Dodaj do ulubionych

Co o tym myslec... ginaca kasa...

08.05.08, 08:41
Hejka
Nie wiem co mam myslec o sytuacji ktora wynikla niedawno:
mieszkamy z mezem i wspollokatorka. Dziewczyna mlodsza pare latek od nas (25),
ale rozsadna, pracuje, uczy sie, powaznie mysli o zyciu, zadna tam glupia
gowniara.
Mamy taka puszke z mezem, w ktorej trzymamy gotowke. Zazwyczaj znajduje sie
tam moja wyplata (dostaje do reki, nie przelewem), oraz od 3 miesiecy byly tam
funty od tescia -200 funtow (byly w drobnych banknotach). Umowilismy sie ze
beda na czarna godzine, nie do wydawania na codzien.
Puszka stoi na meblach, lokatorka nieraz widziala ze z niej wyciagam kase na
zakupy czy cos. Nie krylismy przed nia no bo mielismy pelne zaufanie.
mieszkamy od sierpnia i wszystko bylo ok.
dwa tyg temu maz do mnie zadzwonil z pretensja ze rozmieniam funty bez
ustalenia z nim. Okazalo sie ze z 200 funtow zrobilo sie 80...a obydwoje nie
ruszalismy tej kasy.
Na pewno ginely w kilku etapach. z tydzien po tym jak maz je przywiozl od
tescia, liczylam je bo na poczatku nawet nie spytalam ile przywiozl. i wtedy
bylo 180, pomyslalam ze widocznie albo tyle tesciu dal,albo maz potrzebowal 20
rozmienic ale nie pytalam go o to, w koncu jego funty...
tak samo zlotowki. bylam pewna ze maz sobie bierze z tych moich wyplat na
biezace drobne zakupy czy cos, zeby do bankomatu nie stac w kolejce, tutaj
gdzie mieszkamy zawsze bankomat oblezony...
ale jak zaczelismy analizowc to sie okazalo ze z ostatniej nie bral ani razu a
ja sie nie moge doliczyc w wersji minimum, 300 zl.(minimum w sensie ze biore
pod uwage ze moglam sie nie doliczyc ile razy bralam kase z puszki)
rozumiem ze moglam sie kopnac o 50 czy 100 w wyliczeniach bo w sumie to nie
pasuje mi wiecej, ale juz biore poprawke na 100 zl 'niedoliczone' ale nie o 300..
poprzednia wyplata tez nam nie gra ale tu juz pamiec moze zawodzic wiec sie
nie czepiamy..
no a funty to bankowo.. pamietalibysmy ze bralismy do rozmiany w kantorze,
poza tym bylo ustalone ze nie ruszamy.120 funtow to 500 zl, dla nas to sporo,
plus te zlotowki

podsumowujac:
1. kasa ginela etapami, conajmniej na dwa razy
2. w mieszkaniu nei bylo ani razu gosci ktorzy by byli w tym okresie
dwukrotnie i do tego byliby zostawieni na tak dlugo w pokoju zeby dobrac sie
do kasy (jeszcze musieliby wiedziec ze tam ja trzymamy), ani gosci naszych,
ani kolezanki.
3. zamki w domu sa te same co wczesniej jak byli inni lokatorzy, ale to
podobno super bezpieczne izraelskie zamki i nie mozna ich dorobic, numerowane,
magnetyczne i cos tam jeszcze.
4. jakby nawet ktos mial dorobione to czy ryzykowalby wchodzenie do domu kilka
razy po drobne sumy, a nie zginelyby laptopy, sprzet, zloto itp???
5. kolezanka ma w nas duuza pomoc (ma psa a kompletnie nie ma na niego czasu,
wiec sie nim zajmujemy, my tez mamy swojego wiec zaden problem), dobrze nam
sie mieszka razem, ja jestem glownym najemca wiec w razie wpadki by stracila
lokal z dnia na dzien... no i nigdy nie bylo zadnego sygnalu zeby miala takie
zagrania jak kradzieze.. a my juz po 30-stce i raczej na ludziach obywdoje sie
w miare znamy.
z drugiej strony miala ostatnio spore problemy, dluznicy jej nie oddawali na
czas kasy, miala za szkole do zaplacenia kupe siana plus inne takie wydatki
'dodatkowe' chociaz zle nie zarabia, wiecej od nas ma...
6. opcja rownie bez sensu - maz wydal ta kase i teraz sciemnia zwalajac na
Magde - ale PO CO? zeby placic za CALE mieszkanie jak ja wyrzuce? przy jego
skapstwie to bez sensu... do tego rodze za 10 dni wiec przeprowadzki tez
odpadaja...
7. ja mam zaniki pamieci i bralam ta kase i o tym nie pamietam???

CO O TYM MYSLEC?
bedziemy zakladac kamerke w pokoju bo nie uwierze poki sama nie zobacze, ale
no...przerasta mnie to troche i to jeszcze akurat teraz...
co sadzicie?
kolezanka? ktos wchodzi obcy?
Obserwuj wątek
    • kotkaaaa Re: Co o tym myslec... ginaca kasa... 08.05.08, 09:11
      rany... kto trzyma kase w domu???
      ale do rzeczy: mi ciagle pieniadze gina i za kazdym razem okazuje
      sie, ze jednak wydalam calosc jaka mi rzekomo zniknela

      innej wersji domyslow skoro jestes w ciazy nie podam...;)
    • 3.14-czy-klak Re: Co o tym myslec... ginaca kasa... 08.05.08, 09:20
      mąz sie dobiera to gó..ary a ty znalazłas sposób zeby jej sie
      pozbyc;)
      • speedymika Re: Co o tym myslec... ginaca kasa... 08.05.08, 09:36
        buahahaa w reke bym ja wycalowala gdybym sie dowiedziala :)
        przynajmniej nie mialabym wyrzutow sumienia co do moich wybrykow pozamalzenskich ;)
        • vandikia Re: Co o tym myslec... ginaca kasa... 08.05.08, 09:37
          ładne :D
        • simon_r Re: Co o tym myslec... ginaca kasa... 08.05.08, 09:39
          No nie mogę... może jeszcze ją trzymasz w domu po to aby mąż miał rozrywkę??.. :)
          Takiemu to dobrze ;)

          -------------------
          Krzyżówki rulez..
        • 3.14-czy-klak Re: Co o tym myslec... ginaca kasa... 08.05.08, 09:39
          najpierw reke a potem.......ech z kobietami to jednak jest
          • speedymika zarty zartami.. 08.05.08, 09:44
            mi nie do smiechu.
            ktos nas okrada to jest fakt.
            za chwile rodze to drugi fakt
            wiec jesli to ona to co, wywale i jak myslisz, znajde lokatora, kiedy u nas
            niemowlak wrzeszczacy?
            jesli nie ona to albo mam meza drania, albo ktos ma dostep swobodny do mieszkania.
            albo raz okradla nas siostra meza a drugi raz moj brat...
            to naprawde nie jest smieszne...
            • vandikia Re: zarty zartami.. 08.05.08, 10:21
              Mialam w rodzinie bliskiej przypadek, ze mlodsza siostra meza mojej
              kuzynki podbierala kase. Wpadla jakos i sie przyznala, ale tez oni
              podejrzewali opiekunke do dziecka. A ta jego siostra to robila chyba
              dla sportu, bo inaczej ciezko to wytlumaczyc.
            • 3.14-czy-klak Re: zarty zartami.. 08.05.08, 12:02
              a moze stewart malutki?
            • mozambique Re: zarty zartami.. 08.05.08, 13:07
              speedymika - okrada was rodzina ?, i to nie raz ? w jakim ty
              towarzystwie sie obarcasz ?
              • speedymika Re: zarty zartami.. 08.05.08, 13:18
                nie no wlasnie o to chodzi ze to sa jedyne osoby ktore byly w tym czasie u nas,
                ale byly po jednym razie a kasa ginela na conajmniej dwie raty... trudno
                uwierzyc ze wszyscy dookola sobie pobieraja kase przy kazdej okazji z naszej
                puszeczki...
                do tej pory wydawalo mi sie ze zadaje sie z porzadnymi ludzmi...
                wspollokatorka - zero zastrzezen, nie zauwazylam nic w stylu podbierania
                kosmetykow czy cos, co by swiadczylo o nieuczciwosci.
                jedynie co mnie zastanawialo juz wczesniej - to ze czasami dziwnie sie
                zachowywala wobec mnie. jakby unikala. a po dniu, dwoch wracalo do normy.
                kladlam to na karb zlego humoru, nawal pracy, sesja itp...
    • speedymika Re: Co o tym myslec... ginaca kasa... 08.05.08, 09:34
      no PLNy jeszcze bym mogla tak uznac, ale zeby nie pamietac ze stalam w kantorze
      rozmieniac funty? nie robi sie tego na codzien jakby nie patrzec...nie operujemy
      regularnie zagraniczna waluta, a wrecz w ogole nia nie operujemy...
      wiec te funty wlasnie wykladaja teorie ze z mezem po prostu nie kontrolujemy
      wydatkow, chociaz ta wersja by chyba mi najbardziej pasowala...
      zapomnialam napisac ze byla raz taka dziwna sytuacja, jeszcze przed funtami
      chyba nawet z 3 mce temu.. bylo juz resztka kasy w puszce z wyplaty, maz chcial
      isc do sklepu i pamietal ze jest tam ostatnie 50 zl i jakies 20 zl. rano sie
      wyszykowal i sie okazalo ze 50 zl niet. a to oznaczalo przy sobocie pol godziny
      pod bankomatem.. cos tam do mnie skomentowal, ze kiedy zdazylam wziac i wydac,
      ja sie zdziwilam bo nie bralam zadnej kasy w tych dniach, kolezanka ta dyskusje
      slyszala bo bylismy w roznych pokojach i glosno mowilismy. i po pol godznie jak
      tam weszlam a on byl w kuchni czy w lazience, to znalazlam 50 zl na podlodze pod
      regalem na ktorym stoi puszka. wiec doszlismy do wniosku ze sam maz jak zagladal
      to jakos mu wypadlo.
      ale teraz to nie wiemy, moze ona uslyszala i podrzucila szybko zeby wyszlo
      wlasnie ze niby upadlo?

      ps. funtow juz szukalismy ta sama metoda, na podlodze dookola mebli.. nawet
      analizowalismy opcje ze wypadly i psy zezarly... ale to raczej malo
      proawdopodobne...
    • simon_r Re: Co o tym myslec... ginaca kasa... 08.05.08, 09:34
      Opakuj tą kasę w puszcze jakimś papiórem, na którym napisz, że liczysz na to, że
      ten kto właśnie tam zagląda odda to co wcześniej zabrał..
      Niech wie, że Ty wiesz... a potem zobaczy się jaki będzie efekt... aha.. ten
      papiór to nalezy jakoś tak owinąć i zakleić coby nie dało się potem zrobić tego
      tak samo.

      -------------------
      Krzyżówki rulez..
      • grizli25 Re: Co o tym myslec... ginaca kasa... 08.05.08, 09:58
        ja mialam podobna sytuacje. na skarbonce nakleilam karteczke ze nie
        ladnie podkradac czyjes pieniadze.pomoglo.
        • misiu.stefan Re: Co o tym myslec... ginaca kasa... 08.05.08, 12:28
          Głupotą jest trzymać jakąkolwiek kasę na widoku dla wszystkich.

          Zmień miejsce trzymania pieniędzy i już.
    • eluch_a Re: Co o tym myslec... ginaca kasa... 08.05.08, 13:12
      A nie lepiej wpłacić do banku? Po co to trzymać w domu w
      przysłowiowej "skarpecie"? Wpłacisz do banku, nie będzie kasy do
      potencjalnej kradzieży i tyle.
      • speedymika Re: Co o tym myslec... ginaca kasa... 08.05.08, 13:24
        bo nienawidze stania w kolejkach w banku, poczcie itp. a firma nie chce uparcie
        robic przelewow wyplaty.
        poza tym wtedy opcja stanie do bankomatu w kolejce po 50 zl...
        no i zaraz po wyplacie place za mieszkanie, telefon, wiec i tak 50 % kasy sie w
        ciagu tygodnia pozbywam...wygodniej mi miec gotowke po prostu...
        martwi mnie co bedzie jak to sie wiecej nie zdarzy i nie bedziemy nigdy
        wiedzieli jak ta kasa ginela, i tak zle sie czuje bo nic jej nie mowimy narazie,
        udajemy ze jest oki, mi to ciezko przychodzi. ale chce poczekac na kamerke, to
        jedyne co mnie przekona.
        • eluch_a Re: Co o tym myslec... ginaca kasa... 08.05.08, 13:32
          Ach no tak... Wybacz, dla mnie ta sprawa jest szczególnie drażliwa,
          bo przez rok mieszkałam z osobą, która kiedyś oskarżyła mnie, że jej
          zabrałam 50 zł, które miała w jakiejś tam puszce. Pomijam fakt, że
          była to anorektyczka doprowadzona przez samą siebię na skraj
          kontaktowania, kiedyś włożyła portfel do lodówki i cały dom
          przetrząsnęła, pytając wszystkich dookoła, kto jej zabrał... Więc
          podobno tylko ja mogłam wziąć te 50 zł, bo tylko ona i ja byłyśmy w
          domu, szczegół, że ja "w domu byłam", ale nie w sensie fizycznym, bo
          miałam najpierw cały dzień zajęcia, a potem od raxu do mojej
          kuzynki jechałam, więc mnie w tym mieszkaniu nie było. Potem się
          wyprowadziłam.
          • speedymika Re: Co o tym myslec... ginaca kasa... 08.05.08, 13:37
            rozumiem, dlatego tez nie chce jej oskarzac bez dowodow. chociaz tutaj o pomylce
            naszej w wyliczeniach nie ma mowy, jedynie realna alternatywa to odwiedziny
            bylego lokatora lub ze moj maz zagrywa nie fair...
            wszystkie te opcje jednakowo niewiarygodne dla mnie...
            • portobello_belle Re: Co o tym myslec... ginaca kasa... 08.05.08, 13:40
              kamerka. Jedyne wyjscie. A do tego czasu spokoj.
        • videodrom_83 Re: Co o tym myslec... ginaca kasa... 08.05.08, 13:43
          Moja współlokatorka dała mi kiedyś do zrozumienia, że jestem jedyną osobą, która
          mogła jej ukraść komórkę... absurd. Jak sobie przypomnę o tym, mam stan
          okołozawałowy. Jej "dochodzenie" opierało się na podobnej logice, co Twoja - "to
          nie mógł być mój chłopak, bo przecież to mój chłopak, nie mogli być moi
          przyjaciele, bo przecież to moi przyjaciele, nie mógł być mój brat......" Kuźwa,
          jak piszesz:

          > martwi mnie co bedzie jak to sie wiecej nie zdarzy i nie bedziemy nigdy
          > wiedzieli jak ta kasa ginela, i tak zle sie czuje bo nic jej nie mowimy narazie

          to mi gorąco.
          Nie mów nic, dopóki nie złapiesz. Jeśli nie zamierzasz przyłapywać i zasadzki
          robić, to nie myśl o tym, zmień miejsce skarbonki i zapomnij o temacie.
          • speedymika Re: Co o tym myslec... ginaca kasa... 08.05.08, 13:50
            no wlasnie zamierzam zalozyc kamere i dlatego jej teraz nic nie mowie przeciez...
            rodzina nie mogla to byc, bo byli RAZ w tym czasie. a kasa ginela conajmniej na
            dwa razy, pisalam to wczesniej ;) chyba ze zalozyc ze kazda odwiedzajaca nas
            osoba dobierala sie od razu do puszki, w jasnowidzeniu domyslajac sie ze tam
            jest kasa, do tego nie wiem kiedy by zdazali to zrobic...
            troche chyba malo logiczne...
            tak jak pisalam logiczne to sa opcje: ona, maz, byly lokator z dorobionym kluczem.
            ale kazda z tych teorii jest rownie nieproawdopodobna... i tyle.
            co nie zmienia faktu ze kasa sama nie znikla...
    • tunczyczekk Re: Co o tym myslec... ginaca kasa... 08.05.08, 14:28
      A mowilas mezowi o planowanym zalozeniu kamerki ? Jezeli nie jestes pewna, czy to nie on przypadkiem zwinal, to radze Ci mu nie mowic o niej.
      Roznie w zyciu bywa...
      • speedymika Re: Co o tym myslec... ginaca kasa... 08.05.08, 14:48
        tak, przeciez to on odkryl brak funtow... i razem opracowalismy jak bedziemy z
        tym postepowac dalej. on stawia ze to ona...
        dziwne by bylo zeby sam swoje funty podbieral, w koncu od jego ojca sa i nie
        musi sie mi tlumaczyc.
        ja nawet nie interesuje sie jego wyplata, na co wydaje, itp, ma starczac na
        zycie i zostawac 200 zl co miesiac do odlozenia, a reszta mnie nie obchodzi, i
        nie mam wgladu w jego konto. wiec jesli juz bym miala jego podejrzewac to raczej
        na zasadzie ze chce sie lokatorki z jakiegos powodu pozbyc i wymyslil taki
        plan.. ale to tez bez sensu, dziecko za chwile bedziemy mieli, wydatki wieksze,
        i co, 600 wiecej za czynsz placic jak ona by sie wyprowadzila?
        • portobello_belle Re: Co o tym myslec... ginaca kasa... 08.05.08, 16:54
          a tak tytulem off topa, to nie wyobrazam sobie mieszkania z mezem i
          wspolokatorka... A jak sie pojawi dziecko to juz w ogole.
          Mieszkanie z obcymi sprawdza sie na studiach, a nie jak sie ma juz
          rodzine... Po co Wam ta wspolokatorka wlasciwie?
        • george_sand1 Re: Co o tym myslec... ginaca kasa... 08.05.08, 17:25
          speedymika po to by mial nie mowic bo np.podbiera nie dla ciebie,nie dla siebie
          tylko dla...ja bym powiedziala ze jednak nie chce takiej atmosfery w domu i po
          cichutku zalozyla ta kamere...pamietam kolezanka tak sie dowiedziala ze facet ma
          dziecko(splodzil jeszcze przed poznaniem jej)i placi alimenty...
        • speedymika Re: Co o tym myslec... ginaca kasa... 08.05.08, 18:21
          1. to dosc skomplikowane po co nam lokatorka, tak wyszlo w zeszlym roku,
          mielismy kryzys, tzn ja mialam dosyc meza i zamieszkalam z kolezankami, po czym
          jak zaczelismy sie godzic to zaciazylam ;)
          teraz mieszkamy my na 2 pokojach i ona, tak jest o tyle dobrze ze mam odskocznie
          od codziennosci z mezem, no i bardzo fajne mieszkanko w super lokalizacji pod
          katem dzieciaczka (bliziutko szpital, park, zoo, market).
          a swoja droga czekamy na sluzbowe mieszkanie meza wiec do tego czasu co nam
          szkodzi...
          2. moj maz i zdrada.hm.. powiem tak: zero szans :D
          to moja domena raczej skoki w bok ;P
          a powaznie to on naprawde nie z tych. ma za to mnostwo innych wad, ale to jedno
          akurat odpada. poza tym seks nie nalezy do jego ulubionych rozrywek...niestety... :(
          poza tym jak mowie, ja kompletnie sie nie interesuje jego kontem, wyplata itp.
          mialby z czego wydawac na panny bez robienia afery z funtami...
          • speedymika Re: Co o tym myslec... ginaca kasa... 08.05.08, 18:24
            pomijam juz fakt ze wczesniej jak mieszkalismy sami przez 3 lata, to jakos nigdy
            nie bylo problemow z brakujaca kasa a tez trzymalismy gotowke w domu...
    • speedymika no i chyba wszystko jasne... 10.05.08, 17:07
      wczoraj dostalam wyplate, niestety kamerka aczkolwiek zamowiona, jeszcze nei
      dotarla.
      rano moj chlop wyszedl, zostalysmy we dwie z lokatorka.
      wyszlam z psami na dluzszy spacer do parku rano. potem siedzialam w wannie dosc
      dlugo. w miedzyczasie zerkalam na puszke, ale w koncu jej nie przeliczylam,
      spieszylo mi sie do cieplej kapieli, dopadly mnie te tam bole przedporodowe,
      wiecie o co chodzi...
      za to jak wyszlam z wanny to juz sie zaniepokoilam bo byla krzywo zamknieta a
      wczesniej tak nie bylo.
      przeliczylam wszystko no i bingo - stowki nie ma...
      jeszcze z nia nie rozmawialam, czekam na powrot meza.
      cholernie zle sie czuje
      czysto teoretycznie, jeszcze mogl to zrobic rano malzonek, ale jakos w to nie
      wierze. za duzo komplikacji nam teraz, tydzien przed porodem, wnosi ta sytuacja.
      jak ja mam z nia teraz rozmawiac, kurcze po prostu w glowie mi sie nie miesci ze
      mogla tak postapic.
      chyba juz nigdy nie zaufam zadnej osobie, ona miala moje pelne zaufanie a ja
      ciezko sie przekonuje do ludzi...
      • george_sand1 Re: no i chyba wszystko jasne... 12.05.08, 23:15
        tak to jest ze nie mozna ufac za bardzo ludziom,widocznie nie mialas zbyt wielu
        zlodziei w otoczeniu,przynamniej oszczedzilas na kamerce :)a co do lokatorki to
        niech twoj maz porozmawia z nia i niech nie omieszka zasugerowac ze jezeli nie
        odda tej kasy to macie pelne prawo albo zabrac z kaucji jezeli takowa
        pobraliscie za pokoj albo wziasc jakies jej rzeczy sprzedac bo przeciez i tak
        bedziecie fair wobec niej-ona was okradla i nie wiedzieliscie o tym a wy
        poinformujecie ta zlodziejke...wrrrrr nie znosze zlodziei...taka to bym
        wyrzucila z tekstem zlodziejki na ustach...
        • speedymika juz po rozmowie 13.05.08, 11:36
          przyznala sie od razu do funtow, natomiast ze zlotowkami probowala sciemniac
          zeto nie ona.
          zastosowalam wiec trick ktory wczesniej wymyslilam na podpuche -
          powiedzialam ze jak chce to moge zglosic kradziez na policji i sprawdza odciski
          z puszki, ze swiezo byla przez nia ruszana.
          moj maz byl przeciwny temu tekstowi bo to bzdura jest i on jako 'z branzy' o tym
          wie - ale ja uznalam ze kobieta sie na pewno nabierze.

          no i sie nabrala, przyznala sie do wszystkiego, co najlepsze, mysmy celowo
          podali zawyzona kwote zlotowek bo bylismy pewni ze bedzie negocjowac ze mniej, a
          ona tak zareagowala ze chyba za malo powiedzielismy.. ale juz trudno, zostalo
          tak jak podalismy.
          bedzie nas splacac w ratach
          co do wyrzucenia, to sama sie sobie dziwie, chyba jakies instynkty macierzynskie
          mi sie wlaczyly, ale.. przekonalam meza zebysmy dali jej szanse, nie krecila ZA
          BARDZO, jakas tam skruche wykazala.

          Do tego, oprocz tej kasy, czego ciagle nie umiem zrozumiec, to naprawde
          rozsadnadziewczyna, warta tego zeby jej nie skreslac od razu.
          kamerka oczywiscie bedzie, raz ze i tak zamowiona juz byla, a dwa ze przyda sie
          przyszlosciowo, jak do pracy wroce i niania bedzie w domu.
          powiedzialam jej tylko ze jak cos bedzie jeszcze nie teges czy w splacaniu, czy
          cos zginie - to rozmowa z rodzicami bedzie. tego sie bardzo wystraszyla.


          nie rozumiem tego co zrobila.. przeciez bylo oczywiste ze w koncu sie
          polapiemy,mogla wyleciec w 24h z domu...
          tlumaczyla sie ze wstydzila sie prosic o pozyczki, ze jej brakuje kasy,
          powiedziala ze sama nie wie czemu tak robila, ze cieszy sie ze juz sie to wydalo...
          od czasu rozmowy unika nas, to absurdalne i pewnie zaraz ze mnie polejecie,
          ale.. martwie sie o nia i szkoda mi jej.
          kazda chwila spedzona z nami w domu przypomina jej ze uwazamy ja teraz za
          zlodziejke... to musi byc malo przyjemne.

          nie wiem jak teraz dalej to rozegrac, odczekac w tym milczeniu troche , czy
          pokazac jej ze wyciagam reke i chce zapomniec o tym wszystkim?
          • palya Re: juz po rozmowie 13.05.08, 11:49
            wyciągnąć ręke? Kobieto, tamta powinna sie cieszyć ze na policji nie
            wylądowała...co więcej chcesz dla niej robic?
            niech cierpi, moze dzięki temu juz więcej nikogo nie okradnie..
          • pierwsza_najlepsza Re: juz po rozmowie 13.05.08, 11:52
            > kazda chwila spedzona z nami w domu przypomina jej ze uwazamy ja
            > teraz za zlodziejke... to musi byc malo przyjemne.

            No bo ona jest złodziejką :) Dobrze że miała na tyle uczciwości, że
            się przyznała i chce oddać kasę. Ja nie wiem, czy chciałabym
            mieszkac z taką osobą, chociaż pewnie zadecydował Twój bliski poród
            i fakt że do wrezeszczącego dziecka mało kto będzie chciał sie
            wprowadzic. A tak na marginesie: nie lepiej poszukac czegoś
            mniejszego, ale tylko dla Was?
            • speedymika Re: juz po rozmowie 13.05.08, 12:12
              umowa wynajmu konczy sie z koncem lipca, zastanawaiamy sie ciagle, malenstwo
              bedzie jeszcze malutkie, pakowanie itp...

              poza tym moze narodziny dziecka przyspiesza nasz wniosek o sluzbowe wiec kto wie
              czy nie lepiej poczekac
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka