luclucky
10.02.08, 13:25
w pewnym momencie zycia powiedzialam sobie: a dlaczego ja jako
kobieta nie mialabym podrywac mezczyzny, ktory mi sie podoba? jest
rownouprawnienie czy nie?
Od tej mysli przeszlam do czynu: podryw dotyczyl dwoch panow (nie w
tym samym czasie, najpierw jeden potem drugi)i polegal na wysylaniu
sms, niestrudzonemu mailowaniu, zapraszaniu na kolacje, kina,
chlanie...etc.no.
I wszystko przynosilo taki skutek: mezczyzni ci zakochiwali sie
nagle do szalenstwa w jakiejs innej kobiecie...
A ja zyskiwalam taka poblazliwa sympatie, jak maly kotek, ktory jest
milutki, ale kto by go traktowal powaznie...
A najglupsze ze oni wczesniej nigdy nie byli zakochani, tak
twierdzili, dopiero po moich akcjach podrywowych... I to nie chodzi
o to , ze chcieli mnie odstraszyc, bo widziaam ich, az palila w oczy
ta milosc!!!!
Podrywanie jest bez sensu. A ktorejs z Was udalo sie skutecznie
poderwac faceta, a nie tylko rozpalic jego dotychczas slaba
namietnosc do innej...