panileonowa
01.05.08, 16:00
Zarwę z nim. Znamy się 3-4 miesiące i spotykamy się 2-3 razy w
tygodniu pijąc herbatke w knajpce lub jedząc obiad w małej
restauracyjce. I tak leci. Czasem się całujemy na jakiejś laweczce.
nie wdając sie w szczegóły (o ktorych pisalam w innych watkach):
po pierwsze facet jest skąpy (myslalam ze po prostu ma "zasady", ale
chyba nie skoro potrafi sie upomniec o swoje "zawlaszczone" przeze
mnie 2 zlote, a nie wpadnie na to by zapytac mnie czy moze moglby
sie dorzucic do benzyny, jak go zabieram za miasto na wyceczke
samochodem moich rodzicow).
po drugie chyba mu sie nie podobam fizycznie, albo ma niski poziom
libido, bo znamy sie ponad 3 miesiace i jeszcze nie posunal sie
dalej niz do polozenia dloni na moich tylku (i to chyba dwa razy) ,
a ostatnio sie przyznal ze przespal sie kiedys ze swoja studentka
ktora mu zaproponowala sex, malo tego zostal u niej na tydzien ;) a
tymczasem ze mna ogranicza sie do calowania na laweczce. Nawet jak
idziemy przez miasto to nie wykazuje checi zeby np zlapac mnie za
reke..
po trzecie ma bardzo wysokie mniemanie o sobie, twierdzi ze jest
taki zaradny, ze lizanie dupy figurantom nie jest niczym zlym bo to
jest wyraz tego ze czlowiek potrafi sobie radzic w zyciu, generalnie
nie zadaje sie z byle kim, i nic bezinteresownie nie robi.
I wymyslilam ze z nim zerwe. jeszcze nie wiem w jakim stylu i
kiedy ;) zrobilabym to juz teraz ale:
1/ pomyslalam ze moze zaczekam do moich urodzin (za 20 dni) bo na
jego prezent urodzinowy wydalam 200 zl wiec jest mi "winien"
podobny, a jak poskapi i dostane byle co , to juz w ogole nie bedzie
mi go zal jak bede odchodzic
2/ poczekam do konca tego weekendu: jedziemy jutro na majowke i to
bedzie pierwsza wspolna noc - jak pokaze cos , co byloby w stanie
mnie zatrzymac na dluzej to sie jeszcze zastanowie ;) choc z drugiej
strony nie wiem czy chcialabym sie przespac z facetem ktoremu sie
serce sciska jak ma zaplacic za mojego drinka
3/ poczekam jeszcze z miesiac, bo pracowac przestalam dopiero w
zeszlym tygodniu i przy tej okazji zakomunikowalam mu ze nie
bedziemy wiecej chodzic do restauracji etc tylko co najwyzej po
parku za raczke, bo ja teraz nie bede miec kasy - wiec poki co nie
mial okazji pokazac czy informacja do niego dotarla i czy stac go na
jakikolwiek gest (watpie ale byc moze...)
wiec mam troche czasu by obmyslec strategie zerwania ;) jakies
sugestie? :)))))