:54
            Gotowac wole sie ucuyc nie od bylej zony mojego meza.
            Skorygowac prace, wypic kawe, bez tajemnic, bez intencji - tak, masz
            racje.Tak mozna.
            Ale jechac na urlop we trojke, tak jak ma zamiar moj przyszly maz-
            nie, to za duzo. Ja bym tak nie zrobila. Jechac z nimi - to tez
            wykluczone.
            W koncu trzeba zachowac jakies reguly. Bez nich - to nie bylby
            zwiazek. A moj na pewno nie bedzie taki, jaki on mial ze swoja zona,
            ktora na wszystko sie godzila i przymykala oko.


            Uyu - jestes spod znaku blizniat lub barana ?
            • uyu Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 23:50
              kata80,
              19 czerwca - bliznieta :))
              A co? Czy to ma jakis wplyw na zdrowy rozsadek?
          • ewik_75 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 09:22
            gratuluję,

            wykazaliście z byłem dużą klasę.

            Ale 95% ludzi tak nie potrafi. Stąd tez podejrzewam że była chłopaka
            autorki wątku też nie.

            pozdrawiam,

          • wimx Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 09:27
            > Nie przyszlo zadnej z was do glowy, ze oboje chca oferowac
            > dzieciakowi ostatnie wspolne rodzinne wakacje?

            Ale po co? Robic dziecku iluzje, ze moze mamusia i tatus beda znowu razem? Co
            zmieni ten jeden wyjazd?
            • elein Robić dziecku wodę z mózgu... 15.01.08, 13:12
              wimx napisała:

              > > Nie przyszlo zadnej z was do glowy, ze oboje chca oferowac
              > > dzieciakowi ostatnie wspolne rodzinne wakacje?
              >
              > Ale po co? Robic dziecku iluzje, ze moze mamusia i tatus beda znowu razem? Co
              > zmieni ten jeden wyjazd?


              Robić dziecku nadzieje ze może nadal będą rodziną...?
              dziwię się , że facet jest tak okrutny i godzi się na wyjazd wiedząc, że po
              wyjeździe wskakuje w inny związek
              Współczuję dzieciakowi po raz kolejny po tym przeżywać rozstanie rodziców.

              Chyba, ze facet myśli jeszcze o wycofaniu pozwu i chce spróbować na wyjeździe
              dogadać się z żoną.
          • lobuz.z1 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 09:30

            > Nie sztuka miec udane wesele! Sztuka to udany rozwod.


            A ja myslalem, ze sztuka to jest zgodne i szczesliwe zycie.
            No, a sztuka to jest rozwod. Czlowiek uczy sie cale zycie.


            > Tez sie kiedys rozwiodlam. Bez krzykow, bez obrazania sie, bez
            > dokuczania sobie nawzajem, bo oboje doszlismy do wniosku, ze to nie
            > to.


            Bo Ty jestes zimna baba.


            > Co za modliszki z was! Co za ciasnota umyslowa i dulszczyzna z was
            > wylazi.


            Z wielka przyjemnoscia obserwuje ten wybuch nienawisci. Zwlaszcza ta ciasnota
            umyslowa przemawia do mnie wyjatkowo. Sprytne. -)))



            Co ma byc bedzie niezaleznie od tego jakie bariery i
            > szlabany bedziecie stawialy mezczyznom.


            Stawiasz teze, ze w zyciu jestesmy marionetkami sytuacji?
            Biedna kobieto. To myslenie kleski. W zyciu liczy sie tylko podboj!
            W zyciu liczy sie sukces! Zwyciestwo odniesione z wysilkiem, planem i rozwaga!
            Takiej sytuacji nie wolno pozostawiac bez kontroli.
            Takie wypadki pozostawione samym sobie rozwijaja sie nieprzewidywalnie i nie po
            naszej mysli. Pozostawianie tego biegu wydarzen samemu sobie jest po prostu
            plaska glupota.


            > Zreszta, w zyciu jest tak, ze kazdy sadzi innych wedlug wlasnego
            > postepowania.


            Oczywiscie. Ty jestes niezwykle tolerancyjna. Pozwole sobie ponownie zacytowac
            ciebie: "Co za modliszki z was! Co za ciasnota umyslowa i dulszczyzna z was
            wylazi."
            • uyu Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 23:49
              Lobuz.1 napisal:
              "A ja myslalem, ze sztuka to jest zgodne i szczesliwe zycie.
              No, a sztuka to jest rozwod. Czlowiek uczy sie cale zycie."

              Bardzo sluszne podejscie do problemu. Jesli jednak nie da sie
              uniknac rozwodu, to po co masakrowac wszystko dookola?

              "Bo Ty jestes zimna baba."
              Nie powiedzialabym. Za to widze zasadnicza roznice pomiedzy
              histeryczna nienawiscia i checia odwetu a kulturalnym rozstaniem
              sie !

              " wielka przyjemnoscia obserwuje ten wybuch nienawisci. Zwlaszcza ta
              ciasnota umyslowa przemawia do mnie wyjatkowo. Sprytne. -)))"
              Nienawisc jako uczucie niskie i prymitywne jest mi obca. Natomiast
              to, ze do ciebie przemawia ciasnota umyslowa nie dziwi mnie wcale.

              "Stawiasz teze, ze w zyciu jestesmy marionetkami sytuacji?
              Takiej sytuacji nie wolno pozostawiac bez kontroli.
              Takie wypadki pozostawione samym sobie rozwijaja sie
              nieprzewidywalnie i nie po naszej mysli. Pozostawianie tego biegu
              wydarzen samemu sobie jest po prostu plaska glupota."
              Rozwaga i wyrachowanie dzieli wielka przepasc, ktorej ty starasz sie
              niezauwazac i mylisz oba pojecia. Zadnej sytuacji nie mozna
              pozostawiac samej sobie ale, kontrolowanie postepowania doroslego
              czlowieka to ingerencja w te czesc jego zyciorysu, ktora do nas nie
              nalezy i na ktora nikt normalnie skonstruowany sie nie zgodzi.

              "Biedna kobieto. To myslenie kleski. W zyciu liczy sie tylko podboj!
              W zyciu liczy sie sukces! Zwyciestwo odniesione z wysilkiem, planem
              i rozwaga! "
              Twoje zalozenia taktyczne co do tego jak nalezy postepowac w zyciu
              wyglada niezwykle efektownie. Niestety, na tym sie konczy cala twoja
              wiedza o zyciu, a rozwage znasz chyba tylko z nazwy. Rozwazni ludzie
              nie nazywaja innych bezpodstawnie glupcami. No i nie mow o
              sukcesie, bo nie jestem pewna czy wiesz o czym mowisz.

              Z dalszych wpisow wynika, ze to twoja protegowana przez trzy lata
              postepowala w sposob, ktorego z pewnoscia nie mozna nazwac
              eleganckim. Jesli to nazywasz “podbojem” to nie mamy o czym
              rozmawiac.
              • lobuz.z1 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 16.01.08, 00:38
                "Rozwazni ludzie nie nazywaja innych bezpodstawnie glupcami."


                nie tlumacz sie przede mna.
                ciesze sie ze zmusilem cie do myslenia.
                pozostalych aluzji nie biore do siebie
                • uyu Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 16.01.08, 02:14
                  Zacytuje generala de Gaulle, ktory widzac napis na murze "Mort au
                  cons" (Smierc glupcom) odpowiedzial "Quel vaste programme" (Jakze
                  szeroki program). To samo mozna powiedziec o tobie i twej arogancji.
                  Nie dorosles, i dlugo nie dorosniesz do tego, zeby ktokolwiek sie
                  tobie tlumaczyl. Nadmiar wyobrazni gubi zadufanych w sobie :)))
                  • kol.3 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 17.01.08, 18:02
                    A nie aux Uyu?
    • wimx Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 09:30
      Nie pozwolilabym. Jezeli on jedzie z zonka to ja sie pakuje i odchodze od niego.
      I nie chodzi tu wcale o obawe, co oni tam moga sobie robic, bo gdyby facet
      chcial cos kombinowac, to i tak znajdzie sposob. Takich rzeczy po prostu sie nie
      robi. Facet ma nowa partnerke i jedzie na wycieczke z ex? W glowie mi sie to nie
      miesci.
      • monika_04 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 09:35
        Chyba, że żadnego rozwodu nie ma- razem mieszkają, mają wspólną kasę i razem
        jadą na urlop ;)
    • mrsnice Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 10:12
      To jest decyzja jego ex. A więc ona tu rozdaje karty. A on biedny z
      trudem się godzi... dla dziecka. Jakiego dziecka? To panna 15
      letnia. Widzi jaką komedię matka odstawia, żeby odzyskać ojca. Na
      Twoim miejscu powiedziałabym, że stanowczo NIE. A jeśli nie
      posłucha, niech wraca do żony.
    • arkusz.plano Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 10:32
      Jakbym mial kochanke na boku, to bym jej bardziej inteligentne bajeczki opowiadal.
    • misia12347 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 11:39
      Nie za szybko się rzuciłaś na tego faceta? Bo z Twoich wypowiedzi
      wynika, że "trup ich małżeństwa" nie zdąrzył jeszcze ostygnąć (skoro
      babka wykupiła im wspólną wycieczkę, czyli nie mogli się rozstać
      jakoś strasznie dawno), a Ty już mówisz na niego "mój przyszły mąż".
      Trochę to śmieszne. Można być mężem i narzeczonym jednocześnie? :)
      Swoją drogą, to mam dziwne wrażenie, że jestes jego kochanką, i że
      spotykaliście się już w czasie jego małżeństwa. Życzę powodzenia i
      gratuluje dobrego samopoczucia.
      • tina111 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 12:28
        To zabrzmialo jak wypowiedz zdradzonej i porzuconej zony
        • misia12347 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 13:09
          Nie jestem zdradzona, nie jestem porzucona i nawet nie jestem
          żoną :)
      • kata80 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 13:05
        Tak. Zaczelismy sie spotykacw trakcie jego malzesntwa. Znamy sie od
        3 lat i powoli zaczelismy sie w sobie zakochiwac az stwierdzilismy
        ze tak dalej byc nie moze i oboje pragniemy zyc razem. To nie bylo
        tak hop siup i uciekam do kochanki. Prawda jest ze dopiero niedawno
        opowiedzial zonie o rozwodzie. Podezewam ze ta wyciecka, to jej
        aranzacja w stanie histeri.
        W kazdym badz razie - on NIE JEDZIE! Wcale.Ona koniecznie chce
        uczestmiczycw tej wycieczce, a wiec - ale dopiero po dlugiej i
        skomplikowanej romowie jakich ja nienawidze ze mna- on postawil
        sprawe jasno. Szkoda ze nie od razu.
        • misia12347 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 13:14
          kata80 napisała:

          > Prawda jest ze dopiero niedawno opowiedzial zonie o rozwodzie.

          Czyli zachował się mówiąc najdelikatniej mało fajnie i przyjemnie,
          skoro przez 3 lata ją oszukiwał. Ale zdaje się Tobie taki
          traktowanie drugiego człowieka, zwłaszcza współmałżonka nie
          przeszkadza.

          > Podezewam ze ta wyciecka, to jej aranzacja w stanie histeri.

          Jak kolwiek możesz mieć głęboko gdzieś, co ona czuje, to spróbuj nie
          robic z niej histerycznej wariatki. On 3 lata przygotowywał się na
          odejście i oswajał się z tą myślą romansując z Tobą, na nią spadło
          to nagle, więc jakiekolwiek by nie były jej reakcje, to są
          uzasadnione.
          • kata80 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 13:22
            Nawet jesli Ty tego jeszcze nie przezylas - zdaza sie w zyciu
            zakochac w osbie z przeszloscia i wlasnie ze wzgledow moralnych
            probowac odejsc od siebie. Ale jesli zadzi milosc - ciezko jest sie
            jej przeciwstawic. Uwierz - probowalismy.
            To nie jest latwa sytuacja.
            Ty bys poscila czlowieka z ktorym lacza Cie glebokie uczucia ?
            • misia12347 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z zona i co 15.01.08, 13:28
              kata80 napisała:

              > Nawet jesli Ty tego jeszcze nie przezylas - zdaza sie w zyciu
              > zakochac w osbie z przeszloscia

              Fakt, 40-letni faceci z przeszłością to nie mój target, ale mamy
              różne gusta, zdarza się :)

              > Ty bys poscila czlowieka z ktorym lacza Cie glebokie uczucia ?

              A czemu on nie puścił żony aż przez 3 lata? Rozumiem, wielkie
              uczucie, małżeństwo się nie udało - zdarza się, życie czasami nie
              ukłąda się po naszej mysli, uczucie może się wypalić. Ale
              oszukiwanie, kłamstwo, zycie w obłudzie przez wiele lat?? Nie
              potrafiłabym związać osobą, która posiada takie cechy.
      • pigwaa Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 13:24
        Zgadzam się z misią1234. Nie jestem porzuconą byłą żoną. Jestem
        związana z rozwiedzionym ale związalkiśmy się dawno po jego
        rozwodzie. Uważam, że żona ma prawo walczyć o męża i już.
    • pigwaa Nigdy! 15.01.08, 13:01
      Ja bym nie pozwoliła ale on zrobi co chce. Z corką oczywiście tak
      ale bez eks. To jakieś chore. Nie wyobrażam sobie żeby mojemu
      facetowi przyszło coś takiego do głowy arównież jest rozwiedziony i
      ma dzieci. 15-latka to już kawał baby anie malutkie dzieciątko. Czy
      eks nie ma nikogo z kim mogłaby pojechać na wakacje? Czy on pozwoli
      tobie pojechać z Twoim eks, bo jesteście już tylko przyjaciólmi i
      takie tam...?
      • pigwaa Zmieniam zdanie 15.01.08, 13:20
        Po przeczytaniu Twoich wypowiedzi zmieniam zdanie. Jesteś na razie tylko
        kochanką. To żaden związek. jego małżeństwo to jest ZWIĄZEK. Zona usiłuje to
        ratowac i ma do tego prawo. Ty jesteś tą trzecią. Daj sobie spokój.
        • kata80 Re: Zmieniam zdanie 15.01.08, 13:24
          Wlasnie ze nie dam sobie spokoju!
          • pigwaa Re: Zmieniam zdanie 15.01.08, 13:30
            Jak chce to mu nie zabraniaj. Dla swojego i jego dobra. Jeśli
            zostanie z żoną to masz jasną sytuację, jeśli wybierze ciebie to
            jeszcze dluga droga przed wami.
        • tina111 Re: Zmieniam zdanie 15.01.08, 13:25
          Zwiazek to nie podpisany papier ale uczucie, ktore laczy dwoje ludzi. Jezeli nie
          ma milosci to nie ma sensu utrzymywac malzenstwa na sile. Gdyby kochal zone, to
          nie mial by nowej kobiety.
          Jest roznica miedzy kochanka i kochanka. wg mnie o kochance mozemy mowic wtedy,
          gdy maz kocha zone ale ma na boku panienke. Natomiast jezeli nie kocha zony a
          malzenstwo jest juz fikcja, to trudno mowic o tej nowej jako kochance. To partnerka.
          Zeby nie bylo nieporozumien, nigdy nie bylam ani nie jestem w zwiazku z zonatym
          czy rozwodnikiem.
          • elein Re: Zmieniam zdanie 15.01.08, 13:29
            o słodka naiwności.


            • tina111 Re: Zmieniam zdanie 15.01.08, 13:33
              No coz, jezeli dla ciebie papier ma az taka wartosc..nazywaj sobie nowa
              partnerke jak chcesz
              Dla meza z watku papier najwyrazniej nie nie ma wartosci
              • tina111 Re: Zmieniam zdanie 15.01.08, 13:34
                A slyszalas o modnych obecnie zwiazkach nieformalnych, konkubinatach?
                • elein Re: Zmieniam zdanie 15.01.08, 13:54
                  a jak zamierzasz "udowodnić" procent "miłości" jeśli facet mówi trzem kobietom
                  równolegle ze je "kocha" i każda w to wierzy?:))
                  • tina111 Re: Zmieniam zdanie 15.01.08, 13:57
                    Ale jak sie to ma do watku? Czy facet mowi, ze kocha zone? No chyba ze autorka
                    watku o tym nie wie.
                    • elein Re: Zmieniam zdanie 15.01.08, 14:03
                      no nie mogę:)...
                      czy Ty myślisz, że standardowy facet kochance z którą chce jeszcze pobyć będzie
                      mówił że kocha żonę?? a żonę zapewnia że kocha kolejne kochanki?
                      autorka wie to, co facet jej powiedział i facet chce żeby wiedziała. bo ani
                      słowa więcej faktów jej nie powie. jeśli autorka nie ma innych źródeł dostępu do
                      wiedzy o facecie to... w sumie... nieświadomość prawdy niejednego uratowała od
                      zbrodni dokonanych w afekcie:))
                      • tina111 Re: Zmieniam zdanie 15.01.08, 14:11
                        No ale przeciez oni chca zamieszkac razem, pobrac sie, gdy facet dostanie
                        rozwod. Zona chyba wie o nowej partnerce.
                        Nie slyszalas o przypadkach, gdzie pierwsze malzenstwo sie rozpada i dopiero w
                        drugim czlowiek jest szczesliwy?
                        Tylko zgorzkniale byle zony twierdza, ze jak je facet przestal kochac, to
                        napewna kolejna partnerke tez bedzie zdradzal i przestanie kochac. Moze tak byc
                        ale nie musi.
                        • elein Re: Zmieniam zdanie 15.01.08, 14:34
                          jak na razie stan faktyczny jest taki, że żonaty facet jedzie na urlop z żoną i
                          dzieckiem a kochance mówi że to dla "dobra"(sic!) dziecka.

                          pomijając fakt, że to krzywda a nie dobro dla dziecka -jeśli faktycznie zamierza
                          się rozwieźć,
                          to, jeśli nowa "narzeczona" jest oficjalną, nie rozbiła osobiście tej rodziny i
                          żona ją zna... to dlaczego nie pojadą w czwórkę jako paczka znajomych? przecież
                          tamtego związku podobno już "nie ma" a jest tylko to nowe "narzeczeństwo"...i z
                          racji dziecka i tak będą w czwórkę utrzymywać kontakty na daleszej drodze życia...

                          więc gdzie tkwi feler,że facet jedzie z żoną?

                          i ciekawi mnie nick autorki, czyli ile lat jest młodsza od "narzeczonego"....
                          • tina111 Re: Zmieniam zdanie 15.01.08, 17:26
                            No nie wiem, czy ktoras kobieta pojechalaby na wycieczke z partnerem i jego byla..
                            Jestem za definitywnym zamkniecie zwiazku, ograniczajac sie wylacznie do kwestii
                            zwiazanych z dzieckiem, bo czasem nie da sie uniknac takich rozmow.
          • pigwaa Re: Zmieniam zdanie 15.01.08, 13:31
            nie wiemy co ten facet czuje do żony. To co mówi "narzeczonej" to
            inna bajka. Jeśli bierze pod uwagę możliwość wyjazdu z żoną to coś
            tunie tak.
    • czulaglista ja nie moge tego czytac 15.01.08, 13:55
      no nie moge...:(( Autorko, czyzbys byla az tak naiwna???
      • elein Re: ja nie moge tego czytac 15.01.08, 13:58
        biorąc pod uwagę statystyki, jego ok 20 lat małżenstwa,
        zakładając, że 80przy nicku autorki może(ale nie musi, jak jest?) sugerować jej
        rok urodzenia... to mamy klasykę gatunku :)
        • pigwaa Klasyka gatunku 15.01.08, 14:46
          Zgadzam się z elein. Wygląda to na klasykę gatunku. Ona 28 lat on
          44. Mam znajomych, ktorzy też przeżyli taką sytuację. Facetowi
          hormony zaszalały i nawet wydawało mu się, ze kocha tamtą drugą.
          Przeszło mu, kiedy przejrzał na oczy i zobaczył co może stracić. Tu
          moze być inaczej ale w większości wypadku to własnie burza hormonów:)
        • pigwaa Klasyka gatunku 15.01.08, 14:46
          Zgadzam się z elein. Wygląda to na klasykę gatunku. Ona 28 lat on
          44. Mam znajomych, ktorzy też przeżyli taką sytuację. Facetowi
          hormony zaszalały i nawet wydawało mu się, ze kocha tamtą drugą.
          Przeszło mu, kiedy przejrzał na oczy i zobaczył co może stracić. Tu
          moze być inaczej ale w większości wypadku to własnie burza hormonów:)
    • lilith.b Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 14:36
      A ja uważam tak:
      1. Żona bezczelna- bo z tego co rozumiem - wykupiła na jego koszt, bez jego
      wiedzy i zgody urlop. Chamstwo. A czy wykupiła też dwa pokoje? czy w jednym ma z
      ex-żoną i córka spać?
      2. Uważam, że to dobrze, że mimo rozwodu utrzymują poprawne stosunki, a nie drą
      kotów.
      3. Mój ojciec po rozwodzie z mamą (będąc związany z jakąś inna babą już)też
      pojechał z nami parę razy na wakacje, ze względu na małego brata - wtedy chyba 3
      letniego.
      Nie było tragedii, i uważam , że zachowali sie na poziomie.

      zastrzeżenie jedno- dla 3latka takie wakacje z ojcem sa pewnie bardzo ważne, ale
      czy dla 15stoletniej dziewczyny też? Chyba mógłby pojechać z nią osobno? Nie
      wiem jakie są relacje w rodzinie, a raczej byłej rodzinie... różnie to czasem
      wygląda.
    • 555milena Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 14:39
      NIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • sabriel Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 14:51
      Czasem warto przeczytać cały wątek,a nie tylko pierwszy post bo
      można widzieć sprawy w zupełnie innym świetle.

      Chyba nie masz złudzeń co do intencji żony-niedawno się dowiedziała
      o rozwodzie i chce ratować małżeństwo. Wycieczka to dobra okazja...
      To, że zrobiła to bez uzgodnienia z jeszcze mężem znaczy, że się nie
      poddaje.A i propocyja odbycia terapii małżeńskiej świadczy, że ona
      chce to jeszcze ratować.
      Faceci wiele rzeczy mówią, twierdzą, nie zawsze jednak okazuje się
      to być prawdą,zwłaszcza że sprawa dotyczy trójkąta :))))
      "Nie kocham jej", "nie układa nam się już od dawna","nasz związek
      przypomina rodzeństwo niż małżeństwo" to raczej standardowe teksty
      jakimi karmią panowie swoje kochanki.Niekiedy to faktycznie jest
      prawda.
      Gdyby żona była mu już obojętna nie brałby pod uwagę wspólnego
      urlopu.Wytłumaczenie, że "robi to dla córki" to dobry wykręt :)))
      • lilith.b Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 15:17
        sabriel napisała:

        > Czasem warto przeczytać cały wątek,a nie tylko pierwszy post bo
        > można widzieć sprawy w zupełnie innym świetle.
        >
        > Chyba nie masz złudzeń co do intencji żony-niedawno się dowiedziała
        > o rozwodzie i chce ratować małżeństwo. Wycieczka to dobra okazja...
        > To, że zrobiła to bez uzgodnienia z jeszcze mężem znaczy, że się nie
        > poddaje.A i propocyja odbycia terapii małżeńskiej świadczy, że ona
        > chce to jeszcze ratować.
        > Faceci wiele rzeczy mówią, twierdzą, nie zawsze jednak okazuje się
        > to być prawdą,zwłaszcza że sprawa dotyczy trójkąta :))))
        > "Nie kocham jej", "nie układa nam się już od dawna","nasz związek
        > przypomina rodzeństwo niż małżeństwo" to raczej standardowe teksty
        > jakimi karmią panowie swoje kochanki.Niekiedy to faktycznie jest
        > prawda.
        > Gdyby żona była mu już obojętna nie brałby pod uwagę wspólnego
        > urlopu.Wytłumaczenie, że "robi to dla córki" to dobry wykręt :)))

        Aha, to zmienia postać rzeczy. Nie miałam czasu wcześniej na czytanie całego
        wątku, choć przynajmniej wypowiedzi Kate80 powinnambyła.
        W takim razie wygląda to tak, że on sam nie wie czego chce, albo chce mieć je
        obie. Ja bym sie usunęła z takiej relacji. Facet się miota:
        Bo jak można mieć narzeczoną nie mając jeszcze rozwodu?
      • kata80 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 15:39
        A jezeli rzeczywiscie miedzy nimi tak sie uklada i we mnie rozpoznal
        to, co mu sie podoba ?
        • sabriel Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 15:44
          To by wtedy z toba jechał na urlop, a nie z (prawie) eks żoną.
    • el_quatro Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 15:47
      Panienka wpiep.za sie na trzeciego w czyjes zycie, a dobre ciocie dopinguja.
      Moze was tez kiedys jakis palant bedzie wymienial na mlodsza. W kazdym razie
      serdecznie wam zycze takiego losu
      • tina111 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 17:27
        Ocknij sie i przyznaj, ze milosc sie czasami konczy. Nikomu nie nalezy tego
        zyczyc ale tak sie niestety zdarza.
        Tylko masochista tkwi w zwiazku z osoba, ktorej nie kocha.
        • marzeka1 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 17:40
          Jaki narzeczony? Wlazłaś w czyjeś małżeństwo, rozwaliłaś (w koncu
          pan 3 lata kiwał własną żonę i córkę), więc jaki narzeczony? tam
          jeszcze nawet nie ma orzeczenia rozwodu.Jak ktoś napisał, za jakiś
          czas znajdziesz się w podobnej sytuacji: wtedy zrozumiesz.Nie dziwię
          się, że zona walczy o męża, jeśli o rozwodzie dowiedział się
          niedawno, no a ty już widzisz suknię z welonem i słyszysz
          mendelsona...klasyczne
          • prezes_pan Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 20:56
            Przeczytałem cały wątek i muszę przyznać, że autorka ma niezmiernie dobre
            samopoczucie, którego podstawy są jednak cienkie jak lód na jeziorze przy +2
            stopniach Celsjusza.

            Na razie to jest romans na boku, a nie żaden związek, w dodatku morale autorki i
            jej gugusia stoi pod dużym znakiem zapytania (3 lata bezczelnego robienia w
            trąbę żony).

            Niedawno powiedział jej o rozwodzie?! A z żoną nie śpi już 3 lata, tak?! O
            święta naiwności...

            Żona dopiero niedawno dowiedziała się w ogóle o Twoim istnieniu, zagubiona
            istoto, i działa NORMALNIE. A guguś ma mokro w spodniach, bo w zasadzie dopiero
            teraz przechodzi próbę Waszego związku. Nie wiem, czy rzuci żonę, ale nawet
            jeśli, to przed Wami jeszcze daaaaaaaleka droga do prawdziwego związku. Bycie
            kochanką a bycie partnerką dzielą lata świetlne, nie jest powiedziane, że w
            ogóle będziecie do siebie pasowali.

            A na wyjazd oczywiście nie powinien jechać, jeśli ma być z Tobą. Jak pojedzie,
            to jest 1:0 dla żony
            • lobuz.z1 bardzo slusznie 15.01.08, 21:12
              bardzo dobrze napisales
              bycie w zwiazku a ROMANS - to sa dwie zasadniczo rozne sprawy.

              ROMANS - to jest dopiero pierwszy krok.
              Zona tego faceta ma nad ta pannica milionowa przewage.
              Zna go swietnie. Mieszka z nim i zna jego najskrytsze cechy o ktorych pannica
              nie ma zielonego pojecia.

              Pannicy sie tylko wydaje, ze ona tego goscia zna.
              Ona go kompletnie nie zna.
              Najlepszym dowodem na to sa te bezdennie glupie pytania na forum.


              Pannica pyta sie na forum publicznym i dostaje odpowiedzi, ktore sie pannicy nie
              podobaja. Pannica najwyrazniej potrzebuje jeszcze kilka lat, aby zrozumiec co to
              znaczy trojkat.


              Walka pannicy z zona skonczy sie tak, ze zonka pannice rozjedzie na miekko. Maz
              moze i odejdzie z tego zwiazku po jakims czasie.
              Do tego czasu jednak pannica bedzie zakladac nowe watki na forum.
              Watki o zlamanym serduszku.
              • wielo-kropek Re: bardzo slusznie 15.01.08, 22:13
                Mnie np. zaskakuje troche podejscie autorki do tej sprawy.
                Rozumiem ze tu tzw. zaborczosc kobieca gra role, ale dlaczego?
                Czy ona musi byc? Uzywasz slowa "pozwolic". Pozwolic na cos lub
                nie, to mozesz dla dziecka, a on jest dorosly czlowiek, w
                dodatku ze stazem malzenskim (pewnie lichym, bo ten rozwod cos
                o tym mowi, ale jest). To on sam powinien wiedziec czy ma
                jechac na wakacje czy tez nie. Oczywiscie masz prawo mu
                powiedziec (ale tylko powiedziec) ze wolalabys zeby on nie
                jechal, zostawiajac decyzje dla niego. Nigdy zabraniac, bo
                zabranianie zle wrozy waszej przyszlosci, szczegolnie
                zabranianie juz na poczatku. Czy ty bys chciala zeby tobie
                ktos cos zabranial? No i nie mysl ze chlopa mozna pod
                pantoflem trzymac. Moze i mozna, ale wtedy on powinien sie
                nazywac kapciem czy cos w tym sensie.Ciekawi mnie jak go
                ukarasz jesli on zignoruje twoje zabronienie. Pasowaloby ukarac,
                bo bez tego zabronienie jest niekonsekwencja, nie mowiac juz
                ze wielka ironia. Pewnie przez tydzien po powrocie
                przestaniesz z nim sie kochac (typowe dla niektorych kobiet). A
                on bedzie sie glowic dokad ma isc, do burdelu czy do bylej. Tak
                czy inaczej zycze powodzenia i udanego zycia malzenskiego.
                • lobuz.z1 Re: bardzo slusznie 15.01.08, 22:47
                  To nie chodzi o zaborczosc tylko o strategie.
                  Ona jest w trojkacie i chce byc z tym facetem.
                  Zona walczy o faceta i od tego mala nagle zglupiala.

                  Ludzie w zwiazkach maja sklonnosc do sluchania troche racji drugiej strony. To
                  jest podatnosc na pranie mozgu. Tej zonie prawdopodobnie przyszlo do glowy, ze
                  ona przytrzyma chlopa kilka dni na osobnosci i uda jej sie zrobic chlopu taka
                  dluzsza pogadanke i kapuche we lbie.

                  Mala natomiast nie moze dopuscic do tego wyjazdu, bo mozliwe, ze zonie uda sie
                  chlopa ugadac, co jest sprzeczne z interesem malej.

                  To jest typowa walka w konflikcie w trojkacie.
                  Zaskakuje mnie teraz z kolei naiwnosc twojej, wielo-kropek, wypowiedzi. Nie
                  gniewaj sie na mnie o to co powiem, ale w zyciu jest jak w biznesie. Musisz
                  kontrolowac swoich partnerow.

                  To nie wystarczy biernie sie przygladac. Wydarzeniami nalezy kierowac. Decyzje,
                  ktore zapadaja poza naszymi plecami sa z reguly dla nas niekorzystne. Trzeba
                  siedziec przy stole i decydowac.
                  Usuwac strony, ktorych decyzje wynikaja ze sprzecznych interesow.

                  Glupie jest dawanie komus szansy i ckliwe ludzenie sie, ze "sprawiedliwosc"
                  zwyciezy a "milosc" bedzie trwac wiecznie.

                  Mala musi dowiesc tego, ze umie walczyc. Tym bardziej, ze ma do czynienia z
                  dupowatym facetem i cwana zona. Ona ma tyle szans przeciwko sobie, ze cud ze
                  jeszcze jest przy stole.
                  • wielo-kropek Re: bardzo slusznie 15.01.08, 23:04
                    Nie gniewam sie wcale. Rozumiem twoj poglad. Przyznam ze masz
                    racje w wielu przypadkach (chodzi o niektorych ludzi). Ja mam inna
                    psychologie. Uwazam ze nie nalezy kontrolowac swoich partnerow,
                    stad tez i nie robie tego. Dobry partner to ten, ktory sam
                    potrafi sie kontrolowac. Oczywiscie rozmowa, mowienie o
                    codziennosci, potrzebach, odczuciach, przyszlosci itd jest
                    normalna, potrzebna sprawa, choc prawde mowiac, jesli partnerzy
                    sie rozumieja wspaniale,wdrazanie swego "swiata", czy pogladow nie
                    musi istniec, bo on jest taki sam, czyli wspolny. Taki partner
                    sprawdza sie w zyciu i z takim partnerem jest udane malzenstwo.
                    Jesli wymagaja kontroli, malzenstwo jest chwiejne i jesli ktoras
                    ze stron umknie spod kontroli partnera, wtedy dosc czesto zbacza z
                    toru co sie zazwyczaj zle konczy, zazwyczaj rozwodem.
                    • wielo-kropek Re: bardzo slusznie 15.01.08, 23:17
                      I jeszcze cos. Nigdy bym sie nie zwiazal z partnerka ktora
                      wymagalaby czy ktora koniecznie trzeba byloby kontrolowac. Wspierac,
                      oczywiscie. Uwazam tez,ze jesli ktos daje sie manipulowac (jak
                      ten facet tutaj), nie powinien tworzyc zwiazku wcale. Najpierw
                      powinien dorosnac do tego. Nie dziwie sie wiec ze on ma
                      problem, i w zwiazku z tym ten problem poszerza sie na innych
                      ludzi.
                      • lobuz.z1 Re: bardzo slusznie 16.01.08, 00:30
                        Nigdy bym sie nie zwiazal z partnerka ktora
                        > wymagalaby czy ktora koniecznie trzeba byloby kontrolowac. Wspierac,
                        > oczywiscie. Uwazam tez,ze jesli ktos daje sie manipulowac (jak
                        > ten facet tutaj), nie powinien tworzyc zwiazku wcale. Najpierw
                        > powinien dorosnac do tego. Nie dziwie sie wiec ze on ma
                        > problem, i w zwiazku z tym ten problem poszerza sie na innych
                        > ludzi.



                        Masz swieta racje. Teoretycznie to najlepsza strategia. Ale ona wlazla na rozum
                        z pytaniem szczegolowym. To jest inna sytuacja.
                        Batalistyczna.

                        Ja spotkalem w zyciu taki typ kobiety, ktory podswiadomie chlonal to, co
                        mezczyzna chce z nia robic. Jak ona byla z jednym mezczyzna co sie interesowal
                        mechanika, to ona sie interesowala mechanika.
                        Poznala kolejnego co mial inne zainteresowanie i to zainteresowanie w calosci
                        przeszlo na te kobiete. Ona tak miala z kazdym facetem.
                        Poznawala jakiegos klienta, on ja bral na tydzien na bok, opowiadal o swoim
                        zyciu i ona stawala sie jego czescia. Trzeba bylo tylko nad nia troszke
                        popracowac. Taka strasznie podatna.
                        Poza tym ona byla swietna babka.


                        I dlatego mozliwe, ze ten facet jest taki chwiejny. Przy zonie mowi A a przy
                        panience B. Jest taki typ ludzi, ze ich trzeba przycisnac aby sami z siebie
                        zmienili myslenie.

                        A inna sprawa, ze takie zwiazki sa z natury rzeczy nietrwale.
                        My jednak nie bedziemy ludzi uczyc. Forum to tylko takie miejsce, gdzie mozna od
                        czasu do czasu wygadac sie na czyjs temat i tyle.
                        Potem taka panienka poleci sobie i zrobi to, co bedzie jej sie wydawalo i nauczy
                        sie na wlasnych bledach. W gruncie rzeczy nikogo to nie obchodzi.
                        • wielo-kropek Re: bardzo slusznie 16.01.08, 01:14
                          No wlasnie, kazdy sobie rzepke skrobie i zrobi tak jak bedzie sam
                          uwazal. Tak, masz racje, sa takie kobiety jak napisales, podatne.
                          Te z kolei chca i daja sie prowadzic. Takiej trzeba jedynie do
                          szczescia faceta, ktory by ja umial madzrze prowadzic. Jest tez
                          i odwrotny typ, ktory chce dominowac i kontrolowac facetem. Te
                          sa raczej trudne do zycia, bo jak sam wiesz z takimi dosc czesto
                          trzeba ugodowo rozwiazywac stworzony (czesto sztucznie i
                          niepotrzebnie) problem, a to do przyjemnosci nie nalezy, raczej do
                          koniecznosci. Czasem cierpliwosc zawodzi czy sie wyczerpuje i
                          szlag czlowieka trafia, wiec sie pozbywa takiej, lub robi sie
                          wszystko zeby sama odeszla. Sa tez faceci ktorzy lubia kiedy
                          kobieta decyduje o wszystkim, zalatwia wszystkie sprawy itd. Ja np.
                          jestem ten sredni typ, czyli slucham co kobieta chce ale robie
                          swoje, czyli zeby mnie i jej pasowalo. Czasem kobiecie trzeba
                          pranie mozgu zrobic, czyli przekabacic ja na swoj punkt widzenia
                          czy swoja "racje", bo jak sie jej bezpodstawnie (to byloby tak wg
                          niej) powie "nie" to sie obrazi, zacznie myslec ze jej sie nie
                          kocha, nie sznuje i taka nawet dosc czesto zacznie myslec o
                          zdradzie lub nawet zdradzac, bo wtedy wszyscy inni sa dobrzy
                          tylko swoj jest zly. Facet powinien umiec byc milym dla kobiety.
                          Rozpisalem sie, pewnie niepotrzebnie.
                          • lobuz.z1 Re: bardzo slusznie 16.01.08, 07:32
                            dosyc dobrze masz poukladane w glowie. -))
    • vbn567 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 23:58
      dać mu wolną wolę, a jak pojedzie w jasności wiedzy o nim kopnąć go
      w d... na do widzenia.
    • enith Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 16.01.08, 06:02
      Podsumujmy: od trzech lat (mniej więcej) masz romans z żonatym mężczyzną.
      Dopiero niedawno, pomimo waszej kwitnącej miłości, walący żonę w rogi małżonek
      oświadczył połowicy, że się z nią rozwodzi, na tyle późno, że ta zdążyła jeszcze
      zarezerwować dla całej rodziny wakacje, zapewne kompletnie nieświadoma faktu, że
      mąż chce od niej odejść. Zaproponowała małżonkowi terapię, a ty się wściekasz,
      bo żona twojego "przyszłego męża" ma czelność ratować małżeństwo z 18-letnim
      stażem i dzieckiem. Twój "przyszły mąż" natomiast, pomimo żywionych do ciebie
      głębokich uczuć, wybiera się na wakacje z wciąż-jeszcze-żoną. Jednocześnie mówi
      ci, że "są z żoną jak rodzeństwo, nie małżeństwo", "kocha ciebie, a nie ją",
      "robi to dla córki". Wybacz, ale twoja historia jest banalna, jak tysiące innych
      historii mężczyzn doświadczających kryzysu wieku średniego i szukających
      potwierdzenia męskości w łóżku z 15-20 lat młodszą kobietą i dopóki twój
      wybranek nie będzie miał rozwodu (masz dowód na to, że papiery są w sądzie?),
      karta może się jeszcze obrócić na twoją niekorzyść. Sam fakt, że musisz
      DOROSŁEMU mężczyźnie ZABRANIAĆ wyjazdu na wakacje, fatalnie świadczy o waszym
      związku i jego w nim zaangażowaniu. Nie uważasz, że twój facet powinien się sam
      domyślić, że wyjazd z żoną, z którą się rozwodzi, jest nie na miejscu? Nie
      uważasz, ze nazywanie aktualnej żony "ex" (przecież rozwód jest
      niesfinalizowany) jest nie na miejscu? Nie uważasz, ze nazywanie cudzego bądź co
      bądź męża "twoim przyszłym" jest trochę na wyrost? Nie zrozum mnie źle - sama
      mam męża 15 lat starszego ode mnie, którego poznałam w trakcie rozwodu z
      pierwszą żoną, ale on, w przeciwieństwie do twojego chłopaka, nie karmił mnie
      papką jak to z żoną mu okropnie, jak to nie sypiają od lat, a jednocześnie z nią
      mieszka czy bywa na wakacjach "dla dobra dziecka". Ja nie wierzę w dobre
      intencje twojego partnera, za dużo tu twojego, a za mało jego zaanagażowania.
      Poczekaj na zakończenie sprawy rozwodowej i wtedy zacznijcie sobie wić własne
      gniazdko, bo póki co wygląda na to, że twój chłopak się rozwodzi, ale... chyba
      jednak nie bardzo :(
      • wielo-kropek Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 16.01.08, 22:51
        enith napisała:


        bo póki co wygląda na to, że twój chłopak się rozwodzi, ale... chyba
        > jednak nie bardzo :(
        Bardzo spodobala mi sie twoja cala wypowiedz. Mam tez takie wlasnie
        zdanie o tym wszystkim. Wydaje mi sie, choc wiadomo moge sie tu
        mylic, ze oni jada na wakacje by nareperowac swoje malzenstwo i
        glownie (niby) "byla" liczy na to, bo nie sadze zeby ona
        jechala z facetem ktory ja zostawia po latach i dzieci tylko i
        wylacznie dla przyjemnosci dzieciakow, tak jak autorka zostala
        poinformowana. Kobieta ma w tym swoj cel. Mysle ze jesli sie jej/im
        uda "zacerowac" dziury, autorka nasza zostanie poprostu na lodzie,
        a mieszkanie ktore kupili (niby taka mala gwarancja ze on jest
        juz jej) zostanie sprzedane, pieniadze podzielone.Od mocno
        niedobrej zony do dobrej kochanki (czy tej przyszlej zony) facet
        poprostu ucieka. Nie zajmuje to trzech lat. Wystarczaja 3 miesiace
        zeby manele zwinac.
    • maretina zostaw go/nt 16.01.08, 08:01

    • jantoni.jajcorz Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 16.01.08, 08:10
      Twoja będzie decyzja, ale ja uważam, że:
      1. na pewno cię zdradzi [ulegnie "perswazji"],
      2. prawdopodobnie częściowo stracisz narzeczonego [będzie okresowo
      wracał do byłej, dla urozmaicenia swego szarego życia]
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka