pigwaa
22.02.08, 12:52
Mam koleżankę. Pracowałyśmy kiedyś razem. Spotykamy się czasem.
Koleżanka ma małe dziecko. Kiedy się widzimy staram się coś tam
małemu kupić. Ubranko, misia albo zyrafę:) Sama nie mam dzieci,
chociaż już stara baba ze mnie. Kiedy koleżanka potrzebuje, zeby jej
wysłać faks, coś skserować, napisać CV albo podanie do urzędu, to
prosi mnie i nie jest to dla mnie problemem. Niedawno zaczęła
dorabiać w firmie kosmetycznej, gdzie co miesiąc dostaje się
kilkanaście kosmetyków jako gratisy. Powiedziała mi, że te kosmetyki
są dla niej nie do przerobienia, więc wszystkie spzedaje. Poczułam
sie jakoś dziwnie. Miło by mi było dostać jakiś kremik. Nie dal
samego kremiku, tylko dlatego, że poczułabym się, że o mnie no nie
wiem.... jakoś pamięta, czy co...
Ostatnio zaprosiła mnie na 1 urodziny dziecka. Nie mam ochoty iśc,
bo mam brzydkie podejrzenia, że chodzi o prezent. Zresztą chyba
urodziny dziecka to wydarzenai rodzinne.