Sprint w seksie..:)

27.01.08, 23:05
Wlasnie sie tak dzis zastanowilam, ze oboje z moim mezczyzna jestesmy
krotkodystansowacami w seksie.obydwoje jestesmy usatysfakcjonowani ta sfera
naszego zycia, obydwoje ze tak sie wyraze "dochodzimy", ale to potrafi trwac
gora 30 minut:) a czasem krocej.
nie narzekam, ze jest to za krotko, bo mi to odpowiada, ale zastanawiam sie
czy tylko my tak mamy czy reszta spoleczenstwa tez:) bo ja slucam o tym, ze
ktos kochal sie pół nocy, to po prostu nie wiem jak..przeciez jak sie jest
mocno podnieconym i dąży sie do..ekhm..finału, to pól nocy to katorga:))
Jak to jest z Wami, jesli osmielicie sie podzielic tym na forum?:)
    • qw994 Re: Sprint w seksie..:) 27.01.08, 23:07
      Z takim czasem i tak jesteście dużo powyżej średniej.
    • misia12347 Re: Sprint w seksie..:) 27.01.08, 23:22
      Rozumiem, ze przez TO

      > ale to potrafi trwac gora 30 minut:)

      masz na mysli czas od rozpoczecia pieszczot, a nie sam moment kiedy
      on jest w Tobie? Tak?
    • lilith.b Re: Sprint w seksie..:) 27.01.08, 23:25
      ofelia1982 napisała:

      > ale to potrafi trwac
      > gora 30 minut:) a czasem krocej.

      30 min samego seksu?
      To raczej długodystansowość jak na mój gust;)
    • 2szarozielone Re: Sprint w seksie..:) 27.01.08, 23:27
      ja zawsze miałam tak, jak Ty - ostatnio potrafię nawet 8 godzin i mi mało (ciało
      już co prawda nie może - ale ciągle się chce). Orgazmów nie mogę się doliczyć
      ("finał za "finałem" - a on zazwyczaj ma 3-4 w ciągu takiego maratonu) i każdą
      sekundą się rozkoszuję, jak w amoku. nie mam pojęcia dlaczego z tym jednym tak
      mam - a z poprzednimi nie. Ale wcześniej też byłam zadowolona i
      usatysfakcjonowana i było mi fajnie... A jak jest dobrze, to nie ma co się
      zastanawiać :)
      • dita.von.teese Re: Sprint w seksie..:) 27.01.08, 23:32
        ja moge cala noc kiedy znajomosc jest swieza, jest najwiecej adrenaliny. Potem
        najczesciej robie sie krotkodystansowa..
        • 2szarozielone Re: Sprint w seksie..:) 27.01.08, 23:36
          a to też prawda :) z czasem się wszystko uspokaja...
          • dita.von.teese Re: Sprint w seksie..:) 27.01.08, 23:37
            no, chociaz z drugiej strony dluga nieobecnosc partnera moze czasem wskrzesic
            cos na nowo;
        • ofelia1982 Re: Sprint w seksie..:) 27.01.08, 23:38
          wow, 8 godzin!!! no to ladnie.
          mi jest naprawde dobrze, kocham Go i uwielbiam sie z nim kochac i uwazam, ze
          jest swietny w lozku.ale czasem po 15-20 min od rozpoczecia pieszczot (tak, o
          tym mowie) jestesmy juz "done";))zmeczeni ale szczesliwi.
          tak tylko robie badania;)
      • chcemisie Re: Sprint w seksie..:) 27.01.08, 23:38
        2szarozielone napisała:

        > ja zawsze miałam tak, jak Ty - ostatnio potrafię nawet 8 godzin i
        mi mało (ciał
        > o
        > już co prawda nie może - ale ciągle się chce). Orgazmów nie mogę
        się doliczyć
        > ("finał za "finałem" - a on zazwyczaj ma 3-4 w ciągu takiego
        maratonu) i każdą
        > sekundą się rozkoszuję, jak w amoku. nie mam pojęcia dlaczego z
        tym jednym tak
        > mam - a z poprzednimi nie. Ale wcześniej też byłam zadowolona i
        > usatysfakcjonowana i było mi fajnie... A jak jest dobrze, to nie
        ma co się
        > zastanawiać :)


        moze weszlas w faze "ryczącej czterdziestki" !!!!!
        • ofelia1982 Re: Sprint w seksie..:) 27.01.08, 23:39
          kurcze, 8h to cala noc dla mnie!!!
        • 2szarozielone Re: Sprint w seksie..:) 27.01.08, 23:43
          ryczącą czterdziestką to on jest...
          ale to był maksymalny rekord - zazwyczaj nie mamy tyle czasu... i po tych 8
          godzinach byliśmy wycieńczeni jak po maratonie.
      • wlatca_muh Viagra czyni cuda 28.01.08, 09:17
        A swoja drogą czas stosunków podczas pobijania rekordów sexualnych w ilości
        partnerów trwa 2-3 godziny i zyżywa się wazelinę wiadrami. Na 8 godzin to chyba
        trzeba wannnę. Dodać to tego koszt Viagry. Chyba że w te 8 godzin wliczone jest
        7 godzin czasu na przerwy.
        • 2szarozielone Re: Viagra czyni cuda 28.01.08, 10:58
          bo w trakcie bicia rekordów seksualnych nie ma prawdziwego pożądania u kobiety.
          a jak jest - to cię cuda dzieją i wazelina niepotrzebna. Przerwy - owszem - na
          przytulanie i głaskanie pomiędzy - ale nie 7 godzin :)
    • misia12347 Re: Sprint w seksie..:) 27.01.08, 23:42
      Ja najdłuższy seks miałam od 5 po południu do 5 rano :) Ale zwykle
      kochamy się po 2 - 3 godziny, bo żadne z nas nie ma własnego lokum :(
      • ofelia1982 Re: Sprint w seksie..:) 27.01.08, 23:44
        no czyli tez niezle..czuje sie taka malutka;)))
        • dita.von.teese Re: Sprint w seksie..:) 27.01.08, 23:53
          a czemuz to? przeciez nie o codzienny maraton chyba chodzi, tylko o to by bylo
          dobrze. A skoro wam jest dobrze, to o to chodzi, prawda?;)
      • hsirk uahahahahaha... 27.01.08, 23:45
        a myslalem ze tylko faceci lubia sie pysznic dokonaniami
        seksualnymi :DDD
        • dita.von.teese Re: uahahahahaha... 27.01.08, 23:48
          no to dobrze myslales, wy sie lubicie pysznic, my sie lubimy czasem zwierzac..
          • hsirk Re: uahahahahaha... 27.01.08, 23:50
            eee tam zwierzac. to co tu widac to licytacja na calego... czyjemu
            facetowi dluzej stoi no i ktory ma wieksza czestotliwosc...


            ale jaja...
            • qw994 Re: uahahahahaha... 27.01.08, 23:56
              He he, też mam identyczne wrażenie :)
            • 2szarozielone Re: uahahahahaha... 28.01.08, 00:01
              Nie wiem... Ja nigdy nie narzekałam na swoje życie seksualne, czy to były
              krótkie dystanse, czy długie, a doświadczyłam jednego i drugiego. I faktem jest,
              że początki związku sprzyjają takim nienasyconym nocom. To nie jest tylko
              kwestia umiejętności - ale wielu czynników (wzajmenego pragnienia,
              częstotliwości i takich tam innych).

              Co z tego, że ja po kilka godzin - jak jakieś 4-5 razy w miesiącu?

              Eeeeh, może to i przechwalanie - ale jak się inaczej pewnych rzeczy dowiedzieć,
              jeśli nie - pytając?
        • ofelia1982 Re: uahahahahaha... 27.01.08, 23:48
          to chyba chodzi o te 8h, a nie o moje marne 30 min?:)
          • lilith.b Re: uahahahahaha... 27.01.08, 23:50
            ofelia1982 napisała:

            > to chyba chodzi o te 8h, a nie o moje marne 30 min?:)

            Spoko spoko,miałam kiedys faceta,z którym to trwało jeszcze krócej.
            Mój obecny zdecydowanie woli dłózej niż 30 min, tylko ja nie zawsze...
            • lilith.b Re: uahahahahaha... 27.01.08, 23:51
              lilith.b napisała:

              "dłózej"

              O fuj ale błąd... miało byc "dłużej" :)
          • misia12347 Re: uahahahahaha... 27.01.08, 23:50
            Wiesz, w życiu nie chodzi o ilość, tylko o jakość :)
            • ofelia1982 Re: uahahahahaha... 27.01.08, 23:58
              z jakoscia jest jak najbardziej ok:)
              czyli regul nie ma
            • fitter_c Re: uahahahahaha... 28.01.08, 03:06
              Misia, grabula. Zgadzam się z tobą - absolutnie. W ogóle najfajniej jest mi w
              życiu właśnie wtedy, kiedy nie patrzę na zegarek. A tak naj naj naj najfajniej
              to wtedy kiedy w ogóle zapominam o zegarku.

              To musi być straszne:
              - "to żabciu ile już minęło?"
              - "oj, dopiero 27 minut pieseczku"
              - "ale to lepszy półfinał niż w piątek żabciu"
              - "pomyśl sobie o czymś nudnym pieseczku to może nam się uda pobić rekord z lipca"
    • wlatca_muh Miałem dziewczynę która w pewnej pozycji 28.01.08, 08:23
      dochodziła do 30-45 sek od wejscia.
      • justysialek Re: Miałem dziewczynę która w pewnej pozycji 28.01.08, 08:50
        Taaa...
        albo było jej tak niewygodnie, że udawała, żebyś dał jej spokój ;-P
        • wlatca_muh To, że Ty jestes... 28.01.08, 09:08
          zimną kłodą to nie znaczy, iż inne tak musza mieć :p
      • dorciaz Re: Miałem dziewczynę która w pewnej pozycji 28.01.08, 08:53
        wlatca_muh napisał:

        > dochodziła do 30-45 sek od wejscia.

        zdradź nam prosze wiecej szczegółow...bo strasznie mnie to ciekawi;)
        jakiej pozycji?;)
        pozdr.
    • tataborysa Re: Sprint w seksie..:) 28.01.08, 08:48
      początki związku i motywacja ! motywacja i jeszcze raz motywacja ! Mnie się
      zdarzyło od 21 do 14 dnia następnego.... motywacja czyli 15 lat młodsza partnerka :)
      • 2szarozielone Re: Sprint w seksie..:) 28.01.08, 08:59
        nooo... i to by tez wiele tłumaczyło :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja