wiu
01.07.08, 09:12
Spotkałam się z poglądem, że rodzice zostawiający swoje maleńkie
dzieci w żłobkach (w znaczeniu "po macierzyńśkim, w wieku kilku m-
cy") nie robią nic innego jak oddają je jakby do przechowalni, a to
dlatego, że za mało je kochają. Czy naprawdę konieczność powrotu na
rynek pracy i do grona produktywnych finansowo członków rodziny
powinna ustąpić przed troską o dobro dziecka? Czy naprawdę "normą"
(w sensie "w normalnym rozwoju sytuacji, w sytuacji optymalnej")
jest siedzenie z dzieckiem w domu do ukończenia przez nie -
powiedzmy - wieku 2 lat? Czy kobieta, która wykorzystawszy wszystkie
możliwości płatnego urlopu idzie do pracy oddając dziecko do żłobka
powinna czuć się wyrodną matką, a jej dziecko musowo doświadczyć
jakowegoś deficytu?
Jest to kolejny z dylematów, który mnie dręczy wobec perspektywy
rychłego macierzyństwa :-))
Będę wdzięczna za mądre wypowiedzi doświadczonych mam :-))