trypel
07.02.08, 08:43
Wysoko, wysoko, w cichej komnatce, na samym szczycie wieży, mieszkała piękna
księżniczka. Codziennie rano wstawała, rozczesywała włosy, splatała złoty
warkocz i siadała patrząc smutnie w okno. Czekała na pięknego księcia, który
miał przybyć zza mórz, pokonać straszliwego smoka i uczynić ją swoją żoną.
Mijał dzień za dniem, a księcia ani widu ani słychu.
Księżniczka zaczęła tyć z nudów, a i coraz młodsza się przecież nie robiła,
więc czekała z coraz większą niecierpliwością.
Aż wreszcie, pewnego dnia o zmierzchu na horyzoncie pojawiła się smukła
postać, odziana w zbroję. Wspaniały rycerz podjechał konno do wstrętnej
poczwary strzegącej zamku. Rozgorzała mordercza walka, srebrzystą zbroję
zachlapała smocza posoka. Jednak w końcu smok padł zaszlachtowany. Tylko na to
czekała piękna księżniczka, stęskniona uścisku silnych męskich ramion. Zbiegła
szybko po dwustu schodkach i rzuciła się w objęcia wybawcy.
- Ukochany! – wykrzyknęła wzruszona.
Uniosła przyłbicę zbroi i…
...jej oczom ukazała się rozbawiona damska twarzyczka.
- Cholerne feministki – zawyła księżniczka wściekle – Trzeci smok w tym tygodniu!
żeby nie było że to moje... to z joemonstera :)