avital84
24.01.08, 21:43
Taki trochę wątek multikulturowy i o tolerancji.
Moje życie jakoś tak dziwnie się ułożyło, że mimo,
iż jestem z rodziny o raczej antysemickich poglądach
od zawsze fascynuje mnie kultura żydowska. Od pewnego
czasu jest to pasja oparta bardziej na doświadczeniach
jakie zdarzyły się w moim życiu przypadkiem. Przypadkiem
trafiłam do miejsca, gdzie znalazło się wielu Żydów z całego
świata, a ja byłam jedną z nielicznych osób, które nie były Żydami.
Nawiązał się niesamowity dialog. Wiele się od nich nauczyłam.
Myślę, że oni ode mnie również. Zwłaszcza było bardzo dobre to,
że mogliśmy porozmawiać o naszej historii, historii naszych narodów,
porozmawiać o żalach, pretensjach, wyjaśnić wiele rzeczy, a przy tym przełamać
stereotypy. Drugi raz był już jak najbardziej świadomy.
Mam do dziś znajomych z Izraela i jednego przyjaciela. :)
Przeżyłam miłość i zauroczenie związane z tym krajem.
A w Polsce znów seria przypadków. Zaczęłam się uczyć hebrajskiego,
poznałam pewnym trafem kogoś z gminy i rozwijałam swoje zainteresowanie tym
krajem.
Ale tak naprawdę nie chodzi tu o mnie. Wszyscy moi znajomi wiedzą,
że to mnie bardzo interesuje, że lubię mówić o dialogu między naszymi narodami
itd. Dla niektórych to nieco dziwne, dla innych bardzo zrozumiałe.
Otóż znów w moim życiu zdarzył się pewien zbieg okoliczności.
Moja przyjaciółka, która przez 3 ostatnie lata słuchała na temat
kultury żydowskiej, Izrael, Izraelczyków, Żydów. Czasem uśmiechała
się pod nosem słuchając kolejnych historii...dowiedziała się przed Świętami
Bożego Narodzenia, że sama jest Żydówką.
Jej babcia zmieniła nazwisko. I po prostu w domu się o tym nie mówiło.
Dowiedziała się dopiero teraz. Jest praktykującą katoliczką, wielką patriotką,
sumienną harcerką i wspaniałą przyjaciółką i czuje się przede wszystkim Polką,
bo kocha Polskę.
Ale teraz kocha też Izrael. I powiedziała mi, że to niesamowite, że
zaprzyjaźniła się właśnie ze mną, że czuje się jakbym to ja miała właśnie ją
przygotować do tej wiadomości. Ona sama miała różne poglądy, ale ja jej to
wszystko nakreśliłam z perspektywy moich doświadczeń i pamiętam, że sama ją
wyciągałam na kurs języka hebrajskiego. Przypomniała mi się ta historia, bo
właśnie dostałam od niej plik ze zdjęciami zatytułowany "Beauty of Israel" i
tak mi się zrobiło ciepło na sercu. :)))
A ten wątek miał być tak naprawdę o tolerancji i zrozumieniu.
Wiele się ostatnio dzieje. Są ludzie, którzy zamiast budować
dialog tworzą bariery, budują mosty. Powstaje debata publiczna,
która idzie w zupełnie złą stronę.
Tymczasem w szczególności młodzi ludzie nie mają do siebie uprzedzeń. Jeżeli
one są to powstają pod wpływem stereotypów, strachu, fałszywych informacji.
Kiedy mają jednak ze sobą kontakt, możliwość konfrontacji okazuje się, że
więcej nas łączy niż dzieli, że jesteśmy tak naprawdę do siebie bardzo
podobni. Rozumiemy na przykład doskonale swój humor.
I nigdy nie wiadomo do końca jaka krew płynie w naszych żyłach jak widać.