Dodaj do ulubionych

Mezowie, zony i panienki.

14.09.08, 21:35
Witajcie Drogie Panie.
Chcialem powiedziec z punktu widzenia mezczyzny, ze obietnice
wiernosci swoja droga, a zdrady swoja.
Zdradzam zone od kilku dobrych lat, regularnie. Srednio 1-2 w
miesiacu. Byly 3 krotkie romanse, raz sponsoring mlodziutkiej
studentki, a tak to wizyty w tzw. prywatkach, czyli agencje w
mieszkaniach, gdzie pracuja 1-3 dziewczyny. W mojej dzielnicy jest
tych mieszkan okolo 60, w dzielnicy obok juz ponad 500

Nie byloby popytu, nie byloby takich dziewczat. Zgadza sie?
Obserwuj wątek
    • zloty.strzal Re: Mezowie, zony i panienki. 14.09.08, 21:45
      Zgadza się. Ciekawe, czy twoja żona też szuka kochanków w swojej dzielnicy, czy
      uderza gdzieś dalej, mogłaby statystyki jakieś podać.
      • putea Re: Mezowie, zony i panienki. 14.09.08, 21:51
        moze nie szuka ale rowniez reaguje na popyt rynku, skro tyle mezow jest w potrzebie.
      • on40wawa Re: Mezowie, zony i panienki. 14.09.08, 21:53
        Wiem, ze moja Zona po prostu jest zbyt zajeta praca, realizacja
        swoich planow, domem.
        Nie mowie, ze ja nie pomagam. Ale znam Jej myslenie. Ona ma inne
        potrzeby i priorytety. Martwi sie drobiazgami, mysli o naszym
        dziecku, zyje jego zyciem.
        Moze i mnie kiedys zdradzila, nie wiem tego. Ale nie sadze. Ona
        potrzebuje intelektualnego zaangazowania, pobudek wewnetrznych, aby
        nawiazac jakis kontakt z mezczyzna. Akurat znam Jej srodowisko na
        tyle, ze raczej to wykluczam.
        • asiuniap Re: Mezowie, zony i panienki. 16.09.08, 01:09
          Ciekawe co powiesz, jak kiedyś w agencji trafisz na swoją żonę...
          Buhahaha, głodne kawałki, srutututu, dzieci, praca, zmęczenie,
          YntelYgentne kawałki.. To dla takich doopków jak ty.
      • lady284 Re: Mezowie, zony i panienki. 27.09.08, 20:27
        jak facet ma problem niech sie sam leczy, trzeba było na żonę wziąść
        kochankę:)))) heh
    • on40wawa to teraz o zonach 14.09.08, 21:50
      Z zona laczy mnie gleboka wiez. Przyjazn, oddanie. Erotyzm jakis tez
      wciaz jest, acz nie taki jak na poczatku malzenstwa. Ale to chyba
      oczywiste.
      Dbam o moja zone, jest cudowna kobieta. Zapewniam ja regularnie o
      tym, co czuje do Niej. Wciaz jest dla mnie atrakcyjna. Ona nie ma
      kompletnie podejrzen, tak ma zreszta zostac. Nie chce burzyc
      szczescia rodzinnego, nie chce Jej wyrzadzic krzywdy.

      Prawda jest jednak taka, ze jako zwyczajny przecietny mezczyzna, mam
      inne potrzeby, niz moja zona. Kobiecie wystarczy bliskosc,
      urozmaicenie, dobry czuly sex. Mezczyzna szuka adrenaliny. Nie wiem
      co to jest. To taki sterownik, ktory cyk-cyk-cyk.

      Jade samochodem. Jest cieply wiosenny dzien. Widze jak ulicami
      spaceruja piekne mlode dziewczyny. Usmiechniete buzie, zagadane,
      wesole. Piekne pupeczki. Ruszaja im sie piersi. Ogladam te piersi
      tak dzien w dzien. Ogladam te nogi, szyje, buzie, pupki. Dostaje
      erekcji raz po raz. W koncu nie wytrzymuje. Wchodze na strone odloty
      pl i wyszukuja zgrabna mloda pupcie. Dzwonie. Ide. Ta adrenalina, ta
      magia nowego swiezego ciala. Jej ruchy, jej zapach, jej male jedrne
      piersi. Doznania sa tak intensywne, ze w oka mgnieniu staje sie
      cichym seksoholikiem.

      Jest wieczor. Rozmawiamy o naszej pracy, o planach na wakacje, o
      dziecku. Zona zali sie na rozne sprawy. Jestem dobrym sluchaczem,
      poswiecam jej uwage. Jednoczesnie czuje w srodku cos jak
      politowanie. Jej problemy sa dla mnie jakies wydumane. Ale
      pocieszam, wysluchuje. Potem sie kochamy. Jestem czuly, cieply, taki
      jak lubi. Jeszcze bardziej sie staram, czujac wyrzuty sumienia.
      Jednoczesnie co chwile czuje to mlode piekne cialo, fantazjuje na
      temat tego, jakby to bylo byc obok tej mlodej nieskomplikowanej,
      niezabliznionej zyciem bruneteczki.

      Pracuje w biurze, na wysokim stanowisku. Wiem, ze wiekszosc kolegow
      z pracy znika gdzies na godzinke w porze lanczu. Nikt nie mowi, ale
      wiemy gdzie. Szczegolnie, gdy efektywnosc pracy wzrasta.
      Ponadto statystyki odwiedzanych stron mowia same za siebie.
      Zakazalem pracownikom czatowac. Ale strony z ogloszeniami sa
      dozwolone.
      Mezczyna potrzebuje adrenaliny. Nie docieralo to do mnie. Teraz juz
      to akceptuje. Taka jest nasza natura. Kobiety wola zakupy,
      nianczenie dzieci, romantyzm i co tam jeszcze. My kiedys mielismy
      adrenaline. Byly wojny, podboje, walki, dzikie gwalty, twarde
      sporty. Teraz tykamy jak zegarki. Teraz seks jest na wyciagniecie
      reki, 24h, tani jak barszcz.
      I mozna spokojnie wrocic do domu.
      p.s. zapewniam, ze slubujac Malzonce, wierzylem w kazda deklaracje.

      • putea Re: to teraz o zonach 14.09.08, 21:58
        > Z zona laczy mnie gleboka wiez. Przyjazn, oddanie.

        oddanie sie komu ? bo przeciez nie zonie..ja bym to nazwala rozdanie sie.
        a moze zamiast placic tym paniom,zacznij na tym zarabiac Ty, zawsze zona bedzie
        miala jedna pare butow wiecej a Ty przez to mniejsze wyrzuty sumienia.
        • obrotowy nie masz racji 07.11.08, 16:32
          putea napisała:
          > a moze zamiast placic tym paniom,zacznij na tym zarabiac Ty,
          zawsze zona bedzie
          > miala jedna pare butow wiecej a Ty przez to mniejsze wyrzuty
          sumienia.

          nie masz racji . gdy sie samem u na tym zarabia, to trzeba spelniac
          zyczenia innych, a nie swoje. i wtedy nie jest to juz przyjemnosc
          tylko zwykla praca.
      • kochanica-francuza pupeczkom ruszają się piersi? 14.09.08, 22:13
        ps. ruszające się piersi są dowodem na źle dobrany biustonosz

        nie gap się oblechu nie będziesz miał erekcji
        • on40wawa Re: pupeczkom ruszają się piersi? 16.09.08, 00:49
          No probuje sie nie gapic, ale one sa wszedzie. Lubie te male, ale te
          duze tez lubie. Wtedy mam ochote zamienic sie w dzikusa, wybiec z
          auta i pomacac wszystkie przechodzace panie.
          Staaac! Badanie piersi, prosze podniesc bluzki.
          Wybacz, tak mi sie czasem mysli. Ale taki oblech jak ja, chyba
          moze. ;)

          No i znow mam ochote na te kragle pupcie i cycusie. Dodam, ze padam
          na pysk, rano o 7 pobudka. Ale na sex znalazbym sile. Zona
          oczywiscie spi. Nie ma dzis mowy o seksie, gdyz jutro ma wazny i
          stresowy dzien.
          • kochanica-francuza Re: pupeczkom ruszają się piersi? 16.09.08, 16:34
            on40wawa napisał:

            > No probuje sie nie gapic, ale one sa wszedzie. Lubie te male, ale te
            > duze tez lubie. Wtedy mam ochote zamienic sie w dzikusa, wybiec z
            > auta i pomacac wszystkie przechodzace panie.

            Jak bym cię w pysk strzeliła, tobyś musiał obstalowywać trzecie ząbki...

            Faktycznie, oblech jesteś i dupek.
            • obrotowy a tak to mozesz zaskowyczec? 07.11.08, 16:31
              kochanica-francuza napisała:
              > Jak bym cię w pysk strzeliła, tobyś musiał obstalowywać trzecie
              ząbki...

              a tak to mozesz zaskowyczec jedynie z bezsilnosci na ekranie,
              ze ktos moze widziec swiat w innych kolorach , niz ty?
          • kochanica-francuza Re: pupeczkom ruszają się piersi? 16.09.08, 16:34
            on40wawa napisał:

            > No probuje sie nie gapic, ale one sa wszedzie. Lubie te male, ale te
            > duze tez lubie. Wtedy mam ochote zamienic sie w dzikusa

            Chyba w chama?
          • malutka-myszka78 Re: pupeczkom ruszają się piersi? 27.09.08, 16:54
            Czytam i czytam i słabo mi się robi... Co za obłuda?! Jestem oddany
            zonie... co za bzdury? W czym jestes oddany? W forsie co miesiąc na
            dom, czy w obowiązku małżeńskim spelnianym wieczorem. Paranoja
            jakas, ze mozna tak myslec. Zapewniam Cie, ze wiele zon tez marzy o
            pieknym mlodym ciele jakiegos misiaczka. nie tylko wy sie
            starzejecie i tracicie na świezosci wygladu!!!

            Udawania uczciwego to nie bycie uczciwym!
      • figgin1 Re: to teraz o zonach 14.09.08, 22:57
        on40wawa napisał:
        Kobiety wola zakupy,
        > nianczenie dzieci, romantyzm i co tam jeszcze.

        Musisz kiepski być jeśli kobiety wolą zakupy niż przygodę z tobą.
        • kochanica-francuza Re: to teraz o zonach 14.09.08, 22:59
          >
          > Musisz kiepski być jeśli kobiety wolą zakupy niż przygodę z tobą.

          Zdecydowanie zgoda!!!

          Jak sobie pomyślę o jednym takim, to wolę jego niż zakupy. A na razie wszystko
          pozostaje w sferze planów (tzn. taki jeden, nie zakupy -)
          • on40wawa Re: to teraz o zonach 14.09.08, 23:07
            Mile Panie :)
            Mialem na mysli, ze kobiety dla odreagowania pewnych stresow,
            frustracji itp koncentruja sie raczej na innych czynnosciach.
            Mezczyznie wystarczy impuls. Czesciej siegamy po sex.
            • kochanica-francuza Re: to teraz o zonach 14.09.08, 23:13
              on40wawa napisał:

              > Mile Panie :)
              > Mialem na mysli, ze kobiety dla odreagowania pewnych stresow,
              > frustracji itp koncentruja sie raczej na innych czynnosciach.

              Następny znawca kobiet? Weź się od nas odp...el i nie tłumacz nam, co MY SAME
              robimy.
              • puella.aeterna Re: to teraz o zonach 15.09.08, 15:58
                O matko, Kochanica, dziękuję za ten komentarz!
            • monique_88 Re: to teraz o zonach 14.09.08, 23:16
              Kurcze w sumie to nie jesteś taki zły. Na sponsora to się idealnie
              nadajesz. Eh szkoda ze jestem ładna i inteligentna no ale znajdą się
              jeszcze puste niunie które cię wydoją dosłownie i w przenośni:)
              Szkoda ze twoja żona na tym cierpi. Mogłeś nie zakładać rodziny
              tylko sie bzykac dzien w dzien z inna laseczka. Co za życie Wow.....
              • krzysztof-lis Re: to teraz o zonach 16.09.08, 10:26
                > Szkoda ze twoja żona na tym cierpi.

                W jaki sposób "cierpi"? Przecież wątkotwórca zaspokaja wszystkie jej potrzeby.
                • monique_88 Re: to teraz o zonach 16.09.08, 15:31
                  Moim zdaniem nikt nie jest tak głupi żeby się nie zorientować że cos
                  w związku jest nie tak, a z tego co przeczytałam to autor prowadzi
                  taki fascynujący tryb życia od dłuższego czasu. Pytanie czy żona ma
                  kogoś i zaspokaja swoje potrzeby też poza domkiem czy jest z tych co
                  wolą milczeć bo maja na zakupy i takie tam, a mąż niech się
                  wyszaleje. Miałam wujka juz nie żyje ale był takim własnie typem
                  kobiety a żona to na bok, został sparaliżowany i kto się nim
                  zajmował? Czy jakaś studentka o cudownym śmiechu, blondyneczka,
                  ognista ruda? żadna bo ta "zasługa" należała do żony. To jest Fair?
                  Pozdrawiam prawdziwnych Mężczyzn bo tacy są:)
                  • krzysztof-lis Re: to teraz o zonach 17.09.08, 09:05
                    > Moim zdaniem nikt nie jest tak głupi żeby się nie zorientować że cos
                    > w związku jest nie tak

                    Chciałabyś, żeby tak było. :)

                    > Pozdrawiam prawdziwnych Mężczyzn bo tacy są:)

                    Prawdziwych w jakim sensie? W sensie biologicznym, który nakazuje mężczyźnie
                    zaliczać wszystkie panienki dookoła, bo to dobra strategia przekazywania genów? ;)
                    • monique_88 Re: to teraz o zonach 17.09.08, 14:07
                      "Prawdziwych w jakim sensie? W sensie biologicznym, który nakazuje
                      mężczyźnie zaliczać wszystkie panienki dookoła, bo to dobra
                      strategia przekazywania genów?"

                      Fajny "dżołk" Krzysiu:)
                      Coś Ci każe, może jakiś wewnętrzny głos? To jest niepokojące. I
                      przestań szerzyć te bzdury o tym że faceci muszą zaliczać panienki.
                      Hmm studiujesz jakiś biologiczny kierunek? Bo widzisz ja studiuje
                      ścisło przyrodniczy. I tylko ludzie niemający pojęcia o człowieku
                      jako istocie biologicznej bedą głosić takie bzdety, które im
                      najbardziej odpowiadają i "oczyszczają" ich zakłamane sumienie. A Ty
                      to chyba jesteś facet a nie mężczyzna:) Ale co kto lubi...:)
                      • krzysztof-lis Re: to teraz o zonach 17.09.08, 14:16
                        > "Prawdziwych w jakim sensie? W sensie biologicznym, który nakazuje
                        > mężczyźnie zaliczać wszystkie panienki dookoła, bo to dobra
                        > strategia przekazywania genów?"
                        >
                        > Fajny "dżołk" Krzysiu:)

                        To nie dżołk, tylko szczera prawda.

                        No chyba, że się mylę i ewolucja nie nagradzała mężczyzn za zaliczanie
                        wszystkich panienek dookoła. Ale to będziesz musiała mi udowodnić. :)

                        > Hmm studiujesz jakiś biologiczny kierunek?

                        Absolutnie, ale podstawy działania ewolucji znam.
                        • monique_88 Re: to teraz o zonach 17.09.08, 15:19
                          1. nie rozumie o tym nagradzaniu? W jaki niby sposób
                          2. W świecie zwierząt (człowiek to zwierzę dokładnie ssak:P) to
                          samce rywalizuja o samice. poczytaj na temat tańców godowych hehe
                          upierzenie partnera np u ptaków. To one wybieraja kto ma być "ojcem"
                          potomstwa który najlepiej wyglada czy najlepiej śpiewa. U żółwi to
                          nawet samiec wchodzi na innego konkurenta i spycha go z partnerki.
                          Co do ludzi to owszem plemników faceci produkuja o wiele wiecej ale
                          komórka jajowa kobiety jest znacznie większa. No i kobiety mając
                          mniej tych komorek jajowych przykładają znacznie większą troskę na
                          wychowanie potomstwa. Mam nadzieję że zrozumiałeś:) A co do słów
                          zaliczać panienki dookoła to chyba wszystko mi to mówi na twój
                          temat. ja nie gustuję w takich panach co zaliczają i nie martw się
                          mam powodzenie ale za to niektórzy mają kwasną minę jak mówie "Ty i
                          ja?" i się uśmiecham:)
                  • morekac Re: to teraz o zonach 19.09.08, 14:08
                    I dlatego ja ze swoim dupkiem się rozwodzę. Zanim go sparalizuje od
                    jego k...
            • figgin1 Re: to teraz o zonach 15.09.08, 09:59
              To twoje doświadczenia. Skądś się wzięły, prawada?
            • baba67 Re: to teraz o zonach 28.09.08, 15:15
              To mozna leczyc, wiesz...na przyklad Michael Douglas sie leczyl i wyleczyl, bo
              gdyby zone zdradzal, toby go z domu wyrzucila.
              Robienie z tego jakiejs normy ? To moj chlop nienormalny jest ze panienek nie
              bzyka i nikogo nie sponsoruje ?
        • sylviacokolada Re: to teraz o zonach 17.09.08, 14:55
          Musisz kiepski być jeśli kobiety wolą zakupy niż przygodę z tobą.


          CUDNE!!!:)))))))))
      • inwigilowana Re: to teraz o zonach 14.09.08, 23:47
        jakoś to wszystko wydaje się prawdopodobne
        dziwne
      • vandikia Re: to teraz o zonach 15.09.08, 11:18
        on40wawa napisał:

        > Kobiety wola zakupy,
        > nianczenie dzieci, romantyzm i co tam jeszcze.



        no żebyś się kiedyś nie zdziwił jak cię wreszcie olśni co kobiety
        lubią, wolą etc

        żona
        • skrzydlate Re: to teraz o zonach 18.09.08, 23:44
          o mamusiu, co on wie o kobietach!!!
          no nic, kontaktuje sie tylko z pewnego typu istotami, ktore maja cycuszki :)))))
      • delayla Re: to teraz o zonach 20.09.08, 14:21
        > nie chce Jej wyrzadzic krzywdy.

        BUAHAHAHA XDDDD
      • agaluz8 Re: to teraz o zonach 29.09.08, 18:49

        ,,niezabliżnione życiem "...dobre..
      • rozd-arta Re: to teraz o zonach 07.11.08, 16:25
        Sorry, ale nie moge pojac tego, co to za milosc, skoro ja zdradzasz
        i oszukujesz?! Naprawde zal mi twojej zony!!!!!!Paranoja jakas!!!!
        Chyba mamy rozne wyobrazenie o miłości :P
    • nekomimimode Re: Mezowie, zony i panienki. 14.09.08, 21:51
      nie. jesteś seksoholikiem ,lecz się
      • zloty.strzal Re: Mezowie, zony i panienki. 14.09.08, 21:57
        Coś chyba jest w tym seksoholizmie.
      • eeela Re: Mezowie, zony i panienki. 14.09.08, 22:00
        To nie seksoholik, tylko początkujący pisarz w gatunku lekkiej erotyki ;-)
        • kaz-oo Re: Mezowie, zony i panienki. 14.09.08, 22:09
          raczej internetowy masturbator-amator;))
          Śmieszny facio;)))
          • aandzia43 Re: Mezowie, zony i panienki. 15.09.08, 20:39
            kaz-oo napisała:

            > raczej internetowy masturbator-amator;))
            > Śmieszny facio;)))

            Śmieszny. Ale znam w realu takiego prawdziwego. Nie czterdziestoletniego, tylko
            sześćdziesięcioletniego. Ten to dopiero jest śmieszny;-DDDDDDDDDDDDDDD
        • zloty.strzal Re: Mezowie, zony i panienki. 14.09.08, 22:10
          Z erotycznym pisarstwem to nawet miałam pomysł na super biznes, to może kiedyś
          onego40wawa zatrudnię:]
    • monique_88 Re: Mezowie, zony i panienki. 14.09.08, 22:40
      I pomyśleć że idąc po zajęciach na uczelni z roześmianymi
      koleżankami obserwują nas tacy erotomani co erekcji dostają.
      Brr.....Wątpie żeby twoja żona była taka głupia jak tu ją opisujesz.
      I wybacz po tym wszystim co onabazgrałeś to nie można stwierdzić że
      jesteś dobrym mężem. Więc nie pisz o twoim oddaniu i przyjażni bo to
      charakteryzuje przyjaciół i znajomych. Myśle że lecznie nie pomoże.
    • kochanica-francuza polecam brom. obniża libido nt 14.09.08, 22:44
    • wacikowa Re: Mezowie, zony i panienki. 14.09.08, 22:45
      I koniecznie zrób badania na HIV :)
      Jeśli nie HIV to może jakąś rzeżączkę załapiesz:D
      • asiuniap Re: Mezowie, zony i panienki. 16.09.08, 01:15
        wacikowa napisała:

        > I koniecznie zrób badania na HIV :)
        > Jeśli nie HIV to może jakąś rzeżączkę załapiesz:D

        Chlamydię ma na pewno. Szkoda żony, zarazi kobitę.
    • figgin1 Re: Mezowie, zony i panienki. 14.09.08, 22:53
      I co, chcesz się tu pochwalić?
    • erba Re: Mezowie, zony i panienki. 14.09.08, 23:05
      on40wawa napisał:

      > Zdradzam zone od kilku dobrych lat, regularnie.
      > Nie byloby popytu, nie byloby takich dziewczat.

      No i co z tego?

      Zieeew
      • asocial Re: Mezowie, zony i panienki. 14.09.08, 23:15
        na poczatek polecam watek:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=84603105
        post on40wawa brzmi jak pamietnik onanisty.
        mam nadzieje, ze robisz sobie co 6 miesiecy testy na wszelkie choroby weneryczne
        i HIV. moze jestes jednym z tych 200mezczyzn, ktorzy przespali sie z chora
        prostytutka?
    • mallina Re: Mezowie, zony i panienki. 14.09.08, 23:42
      pewnie poroze masz tak wielkie jak wyobrazenie o slepocie swojej zony
    • wrednisia Re: Mezowie, zony i panienki. 14.09.08, 23:47
      Czy Ty jesteś dumny z tego, co robisz, że tak się tu "obnażasz"?
      Bo jak dla mnie to jesteś beznadziejny.
    • lubie_gazete Re: Mezowie, zony i panienki. 15.09.08, 09:43
      Trochę OT,czasem jestem na czatach i tam pojawia się co pewien czas ten nick -
      to Ty?
    • lubie_gazete Re: Mezowie, zony i panienki. 15.09.08, 09:46
      A w temacie -sponsoringu nie polecam, w tej samej cenie masz miesięcznie kilka
      dobrych lasek.
      • anty_trolka lubie_gazete spadaj na drzewo forumowy trollu 10.10.08, 14:57
    • sadosia75 Re: Mezowie, zony i panienki. 15.09.08, 09:50
      on40wawa napisał:


      > Zdradzam zone od kilku dobrych lat, regularnie.

      Lepiej sprawdz czy nie przypominasz juz jelenia ;) dopiero pozniej zacznij sie
      chwalic :)
    • hotally Re: Mezowie, zony i panienki. 15.09.08, 09:50
      i czym sie chwalisz? ze chodzisz na tanie dzi.wki?
    • trypel Re: Mezowie, zony i panienki. 15.09.08, 09:54
      on40wawa napisał:

      > Nie byloby popytu, nie byloby takich dziewczat. Zgadza sie?

      Tez zawsze zachodziłem w głowe jak moj kolega wchodził na dyskoteke i po
      najdalej godzinie wyłaził z laską chetną na sex. A wg znajomych kobiet nie jest
      ani przystojny ani nic specjalnego :)
      Mało tego nigdy zadnej nic nie obiecuje i z reguły poprzestaje na jednym czy
      dwóch spotkaniach.
      Widać że tyle samo kobiet lubi niezobowiązujacy sex co i facetów. Tylko trzeba
      umieć sie odnaleźć :)
    • eevita Re: Mezowie, zony i panienki. 15.09.08, 11:09
      Alleluja, tyle lat zyje na świecie a w koncu ktos mi uswiadomił,co
      jest naprawdę dla mnie ważne.. Ehh, a ja durna zawsze myslałąam,że
      wolę sels od zakupów, a tu, kurcze, okazuje się,że tak naprawdę jest
      całkiem odwrotnie..\
      Dzieki, dzieki...dzisiaj wieczorem idę na zakupy:)
      • on40wawa Re: Mezowie, zony i panienki. 15.09.08, 11:56
        Mile Panie,

        rozumiem, ze na mnie najezdzacie. Oczekiwalem takiej reakcji. Jestem
        skonczonym draniem. Nie jestem dumny z tego, co robie.

        Przyczepilyscie sie tez ladnie tego argumentu o zakupach. Nie wiem,
        moze jestem glupi, ale zauwazylem taka prawidlowosc. Nie tylko u
        zony, ale i u jej kumpelek, z rozmow meskich o kobietach (tak!
        czasem tez sie nam zdarza, acz rzadko). Moja siostra czy kuzynka czy
        ich corki (rozne generacje) reaguja podobnie na pewne rzeczy.
        Wierze, iz sa wyjatki. Nie chodzi mi o wrzucanie wszystkich do
        jednego worka. Acz jestem przekonany, ze mezczyzna patrzy na sex
        bardziej fizycznie, podmiotowo, zas kobieta potrzebuje czegos
        wiecej. No i nie znam kobiety, ktora w godzinie zlosci i stresu
        wsiadlaby na nieznajomego faceta i zrobila swoje. Nie sadze aby taki
        incydent podobal sie przecietnej kobiecie, matce, zonie.
        • figgin1 Re: Mezowie, zony i panienki. 15.09.08, 18:41
          on40wawa napisał:
          No i nie znam kobiety, ktora w godzinie zlosci i stresu
          > wsiadlaby na nieznajomego faceta i zrobila swoje. Nie sadze aby taki
          > incydent podobal sie przecietnej kobiecie, matce, zonie.

          Nie sądzisz, a jednak w chwili stresu się bzykasz. Z kim to robisz? Z samymi
          dziwkami? Naprawdę nie umiesz wyrwać kobiety? Żałosny jesteś...
          • on40wawa Re: Mezowie, zony i panienki. 16.09.08, 00:34
            Umiem "wyrwac" kobiete, ale nie o to chodzi. Kobiety, ktore czuja
            miete do mnie, zazwyczaj szukaja czegos wiecej, niz seksu. Poza tym
            takie romanse nie bylyby fair. Narazalbym zone i kochanke.
            Mysle, ze ja place nie za sama mozliwosc seksu z kobieta, ale za
            komfort i dyskrecje. Na upartego moglbym podrywac. Ale po prostu nie
            chce.
        • panismok Re: Mezowie, zony i panienki. 15.09.08, 21:32
          No patrz... a są takie panie, którym "w godzinie złości i stresu" (wybacz cytat - piękno tych słów mnie powaliło ;-) bardzo pomaga fajny, ostry i namiętny seks. Z partnerem lub mężem.
          Żeby mieć różne rodzaje doznań i przeżyć, nie trzeba zmieniać partnerów. Trzeba się uczyć i rozwijać. Ale to, jak się pewnie domyślasz, dość skomplikowane i dla cierpliwych.
          Cóż, to tak jak z jedzeniem - niektórzy poprzestają na maminej pomidorowej i hot-dogu na szybko, a inni sami gotują prawdziwe frykasy ;-)
          Lepszego menu życzę.
          • on40wawa Re: Mezowie, zony i panienki. 16.09.08, 00:36
            A ja bym powiedzial tak.
            Z zona to jadanie roznego menu w jednej restauracji.
            Zdrada to podroz po kuchni swiata. Rozne restauracje, a menu czasem
            bardzo zwyczajne. Delikatne brzoskwinie na deser.
            • panismok Re: Mezowie, zony i panienki. 16.09.08, 08:37
              Ja tam mam jedną świetną restaurację, wybraną po sprawdzeniu różnych
              innych ;-)

              Znasz takie powiedzenie, że lepsze jest wrogiem dobrego?

              Ja tam nie rozwalałabym dobrego małżeństwa, żeby "innych kuchni"
              popróbować. Zdrowiej jest najpierw eksperymentować, a potem się
              hajtnąć - z najsmaczniejszą "firmą" oczywiście.
              Ale ja to jestem dziwaczny człowiek, ktory lubi rozwijać, budować i
              autentycznie głębokie relacje tworzyć. Zapewna masz inną filozofię...
            • blondynka.online Re: Mezowie, zony i panienki. 16.09.08, 09:48
              > Zdrada to podroż po kuchni świata. Rożne restauracje, a menu czasem
              > bardzo zwyczajne. Delikatne brzoskwinie na deser.
              A agencja towarzyska to taki fast food dla ubogich duchem.
              Żal mi ciebie.
        • asiuniap Re: Mezowie, zony i panienki. 16.09.08, 01:20
          on40wawa napisał:

          >No i nie znam kobiety, ktora w godzinie zlosci i stresu
          > wsiadlaby na nieznajomego faceta i zrobila swoje. Nie sadze aby
          taki
          > incydent podobal sie przecietnej kobiecie, matce, zonie.

          Łudź się dalej bejbe. Robisz statystyki czy piszesz pracę
          magisterską?
        • morekac Re: Mezowie, zony i panienki. 19.09.08, 14:11
          A czy ty wiesz oczym rozmawiają kobiety jak sa SAME? Jestes pewien:
          o zakupach czy o chłopach? Też mamy czasem ochotę na jakieś młode
          mięsko...
        • kapec5 Re: Mezowie, zony i panienki. 30.09.08, 13:59
          A ja bym w takiej chwili wsiadła i zrobiła swoje, i to ze zdwojoną
          siłą.
    • on40wawa pokalkulujmy... 15.09.08, 12:07
      Wawa.
      Panienek w tzw prywatkach i agencjach - ok 2500
      Nie licze "cichodajek" i innych szukajacych na czatach, prywatnych
      ogloszeniach, na serwisach randkowych, na imprezach czy co tam
      jeszcze.
      Przecietny klient - 30 do 50 lat.
      Przecietna ilosc klientow dziennie na jedna dziewczyne - no, zalozmy
      4, co moze stanowic taka skromna srednia wypadkowa.

      To jest 10 000 mezczyzn dziennie, ktorzy korzystaja z takich uslug.
      Liczac tylko te 2,5 tys panienek.
      Zakladajac, ze nie korzysta sie codziennie, a moze 1-3 razy w
      miesiacu, czasem duzo rzadziej, to daje nam to ogromna liczbe
      mezczyzn, udajacych sie do takich przybytkow. Zgadza sie?
      To 300 000 mezczyzn miesiecznie. Jako, ze nie ci sami nabijaja
      statystyki, bo codziennie przeciez nie korzystaja, tak wiec mala
      liczba powtorzen, a duza roznorodnosc jednostek.
      Co wskazywaloby na to, ze nawet co 2 mezczyzna ze stolicy korzysta 1
      w miesiacu lub rzadziej z uslug panienek.
      Da sie wygospodarowac w miesiacu godzinke czy pol, tak aby nikt sie
      nie dowiedzial? Da sie.
      A czy da sie wygospodarowac te 200 zl (lub mniej)? Da sie. U mnie
      pole to do 1000 zl, tak aby zona nie miala podejrzen. Jesli ktos
      zarabia mniej, wystarczy, ze raz powie, ze cos w aucie nawalilo,
      opona, akumulator. Albo laptop. Wizyta u dentysty, pozyczka koledze.
      Wymowek nie brak. Najlepsze sa te, o ktorych zona nie ma pojecia,
      badz jest zbyt zaganiana, zeby sprawdzac. Ja tez nie mam pojecia, w
      jaki sposob moja zona potrafi wydac spore sumki na kosmetyke czy
      fryzjera. Ona tez nie wnika.
      Z moralnoscia u nas nie jest najlepiej. Nie ludzmy sie.
      Jest popyt. Bardzo duzy popyt.
      • elegia Re: pokalkulujmy... 15.09.08, 12:36
        on40wawa napisał:

        > Wawa.
        > Panienek w tzw prywatkach i agencjach - ok 2500
        > Nie licze "cichodajek" i innych szukajacych na czatach, prywatnych
        > ogloszeniach, na serwisach randkowych, na imprezach czy co tam
        > jeszcze.
        > Przecietny klient - 30 do 50 lat.
        > Przecietna ilosc klientow dziennie na jedna dziewczyne - no, zalozmy
        > 4, co moze stanowic taka skromna srednia wypadkowa.


        ..chcesz mnie uswiadomic, ze moj facet juz dawno mnie zdradzil;)
        dziekuje, ze otwiersz przed nami swoj-wasz swiat, poped, merzczyzni sa rozni od
        kobiet...kobiety i emocje...o rany, pogubilam sie w tym!
        moze twoja swiadomosc rowna sie twoj swiat?
        albo lepiej, moze my kobiety wybilysmy sie w drabinie ewolucji na wyzszy szczebel...
        to przekonuje mnie, ze czas oddac wladze kochani panowie i wrocic do przedszkola;)
        ale i tak kocham facetow;)
        • trypel Re: pokalkulujmy... 15.09.08, 12:45
          elegia napisała:

          >
          > albo lepiej, moze my kobiety wybilysmy sie w drabinie ewolucji na wyzszy szczeb
          > el...

          albo jeszcze lepiej - to Wy nie przeszłyscie do wyższego szczebla :)

          PS mężczyźni a nie męrzczyxni
          • elegia Re: pokalkulujmy... 15.09.08, 12:46
            trypel napisał:

            > elegia napisała:
            >
            > >
            > > albo lepiej, moze my kobiety wybilysmy sie w drabinie ewolucji na wyzszy
            > szczeb
            > > el...
            >
            > albo jeszcze lepiej - to Wy nie przeszłyscie do wyższego szczebla :)
            >
            > PS mężczyźni a nie męrzczyxni

            oczywiscie mezczyzni:)
            nie przekonales mnie....

            • trypel Re: pokalkulujmy... 15.09.08, 12:51
              nie chciałem przekonywac - dałem po prostu drugą równie prawdopodobną opcję :)
              • elegia Re: pokalkulujmy... 15.09.08, 12:53
                trypel napisał:

                > nie chciałem przekonywac - dałem po prostu drugą równie prawdopodobną opcję :)
                twoja logika mnie nie podnieca;)
                • trypel Re: pokalkulujmy... 15.09.08, 12:57
                  to poliż znaczek, moze to zadziała jak potrzebujesz jakiejś podniety
                  • elegia Re: pokalkulujmy... 15.09.08, 13:07
                    trypel napisał:

                    > to poliż znaczek, moze to zadziała jak potrzebujesz jakiejś podniety

                    cokolwiek to oznacza
                    ps. w koncu bronisz tezy o oderwaniu sexu od uczuc, wiec nie dziw sie tak.
                    • trypel Re: pokalkulujmy... 15.09.08, 13:09
                      ja nie bronie żadnej tezy, bronić można czegos czego nie można sprawdzić a sex
                      bez uczuć jest faktem i odnosi sie i do kobiet i do mężczyzn :)
          • asiuniap Re: pokalkulujmy... 16.09.08, 01:25
            O kuźwa, Trypel czy Tryper ??!!
            • trypel Re: pokalkulujmy... 16.09.08, 16:38
              nie wymawiam R
      • hotally Re: pokalkulujmy... 15.09.08, 13:03
        na prawde nie wiem jakie trzeba mieć IQ, zeby się chwalić, że się rucha tanie
        dzi.wki...
        • trypel Re: pokalkulujmy... 15.09.08, 13:05
          to jest tak - jeden sie chwali że kupił skrzynkę dobrego szampana a drugi ze
          trafił w biedronce na przecenioną sofię po 6,50

          bo z postu wynika ze jakby sie chwalił drogimi to co innego :)
          • hotally Re: pokalkulujmy... 15.09.08, 13:20
            oczywiście, że co innego...
    • dzikoozka Re: Mezowie, zony i panienki. 15.09.08, 13:35
      Ale o co ci tak właściwie chodzi?
      Chcesz sie pochwalić? wyzalić?
    • kitek_maly Re: Mezowie, zony i panienki. 15.09.08, 16:01

      W mojej dzielnicy jest
      > tych mieszkan okolo 60, w dzielnicy obok juz ponad 500

      Liczyłeś?

      > Nie byloby popytu, nie byloby takich dziewczat. Zgadza sie?

      Uuuu co za światłe podsumowanie.
      Współczuję Ci beznadziejnego życia. :-)
      • on40wawa Re: Mezowie, zony i panienki. 15.09.08, 18:26
        kitek_maly napisała:

        > Liczyłeś?

        Tak. Kiedys mialem wolny wieczor i postanowilem policzyc.
        Dla obrony dodam, ze lubie liczyc czasem dziwne rzeczy, np ilosc
        znakow drogowych pomiedzy dwoma skrzyzowaniami. Albo ile razy
        wystapilo slowo "poniewaz" w wydaniu poniedzialkowej wyborczej. ;)


        > Uuuu co za światłe podsumowanie.
        > Współczuję Ci beznadziejnego życia. :-)
        >
        Zgadza sie. W sumie co ja mam z tego beznadziejnego zycia? Mam
        wrazenie, ze haruje od rana do wieczora, wszystko dla innych. Od
        malego musialem pracowac nad soba. Nauka, wyksztalcenie,
        ksztaltowanie charakteru. Pozornie wiec jestem przykladnym mezem,
        dobrym ojcem, ukochanym synem, bratem. Dobrym szefem i podwladnym
        zarazem. Zostalem wrzucony w jakas machine, od ktorej nie da sie
        uciec. Zyje z zegarkiem w reku. Moja Zona i dziecko sa radosciami w
        moim zyciu, nie jedynymi. Ale wierzcie, niczym sie nie chwale.
        Nie jestem dumny z tego, co robie.

        Dzis znow to zrobilem. Godzinka na mieszkaniowce. Sliczne dziewcze.
        Okraglutka buzka, okragle piersi w sam raz do zabawy. Chcialem zjesc
        to dziewcze. Wciaz czuje goraco w moim ciele. To niesamowite.
        Wchodze nagle do mieszkanka, otwiera mi blondyneczka w kuszacej
        bieliznie. Dopiero co byl pospiech, korki, terminy, nerwowka. Az tu
        na pare chwil zapominam o calej szarosci dnia. Sam jej widok byl tak
        podniecajacy, ze moglbym eksplodowac. A najlepsze jest to, ze tu po
        prostu place i robie swoje. Biore to dziewcze w roznych pozycjach,
        ona jest wilgotna i gotowa, daje sie wszedzie dotknac, obejrzec i
        popiescic. Moge rozchylic jej smialo uda i po prostu patrzec, a
        potem piescic. Bez zadnych zbednych rozmow wczesniej, bez
        wysluchania jej, bez zalow z dnia.
        To jest adrenalina. To jest cos, co trudno opisac.

        I znow jestem w biurze. Znow jestem soba. A moze wlasnie nie-soba.
        • paulawr piekny poemat 15.09.08, 19:38
          Pozornie wiec jestem przykladnym mezem,
          > dobrym ojcem, ukochanym synem, bratem. Dobrym szefem i podwladnym
          > zarazem.


          a najlepsze ze sie przyznajesz ze tylko pozornie jestes dobry a tak
          naprawde jestes niewiele wart i to ze musiales sie otworzyc na forum
          doskonale pokazuje Twoja swiadomosc niskiej wartosci
        • wyssana.z.palca Re: Mezowie, zony i panienki. 15.09.08, 20:46
          a ja tam rozumiem Twoje myslenie. nie mowie ze pochwalam, ale
          rozumiem. masz jeszcze szczescie ze zone masz fajna, bo bywa w tej
          kwesti zawod na wieksza skale i zona bez ochoty, albo wiecznie
          gderajaca, z ciaglymi pretensjami i co tam jeszcze kto dorzuci..
          sama wobec zycia mam hedonistyczna postawe, tyle ze wiedza o
          tym "zywi" ludzie a nie nicki z forum, jak w Twoim przypadku :) ale
          i tak niezle, ze wyszedles tu na lincz z takim watkiem, chyba ze
          trolujesz ;)
          • on40wawa Re: Mezowie, zony i panienki. 16.09.08, 00:57
            Milo, ze znalazla sie Kobietka, ktora mnie rozumie chociaz troche.
            Na zywo raczej nie odwazylbym sie z kims o tym rozmawiac. Wiem, ze
            ludzie lubia podkladac swinie. Nie zaufalbym...

            Mysle tez, ze czasy w ktorch zyjemy sa przesycone seksem. W kazdej
            gazecie, reklamie, klipie muzycznym czy na billboardach widze nagie
            ponetne ciala. Nawet, jak sa chude a nie ponetne, to i tak
            naprowadzaja mnie na myslenie o seksie.
            O agencjach mieszkaniowkach tez bym nie wiedzial, gdyby pare lat
            temu ktos nachalnie (wycieraczka mego auta) nie podrzucil mi reklamy
            ze zdjeciem dziewczyny i jej numerem tel.
            Chyba dzis nie boimy sie szukac roznych doznan. Kiedys to sie mialo
            dylemat, gdy sie sasiadce w dekold zajrzalo.
          • asiuniap Re: Mezowie, zony i panienki. 16.09.08, 01:30
            Żartujesz. To zwykły mitomam, który chciałby, żeby kobiet na niego
            leciały a tu puchy.
    • bez_cukru_tak_jak_lubisz Re: Mezowie, zony i panienki. 15.09.08, 16:03
      Ciesze się, że ktośmyśli tak jak ja.
      Nie ma nic lepszego w zyciu jak maksymalizowanie własnej rzyjemności.
      • herbatka.jasminowa Re: Mezowie, zony i panienki. 15.09.08, 20:37
        Ale byłby numer, jakbyś pewnego dnia, po udanym seksie z dzieweczką twoich marzeń, zauważył na jej ciałku czerwoną plamkę. I na pytanie "kochanie, co to jest?", kobietka odpowiedziałaby ci: mięsak Kaposjego, kochanie - a ty własnie przed chwilą wyciągnąłeś z niej niezabezpieczonego penisa....ciekawa byłabym twojej miny

        A potem "mozna spokojnie wrocic do domu."
        • on40wawa Re: Mezowie, zony i panienki. 16.09.08, 00:39
          Niepowazna jestes.
          Z zadna kobieta, oprocz wlasnej zony, i kiedys dawno temu 2
          pierwszych milostek, nie sypialem bez prezerwatywy.

          Poza tym jestem swiadom ryzyka. Zycie jest ryzykowne. Rogal z
          margarana jest ryzykiem dla mego zdrowia. Samolot, auto i krawat
          tez. Nie mowiac o truciznach, jakie wdycham kazdego dnia.
          Moje ryzyko jest wkalkulowane, ot co.
          Jakbym sie bal ryzyka, to bym sie chyba na jakas wioske wyprowadzil
          i w lesie zamieszkal. W bunkrze najlepiej.
    • mahadeva Re: Mezowie, zony i panienki. 15.09.08, 21:11
      zona przynajmniej zdradza Cie z kims na poziomie na pewno... faceci
      sa mniej wybredni :)
    • triss_merigold6 Re: Mezowie, zony i panienki. 15.09.08, 21:42
      A żona w tym czasie spokojnie odkłada kasę na osobiste konto po to,
      żeby za jakis czas spokojnie zażądać rozwodu z Twojej winy i
      wysokich alimentów.

      Ludzie, pisze te projekty bardziej wiarygodnie, bo takiej dawki
      egzaltacji nie idzie czytac.
      • skrzydlate Re: Mezowie, zony i panienki. 18.09.08, 23:52
        obawiam sie... ze nie niekoniecznie .. znalam takie przypadki, potem byl szloch
        i rozpacz, bo przez 20 lat niczego nie zauwazyla, jak on mógl, obtzydzenie,
        córki wściekłe, nienawidza ojca, duze.. to sie dowiedzialy, :)

        a on się dziwi, no myślałem że wiesz, od dnia slubu mam stałe kochanki...

        ona napisała ładną książkę po tym wszystkim

        uff

        ale obiecał, że sie zmieni (spryciulek) i pozwoliła mu wrocic do siebie,
        uwierzyla, a ja nie... po prostu lubiła sie wysypiac... iśc do pracy? zasuwac na
        calego dla kasy... eee.. :)
    • kawowaa pytanie do on40wawa 15.09.08, 21:58
      nie oceniam Cie twoja sprawa..ale zawsze zastanawialm się nad jednym,
      jeslimogłbys odpowiedziec.
      zdradzasz z roznymi kobietami, sam pisales ze masz dziecko ,zone z ktora sypasz
      rowniez.. nie obawiasz się ze zarazisz jakims swinstwem dziecko? zone? I nie
      pisz ze robisz to z zabazpieczeniem.. bo wiadomo ze nie ma 100%.. zawsze guma
      moze peknąć.. nigdy nie myslals o tym?
      Pominmy zonę..ale dziecko zapewne kochasz..i tak bez niczego dopuszczasz do
      zagrozenia jego zdrowia, zycia? czy dziecko jest mniej wazne od tym "panienek"?
      Ja moze przed dzieckiem posunełabym sie do zdrady..ale jak pojawiło sie dziecko
      to wiem ze nigdy// nie chce narazac jego zdrowia.
      Odpowiedz bo jestem ciekawa twojego stanowiska.
      • on40wawa Re: pytanie do on40wawa 16.09.08, 00:45
        Witaj. :)
        O ryzyku pisalem pare postow wyzej. Masz absolutna racje, ze jest
        tam jakies ryzyko. Ale gdzie go nie ma?
        Jak na razie, to dzieciak kochany do domu bakterie i wirusy znosi, a
        nie tatus. Dobrze, ze wszawicy juz w szkole nie ma.

        A nie myslalas o zdradzie subtelnej? Pocalunek, przytulenie? Bo
        jesli trzymasz sie na wodzy ze strachu przed chorobami zakaznymi, to
        sa mniej inwazyjne metody. Mysle, ze trzeba wyjsc na przeciw swoim
        potrzebom. Najgorzej, gdy kobieta poswieca sie za bardzo dzieciom.
        Wy w tym kobiety przodujecie. Mezczyzni patrza bardziej racjonalnie,
        na chlodno. Wlasne potrzeby tez musza sie jakos liczyc. Ja o siebie
        nie dbalem, o swoje potrzeby. W imie czego do cholery? Zanim
        zaharuje sie jak wol... Nie wiem, pewnie gdzies tam jest jakas
        pustka. Ja to tlumacze adrenalina. Bo zycie mam wypelnione.
        • braun_f Re: pytanie do on40wawa 16.09.08, 00:56
          klykciny, to obrzydliwa sprawa
          brrrr...
        • kawowaa Re: pytanie do on40wawa 16.09.08, 09:57
          gratuluje optymizmu, wiesz jest sporo chorob wenerycznych ktore u dziecka mogą
          zrobic niezłe spustoszenie..Niektóre z tych wirusów stanowią poważny
          kokancerogen, mogący prowadzić do rozwoju raka narządów płciowych u dzieci rowniez!
          Jak dla mnie to nie jest poswiecanie się..a zdrowy rozsądek.
          Wiem ze kazdy ma lepsze i gorsze chwile w zwiazku. Tez nie jestem bez winy..ale
          nigdy nie traktowałabym tego jako "sportu". Tu zapewne wychodza różnice
          płci.Dla mnie miec co chwilka nowego partnera seksualnego nie jest podniecające.
          Aby miec dobry sex musze kochac.. ot taka jestem staroswiecka...;)
          Kocham swojego meza.. nie chce innych mezczyzn. Oczywiscie nie wykluczam
          kokieterii ale tego nie traktuje w kategoriach zdrady.. no moze jedynie jako
          sprawdzenie czy "jeszcze działam na facetów"..i nie powiem ze to polepsza mi
          nastrój.. Ale gdybym robiła to co ty.. w takiej ilosci i na taką skale..
          brzydziłabym sie sobą.. no ale ja jestem kobietą.
          pozdrawiam
          • kawowaa Re: pytanie do on40wawa 16.09.08, 10:00
            >.i nie powiem ze to polepsza mi
            > nastrój..
            oczywiscie literówka;)

            i oczywiscie nie powiem ze to nie polepsza mi nastrój;) kazdy jest troszke prozny.
    • on40wawa o mojej studentce 16.09.08, 01:14
      Nie wiem czemu to napisze. Tak jakos mnie naszlo nocna pora...
      Poznalismy sie na czacie, niedlugo minie 3 lata. Teraz nie
      utrzymujemy kontaktu, bo dziewczyna zaczela sie za bardzo
      przyzwyczajac. Np plakala, bo nie moglem u niej byc, albo nie
      odbieralem telefonu. Ale po kolei.
      Najpierw czat, potem wymiana maili. Dostalem foto. Pogadalismy tez o
      kwestiach finansowych, o oczekiwaniach obu stron. Byla mila, ciepla,
      kulturalna. No i rozumiala moj rubaszny humorek. Nie sploszyly jej
      moje frywolne slowa i fantazje. Uznalem to za dobra monete i dazylem
      do spotkania. Troche sie wahala. Potem byly rozmowy telefoniczne.
      Dzwonilem codziennie, rozmawialismy jak starzy znajomi.
      Proponowalem spotkanie w jakiejs kawiarni, restauracji. Nie chciala.
      Chciala, zebym zarezerwowal hotel, a ona przyjdzie do pokoju.
      Tak zrobilem. Przyszla. Potem sie okazalo, ze... wstydzila sie
      pokazac na ulicy z kims z czata. Bala sie, ze ja okaze sie typem
      nieatrakcyjnym. Smialismy sie potem z tego dlugo.
      Ona okazala sie troszke starsza niz pisala, troszke pulchniejsza niz
      na zdjeciu i wciaz na diecie, troszke zagubiona i bardzo przemila.
      Od razu mnie urzekla. Szybko mi zaufala. Opowiadala o klopotach
      osobistych, o studiach, o zyciu. Twierdzila, ze wyleczylem ja z
      kompleksow. Trwalo to prawie 2 lata. Bylem dla niej kims w rodzaju
      przyjaciela, opiekuna. Mialem gest. Wiem, ze to doceniala. To, ze
      dostawala wiecej, niz w naszej umowie.
      A wiecie co najbardziej pamietam? To, jak sie smiala, kiedy ja
      rozbieralem. Ganialem ja po pokoju i rozbieralem. A ona sie smiala i
      rumienila. Co ciekawe, bylo tak na prawie kazdym naszym spotkaniu. A
      zauwazylem to dopiero, gdy juz przestalismy sie spotykac. Pamietam
      tez ten moment, gdy smiech przeradzal sie w innego rodzaju odglosy.
      Ciche, potem cisza, a potem dopiero sie otwierala i niemal
      krzyczala. Dziwne, ze sobie to teraz przypomnialem. Tak porownuje
      tonacje do dzisiejszej przygody. Tu byla monotonia dzwiekow. Ponetne
      monotonne dzwieki.
      • staryigruby Re: o mojej studentce 16.09.08, 05:10
        :)
        Masz zdolnośc do narracji :)
      • baba67 Re: o mojej studentce 28.09.08, 15:59
        No cudownie...tyle dobrych rzeczy jej zrobiles...zaprawde kazdemu polecic takie
        hobby:-]
        Ja tam nie lubie jak mi sie wmawia, ze gowno w garnierce moze smakowac jak
        klops i byc pozywne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka