Dodaj do ulubionych

MÓJ 14-LETNI SYN WRÓCIŁ DO DOMU PIJANY

IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 23:41
padł na łóżko i śpi
co mam zrobić?
jak zareagować?
pomóżcie
Obserwuj wątek
    • Gość: Aga Re: MÓJ 14-LETNI SYN WRÓCIŁ DO DOMU PIJANY IP: 81.15.254.* 27.09.03, 23:55
      Dzis nie rób nic. Niech się wyśpi i wytrzeźwieje. Rano najpierw poobserwuj, jak
      się bedzie męczył z pierwszym kacem, a potem z nim pogadaj. Dlaczego wypił, czy
      wszyscy jego koledzy pili, czy go namawiali, czy chciał się poczuć dorosły...
      Nie krzycz (przynajmniej spróbuj), najpierw się dowiedz. Nie wiem, czy jakaś
      kara byłaby tu stosowna (bo wystarczająco odcierpi swoja głupotę kacem), ale po
      prostu powiedz, że przekroczył pewne zasady i naruszył w ten sposób Twoje
      zaufanie.
      • Gość: hot_dog Re: MÓJ 14-LETNI SYN WRÓCIŁ DO DOMU PIJANY IP: *.waw.cdp.pl, / *.waw.cdp.pl 28.09.03, 00:01
        Musisz sie przede wszystkim dowiedzieć z kim i gdzie pił. Ja bym też
        skontaktowala sie z rodzicami tych kolegów(kolezanek).Kto tym małolatom kupił
        alkohol.No i dlaczego zezwoliłas na tak późny powrot.Impreza?No to wiedz już,
        że młodzież na takich imprezach pije i to tęgo.To dość poważny problem, bo oni
        to uważają za cos normalnego.
        • anulex Re: MÓJ 14-LETNI SYN WRÓCIŁ DO DOMU PIJANY 28.09.03, 00:10
          Trudno mi sie ustosunkowac do calej sytuacji. Niedawno mialam 14lat i tez
          zdarzalo mi sie wypic, ale jednoczesnie rozumiem niepokoj Agaty. Chcialam
          tylko zaznaczyc, ze nie ma po co sledzic, skad syn wzial alkohol. Mogl go
          kupic w niemalze kazdym sklepie - z tym nie ma problemu.

          Hot Dog, skad wiesz jak mlodziez pije na imprezach? Jedni mniej, inni wiecej,
          jeszcze inni wcale. Nie ma co siac paniki wsrod rodzicow.
      • Gość: 20 latek Re: MÓJ 14-LETNI SYN WRÓCIŁ DO DOMU PIJANY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.03, 03:18
        Po 1 opanuj stres on jest najgorszym doradcą po 2 daj sie chlopakowi wyspać i
        po 3 jak wstanie zapytaj sie czy dziś idzie z Toba sie upić tanim winem(terapia
        szokowa)może to brzmi glupio ale w tym wieku żadne kary nie dzialaja a w
        przyszlosci moga silnie wybuchnac dokladnie w odwrotnym kierunku
    • ola2002 Re: MÓJ 14-LETNI SYN WRÓCIŁ DO DOMU PIJANY 28.09.03, 00:11
      tylko u nas w Polsce pozwala się na sprzedaz alkoholu nieletnim.. mój syn ma 17
      lat i też zdarzyło mu się...okropność.. duzo z nim
      rozmawiam..uczulam...zabraniam sposób wychodzenia na spotkania , tam gdzie
      wiem , jak się to skończy...;a Stanach do 21 roku zycia zabroniony jest
      młodziezy wstęp do lokali , gdzie sprzedawany jest alkohol ..a u nas...bez
      komentarza.. uzaleznionym społeczeństwem łatwiej manipulować...
      • Gość: sabna Re: MÓJ 14-LETNI SYN WRÓCIŁ DO DOMU PIJANY IP: *.x-net.gliwice.pl 28.09.03, 08:33
        Sprzedaż alkoholu nieletnim jest nielegalna. Trąbią o tym wszędzie, a że naszą
        domeną jest lekceważenie prawa to już całkiem inna sprawa.
        Pogadanka najprawdopodobniej spłynie po nim jak woda po kaczce, pomartwi się
        przy mamie a przy kumplach znów będzie taki sam. Sądzę że zadzwonienie do
        rodzicow nie jest najgorszym pomyslem, jest to własnie jakaś wymierna kara.Moze
        wystarczy że postraszysz go ze spotkasz sie z innymi rodzicami. A
        jak tacy kumple się od niego odwrócą to raczej mała strata. Moim zdaniem
        wytropienie gdzie kupili alkohol też ma sens, trzeba od czegoś zaczynać by
        ludzie którzy sprzedają alkohol 14 latkom zaczeli ponosic konsekwencje.
        Najgorsze co możesz zrobić to zignorowanie sprawy. pamiętam że na mnie dobrze
        działało wyznaczanie granic typu : teraz jesteś za młoda ale gdy bedziesz
        miała ... lat bedziesz mogła .....
    • Gość: AGATA DZIĘKUJĘ IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.03, 00:29
      dziękuję za pomoc
      kaca bedzie miał ale to za mała kara
      więc pewnie podzwonię po wszystkich rodzicach
      niech oni tez poobserwują swoich synów
      pewnie razem jesteśmy w stanie ich przypilnować, żeby takie rzeczy się więcej
      nie zdarzały
      małe dzieci mały kłopot...
      nigdy do końca nie wierzyłam w mądrość tego powiedzenia
      jeszcze raz dziękuję
      • anulex Re: DZIĘKUJĘ 28.09.03, 01:03
        Osobiscie nie znam przypadku, kiedy rodzicom udalo by sie sprawic, zeby
        dziecko, ktore zaczelo pic, zrezygnowalo z tego... Ale moze...?
      • Gość: isis Re: DZIĘKUJĘ IP: *.acn.pl 28.09.03, 04:52
        Gość portalu: AGATA napisał(a):

        > dziękuję za pomoc
        > kaca bedzie miał ale to za mała kara
        > więc pewnie podzwonię po wszystkich rodzicach
        > niech oni tez poobserwują swoich synów
        > pewnie razem jesteśmy w stanie ich przypilnować, żeby takie rzeczy się więcej
        > nie zdarzały
        > małe dzieci mały kłopot...
        > nigdy do końca nie wierzyłam w mądrość tego powiedzenia
        > jeszcze raz dziękuję


        nie rób tego - nie dzwoń do rodziców jego kumpli. bo to nic nie da, Jak będą
        chcieli wypić, to wypiją. Lepszy byłb tekst "zawiodłam się na tobie, X" i
        obcięcie kieszonkowego.
        Jeśli będziesz dzonić o rodzicach jego kolegów - któryś na pewno dowie się, że
        to mama Xa. I wtedy = isteniej taka możliwość -jego kumplesie od niego odsuną
        (bo mama sypnęła), albo będą go wyśmiewać...
        Syn może mieć do Ciebie potem niesamowity żal - mimo tego, żę sam przegiął i
        powinien się liczyć z konsekwencjami...
        • Gość: 15 latka a tak pozatym wszystko wporzadkku:p IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.09.03, 15:46
          jesli chciał sie napic i to uczynił zadne kary nie omoga sama pije na
          imnprezach czy koncertach bo my tez cos z zycia musimy miec nie jestem jednak
          jakosc degeneratka ,<zawszwe swiadectwo z czerwonym paskiem> a czasem trzeba
          sobie ulzyc zabawic sie a nie tylko teroryzowac cchecie jesli chce wpadnac w
          nałog to wpadnie a gdy zabronicie bardziej instykt przeprwania mu sie
          wyostrzy i nie bedziecie swiadomi kiedy i ile ,,, ale jesli wolicie
          iluzje/???
      • matrek Re: DZIĘKUJĘ 28.09.03, 04:58
        Jesli to zrobisz, zrobisz mu wiecej krzywdy niz dobrego. Tak naprawde, w tej
        sytuacji jedynym ktory moze zalatwic te sprawe jest moim zdaniem jego ojciec,
        ktory powinien zdobyc sie na kolezenska, podkreslam kolezenska, rozmowe z nim w
        cztery oczy, najlepiej w neutralnych warunkach poza domem.
        • Gość: isis Matrek - nie śpimy? IP: *.acn.pl 28.09.03, 05:14
          bo ja już idę
          spaaaać
          sorki za odejście od tematu
          Dobranoc
        • Gość: PipQa Re: DZIĘKUJĘ IP: *.proxy.aol.com 28.09.03, 16:15

          Jesli to zrobisz, zrobisz mu wiecej krzywdy niz dobrego. Tak naprawde, w tej
          sytuacji jedynym ktory moze zalatwic te sprawe jest moim zdaniem jego ojciec,



          NO PRZECIEZ ONI RAZEM CHLALI, TYLKO OJCA MENTOWNIA ZWINELA A SYN DOSTAL KOPA W
          DUPE I GO PUSCILI !
          ktory powinien zdobyc sie na kolezenska, podkreslam kolezenska, rozmowe z nim w
          cztery oczy, najlepiej w neutralnych warunkach poza domem.


        • Gość: renia Re: DZIĘKUJĘ IP: *.ath.spark.net.gr 29.09.03, 11:44
          matrek napisał:

          > Jesli to zrobisz, zrobisz mu wiecej krzywdy niz dobrego. Tak naprawde, w tej
          > sytuacji jedynym ktory moze zalatwic te sprawe jest moim zdaniem jego
          ojciec,
          > ktory powinien zdobyc sie na kolezenska, podkreslam kolezenska, rozmowe z
          nim w
          >
          > cztery oczy, najlepiej w neutralnych warunkach poza domem.
          >

          MAtrek, czy moglbys swoj pomysl jakos uzasadnic? Dlaczego uwazasz, ze z 14 -
          latkiem , ktory sie upil, zawiodl zaufanie i zachowal sie jak glupi szczeniak
          (ktorym z pewnoscia jest), rodzic mialby rozmawiac po kolezensku? I dlaczego
          poza domem? Nie rozumiem. Moim zdaniem dziecko nie powinno byc na stopie
          kolezenskiej z rodzicem, zwlaszcza dziecko, ktore nie potrafi uszanowac
          okazanego mu zaufania. A ten grunt neutralny to tez nie wiem dlaczego
          proponujesz. Gdzie go zabrac? Do mc donald's czy moze do knajpy na piwo? Ja
          wyobrazam sobie, ze w takiej sytuacji odbylabym z córka ( w przypadku chlopca
          to moze faktycznie lepiej ojciec) bardzo niekolezenska , niepartnerska
          rozmowe, w ktorej jasno ustalilabym kto jest na jakiej pozycji w tym domu.
          Zadnego kolezenstwa ani partnerstwa w takiej sytuacji sobie nie wyobrazam. NA
          partnerstwo dzieciak musi zapracowac odpowiedzialnoscia i szacunkiem dla
          rodzicow najpierw. Inaczej wlezie im na glowe, do czego ma sklonnosc, jak
          wlasnie pokazal.
          >
    • zalotnica Re: Czy synus juz sie obudzil...? n/t 28.09.03, 16:37
    • megxx Re: żarty na bok 28.09.03, 17:58
      Alkohol, to tylko jeden z kłopotów, dość szybko widać, że dziecko coś wypiło.
      Gorzej z resztą. Papierosy, trawa, tabletki itd. to już nie jest modą, ale
      zwyczajem wśród młodzieży. Granice wieku sa bardzo obniżone. Czują się ,że są
      dorośli i mogą brać za siebie odpowiedzialność, a z tym wiadomo jak jest.
      Też bardzo sie boję o swoich synów, ale w naszej polskiej rzeczywistości nie
      dziwi mnie fakt, że młodzi nie mają, co z sobą zrobić(bo np. ile razy/miesiąc
      mogę dać na kręgle, czy kolegom też mam fundować-a piwo ogólnodostępne).
      Nie radzę dzwonić do rodziców, ale radzę to zapowiedzieć na przyszłość.
      Tylko rozmowa i nauka odmawiania, ja zawsze radziłam chłopakom: w razie czego
      zwalajcie na nas, w stylu w moim domu to nie przejdzie.
      I dobre jest postawienie przed lustrem , na takie ćwiczenie: stoi i mówi nie,
      dziękuję.
    • kociamama Re: MÓJ 14-LETNI SYN WRÓCIŁ DO DOMU PIJANY 28.09.03, 23:14
      Przyzwyczaj sie... Wiekszosc mlodych ludzi pije alkohol, kwestia w jakich
      ilosciach. Z reszta w ogole ludzie zazywaja alkoholu. A Ty w domu pijasz?? Na
      imprezach? Do obiadu?? Bo jezeli tak, a mu zabronisz to troche hipokryzja
      pachnie. O ile nie pokazesz synowi innych rozrywek to bedzie pil, bo tak robia
      wszyscy. Najlepszy sposob to pokazac jakas alternatywe np. sport, zajecia
      pozalekcyjne.
      Bo tu nie chodzi o to czy bedzie pil, ale ile bedzie pil. A im mniej ma czasu
      na pierdoly i im wiecej czasu dodatkowe zajecia mu pochlaniaja tym mniej
      bedzie miec czasu i sily na alkoholizacje.

      Poza tym, jest tez wariant, ze jak sie wyszaleje teraz, to za jakies 2-3 lata
      mu przejdzie... I juz bedzie tylko kulturalnie popijal, a nie chlal.

      Pozdrowienia,
      Kociamama.
      • zalotnica Re: wierze, ze jednak zartujesz...n/t 28.09.03, 23:28
        • kociamama Re: wierze, ze jednak zartujesz...n/t 28.09.03, 23:53
          Dlaczego mialabym zartowac?
          W ktorym punkcie?

          Kociamama.
          • zalotnica Re: wierze, ze jednak zartujesz...n/t 29.09.03, 00:09
            kociamama napisała:
            >Przyzwyczaj sie... Wiekszosc mlodych ludzi pije alkohol, kwestia w jakich
            >ilosciach. Z reszta w ogole ludzie zazywaja alkoholu. A Ty w domu pijasz?? Na
            >imprezach? Do obiadu?? Bo jezeli tak, a mu zabronisz to troche hipokryzja
            >pachnie. O ile nie pokazesz synowi innych rozrywek to bedzie pil, bo tak robia
            >wszyscy. Najlepszy sposob to pokazac jakas alternatywe np. sport, zajecia
            >pozalekcyjne.
            >Bo tu nie chodzi o to czy bedzie pil, ale ile bedzie pil. A im mniej ma czasu
            >na pierdoly i im wiecej czasu dodatkowe zajecia mu pochlaniaja tym mniej
            >bedzie miec czasu i sily na alkoholizacje.

            >Poza tym, jest tez wariant, ze jak sie wyszaleje teraz, to za jakies 2-3 lata
            >mu przejdzie... I juz bedzie tylko kulturalnie popijal, a nie chlal.


            > Dlaczego mialabym zartowac?
            > W ktorym punkcie?

            Przeczytaj jeszcze raz co napisals...przeciez tu jest mowa
            o chlopcu ktory ma tylko 14 lat...
            • kociamama Re: wierze, ze jednak zartujesz...n/t 29.09.03, 00:20
              Droga Zalotnico,
              nie wiem co Cie tak oburza. Skonczylam liceum 5 lat temu i jeszcze nie
              zdazylam zapomniec jak wygldaja imprezy. Teraz jestem nauczycielka i widze co
              sie dzieje. Zapewniam Cie, ze upicie sie pierwszy raz w wieku lat 14 to
              rezultat z jakiego rodzic moze byc dumny. Bo upijanie zaczyna sie w wieku lat
              (teraz uwazaj, bo to prawda) 12!! Palenie papierosow, jak ja bylam w
              podstawowce niektorzy zaczynali w wieku lat (!!!) 9-10. To kiedys bylo
              odstepstwem.
              Teraz mlodziez gimnazjalna (od 13 lat) wie juz co to blanty, skrety i LSD.
              Naprawde trudno jest uchronic dziecie przed "zwyklym" piciem alkoholu. Nie
              mowie tu tylko o patologicznych rodzinach. ja bylam w tzw. elitarnym liceum,
              gdzie pijackie imprezy z paleniem marihuany byly norma.
              Kazdy przechodzi okres buntu. Jak rodzice sa madrzy to uda im sie nauczyc
              gowniarza co jest istotne, i nie popadnie w alkoholizm ani narkomanie. Ale
              wiekszosc z nas przechodzi w zyciu przez okres eksperymentow pijacko-
              narkotycznych.

              Pozdrawiam,
              Kociamama.
              • zalotnica Re: wierze, ze jednak zartujesz...n/t 29.09.03, 01:02

                ...elitarne liceum... nauczycielka...pijace-cpajace dzieci...
                bunty, experymenty...pierwsze upicie 14 lat=duma dla rodzicow...
                papierosy 9-10 lat ...do tego jeszcze blanty-skrety-LSD-marihuana...
                to wszystko normalka...
                uuuuffff duzo tego bylo, ale postaram sie zapamietac...

                Teraz juz oswiecona...zalotnica
                • kociamama Nie udawaj oburzenia 29.09.03, 07:50
                  Droga zalotnico,
                  Ciagle nie wytlumaczylas, w ktorym punkcie zartuje.
                  Czy w tym, ze jedyna lub glowna rozrywka wiekszosci doroslych sa imprezy
                  zakrapiane alkoholem, czy moze w tym, ze pokazanie dzieciakowi innej rozrywki
                  (np. uprawianie sportu), czy znalezienia hobby jest dobrm wyjsciem z sytuacji.
                  Bo karanie i uswiadamianie nie ma sensu o ile nie daje sie niczego w zamian.

                  Wiele rodzicow to hipokryci. Sami sie upijaja (nie tak czesto, ale jednak) a
                  nastolatkowi nie pozwalaja, sami pala papierosy, a nastolatkowi nie pozwalaja,
                  a dzieciaki, ktorych rodzice pala i tak wdychaja dym papierosowy od dziecka...

                  Nie udawaj zatem oburzenia, kiedy pisze jakie sa realia. I nie przekrecaj
                  moich slow. Nie napisalam, ze pierwsze upicie w wieku lat 14 to duma dla
                  rodzicow, ale calkiem niezly efekt., a to roznica.
                  Fakty sa jakie sa, i nie ma sie co oburzac, tudziez im zaprzeczac, zeby sie
                  samego oszukiwac.

                  POzdrawiam,
                  Kociamama.
                  • zalotnica Re: Naprawde, nie udaje... 30.09.03, 02:13
                    kociamama napisała:

                    > Droga zalotnico,
                    > Ciagle nie wytlumaczylas, w ktorym punkcie zartuje.
                    > Czy w tym, ze jedyna lub glowna rozrywka wiekszosci doroslych sa imprezy
                    > zakrapiane alkoholem,

                    Zakropic alkoholem na imprezie, a wrocic do domu pijanym to sa
                    zupelnie rozne sprawy majac ciagle na uwadze ,ze TOTO ma tylko
                    14 lat. Tu nie ma zadnego usprawiedliwienia, ze WSZYSCY pija ,
                    bo ja wiem, ze jednak NIE.


                    >czy moze w tym, ze pokazanie dzieciakowi innej rozrywki
                    >(np. uprawianie sportu), czy znalezienia hobby jest dobrm wyjsciem z
                    >sytuacji.

                    Wychowywac dziecie nalezy od samego poczatku, teraz, dla Agaty,
                    moze byc juz zbyt pozno (pewne nawyki) ale oczywiscie nigdy nie
                    nalezy sie poddawac i rezygnowac. Oczywiscie, jestem jak najbardziej ZA....


                    >Bo karanie i uswiadamianie nie ma sensu o ile nie daje sie niczego w zamian.

                    Ja zawsze staram sie nie dopuszczac do sytuacji, aby trzeba bylo
                    az stosowac kare.


                    > Wiele rodzicow to hipokryci. Sami sie upijaja (nie tak czesto, ale jednak) a
                    > nastolatkowi nie pozwalaja, sami pala papierosy, a nastolatkowi nie
                    > pozwalaja, a dzieciaki, ktorych rodzice pala i tak wdychaja dym papierosowy
                    > od dziecka...

                    ***wybacz, ale jednak to nie jest to samo...
                    >
                    > Nie udawaj zatem oburzenia, kiedy pisze jakie sa realia.

                    ***ja sie naprawde ciesze, ze napisalas tak jak jest. Mam nadzieje,
                    ze nie tylko ja to przeczytalam, ale inni rodzice tez, ktorym
                    sie wydaje , ze ich dzieci to powinna wychowywac szkola.
                    Ja nigdy nie winie dzieci, ale zawsze ich rodzicow...

                    > I nie przekrecaj
                    > moich slow. Nie napisalam, ze pierwsze upicie w wieku lat 14 to duma dla
                    > rodzicow, ale calkiem niezly efekt., a to roznica.

                    ***Cytuje...
                    >"Zapewniam Cie, ze upicie sie pierwszy raz w wieku lat 14 to
                    rezultat z jakiego rodzic moze byc dumny..."

                    > Fakty sa jakie sa, i nie ma sie co oburzac, tudziez im zaprzeczac, zeby sie
                    > samego oszukiwac.

                    ***No coz...wypada tylko zyczyc Agacie wytrwalosci i miejmy nadzieje,
                    ze to bylo tylko pierwszy i ostatni raz...


                    • kociamama Re: Naprawde, nie udaje... 30.09.03, 19:44
                      zalotnica napisała:

                      >>
                      > Zakropic alkoholem na imprezie, a wrocic do domu pijanym to sa
                      > zupelnie rozne sprawy majac ciagle na uwadze ,ze TOTO ma tylko
                      > 14 lat. Tu nie ma zadnego usprawiedliwienia, ze WSZYSCY pija ,
                      > bo ja wiem, ze jednak NIE.


                      Niewazne ile ma lat dzieciak. Jezeli w domu pije sie alkohol (powtarzam nie
                      mowie o patologii, chodzi mi o zwykle nawet imprezy raz na pol roku) i dziecko
                      jest swiadkiem picia, to takie wlasnie wzorce sie mu przekazuje.
                      >
                      > >
                      > > Wiele rodzicow to hipokryci. Sami sie upijaja (nie tak czesto, ale jednak)
                      > a
                      > > nastolatkowi nie pozwalaja, sami pala papierosy, a nastolatkowi nie
                      > > pozwalaja, a dzieciaki, ktorych rodzice pala i tak wdychaja dym papierosow
                      > y
                      > > od dziecka...
                      >
                      > ***wybacz, ale jednak to nie jest to samo...

                      Dlaczego nie to samo?? palenie papierosow jest niezdrowe w kazdym wieku,
                      upijanie sie tez.
                      > >


                      Pozdrawiem,
                      KOciamama.
                      • zalotnica Re: Naprawde, nie udaje... 03.10.03, 00:52
                        kociamama napisała:
                        >Niewazne ile ma lat dzieciak. Jezeli w domu pije sie alkohol (powtarzam nie
                        >mowie o patologii, chodzi mi o zwykle nawet imprezy raz na pol roku) i dziecko
                        >jest swiadkiem picia, to takie wlasnie wzorce sie mu przekazuje.
                        > od dziecka...

                        Nie przesadzaj, czy Francja to narod alkoholikow...?

                • babik Re: wierze, ze jednak zartujesz...n/t 29.09.03, 12:36
                  Przepraszam , że tak obcesowo ale z choinki się urwałaś ? Dziewczyno na jakim
                  świecie Ty żyjesz. Niestety świat się zmienia i to zdecydowanie na gorsze ,
                  więc nie powinnaś się dziwić takim zachowanion rozwydrzonych gówniarzy.
                  Moje dziecko ma siedem lat i poszło właśnie do szkoły , w związku z tym jestem
                  w niesamowitym stresie.
                  • zalotnica Re: wierze, ze jednak zartujesz... 30.09.03, 02:21
                    babik napisał:

                    >Przepraszam , że tak obcesowo ale z choinki się urwałaś ? Dziewczyno na jakim
                    >świecie Ty żyjesz. Niestety świat się zmienia i to zdecydowanie na gorsze ,
                    >więc nie powinnaś się dziwić takim zachowanion rozwydrzonych gówniarzy.
                    >Moje dziecko ma siedem lat i poszło właśnie do szkoły , w związku z tym jestem
                    >w niesamowitym stresie.

                    ...a ja bede powtarzac, ze wszystko zalezy od rodzicow, jakie
                    pokolenie wychowaja...i osmiele sie nadmienic, ze nigdy nie
                    bylam w stresie...
    • Gość: Agata dzięki IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.03, 00:39
      z synem porozmawiałam
      nastraszyłam rozmową z rodzicami jego kolegów
      tak jak wspominałyście w listach - efekt był - bał się odrzucenia
      więc ma szlaban na wszystko
      na komputer, wyjścia
      i wie, że gdy spojrzy się nie tak jak powinien będą konsekwencje
      pił u kolegi - też 14 latka, którego rodzce wyjechali na wczasy i zostawili
      młodego gnojka samego
      to jest mądry dzieciak
      pewnie względnie mądry skoro aż tak podpadł
      ale starałam się mu wytłumaczyć, że nie z każdym mozna pić,nie wszędzie i nie
      zawsze
      rozmowa z ojcem - taka dyscyplinująca dosyć trudna - jestem po rozwodzie a mój
      były mąż bardzo względnie interesuje się dziećmi
      paranoja
      oboje mamy wyższe studia
      to znaczy ja i mój były mąż
      zarabiamy bardzo dobrze
      mam nadzieję,że dziecko wystraszyło się skutecznie
      i że więcej takie wybryki się nie powtórzą
      dziękuję jeszcze raz za Wasze opinie
      a kontakty są fatalne
    • Gość: Kocisz [...] IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 29.09.03, 09:33
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • remo29 [...] 29.09.03, 11:32
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • remo29 Re: MÓJ 14-LETNI SYN WRÓCIŁ DO DOMU PIJANY 29.09.03, 11:26
      Hmm, no przyznam, że trochę wcześnie wstawił pierwszą banię... Ja miałem 16 lat
      jak wróciłem w stanie wskazującym na zmęczenie, ale ojciec nic mi nie
      powiedział. Na drugi dzień łypnął takim bazyliszkiem, że włosy mi się zjeżyły...
      Szkoły są dwie:
      a)pogadaj z nim, ale nie matkuj ("ja w twoim wieku...")
      b)spuść mu manto millenium
      Ty znasz swoje dziecko najlepiej i tylko ty wiesz najlepiej co do niego
      przemówi.
    • pajdeczka A co robiłaś przez 14 lat? n/t 29.09.03, 11:30

      • Gość: renia Pajdeczko nie wszystko jest takie czarno biale... IP: *.ath.spark.net.gr 29.09.03, 11:45
        ....jak sugerowaloby Twoje pytanie.
      • megxx Re: A co robiłaś przez 14 lat? n/t 29.09.03, 11:56
        W wieku około 14lat zaczyna być gwałtownie widoczny brak ojca, również takiego,
        co jest, ale ciałem, nie ojcem.
        Dzieciak, albo próbuje zwrócić uwagę na siebie, albo tylko strzelił głupotę.
        Oby to drugie.
        Ale ten wiek to ostatni dzwonek, gdy można coś zrobić.
        Potrzebny mu jest wzór mądrego mężczyzny, jeżeli nie jest nim ojciec, może
        jakiś krewny?
        W dzisiejszych czasach mamy kryzys "ojców". Zbyt często sami nic od swojego
        ojca nie nauczyli się, ale dawniej wielopokoleniowe rodziny i dziadkowie to
        rekompensowali. Teraz nie wiedzą jak być ojcami, Myślą, że najlepiej robią jak
        zadbają o kasę i to ich zwalnia od wszystkiego innego.

        Hasło jakie rzuciła pajdeczka świadczy o jej podejściu bardzo jednostronnym
        do tematu(powtarza się zawsze w wątkach z prośbą poradę).
        Takie wspaniałe matki jak ona, które umieją sobie same poradzić z synami w
        wieku przemian hormonalno-emocjonalnych, mogłyby raczej rzucić garść porad, niż
        odpowiadać obwiniającym pytaniem.
        • pajdeczka Do Megxx 30.09.03, 10:33
          megxx napisała:

          > W dzisiejszych czasach mamy kryzys "ojców". Zbyt często sami nic od swojego
          > ojca nie nauczyli się, ale dawniej wielopokoleniowe rodziny i dziadkowie to
          > rekompensowali.

          Niewiele wiesz o życiu. Mój brat też nie jest dobrym ojcem, mimo, że ma ponad
          40 lat. Jego ojciec też nie był dobrym ojcem. A więc nie mówmy tu o jakimś
          kryzysie. Zawsze tak było i tak będzie.

          > Hasło jakie rzuciła pajdeczka świadczy o jej podejściu bardzo jednostronnym
          > do tematu(powtarza się zawsze w wątkach z prośbą poradę).

          Nie miałam wczoraj czasu się rozpisywać (łatwo to sprawdzić po mojej
          nieobecnośći wczoraj na forum). I wypraszam sobie generalizowanie w stylu "bo
          ona zawsze".

          > Takie wspaniałe matki jak ona, które umieją sobie same poradzić z synami w
          > wieku przemian hormonalno-emocjonalnych, mogłyby raczej rzucić garść porad,
          niż> odpowiadać obwiniającym pytaniem.

          Dzięki za uznanie, faktycznie, mój 13 letni syn może być wzorem do
          naśladowania. A to głównie dzięki obojgu rodzicom, nie tylko matce. Pomimo
          trudnych charakterów robimy wszystko, aby być razem, dla dziecka właśnie.
          Szkoda, że autorka o tym nie pomyślała zanim podjęła pochopną decyzję o
          rozwodzie.
          • megxx Re: Do pajdeczki 30.09.03, 11:23
            1. Nie pierwszy raz przeczytałam Twoją odpowiedź, a co robiłaś(eś) przez....(tu
            wstawic wiek dziecka. (tylko nie każ mi szukać dowodów, bo kiedyś na moje
            zapytanie typu co robić-nowość zdarzenia-też mi tak napisałaś)
            2.Nie każda decyzja o rozwodzie, ślubie itd jest pochopna.
            3. To co reprezentuja ojcowie teraz i wcześniej nazywam kryzysem, bo niewielu
            z nich wie co to na prawdę być ojcem.
            4. Gratuluję wychowania syna, oby tak dalej, mój spróbował piwa (tak, że
            zauważyłam to)w wieku prawie 17 lat, a i to mnie zaniepokoiło, chociaż
            forumowicze stwierdzili, że przesadzam.

            Życzę dalszych sukcesów, zwłaszcza,w perspektywie najbliższych lat, gdy
            pojawią sie fascynacje nie tylko alkoholem i paierosami, ale też mocną erotyką
            itp.
            Mam nadzieję ,że nie należysz do grona takich rodziców, którzy tak wierzą
            swojemu dziecku, że nie dopuszczają do siebie myśli, że coś takiego może się im
            przytrafić.
            • pajdeczka Re: Do megxx 30.09.03, 12:04
              megxx napisała:

              > kiedyś na moje zapytanie typu co robić-nowość zdarzenia-też mi tak napisałaś)

              Widocznie było to równie naiwne pytanie z Twojej strony, co Agaty.

              > Nie każda decyzja o rozwodzie, ślubie itd jest pochopna.

              Owszem, ale w wypadku Agaty nic o tym nie wiemy. Jak się ma syna do wychowania
              i wyższe wykształcenie to trzeba wiedzieć, które zło wybrać.

              > 3. To co reprezentuja ojcowie teraz i wcześniej nazywam kryzysem, bo
              niewielu z nich wie co to na prawdę być ojcem.

              Kiedyś też nie wiedzieli, nie będę się znowu powtarzała.

              > 4. Gratuluję wychowania syna, oby tak dalej, mój spróbował piwa (tak, że
              > zauważyłam to)w wieku prawie 17 lat, a i to mnie zaniepokoiło, chociaż
              > forumowicze stwierdzili, że przesadzam.

              Ha, ha! A skąd wiesz, że nie spróbował wcześniej? Może to ostatnie pytanie do
              mnie, poniżej, powinnaś sobie zadać?

              > > Mam nadzieję ,że nie należysz do grona takich rodziców, którzy tak wierzą
              > swojemu dziecku, że nie dopuszczają do siebie myśli, że coś takiego może się
              im > przytrafić.


              Owszem, ja i mój mąż mamy w tym względzie zaufanie do syna i on o tym wie. A do
              alkoholu ma fizyczny wstręt. Wystarczą mu awantury z powodu picia jego ojca.
              • megxx Re: Mądrość pytania 01.10.03, 11:05
                Jeżeli uważasz, że ktoś zadaje głupie pytanie na forum, to sobie odpuść
                odpowiadanie, na nie, zamiast pisać bez sensu.
                Nie każdy spotkał się w swoim życiu z problemem alkoholowym wśród bliskich i
                pewne stany mogą zaskakiwać totalnie.
                To co dla Ciebie jest głupie, bądź oczywiste, dla kogoś innego może byc nowe,
                czy niezrozumiałe. Ty na pewno też nie jesteś alfą i omegą, chyba, że z zawodu
                jesteś nauczycielem, bo ta grupa często zajmuje pozycję:"wiem lepiej".
    • oberver Poczytaj wątek z artykułem o ... 29.09.03, 11:51
      subkulturach.
      Jeju, ja na szczęście nie mam takich problemów z moją 16-tką.
      Ona się mnie jeszcze słucha i mocno identyfikuje z domem i rodziną, chociaż ja
      nie jestem bez skazy i nie raz dałam ciała, ale nie raz tłumaczyłam też
      dziecku, że rodzice też nie są posągami i prawo do nabrojenia mają. Za to
      trzeba rekompensowac miłością, akceptacją i czasem poświęconym dziecku.
      Bo jak tego nie ma we włsnym gnieździe, to szuka poza, a tam nie wiadomo co
      znajdzie. Aż dziw bierze ile tego potrzebują, ale tej akceptacji nigdy dość.
      • Gość: renia Oberver IP: *.ath.spark.net.gr 29.09.03, 11:55
        Czekam na tego maila z Twoimi projektami i fotami. Adres podalam, ale na
        wszelki wypadek : reniatoja@gazeta.pl Czy mam nadal czekac, czy raczej nie
        robic sobie nadziei?
        • oberver Wysłałam rano mailika, trochę cierpliwości n/t 29.09.03, 12:00
        • oberver Re: Oberver 29.09.03, 12:01
      • pajdeczka Re: Poczytaj wątek z artykułem o ... 30.09.03, 10:37
        oberver napisała:

        >
        >Za to > trzeba rekompensowac miłością, akceptacją i czasem poświęconym
        dziecku. > Bo jak tego nie ma we włsnym gnieździe, to szuka poza, a tam nie
        wiadomo co > znajdzie. też zrobię porządek"

        Otóż to! Mimo problemów , jakie mieliśmy w związku z powodu dość gwałtownych i
        konfiktowych charakterów, zawsze staraliśmy się być blisko dziecka i razem z
        nim. Nigdy go nikomu nie podrzucaliśmy, rezygnowaliśmy z wyjść , zabaw
        sylwestrowych żeby nie czuł się osamotniony. Tak było do 12roku życia. Teraz
        nadszedł czas powolnego odcinania pępowiny. I mimo, że nie chce już z nami
        spędzać wolnego czasu, tylko z rówieśnikami, to czujemy się z sobą zespoleni,
        dając jednocześnie sobie prawo wyboru.
    • anahella Re: MÓJ 14-LETNI SYN WRÓCIŁ DO DOMU PIJANY 29.09.03, 13:05
      W oczach 14-latka alkohol to atrybuyt doroslosci. Jezeli szukasz kary to moze by
      mu powiedziec: "jezeli jestes wystarczajaco dorosly na alkohol to widac jestes
      dorosly na: [tu wstaw jakis obowiazek].

      Rozmowa o zaufaniu to dobry pomysl. Moze po prostu dalas mu zbyt duzy kredyt
      zaufania?
    • Gość: 17 latka Re: MÓJ 14-LETNI SYN WRÓCIŁ DO DOMU PIJANY IP: *.tele2.pl 29.09.03, 21:05
      Problem masz rzeczywiście, rozwiązan kilka dzieki radom forumowiczow... Moze ja
      jednak powiem cos z wlasnego doswiadczenia, bo 14 lat mialam niedawno i wiele
      pamietam...
      Czy kac bedzie kara? Wystarczy jeden ibuprom czy apap i po karze, a
      jednoczesnie mozna sie poczuc takim doroslym... (w koncu ma sie takie same
      bolaczki co 'starsi'). Czy jednak rzeczywiscie potrzebna jest kara? Z tego, co
      widze na przykladzie wlasnym, mojego mlodszego brata oraz kilku znajomych osob,
      to nie kary pomoga zapobiegac takim sytuacjom...
      Dzis mlodziez pije- mniej lub wiecej, kulturalniej lub mniej (osobiscie znam
      kumpli, co wola sie napic na walach niz w pubie...ich wybor:/) i raczej tego
      nie zmienisz... Nie zmienisz kolegow, grona znajomych na takie, gdzie alkoholu
      by nie bylo...nawet w koscielnych oazach sie pojawia i to nie tylko jako wino
      mszalne...
      Podstawowa kwestia jest jednak to, by pokazac synowi, ze wszystko jest dla
      ludzi ale w pewnym wieku i z umiarem... Moi rodzice od dawno stosuja taka
      metode i chyba dlatego sie nie upijam (aczkolwiek od czasu I klasy liceum na
      imprezach troche pije- i wole wydac troche pieniedzy na cos pozadnego niz 3,7
      na jakies tanie wino- ale ja nie o tym chcialam pisac...). Pare lat temu- gdy
      bylam 10 letnim dzieckiem- bylismy we Francji...Juz wtedy do kolacji u
      znajomych rodzice pozwolili mi wypic wino (zreszta kolezanka, ktora mieszkala
      tam na stale i byla w moim wieku pila co dzien...). Nie smakowalo mi wtedy,
      wolalam cole... jakis czas pozniej u mnie w domu przyjal sie taki zwyczaj ze do
      kolacji albo wlasciwie do obiadokolacji,bo tak jadamy pije sie wino...nie
      litrami, ale kieliszek czy dwa...i kilka razy w tygodniu, czasem nawet co dzien
      i ja dostaje kieliszek. Moi rodzice wyszli z zalozenia, ze lepiej zebym poznala
      smak alkoholu w ten sposob niz na walach...
      nie mam kumpelskich stosunkow z nimi, nie mowie po imieniu, nie mam prawa pic
      na imprezach ile chce... jesli pilam mowie uczciwie ile. fakt faktem, brakuje
      mi kilku miesiecy do osiemnastki, nie mam 14 lat...
      pogadaj z synem, gadaj zreszta co dzien...o wszystkim, o imprezach rowniez.
      tlumacz i pokazuj, ze wszystko dla ludzi, i ze rowniez mozna sie bawic bez
      alkoholu... uswiadom mu, ze nie musi przed kolegami popisywac sie piciem- przez
      to chyba malolaty pija najczesciej...
      nie dzwon do rodzicow innych kolegow...oni pewnie tez zauwazyli problem. a
      dzowniac okazesz synowi, ze uwazasz go za kompletnego dzieciaka (w tym wieku
      kazdy ma sie za doroslego- jesli on sie za takiego uwaza, niech ma odwge ci sie
      przyznac ze pil, niech-jak dorosly- zobowiaze sie i dotrzyma slowa, ze nie
      bedzie pil)...
      Wszystko pewnie bedzie dobrze, szybko minie mu okres zachwytu nad tanim winem
      albo kilkoma piwami...
      Pozdrawiam.
      • pajdeczka Re: MÓJ 14-LETNI SYN WRÓCIŁ DO DOMU PIJANY 30.09.03, 10:41
        Gość portalu: 17 latka napisał(a):

        > troche pije- i wole wydac troche pieniedzy na cos pozadnego niz 3,7
        > na jakies tanie wino- ale ja nie o tym chcialam pisac...). Pare lat temu- gdy
        > bylam 10 letnim dzieckiem- bylismy we Francji...Juz wtedy do kolacji u
        > znajomych rodzice pozwolili mi wypic wino (zreszta kolezanka, ktora mieszkala
        > tam na stale i byla w moim wieku pila co dzien...). Nie smakowalo mi wtedy,
        > wolalam cole... jakis czas pozniej u mnie w domu przyjal sie taki zwyczaj ze
        do> kolacji albo wlasciwie do obiadokolacji,bo tak jadamy pije sie wino...nie
        > litrami, ale kieliszek czy dwa...i kilka razy w tygodniu, czasem nawet co
        dzien> i ja dostaje kieliszek. Moi rodzice wyszli z zalozenia, ze lepiej zebym
        poznala> smak alkoholu w ten sposob niz na walach...

        Codzienne dawkowanie sobie alkoholu, i to w tak młodym wieku, to prosta droga
        do uzależnienia. Szkoda, że Twoi rodzice o tym nie wiedzą.
        • mike_mike Re: MÓJ 14-LETNI SYN WRÓCIŁ DO DOMU PIJANY 30.09.03, 11:30
          pajdeczka napisała:

          > Gość portalu: 17 latka napisał(a):
          >
          > > troche pije- i wole wydac troche pieniedzy na cos pozadnego niz 3,7
          > > na jakies tanie wino- ale ja nie o tym chcialam pisac...). Pare lat temu-
          > gdy
          > > bylam 10 letnim dzieckiem- bylismy we Francji...Juz wtedy do kolacji u
          > > znajomych rodzice pozwolili mi wypic wino (zreszta kolezanka, ktora mieszk
          > ala
          > > tam na stale i byla w moim wieku pila co dzien...). Nie smakowalo mi wtedy
          > ,
          > > wolalam cole... jakis czas pozniej u mnie w domu przyjal sie taki zwyczaj
          > ze
          > do> kolacji albo wlasciwie do obiadokolacji,bo tak jadamy pije sie wino...ni
          > e
          > > litrami, ale kieliszek czy dwa...i kilka razy w tygodniu, czasem nawet co
          > dzien> i ja dostaje kieliszek. Moi rodzice wyszli z zalozenia, ze lepiej zeb
          > ym
          > poznala> smak alkoholu w ten sposob niz na walach...
          >
          > Codzienne dawkowanie sobie alkoholu, i to w tak młodym wieku, to prosta droga
          > do uzależnienia. Szkoda, że Twoi rodzice o tym nie wiedzą.

          Co chcesz, jej rodzice wolą, żeby została alkoholikiem razem z nimi, a nie z
          kolezkami na (cyt.) "wałach".
          A może jej rodzice już muszą...
          • Gość: 17 latka Re: MÓJ 14-LETNI SYN WRÓCIŁ DO DOMU PIJANY IP: *.tele2.pl 30.09.03, 19:05
            z calym szacunkiem- nikt u mnie w domu nie jest uzalezniony od alkoholu ani tym
            bardziej ja... jezeli mialoby tak byc jak w takim razie zyliby francuzi, ktorzy
            daja dzieciom alkohol w mlodszym wieku niz ja jestem...
            a swoja droga- nie mowialam, ze autorka watku ma poic syna
            alkoholem...napisalam zeby pogadala przede wsyztskim...ale czy nie wydaje sie
            wam ze dzieci pija w duzej mierze tez przez ciekawosc...bo to zakazene i w domu
            i w miescie?! od lyka piwa nikt nie umarl, a ciekawosc ugasil...
    • Gość: Agata 17 latka - dziękuję serdecznie za Twój list :-)) IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.03, 22:16
    • Gość: Ewa Re: MÓJ 14-LETNI SYN WRÓCIŁ DO DOMU PIJANY IP: *.ciechanowiec.sdi.tpnet.pl 02.10.03, 10:16
      Cześć sama mam 15 lat i nigdy nie przyszłam pijana do domu.Uważam że powinnaś
      pilnować go i wiedzieć z kim się koleguje i gdzie wybiera się z przyjaciółmi.
      Mam nadzieję że twój syn dostał nauczkę za to co zrobil.Przeprować z nim
      poważną rozmowę na temat co może robic w tym wieku a czego nie .Życze powodzenia
    • miriamele Do Pajdeczki 02.10.03, 23:07
      Pajdeczko, w nieopanowanej potrzebie aby zawsze mieć rację i dowalić innym
      zaczynasz popadać w rozdwojenie jaźni. W tym wątku piszesz:
      Dzięki za uznanie, faktycznie, mój 13 letni syn może być wzorem do
      naśladowania. A to głównie dzięki obojgu rodzicom, nie tylko matce. Pomimo
      trudnych charakterów robimy wszystko, aby być razem, dla dziecka właśnie.
      Szkoda, że autorka o tym nie pomyślała zanim podjęła pochopną decyzję o
      rozwodzie.
      Tymczasem w lipcu zaprezentowałaś nam taką wypowiedź:
      Witam,
      kilkanaście lat temu wyszłam za przystojnego, szczupłego mężczyznę.
      A dzisiaj? Nie robi w domu nic z własnej inicjatywy. Tyje, bo tylko leży przed
      TV i, pije piwo i ciągle żre. Psa wyprowadza, bo sam go chciał mieć, ale
      dodatkową motywacją jest picie piwa z sąsiadami na spacerach.
      Nie zmywa, czasami coś sprzątnie, ale rzadko. Nie obchodzi go nic poza sekem,
      TV i piwem. Cały dom jest na mojej głowie. Ciągle obiecuje poprawę i nic.
      Wczoraj go nazwałam spasioną świnią. Należało mu się.

      Z tej Twojej wypowiedzi nie bardzo przebija choćby tolerancja, raczej pogarda,
      a nazwanie ojca swego dziecka spasioną świnią nie wydaje mi sie budowaniem u
      dziecka tego ojca autorytetu.
      Zastanów się może trochę nad sobą, zanim zaczniesz dogryzać innym

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka