Dodaj do ulubionych

Sztuka zadawanie pytan

30.09.03, 14:34
Co sadzicie o osobie zadajacej duzo pytan w trakcie spotkania czy wykladu?
Czy potraficie zadawac dobre pytania? Jakie pytanie uwazacie za dobre?
Moim zdaniem sztuka zadawania pytan jest bardzo wazna w naszym zyciu
zawodowym i szkoda, ze moje studia mnie tego nie nauczyly :o(( wrecz
przeciwnie studia techniczne wymagaja od studenta "bezwarunkowego"
zrozumienia i pamietam ze za moich czasow pytania z naszej stony nie byly
pozadane, byly ze tak powiem traktowane jako niewiedze...
Teraz nadrabiam ale kosztuje mnie to wiele nerwow, coz lepiej pozno niz wcale.
Obserwuj wątek
    • Gość: rudzina Re: Sztuka zadawanie pytan IP: *.root.pl 30.09.03, 16:11
      ZAlezy o jakiich pytaniach mowisz, czy tych na wykladzie tylko czy tych podczas
      rozmowy czy moze tych podczas wywiadu,..
      • rose2 Re: Sztuka zadawanie pytan 30.09.03, 16:17
        mowie o pytaniach zadawanych na wykladach (tudziez w szkole) a pozniej w pracy
        w zyciu zawodowym (wylaczam zupelnie rozmowe przez telefon, czy w kawiarni, czy
        wywiad).
        Bardzo jestem ciekawa odpowiedzi.
        • Gość: rudzina Re: Sztuka zadawanie pytan IP: *.root.pl 30.09.03, 16:24
          No to najlepiej zeby pytanie "lechtaly" osoby pytana. Nie za duzo, ale
          przemyslane, tak zeby wykladowca poczul ze naprawde Cie temat interesuje i ze
          tylko on moze Ci na nie odpowiedziec (w sumie to to dziala na wszystkich, nie
          tylko wykladowcow :)). Staraj sie zadawac pytania na ktore odpowiedz bedzie
          kilkuzdaniowa (moze to sprowokuje nastepne pytania a potem wrecz rozmowe - to
          tez jest dobrze widziane o ile nie przeszkadza w wykladzie i nie odchodzi zbyt
          daleko od tematu) a nie "tak" lub "nie".
    • fitit Re: Sztuka zadawanie pytan 30.09.03, 16:15
      jeśli to były głupie pytania, to nie dziwię się, że były traktowane jako
      niewiedza. A tak na marginesie, chyba studiowałaś na KUL-u?
      • rose2 Re: Sztuka zadawanie pytan 30.09.03, 16:17
        a jakie pytania zaliczasz do glupich?
        • fitit Re: Sztuka zadawanie pytan 30.09.03, 16:21
          Każde, które odbiega od tematu (wykładu) lub nic do niego nie wnosi.
          Również wszystkie te,pokazujące, że student czegoś zapomniał się nauczyć.
          • Gość: rudzina Re: Sztuka zadawanie pytan IP: *.root.pl 30.09.03, 16:26
            Lub takie ktore z zalozenia ma zlapac osobe pytana na "niewiedzy". To zawsze
            przynosi odwrotny skutek do zamierzonego. Wykladowca jesli nie bedzie umial
            odpowiedziec na pytanie poczuje sie nieco sfrustrowany, zwlaszcza jesli bedzie
            wiedzial ze pytanie zostalo zadane specjalnie zeby wykazac luki w jego wiedzy. I
            to sie predzej czy pozniej odbije...
            • diab.lica Re: Sztuka zadawanie pytan 30.09.03, 16:40
              nikt nie wie wszystkiego i nawet najlepszemu specjaliscie zdarza sie czegos
              nie wiedziec lub zapomniec. i jesli jest rzeczywiscie dobry to potrafi
              powiedziec studentom, ze nie wie lub musi sprawdzic. natomiast facet ktory nie
              zna sie na swoim przedmiocie jak ognia boi sie, ze moze sie okazac ze czegos
              nie umie.

              a pyta sie gdy sie chce czegos dowiedziec, a nie zeby kogos "zlapac".
              pytanie swiadczy o tez tym, ze ktos sie temetm interesuje. osoby zas ktore
              wykladu nie rozumieja najczesciej pytan nie maja.


              Gość portalu: rudzina napisał(a):

              > Lub takie ktore z zalozenia ma zlapac osobe pytana na "niewiedzy". To zawsze
              > przynosi odwrotny skutek do zamierzonego. Wykladowca jesli nie bedzie umial
              > odpowiedziec na pytanie poczuje sie nieco sfrustrowany, zwlaszcza jesli
              bedzie
              > wiedzial ze pytanie zostalo zadane specjalnie zeby wykazac luki w jego
              wiedzy.
              > I
              > to sie predzej czy pozniej odbije...
            • rose2 Re: Sztuka zadawanie pytan 30.09.03, 16:43
              Przeszlam ostatnio kursy w tym kierunku i wlasnie sie dowiedzialam od
              specjalistow, ze:
              1. nie ma glupich pytan
              2. pytania nie swiadcza o niewiedzy (szczegolnie o niedouczeniu), nawet jesli
              pozornie odbiegaja od tematu.

              Za bardzo skupiliscie sie na wykladach, chodzilo mi o to ze studia powinny nas
              nauczyc zadawac pytania. Poniewaz studiujemy po to aby sie...czegos nauczyc.
              Nikt nie wymaga od nas abysmy byli ekspertami w temacie przed wykladem, no tak
              do cwiczen trzeba sie przygotowac, ale czasem tak bylo to wszystko
              zorganizowane ze cwiczenia mielismy przed wykladem...skutek mierny. Jesli mam
              wiedze przyswajac w domu to po co mi studia, do "klepania"? A potem to pietno
              niesiemy ze soba do miejsca pracy, bez umiejetnosci komunikowania sie, plus
              zaciecie do wykonywania zadan po swojemu, w ciszy, bez konsultacji (bo przeciez
              powinno sie wiedziec). Mam wlasnie takiego typka, zawsze probuje robic po
              swojemu...
    • melinek Mowi sie, ze nie ma glupich pytan, 30.09.03, 16:52
      sa tylko glupie odpowiedzi. Jesli tak, to zanczy,
      ze nie ma pytania bez wyjscia to jest sytuacji. ;)
      Pamietam, ze wielokrotnie prowadzacy wyklady
      radzili sobie odwracajac sytuacje i zadajac dajac
      w odpowiedzi pytanie. Bardzo ratowalo to ich
      z opresji, bo zmuszalo do myslenia studentow,
      ktorzy te pytania stawiali.
      • rose2 Re: Mowi sie, ze nie ma glupich pytan, 30.09.03, 16:57
        odpowiadanie pytaniem jest jedna z technik nauczania, ale coz poczac jesli
        pytania sie nie pojawiaja bo studenci maja jakies dziwne przekonania. Pamietam,
        ze moj kolega wyjechal na studia do UK i byl zszokowany iloscia i jakoscia
        pytan zadawanych na wykladach, przeciez to zenada mawial. Teraz okazuje sie, ze
        wcale nie. Praca zespolowa jest bardziej wydajna ze wzgledu na rozne podejscie
        ludzi do tematu.
        • melinek Re: Mowi sie, ze nie ma glupich pytan, 30.09.03, 17:22
          Jednak ilosc zadawanych pytan nie musi miec
          na celu poglebiania tamatu. Czasem pytania
          zadaje sie w celu bardziej prozaicznym, np.
          by zagadac profesora i w ten sposob odsunac
          w czasie niepozadana czesc lekcji (klasowke).
          • rose2 Re: Mowi sie, ze nie ma glupich pytan, 30.09.03, 17:29
            Jasne ze moze. Zakladam jednak, ze kartkowki, czy testu, czy sprawdzianu nikt
            nie planowal, toczy sie normalny wyklad i... cisza jak makiem zasial.
            Pamietam, ze czasem ktos probowal zadawac pytania to go obsmiali - naprawde!
            Gdy czegos nie rozumialam (trzy kobiety na roku), to balam sie odezwac -
            szowinisci mieli by uzywke, wiec musialam dociekac po nocach. Ale po co? Potem
            zaczelam lazic na konsultacje, bo bylo mi latwiej zadawac pytania bez swiadkow.
            Powtarzam ze studiowalam na politechnice - kierunek wybitnie techniczny :o)) No
            i panowala taka zasada, ze powinno sie wiedziec "na wyrost". Jak na tamte czasy
            to bylo normalne, teraz jednak mysle, ze spaczylo to troche nasze umysly.
            • melinek Re: Mowi sie, ze nie ma glupich pytan, 30.09.03, 21:50
              rose2 napisała:


              > i panowala taka zasada, ze powinno sie wiedziec "na wyrost". Jak na tamte
              czasy
              > to bylo normalne, teraz jednak mysle, ze spaczylo to troche nasze umysly.

              To juz sama wiesz, na czym to polegalo. Zadajac
              pytania ryzykujesz, ze wyjdziesz na nieuka
              i ignoranta a w tym srodowisku to akceptowane nie
              bylo.
              Z reszta zadawanie pytan w tych warunkach wiazalo
              sie raczej z wydluzaniem zagadnienia, ktoremu chcialo
              sie poswiecic jak najmniej czasu: zakuc, zdac, zapomniec.
              Wiec po jakie licho dokladac sobie jeszcze dodatkowe
              aspekty, ktorych trzeba bedzie sie uczyc na egzamin?
              • aguszak Re: Mowi sie, ze nie ma glupich pytan, 02.10.03, 10:31
                melinek napisał:

                > Wiec po jakie licho dokladac sobie jeszcze dodatkowe
                > aspekty, ktorych trzeba bedzie sie uczyc na egzamin?

                A poza tym często wykład się wydłuża, no i znowu ta maruda ma tysiąc pytań, a
                my chcemy iść na browca ;)))
                • rose2 Re: Mowi sie, ze nie ma glupich pytan, 02.10.03, 10:51
                  hi hi studenci, tesknie za ta beztroska :o))
    • sagan2 Re: Sztuka zadawanie pytan 30.09.03, 17:26
      Rose ma racje, studia nie ucza zadawania pytan... a to
      bardzo wazne w pracy (przynajmniej u mnie).
      na moich studiach byl tylko jeden wykladowca
      (legendarny), ktory chodzil po sali w czasie wykladu i
      pytal "a pan/pani co sadzi o..." i tu pytanie dotyczace
      aktualnie omawianego problemu... balismy sie go
      panicznie... ;)

      tutaj, gdzie pracuje, zwyczaj jest taki, ze pytanie
      zadaje sie w czasie seminarium czy wystapienia i nikt nie
      traktuje tego jak niewiedzy. w koncu kazdemu moze zawiesc
      koncentracja albo zwyczajnie "wykladajacy" jest nie w
      formie... lepiej pytac i rozumiec, niz siedziec cicho w
      trakcie i nic nie wiedziec po...
      • rose2 Re: Sztuka zadawanie pytan 30.09.03, 17:35
        w mojej pracy to jest obowiazkowe, przez ostatnie 5 lat cwiczylam ta
        umiejetnosc, jako ze nie tylko ja jedyna ma z tym problem i firma zmienia swe
        oblicze, musimy bezwarunkowo szkolic sie.
        No i wlasnie, poprzez zadawanie pytan najwiecej mozna sie dowiedziec, tylko
        sluchanie nie wystarcza.
        • sagan2 Re: Sztuka zadawanie pytan 30.09.03, 17:39
          zgadzam sie :)
          ale ludzie jednak boja sie zadawac pytan...
          ... albo przyznawac do bledu, na przyklad...

          jak wie w pracy cos schrzani, to na ogol na poczatku sie
          o tym milczy i po cichu naprawia...
          informatycy pewnie znaja dobrze ten fenomen. ciagle sie
          slyszy "program x zostal udoskonalony", nikt nigdy sie
          nie przyzjane do bledu...
          ... a jak pytasz, co to znaczy "udoskonalony", to sie
          dowiadujesz, ze usuniteto "buga" (i wszyscy wiedza, co to
          znaczy, oprocz ciebie, nowicjusza... ;)
          • rose2 Re: Sztuka zadawanie pytan 30.09.03, 17:43
            no wlasnie jako osoba techniczna (nie informatyk) nosze to pietno :o((
            Nie moge jednak zamykac sie w swojej skorupce, to jest takie nietworcze. Do
            tego jeszcze to co robimy ma sluzyc innym, a jak mamy sie dowiedziec co inni
            chca, jesli nie zadajemy pytan.
    • anahella Re: Sztuka zadawanie pytan 30.09.03, 20:31
      Szkola nie uczy zadawania pytan. Czesto nawet one sa niemile widziane. Pamietam
      jak pani od geografii w liceum skonczyla wyklad i ze zlosliwym usmiechem
      zwrocila sie do mnie: "nie masz zadnych pytan?". Wtedy zrozumialam ze moja
      ciekawosc przedmiotu ja denerwuje. Moj szacunek dla niej spadl wtedy do zera.
    • kurczak1976 Re: Sztuka zadawanie pytan 01.10.03, 09:50
      Niestety w polskim szkolnictwie brakujetych zajec ktore rozwijaja wlasnie
      takie zdolnosci. W przecietnej szkole albo uniwersytecie zadanie pytania
      zwykle konczy sie smiechem na sali albo wrazeniem, ze spytalismy o co
      strasznie glupiego. Przykre.
      Umiejetnosci zadawania pytan brakuje nawet samym nauczycielom, bo ilez to razy
      po wygloszeniu referatu zadaja pytania na temat "czy mielismy klopoty z
      waserwaga, ze te zdjecia tak krzywo przyklejone itp." poniewaz nie sa w stanie
      przeprowadzic normalnej dyskusji.
      Najgorsze jest to, ze sytuacja sie nie zmieia:o(
      • rose2 Re: Sztuka zadawanie pytan 01.10.03, 10:29
        Zdecydowanie brak nam umiejetnosci w tym kierunku, bynajmniej ja sie do tego
        przyznaje z reka na sercu.
        Wiem rowniez ze moja uczelnia jaka byla, taka jest i nic sie nie zmienilo.
        Mysle ze pozostale uczelnie techniczne tez tak maja :o)))
        • kurczak1976 Re: Sztuka zadawanie pytan 01.10.03, 10:39
          rose2 napisała:

          > Zdecydowanie brak nam umiejetnosci w tym kierunku, bynajmniej ja sie do tego
          > przyznaje z reka na sercu.
          > Wiem rowniez ze moja uczelnia jaka byla, taka jest i nic sie nie zmienilo.
          > Mysle ze pozostale uczelnie techniczne tez tak maja :o)))


          Nie tylko techniczne. Ja studiowalam na uniwerku i mam to samo. Publiczne
          wgloszenie jakiegokolwiek pytania jest dla mnie praktycznie niewykonalne.
          Staram sie trenowac ale nic z tego nie wychodzi :o(
        • tralalumpek Re: Sztuka zadawanie pytan 01.10.03, 10:49
          rose2 napisała:

          > Zdecydowanie brak nam umiejetnosci w tym kierunku, bynajmniej ja sie do tego
          > przyznaje z reka na sercu.
          > Wiem rowniez ze moja uczelnia jaka byla, taka jest i nic sie nie zmienilo.
          > Mysle ze pozostale uczelnie techniczne tez tak maja :o)))
          >

          nie wiem w czym tak naprawde lezy problem u ciebie
          masz pretensje ze twoja uczelnia techniczna nie nauczyla cie techniki
          zadawania pytan , pewnie dlatego ze o inna technike na tej uczeli chodzilo
          moja uczelnia tez mnie nie nauczyla jak zadawac poprawnie pytania ale nauczyla
          mnie tego co do nie nalezalo na tym kierunku
          umiejetnosc zadawania pytan nie jest potrzebna do wykonywania kazdego zawodu,
          ulatwia zycie, nawet prywatne ale nie musi byc zaraz kierunkiem studiow
          sa stanowiska pracy gdzie ta umiejetnosc jest niezbedna i sa takie, ktore tego
          nie potrzebuja
          laborantka, pomimo ze skonczyla biologie, moze cwiczyc technike pytania myszki
          czy wlasnie to zdejmowanie skorki z niej ja boli, pomoc zadna ale bez
          przygotowania odpowiedniego zaden sprzedawca sobie nie poradzi
          jest duzo literatury na ten temat, firmy dla pracownikow zatrudnionych w
          dzialach gdzie te umiejnosci sa niezbedne, wysylaja pracownikow na szkolenia,
          mozna tez samemu zaliczyc pare semi, jest ich pelno na calym swiecie
          • rose2 Re: Sztuka zadawanie pytan 02.10.03, 10:20
            Problem nie lezy u mnie, skoro firma (miedzynarodowa) zdecydowala sie na
            przeszkolenie calego personelu w moim dziale. No tak ale Ty wiesz lepiej.
            Na przyklad z mojego doswiadczenia "angole" sa bardzo dobrzy w te kocki,
            dlatego mozna znalezc wielu konsultantow w wielu dziedzinach. Rowniez praca w
            zespole wymaga dobrej komunikacji, znaczy sie prowadzenia dyskusji, nie mam tu
            na mysli dyskusji typu "moim zdaniem to...." a druga osoba mowi "a moje zdanie
            jest inne", a szef powie "a ja mysle ze tak", przy czym nikt nie zapytal
            dlaczego, nikt nie zapytal o wyjasnienie doglebne w jednej malej kwestii.
            Ludzie skupiaja sie na ogolnikach i czesto przyjmuja cos do zrozumienia bez
            zastanowienia i zapytania sie a o co tak wogole chodzi i czy jest nam to
            potrzebne (wspolnie nie indywidualnie po spotkaniu). Zazwyczaj takie zachowania
            obserwuje sie w firmach o organizacji "pionowej", gdzie podwladni bezwarunkowo
            wykonuja polecenia przelozonych, lub sa na tyle ambitni a moze glupi ze
            zamykaja sie w swoim pokoju aby w samotnosci rozwalic problem.
            Tak jak twoja laborantka, moze udoskonalic trucie myszki poprzez komunikacje z
            innymi laborantkami. No tak ale dla ciebie to jest zbedne. Trzeba czekac na
            polecenia z gory :o)))
            No i kiedys toczyla sie tu dyskusja na temat studiowania. Tak wiec skoro jest
            tyle literatury i mozemy sami sie wglebic w nia bez zadawania pytan, to po co
            nam studiowanie? Po to aby profesor nam odczytal literature, badz wyrecytowal?
            • tralalumpek Re: Sztuka zadawanie pytan 02.10.03, 11:49
              rose2 napisała:

              > Problem nie lezy u mnie, skoro firma (miedzynarodowa) zdecydowala sie na
              > przeszkolenie calego personelu w moim dziale. No tak ale Ty wiesz lepiej.
              > Na przyklad z mojego doswiadczenia "angole" sa bardzo dobrzy w te kocki,
              > dlatego mozna znalezc wielu konsultantow w wielu dziedzinach. Rowniez praca
              w
              > zespole wymaga dobrej komunikacji, znaczy sie prowadzenia dyskusji, nie mam
              tu
              > na mysli dyskusji typu "moim zdaniem to...." a druga osoba mowi "a moje
              zdanie
              > jest inne", a szef powie "a ja mysle ze tak", przy czym nikt nie zapytal
              > dlaczego, nikt nie zapytal o wyjasnienie doglebne w jednej malej kwestii.
              > Ludzie skupiaja sie na ogolnikach i czesto przyjmuja cos do zrozumienia bez
              > zastanowienia i zapytania sie a o co tak wogole chodzi i czy jest nam to
              > potrzebne (wspolnie nie indywidualnie po spotkaniu). Zazwyczaj takie
              zachowania
              >
              > obserwuje sie w firmach o organizacji "pionowej", gdzie podwladni
              bezwarunkowo
              > wykonuja polecenia przelozonych, lub sa na tyle ambitni a moze glupi ze
              > zamykaja sie w swoim pokoju aby w samotnosci rozwalic problem.
              > Tak jak twoja laborantka, moze udoskonalic trucie myszki poprzez komunikacje
              z
              > innymi laborantkami. No tak ale dla ciebie to jest zbedne. Trzeba czekac na
              > polecenia z gory :o)))
              > No i kiedys toczyla sie tu dyskusja na temat studiowania. Tak wiec skoro
              jest
              > tyle literatury i mozemy sami sie wglebic w nia bez zadawania pytan, to po
              co
              > nam studiowanie? Po to aby profesor nam odczytal literature, badz
              wyrecytowal?
              >


              wlasnie sie wykazalas umiejetnoscia komunikowania
              moze przelacz w glowie program na : nie musze gryzc i kopac
              nie pracuje w labolatorium, nie mam pracownikow laborantow, to byl tylko
              przyklad ale czasem zlosliwosc zaslepia
              na polecenia z gory czekac nie musze, sama musze podejmowac decyzje a w moim
              zespole nawet jako kierownik jestem dla moich pracownikow raczej podporka niz
              zarzadca
              takich szkolen mam za soba troche, na tyle duzo zeby miec tez wlasne zdanie na
              ich temat, nie tylko sama musialam sie douczac ale i sama w tej chwili takie
              cwiczenia prowadze (np. w najblizsza sobote od 10 do 15 poswiecam swoj "cenny"
              czas dla nowych pracownikow na cwiczenia )
              pozdrawiam mimo czepliwego tonu
              • rose2 Re: Sztuka zadawanie pytan 02.10.03, 19:48
                widzisz ale ja odczytalam twoj ton jako zaczepny w pierwszym poscie, nie
                zwracalam sie przedtem do nikogo personalnie, Ty zaczelas zaczepiac piszac "to
                twoj problem", a wiec odpowiadam ze nie jest to moj odosobniony problem. Jesli
                chodzi o okreslenie "twoja laborantka" odnosi sie do przykladu ktory
                przytoczylas dlatego tak napisalam. Nie interesuje mnie co robisz, czy jestes
                kierownikiem, czy nie. Nie o to chodzi.

                Wlasnie dlatego ze forma pisana nie jest najlepsza srodkiem komunikacji dlatego
                wlasnie preferuje kontakty z ludzmi. Ale forum pozostaje forum.
    • sunday Nie rozumiem problemu 01.10.03, 11:31
      > Czy potraficie zadawac dobre pytania? Jakie pytanie uwazacie
      > za dobre? Moim zdaniem sztuka zadawania pytan jest bardzo
      > wazna w naszym zyciu zawodowym i szkoda, ze moje studia
      > mnie tego nie nauczyly :o(( wrecz przeciwnie studia
      > techniczne wymagaja od studenta "bezwarunkowego" zrozumienia
      > i pamietam ze za moich czasow pytania z naszej stony nie byly
      > pozadane, byly ze tak powiem traktowane jako niewiedze...

      Prawde mowiac, to w ogole nie rozumiem Twojego problemu. Sluchasz, starasz sie
      zrozumiec. A jesli cos Ci sie nie zgadza, wydaje sie, ze cos jest inaczej albo
      widzisz jakies ciekawe rozwiniecie lub konsekwencje, to pytasz/dyskutujesz. I
      tyle. Jesli swiadomie i krytycznie podchodzisz do przekazywanej/dyskutowanej
      wiedzy, to pytania pojawiaja sie naturalne. I moze tu wlasnie jest jedyny
      problem - gdy sie potakuje zamiast samodzielnie myslec, to rzeczywiscie pytania
      moga byc jedynie w stylu: "Ile jeszcze czasu do przerwy?".

      A poza tym: studia techniczne wymagaja "bezwarunkowego zrozumienia"!? Alez
      skad! Od kiedy!? Dlaczego!?

      pozdrawiam, Luki
      • atlantis75 Re: Nie rozumiem problemu 01.10.03, 13:57
        Luki, ja też nie zrozumiałam problemu :)
        Być może dlatego, że skończyłam studia humanistyczne, a tam zadawałam mnóstwo
        pytań ;) A teraz oglądam teleturniej Va Banque ;)
        Teraz serio. Myślę, że studia nie za bardzo wiążą się z UMIEJĘTNOŚCIĄ zadawania
        pytań. Przykładem mogą być ludzie, którzy nie mają dyplomu, a potrafią w lot
        przyszpilić jakimś celnym pytaniem :)
        Moim zadniem ludzie nie zadają pytań, bo:
        1. Nie rozumieją treści wypowiedzi rozmówcy
        2. Z lenistwa
        3. Z niechęci podtrzymywania dialogu
        4. Z tzw. grzeczności
        5. Ze strachu przed "kompromitacją" (dowiedzą się, że czegoś nie wiem).

        Z tym pierwszym boryka się spora grupa młodzieży. Np.testy gimnazajalne pokazały,
        że dzieci mają problemy z rozumieniem prostych treści. Wpływ na to ma telewizja,
        gry komputerowe, przeładowany program w szkołach, 40-to osobowe klasy - wszystko
        wymieniam w ogromnym uproszeczeniu.
        Drugiego i trzeciego punktu chyba nie trzeba wyjaśniać. W czwartym często
        pokutuje tu wychowanie typu: "bądź grzeczna(y) nie pytaj". Piąty to temat rzeka
        (tak samo jak pierwszy). Wiadomo o co chodzi.

        Pozdrawiam. Atlantis

      • rose2 Re: Nie rozumiem problemu 02.10.03, 10:28
        Wymagaja bezwarunkowego zrozumienia, bo przeciez jestes inteligentny i dwa razy
        powtarzac nie trzeba, a jak masz jakies "braki" (oczywiscie wiekszosc zaklada,
        ze jest to Twoja wina) to zapytac nie mozesz tylko powinienes dostukac w domu.
        Taka byla zasada na mojej uczelni, nikt nigdy na wykladzie nie proponowal nam
        dialogu. A na cwiczeniach rozwiazywalo sie zadania, lub wykonywalo sie
        laboratoria, ogolnie prowadzacy odpytywal a my musielismy odpowiadac. Powiem
        tyle, ze taka zasade wnioslam do mojego zycia zawodowego. I nie opowiadaj
        bajek, ze ten kto nie mysli samodzielnie to nie zadaje pytan (na spotkaniu).
        Znam wiele osob, ktore po spotkaniu przylaza do mnie i zadaja mi pytania (bo
        znamy sie dobrze) nigdy publicznie, a ja sie zawsze pytam dlaczego
        milczeliscie???
        • sunday Re: Nie rozumiem problemu 02.10.03, 10:57
          > Wymagaja bezwarunkowego zrozumienia, bo przeciez jestes
          > inteligentny i dwa razy powtarzac nie trzeba, a jak masz
          > jakies "braki" (oczywiscie wiekszosc zaklada, ze jest to
          > Twoja wina) to zapytac nie mozesz tylko powinienes dostukac
          > w domu. Taka byla zasada na mojej uczelni, nikt nigdy na
          > wykladzie nie proponowal nam dialogu.

          I znów nie rozumiem - gdy czegoś nie rozumiałem, nie czekałem na "propozycję
          dialogu", a po prostu pytałem do skutku, przecież student ma prawo nie
          rozumieć. Najwyżej przekładaliśmy dyskusję na przerwę. I nierzadko okazywało
          się, że to wykładowca nie rozumie mechanicznie powtarzanych formułek.

          > A na cwiczeniach rozwiazywalo sie zadania, lub wykonywalo sie
          > laboratoria, ogolnie prowadzacy odpytywal a my musielismy
          > odpowiadac.

          Pytać nie można było!? Nie rozumiem... Przecież od tego oni tam są!

          > Powiem tyle, ze taka zasade wnioslam do mojego zycia zawodowego.

          Szkoda mi Twoich podwładnych i współpracowników... Dobrze, że chcesz to zmienić.

          > I nie opowiadaj bajek, ze ten kto nie mysli samodzielnie
          > to nie zadaje pytan (na spotkaniu). Znam wiele osob, ktore
          > po spotkaniu przylaza do mnie i zadaja mi pytania (bo
          > znamy sie dobrze) nigdy publicznie, a ja sie zawsze
          > pytam dlaczego milczeliscie???

          Ach, to fałszywie pojęta uprzejmość lub nieśmiałość. A kto nie myśli
          samodzielnie, ten nie zadaje pytań w ogóle, nie tylko na spotkaniu.

          Pozdrawiam,
          Luki
          • rose2 Re: Nie rozumiem problemu 02.10.03, 19:36
            Propozycji dialogu nie bylo to fakt numer jeden, po drugie duza czesc
            zaznaczala sobie na poczatku, ze nie zyczy sobie pytan, a na tych wykladach na
            ktorych pytania zadawac mozna bylo smialo to zazwyczaj czesc grupy byla
            niezadowolona lub tez nasmiewano sie z ludzi zadajacych pytania (zawsze znalazl
            sie prowokator). Zachowania byly raczej agresywne, 98% populacji to byli faceci.
            Moze miales wiecej szczescia i Twoi wykladowcy byli proaktywni, jak rowniez
            grupa z zacieciem do dyskusji. Nic tylko pozazdroscic.
            Nie oznacza to wcale, ze wszedzie tak jest. Na mojej uczelni bylo bardzo zle
            pod tym wzgledem, ale nie twierdze, ze przez to nic sie nie nauczylam.

            Niesmialosc - ja to nazywam raczej obawa przez zblaznieniem sie w obecnosci
            klientow. Bazuje to na panujacym przekonaniu iz pytania sa wyznacznikiem
            niewiedzy.
    • aguszak Re: Sztuka zadawanie pytan 02.10.03, 10:25
      To chyba nie jest tylko specyfika studiów technicznych.
      Od najmłodszych lat szkolnych mamy wpajane - nie wiesz, to się nie odzywaj, co
      przekłada się również na zadawanie pytań.
      Rodzice też nie kwapią się z wpajaniem nam zasady, że nie ma niemądrych pytań,
      a są tylko głupie odpowiedzi. Swoją niewiedzę tuszują zwykle brakiem czasu: nie
      zawracaj mi teraz głowy, mam ważniejsze sprawy.
      A przecież mogliby przyznać się od czasu do czasu, że nie są tacy doskonali, to
      i dzieciom żyłoby się łatwiej, bezstresowo...
      • rose2 Re: Sztuka zadawanie pytan 02.10.03, 10:31
        a podobno kto pyta ten nie bladzi. Moim zdaniem wiekszosc studentow bladzi :o))
        nie jest to wylacznie problem w Polsce, moim zdaniem Niemcy sa w tym lepsi od
        nas :o)))
        • sunday Re: Sztuka zadawanie pytan 02.10.03, 11:02
          > nie jest to wylacznie problem w Polsce, moim zdaniem Niemcy
          > sa w tym lepsi od nas :o)))

          Hmmm, nie studiowałem w Niemczech, ale piszę tu doktorat. I muszę powiedzieć,
          że relacje student/doktorant - profesor są (przeciętnie) dużo serdeczniejsze
          niż w Polsce. Profesorowie, z którymi mam tutaj do czynienia, są nie
          instytucjami, a ludźmi, którzy mają mi pomóc. I wiedzą o tym.

          Pozdrawiam,
          Luki
          • rose2 Re: Sztuka zadawanie pytan 02.10.03, 19:54
            Nie wiem jak wyglada studiowanie, wiem natomiast ze Niemcow na spotkaniach nie
            mozna odroznic od manekinow. W zasadzie to nie ma roznicy, jak cos prezentujesz
            to mozesz byc pewien ze sie wyrobisz w czasie bo pytan praktycznie nie bedzie.
            Mam wiele kontaktow z nimi i powiem tyle, ze to zalezy od firmy im bardziej
            konserwatywna i staromodna tym wieksza cisza na spotkaniu i wiecej niedomowien
            i pozniejszych klopotow. A z wlochami to jest tak, ze gadaja za duzo i czasem
            nie na temat i jak nie trzymasz sie tematu to mozesz zle skonczyc, zle czyli
            wychodzisz z niczym.
    • koaa Re: Sztuka zadawanie pytan 02.10.03, 21:39
      Masz racje ma to fundamentalne znaczenie.
      Aby na coś odpowiedzieć trzeba na początku sformuować pytanie tak powstaja
      wielkie odkrycia -na zadaniu sobie odpowiedniego pytania i próbie odpowiedzi:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka