ofelia1982
27.01.08, 23:05
Wlasnie sie tak dzis zastanowilam, ze oboje z moim mezczyzna jestesmy
krotkodystansowacami w seksie.obydwoje jestesmy usatysfakcjonowani ta sfera
naszego zycia, obydwoje ze tak sie wyraze "dochodzimy", ale to potrafi trwac
gora 30 minut:) a czasem krocej.
nie narzekam, ze jest to za krotko, bo mi to odpowiada, ale zastanawiam sie
czy tylko my tak mamy czy reszta spoleczenstwa tez:) bo ja slucam o tym, ze
ktos kochal sie pół nocy, to po prostu nie wiem jak..przeciez jak sie jest
mocno podnieconym i dąży sie do..ekhm..finału, to pól nocy to katorga:))
Jak to jest z Wami, jesli osmielicie sie podzielic tym na forum?:)