venus_hum
14.05.08, 02:30
Sytuacja jak wiele innych = rozstanie, całkiem niedawno, potem jak zwykle
powrót do starych znajomych... pozostaje ból, gorycz, rozżalenie i wiele,
wiele innych strasznie małych acz drażniących spraw.
Np. podoba mi się Kobieta ale kiedy na Nią patrzę automatycznie porównuję do
mojej byłej.
Ponadto kiedy myślę o Niej (byłej) to wszystkie nowo poznane, albo poznane
znacznie wcześniej okazują się tylko "cieniem". Nie chcę o tych paniach mówić
źle ale nie są NIĄ jeśli rozumiecie. Mam szansę na "nową" ale bardzo mi nie
odpowiada. Jest nie na miejscu. Jest piękna ale nie "taka jak trzeba". To
oczywiście moja psychika tak podpowiada.
Moja Była, z kolei, prawdopodobnie ma już kogoś. Albo ma prawdopodobieństwo
bycia z kimś. Strasznie jestem zazdrosny. Wolałbym umrzeć niż widzieć Ją z
kimś obcym. Byliśmy w niezłym kontakcie, ale jak to bywa czasem, kontakt ulega
rozproszeniu. Teraz nie potrafię znaleźć siły na to wszystko. Przeżyłem wiele
ale to jest Ta Sprawa, która nie daje mi spokoju.
Czy można to jakoś uleczyć? Znam tą kwestię, ze Następna zastąpi Poprzednią
ale chyba jestem za stary na takie rzeczy. Mój umysł już wybrał na zawsze. Co
się robi wtedy? Picie nie pomaga...
- nie użalam sie nad sobą - tylko pytam -