Dodaj do ulubionych

Kobiety w R&D (wątek zgodny z tematyką forum).

01.06.08, 18:26
Kobiety zajmujące się naukami ścisłymi takimi jak matematyka, fizyka czy
chemia są niedoceniane. Na zjawisko to zwraca uwagę poważany w kręgach
akademickich matematyk, profesor William Dunham. Autor książki „Matematyczny
Wszechświat” jeden z rozdziałów książki zatytułowany „ Gdzie te kobiety w
matematyce” poświęca roli kobiet w naukach ścisłych. Zauważa on, że wśród
nazwisk słynnych matematyków tworzących swoje teorie na przestrzeni dziejów
większość stanowią nazwiska mężczyzn. Przyznaje on, że do roku 1900 nauką tą
zajmowało się niewiele kobiet.

Dunham podkreślił, iż: „kobiety musiały pokonywać nie tylko normalne
przeszkody, piętrzące się przed każdym z aspiracjami matematycznymi (…) lecz
także wiele wzniesionych przez wieki barier kulturowych”.

Do barier tych zaliczył stosunek mężczyzn-matematyków do kobiet
zainteresowanych poważnym uprawianiem matematyki; brak formalnego
wykształcenia i niemożność całkowitego odizolowania się od wymogów życia
codziennego.

Mężczyźni trudniący się tym zawodem mieli zdecydowanie negatywny i lekceważący
stosunek do kobiet naukowców. Pogarda dla możliwości intelektualnych kobiet
jest szczególnie widoczna w słowach Kanta, który twierdził, iż „kobiety równie
dobrze mogłyby trudzić swoje śliczne główki geometrią, jak mieć zarost na
twarzy.” Twierdzono również, że zajmowanie się kobiet matematyką prowadzi do
ich społecznej degradacji. Poza tym brak był społecznej akceptacji dla kobiet
oddających swoje życie nauce. Bariery edukacyjne jednak były bezpośrednim
czynnikiem w udziale kobiet w tej właśnie nauce.

Niestety Dunham dostrzega podobne zależności i bariery również dziś. Co prawda
1991 roku na amerykańskich uczelniach przyznano 14661 podstawowych stopni w
dziedzinie matematyki, z czego 47% kobietom, ale jeżeli przyjrzymy się temu
jak wygląda ta struktura w przypadku wyższych stopni naukowych, okazuje się,
iż w tym samym roku kobiety zdobyły 2/5 wszystkich stopni magisterskich, ale
tylko 1/5 wszystkich stopni doktorskich. Dunham upatruje przyczyn tego
zjawiska we wciąż zachodzących opisanych wyżej zależnościach. Kobiety wciąż
traktowane są w tym zawodzie mniej poważnie niż mężczyźni. Ciężej jest im
znaleźć dobrego promotora, który byłby zainteresowany wspólną pracą badawczą z
kobietą. Kobiety też wybierają zdecydowanie częściej jako specjalizację pracę
nauczycielską, nie zaś matematykę teoretyczną. Intencją autora było tutaj
głównie zwrócenie uwagi na bariery, które nadal sprawiają, iż niewielka liczba
kobiet trudni się tym zawodem. Podkreśla to, że nie chciał on poruszając ten
temat robić szumu wokół spraw dyskryminacji powołując się na słowa
matematyczki Julii Robinson, która powiedziała: „Wolę, aby pamiętano mnie nie
tyle jako pierwszą kobietę tu i tam, ile jako matematyka – z powodu twierdzeń,
które udowodniłam, i problemów, które rozwiązałam”.

A jak wygląda specyfika uczelni technicznych w Polsce? Były rektor
Politechniki Gdańskiej, pracownik naukowy Wydziału Mechanicznego tej uczelni,
senator RP oraz członek Komitetu Nauki i Technologii w Radzie Europy, prof.
Edmund Wittbrodt podkreśli, iż „w uczelniach technicznych kobiety zawsze
stanowiły mniejszość”. Otwarcie też mówi o tym, że przy podejmowaniu decyzji o
przyjęciu kogoś na dane stanowisko sprawa płci jest często bardzo ważna.
Znacznie rzadziej odpowiedzialne funkcje trafiają się kobietą, gdyż jak
tłumaczy, związane jest to z macierzyńską rolą kobiety. Widoczne jest, więc tu
zjawisko jakie opisał w swojej książce profesor Dunham. W 1999r. na
Politechnice Gdańskiej było zaledwie 7,7% kobiet wśród pracowników i docentów.
Na przestrzeni wielu lat ani jedna kobieta nie pełniła w PG funkcji rektora.

Problem kobiet w naukach ścisłych dotyczy, więc naprawdę całego świata. Jak
widać występuje on nawet w Stanach Zjednoczonych, w których dostęp do
edukacji, nowych technologii jest największy. Dlatego potrzebne są różnorodne
programy, także wychodzące ze strony indywidualnych, prywatnych
przedsiębiorców i firm, które pomogłyby na rozwój kobiet naukowców.

A jakie są Wasze doświadczenia i przemyślenia w tej materii?
Obserwuj wątek
    • iberia.pl Avi zlituj sie....taki elaborat 01.06.08, 18:34
      wysmarowalas....ze az nie chce mi sie tego czytac:-P
      • avital84 Re: Avi zlituj sie....taki elaborat 01.06.08, 18:35
        Postanowiłam pisać kulturalnie i na temat. ;)

        A sprawa jest ważna. ;)
        • mahadeva Re: Avi zlituj sie....taki elaborat 01.06.08, 18:38
          a czy to nie jest przeklejone skas? :)
          • avital84 Re: Avi zlituj sie....taki elaborat 01.06.08, 18:38
            To część mojego referatu. :)
            • kitek_maly Re: Avi zlituj sie....taki elaborat 01.06.08, 19:30

              Ha, chcesz sobie z nami przećwiczyć dyskusję? ;-)
              • avital84 Re: Avi zlituj sie....taki elaborat 01.06.08, 21:23
                Stary jest. Już nagrodzony dobrą oceną. ;)
        • wesoly.profanator Re: Avi zlituj sie....taki elaborat 01.06.08, 18:38
          avital84 napisała:

          > Postanowiłam pisać kulturalnie i na temat. ;)

          Formalistka :].


          > A sprawa jest ważna. ;)

          'Odgrzewany kotlet'. Gdyby kobiety wykazywały większe zainteresowanie w tej
          materii, to byłoby ich więcej w danym obszarze nauki. Amen.
          • avital84 Re: Avi zlituj sie....taki elaborat 01.06.08, 18:39
            męska szowinistyczna świnia ;)
            • wesoly.profanator Re: Avi zlituj sie....taki elaborat 01.06.08, 18:40
              Zwał jak zwał. Kobiety potrzebują w tej kwestii specjalnego zaproszenia? :P
              • avital84 Re: Avi zlituj sie....taki elaborat 01.06.08, 18:42
                Przeczytałeś ze zrozumieniem tekst?
                Wszystko jest wyjaśnione. Bariery i uwarunkowania. ;)
                Nie będę się powtarzać. ;)
                • wesoly.profanator Re: Avi zlituj sie....taki elaborat 01.06.08, 18:53
                  avital84 napisała:

                  > Zauważa on, że wśród
                  > nazwisk słynnych matematyków tworzących swoje teorie na przestrzeni dziejów
                  > większość stanowią nazwiska mężczyzn. Przyznaje on, że do roku 1900 nauką tą
                  > zajmowało się niewiele kobiet.
                  >
                  > Dunham podkreślił, iż: „kobiety musiały pokonywać nie tylko normalne
                  > przeszkody, piętrzące się przed każdym z aspiracjami matematycznymi (…) lecz
                  > także wiele wzniesionych przez wieki barier kulturowych”.
                  >
                  > Do barier tych zaliczył stosunek mężczyzn-matematyków do kobiet
                  > zainteresowanych poważnym uprawianiem matematyki; brak formalnego
                  > wykształcenia i niemożność całkowitego odizolowania się od wymogów życia
                  > codziennego.

                  No tak, ale kiedy to było? Dawno chyba.



                  > Mężczyźni trudniący się tym zawodem mieli zdecydowanie negatywny i lekceważący
                  > stosunek do kobiet naukowców. Pogarda dla możliwości intelektualnych kobiet
                  > jest szczególnie widoczna w słowach Kanta, który twierdził, iż „kobiety r
                  > ównie
                  > dobrze mogłyby trudzić swoje śliczne główki geometrią, jak mieć zarost na
                  > twarzy.” Twierdzono również, że zajmowanie się kobiet matematyką prowadzi
                  > do
                  > ich społecznej degradacji. Poza tym brak był społecznej akceptacji dla kobiet
                  > oddających swoje życie nauce. Bariery edukacyjne jednak były bezpośrednim
                  > czynnikiem w udziale kobiet w tej właśnie nauce.
                  >

                  Kant? XIX wiek. Prehistoria.


                  > Niestety Dunham dostrzega podobne zależności i bariery również dziś. Co prawda
                  > 1991 roku na amerykańskich uczelniach przyznano 14661 podstawowych stopni w
                  > dziedzinie matematyki, z czego 47% kobietom, ale jeżeli przyjrzymy się temu
                  > jak wygląda ta struktura w przypadku wyższych stopni naukowych, okazuje się,
                  > iż w tym samym roku kobiety zdobyły 2/5 wszystkich stopni magisterskich, ale
                  > tylko 1/5 wszystkich stopni doktorskich. Dunham upatruje przyczyn tego
                  > zjawiska we wciąż zachodzących opisanych wyżej zależnościach. Kobiety wciąż
                  > traktowane są w tym zawodzie mniej poważnie niż mężczyźni. Ciężej jest im
                  > znaleźć dobrego promotora, który byłby zainteresowany wspólną pracą badawczą z
                  > kobietą.

                  Jak dla mnie to totalna bzdura z tymi promotorami, a raczej ich brakiem.


                  >Kobiety też wybierają zdecydowanie częściej jako specjalizację pracę
                  > nauczycielską, nie zaś matematykę teoretyczną.

                  Z przymusu może jeszcze?


                  > Intencją autora było tutaj
                  > głównie zwrócenie uwagi na bariery, które nadal sprawiają, iż niewielka liczba
                  > kobiet trudni się tym zawodem. Podkreśla to, że nie chciał on poruszając ten
                  > temat robić szumu wokół spraw dyskryminacji powołując się na słowa
                  > matematyczki Julii Robinson, która powiedziała: „Wolę, aby pamiętano mnie
                  > nie
                  > tyle jako pierwszą kobietę tu i tam, ile jako matematyka – z powodu twier
                  > dzeń,
                  > które udowodniłam, i problemów, które rozwiązałam”.

                  No właśnie, gdyby było większe zainteresowanie ze strony kobiet to automatycznie
                  byłoby ich więcej i 'zlałyby' się z otoczeniem nie wywołując takiej sensacji.



                  > A jak wygląda specyfika uczelni technicznych w Polsce? Były rektor
                  > Politechniki Gdańskiej, pracownik naukowy Wydziału Mechanicznego tej uczelni,
                  > senator RP oraz członek Komitetu Nauki i Technologii w Radzie Europy, prof.
                  > Edmund Wittbrodt podkreśli, iż „w uczelniach technicznych kobiety zawsze
                  > stanowiły mniejszość”. Otwarcie też mówi o tym, że przy podejmowaniu decy
                  > zji o
                  > przyjęciu kogoś na dane stanowisko sprawa płci jest często bardzo ważna.
                  > Znacznie rzadziej odpowiedzialne funkcje trafiają się kobietą, gdyż jak
                  > tłumaczy, związane jest to z macierzyńską rolą kobiety. Widoczne jest, więc tu
                  > zjawisko jakie opisał w swojej książce profesor Dunham. W 1999r. na
                  > Politechnice Gdańskiej było zaledwie 7,7% kobiet wśród pracowników i docentów.
                  > Na przestrzeni wielu lat ani jedna kobieta nie pełniła w PG funkcji rektora.

                  O tak, ten to jakiś szowinista.


                  > Problem kobiet w naukach ścisłych dotyczy, więc naprawdę całego świata. Jak
                  > widać występuje on nawet w Stanach Zjednoczonych, w których dostęp do
                  > edukacji, nowych technologii jest największy. Dlatego potrzebne są różnorodne
                  > programy, także wychodzące ze strony indywidualnych, prywatnych
                  > przedsiębiorców i firm, które pomogłyby na rozwój kobiet naukowców.

                  Hmmm znam kilka kobiet [mgr/dr/prof], które się realizują naukowo i nie
                  wyglądają na potrzebujące jakiejkolwiek pomocy.

                  Nadal uważam, że to trochę przesada, a kobitki szukając winnych swoich
                  niepowodzeń :P. Ale cóż - ja jestem tylko męską szowinistyczną świnią.
            • kitek_maly Re: Avi zlituj sie....taki elaborat 01.06.08, 18:43

              Eeee tam, od razu świnia. ;-)
              Może nie chodzi o to zainteresowanie. Ale faktycznie kiedyś czytałam
              o tym, że zwyczajnie mężczyźni (generalnie) mają więcej
              predyspozycji do tego, by zajmować się naukami ścisłymi. Taka
              konstrukcja mózgu. :-) Zatem naturalną będzie konsekwencja mniejszej
              ilości kobiet. A do tego dokłada się też odwieczna walka o równość
              pozycji kobiety w stosunku do mężczyzny. :-)

              Avik, Ty to wrzuć na feminizm. ;-)
              • avital84 Re: Avi zlituj sie....taki elaborat 01.06.08, 18:46
                Może i wrzucę na Feminizm.;)

                Co do Świni to żartowałam.
                To tak z miłości. ;)

                Ale nie uważam, że nie ma kobiet uzdolnionych w kierunkach ścisłych.
                Sama jestem na ścisłej specjalizacji i to babki są u nas zdecydowanie lepsze.
                Jakoś tak wyszło. ;)
                • wesoly.profanator Re: Avi zlituj sie....taki elaborat 01.06.08, 18:55
                  avital84 napisała:

                  > To tak z miłości. ;)

                  Jak tak, to się nie gniewam ;).


                  > Sama jestem na ścisłej specjalizacji i to babki są u nas zdecydowanie lepsze.
                  > Jakoś tak wyszło. ;)

                  No widzisz.
    • dr.verte Re: Kobiety w R&D (wątek zgodny z tematyką forum) 01.06.08, 18:43
      przepaść intelektuaną między kobietami i mężczyznami widać np.
      w szachach czy brydżu i nie ma co wymyślać cudów , po prostu
      są głupsze
      • avital84 Re: Kobiety w R&D (wątek zgodny z tematyką forum) 01.06.08, 18:45
        Jestem uradowana, że nie stałam się szczęśliwą posiadaczką Twojego jakże
        błyskotliwego intelektu.
      • mahadeva Re: Kobiety w R&D (wątek zgodny z tematyką forum) 01.06.08, 18:46
        to jest niemozliwe, mamy takie same mozgi, ja nie widze roznic, w
        szkole, na studiach, w pracy...
      • justysialek Re: Kobiety w R&D (wątek zgodny z tematyką forum) 01.06.08, 22:16
        Te przykłady świadczą tylko o tym, że wśród facetów jest więcej
        idiotów! Bo jak nazwać człowieka, który poświęca całe swoje życie
        studiowaniu jakiejś tam gry zamiast robić tysiące innych, ciekawych
        rzeczy ;-P
    • bertrada Re: Kobiety w R&D (wątek zgodny z tematyką forum) 01.06.08, 18:51
      Po pierwsze:
      Nauki ścisłe i techniczne wymagają od zainteresowanych dość dużego
      zaangażowania czasowego i intelektualnego. A zawody te zawsze były
      potrzebne. Trzeba więc było jakoś ludzi zachęcic i zmotywować do ich
      wykonywania. A danie komuś poczucia wyjątkowości i lepsiejszości to
      połowa sukcesu.

      Po drugie:
      Efekt halo. Nauki ścisłe i techniczne miały głównie zastosowanie w
      rzemiośle wojennym, budownictwie i ekonomii. I na zasadzie, że jak
      ktoś świetnie sobie radzi w pracy w kamieniołomach to z pewnością
      równie świetnie sobie poradzi z konstruowaniem budowli z tych
      ociosanych kamieni. Jak dobrze sobie radzi z nawalaniem się to
      równie dobrze poradzi sobie z logistyką, jak dobrze mu idzie
      wymuszanie haraczu to równie dobrze pójdzie mu inwestowanie
      zrabowanych pieniędzy itd.

      Po trzecie:
      Brak przyzwolenia społecznego na samorealizację kobiet. Brak
      przyzwolenia na całkowite oddanie się jakiejś dziedzinie, ktora nie
      daje w zamian żadnej gwarancji sukcesu. Nie daj boże jakby kobieta
      zmarnowała życie na bezsensownym dłubaniu w garażu i bezowocnych
      próbach stworzenia czegoś sensownego lub niesensownego.

      Po czwarte:
      Dużo łatwiej jest zaistnieć w sektorze typu business to client,
      tutaj rynek sam wszystko reguluje. A niestety nauki ścisłe i
      techniczne to sektor typu business to business, gdzie liczą się
      przede wszystkim układy. Zwłaszcza, że najczęściej jest on powiązany
      z polityką.
    • ewik_75 Avi, 01.06.08, 18:52
      ale Ty to już żegnałaś się z forum i to chyba ze 3 razy w ciągu
      ostatnich kilku dni, czyz nie?

      Kłopoty z konsekwencją?

      Czy też może po kilugodzinnej nieobecności postanowiłaś, że dosyć
      tego "postu" i tylko zapomniałaś wysmarować wątek "witajcie z
      powrotem, tak strasznie tęskniłam, a Wy" ?

      Jakiś czas temu był tu chyba wątek o tym, jak to słowo ludzkie nie
      ma już żadnej wartości....

      Jak już coś robisz - to rób to dobrze i do końca.
      Albo wcale.
      • avital84 Re: Avi, 01.06.08, 18:56
        Tylko raz wczoraj się żegnałam.
        Było za dużo emocji.
        Faktycznie ponieważ się czegoś wstydzę powinnam tu nie pisać już pod tym
        nickiem, bo nie napisałam, ze wcale, tylko, że nie mogę pisać jako Avital.
        Bardziej prywatna sprawa niż forumowa. Ale stwierdziłam, że to było by chowanie
        głowy w piasek i ucieczka.

        Jeżeli postanowię zmienić nick to nie będzie żadnego problemu. I tak
        zaprzyjaźnionym osobom dam znać kim jestem.

        Również pozdrawiam Cię ciepło i serdecznie i życzę przyjemnego końca weekendu. :)
        • ewik_75 Re: Avi, 01.06.08, 19:00
          avital84 napisała:

          > Tylko raz wczoraj się żegnałam.

          ;))))

          Raz nic nie znaczy?
          A od ilu razy jest zobowiązujące?


          > Również pozdrawiam Cię ciepło i serdecznie i życzę przyjemnego
          końca weekendu.
          > :)

          Dziękuję ;)
          • avital84 Re: Avi, 01.06.08, 19:05
            Przykro mi, że Cię rozczarowałam.
            Niestety zwłaszcza w internetowym świecie jestem egocentryczna i zwracam przede
            wszystkim uwagę na to co mi sprawia przyjemność i co dla mnie jest dobre. Także
            przepraszam Cię niezmiernie, że nadal kalam swoją obecnością tutaj Twoje oczy.
            Mówią, że do trzech razy sztuka. Poza tym to tylko forum. Bierzesz tutejsze
            obietnice tak na serio? Bo ja nie, ponieważ wiem, że są nic nie warte. Wpisuję
            się w ten wątek. Nie lubię odstawać od reszty.
            Jeżeli będę przeszkadzać osobie, na której opinii mi faktycznie zależy i która
            jest dla mnie ważna to pomyślę o zmianie decyzji.
            Na razie nie widzę powodu. Utracenie forumowej twarzy nie jest dla mnie powodem
            do skoku z mostu. :)
            • ewik_75 Re: Avi, 01.06.08, 19:13
              Ależ kobieto, kto mówi o skoku z mostu?
              A może utożsamiasz rozstanie sie z forum ze skokiem z mostu? To by
              było znamienne..

              Smutne jest jednak to, co piszesz:

              "Bierzesz tutejsze
              > obietnice tak na serio? Bo ja nie, ponieważ wiem, że są nic nie
              warte."

              Skoro to wszystko nie na serio to niby dlaczego ryczałaś jak głupia,
              obżerałaś się słodyczami i odstawiłaś szopkę na kilkaset postów?

              Skoro to nic nie warte, to po co tracisz na to czas?

              P.S. Moich oczu nie ranisz - nie czytam wszystkich wątków, tylko
              wybrane.

              • avital84 Re: Avi, 01.06.08, 19:15
                Ja się nie obżerałam słodyczami.
                Pewnie pomyliłaś mnie z Elą.

                Może to było dlatego, że ktoś z tego forum to dla mnie coś więcej niż forum.

                Koniec tematu.
              • avital84 Re: Avi, 01.06.08, 19:17
                Poza tym nie piszesz na temat wątku.

                Masz zły dzień?
                • ewik_75 Re: Avi, 01.06.08, 19:24
                  temat bardzo ciekawy i mam sporo do powiedzenia, ale nie chce mi się
                  czytać dzisiaj całego Twojego postu wstępnego.

                  Jak Scarlett O'Hara - zrobię to jutro ;)
                  I sprawdzę kilka danych po książkach ;)
                  • avital84 Re: Avi, 01.06.08, 19:27
                    Scarlet to moja idolka.
                    Nie oddam jej. ;)

                    Ok, to czekam na gradobicie, kiedy już się przygotujesz. ;)
                    • ewik_75 Re: Avi, 01.06.08, 19:30
                      eeee tam, od razu gradobicie... ;)
                      Skąd ten pomysł ?
                      • avital84 Re: Avi, 01.06.08, 19:33
                        No nie wiem, chyba to kwestia przyzwyczajenia. ;)
                  • ewik_75 Obiecałam - dotrzymuję. Będzie na temat. 12.06.08, 20:28
                    Zgadza się, kobiety mają trudniej w naukach ścisłych.

                    Po pierwsze - "to nie dla Ciebie"...
                    Ileż ja to razy slyszałam... "Analiza, matematyka, nauki ścisłe? Daj
                    spokój, a czemu nie np. marketing albo socjologia?... Kobieta i
                    metody ilościowe - to takie niekobiece"

                    Jestem dobra z matmy, zawsze byłam. Na studiach było ok - doceniono
                    mnie szybko. Potem było już trochę inaczej. Zawsze musiałam pracować
                    więcej, lepiej i mocniej niż gorsi ode mnie faceci, a i tak oni
                    byli "lepsi" i lepiej wynagradzani. Przez to rzuciłam w diabły dobrą
                    pracę i znalazłam inną.
                    A czemu - bo jestem kobietą, nie mogę byc logiczna przecież, to
                    niekobiece !! NIkt tego nie mówi wprost, ale...

                    Po drugie pogląd - "kobiety nie mogą być dobre w naukach ścisłych,
                    poczytaj historię nauki, to zobaczysz, ile tam kobiet".
                    I ten argument mocno mnie wkurza.

                    W czasach starożytnych kobiety uznawano za pod-istoty, mające rodzić
                    dzieci i zająć się codziennością, a piękno nauki pozostawić
                    mężczyznom. Pitagoras do swojej szkoły, a de facto sekty
                    Pitagorejczyków nie przyjmował kobiet, a wręcz odzrucał taką myśl. W
                    tych czasach była jedna myślicielka i kobieta - naukowiec,
                    wybijająca się intelektem ponad wielu mężczyzn - Hypatia. Została
                    bestialsko zamorodowana przez chrześcijan (!!!) którzy uznali, że to
                    pogańskie, że kobieta nie powinna tak żyć. Chrześcijaństwo to
                    religia "rządzona" i opanowana przez mężczyzn i im podporządkowana.
                    Nic dziwnego, że tak długo, jak długo była ściśle powiązana z
                    edukacją i państwami kobiety były na tym polu dyskryminowane. Jak
                    miały odnosić sukcesy, skoro od zarania nauki do wieku XVIII - XIX
                    nie miały do niej praktycznie dostępu?

                    Nawet po Rewolucji Francuskiej wstęp na uniwersytety był tylko dla
                    facetów. Dlaczego? No, tradycja... A poza tym - po co to kobietom?
                    Niech się zajmą dziećmi i troską o mężczyzn... Niejakiej Sophie
                    Germain udało się przełamać ten monopol. Sama uczyła się matematyki,
                    potem nawiązała kontakt z Lagrange'm i Gaussem, ale JAKO FACET.
                    Używała męskiego pseudonimu, inaczej nikt by z nią nie gadał/pisał.
                    Wygrała - pod pseudonimem, oczywiście - jeden z konkursów
                    prestizowej Francuskiej Akademii Nauk, pokonując Poissona. Skandalem
                    było, kiedy podała prawdziwą tożsamość...

                    Nic więc dziwnego - trudno napisać epopeję, kiedy nie zna się
                    alfabetu. Taki pogląd jest mocno ugruntowany w kulturze i uparcie
                    powtarzanym choć strasznie fałszywy i niesprawiedliwy.

                    Do tego dochodzi jeszcze czynnik dominacji męskiej i zderzenia z
                    kobiecym stylem bycia.
                    Niewielu jest szefów departamentów technicznych i informatycznych,
                    którzy be zobawy zatrudnili by kobietę - informatyka na przykład.

                    Poniżej "typowy" tok myślenia:
                    No bo jak inni - faceci - do niej podejdą? MOże nie będą już tacy
                    skupieni na pracy, albo rozwali się atmosfera w departamencie? A jak
                    ona zniesie, że oni klną jak szewcy, kobiety tego przecież nie
                    lubią, będzie się skarżyć, będzie chciała coś zmieniać, nie daj
                    Boże, chłopaki się wkurzą.... Albo będzie jej przeszkadzało, że
                    opowiadają swinskie dowcipy? Nie, kobieta tego nie wytrzymna,
                    kobieta się nie nadaje...

                    Bujda na resorach - z mojego doświadczenia wynika, że takie
                    hermetyczne grupy, zdominowane przez mężczyzn bardzo pozytywnie
                    reagują na kobietę w zespole, ale co z tego? Kobieta w rywalizacji z
                    mężczyzną przegrywa i to często - ze względu na płeć.

                    Jest jeszcze kwestia potencjalnej ciąży, oczywiści, to wiadomo.

                    A efekt jest taki, że kobiety myślą: "No dobra, komputery są
                    fascynujace, uwielbiam programować, matma jest świetna, ale co z
                    tego? Nikt mnie nie przyjmie do takiej pracy, a jak już to do
                    gimnazjum żeby dzieciaki uczyć podstaw Windowsa. Chrzanię to". I
                    wybierają inny kierunek...

                    I tak się to kręci...

                    Dlatego kobiet nie ma wiele na ścisłych kierunkach, a skoro tak, to
                    i na rynku pracy, a skoro tak, to cała masa zakutych łbów,
                    nieskłonnych do myślenia, za to skorych do natychmiastowego
                    przyswajania stereotypów, najlepiej w jak najprotszej formie, mówi -
                    "no zobaczcie, kobiety nie studiują nauk ścisłych i nie odniszą
                    tylu sukcesów, co faceci, bo są po prostu glupie"
      • widokzmarsa ewik 01.06.08, 19:13
        zrzędzisz jak stara baba po 30ce.
        • ewik_75 Re: ewik 01.06.08, 19:15
          bo nią jestem ;)
        • bertrada Re: ewik 01.06.08, 19:15
          O wypraszam sobie. Po 30 to jeszcze nie jest stara baba. ;P
          • avital84 Re: ewik 01.06.08, 19:16
            Mentalnie można być starą babą nawet będąc nastolatką.
            • bertrada Re: ewik 01.06.08, 19:17
              Fakt, mentalnie to mam chyba grubo ponad setkę.
              • avital84 Re: ewik 01.06.08, 19:18
                Ty zapewne. Myślałam na początku, że jesteś ode mnie młodsza albo że jesteś
                równolatką. ;)
                • bertrada Re: ewik 01.06.08, 19:22
                  Bo ja podobno jestem opóźniona w rozwoju emocjonalnym o jakieś 10
                  lat, a może i nawet więcej. Tak mi kiedyś jedna psycholożka
                  sugerowała. Dlatego sprawiam wrażenie młodszej.
                  • avital84 Re: ewik 01.06.08, 19:23
                    No co Ty. To ja jestem nad wiek dojrzała co udowadniam każdego dnia. ;D
          • widokzmarsa Re: ewik 01.06.08, 19:20
            chciałem powiedzieć to co avi ale nie zdążyłem, inna sprawa że kobiety zazwyczaj
            przerywają mi gdy mówię...:)
            • bertrada Re: ewik 01.06.08, 19:22
              W tym wypadku sam sobie przerwałeś.
              • widokzmarsa Re: ewik 01.06.08, 19:25
                no tak...
            • avital84 Re: ewik 01.06.08, 19:23
              Jak zwykle się zgadzamy. ;)
            • ewik_75 Re: ewik 01.06.08, 19:29
              telepatia ???

              No no no...
          • ewik_75 Re: ewik 01.06.08, 19:25
            bertrada napisała:

            > O wypraszam sobie. Po 30 to jeszcze nie jest stara baba. ;P

            To tylko kwestia interpretacji ;)

            Ma chłopak prawo ;)
      • wiarusik Re: Avi, 01.06.08, 21:20
        ewik_75 napisała:

        > ale Ty to już żegnałaś się z forum i to chyba ze 3 razy w ciągu
        > ostatnich kilku dni, czyz nie?
        >
        > Kłopoty z konsekwencją?
        >
        > Czy też może po kilugodzinnej nieobecności postanowiłaś, że dosyć
        > tego "postu" i tylko zapomniałaś wysmarować wątek "witajcie z
        > powrotem, tak strasznie tęskniłam, a Wy" ?
        >
        > Jakiś czas temu był tu chyba wątek o tym, jak to słowo ludzkie nie
        > ma już żadnej wartości....
        >
        > Jak już coś robisz - to rób to dobrze i do końca.
        > Albo wcale.


        ja tu nie widze eluchy,a a-v nie ma w watkach tejze
        chyba jednak psiapsiuly pogniewaly sie na ameno
        • avital84 Re: Avi, 01.06.08, 21:24
          I tu się mylisz. I nawet nie wiesz jak bardzo. ;)
          • wiarusik Re: Avi, 01.06.08, 21:27
            tiaaa...
            a co z don rzuanem?odezwal sie?
            • avital84 Re: Avi, 01.06.08, 21:28
              Paweł? Jasne. ;)
              • wiarusik Re: Avi, 01.06.08, 21:31
                wybaczylas mu i umuwiliscie sie na bzykanie jak sadze
                tak to jest z tymi,co ze swojej geby robia wycieraczke
    • wawak1 Re: Kobiety w R&D (wątek zgodny z tematyką forum) 01.06.08, 21:31
      Dobrze napisany tekst, tylko jak treść ma się do tematu? Piszesz przecież tylko
      o przedstawicielkach nauk ścisłych i to w kontekście kariery akademickiej, a
      samo pojecie B+R jest przecież znacznie szersze.
      Dlaczego na samym początku stawisz tezę,że nie są one doceniane? Przecież to
      chyba nie w tym istota problemu o którym piszesz?

      > Problem kobiet w naukach ścisłych dotyczy, więc naprawdę całego świata. Jak
      > widać występuje on nawet w Stanach Zjednoczonych, w których dostęp do
      > edukacji, nowych technologii jest największy. Dlatego potrzebne są różnorodne
      > programy, także wychodzące ze strony indywidualnych, prywatnych
      > przedsiębiorców i firm, które pomogłyby na rozwój kobiet naukowców.

      Opisujesz sytuację z 2 krajach i piszesz,że problem dotyczy całego świata. Na
      jakiej podstawie? Dlaczego uważasz,że to przedsiębiorcy powinni wesprzeć rozwój
      programów rozwojowych dla kobiet (w ogóle całe zdanie jest do poprawki
      "indywidualnych przedsiębiorców" chyba "osób"?). Jest to dla mnie bardzo niejasne.
      • avital84 Re: Kobiety w R&D (wątek zgodny z tematyką forum) 01.06.08, 21:40
        Tekst jest tylko fragmentem pracy, którą kiedyś napisałam i do niej robiłam
        badania, z których wynikało, że jest to przynajmniej w krajach Europy problem
        widoczny w każdym kraju. Badałam członków UE. Kwestia Afryki, czy Azji chyba nie
        jest bardzo polemiczna jak sądzę. :)
        Ale przyznaję, że jest to trochę wycięte z kontekstu i nie wszystko zawarłam w
        tym fragmencie co bym chciała, ale i tak ten fragment jest za długi jak na forum.
        Dlaczego powinni zainwestować, bo to im się opłaca.
        Większy będą mieli profit w inwestycję w jednostkę utalentowaną niźli ona z jej
        pracy przy ścierce na przykład. Generalnie sfera przedsiębiorczości powinna być
        powiązana z nakładami na Badania i Rozwój, a kwestia kobiet w nauce to jeden z
        aspektów problemu.
        Co do tematu może faktycznie powinien być zawężony do nauk ścisłych.
        Ale czy na tym forum jakiś temat pokrywa się z treścią?
        Poza tym ja rzadko tytułuje to co napiszę dosłownie. Taka już moja specyfika. :)
        • avital84 Re: Kobiety w R&D (wątek zgodny z tematyką forum) 01.06.08, 21:45
          Sorry, trochę nieskładnie. Niźli onaz jej pracy;)
          Ale mam nadzieję,ze zrozumiale. :)
        • wawak1 Re: Kobiety w R&D (wątek zgodny z tematyką forum) 01.06.08, 21:55
          Zrozumiałe :) A czy naprawdę masz taka pewność odnośnie sytuacji w tzw. KRS-ach
          czy opierasz się tylko na swoim nosie?

          Odnośnie Twojej argumentacji dotyczącej przedsiębiorców - jakoś mnie nie
          przekonuje. No chyba,że powiesz na czym miałyby polegać takie programy? Bo na
          ideolo-teoretyczno gadkę to żaden przedsiębiorca nie poleci :)

          Jak masz trochę czasu to polecam taką książeczkę wydaną przez PARP "Rola kobiet
          w innowacyjnej przedsiębiorczości wysokich technologii" jako
          uzupełnienie.Sorry,że sie tak czepiam, ale takie pytania może zadawać publika
          tego seminarium, na którym będziesz występować. Jeżeli oczywiście ma krytyczne
          podejście do tego co usłyszy, ale jak nie ma, to nie jest warta referatu :)
          • avital84 Re: Kobiety w R&D (wątek zgodny z tematyką forum) 01.06.08, 21:57
            Nie będę z tym nigdzie występować.
            To temat sprzed roku.
            A tak jakoś postanowiłam go rzucić. ;)
            • wawak1 Re: Kobiety w R&D (wątek zgodny z tematyką forum) 01.06.08, 22:00
              Aaa, to spoko :) A na pytania odpowiesz? (choćby tylko dla podtrzymania dyskusji) :)
              • avital84 Re: Kobiety w R&D (wątek zgodny z tematyką forum) 01.06.08, 22:01
                Dobra zaraz, ale mam tylko czas to 22.10, bo mój serial będzie leciał. ;D
                • wawak1 Re: Kobiety w R&D (wątek zgodny z tematyką forum) 01.06.08, 22:03
                  Spox:) a co tam w telewizorni dzisiaj?
                  • avital84 Re: Kobiety w R&D (wątek zgodny z tematyką forum) 01.06.08, 22:19
                    Teraz albo nigdy leci. ;)

                    Jeżeli chodzi o inwestycję przedsiębiorców w kobiety w nauce to najkrócej rzecz
                    ujmując chodzi po prostu o to, że uwolniłby się dzięki temu niewykorzystywany
                    teraz potencjał. Wiele pomysłów nie ma szansy się ziścić dlatego, że niektóre
                    osoby nie mają szans by móc je zaproponować wprowadzić w życie. Celem
                    przedsiębiorstw są jak najwyższe zyski. Z teorii Shumpetera chociażby wynika, że
                    to nie podstawowe czynniki produkcji z funkcji produkcji Cobba Douglasa tak
                    naprawdę decydują o sukcesie w dzisiejszych czasach zwłaszcza, a innowacyjność,
                    wiedza, badania. Jenak, ponieważ kobiety mają ograniczone możliwości w tej
                    sferze jednocześnie uniemożliwia to rozwój nauki i technologii, a przez to
                    podniesienie zysków, w takim wymiarze w jakim mogło by to być możliwe. Traci się
                    cenną siłę roboczą, umysły, które mogłyby prowadzić do postępu technicznego i
                    rozwoju gospodarczego, marnując je.

                    O to mniej więcej chodzi. Jeżeli chodzi o to jak by miały wyglądać same takie
                    programy, to szczerze nie zastanawiałam się nad tym, są już wprowadzane przez
                    UE. I może to wyglądać chociażby tak, że dając szansę kobietą przedsiębiorca ma
                    pewne ulgi na przykład. Chociaż może nie byłabym do końca za tym. ;) Myślę, że
                    najważniejsze jest to by uwierzyć, że nakłady to nie tylko koszty, ale
                    inwestycja przede wszystkim i długoterminowe profity.

                    Istnieje coś takiego jak parki technologiczne, w których firmy są powiązane z
                    jednostkami badawczymi i właśnie w takich miejscach można by uskuteczniać
                    politykę prokobiecą.

                    Co jest najważniejsze to to, że przede wszystkim powinno się stawiać na
                    najzdolniejszych, a nie dosłownie na kobiety. Czasem jednak zdolna kobieta
                    przegrywa z mniej zdolnym mężczyzną tylko z uwagi na płeć.
                    Tracą na tym wszyscy. Dlatego ważne jest wyrównywanie szans.

                    Dane do badań miałam z Eurostatu i z SHE Figures 2006.

                    Lecę na serial póki co. ;)
                    • wawak1 Re: Kobiety w R&D (wątek zgodny z tematyką forum) 01.06.08, 23:19
                      Nie znam tego serialu,ale życzę przyjemnego oglądania:)

                      Wiesz Avi,mnie nie musisz się przekonywać Schumpeterem :) Tylko czy
                      myślisz,żejak zażyjesz przedsiębiorcę z bańki Cobbem-Douglasem i zaczniesz mówić
                      o ekstensywnych i intesywnych czynnikach produkcji to go przekonasz,żeby dał
                      forsę aby kobiety sie kształciły w matematyce, chemii i fizyce? :)
                      Myślę,że nawet żonglując takimi pojęciami jak CSR czy podnoszenie kapitału
                      ludzkiego, możesz ich nie przekonać, choć tutaj szansa jest większa :)

                      Tak owszem istnieje coś takiego jak IW "EQUAL", tyle ,że to forsa unijna a nie
                      przedsiębiorców, wiec tutaj jest inna bajka. I tym samym przeskoczyliśmy do
                      innego tematu, bo pierwotnie była mowa o karierze akademickiej :) Tak więc ta
                      rola chyba należy do państwa i to tutaj trzeba kierować wszelakie uwagi i
                      proponować programy zachęcające maturzystki do wyboru takiego kierunku a nie
                      innego. Ewentualnie do samych uczelni jesli chodzi o dalszą karierę, ale na czym
                      mialoby to polegać? Na ustanawianiu parytetów? To droga donikąd, z czego zresztą
                      sama sobie doskonale zdajesz sprawę.

                      A co do dokształcania sie, to problemy w firmach są tego rodzaju,ze nieraz
                      ludzie ukrywają fakt podnoszenia kwalifikacji, robienia doktoratu, no bo szef
                      może się patrzyć krzywym okiem i koledzy (w egalitarystycznej Polsce nie lubi
                      się mądrali). Nie dotyczy to tylko kobiet, a raczej przede wszytskim nie kobiet :)

                      No i cz naprawdę wierzysz,że dzięki temu wszystkiemu więcej kobiet będzie
                      studiowało nauki ścisłe? A czemu nie robić programow przeciwną stronę, aby
                      więcej facetów studiowało na sfeminizowanych filologiach?

                      A tak nawiasem, co wy wszyscy z tymi "kobietą" zamiast "kobietom"? :)
    • samerr jestem kobietą mgr inż. 01.06.08, 21:39
      i nie mogę znaleźć pracy od roku - a ponoć w Polsce zapotrzebowanie na
      inżynierów - tylko zapominają dodać mężczyzn inżynierów :(
      • avital84 Re: jestem kobietą mgr inż. 01.06.08, 21:42
        Naprawdę? A jaka specjalność?
        Jeżeli mogę Ci doradzić to może jedź na Zachód.
        Tam są mniejsze ograniczenia jeżeli chodzi o płeć,
        a praca dla inżynierów jest. U nas jest naprawdę specyficznie. :/
      • bertrada Re: jestem kobietą mgr inż. 01.06.08, 21:44
        A inżynierem czego? Bo z tego co wiem to poza budownictwem i
        sektorem IT nie ma zapotrzebowania na inżynierów. I jeszcze jedno.
        Sam tytuł mgr inż nic nie daje. Trzeba mieć jeszcze odpowiednie
        uprawnienia i umiejątności. Czyli coś, czego studia nie dają.
    • wiarusik Re: Kobiety w R&D (wątek zgodny z tematyką forum) 01.06.08, 22:06
      baby sa po prostu glupie
      do pint nam nie dorastaja
    • minasz Re: Kobiety w R&D (wątek zgodny z tematyką forum) 01.06.08, 23:14
      kobiety maja duza tendencje do kretynienia - mysle ze jest to zwiazane nie z
      intelektem ale z kultura
      zreszta same tu to pokazujecie co chwila - co juz jakas niby niegłupia robi z
      siebie kretynke bo tak wypada albo tak jest cool hehe

      wystarczy poczytac wasze watki hehehe
    • corgan1 Re: Kobiety w R&D kontra meżczyźni w domu 02.06.08, 04:36
      > Kobiety zajmujące się naukami ścisłymi takimi jak matematyka,
      > fizyka czy chemia są niedoceniane.

      Mężczyźni zajmujący się domem albo dziećmi są niedoceniani. Traktuje
      się ich jako nieudaczników z dałnem ew. z pobłażaniem i litością
      że "widocznie nic mu w życiu nie wyszło skoro zajmuje się
      pieluchami" plus nasze tradycyjne "co meżczyzna może wiedzieć o
      praniu/sprzataniu/gotowaniu i wychowywaniu skoro to typowe babskie
      zajęcie" sprawia że mężczyzn zajmujących się domem mogłoby być o
      wiele więcej.

      > Mężczyźni trudniący się tym zawodem mieli zdecydowanie negatywny i
      > lekceważący stosunek do kobiet naukowców.

      Kobiety zajmujące się tradycyjnie domem mają co najmniej
      lekceważący stosunek do mężczyzn zajmujących się domem. Słychać
      często "no tak! was trzeba za byle pierdołę chwalić a przecież cóż w
      tym takiego aby ugotowac obiad, pozmywać, wynieść śmieci albo
      posprzątać? też mi wyczyn!"

      > Otwarcie też mówi o tym, że przy podejmowaniu decyzji o
      > przyjęciu kogoś na dane stanowisko sprawa płci jest często bardzo
      > ważna. Znacznie rzadziej odpowiedzialne funkcje trafiają się
      > kobietą, gdyż jak tłumaczy, związane jest to z macierzyńską rolą
      > kobiety.

      Podczas rozwodu i przy przyznawaniu rodzicom opieki nad dziećmi w 99%
      to prawo przyznawane jest kobietom nawet jeśli mężczyzna też się o
      to ubiega. Facet który chciałby zająć się domem i dziećmi nie jest
      mile widziany wśród sedziów gdyż tradycyjna rola mężczyzny sprowadza
      się do tego jak ładnie ujmuje to reklama pewnego banku ze znanym
      aktorem "meżczyzna musi zarabiać" a to znaczy że nie może być w tym
      czasie gosposią bo jakby to wyglądało żeby żona płaciła alimenty a
      mężczyzna zajmował się pieluchami i praniem itp.?

      > A jakie są Wasze doświadczenia i przemyślenia w tej materii?

      Myślę że mamy równouprawnienie więc skoro naukami ścisłymi chce się
      zajmować więcej kobiet to nie widze przeszkód aby domami i
      wychowaniem dzieci zajmowało się w końcu więcej facetów na których
      alimenty płaciłyby pracujące kobiety, chyba nie ma nikt nic
      przeciwko? Wystarczą do tego odpowiednie "gender study" które mam
      nadzieję że nie spotkają się z lekceważeniem ze strony płci
      żeńskiej, co nie?

      Zwłaszcza że skoro tradycyjna rola kobiet ulega zmianie to nie ma
      przeszkód aby zmieniła się także tradycyjna rola mężczyzn?
      prawda? :)) także skoro w dziedziny kulturowo zarezerwowane do tej
      pory wyłącznie dla mężczyzn wkraczają kobiety to nie widzę powodu
      aby mężczyźni wkroczyli w obszary kulturowo zarezerwowane do tej
      pory wyłącznie dla kobiet?

      Pierwszy krok juz zresztą został zrobiony - kobiety mogą słuzyć w
      wojsku (no bo dlaczego na wojnach mają ginąć tylko faceci?) jak i
      zniesiono przepis o zakazie pracy kobiet w kopalniach.
      • minasz Re: Kobiety w R&D kontra meżczyźni w domu 02.06.08, 11:21
        alez kolego nie ma co ich przekonywac - wiem z doswiadczenia ze to sensu nie ma-
        oczywiscie pewnie zdarzaja sie jakies wyjatki ale to naprawde sporadyczne

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka