Dodaj do ulubionych

walczyć czy dać sobie spokój?

31.03.08, 12:19
właśnie dostałam maila od mojej eks-przyjaciółki. po prostu zwalił mnie z nóg
i szczena mi opadła.
kiedyś (na studiach) byłyśmy ze sobą bardzo blisko, potem nasze stosunki
uległy nieznacznemu ochłodzeniu, nawet miałyśmy 2 lata przerwy w kontaktach.
obie mamy zdecydowane charaktery i zawsze między nami iskrzyło, dochodziło do
małych spięć. ale kiedy odnowiłyśmy znajomość, to nadal świetnie nam się
gadało. ciągle stwierdzałyśmy, że pod wieloma względami jesteśmy bardzo
podobne, tak samo widzimy wiele spraw. na zasadzie - kto się czubi, ten się
lubi. byłyśmy w kontakcie mailowym, a od czasu do czasu szłyśmy razem na kawę
i pogaduchy.
byłam z nią, kiedy umarł jej tata, kiedy zostawił ją facet, wysłuchiwałam,
pocieszałam, starałam się pomóc. ale od jakiegoś czasu jej powodziło się
dobrze - fajna praca, sporo zajęć, spadek, choć czasami czuła się samotna z
powodu braku faceta. kiedy widziałam ją ostatni raz, to była super zadbaną,
pewną siebie, zadowolona ze swojej pracy babeczką. nawet jej trochę
zazdrościłam, bo ja akurat nie byłam w najlepszej formie.

ja niedawno przeszłam depresję (diagnoza lekarza psychiatry), albo co najmniej
bardzo silne załamanie nerwowe (lekarz może się mylić), biorę leki
przeciwdepresyjne.
od początku wszystko jej opowiadałam i opisywałam. na początku radziła mi to i
owo, odradzała branie leków, ale już po kilku mailach zauważyłam, że ona jakoś
nie podejmuje tematu. odpowiadała zdawkowo, a często nie odzywała się całymi
tygodniami, ale tłumaczyła się brakiem czasu.
kiedy ją spytałam, dlaczego tak się dzieje, to dała mi do zrozumienia, że nie
ma ochoty rozmawiać na ten temat, że moje problemy ją męczą i przygnębiają.
sugerowała, że ma swoje problemy, ale nic nie napisała wprost, nawet kiedy o
to pytałam.
poczułam ukłucie zawodu w sercu, ale starałam się ją zrozumieć, przestałam
tyle pisać o swoich problemach. niedawno jednak znowu coś napisałam i ona mi
odpisała, że mam sobie darować, że ją dziwi mój brak delikatności i wyczucia,
że jeszcze do mnie nie dotarło, że ona nie ma ochoty poruszać ze mną tematu
mojej depresji, bo ma ważniejsze problemy. zarzuciła mi też, że nie
posłuchałam jej rad (zaczęłam brać leki), więc ona stwierdziła, że nie warto
mi odpowiadać na moje pytania ( ja oczekiwałam nie rad, lecz po prostu jej
zdania). napisała też, że moja depresja to fanaberie, bo ja żyję jak pączek w
maśle, że ja nic nie wiem o życiu i że nasze relacje uległy zmianie raz na
zawsze, a jeśli tego wcześniej nie okazała, to przez grzeczność.
normalnie zdębiałam. czy ja naprawdę zachowałam się niedelikatnie? skąd miałam
wiedzieć o jej problemach, skoro nic a nic mi nie napisała, a sprawiała
wrażenie osoby zadowolonej i spełnionej? dlaczego nie napisała mi od razu, że
nie mam pisać do niej na ten temat, z takich a takich przyczyn? zrozumiałabym.
dlaczego musiałam się wszystkiego domyślać? nawet jeśli nie wykazałam się
intuicją i delikatnością, to czy nie usprawiedliwia mnie trochę fakt, że
jednak byłam w depresji? może moje maile były zbyt długie, zbyt smutne, ale do
kogo miałam się zwrócić, komu się wyżalić, jeśli nie bliskiej koleżance,
osobie, która zawsze mnie rozumiała, której też nie obce są takie nastroje jak
chandra, dołek, depresja? a jeśli ma ważniejsze problemy, dlaczego mi nie
napisała? czy to grzeczność, czy zakłamanie i brak szczerości?
dodam jeszcze, że jakiś czas temu ona nagle napisała mi sms, że też ma mega
doła, że jest załamana. od razu do niej zadzwoniłam, pytałam co jej jest, co
się dzieje (jeszcze sama mi za to dziękowała). napisałam też długiego maila z
pocieszeniem i radą. i wszystko to pomimo, że sama byłam wtedy w depresji.
a na drugi dzień ona mi napisała, że już wszystko przeszło i znowu jest
szczęśliwa.
ona zawsze była osobą bardzo zmienną, kapryśną.
mimo wszystko ją lubię, za wiele rzeczy podziwiam, lubię z nią rozmawiać,
żartować. od dawna to nie była prawdziwa przyjaźń, ale bardzo dobra znajomość
i szkoda mi tego. nadal jest mi osobą bliską.
jak myślicie? czy warto walczyć o tę znajomość, czy mam sobie odpuścić?
co sądzicie o całej tej sytuacji?
pozdrawiam.






Obserwuj wątek
    • bertrada Re: walczyć czy dać sobie spokój? 31.03.08, 12:24
      Odpuść sobie. Ona potrzebuje niańki a nie przyjaciółki. Jej by się
      pewnie też przydała jakaś terapia. ;)
    • kitek_maly Re: walczyć czy dać sobie spokój? 31.03.08, 12:27

      Też myślę, ze powinnaś odpuścić.
      Ta pani nie wie co to znaczy przyjaźń.
      Szkoda Twoich nerwów i zdrowia na tę znajomość.
    • baba67 Re: walczyć czy dać sobie spokój? 31.03.08, 12:33
      Mnie sie wydaje ze kolezanka, mimo akcji uswiadamiajacej prowadzonej przez
      media od kilku lat nie wierzy ze istnieje taka choroba jak depresja, o czym
      swiadczy namawianie abys przestal;a brac leki.
      Dla niej to Ty sie rozczulasz nad soba i nie chcesz wziac sie w garsc.
      Nie chce Ci sie (wg niej)normalnie zyc i pracowac bo jestes zwyczajnie leniwa,
      a jedyna dzialanoscia jaka jestes zdenerwowana jest szukanie osobnika by wylewac
      na niego swoje zale i wysysac go z energii.
      Jest to smutne, ze tkwimy jeszcze mentalnie w takim sredniowieczu.

      Inna sprawa, ze osoby dotkniete ta choroba nie zawsze maja dobre sluch do
      relacji miedzyludzkich(jest to zwiazane z choroba, a nie zaden brak taktu).I
      rzeczywiscie bywaja bardzo meczace kiedy normalnych ludzi trakruja jak
      terapeutow.Na ogol nic z tego dobrego nie wynika dla zadnej ze stron, bo tylko
      terapeuta i to dobry potrafii pomoc osobie chorej.Znalam osobe z depresja majaca
      dobrego terapute i jakas grupe wsparcia i nie odbieralam jej jako meczaca, chco
      oczywiscie nie byla dusza towarzystwa ani gejzerem dobrego humoru.
      • agaoki Re: walczyć czy dać sobie spokój? 31.03.08, 12:39
        ależ ja jej przyznałam rację, że faktycznie mogłam być męcząca. ale czyż ona nie
        powinna zrozumieć, że byłam w dołku? ona jest osobą raczej skrytą, a ja raczej
        wylewną. może stąd ten konflikt?
        dziwi mnie, że właśnie tak zachowała się osoba niby taka oczytana, zorientowana.
        • mozambique Re: walczyć czy dać sobie spokój? 31.03.08, 14:47
          po porstu miała dosyc roztkiwania sie nad towimi probelmami podczas
          gdy ty byłas ppekeim swiata i ni eraczyłas sie zastanowic czy
          przyjaciólka jest napradwe taka szcesliwa czy moze jednak cos ją
          gryzie

          po prostu miała dosyc twojego kosmicznego egoizmu

          całkowicie ja rozumiem
    • agaoki Re: walczyć czy dać sobie spokój? 31.03.08, 12:36
      dzięki za wsparcie:)
      ale, cholerka, szkoda mi tej znajomości. naprawdę z niewieloma osobami gada mi
      się tak dobrze jak z nią i tyle spraw nas łączy. to taki paradoks - jest mi
      duchowo bliska, a jednocześnie najbardziej się z nią kłócę, jesteśmy takie
      podobne, a jednak tak bardzo różne.
      oprócz niej nie mam tutaj przyjaciółek, raczej same dobre znajome, którym nie
      mogę powiedzieć absolutnie wszystkiego. a dwie najbliższe mi osoby mieszkają w
      innym mieście:(
      • stedo Re: walczyć czy dać sobie spokój? 31.03.08, 12:39
        Spod jakiego znaku zodiaku jesteście?
      • agaoki Re: walczyć czy dać sobie spokój? 31.03.08, 12:41
        ja wodnik, ona bliźnięta - teoretycznie układ idealny, z tego co wiem, i ze
        wszystkimi innymi bliźniakami rozumiem się świetnie, mój mąż to też bliźniak.
        • stedo Re: walczyć czy dać sobie spokój? 31.03.08, 12:46
          Ona jest niestabilna emocjonalnie.Tak mają bliżniaki.Podwójna osobowość.Jak do
          tego dochodzą jakieś problemy może być ciężko.Odpuść sobie na razie tą
          koleżankę.Po co masz się stresować.Może jej przejdzie i sama się
          odezwie.Przecież na siłę nic nie zrobisz.
          • mozambique Re: walczyć czy dać sobie spokój? 31.03.08, 14:50
            jasne odpuiscis sobie - wazne zeu ciebie wszytko ok i wyzłas z
            depresji
            co tam ona , niech sie powiesi albo utopi, waze ze u ciebie jest
            git !

            jest taka zasada - o przyjaciól trezba dbać. TY nie zadbałas. Wiec
            nie oczekuj niczego
      • bertrada Re: walczyć czy dać sobie spokój? 31.03.08, 12:43
        Z tego co piszesz to są to bardzo jednostronne rozmowy. Tzn ty
        jesteś wolnym słuchaczem a ona nawija o swoich wzlotach i upadkach i
        albo ją podziwiasz albo jej współczujesz. W momencie gdy chcesz
        odwrócić role to ona albo nie ma czasu, albo się obraża, albo robi
        się chamska i kończycie spotkanie kłótnią. Jaki ty masz biznes z tej
        znajomości? ;)
        • agaoki Re: walczyć czy dać sobie spokój? 31.03.08, 13:03
          nie, to nie do końca tak jest. ona też mnie słuchała i starała się coś doradzić.
          tylko tym razem tak zareagowała, naprawdę nie wiem, dlaczego. domyślam się,
          jakie może mieć problemy (ciągle ból po stracie rodziców, brak faceta), ale
          dlaczego mi o tym nie napisała wprost? czy ja powinnam się domyśleć? a nawet
          jeśli bym się domyśliła, to nie powinnam pisać o moich problemach? zwłaszcza
          jeśli ona udawała, że wszystko u niej w porządku, że jest taka zadowolona. to
          myślałam, że mnie wesprze. a tu takie coś!
          ale nie mogę powiedzieć, na początku próbowała coś radzić. tylko że się
          obraziła, że ja nie zrbilam tego, co mi kazała. czy to normalne?
          • agaoki Re: walczyć czy dać sobie spokój? 31.03.08, 13:28
            być może jej problemy są znacznie bardziej poważne. w końcu ona straciła
            rodziców. ale czy z tego powodu jest teraz pod kloszem, trzeba się z nią
            obchodzić jak z jajem? ona napisała, że do kogo jak do kogo, ale akurat w
            stosunku do niej powinnam okazać więcej delikatności. czy osoba, która sama
            przeżyła coś strasznego, nie powinna właśnie być bardziej wrażliwa na cierpienie
            innych, zwłaszcza przyjaciółki?
            mam wrażenie, że ona uważa, że ja się nad sobą użalam. ale czy nie jest
            dokładnie odwrotnie?
            • bertrada Re: walczyć czy dać sobie spokój? 31.03.08, 13:33
              > mam wrażenie, że ona uważa, że ja się nad sobą użalam. ale czy nie
              jest
              > dokładnie odwrotnie?

              Jest dokładnie odwrotnie. Ona wygląda na egoistkę, która chce, żeby
              cały świat się wokół niej kręcił. Ja bym sobie dała z nią spokój.
              Przynajmniej do czasu, aż sama bym na tyle nie wydobrzała, żeby
              innych wspierać.
            • trejsi.beauty Re: walczyć czy dać sobie spokój? 31.03.08, 13:45
              czytając Twój post smutno mi się zrobiło, bo ja też miałam kiedyś
              świetną przyjaciółkę...no właśnie miałam.
              przyjażniłyśmy się pare ładnych lat, a ona była dla mnie jak
              siostra, z nikim nie rozumiałam się tak świetnie jak właśnie z nią.
              Zawsze miała we mnie oparcie,nieraz się zdarzało, że dzwoniła lub
              przyjerzdżała do mnie w środku nocy bo akórat miała doła,zresztą ja
              tez mogłam zawsze na nią liczyć.

              No ale niestety, albo nic nie trwa wiecznie, albo z tą prtzyjaźnią
              to jakaś ściema:(
              W jednym z najważniejszych dla mnie momentów się poprostu na mnie
              wypieła...dalej wszystko potoczyło sie dość szybko, corasz gorszy
              kontakt,brak czasu...i sę wielka przyjaźń skończyła:(
              a wszystko przez jej faceta, a właściwie jego kasę, bo okazało się
              że to kasa, a nie przyjaźń jest dla niej ważna...niestety...

              Także wracaąć do Twojego tematu , to ja sądze, że nie powinnaś się
              tak nią przejmować, bo ona ewidętnie Cię olewa:(
              Wiem żę to przykre i może boleć, ale...
              niedość,że jak piszesz masz poważne kłopoty(depresja), to ona swoim
              zachowaniem jeszcze Ci dokłada.

              Jak widać po długości mojego postu rozpad mojej przyjaźni do tej
              pory nie jest mi obojętny...
            • mozambique Re: walczyć czy dać sobie spokój? 31.03.08, 14:54
              " ona napisała, że do kogo jak do kogo, ale akurat w
              > stosunku do niej powinnam okazać więcej delikatności. "

              swieta racja, po prostu przyjaciółka swoim zachowaniem mówi ci ze
              oczekuje, zabys dostrzegłą cos wiecej niz czubek włąsnego nosa.
              a ty wciaz wpatrzona tylko w siebie.
              • agaoki mozambique 31.03.08, 15:58
                to nieprawda, że jestem wpatrzona tylko w siebie, bo nawet kiedy byłam w
                głębokiej depresji rozmawiałyśmy również o jej problemach. a jak miała doła,
                natychmiast do niej zadzwoniłam i byłam gotowa pomagać i wspierać, mimo własnych
                problemów.
                ona ma prawo oczywiście nie mieć ochoty mnie wysłuchiwać, ale powinna mi to
                powiedzieć wprost, a nie robić jakieś dziwne aluzje. z jednej strony aluzje, a z
                drugiej strony udawanie, że wszystko u niej jest super. gdyby Twoja przyjaciółka
                była w dobrym nastroju, a Ty w dołku, to czy nie zwierzałabyś się jej, nie
                szukała u niej wsparcia?
                gdyby ona chociaż napomknęła mi o swoich problemach, dałabym jej spokój, nie
                zamęczałabym jej sobą.
                • azja_pl2 Re: 01.04.08, 16:44
                  Agaoki, a moge zapytac, jak dlugo mialas depresje i jak udalo Ci sie
                  z niej wyjsc? czy moze nadal ja masz, tylko nie tak silna? Pytam, bo
                  sama sie z tym zmagam od dluzszego czasu i cos konca nie widze...
                  Nie znam nikogo dotknietego ta choroba, wiec nie mam kogo zapytac o
                  ich przezycia. A na forum depresji wole nie wchodzic, bo tam sami
                  zdolowani sa :-)) i nie wplywa to na mnie zbyt dobrze...
                  pozdrawiam serdecznie
                  azja
    • menk.a Re: walczyć czy dać sobie spokój? 31.03.08, 14:57
      Prawdziwych przyjaciół...
      • trust2no1 Re: walczyć czy dać sobie spokój? 31.03.08, 18:08
        Poznaje się w okrążeniu.
        Skrycie-w-mroku-bagnetem-między-żebra-i-skokiem-do-wyrwania-się-z
        przekleństwem-na-ustach. A po sprawie razem palimy ostatniego peta,
        wyrwanego z ust konającego na naszych butach wroga.
        A jak to wygląda u was?
    • psi_oddech Re: walczyć czy dać sobie spokój? 31.03.08, 14:59
      Zwycięż i daj spokój :)
    • martucha90 Re: walczyć czy dać sobie spokój? 31.03.08, 15:06
      Mailowo nie da się przyjaźnić. Takie rozmowy powinny być w cztery
      oczy. Często dochodzi do niezrozumienia, jak się tylko pisze.

      Rozumiem Twój ból, ze mną też przyjaciółka bezpardonowo zakończyła
      znajomość, która ostatnio opierała się głownie na mailach, bo ona
      zamieszkała daleko. Bolało i nadal boli, bo nie sądzę, bym sobie
      zasłużyła...
    • aire1 Re: walczyć czy dać sobie spokój? 01.04.08, 17:39
      napisała mi sms, że też ma mega
      doła, że jest załamana. od razu do niej zadzwoniłam, pytałam co jej
      jest, co
      się dzieje (jeszcze sama mi za to dziękowała)

      No i co jej było? Dowiedziałaś się?
      Jeśli faktycznie ma problemy i jest przygnębiona wcale się nie
      dziwię że nie ma ochoty zajmować się cudzą depresją. Od tego jest
      psychoterapeuta!!! Dziwię się że lekarz nie zalecił ci takiej
      terapii skoro stwierdził depresję.
    • antyfanmalychoczek Re: walczyć czy dać sobie spokój? 01.04.08, 17:39
      dac spokoj

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka