tolah2o
14.09.08, 22:05
Na początek cześć Wam wszystkim, bo jestem nowa... i juz zaczynam z
siebie to wyrzucać, bo już nie mogę...
Jesteśmy ze sobą ponad dwa lata. Jest różnie, jak to w związkach.
Czasem są dobre chwile, czasem mniej dobre, ale kochamy się i koniec
kropka, jednak...
Dwa tygodnie temu coś we mnie pękło i kiedy On już spał ja poszłam
sobie do pubu.Spotkałam znajomych.Po którymś tam piwie nieźle mi
zaszumiało. Grałam z koleżankami w lotki.Nagle koło mnie stanął
ON.Znam Go z widzenia. Wiem jak się nazywa,jak ma na imię. Wiem też,
że On i ten mój się dobrze znają. I jakoś tak wyszło, że z tym nowo
poznanym grałam w te lotki, a jak się gra skończyła zapytał mnie czy
wyjdziemy na zewnątrz... M. ma żonę rok starszą ode mnie i małego
synka. Sama nie wiem dlaczego wyciągnął mnie z baru. Muszę też
dodac, że ten M. zawsze mi się podobał. Nigdy o Nim nie myślałam,
ale zawsze jak go gdzieś widziałam to mi się gorąco robiło. Ten M.
jest naprawdę słodki. Mój facet też jest bardzo przystojny i
pociągający, ale M.coś w sobie ma. Jest ślicznym blondynem no i to
coś...
No i wyszliśmy na zewnątrz. Obydwoje mieliśmy w czubie. I tak jakoś
samo się potoczyło. Pocałował mnie tylko, ale juz po chwili byłam
Jego. I stało się. Szybki, ale cudowny seks. Zadzwonił mój, bo mnie
szukał. I czar prysł. M. zdążył mi tylko podać swój numer telefonu.
sama teraz nie wiem po co.
Przez dwa dni milczałam, ale musiałam wkrótce napisać. Więc
napisałam, że przepraszam, że byłam pijana, i żeby sobie źle o mnie
nie myślał. I tak od smsa do smsa zleciało do soboty. Tydzień temu
zapytał w smsie czy będę sama koło 11.00. Byłam, a ON przyszedł.
Rozmawialiśmy trochę o tym co stało się wtedy za pubem. Nagle mnie
pocałował. Już wcześniej pisał, że zapamiętał moje usta i chciałby
jeszcze raz. Zwariowałam na Jego punkcie, dlatego na wszystko Mu
pozwalałam. I od tego pocałunku przeszło do seksu. I było jeszcze
piękniej. Byliśmy trzeźwi, było jasno i byliśmy sami. M. jest
naprawdę cudowny i słodki. A potem widzieliśmy się wieczorem w
barze, bo powiedział, że będzie tam z kumplami po meczu.
Sportowiec... I był. I kiwaliśmy sobie ukradkiem. A w niedzielę
widziałam go z żoną i z dzieckiem. A ta Jego żona zadzwoniła do mnie
w poniedziałek wieczorem. I nawet mnie nie wyzwała. Pytała tylko o
co chodzi, dlaczego z mojego numeru jej mąż dostaje smsy i czy ON
też do mnie pisze...? Zaprzeczyłam wszystkiemu, okłamałam ją. Nie
wiem czy bardziej swój tyłek chciałam bronić czy Jego...
I tak minął ostatni tydzień. Tęsknię za Nim cholernie. To był piękny
tydzień. Te Jego słodkie smsy i telefony, to spontaniczne spotkanie.
Magia i moje totalne zauroczenie.
I może bym jakoś o Nim zapomniała, ale wczoraj z moim J. byłam w
barze na piwku... i był też ON po meczu z kumplami. a kiedy
wychodził mówił wszystkim "Cześć" a na mnie tak spojrzał. No tak jak
kot w "Shrek'u". Taki błagalny wzrok miał. Sama sobie GO tłumaczę,
że ON chciałby mnie przeprosić, ale wiem, że źle robię. Tak mnie
pięknie okłamywał. Takie cudne rzeczy mi mówił, a ja we wszystko
uwierzyłam. Tylko dlaczego. Przecież nie mam już 17 lat (mam 23). i
już sama nie wiem co robić. Jestem na Niego piekielnie zła, ale cały
czas wspominam te piękne chwile.
Mam strzelić sobie w łeb teraz czy jeszcze trochę poczekać??? ;(