szymanka
17.10.03, 23:21
Mieszkamy w typowym bloku, nad nami małżeństwo. Późnym wieczorem albo nocą -
dwa, trzy razy w tygodniu słyszę głośny płacz kobiety, coś jakby zawodzenie,
czasem słychać odgłosy typu szamotanina, przewracające się przedmioty (ale
raczej sporadycznie). Dziś jednak oprócz płaczu, było słychać wyraźne
wielokrotne krzyki kobiety typu "Jezus Maria!" i "Policja" oraz głośny rumor.
Do tej pory myślałam: ludzie mają problemy małżeńskie i się kłócą (zdarza
się) ale po dzisiejszych odgłosach zaczynam się zastanawiać czy tam u nich
coś złego się nie stało. A może dzieje się od dawna?
Sama nie wiem co o tym myśleć.
Z jednej strony uważam, że życie moich sąsiadów to ich prywatna sprawa, ale z
drugiej strony żal mi tej płaczącej kobiety, nie mam pojęcia co się u nich
dzieje, ale w zakamarkach mózgu pojawiła się ostatnio myśl: a może on ją
bije? zastanawia mnie że nigdy podczas tych kłótni nie słyszałam
podniesionego głosu mężczyzny.
Dodam jeszcze że sąsiedzi wyglądają na całkiem zwyczajnych ludzi, niewiele o
nich wiem bo primo: jak wczesniej pisałam nie interesuje mnie życie sąsiadów,
duo: na liście lokatorów pojawiłam się dopiero dwa lata temu, więc w tym
czasie poznaliśmy się jedynie na "dzień dobry" "ładna pogoda"
I co myślicie? Zostawić to tak jak jest? czy może się sytuacją zainteresować
bliżej?