Dodaj do ulubionych

dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzicach???

01.07.08, 09:12
Spotkałam się z poglądem, że rodzice zostawiający swoje maleńkie
dzieci w żłobkach (w znaczeniu "po macierzyńśkim, w wieku kilku m-
cy") nie robią nic innego jak oddają je jakby do przechowalni, a to
dlatego, że za mało je kochają. Czy naprawdę konieczność powrotu na
rynek pracy i do grona produktywnych finansowo członków rodziny
powinna ustąpić przed troską o dobro dziecka? Czy naprawdę "normą"
(w sensie "w normalnym rozwoju sytuacji, w sytuacji optymalnej")
jest siedzenie z dzieckiem w domu do ukończenia przez nie -
powiedzmy - wieku 2 lat? Czy kobieta, która wykorzystawszy wszystkie
możliwości płatnego urlopu idzie do pracy oddając dziecko do żłobka
powinna czuć się wyrodną matką, a jej dziecko musowo doświadczyć
jakowegoś deficytu?

Jest to kolejny z dylematów, który mnie dręczy wobec perspektywy
rychłego macierzyństwa :-))

Będę wdzięczna za mądre wypowiedzi doświadczonych mam :-))
Obserwuj wątek
    • iberia.pl Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 09:22
      Jesli rodzice decyduja sie na zlobek bo oboje musza isc do pracy to
      dla mnie to nie jest dziwne ani wyrodne zachowanie.
      W koncu ktos ten zlobek wymyslil po to aby ulatwic komus zycie czy
      raczej umozliwic pogodzenie pracy z byciem rodzicem.
      Janse, ze najlepszym rozwiazaniem bylaby babcia albo niania, ale nie
      zawsze jest to mozliwe:np. babcia tez pracuje albo mieszka daleko a
      niania kosztuje, sporo kosztuje, zatem zostaje zlobek.
      Dobry zlobek nie jest zly.
    • papierowa.szklanka Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 09:24
      jak idziesz do pracy, do dla mnie jest naturalną koleją rzeczy, ze dziecko idzie
      do żłobka. Zwariować można po 3 latach tylko z dzieckiem w domu i spotykając się
      tylko z innymi mamusiami w piaskownicy. A potem nie oddasz do przedszkola, bo
      tez powiedzą że nie kochasz... bez sensu
      Ja nawet nie rozumiem ludzi, którzy mało zarabiają i twierdzą, ze lepiej już z
      dzieckiem siedzieć w domu, niż pół wypłaty na żłobek wydać. A kontakty z innymi
      ludźmi to co?
      • belezora Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 19:02
        papierowa.szklanka napisała:

        > jak idziesz do pracy, do dla mnie jest naturalną koleją rzeczy, ze dziecko idzi
        > e
        > do żłobka. Zwariować można po 3 latach tylko z dzieckiem w domu i spotykając si
        > ę
        > tylko z innymi mamusiami w piaskownicy. A potem nie oddasz do przedszkola, bo
        > tez powiedzą że nie kochasz... bez sensu
        > Ja nawet nie rozumiem ludzi, którzy mało zarabiają i twierdzą, ze lepiej już z
        > dzieckiem siedzieć w domu, niż pół wypłaty na żłobek wydać. A kontakty z innymi
        > ludźmi to co?

        masz rację, ale częściowo sie z tobą nie zgadzam, bo jeżli matka ma być zła na
        grymasy dziecka, które nie chce iść do przedszkola (bo pani niedobra, bo koledzy
        niesympatyczni) a nie może go zmienić na inne, lepsze choć droższe, to niech
        lepiej sie zastanowi, czy posiadanie potomka ma jakiś sens. Bo dziecko to nie
        osoba dorosła, której jak się nie podoba otoczenie może odejść.
    • alpepe Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 09:35
      jeśli już, to do trzech lat, chyba, że dziecko jest już gotowe do pójścia do
      przedszkola. Ja jestem zdania, że jak kogoś stać na dziecko, to i powinien sobie
      sam je chować, a nie podrzucać babkom czy żłobkowi, w końcu nie wystarczy
      urodzić. Z drugiej strony od wieków urodzenie dziecka niekoniecznie wiązało się
      z jego wychowywaniem i jakoś ludzkość nie wyginęła. No i nie każdego stać na
      luksus zostania z dzieckiem w domu, a jednak jest to luksus dla rodzica.
      • naonja81 Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 09:55
        alpepe napisała:

        > jeśli już, to do trzech lat, chyba, że dziecko jest już gotowe do pójścia do
        przedszkola. Ja jestem zdania, że jak kogoś stać na dziecko, to i powinien sobie
        sam je chować, a nie podrzucać babkom czy żłobkowi, w końcu nie wystarczy urodzić.

        Alpepe, pierwszy raz w życiu forumowym zgadzam się z Tobą całkowicie.
      • iberia.pl Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 09:55
        alpepe napisała:

        > jeśli już, to do trzech lat, chyba, że dziecko jest już gotowe do
        pójścia do przedszkola. Ja jestem zdania, że jak kogoś stać na
        dziecko, to i powinien sobie sam je chować, a nie podrzucać babkom
        czy żłobkowi, w końcu nie wystarczy urodzić.


        a potrafisz zrozumiec, ze ktos nie potrafi usiedziec 3 lat z
        dzieckiem w domu?
        Moja przyjaciolka nie musiala wracac do pracy, w ogole nie musi
        pracowac, bo jej maz zarabia naprawde bardzo dobrze (pow.20 tys
        zl /mies.)i co ? Mala ma 2,5 roku i pojdzie do przedszkola, a jak
        mala miala 8 mies to zostala z babcia w domu.Nie widze, zeby to
        dziecko mialo jakis uraz, bylo niekochane-wrecz przeciwnie czy zeby
        rodzice sie nia nie zajmowali.Malo tego:od malego z nia jezdzili
        gdzie sie da, dziecko przed skonczeniem roku bylo nad polskim
        morzem, na Ukrainie i w Tunezji.
        • tezromantyczka Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 10:07
          >Malo tego:od malego z nia jezdzili
          > gdzie sie da, dziecko przed skonczeniem roku bylo nad polskim
          > morzem, na Ukrainie i w Tunezji.

          Polskie morze, Ukraina i Tunezja to takie wielkie halo?
          • iberia.pl Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 10:18
            tezromantyczka napisała:


            > Polskie morze, Ukraina i Tunezja to takie wielkie halo?

            nie chodzilo mi o to, ze to egzotyczne miejsca, tylko pokaz mi
            ktorzy rodzice zabieraja takie male dziecko na dalekie wyjazdy?
            Nadal nie wiedziec czemu pokutuje u nas poglad, ze z malym dzieckiem
            to sie w domu siedzi....
        • naonja81 Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 10:35
          mam koleżanke-przedszkolanke i to co sie w Warszawie wyprawia z dzieciakami
          przechodzi najśmielsze wyobrażenia. Niektórzy "zapracowani" rodzice potrafią
          przyjechac po dzieciaka ok. 20, bo wcześniej to oni są "wielce zajęci". I w
          związku z tym mam pytanko, ponieważ cholernie nurtuje mnie to kwestia. Po co tym
          ludziom dzieci, skoro oni ich prawie w ogóle nie widują???
          • iberia.pl naonja81 01.07.08, 10:55
            naonja81 napisała:

            > mam koleżanke-przedszkolanke i to co sie w Warszawie wyprawia z
            dzieciakami przechodzi najśmielsze wyobrażenia.
            Niektórzy "zapracowani" rodzice potrafią przyjechac po dzieciaka ok.
            20, bo wcześniej to oni są "wielce zajęci". I w związku z tym mam
            pytanko, ponieważ cholernie nurtuje mnie to kwestia. Po co tym
            > ludziom dzieci, skoro oni ich prawie w ogóle nie widują???

            to co opisalas to skrajnosc, oczywiscie pytanie ktore postawilas
            jest zasadne.
        • alpepe do iberia 01.07.08, 18:19
          a potrafisz zrozumieć, że ktoś ma inne zdanie i nic tego nie zmieni?
          Mnie się b. poprzestawiały priorytety po urodzeniu pierwszego dziecka,
          aczkolwiek zawsze uważałam, że albo się ma dzieci ze wszystkimi tego
          konsekwencjami, albo nie.
          • iberia.pl Re: do iberia 01.07.08, 19:12
            alpepe napisała:

            > a potrafisz zrozumieć, że ktoś ma inne zdanie i nic tego nie
            zmieni?

            jak najbardziej.
            • alpepe Re: do iberia 02.07.08, 09:34
              no i okej :-)
              A i jeszcze taka refleksja: niektóre matki mówią, że zwariowałyby z dzieckiem.
              Współczuję im rozwydrzonych, ohydnych bachorów, bo przecież jak można uciec od
              swojego własnego kochanego dziecka?
      • iberia.pl PS do Alpepe i nie tylko 01.07.08, 09:59
        wiesz kiedys tez uwazalam, ze jak sie ktos decyduje na dziecko to
        jego zakichanym obowiazkiem jest spedzenie z tym dzieckiem 3 lat w
        domu.Moja inna przyjaciolka poszla do pracy jak syn mial 1,5 roku-
        uwazalam ja wtedy za wyordna matke, tym bardziej, ze i ona
        (popodbnie jak ta druga przyjacioilka) nie musiala pracowac.
        Po jakims czasie okazalo sie, ze zrobila jedna z lepszych rzeczy w
        swoim zyciu bo....maz ja zdradzal, wzieli rozwod a ona mimo, ze
        miala male dziecko to miala tez prace i doswiadczenie w cv.Gdyby nie
        to, pewnie dzisiaj pracowalaby za marne grosze, a tak dzieki temu ma
        jakas pozycje w swojej branzy i normalnie (bez luksusow) funkcjonuje.
        • spragnienie Re: PS do Alpepe i nie tylko 01.07.08, 17:00
          Gdyby zakichanym obowiazkiem rodzica bylo zostanie z dzieckiem w
          domu do 3-go roku zycia to sadze, ze ludzkosc by wymarla... Toz to
          czysta abstrakcja!!!!
        • zoe7 Re: PS do Alpepe i nie tylko 01.07.08, 20:49
          Jest zasadnicza różnica pomiędzy siedzeniem w domu przez trzy lata a
          "odsiedzeniem" jedynie macierzyńskiego (!). Pierwsze i drugie niesłuszne moim
          zdaniem. Rok jest optymalny żeby odchowac pisklaka. Półtora roku to luksus, ale
          rok to konieczność.
      • spragnienie Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 16:57
        Wyslanie dziecka do zlobka wcale nie oznacza, ze nie wychowujemy
        malego brzdaca...
    • marzeka1 Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 09:35
      Mam 2 dzieci, teraz już są "odchowane".Za każdym razem po macierzyńskim wracałam do pracy, nie wyobrażałam sobie bycia "kobietą domową".Starszy syn był najperw z nianią, a jak skończył 15 miesięcy- poszedł do żłobka. Bardzo go lubił.Potem było przedszkole itp.Nigdy z tego powodu nie czułam się wyrodną matką.
    • tezromantyczka Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 09:39

      Też będę wkrótce borykać się z tym dylematem. Rodzice moi i męża są
      stosunkowo młodzi, jeszcze pracują, nie będę więc w stanie pomóc nam
      w opiece nad dzieckiem. W związku z planowanym powiększeniem rodziny
      zmieniliśmy mieszkanie na większe - rata kredytu jest o kilkaset
      złotych niższa od mojej całej pensji...przy najlepszych chęciach nie
      damy rady finansowo - tylko z pensji męża. :(
    • speedymika Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 09:46
      jestem wlasnie swiezutka Mama i moge Ci powiedziec ze dopiero po urodzeniu
      zmienilo mi sie widzenie tego tematu, wczesniej mowilam ze szybko wroce do
      pracy, bo raz kasa, a dwa - nie chce zamykac sie w domu. teraz jednak, nie
      wyobrazam sobie zostawic MLodej z kims obcym.
    • bertrada Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 09:47
      Osoba, która oddaje swoje dzieci do przechowalni zawsze będzie się wybielać i
      mówić, że wszystko jest OK. Ale dla dziecka nie jest to dobre rozwiązanie,
      podobnie jak przedszkole. Dla prawidłowego rozwoju potrzebuje domowej atmosfery,
      czyli poczucia bezpieczeństwa i spokoju. A tego w takich placówkach nie
      dostanie. Ludzie mają konsumpcyjny stosunek do swoich dzieci, więc nic dziwnego,
      że nie liczą się z ich potrzebami i uczuciami. I nie jest to normalne, że nie
      chcą się nimi opiekować i przebywać z nimi tylko oddają je na pastwę losu.
      Kochający rodzić nigdy czegoś takiego nie zrobi. Nie można mieć ciastka i zjeść
      ciastka, jak się ktoś decyduje na dziecko to powinien najpierw pomyśleć jak
      zapewnić mu opiekę i pieniądze. Po prostu nie każdy nadaje się na rodzica.
      • iberia.pl a berttrada znowu swoje... 01.07.08, 09:52
        zapomnialas dodac, ze Ty jestes skrzywiona pod tym katem a to jednak
        dosc mocno zmienia postac rzeczy.


        bertrada napisała:

        > Osoba, która oddaje swoje dzieci do przechowalni zawsze będzie się
        wybielać i mówić, że wszystko jest OK. Ale dla dziecka nie jest to
        dobre rozwiązanie, podobnie jak przedszkole.

        ROTFL, chcesz powiedziec, ze skoro setki tysiecy dzieci chodza do
        przedszkola to sa jakies gorsze od tych chowanych pod kloszem w
        domeczku z mamusia??
        Ty bys pasowala do np. Niemiec-tam sie dzieci posyla do przedszkola
        tylko na kilka godzin....

        >Dla prawidłowego rozwoju potrzebuje domowej atmosfery,
        > czyli poczucia bezpieczeństwa i spokoju. A tego w tach placówkach
        nie dostanie.


        dziwna jakas jestem ja, moja siostra i mnostwo osob ktore znam, bo
        jakos nie zauwazylam zeby z powodu chodzenia do przdszkola ucierpial
        na tym nasz rozwoj.

        >Ludzie mają konsumpcyjny stosunek do swoich dzieci, więc nic
        dziwnego , że nie liczą się z ich potrzebami i uczuciami. I nie jest
        to normalne, że nie chcą się nimi opiekować i przebywać z nimi tylko
        oddają je na pastwę losu.

        litosci.... pastwa losu to jest zostawienie dziecka BEZ opieki a nie
        w przedszkolu!

        > Kochający rodzić nigdy czegoś takiego nie zrobi. Nie można mieć
        ciastka i zjeść ciastka, jak się ktoś decyduje na dziecko to
        powinien najpierw pomyśleć jak zapewnić mu opiekę i pieniądze. Po
        prostu nie każdy nadaje się na rodzica.

        taaaa czyli co moi rodzice mnie nie kochali? ROTFL.....
      • ricemice Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 11:44
        co za bzury...
        Zameczyc "miloscia" tez mozna.
        Cos wiedze kochana, ze twoje dzieci uciekna od ciebie jak najdalej
        jak tylko beda mialy szanse.


        __________________________________________
        moja ostatnia muzyczna fascynacja
        www.youtube.com/watch?v=XGV8xCkpXjE
      • spragnienie bertrada.... Coz za bdury... 01.07.08, 17:09
        Znam dzieci dopieszczone w domu i te w domu i przedszkolu... Drugie
        sa bardziej otwarte, mniej egoistyczne, latwiej naiwazujaq kontakty
        i maja wiecej emaptii. Co najwazniejsze, ich dziecinstwo = zabawie z
        rownolatkami!!! To roziwja bardziej niz lekcje z mama i gra w szachy
        z dziadkiem...
        Nie mam nic przeciwko trzymaniu dzuiecka w domu, wszystko am swoej
        plusy i minusy... Uwazam jednak, ze najbardziej rozwijaja nas
        kontakty z innymi osobami, to poprzez nie uczymy sie samych siebie i
        swiata!!!

        "przechowalnia", "zosatwienie kogos na pastwe losu"... te slowa
        swiadcza, ze ktos cie kiedys bardzo skyrzwdzil i do dzisiaj jestes
        nieszczesliwa... Nie win za to przedszkoli, zlobkow i 90%
        spoleczenstwa;)...
        • zoe7 Bertrada ma rację n/t :) 01.07.08, 20:52

      • izabellaz1 Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 22:17
        bertrada napisała:

        > Osoba, która oddaje swoje dzieci do przechowalni zawsze będzie się wybielać i
        > mówić, że wszystko jest OK. Ale dla dziecka nie jest to dobre rozwiązanie,
        > podobnie jak przedszkole.

        Z pierwszym przypadkiem się zgodzę ale z drugim nie. Dziecko w 3 roku życia
        wchodzi w okres, w którym zaczyna się Jego rozwój społeczny a tutaj najbardziej
        kochana mama czy niania nie podołają zadaniu. Oczywiście mogę się zgodzić, że
        dziecko nie powinno spędzać w przedszkolu od 7 rano do 18 wieczorem ale zupełne
        ograniczenie dostępu do edukacji przedszkolnej dziecku raczej zaszkodzi niż pomoże.
    • winadajcie Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 10:14
      Dzieci wychowujące się w żłobku, potem w przedszkolu, różnią się mentalnie i
      społecznie znacząco od tych wychowywanych przez rodziców. Podobnie jak różnią
      się dzieci wychowywane przez nianie lub babcie od tych wychowywanych głównie
      przez mamę. Są to różnice na plus i minus. Każdy rodzic wybiera, ze względu na
      to jak sam został wychowany i według tego jakiego człowieka chce dać temu światu
      (ładny patos :)

      Jeden przykład
      Dziecko wychowane w żłobku-przedszkolu --> bardziej społecznie nastawione, łatwo
      i często będzie szukał oparcia wśród znajomych, przyjaciół, kolegów (plus) -->
      będzie narażony na silny wpływ otoczenia (używki, zachowania konformistyczne)
      [minus]

      Dziecko wychowane przez rodziców - głównie matkę --> trudniej nawiązuje szczere
      relacje z otoczeniem (przyjaźnie na których będzie mógł się mocno oprzeć)
      [minus] --> dom rodzinny będzie dla niego mini-społecznością, najważniejszą, w
      niej będzie szukał oparcia i sam to oparcie będzie dawał najbliższym [plus]

      Tak naprawdę przykłady są dużym uproszczeniem i sytuacja dzieci różnie
      wychowanych jest bardzo różna, w zależności od ich własnych cech charakteru.
      Jednak według swojego doświadczenie mogę stwierdzić, że różnię się bardzo od
      jednego z modeli i potrafię już w ciemno stwierdzić kto chodził do
      żłobka-przedszkola, a kto nie.
      Dla mnie - dziecka wychowanego przez matkę do 5 roku życia - prawdziwym szokiem
      było pójście do tzw. zerówki. Był to szok społeczny i kulturowy.
      • bertrada Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 10:32
        To jakieś stereotypy. Dzieci wcale nie uspołeczniają się z żłobkach i
        przedszkolach. A już na pewno nie szukają wsparcia w kolegach. Do 4 roku życia w
        zasadzie nawet nie bawią się ze sobą tylko obok siebie a kolega postrzegany jest
        jako konkurent. One są raczej wrogo nastawione do siebie, a że nie mają poczucia
        bezpieczeństwa, bo nie mają do kogo zwrócić się o pomoc to przestają szukać
        pomocy i są jakieś takie zobojętniałe na otoczenie. Wrażliwsze robią się
        agresywne albo histeryczne. A to na pewno nie pomaga w nawiązywaniu kontaktów
        międzyludzkich.
        Dziecko najlepiej socjalizuje się jednak na placach zabaw. Ma poczucie
        bezpieczeństwa, bo opiekun jest w pobliżu i może sobie pozwolić na rozrabianie i
        beztroską zabawę. To jest niezbędne dla prawidłowego rozwoju wszystkich
        zwierząt. Pokazały to doświadczenia na makakach, które zostały pozbawione
        prawidłowej opieki rodzicielskiej.
        Oczywiście, że człowiek to nie makak i ma swój rozum, który jakoś wyrówna
        wszystkie niedociągnięcia z dzieciństwa ale mimo to jakieś deficyty emocjonalne
        zawsze pozostaną. W końcu nie ma wątpliwości, że ludzie wychowywani w domach
        dziecka nieco różnią się od tych wychowywanych w domach rodzinnych, nawet jak te
        domy nie były idealne. W dawnym ZSRR próbowano rodzinę zastąpić opieką
        instytucjonalna i masowo odbierano dzieci komu się dało i nawet zachęcano do
        tego rodziców. Ale jakoś nie odniosło to pożądanego skutku.
        • iberia.pl gdyby prawda bylo to co pisze bertrada to 01.07.08, 11:26
          nasze spoleczenstwo byloby gleboko emocjonalnie uposledzone.
          Jacy Polacy sa tacy sa ale trudno ich nazwac w ten sposob.
          Czyli mowiac krotko: piszesz bzdury tylko dlatego, ze sama masz
          jakas traume po przedszkolu.
          • belezora Re: gdyby prawda bylo to co pisze bertrada to 01.07.08, 18:50
            iberia.pl napisała:

            > nasze spoleczenstwo byloby gleboko emocjonalnie uposledzone.
            > Jacy Polacy sa tacy sa ale trudno ich nazwac w ten sposob.
            > Czyli mowiac krotko: piszesz bzdury tylko dlatego, ze sama masz
            > jakas traume po przedszkolu.

            a ja bym jednak tego nie zaliczyła do bzdur, ludzie nie zdają sobie sprawy, jak
            negatywny może mieć na dziecko przedszkole. Często jesteśmy to tutaj blokowani
            emocjonalnie (rówieśnicy wcale nie uczą jak żyć między ludźmi, wręcz przeciwnie
            mogą wpłynąć na nasze izolowanie się od społeczeństwa).
            • iberia.pl Re: gdyby prawda bylo to co pisze bertrada to 01.07.08, 19:14
              belezora napisała:

              > iberia.pl napisała:
              >
              > > nasze spoleczenstwo byloby gleboko emocjonalnie uposledzone.
              > > Jacy Polacy sa tacy sa ale trudno ich nazwac w ten sposob.
              > > Czyli mowiac krotko: piszesz bzdury tylko dlatego, ze sama masz
              > > jakas traume po przedszkolu.
              >
              > a ja bym jednak tego nie zaliczyła do bzdur, ludzie nie zdają
              sobie sprawy, jak negatywny może mieć na dziecko przedszkole.


              wlasnie,dobrze, ze uzylas slowa MOŻE....
              • zoe7 Re: gdyby prawda bylo to co pisze bertrada to 01.07.08, 20:58
                Może więc po co ryzykować? Oboje z mężem źle wspominamy przedszkole, może
                dlatego, że jesteśmy nadwrażliwcami w pewnym sensie (a może dlatego jesteśmy
                nadwrażliwcami, że nas tam posłano :P) i Młodego na pastwę nie wydamy ;) Raczej
                nie wydaliśmy - czas przeszły będzie tu bardziej stosowny. Od wrzesnia idzie do
                pięciolatków. No ale to juz niemal dorosły męzczyzna ;)
      • lilikitka Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 10:37
        ale bzdury napisalas.pewnie twoje dziecko bylo w zlobku i przeczkolu.
        • lilikitka Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 10:38
          do winadajcie.
    • ania.silenter Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 10:33
      przed urodzeniem pierwszego dziecka też myślałam o żłobku ale okazało się, że
      Ola się nie nadaje (wcześniak), głownie ze względu na brak odporności i
      skończyło się na opiece babcinej a potem po urodzeniu młodszej zatrudniliśmy
      nianię. Od września moje córeczki (4,5 i 3 lata) idą do przedszkola:).
      Mój mąż uczęszczał zarówno do żłobka, jak i do przedszkola - nie wykazuje oznak
      psychopatycznych i bardzo kocha swoich rodziców:D.
      • i.nes Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 10:43
        ania.silenter napisała:

        > Mój mąż uczęszczał zarówno do żłobka, jak i do przedszkola - nie
        > wykazuje oznak psychopatycznych i bardzo kocha swoich rodziców:D.

        Też uczęszczałam do żłobka (ok, tylko 2 miesiące, ale jednak!) i do przedszkola.
        Psychopatką nie jestem, mam dobrze rozwinięte poczucie wspólnoty, mam świetny
        kontakt z Rodzicami i Bratem.
    • exclusively_bebe Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 11:21
      Dobry zlobek nie jest zly. W niektorych krajach dzieci ida do
      przedszkola w wieku 1-1,5 roku i jest to spolecznie akceptowalne :)
      Sprawdz, jakie warunki dziecko mialoby w konkretnym zlobku, co o nim
      mysla inne mamy, co dzieci robia i czy sa usmiechniete. Wtedy
      latwiej bedzie ci podjac decyzje. Moje dziecko pojawi sie na swiecie
      za 2 miesiace... Tez mam jeszcze troche trudnych decyzji do
      podjecia. Poki co - powiedzialam pracodawcy, ze wroce do pracy po
      pol roku...
    • ricemice Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 11:35
      Wszystko zalezy od warunkow. Stac cie na siedzenie w domu z malym do
      lat 2 to zostan w domu. Chcesz/musisz wrocic do pracy to zlobek jest
      odpowiednim rozwiazaniem.
      Ja wiem ze sa matki ktore nie potrafia zyc bez swoich dzieci u
      nawet chwilowe rozstanie z kilkulatkiem to dla nich tragedia, nie
      wypuszcza nastolatka na kolonie i beda zyc zyciem doroslego juz
      dziecka, bo wlasnego juz nie beda miec. Nie mowie ze zawsze tak to
      wyglada ale dosc czesto.
      Ja sama i moj brat wychowani w prl bylismy zarowno w zlobku jak i
      przedszkolu. Mama nie miala wyboru musiala wrocic do pracy.
      I z tego co moge powiedziec po zlobku pierwsze bylismy dobrze
      przystosowani zarowno do pojscia do przedszkola jak i szkoly, nie
      bylo z nami zadnych klopotow czy plakania, przedszkole bylo swietnym
      miejscem do zabawy, szkola zas pelna kolegow, nie mielismy wiekszych
      stresow z przystosowaniem sie do sytuacji, grupy rowiesniczej itd.
      W zlobku zapewniona byla tez calodobowa opieka lekarska, pilnowane
      byly wszelkie szczepienia itd. Szybko rozpoczeta edukacja
      procentowala pozniej w szkole, dobrymi ocenami, olimpiadami itd.
      przez ten caly czas mielismy i wciaz mamy bardzo dobry kontakt z
      rodzicami, mama mimo ze pracowala zawodowo, poswiecala nam duzo
      czasu po pracy.
      Powiem krotko choc to truizm ale zadowolona matka=zadowolone dzieci.

      Mam za to duzo kuzynostwa w zblizonym do mojego wieku, i moge
      stwierdzic ze kuzyn i kuzynka wychowywani przez mame ktora byla
      matka przez duze M (poswiecenie dla dziecka ponad wszystko, zawsze w
      domu zawsze pomocna, dziecko w centrum jej swiata) mial klopoty
      zarowno w szkole jak i wzyciu. Nie potrafil znalezc sie wsrod innych
      dzieci, nie mogl zrozumiec ze cos moze byc inaczej niz on chce,
      wieczny pepek swiata (mimo ze mial siostre ktora miala takie same
      problemy z kolezankami). Wieczne stresy, przeciaganie z klasy do
      klasy, pedagog szkolny itd. Dziecko nie przygotowane do zycia. Zas
      kuzynka jak tylko mogla wyprowadzila sie z domu z dala od opieki
      matki.
      Mama miala dobre intencje ale co z tego..
      __________________________________________
      moja ostatnia muzyczna fascynacja
      www.youtube.com/watch?v=XGV8xCkpXjE
    • golfstrom Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 12:06
      A mnie nadal fascynuje, że ktokolwiek musi się usprawiedliwiać ze
      swoich autonomicznych decyzji. Tak jakby istniał tylko jedyny
      słuszny model wychowywania dzieci.

      Dziecko potrzebuje miłości i uwagi, co nei jest równoznaczne z
      siedzeniem z dzieckiem w domu do uzyskania przez nie pełnoletności.

      Jeśli ktoś (w sensie matka) ma przypłacić zdrowiem psychicznym
      pozostawanie w domu, to lepiej, żeby dziecko na jakiś czas szło do
      żłobka czy przedszkola. Bo matka sfrustrowana nie jest w stanie dac
      miłości ani poświęcić uwagi - dziecko naprawdę wyczuwa fałsz i
      negotywne emocje.

      Jesli natomiast ktoś ma się katować z powodu posyłania do żłobka lub
      przedszkola, a potem leczyć swoje chore sumienie zamiast dawać
      dziecku miłość i uważnie słuchać jego prawdziwych potrzeb, to niech
      siedzi w domu.

      Jesli natomiast ktoś do pracy iśc musi, bo pienądze do zycia
      naprawdę są potrzebne, to sprawa jest prosta.

      We wszystkich trzech przypadkach głęboko w rowku należy miec opinię
      otoczenia.

      Problemem jest zaniedbywanie dzieci, a nie żłobek lub przedszkole.
      • m-aj Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 14:55
        W pełni się zgadzam. Rodzice! Wychowujmy dzieci po swojemu! Jeżeli chcemy być non stop przy dziecku i jeszcze nas na to stać, to wspaniale. Jeżeli jednak z różnych przyczyn chcemy lub musimy oddać dziecko do żłobka to nie jest tragedia. Wręcz często korzyść dla dziecka. Moja córka bardzo garnie się do dzieci i pomimo tego, że stać mnie na opiekunkę, ten system nie sprawdził się. Między dziećmi rozwija się wspaniale, szybciej uczy się mówić, śpiewać piosenki, kooperować z innymi. Nie dajmy sobie wmówić, że żłobek to straszne zło, jest nadzór nad tymi placówkami. Tylko krążą mity z zamierzchłych czasów, jakoby się tam straszna bieda dzieciom działa. Teraz pracują tam tylko takie osoby, które kochają dzieci, nie oszukujmy się, za te pieniądze, za które one pracują, nie spotkasz tam nikogo z musu, kto by dzieci nie kochał. Także przestańcie innych oceniać i mówić im jakimi to są złymi rodzicami, bo nie są i napewno kochają swoje dzieci nie mniej.
    • yellow_bee Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 12:08
      jako dziecko bylam i w zlobku i przedszkolu, na nienormalna nie
      wyroslam ;) kocham moich rodzicow i nie mam problemow z
      nawiazywaniem kontaktow z innymi, jak to sie czesto (aczkolwiek nie
      zawsze) dzieje u dzieci wychowanych np do 6 roku zycia tylko z mama.
      Nie widze nic wyrodnego w oddawaniu dziecka do zlobkow i
      przedszkoli, za to mam alergie na mamuski zyjace tylko i wylacznie
      swoim dzieckiem :/
      • wyssana.z.palca Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 12:17
        a ja niestety mam alergie na chowanie dzieci przez babcie/dziadkow
        • kitjensen Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 13:05
          w krajach skandynawskich np w Dani jest spoleczny przymus oddawania
          dzieci do zlobka i przedszkola.nawet ksiezniczka Mary oddala dzieci
          do tzw dagpleje jak mial rok bo taki tutaj zwyczaj...ona pochodzi
          zAustrali i podbno Austalijczycy ja strasznie za to skrytykowali, ze
          boi sie Dunczykow ,i dala dziecko do zlobka...normalne kobiety sa
          tak wychowane .ze nie potrafia usiedziec z dziecmi dluzej niz rok ,i
          ok 80%oddaje dzieci do zlobka ,pozostale 20 % to obcokrajowcy ktorzy
          siedza w domach .jest straszny nacisk na zatrudnienie kobiet ,
          stanowi 70 %.
          Nie krytykuje tych ktorzy oddaja dzici do zlobka ,a przedszkole
          uazam za nawet konieczne .
        • ricemice Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 14:07
          Czasami po prostu nie da sie inaczej bo miejsc w przedszkolach malo,
          ale rowniez uwazam ze oddanie dzieci dziadkom to jedno z najgorszych
          rozwiazan.

          -Po pierwsze babcie maja prawo do wlasnego zycia, moga nie czuc sie
          na silach, nie miec zdrowia, po prostu nie chciec wyreczac swych
          dzieci.
          -Po drugie to zbyt duza roznica pokoleniowa, babcie czesto zachowuja
          sie nieracjonalnie sa zbyt surowi albo zbyt rozpieszczaja, czesto
          probuja wbrew rodzicom wprowadzac swoje metody wychowawcze, lub po
          prostu sie nie nadaja.

          Bardzo dziekuje swym rodzicom ze to oni zajeli sie mym wychowaniem
          oraz ze poslali mnie do przedszkola.
          Kocham moja babcie i mam duzy szacunek do osob starszych, ale jako
          dorosla osoba moge spojrzec z dystansu, zareagowac lub po prostu
          pusisc miomo uszu pewne wypowiedzi czy zachowania. Dziecko nie ma
          takiej szansy bezwiednie zapamieta i przejmie wszystko co zobaczy
          cala ta mase przesadow, uprzedzen, szkodliwych zachowan itd.
          __________________________________________
          moja ostatnia muzyczna fascynacja
          www.youtube.com/watch?v=XGV8xCkpXjE
          • wyssana.z.palca Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 16:33
            mysle dokladnie tak samo. oni juz swoje dzieci odchowali, teraz
            kolej by ich dzieci byli rodzicami. dziadkowie tez maja prawo do
            swojego zycia..
      • zoe7 Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 21:02
        Jedno i drugie - bleeee. Tylko złoty środek :) Czyli w domu z rozgarniętą Mamą :P
    • kamelia04.08.2007 co za brednie.... - n.t. 01.07.08, 14:04
    • winadajcie Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 15:53
      Nie byłem w żłobku ani w przedszkolu. Pójście do zerówki było dla mnie szokiem
      kulturowym - kompletny chaos, brak zachowania norm prywatności (wszystko jest
      wszystkich i niczyje), dodatkowo mechanizmy plemienne, czyli ci co się znali z
      wcześniejszych lat gnębili tych "nowych". W zerówce byłem jedynym dzieckiem
      potrafiącym czytać, w dodatku płynnie. Ogólnie czułem się za bardzo rozwinięty w
      stosunku do innych dzieci. Zresztą zostało to do tej pory. Po prostu w pewnym
      momencie mama miała czas na to by odpowiednio stymulować rozwój umysłowy
      dziecka, bo kto jak kto, ale matka widzi na co stać dziecko i jak je rozwijać
      (mówię o wczesnym dzieciństwie).

      Nie uważam jednak, że pójście do żłobka, czy przedszkola było złą rzeczą. Tak
      jak wcześniej napisałem (kilka postów wyżej) są tego widoczne plusy i minusy.
      • spragnienie Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 17:01
        Maly geniuszek umie czytac i pisac, tylko nie potrafi sie
        komunikowac... Inteligencja emocjonalna jest rownie wazna!!! I o nia
        trudno zadbac, gdy dziecko nie ma stycznosci z innymi ludzmi!
    • spragnienie Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 16:55
      JAk nie masz pomocy w rodzienie i nie stac Cie na nianie to zlobek
      jest jedynym rozwiazniem... Przykre, ale takie jest zycie...
      Nie sadze by wiele osob wysylalo swoje dziecko zlobka z powodu
      wlasnego widzimisie... Decyduja o tym kwestie finansowe, i to
      niekoniecznie te na szczeblu - wakacje na MAzurach czy Kanarach,
      tylko raczej - chleb z margaryna i cukrem czy kanapeczki z serkiem
      zoltym i pomidorem... Zycie!!!!!!!
    • ml130676 Co Cię obchodzi, co inni o Tobie myślą? 01.07.08, 17:20
      Mam wrażenie, że tego typu poglądy są charakterystyczne dla wrednych
      teściowych, osób z mentalnością matek-Polek względnie kwok
      sfrustrowanych, które fakt, iż tkwią z dziećmi w domu próbują
      wynieść na piedestał (choć w rzeczywistości źle się z tym czują)
      nazywając wyrodnymi te kobiety, które mają jeszcze jakieś inne życie
      poza garami. Jeśli kobieta chce (!!!) i może siedzieć z
      dzieckiem/dziećmi w domu, to proszę bardzo, jej sprawa, ale ja
      często od takich właśnie kobiet, które udają, że im dobrze w domu, a
      w rzeczywistości nie potrafią się z tego siedzenia wyrwać, słyszę,że
      żłobek to ostateczność, masakra psychiki dziecka, egoizm rodziców
      itp. Moje dziecko chodziło do państwowego żłobka i zawsze radośnie
      wyciągało rączki w stronę cioć, jedynym minusem były choroby, co w
      konsekwencji spowodowało, że babcia się zlitowała i zaopiekowała
      maluchem. W sytuacji, kiedy człowiek nie ma innego wyboru i musi iść
      do pracy, nie ma takich dylematów, bo za coś trzeba żyć i wykarmić
      dziecko, a żłobki i przedszkola zostały stworzone po to, żeby
      ułatwić życie, to nie są żadne przechowalnie, ja się wychowałam w
      ten sposób i jakoś żyję, nie mam traum ani koszmarów sennych. Dziś
      kolorowe czasopisma robią ludziom wodę z mózgu, a
      rozmaici "eksperci" wmawiają, że to i owo jest szkodliwe nie mając
      na to żadnych konkretnych dowodów ani badań, grunt, że kolejna
      gazetka się sprzeda, reklamodawcy zasilą budżet wydawnictwa, a
      przerażone kobiety po przeczytaniu paru "prawd absolutnych", będą je
      głosić dalej jako "niepodważalne". Na podstawie opowieści naszych
      znajomych i różnych publikacji możnaby odnieść wrażenie, że już sam
      seks jest niebezpieczny, ciąża z samej definicji zagrożona i jako
      jednostka chorobowa, a poród w szpitalu bez osobnej sali i męża przy
      boku oraz bez opłaconej położnej to gwarancja śmierci matki i
      dziecka lub szeregu nieszczęść i komplikacji na przyszłość. Myślę,
      że takie dylematy są domeną ludzi, którzy nie mają innych
      przyziemnych problemów (czytaj: finansowych). Mnie nie stać było na
      trójwymiarowe USG, asystę położnej, nie urządzałam dziecku pokoiku z
      różowymi mebelkami, a alternatywa: praca albo dziecko w ogóle nie
      istniała. Mało kto przejmował się tym, co chcę, moje życie, moja
      sprawa i moje problemy. I żyję, a dziecko wygląda na zadowolone,
      rozwija się normalnie, od urodzenia hartowane w ten sposób, że jak
      się czegoś nie ma, to nie tragedia. Był żłobek, jest przedszkole,
      nie ma rozpieszczania i drogich zabawek, ale jest całkiem normalny
      mały obywatel, który nie czuje się zestresowany swoim życiem i
      chętnie poznaje świat, nie boi się ludzi. A co mówią lub powiedzą
      inni? Czy oni mi nakarmią dziecko, dadzą mi pieniądze na życie,
      opłacą mieszkanie? Ważne jest to z czym my sami się czujemy dobrze -
      żyj i pozwól żyć innym, bez stereotypów.
    • tiuia Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 17:39
      Za mało miłości... No dobra, nie wiem jak jest z moją miłością do mojego dziecka w porównaniu do innych.
      Moje dziecko chodzi do żłobka od 9 miesiąca życia. Od 6 miesiąca jego życia wróciłam do pracy, a nim zaczęła zajmować się niania.

      Oddałabym za niego wiele. Ale po pierwsze mam kredyty do spłacenia, a po drugie lubię swoją pracę. Czułabym się bardzo źle przebywając codziennie tylko z moim synem. Nie uważam się za wyrodną matkę. Poświęcam mu cały czas po pracy i weekendy. To dużo.

      A mój syn nie wygląda na specjalnie przygnębionego faktem codziennego pobytu w żłobku. Ma tam kolegów i koleżanki, dobrze się rozwija. Nie boi się świata, nie boi się ludzi. Jest otwarty.
      Nie wiem jaki byłby gdyby był wychowywany tylko przeze mnie, w domu. Ale podejrzewam, że byłoby gorzej z tymi sprawami.
      • lilikitka Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 17:52
        czyli twierdzisz ze syn wyglada na zadowolonego hmmm ma tam kolegow
        i kolezanki napewno razem sie bawia i duzzzooo rozmawiaja.
        • tiuia Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 18:20
          Hmm... twierdzę że wygląda. Czasami jak tam bywam na różnych imprezach to widzę jak bawi się z dziećmi. Widzę też jak reaguje na widok pań. I wygląda na to że bardzo je lubi.

          Hmm... wiem, następne pytanie będzie brzmiało, czy nie lubi pań bardziej niż mamy. Nie sądzę. Wciąż to my - rodzice spędzamy z Tymonem większość czasu, bawimy się z nim, usypiamy do snu wieczorem i uspokajamy w nocy gdy płacze, a nie panie ze żłobka.
        • alpepe Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 18:27
          dobrze, że nic nie jadłam ani nie piłam, bo bym się zakrztusiła :-)
          • tiuia Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 18:28
            Oczywiście, bardzo śmieszny tekst. Ja też zrywam boki ...
            • belezora Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 18:53
              ludzie nie powinni mieć dzieci, jeżeli mają być one zaraz oddawane na
              przechowanie do przedszkola, żłobka. Jaki to ma sens, mieć dzieci i zgotować im
              taki los?
              • glizdeczkali Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 19:13
                moj synek ma dwa latka.jestem z nim w domu i bardzo sie z tego
                ciesze.nie interesuje mnie to jak matki ktore pracuja okreslaja
                takie osoby ja ze sa kurami domowymi i tylko gary i spacerki na plac
                zabaw,na takim placu zabaw tez ma sie kontakt z ludzmi.nie oddalabym
                synka jak byl maly do zlobka.
                • tiuia Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 22:13
                  Ja też się cieszę że Ty się cieszysz. Nie mam nic przeciwko temu że kobiety zostają w domu z dziećmi.
                  Tylko fajnie by było jakby owe kobiety nie uważały takich jak ja, posyłających dzieci do żłobka za wyrodne matki.
              • tiuia Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 22:29
                No proszę Cię... Czy Ty naprawdę uważasz żłobek za największe zagrożenie dla małego dziecka? A byłaś tam kiedyś czy mówisz bo czytałaś kiedyś o takiej instytucji?

                Oczywiście na pewno lepszy los czeka takie dziecko, które mama wychowuje osobiście, a cała rodzina gnieździ się z teściami w trzypokojowym mieszkaniu, bo nie stać ich na własne.

                I jeszcze jedno: dzieci to nie wszystko. I nie zdrowo jest skupiać swojego życia wyłącznie na ich sprawach. Nie jest zdrowo ani dla matki, ani (o dziwo) dla dziecka.
    • angi-e27 Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 19:22
      Dla mnie nie jest wyrodną matką. Kobieta musi też myśleć trochę o
      sobie - dla mnie to normalne.
    • ansag Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 19:45
      Tak naprawdę nie można tego uogólniać.

      Jedni prowadzą kilkumiesięczne dziecko do przedszkola, bo go faktycznie "mniej
      kochają", jeszcze innym się zwyczajnie nie chce, inni bo chcą wrócić do pracy, a
      następni z jeszcze innego powodu.
    • izabellaz1 Re: dziecko w żłobku=bo za mało miłości w rodzica 01.07.08, 21:49
      Czasem nie ma wyjścia ale...no właśnie jak zwykle jest jakieś ale. Kiedy moje
      dziecko miało rok i dwa miesiące ja miałam dość siedzenia w domu i najpierw
      chciałam oddać dziecko do prywatnego żłobka. Byłam w dwóch i doszłam do wniosku,
      że to nie ma sensu. Dzieci w tym wieku nie odczuwają jeszcze naturalnej potrzeby
      przebywania z rówieśnikami a do szczęścia potrzebna jest im jedna, dwie bliskie
      osoby i znane otoczenie. W dodatku odporność dziecka poniżej 2 lat nie jest
      wykształcona na tyle żeby mogło poradzić sobie z zarazkami w takiej ilości jaka
      występuje w zbiorowisku ludzkim. Jest jeszcze kilka innych minusów. Wiem, że
      zaraz posypią się na mnie kamienie od forumowiczek ale uważam, że powinno się
      zrobić WSZYSTKO żeby dziecko pozostało w domu do choćby 2,5 roku. Znalazłam
      wreszcie wspaniałą nianię i moja córa jest z Nią już dwa lata a od września
      idzie do przedszkola. Byłam z Nią w czasie dni adaptacji i nareszcie jestem
      spokojna, że moje dziecko DOROSŁO do kontaktu z rówieśnikami przez kilka godzin
      dziennie.
    • golfstrom Coś mi się jeszcze przypomniało. 01.07.08, 22:48
      Teraz jest taka moda na "ekologiczne" wychowywanie. Że kobieta, jak
      ta Matka-Ziemia ma poświęcić się cała funkcji rodzicielki. A w ogóle
      ideałem są plemiona zachowujące pierwotną strukturę (?) i tam jest
      najlepiej, bo matki karmią długo piersią, cały czas noszą swoje
      dziecko i śpią z tym dzieckiem i jak idą pracować w pole to też z
      dzieckiem i to jest takie super.

      Zastrzegam - nie mam nic przeciwko długiemu karmieniu piersią, sama
      noszę dzieciaka i uwielbiam z nim spać. Tyle że ta propaganda
      całkowitego oddania się dziecku nijak się ma do naszej kultury i do
      naszej struktury społecznej.

      Ale do takiego typu rodzicielstwa trzeba mieć odpowiednią osobowość.
      Podobnie do powrotu do pracy trzeba mieć pewnego typu osobowość. Czy
      koniecnzie trzeba to od razu szufladkować jako "kura domowa"
      lub "wyrodna"? Czy tak bardzo źle czujemy się ze swoimi wyborami
      rodzicielskimi, że musimy potępiać innych, gdy podejmują inne od
      naszych wybory?

      Nie mówiąc juz o tym, że tacy "życzliwi", co to Ci powiedzą, że
      lesteś leniwa albo wyrodna, bo wracasz do pracy a dziecko idzie do
      żłobka, to ci sami, którzy skrytykują każdą inną Twoją decyzję
      wychowawczą.
      Długo karmisz piersią - źle, bo mleko niewartościowe i wychowujesz
      maminsynka.
      Karmisz butleką - nie potrafisz się poświęcić dla dziecka.
      Uczysz dziecko zasypiać samodzielnie - stosujesz zimny wychów.
      Śpisz z dzieckiem - rozpieszczasz.

      Naprawdę asertywność jest jedną z bardziej potrzebnych rodzicowi
      cech.
      • claratrueba Re: Coś mi się jeszcze przypomniało. 02.07.08, 07:09
        Dużo racji. Wmawia nam się co chwila jaka powinna być matka, jakbyśmy wszystkie
        były z jednej fabryki. I właściwie wszystko robimy źle. Co do żłobka- zobaczysz.
        Dzieci też nie są od jednego producenta- jedne świetnie go znoszą (coś nowego,
        dzieci, zabawki) inne nie (gdzie mama?)Zobaczysz żłobek- może być świetnym
        miejscem z oddanymi, serdecznymi opiekunkami, może być zimna przechowalnią.
        Warto wcześniej zapytać znajomych, sąsiadów, którzy mieli tam dzieci. Może być
        też tak, że będziesz chciała "siedzieć w domu" bo małe dziecko jest naprawdę
        fascynujące. Masz wybór. A opiniami "matka powinna" po prostu się nie przejmuj.
        Nikt nie ma prawa mówić dorosłym ludziom co mają robić. Niech się zajmie swoim
        życiem.
        • m-aj Re: tak jest! 02.07.08, 10:24
          tak jest!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka