Dodaj do ulubionych

kłopot z teściami

22.08.08, 09:46
Zacznę może od tego, że jestem o wiele mniej otwarta na ludzi niż
mój mąż, wiąże się to z moją przeszłością, rodziną i wychowaniem.
Mam zaledwie kilku znajomych, z którymi mój kontakt jest raczej
luźny. Rzadko zapraszam gości i zawsze jest to dla mnie rodzaj
mobilizacji (wewnętrznej i ...można by rzec mieszkaniowej). Moi
rodzice wpoili mi powściągliwość w odwiedzinach, czyli np.
konieczność odpowiednio wcześniejszego umawiania się, "świętość
niedzieli i świąt", poszanowanie cudzego domu/terytorium, selektywne
dobieranie znajomych... itd. Jestem typem samotniczej outsiderki,
która jedynie od czasu do czasu wychodzi ze swojej kryjówki, ale
tylko jeśli ma naprawdę ochotę. Czasem fantazjuję nt. przeprowadzki
gdzieś w odludne tereny… kontakt z naturą, zwierzętami, lektura czy
oglądanie TV z powodzeniem zastępuje mi kontakty towarzyskie.
Mój mąż jest bardzo towarzyski, jego kontakty z wszystkimi są bardzo
swobodne i przychodzą mu naturalnie. Jest w stanie wieść pogodną
życzliwą rozmowę niemal z każdym, nie przeszkadzają mu bariery typu
wiek, status materialny, styl bycia itd. Jego ideał leży blisko
typu "domu otwartego". On niemal potrzebuje do szczęścia kontaktów z
ludźmi. Mniej przejmuje się tzw. „pozorami” – nie musi być ładnie
ubrany, mieć posprzątanego domu i zaopatrzonej lodówki, żeby przyjąć
kogoś pod swój dach. Żyje generalnie bardziej luzacko, nie przejmuje
się konwenansami.
Na te różnice nakładają się, albo raczej współistnieją z nimi,
różnice między naszymi rodzinami. Moi rodzice – właśnie – dbają o
konwenanse, są jakby „układniejsi”. Zawsze dążyli w życiu do „czegoś
lepszego” – starali się elegancko zachowywać, mieć „klasę”,
interesować się czymś więcej. Łatwiej mi wieść z nimi rozmowę,
wdawać się w intelektualną dyskusję, po prostu mamy więcej tematów.
Moi rodzice w lot łapią niektóre „kody”, jak np. mówię, że „tym
razem nie możemy przyjechać, bo postanowiliśmy spędzić trochę czasu
w domu, ze sobą, mamy trochę pracy… itd.”. Wiedzą, że trzeba się
zapowiadać, a jak przyjeżdżają, szanują cudze terytorium. Operujemy
tymi samymi pojęciami.
Jego rodzice pochodzą ze wsi, są ludźmi prostymi, choć ze średnim
wykształceniem, którym zapewne brakło w życiu „wyższego przykładu”.
Trudniej się im pewne rzeczy tłumaczy, przynajmniej mnie. Potrafią
przyjechać niż stąd ni z owąd w środku tygodnia roboczego i snuć się
pod domem w oczekiwaniu aż wrócimy z pracy (a wracamy koło 17-18).
Do głowy nie przyszły by im takie sprawy jak zakłócanie miru
domowego, narzucanie się, wpadania nie-w-porę, konieczność
przygotowania się na gości, poszanowanie cudzego terenu (nawet jeśli
gospodynią/panią domu jest synowa. Wyrywają im się czasem niezbyt
subtelne teksty w stylu „daj coś zjeść”. Ignorują moje sprzeciwy,
jeśli łamią pewne moje domowe „zasady” (np. uważam, że rodzice
przyjeżdżają do dzieci nie po to, by odwalać fizyczną robotę w
ogrodzie, do tego chcę ogród urządzić po swojemu i w swoim
tempie).Zasypują nas płodami rolnymi – a ja nie robię przetworów,
więc nie mam co z tą „klęską urodzaju” potem zrobić, poza tępieniem
chmar muszek owocówek. Prezenty wręczają niedbale opakowane
i „zwykłe” (np. bawełniany T-shirt czy skarpetki). Jakoś nie da się
z nimi wieść żadnej rozmowy na tematy „wyższe”, czasem nie łapią po
prostu o co chodzi interlokutorowi (czyt.mnie).
Przy tym wszystkim to poczciwi ludzie, którzy nie wyrządzili mi
żadnej krzywdy. Teściowa nie wtrąca się do nas. Mieszkają ok. 80 km
od nas.
Mój mąż jest dobrym synem, kocha rodziców, jest z nimi związany,
chce z nimi utrzymywać kontakt, zapraszać ich i odwiedzać, pomagać
im. To jego rodzice, więc nie ma żadnych zahamowań, wychował się
przecież w ich domu. To naturalne.
Rozumiem, że nie mogę zakazać mężowi kontaktów z rodzicami. Ma nawet
obowiązek odwiedzać ich od czasu do czasu i święte prawo zapraszać
ich do nas. To też jego dom, a oni go kochają i dobrze mu życzą.
Tylko….i tu następuję kluczowe wyznanie…te kontakty są dla mnie
zawsze „ciężkostrawne”. Kiedy mają miejsce, czuję się nieco odarta z
własnej strefy intymnej, zmuszona zadawać sobie gwałt i robić dobra
minę do złej gry. Zmuszona być uprzejmą w sytuacji, gdy nie mam na
to żadnej ochoty. Zawsze mam poczucie że ich wizyta lub nasza u nich
to rodzaj „dopustu”, który muszę po prostu :jakoś przetrzymać”. To
dla mnie obcy ludzie. Mówię co prawda do nich per „mamo/tato”,
ale….trzymam ich na dystans od siebie.
I pojawia się konflikt, na którym cierpię ja, mój mąż i jego
rodzice. Staram się, aby to wszystko nie przekroczyło „granic”, ale…
bywa trudno. Za każdym razem tracę humor. Do mojego życia
mają „glejt” ludzie, z którymi nic (no poza mężęm) mnie nie łączy.
Właśnie, poza mężem. W tym momencie rozumiem, jakie znaczenie ma
podobieństwo rodzin nowożeńców i ile zgrzytów oszczędza.
Boję się jednak osądu, że „to wszystko moja wina, bo jestem taka
dzika”. Z drugiej strony, mam już swoje lata i minął okres, kiedy
dawałam się tak swobodnie kształtować otoczeniu. Czuję, że mam prawo
do odmienności, ale mam świadomość, że jest ona powodem dyskomfortu.
Dla mnie po prostu bardzo liczy się święty spokój, bezpieczeństwo,
własna kryjówka w której można odizolować się od świata
zewnętrznego. Nie potrzebuję ludzi do szczęścia, a tych których
zapraszam do swojej „strefy intymnej”, naprawdę w niej CHCĘ.
To „okienko dla ludzi” otwiera się mi sporadycznie i na krótko.
Teraz jeszcze kolejna sprawa – za kilka miesięcy urodzi się nam
dziecko. Co jemu przekazać, jak go nie unieszczęśliwić?? Jakiego
świata go nauczyć? To będzie też Ich wnuk….
Obserwuj wątek
    • 1.xxx12345 Re: kłopot z teściami 22.08.08, 10:11
      to nie kłopot z teściami, to problem różnicy pochodzeń.
      już w paru postach zakrzyczano mnie z obrzydzeniem, kiedy stwierdzałam, że aczkolwiek każdy jest człowiekiem i ma to samo prawo do życia, to niestety, nawet przy tym samym wykształceniu, nie da się zatrzeć różnic pochodzenia. muszę ciebie zmartwić - im później/więcej lat tym jest gorzej. nawyki wyniesione z domu rodzinnego eksponuję się coraz bardziej.

      twoi teściowie to twoi drudzy rodzice. jak sama piszesz "Przy tym wszystkim to poczciwi ludzie, którzy nie wyrządzili mi żadnej krzywdy". i nie wyrządzą bezpośrednio. pośrednio mogą narobić olbrzymiej ilości kłopotów. niestety konsekwencje swojego wyboru (męża) musisz ponieść sama. nie dogadasz się z teściami - oni operują na innej fali. mam ten sam przykład w rodzinie. sama też pochodząc z podobnego do twojego domu, przypominam sobie te docinki otoczenia od najmłodszych lat szkolnych, dotyczące mojego dystansu i zachowań. wiem o czym mówisz. w polsce panuje kultura chlopska i tego nie zmienisz. na to trzeba pokoleń.

      jak wychować dzieciaka? tak jak uważasz, że należy go wychować. przekaż mu wszystko to co ciebie w domu nauczono. niewolno ci ograniczyć kontaktu z dziadkami ale musisz nauczyć z wiekiem dystansu. prawdopodobnie będziesz miała na ten temat konflikty z mężem. do niego nie będzie docierało, że w życiu potrzebny jest dystans. ciężką drogę masz przed sobą.
    • eastindia Re: kłopot z teściami 22.08.08, 11:05
      moje ulubione zdanie z tego postu "Jakoś nie da się
      z nimi wieść żadnej rozmowy na tematy „wyższe”, czasem nie łapią po
      prostu o co chodzi interlokutorowi (czyt.mnie)." :)))
      • wiu Re: kłopot z teściami 22.08.08, 11:38
        Eastindia, nie chodziło mi o to, że są ...głupi. Miałam na myśli to,
        że nie rozumieją pewnych subtelności...nie nadajemy na tych samych
        falach i moje wypowiedzi nie bardzo do nich trafiają. Widzę to
        czasem po ich reakcji, że mnie nie rozumieją. Rozmowa kończy
        się "aaa....tam" z ich strony.
        • tygrysio_misio Re: kłopot z teściami 22.08.08, 12:13
          moze to nie jest "niezrozumienie" ale "zdziwienie" i oni mowiac "a tam"
          zachowuja sie bardzo kulturalnie nie chcac ciagnac tematu;]
          • wiu Re: kłopot z teściami 22.08.08, 14:43
            Tygrysio,
            nie przypisuję im złych intencji. Na pewno chodzi o niezrozumienie
            wynikające z odmienności, ale niestety jest to powód, dla którego
            naszego stosunki nie są "cieplejsze"...
            • mijo81 Re: kłopot z teściami 23.08.08, 23:48
              No i co...myslisz że jest na to jakaś rada??? Nie ma, ty ich nie
              zminisz, oni ciebie nie zmienią
    • tygrysio_misio Re: kłopot z teściami 22.08.08, 11:19
      wiesz...madrosc ponoc jest zwiazana z umiejetnoscia rozmawiania...z roznymi
      ludzmi (dziecmi tez) i na rozne tematy

      ja tez lubie spokoj w swoim domu i raczej sie izoluje..nie kolekcjonuje niby
      przyjaciol...nie potrzebuje znajomych...potrafie niezle sie bawic sama ze soba...

      tylko,ze sa pewne granice...tesciow nie mozna traktowac jak obcych ludzi, bo sa
      oni dalsza rodzina dla dziecka i bliska dla meza...z pewnych wzgledow sa blizej
      niz znajomi i przyjeciele...pozatym wychowywali Twojego meza wiec on powinien
      miec wobec nich pewien rodzaj wdziecznosci

      sztuczne pozorowane spotkania nie sa wcale takie dobre jak Ci sie wydaja...ja
      mimo swojego odosobnienia (tez chcialabym zyc z dala od ludzi i stykac sie z
      nimi tylko jak zechce) nie cierpie sztuczosci w kontaktach i zahamowań natury
      "nie wypada" itpe...choc mam pewne poklady "kultury osobistej" ktore np nie
      pozwalajami mi szwendac sie po domu (choc inni mnie do tego zachecaja)

      niech Twoje dziecko szanuje przestrzen innych...ale nie ucz go tej
      sztucznosci..to nie jest dobra cecha...szczegolnie kiedy sie dziekuje,
      przeprasza, i wyraza zachwyt bo wymaga
      • wiu Re: kłopot z teściami 22.08.08, 11:53
        Tygrysio....wiem, i po cichu zazdroszczę męzowi tej umiejętności
        rozmawiania Z KAŻDYM. Z drugiej strony, co jest lepsze - ilość czy
        jakość? Dylemat, prawda? I każdy chyba ma prawo sam to sobie
        ustalać. Chciałabym dla mojego dziecka, żeby tą umiejętność
        rozmawiania z każdym odziedziczyło po ojcu, ale żeby umiało...brrr
        jakie określenie...."zakreślić granice" i różnicować te kontakty,
        zgodnie z..bo ja wiem... rangą.
        Tygrysio, nie chce tego, nei podoba mi się to, ale moi teściowie
        niestety wciąz są dla mnie de facto OBCYMI LUDŹMI, ze względu na to
        jacy są i na znikomą więź między nimi a mną. Dla mojego męża i
        mojego dziecka są bliską rodziną, ale ja nie stworzę - ot-tak
        relacji analogicznej do tych wynikających "z krwi"! Można się starac
        okiełznać naturę, ale jeśli jest przeciwna, to przecież się jej
        nie ... zgwałci. Nie wychowywali mnie, nigdy z nimi nie mieszkałam,
        nie są moimi przyjaciółmi...tak już jest.
        Mój mąż - jak napisałam - jest dobrym synem swoich rodziców,
        notabene ich "rodzynkiem". I żywi dla nich wszystkie ciepłe uczucia.
        Nie zabronię mężowi albo dziecku spotykać się z rodzicami/dziadkami,
        ale zamierzam wpływac na jakość/konsekwencje tych kontaktów. Będą
        się widywali, ale prawa do wpływu na prowadzenie domu/wychowanie
        dziecka nie chcę im udzielać. To ja prowadzę dom, to ja wychowuję
        swoje dziecko. Uwzględniam przy tym poglądy męża (mimo wszystko w
        jakimś tam stopniu pokrewne poglądom jego rodziców), ale tylko na
        zasadach konsultacji, nigdy priorytetowo!
        "Sztuczne" spotkania sa bezpieczniejsze, wiadomo czego się
        spodziewać i z czym liczyć. Mozna zatrzymać ludzi na granicy swojej
        strefy intymnej i nie "wpuszczac ich do swojego życia" jeśli się nie
        ma ochoty. Tylko nie wszyscy mają niezbędną do tego świadomość,
        niestety.
        W miarę ocieplania kontaktów/zbliżenia spotkania moga stac się
        mniej "sztuczne", az w końcu - na drugim biegunie - dociera się do
        kontaktów "naturalnych". Ja w przeciwieństwie do mojego męża
        potrzebuję przekonać się do ludzi i się "przegryźć".
        Spróbuję moje dziecko nauczyć kompromisu między słusznym
        poszanowaniem przestrzeni a nadmierną sztucznością.
        • nadinka_nadinka Re: kłopot z teściami 22.08.08, 12:15
          To ja prowadzę dom, to ja wychowuję
          > swoje dziecko. Uwzględniam przy tym poglądy męża (mimo wszystko w
          > jakimś tam stopniu pokrewne poglądom jego rodziców), ale tylko na
          > zasadach konsultacji, nigdy priorytetowo!

          Zaciekawiło mnie to zdanie. Czy mąż jest dla ciebie równoprawnym partnerem?
          Rozumiem, że w większości związków jest "głównodowodzący" (nie musi być to
          mężczyzna), ale w sprawach podstawowych dla związku dot. m.in. wychowania
          dziecka powinno się mówić jednym głosem, a nie na zasadzie "moje ważniejsze.
          • wiu Re: kłopot z teściami 22.08.08, 12:31
            Ogólnie - mąz jest dla mnie (przynajmniej w sensie "uprawnień" -
            równoprawnym partnerem. Ale w kwestii (pkt 1) prowadzenia domu
            czuję, że powinnam mieć więcej do powiedzenia. Pewnie wynika to z
            mojego wychowania/rodziny. W domu teściów "rządki" teściowa, w domu
            szagra "szwagierka", u moich rodziców - mama. Dlatego ja tez
            poczuwam się do większej odpowiedzialności niż mój mąż. On za to
            obejmuje "prowadzeniem" dom w sensie technicznym, urządzenia
            mechaniczne, ogólne usprawnienia. Zajmuje się rachunkami, spotyka z
            różnymi "fachowcami".
            Teraz co do wychowania dziecka (pkt 2)- oczekuję jeszcze wielu,
            wielu dyskusji między nami na ten temat i będę dążuyć do zbliżenia
            stanowisk, stworzenia jakiegoś pośredniego modelu miedzy tym
            wyniesionym z mojego domu a tym wyniesionym z jego domu. Z jednego i
            drugiego chce powybierać zalety a postarać sie odrzucić wady.
            CO do przyjmowania wizyt (pkt 3) - z uwagi na pkt.1 oczekuję
            pierwszeństwa, choć nie bezwzględnego.
            • dr.mak25 Re: kłopot z teściami 25.08.08, 13:31
              wiu napisał:

              > Ogólnie - mąz jest dla mnie (przynajmniej w sensie "uprawnień" -
              > równoprawnym partnerem. Ale w kwestii (pkt 1) prowadzenia domu
              > czuję, że powinnam mieć więcej do powiedzenia. Pewnie wynika to z
              > mojego wychowania/rodziny. W domu teściów "rządki" teściowa, w domu
              > szagra "szwagierka", u moich rodziców - mama. Dlatego ja tez
              > poczuwam się do większej odpowiedzialności niż mój mąż. On za to
              > obejmuje "prowadzeniem" dom w sensie technicznym, urządzenia
              > mechaniczne, ogólne usprawnienia. Zajmuje się rachunkami, spotyka z
              > różnymi "fachowcami".
              > Teraz co do wychowania dziecka (pkt 2)- oczekuję jeszcze wielu,
              > wielu dyskusji między nami na ten temat i będę dążuyć do zbliżenia
              > stanowisk, stworzenia jakiegoś pośredniego modelu miedzy tym
              > wyniesionym z mojego domu a tym wyniesionym z jego domu. Z jednego i
              > drugiego chce powybierać zalety a postarać sie odrzucić wady.
              > CO do przyjmowania wizyt (pkt 3) - z uwagi na pkt.1 oczekuję
              > pierwszeństwa, choć nie bezwzględnego.

              Niby masz to 'wyższe wykształconie' i do czego prowadzi? Klapki na oczach,
              przywiązanie do stereotypów, po tym poznaje się ludzi inteligentnych - potrafią
              być elastyczni do każdej sytuacji, a z Twoim podejsciem gdzie jako kobieta
              powinnas miec wiecej do gadania wychodzi prosty wniosek - glupia kobieta po
              studiach wyszla za maz za mezczyzne z prostego domu
        • tygrysio_misio Re: kłopot z teściami 22.08.08, 12:19
          alez wlasnie madrosc powinna polegac na zrozumieniu innego czlowieka i staraniu
          sie rozmawiac z nim...kiedy nie chcesz z kims rozmawiac bo nie podoba Ci sie
          jego poziom/sztuka konwersacji to jestes niczym poza lalka wyuczona pewnych zachowan

          czy madrosc nie polega na sluchaniu innych ludzi i czerpaniu dla siebie ich
          madrosci...ktos pozornie "glupi" moze wiedziec o pewnych aspektach zycia wiecej
          niz najwiekszy inteligent..ale czlowiek madry powinien czerpac wiedze o swiecie
          rozniez ze spojrzenia tych ludzi...bo nikt nie moze udowodnic,ze ich spojrzenie
          jest gorsze

          moja odosobnienie wynika chyba z czegos innego..nie ze zbytniej kurtuazji ale z
          maniakalnej dbalosci o naturalizm...potrafie powiedziec ludziom wprost
          najbardziej niemile dla nich rzeczy, bo szczerosc wobec siebie i swoich pogladow
          to dla mnie podstawa...

          chce byc soba..nie chce udawac kogos kim nie jestem..i izoluje sie od ludzi,bo
          razi mnie ich nieszczerosc

          ponadto mowienie prawdy nie przyprawia mi przyjaciol;] i wcale nie
          zaluje....oczywiscie przy obcych czasem nie mowie tego co mysle, bo to poprostu
          nie ma sensu..ale nigdy nie mowie tego co nie mysle...nie chwale sukienek ktore
          mi sie nie podobaja, nie ciesze sie sztucznie z prezentow, nie dziekuje
          sztucznie za goscine mimo,ze potem obsmaruje za plecami kogos....nie musze mowic
          ,ze mi sie cos nie podoba,bo to po mnie widac

          ja stawiam na przesadna szczrosc..Ty na przesadne udawanie...a efekt mamy ten
          sam;] zabawne prawda?
          • wiu Re: kłopot z teściami 22.08.08, 12:33
            Tygrysio, może jestem po prostu mniej odwazna niż ty...niestety
          • baba67 Re: kłopot z teściami 22.08.08, 17:00
            Prawdopodobnie Twoi tesciowie tez troche zaluje ze syn nie wzial sobie
            "swojskiej dziewczyny z kosciami ". Ale wybral Ciebie, bo taka jestes jaka
            jestes i uszanowali ten wybor, staraja sie traktowac Cie jak czlonka rodziny.
            Pewnie, ze nie pogadasz z nimi o muzyce barokowej ani poezji futurystycznej, ale
            wierz mi -wiekszosc ludzi tak ma. Moze lepiej skupic sie na szczegolach
            organizacyjno-technicznych roznych przedsiewziec, troche zainteresowac sie
            sprawami codziennymi tesciow i po prostu posluchac co maja do powiedzenia.
            I martwisz sie na zapas, nie bardzo rozumiem czym-ze dziadek zabierze dziecko
            do sasiada? Ze pojda z mezem do parku i porozmawiaja sobie z pania sprzedajaca
            lody ?I martwi Cie to ze dziecko bedzie otwarte na innych?Zreszta, moze
            odziedziczyc usposobienie po Tobie i wtedy bedzie wolalo byc we wlasnym
            towarzystwie.
            Jesli chodzi o wizryty bez zapowiedzi, to doskonale Cie rozumiem, bo sama
            wychowalam sie w domu zamknietym-tez by mnie takie wpadanie irytowalo. Nie sadze
            jednak zeby zachowania z tej sfery zycia byly ksztaltowane przez dziadkow.
            A meza sobie takiego wlasnie wybralas i moze wlasnie dlatego, ze jest
            otwarty.Moze z osoba podobna do Ciebie bylabys juz po rozwodzie.
            I pokochalas go za wartosci jakie przekazali mu rodzice.
            W ogole uwazam ze martwisz sie na zapas.
    • pomila Re: kłopot z teściami 22.08.08, 11:41
      uważam że to nie z nimi jest problem tylko z tobą. Nie musisz się
      zmuszać do pewnych zachowań ale należy zaakceptować rodzinę taką
      jaka jest. Nie pomyślałaś że to może działać w obie strony i Twój
      mąż, jego rodzice mogą tak myśleć o twoich rodzicach.
      • 1.xxx12345 Re: kłopot z teściami 22.08.08, 11:50
        pomila napisała:

        > uważam że to nie z nimi jest problem tylko z tobą. Nie musisz się
        > zmuszać do pewnych zachowań ale należy zaakceptować rodzinę taką
        > jaka jest. Nie pomyślałaś że to może działać w obie strony i Twój
        > mąż, jego rodzice mogą tak myśleć o twoich rodzicach.


        jeszcze trochę i dowiemy się od ciebie, że "wszyscy mają te same żołądki", i że
        "inteligencja do roboty".
        autorka wyraźnie napisała, że ich akceptuje jako ludzi, ale nie potrafi sobie
        dać rady z barierą komunikacyjną.
        • justysialek Re: kłopot z teściami 22.08.08, 12:17
          1.xxx12345 napisała:

          > autorka wyraźnie napisała, że ich akceptuje jako ludzi, ale nie
          potrafi sobie
          > dać rady z barierą komunikacyjną.


          Jesteś pewna?! Ja tam wyczytałam, że:
          "te kontakty są dla mnie
          zawsze „ciężkostrawne”. Kiedy mają miejsce, czuję się nieco odarta z
          własnej strefy intymnej, zmuszona zadawać sobie gwałt i robić dobra
          minę do złej gry.
          • 1.xxx12345 Re: kłopot z teściami 22.08.08, 12:34
            możliwe, że masz rację. ja odbieram to jednak inaczej. dla mnie "komunikacja" to nie tylko "gadane", to przede wszystkim mowa ciała, gesty, zwyczaje, zakres wspólnych tematów. tutaj właśnie ma autorka barierę, której nie jest w stanie przeskoczyć.

            nawet przy "gadaniu o niczym" potrzebujesz u rozmówcy podobną do własnej percepcje otoczenia. sugerowane, w innych postach, "przecież inteligentny potrafi rozmawiać o wszystkim" jest niezrozumieniem tematu. tutaj rozmawia członek plemienia banwa-kubwa z lapońskim łowcę fok. za diabła się nie dogadają jak złowić kondora.
          • wiu Re: kłopot z teściami 22.08.08, 12:37
            Justysialek,

            Poczucie wyższości....bywa uzasadnione albo nie. Nie uważam teściów
            za podludzi, po prostu nie odpowiada mi ich styl bycia. Nie mam
            obowiązku go lubić, prawda? Ale rzeczywiśćie, moim problemem jest to
            że nie potrafię ich zaakceptować takimi jakimi są (a sa w określonym
            wieku, więc zmiana raczej mało możłliwa), być może "jeszcze nie".
            Mam nadzieję, że to mi przyjdzie z czasem. Na razie się buntuję.
            • justysialek Re: kłopot z teściami 22.08.08, 13:26
              Nie wnikam w to, czy twoje poczucie wyższości jest uzasadnione czy
              nie i czy masz do niego prawo. Jesteś osobą kulturalną i widać, że
              zdajesz sobie z tego sprawę i trzymasz te uczucia w ryzach i to
              wystarczy.
              Ważne jest jednak to, że to poczucie wyższości koliduje z twoim
              szacunkiem wobec nich i buduje barierę między wami - bo oni to
              czują, tak samo, jak ja wyczułam to z twojego postu. Nie są dla
              ciebie autorytetem, bo ty czujesz się od nich mądrzejsza. Nie masz
              nimi o czym rozmawiać, nie zgadzacie się w wielu sprawach, bo jedyne
              co widzisz to ewentualność zmiany ich zachowania - nie swojego. I to
              wynika z poczucia wyższości. (to są tylko moje przemyślenia - nie
              mam pewności, czy tak jest w twoim wypadku).
              Nie musisz lubić wszystkich ale dobrze gdybyś lubiła swoich teściów -
              wszystkim wam byłoby dużo milej i łatwiej. Nie musisz się z nimi
              zawsze zgadzać ani robić tak, jak oni chcą ale zawsze powinnaś ich
              cierpliwie wysłuchać, okazać zainteresowanie i rozważyć ich punkt
              widzenia.

              To oczywiście moje zdanie i moje podejście ale mi ułatwiło ono
              kontakty z teściami i z mężem. Często się z nimi nie zgadzam, czasem
              bawią mnie lub irytują ich zachowania ale jestem zawsze życzliwa,
              nawet, jak już trochę zmęczona ;-) I oni to czują i też są życzliwi.
              • wiu Re: kłopot z teściami 22.08.08, 14:45
                Justysialek, coś jest w tym, co piszesz. Myślę, że najabradziej
                potrzeba mi OPANOWANIA i CIERPLIWOŚCI.......
          • echo1111 Re: kłopot z teściami 22.08.08, 13:05
            Bardzo podoba mi się Twoje podejście do sprawy. Jest dowodem że jak
            się chce to zawsze można. Jednak tu widzę pewien obiektywizm i
            samokrytycyzm. Bez tego ani rusz. a mało kto zdaje sobie sprawę że
            jest nieco "prosty" lub "ę ą", zazwyczj widzi się źdźbło w cudzym
            oku. Ja zawsze uwazałam że nadmierna "dumna pańskość" jak
            i "prymitywna chłopskość" :-) nie jest dobra, pierwszym brakuje luzu
            a drugim taktu. Gdy człowiek potrafi spojrzeć z dystansem na siebie
            i ma chęci to mozna góry przenosić. Pozdrawiam.
      • wiu Re: kłopot z teściami 22.08.08, 12:01
        Pomila,
        jestem świadoma niedoskonałości moich rodziców (i swoich) i wcale
        nie pieję o nich jako skończonej doskonałości i jedynym słusznym
        wzorze do naśladowania. Ale powiem ci tak, że na opinii jednych
        ludzi nam zalezy, a inne puszczamy mimo uszu. I właśnie ta druga
        wersja wchodzi w grę dla ew.negatywnej opinii teściów o mnie/moich
        rodzicach. To na początek. Oni nie sa dla mnie autorytetem. Staram
        się jedynie nie wyrządzać im krzywdy, choć czasem z tym trudno,
        kiedy musze się im przeciwstawić.
        Zaakceptować rodzinę taką, jaka jest - tylko jak to zrobić??? Przy
        własnej jest prościej, ale przy tej rodzinie, która dostaje się
        jako "dobrodziejstwo inwentarza" razem z mężem? Brałam ślub z mężem,
        a nei z jego rodziną, choć wyszło na coś innego. Ponieważ nie miałam
        wpływu na to jakie dobrodziejstwo inwentarza dostaję razem z mężem,
        nie powinnam odczuwać negatywnych konsekwencji tego "dopustu", mam
        prawo stawiac przed nimi tamę.

        • tygrysio_misio Re: kłopot z teściami 22.08.08, 12:12
          Ponieważ nie miałam
          > wpływu na to jakie dobrodziejstwo inwentarza dostaję razem z mężem,
          > nie powinnam odczuwać negatywnych konsekwencji tego "dopustu", mam
          > prawo stawiac przed nimi tamę.

          alez nie prawda....wiedzialas chyba jaka ma rodzine przed slubem...moglas
          zrezygnowac..to Twoj wybor i musisz zaakceptowac to. Masz prawo dopuszczac ich
          do siebie na tyle ile chcesz: ale musisz byc swiadome,ze niejako ich wybralas i
          wybralas to jak Twoj maz do nich podchodzi..moglac sie nie hajtac przeciez skoro
          Ci nie odpowiada nastawienie meza
        • burza4 Re: kłopot z teściami 22.08.08, 12:22
          masz prawo stawiać tamę, ale z opowieści widać, że tego nie robisz
          skutecznie. Bo nie chcesz ranić męża ani jego rodziców.

          reagujesz jakoś na niespodziewane wizyty? mówiłaś im że lepiej byś
          się czuła gdyby o nich uprzedzali, a ty mogłabyś się przygotować? to
          prości ludzie, nie rozumieją takich niuansów. Zresztą - takie
          podejście nie jest w żaden sposób związane z poziomem wykształcenia,
          a z rodzinnymi zwyczajami. Dobre chęci teściów też można
          spożytkować, nie raniąc ich - jeśli koniecznie chcą pomagać,
          ukierunkuj tę pomoc wedlug własnych zasad.

          ponieważ jestem raczej typem podobnym do twojego męża, trudno mi
          zrozumieć twoje dylematy:), rozmawiam z różnymi osobami i po prostu
          dostosowuję temat do rozmówcy. Nie rozpatruję rozmowy jako jakiegoś
          wydarzenia kulturalnego, stąd potrafię toczyć paplaninę o niczym. Bo
          czasem trzeba, choć wolałabym poczytać w tym czasie książkę.

          pytasz jakie wartości masz przekazać dziecku. Ono samo wybierze
          swoją drogę. Albo będzie otwarte na ludzi, albo będzie typem
          samotnika. Żadna opcja nie jest ani lepsza ani gorsza. Każdy ma
          zdefiniowaną inaczej potrzebę prywatności, to co po jednym spłynie,
          dla innego będzie nie do przyjęcia. Nie wpoisz dziecku zamiłowania
          do gości, jeśli będzie miało dużą potrzebę ciszy i spokoju. Za to
          wpojenie mu że o wizytach się uprzedza i ustala pewne rzeczy jest
          kwestią kindersztuby, a nie stosunku do świata w ogóle.
          • tygrysio_misio Re: kłopot z teściami 22.08.08, 12:27
            pozwole sie sobie nie zgodzic z Toba..jesli dziecko bedzie sztywno wychowywane
            do sztucznosci zanim jeszcze nauczy sie siedziec...to albo bedzie typowym
            androidem zaprogramowanym na takie cos...albo jesli wewnetrznie bedzie sie to z
            nim klocilo to wyuczenie bedzie odbijalo sie na nie drastycznie w roznych
            schematach zyciowych
        • justysialek Re: kłopot z teściami 22.08.08, 12:23
          wiu napisał:
          "Oni nie sa dla mnie autorytetem."

          Czy dla twojego męża są autorytetem? Jeśli tak, to masz problem!

          Dlaczego jesteś zalogowana jako facet?
          • wiu Re: kłopot z teściami 22.08.08, 12:44
            Justysialek....to stary nick, założony wspólnie z mężem, jeszcze
            chyba przed ślubem. Z przyzwyczajenia w różnych miejscahc w necie
            tak się właśnie loguję.

            Czy moi teściowie dla mojego męża są autorytetem...hmm. To duże
            słowo. Może w kwestii ogrodnictwa. Inne "obszary" nie przychodzą mi
            do głowy.

            Mój mąż nie jest "ślepym niewolnikiem rodziców". Jest w normalny,
            nautralny sposób od nich "oddzielony". Ma własne zdanie. Wobec
            niekórych ich zachowań też się dystansuje, choć trudno mu je
            otwarcie potępić/powstrzymać. Rozumiem, że włąsnym rodzicom może byc
            trudno stawic czoła i dlatego ośmielam się bardziej postawić, gdy
            wyczuwam, że on nie może, jednak oczekiwałabym jakiegoś "wspólnego
            frontu", a z uzgadnianiem tego jeszcze mamy problem.
    • madnouse Re: kłopot z teściami 22.08.08, 12:08
      a przed ślubem wam nei przeszkadzały te róznice w podejściu do życia? Twoje
      "sztywniactwo" i jego "luzactwo"?
      Ja jako klasyczna luzara chyba bym nie wytrzymała z osoba zyjącą konwenansami.
      • wiu Re: kłopot z teściami 22.08.08, 12:47
        Przed ślubem, jak to zwykle bywa, było to urocze.... a po ślubie
        stopniowo się okazało, że obydwoje wyrastamy jednak z jakiegoś
        odmiennego gruntu..
        To nie jest tak, że żyję konwenansami. Nie jestem typem "ę-ą".
        Trzymam się nieco na uboczu i nie integruję tak łatwo z ludźmi
        odmiennymi od siebie...lubię mieć spokój. Gdybym była bardziej
        bezczelna, pewnie nie miałabym opisanych problemów..
    • sanciasancia Re: kłopot z teściami 22.08.08, 12:10
      Za moich czasów się mówiło, że inteligencja to umiejętność dostosowania się do
      każdej sytuacji.
      Jak się człowiek pobiera, to nie tylko z partnerem/ką, ale z całą jego rodziną i
      dobrodziejstwem inwentarza. Nie szanujesz swoich teściów, bo uważasz ich za
      towar wybrakowany intelektualnie. Strasznie to smutne. Szczerze współczuję,
      widać, że niewybrakowani intelektualnie rodzice nie dopełnili swoich obowiązków
      i nie uświadomili Ci, że każdemu należy się choć trochę szacunku.
      • madnouse Re: kłopot z teściami 22.08.08, 12:13
        to chyba nie jest kwestia szacunku. Ona szanuje teścow. To raczej kwestia
        umiejętności przerzucania się między różnymi kodami kulturowymi, że tak powiem
        uczenie:)albo ktoś tę umiejętność ma albo nie. to po prostu jedna z kompetencji
        społecznych

        • sanciasancia Re: kłopot z teściami 22.08.08, 12:36
          Ale nic nie wskazuje na to, żeby ich szanowała. Skupia się na tym, jacy są
          nieeleganccy i kiepscy jako interlokutorzy (ach jakie to relewantne).
          "Co jemu przekazać, jak go nie unieszczęśliwić?? Jakiego
          świata go nauczyć? To będzie też Ich wnuk…."
          To chyba nie świadczy o szacunku.
          • wiu Re: kłopot z teściami 22.08.08, 12:55
            Sanciasancia,
            skupiam się na tym, co mnie uderza w takich kontaktach jakie między
            nami są, na cechach mi prezentowanych przez samych delikwentów.
            Logiczne. Być może powinnam "patrzeć wgłąb". A ty tak patrzysz?
            Zawsze?
            Powiedz mi, jak rozumiesz różnicę między szacunkiem dla dziadków a
            powielaniem ich wzorców...?
            • sanciasancia Re: kłopot z teściami 22.08.08, 17:35
              Rozumiem, że wzorce zgodnie, z którymi został wychowany Twój mąż, nie są godne
              powielenia.
              Brniesz, dziewczyno, brniesz.
              Gwoli patrzenia wgłąb. Staram się. Z różnym skutkiem. Mój mąż kocha swoich
              rodziców i zależy mu na naszych dobrych kontaktach. Moje starania traktuję jako
              formę okazania miłości mężowi.
      • wiu Re: kłopot z teściami 22.08.08, 12:51
        Sanciasancia,

        a ty wyszłaś za całą rodzinę swojego męża czy tylko za niego? A może
        kalkulowałaś na chłodno przed ślubem - nadaje się czy nie? Ja się
        zakochałam w moim mężu, nie w jego rodzinie.
        CHyab że masz na myśli "de-facto" pobieranie się z całą rodziną
        męża. Ale na to nei mamy wpływu, prawda? I komfort naszego
        późniejszego życia zależy w pewnym sensie od łuta szczęścia. Nie
        jesteśmy wszechwiedzący, nie wszystko potrafimy przewidzieć.
        Elementarny szacunek oddaję swoim teściom. Czy mam to powtórzyć
        jeszcze raz? Elekementarny szacunek oddaję swoim teściom. Mają tez
        kilka zalet, np. wspomniane już "nie wtrącanie się do naszego
        życia". Swobodę (choć czasem zbyt niefrasobliwą).
        Nad ostatnim twoim zdaniem się zastanowiłam, choć to odrębny temat...
        • sanciasancia Re: kłopot z teściami 22.08.08, 15:21
          Tak. Wyszłam za mąż z miłości za całą rodzinę mojego męża, czy mi się to
          podobało, czy nie. Mój mąż nie jest sierotą, ma rodzinę, pochodzenie społeczne,
          zwyczaje rodzinne, powiela wzorce wyniesione z domu i ja też (i te, które mi się
          wydają dobre i te, które mi się wydają niedobre). Razem z mężem zyskałam drugą
          matkę i drugiego ojca, czy tego chciałam, czy nie. Przestałam debilnie skupiać
          się na tym, co mi się w nich nie podoba i że nie lubię przy obiedzie słuchać o
          pracy teściowej, która mnie nie interesuje itp., i zauważyłam ich zalety. A przy
          okazji przytrafiła się nam tzw. tragedia życiowa (umarła nam córka) i okazało
          się szybko, że intelekt, przekonania, poglądy polityczne..., to kwestia
          poboczna. Zupełnie. Liczy się kto jakim jest człowiekiem. Liczy się kto przy
          Tobie i przy Twoim mężu stoi, jak Ci się świat wali. Więc weź się, dziecko,
          otrząśnij i przestań wynajdywać sobie problemy. W ciąży jesteś, ciesz się
          życiem, to piękny okres. Masz udanych teściów, nie wtrącających się (ja na to
          nie mogłam akurat liczyć) i wspierających.
          Nie chcesz robić przetworów? Kup zamrażarkę. Chcesz mieć temat do rozmowy,
          zainteresuj się ogrodnictwem. Dobre maniery, konwenanse i tematy do rozmowy, to
          jest tylko dodatek do człowieka.
          • baba67 Re: kłopot z teściami 22.08.08, 17:10
            Absolutnie sie zgadzam. W rodzinie liczy sie serce a nie znajomosc sztuki
            renesansowej.
            • winomusujace Re: kłopot z teściami 22.08.08, 22:24
              dokładnie :) swoją drogą postawa autorki wątku, kojarzy mi się
              bardziej z jakimś zblazowanym ę ą a nie prawdziwą inteligencją i
              klasą.
              • sanciasancia Re: kłopot z teściami 23.08.08, 13:01
                Mi się wydaje, że to nawet jest podświadome powtarzanie wzorców własnej rodziny
                - odcinania się i odseparowywania od rodziny ze wsi itp., bo nie pasuje nam do
                wytworzonego nowego obrazu siebie i własnej rodziny. Swoją drogą takie wzorce to
                faktycznie należy tępić.
        • lady007 Re: kłopot z teściami 25.08.08, 18:15
          w tym momencie poczulam potrzebe wtracenia sie do dyskusji :)
          a dokladnie - mam wreszcie argument na to co podejrzewalam od poczatku - nie jestes idealna (w sensie twojej "kulturalnosci") - łutu szczescia trzeba, nie łuta
          to po pierwze- bo bardzo mnie poruszylo twoje sformulowanie ze nie pogadasz na tematy wyzsze ....
          po drugie - ciekawi mnie czy wywyzszasz sie przy tesciach - niestety podejrzewam ze tak - moim zdaniem ktos inteligentny i dobrze wychowany powinien miec wyczucie - wrodzone lub nabyte- jak odzywac sie w okreslonym towarzystwie np mowie zawsze poprawne polszczyzna - przynajmniej sie staram i zwracam na to uwage - ale jesli rozmawiam z kims "prostym" to nie uzywam slow ktorych moze nie rozumiec - to tak troche odnosnie twojego interlokutora - to wlasnie kwestia wyczucia ale chyba grzecznie jest rozmawiac takiem jezykiem zeby sie porozumiec a nie zeby przyszpanowac - dotyczy to nie tylko roznic kulturowych ale rowniez sytuacji gdy laik w jakiejs dziedzinie pyta znawce - wypada starac sie powiedziec cos jak najbardziej zrozumiale a nie uzywac mnostwa slow niewiele dla laika znaczacych - to taka dygresja mala i nie wiem czy w ogole ciebie dotyczy ale mam wrazenie ze tak co wiecej wydaje mi sie ze jestes typem osoby ktora od czasu do czasu, w trakcie bycia miłą, lubi wbic szpile i powiedziec cos o czym wie ze tesciowie - czy inni ludzie od ktorych czuje sie lepsza - nie zrozumieja lub nie beda wiedzieli jak zareagowac
          po trzecie wreszcie skoro oni sie nie wtracaja i wlasciwie jedyne co cie bardzo denerwuje to naruszanie twojej strefy intymnej - to naprawde przesadzasz masz zle nastawienie i to jest glownie twoja wina i juz - mozesz wyegzekwowac zeby nie wpadali bez zapowiedzi ale cala reszta juz wymaga twojej akceptacji - bo tylko to ze wpadaja bez zapowiedzi mozna im zarzucic do reszty musisz sie dostosowac problem ze przywoza jak to pogardliwie nazywasz plody rolne to taka blachostka ze wstyd o tym na forum pisac
          i zeby nie bylo - pisze tu z punktu widzenia osoby raczej "zamknietej" jednak starajacej sie dostosowac do innych - poki co udaje mi sie to bez szkody dla mnie - tzn bez odczuwania psychicznego dyskomfortu - a nie zawsze jest latwo - wszystko mozna wypracowac zyczliwoscia - ale nie udawana - i checia wzajemnego dogadania sie - szczera
          powodzenia
      • dr.mak25 Re: kłopot z teściami 25.08.08, 13:34
        sanciasancia napisała:

        > Za moich czasów się mówiło, że inteligencja to umiejętność dostosowania się do
        > każdej sytuacji.
        > Jak się człowiek pobiera, to nie tylko z partnerem/ką, ale z całą jego rodziną
        > i
        > dobrodziejstwem inwentarza. Nie szanujesz swoich teściów, bo uważasz ich za
        > towar wybrakowany intelektualnie. Strasznie to smutne. Szczerze współczuję,
        > widać, że niewybrakowani intelektualnie rodzice nie dopełnili swoich obowiązków
        > i nie uświadomili Ci, że każdemu należy się choć trochę szacunku.
        >

        Nic dodać, nic ująć!
    • madnouse Re: kłopot z teściami 22.08.08, 12:13
      Wiu, a mogłabym zapytać kim są Twoi dziadkowie? Tak z ciekawości pytam.
      • wiu Re: kłopot z teściami 22.08.08, 12:59
        Nie miałam z moimi dziadkami prawie żadnego kontaktu, dorastałam na
        niemal przeciwległym krańcu Polski. Są "figurami" na rodzinnym
        drzewie genealogicznym. Jako dziecku zawsze mi doskwierał ten brak
        rodziny w pobliżu. Jedni dziadkowe to ledwie piśmienni chłopi "z
        Kresów", drudzy to ubodzy miejscy rzemieślnicy.
        Dlaczego pytasz? Nie uważam się za niewiadomo jak wysoką klasę
        społeczną, nie rozumuję w tych kategoriach.
        • justysialek Re: kłopot z teściami 22.08.08, 13:36
          I może tu tkwi problem. Na swoich dziadkach człowiek uczy się radzić
          sobie ze starszymi ludźmi "z innego świata", którzy próbują nam
          wciskać swoje zdanie (a ono ma już tyle lat co oni), ubierać nas
          cieplej niż potrzeba, karmić lepiej niż potrzeba i opowiadają nam
          jakieś niestworzone historie, wszystko wiedzą lepiej, a naszego
          zdania zwykle niedosłyszą ;-) Tu potrzeba takiej ciepłej i
          serdecznej ale jednak asertywności ;-)
        • madnouse Re: kłopot z teściami 22.08.08, 15:01
          nie chciałam cię obrazić tym pytaniem. Tak sądziłam, po tym co napisałaś o
          rodzicach. Mysle,że Twoi rodzice musieli dokonać olbrzymiego wysiłku przy
          awansie społecznym.Takie były czasy, że było to możliwe, ale wysiłku wymagało.
          Mysle, że Twoim rodzicom towarzyszył jakiś strach przed niedorastaniem do
          "wyższych" klas. Stąd ich zachowania pełne konwenasów, które prawdopodobnie
          przejęłaś. Ich strach przed tym "co ludzie powiedzą", pucowanie mieszkania przed
          przyjściem gości itp. To nic złego, normalny mechanizm, ale moze warto czasem
          nad takimi kwestiami rodzinnymi pomyslec. Po prostu,żeby lepiej zrozumieć siebie.
          Zauważ róznicę między ludźmi bogatymi od pokoleń, a takimi, ktorzy się dorobili.
          Nie chodzi mi o tzw. nowobogactwo i epatowanie zamożnością. Człowiek bogaty od
          zawsze, będzie bardziej wyluzowany, jak będzie chciał zjeść coś rękami a nie
          sztućcami to to zrobi:)Po prostu jest tak pewny swojej pozycji, że te konwenanse
          go nie krępują.
          A co do Twojego dziecka... ono samo wybierze. Postaraj się mu nie wpajać takiego
          dystansu do życia, świata, innych ludzi. Jeśli takie bedzie miało cechy
          charakteru - ok. Otwartosć na świat i inność naprawdę jest czymś fajnym, a nie
          zagrożeniem.
          Mam nadzieję,że cię nie uraziłam tym co napisałam.
    • wanilinowa Re: kłopot z teściami 22.08.08, 15:18
      obawiam się że to nie jest kłopot z teściami, tylko z Tobą. jeśli rozmowa z nimi
      wymaga od Ciebie gwałtu na sobie (jak to ujęłaś) to nie widzę możliwości
      porozumienia się z nimi.
      wydaje mi się, że szacunek do Twojego męża wymaga jednak żebyś w kontaktach z
      jego rodzicami wypluła na chwilę kij który połknęłaś. podobnie jak on przy
      Twoich rodzicach powinien zachowywać w sposób który ich nie razi.
      i nie ma co się zasłaniać introwertyczną osobowością, Ty ich po prostu nie lubisz.
    • kluchaleniwa Re: kłopot z teściami 22.08.08, 15:25
      uwazam,ze jestes pustą,zapatrzoną w siebie królewną...uważasz się za
      kogoś lepszego od twoich teściów,a myślę,że zupelnie
      niepotrzebnie,bo sama treść tego postu świadczy o twojej
      niedojrzałości.a może po prostu trzeba bylo zostać przy rodzicach,na
      swoim poziomie intelektualnym,w czterech ścianach?mam pytanie-a
      jakie ty kupujesz tesciom prezenty?domyslam sie,ze to nie skarpetki?
      • agaoki Re: kłopot z teściami 22.08.08, 15:46
        nie bardzo rozumiem, w czym problem. to tylko teściowie. mało kto ma takich, z
        którymi super się dogaduje i w pełni ich akceptuje. a za to bardzo dużo ludzi ma
        problemy typu wtrącanie, jątrzenie itp. ciesz się, że twoi teściowie są
        porządnymi ludźmi i ze nie musisz mieszkać z nimi pod jednym dachem. raz na
        jakiś czas chyba da się wytrzymać ich najazd i nieco kłopotliwe prezenty.
        ucz się luzu od swojego męża i pracuj nad sobą.
    • 10iwonka10 Re: kłopot z teściami 22.08.08, 19:57
      Czy twoi rodzice nie wychowali cie na lekkiego snoba? Jestes chyba
      strasznym odludkiem, dziwne ze nie poszukalas sobie podobnego meza
      zeby zamieszkac na odludziu.

      W zyciu trzeba byc elastycznym- Ja tez skonczylam studia, moge
      prowadzic w miare kulturalna rozmowe z osoba wyksztalcona ale moge
      sie tez posmiac z kims kto sie tym wyksztalceniem nie chlubi ale ma
      inne zalety jest uczynny, ma poczucie humoru...
    • amuga to nie jest kłopot z teściami 22.08.08, 20:41
      Jakos po przeczytaniu tego odnioslam wrazenie ze to ktos napisal o
      znanej mu sytuacji wsrod znajomych a nie o sobie. I to na dodatek
      ta osoba nie darzy bohaterki wielka sympatia bo moja sympatia po
      przeczytaniu tego byla bardziej po stronie meza rodziny a nie zony.
      Jakos ta zona i jej rodzina mimo tego calego bon-ton wydaje sie
      sztywna. Wierz mi nie jestes ani lepsza ani twoja rodzina nie jest
      lepsza od jego. Po prostu jestescie inni.
      Wiem ze meczace moga byc niezapowiedziane odwiedziny ale wyraznie
      jest to podyktowane dobra wola bo przywoza wam pewne produkty. A ze
      niezapowiedziane to przypuszczam ze jak sie zapowiadali to zawsze
      cos ci wypadalo. Jak dostajecie za duzo produktow od nich to po
      prostu wyrzuc albo daj sasiadom. Jaki problem?
      Przyjaciol mozemy sobie dobierac ale rodziny nie. Twoj maz nie ma
      problemu kiedy przebywa z twoimi rodzicami. Czasami trzeba sie
      zmusic. Przypuszczam ze oni tez by woleli bardziej wylewna i
      sympatyczna synowa ale zaakceptowali cie taka jaka jestes bo jestes
      zona ich syna. I chociazby to swiadczy o tym jak kulturalni oni sa.
      Wiem ze wiele lat uplynie i trudno bedzie udowodnic kto mial racje
      ale zalozylabym sie ze twoje dziecko/dzieci beda wolaly przebywac z
      dziadkami ze strony twojego meza anizeli z twoimi. I dlatego
      przypuszczalnie bedziesz je trzymala z daleka od nich.
      Pamietam pare lat temu jak byly swieta i jeden dzien spedzalam z
      ludzmi pokroju twojej rodziny a drugi z ludzmi pokroju twojego meza
      rodziny. Mimo iz mi nic nie brakuje i potrafie dotrzymac tempa
      rozmowy bardzo swiatlym ludziom to po pierwszym przyjeciu bylam tak
      zmeczona ze nie moglam sie naspac pozniej. Tak bylo sztywno i ten
      caly bon ton to byla jedna ciezka praca bo jeden chcial byc
      madrzejszy od drugiego przescigajac sie madrymi slowami, rzucanymi
      faktami podpartymi tytulami i datami a jednoczesnie mialo sie
      wrazenie ze wszyscy wszystkich obserwuja czy aby dotrzymuje tempa
      bo w przeciwnym razie to pewnego rodzaju ujme by przynioslo obcowac
      z takim nie na czasie. Nie wspominajac o wlasciwym trzymaniu
      widelca i w odpowiedniej kolejnosci. Taka zabawa w Buckingham
      Palace.
      Drugiego dnia wrescie byl luz. Nikt przed nikim nie udawal i byl
      swobodny.
      Mysle ze wlasnie dlatego robisz z siebie takiego troche odludka bo
      boisz sie ze po prostu gdzies tam moglabys sie nie sprawdzic a tam
      gdzie wlasnie niby sie nudzisz to wlasciwie inni sie bardziej nudza
      z toba.
      Sztuka jest by z kazdym umiec znalec wspolny temat bo kazdy jest
      madry na swoj sposob.
      Zycze wiecej pokory a swiat bedzie latwiejszy i bardziej przyjazny.
    • winomusujace Re: kłopot z teściami 22.08.08, 22:28
      Dziwne jak można tak patrzeć na sprawę i jak to się niby ma do tego
      wysokiego poziomu autorki, mój mąż został wychowany zupełnie inaczej
      niż ja, ale szukam w tej inności plusów, staram się poxnać jego
      rodzinę bo chcę wiedzieć co go ukształtowało a w przyszłości chcę
      żeby moje dziecko czerpało ze wszystkich wzorców i miało świadomość
      swoich korzeni, zarówno po mojej stronie jak i stronie mojego męża,
      także ze względu na to że wiem że kontakty z rodzciami są mu
      potrzebne dla równowagi w życiu, szukam u moich teściów samych
      plusów, mury budować łatwo, tylko że raz zdbudowane bardzo trudno
      zburzyć.
      • pochodnia_nerona Re: kłopot z teściami 23.08.08, 14:28
        Mnie się wydaje, że autorka nie dostrzega jednej rzeczy - gdyby nie otwartość jej męża, zapewne nikogo by nie miała, chyba, że innego sztywniaka. Ja tam też nie jestem specjalnie otwarta, ale jeśli mam do czynienia z ludźmi innymi, niż ja, staram się ich zrozumieć i odnaleźć wspólną płaszczyznę. Zwłaszcza, że to teściowie.
        • 10iwonka10 Re: kłopot z teściami 23.08.08, 20:10
          >>>gdyby nie otwartość jej męża, zapewne nikogo by nie miała, chyba,
          że innego sztywniaka>>>

          tez sobie to pomyslalam- zostalaby zasuszona,zdziwaczala, stara
          panna z wielkim bon-ton.
    • lilian101 temat stary jak swiat, 23.08.08, 20:10
      skad ja to znam, coz taka chyba uroda tych tesciow, sa niestety
      nesmacznii ciezkostrawni
      • michal_powolny12 Re: temat stary jak swiat, 24.08.08, 00:37
        Z listu założycielki wątku wynika że są mili, ciepli, rodzinni,
        kochający,pomagający, troskliwi. Ja nie wiem co to mieć teściów-
        zmarli zanim poznałem ich córkę. Znam za to rodzinę żony i wiem że
        musieli być fantastycznymi ludźmi-dobrymi rolnikami. Wychowali dwie
        fantastyczne kobiety-moję B. i jej siostrę. I jak kuzynostwo do nas
        przyjeżdża (nawet niezapowiedzine) okazuję radość. Bo to rodzina.
        A te owoce prosto z drzewa -palce lizać, a jaja? A kura?
    • jendza1 Re: kłopot z teściami 24.08.08, 08:22
      Rozum - serce - wola.
      To z grubsza ksztalt czlowieka.

      Rozum masz, VIu, i to jaki! Z aptekarska dokladnoscia zobaczylas swoja sytuacje,
      nakreslilas precyzyjnie problem, pozwalajac nam zobaczyc tak obiektywnie, jak to
      tylko mozliwe. Pokazalas to sprawnie i uczciwie. To sie czuje. Brawo!

      Co z sercem? Miloscia? Ta miloscia, ktora ogarnia sie nie tylko meza, dzieci,
      ale ludzi i swiat w ogole? Tym sercem, dzieki mocy ktorego czuje sie i wie, kto
      jest kim? Pieknie o tym pisala dziewczyna, ktorej zmarla coreczka...
      TU bym zadala pytanie: czy potrafisz kochac? Czy potrafisz przedrzec sie przez
      forme, by zobaczyc tresc?
      MOze nie potrafisz? Moze stad ta potrzeba izolacji, ukrycia w ksztalcie - zeby
      CIe tresc nie 'dopadla'? Moze Ty sie boisz tego, co autentyczne w czlowieku, bo
      jak dotad - otaczajacy CIe ludzie - nie radzac sobie z samymi soba tez chowali
      sie za forma? I dzieki temu unikneli ranienia i bycia ranionymi?
      Jesli tak jest, to jest to straszne.
      Taka postawa to nie 'zycie', a swoista realizacja 'recepty na przetrwanie'.
      Tylko... czy warto trwac w takim usztywnionym skurczu?
      Jeju, TRZEBA ZYC:))!

      No i wola...
      Czego naprawde chcesz?
      MOze jednak - bardziej lub mniej swiadomie - zyc naprawde?
      Dlatego wybralas wlasnie swojego meza, ktory to potrafi?
      Mysle, ze najwazniejsze jest teraz, co wybierzesz - generalnie.
      A jak juz wybierzesz - przestana miec znaczenie roznice formalne miedzy TOba, a
      rodzina meza. Bo zostaniecie naprawde rodzina, albo - kompletnie sie odetniesz.

      Zycze, by Twoja wola CIe nie zawiodla!

      I zeby sie wreszcie udalo przebic do zycia!

      pzdr
      j
      • dr.mak25 Re: kłopot z teściami 25.08.08, 13:35
        sanciasancia napisała:

        > Za moich czasów się mówiło, że inteligencja to umiejętność dostosowania się do
        > każdej sytuacji.
        > Jak się człowiek pobiera, to nie tylko z partnerem/ką, ale z całą jego rodziną
        > i
        > dobrodziejstwem inwentarza. Nie szanujesz swoich teściów, bo uważasz ich za
        > towar wybrakowany intelektualnie. Strasznie to smutne. Szczerze współczuję,
        > widać, że niewybrakowani intelektualnie rodzice nie dopełnili swoich obowiązków
        > i nie uświadomili Ci, że każdemu należy się choć trochę szacunku.
        >

        Nic dodać, nic ująć !
    • dubienka33 Re: kłopot z teściami 03.10.08, 21:58
      Widziały gały co brały. ha, ale przed ślubem gały przymykają się na pewne
      sprawy. Podobnie jak u autorki wątku mój mąż żyje w dwóch światach: świecie żony
      i świecie swoich rodziców. Mój świat to credo mój dom, mój zamek. To piątkowe
      wieczory z lampką czerwonego, wytrawnego wina, aromatyczne świece, zapach
      drewna, świeżości. To herbata w filiżankach, książki na półkach, wiklina i
      spasione kocisko, nasz członek rodziny. Świat teściów to kwiaty na ścianach,
      oplatające święte obrazy, słodkie wina podawane w literatkach, kuchnia pełna
      słoików, serwetki na telewizorze, ekspozycja "lepszego" serwisu w salonie.
      Najazd teściów to katastrofa. Bo oszczędzają wodę, bo teść pali, bo teściowa
      poucza gdzie powinnam cytuję "zawiesić świętości", gdzie kwiatka postawić. Bo
      wyciąga wałówkę zapakowana w gazety i zbutwiałe reklamówki. w Końcu głośne
      siorpanie. Wizyta u teściów hm trochę lepiej tylko te literatki i wiecznie
      ryczący telewizor.
      Odwiedziny moich rodziców, to koszmar dla Krzyśka. Rozumiem Wiu.
      Tylko zastanawiam się teraz jaka opinię będę miała ja jako teściowa. Ano pewnie
      będę starą dziwaczka podającą w przedpokoju ochraniacze na buty, częstującą
      ciastem z zakalcem, tłustą hipochondryczką nosząca niemodne dzwony. Sorki za
      długiego posta, ale musiałam się wygadać.
    • kol.3 Re: kłopot z teściami 03.10.08, 22:35
      O czym jest qwa ta dyskusja?!
    • saninka Re: kłopot z teściami 14.10.08, 22:26
      Wspólczucia..zasada nr1 im starsza teściowa tym lepsza, szybciej do nieba
      pójdzie, life is brutal!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka