olga871
01.05.08, 19:19
Mam taki maly smieszny problemik...
Wlasciwie nie problemik ale chetnie posluchalabym co macie do powiedzenia na
ten temat.
Związałam się z facetem pół roku temu który pochodzi z bardzo religijnej
rodziny btw. gdy przyjezdzam do jego rodzinnego domu wiąże sie z np. z kilkoma
modlitwami w ciągu dnia np. przed jedzieniem , o 15:00 i o 18:00 ,pozniej o
22:00 i jeszcze rano cos tam robia tez. Generalnie ja nie znam za bardzo tych
modlitw bo sa wyszukane ale ok.
Mieszkam z moim facetem ( oczywiscie nikt nie wie) od jakiegos czasu,oboje
jestesmy przeciwni takim praktykom przesadnym,jestesmy katolikami ale no juz
bez jakiegos wiekszego szumu.
Problem pojawia sie w tym momencie gdyż mama mojego chlopaka wypytuje o to czy
zachowujemy "czystosc" a gdy ten zdezorientowany nie odpowiada,to ona zaczyna
mówić o ślubie ( a znamy sie ledwo 5 meisiecy) mało tego- rozmawiała z moja
mamą przez przypadek i oczywiście celem było uzgodnienie ślubu!!!!!
ja mam szok....
oczywiscie o zadnym slubie nie ma mowy tym bardziej ze jestem na 1 roku
studiow i przede mna perspektywa jeszcze 5 lat....nie mam żadnej kasy ani
chyba ochoty tak szybko byc mężatką.....
studia to taki okres tylko dla mnie i chciałabym żeby tak zostało.
Oczywiście to tylko jedyna rzecz jaka cokolwiek komplikuje bo poza tym rodzice
mojego chlopaka sa cudowni,sa bardzo dobrzy,uczciwi...nie tylko maja głęboką
wiare ale tez prawdziwe zachowują sie jak chrześciajanie.
Dla nich czystośc jest bardzo ważna,nie wolno nam sie np. calować w usta- wiec
o jakimś jawnym wspólnym mieszkaniu przed ślubem nie ma mowy.
Puki co żartujemy sobie z pomysłów mamy mojego chłopaka ale zaczynam się
obawiac że z czasem stanie sie to bardziej uciążliwe...