gwiazdeczka_samotna
20.02.08, 19:42
byly juz takie watki...
jednak pytam, bo szukam odpowiedzi...
z samotnosci i beznadziei stalam sie zakompleksiona istota...
caly tydzien, pogon i mlynek w pracy ( tam zero szansy na spotkanie
mezczyzny, wszysycy zajeci) upragniony weekend i totalna
pustka...nie mam co ze soba zrobic..choc chcialbym gory przenosic...
jak wyjsc z tego, jak spotkac kogos, kto nie bedzie kolekcjonerem
samotnych duszyczek w wiadomym i jedenym celu...
komu z Was udalo sie znokautowac samotnosc, ktora zdominowala wasze
zycie?
jak znosicie kolejne zaproszenia na sluby przyjaciolek ? ( nie
szukam meza, ale mezczyzny, baa nawet nie szukam, po prostu
chcialabym takiego spotkac) czy to nierealne...?
pa