smutno mi

01.08.08, 22:00
moj chlopak sobie wyjechal, nie wiem czy nadal bedziemy razem, gdy
wroci, bo wszystko sie psuje a ja siedze sama z winem i kompem. i
smutno mi, bo boje sie, ze gdy naprawde zostane sama to bede wracac
do pustego domu i walczyc z samotnoscia. wybaczcie, ze smece, ale
tak mnie dzis naszlo. eeeh kolejny zwiazek i klapa.
    • staryigruby Re: smutno mi 01.08.08, 22:07
      Co się stało, ze wyjechał bez ciebie?
      • w-kropki-kratka Re: smutno mi 01.08.08, 22:09
        tzw sprawy rodzinne. zadne wakacje ani nic w tym stylu. dalismy
        sobie czas zeby w tym czasie wszystko przemyslec i widze ze nie
        skonczy sie to dobrze. chyba nie jestesmy dla siebie
        • staryigruby Re: smutno mi 01.08.08, 22:25
          A co nie gra? I co to znaczy "dalismy sobie czas"....chodzi o to, ze
          tak sie rozstaliscie, ze niedomówiony kontrakt zawarliscie, ze kto
          sie pierwszy odezwie, ten jest frajer-pompka, bo mu bardziej
          zalezy....?
          • w-kropki-kratka Re: smutno mi 01.08.08, 22:31
            hehe, to nie takie proste. ciagle klotnie, nieporozumienia,
            unoszenie sie duma itd. wszystkie proby naprawiania skonczyly sie
            kleska. nie wiem czy warto dalej. razem zle i osobno zle. moze po
            prostu to nie jest to. a moze po prostu nie umiemy tak naprawde sie
            starac. skomplikowana sprawa. tylko jak sobie z ta samotnoscia
            poradzic? szkoda ze nigdy tak naprawde nie ma sie pewnosci ze zycie
            i tak sie ulozy. szczescie to nie jest cos co mamy zagwarantowane.
            • staryigruby Re: smutno mi 01.08.08, 22:49
              Przemysl sobie sama co robisz zle w kontaktach z facetami, jakies
              podobne twoje zachowania, ktore powtarzalas...Warto tez sie chwile
              zastanowic jak partner postrzega twoje zachowanie, bo bywają tu
              kolosalne nieporozumienia jedynia na tle innego tla spolecznego z
              jakiego wywodzi sie partner....
              Nie biadol, bo jak nie wychodzi, to trzeba odkreslic temat. Powinno
              byc naturalnie, spontanicznie, z zaufaniem i chęcią dawania temu
              komuś wszystkiego najlepszego, co się ma.

              W twoim otoczeniu jest bardzo wielu facetów z którymi mozesz byc
              szczesliwa :).
              • w-kropki-kratka Re: smutno mi 01.08.08, 22:57
                wiesz, glownym problemem jest jego wybuchowosc, potrafi mnie
                ochrzanic o bzure, gdy tylko ma zly humor. i nie jest w stanie
                zrozumiec, ze ja sie gniewam, gdy uslysze przykre slowa. on mysli,
                ze powinnam go wyciszyc, uspokoic. tak jak to robi jego mamusia. a
                ja tak nie umiem. jak mnie rani to sie odwaracam, bo mi przykro.
                dalismy sobie czas zeby przemyslal, czy chce i czy umie to w sobie
                zmienic, ale od tej rozmowy juz mu znowu cos idiotycznego nie
                pasowalo. trudno mi 'odkreslic', ale obawiam sie ze tak chyba
                powinnam zrobic. nie mniej jednak jest mi przykro, bo czas leci a ja
                juz mam swoje latka. dzieki, ze sie do mnie odezwales :)
                • staryigruby Re: smutno mi 01.08.08, 23:23
                  Hm....to jednak dosć skomplikowana sprawa. Ja mysle, ze jednak nie
                  gniewaj sie na niego za wybuchowosc, tylko mow wyraznie i dobitnie,
                  ze jego zachowanie (trudnosci z kontrolowaniem emocji negatywnych)
                  po pierwsze zwykle nie rozwiązuje problemu, bo nie ma szans na
                  dyskusje a przy okazji rani cię.
                  Gniewem wybucha czlowiek sfrustrowany, taki, ktory ma poczucie, ze
                  jest osaczony, w matni, bezsilny lub ma poczucie wykorzystywania
                  przez innych.
                  Czy ty mozesz byc pierwotną przyczyną gniewu? Mina, gest, inne
                  zdanie? Jak podejmujecie decyzje dotyczące was razem....kto cześciej
                  ustępuje? :)
                  • w-kropki-kratka Re: smutno mi 01.08.08, 23:36
                    pierowtna przyczyna jest to jak zostal wychowany. jako mezczyzna boi
                    sie ze zostanie zepchniety na bok. ma swoja wyidealizowna wizje
                    zwiazku. kobiety uleglej, ustepliwej. ja taka nie jestem. walcze gdy
                    sie mnie rani. nie glaszcze wtedy po glowce. z drugiej strony mowi
                    ze nie wyobraza sobie zycia beze mnie. a ja nie wyobrazam sobie
                    ciaglego ganienia i wytykania wad. nie mowie ze ich nie mam. ale
                    slyszec niemal codziennie co sie zle robi nie jest fajne. teraz ma
                    czas zeby sie zastanowic czy da rade walczyc z tym jak go wychowano.
                    a w ten sposob walczyc o mnie. ale boje sie ze pojdzie na latwizne
                    i zdecyduje ze po prostu do siebie nie pasujemy. gdy jest dobrze to
                    czuje ze jest tak jak sobie zawsze to wyobrazalam i on tez ma takie
                    podejscie. jednak gdy jest zle to zawsze szastamy slowem 'zerwanie'.
                    wiem ze niektore zwiazki sa ciezkie i trzeba sie napracowac zanim
                    wyjdzie ale w tym przypadku czasem mam wrazenie ze walcze z
                    wiatrakami.
                    • staryigruby Re: smutno mi 01.08.08, 23:44
                      Pozno juz...na razie przespijmy sie z tematem....

                      dobranoc :)
                      • w-kropki-kratka Re: smutno mi 01.08.08, 23:47
                        masz racje, juz nie biadole. dobrej nocki i dzieki za rozmowe :)
    • w-kropki-kratka Re: smutno mi 01.08.08, 22:23
      no dobra, wino dziala, juz mi mniej smutno. ale i tak- napiszcie mi
      cos madrego ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja