Dodaj do ulubionych

Jak ugotować faceta?

23.10.08, 15:38
Także zainspirowana poniższymi wątkami kulinarnymi pytam - jak
ugotować faceta- w sytuacji krytycznej, gdy już się pokłóciliście,
wyrzygaliście wszsytkie rzeczy, gdy już nie ma więcej do dodania, a
dobrze wiecie, że i tak będziecie razem. Czy są, czy macie jakieś
sposoby przyspieszenia pogodzenia, by się nie dąsać, by ominąć etap
cichych dni?
Obserwuj wątek
    • cich-awoda Re: Jak ugotować faceta? 23.10.08, 16:16
      my łagodzimy obyczaje będąc dla siebie "miłymi" w nocy - ale nie w
      sensie seksu, tylko przytulania, spania w swoich objęciach całą noc.
      jak rano wstaję taka wyprzytulana, to jestem na niego mniej zła, on
      też, bez zbędnych słów, ale też szybciej się godzimy przez tę
      bliskość
      • hipotamica Re: Jak ugotować faceta? 23.10.08, 16:54
        Dokładnie tak samo robimy. Nie ma opcji, że mnie odepchnie i nie
        będzie się chciał przytulić, jeżeli to zrobi to obraza będzie
        ciężka, oj ciężka...
        • ind-ja Re: Jak ugotować faceta? 27.10.08, 18:51
          my wspolnie doszlismy do wniosku,ze takie zawieszenia sa
          najgorsze.po kazdej akcji,kiedy juz nastepowal spokoj,podchodzilam i
          bez slow przytulalam sie do niego.Zawsze wyczuwalam czy on tez chce
          sie juz pojednac,czy jeszcze potrzebuje chwile pobycia sam ze
          soba.Wczesniej czesto zdarzaly nam sie niesympatyczne rozmowy(my sie
          nie klocimy,nie krzyczymy,tylko rozmawiamy nawet w tych najgorszych
          sytuacjach).Na szczescie takie sytuacje zdarzaja sie
          rzadko.Pracujemy razem,kazdy dzien spedzamy wspolnie (dlatego czasem
          nawet szczegoly zaczynaja nas draznic).ale sa chwile kiedy oboje
          staramy sie zapobiec tym niesnosnym rozmowom.W takich momentach
          pytamy sie nawzjem,czy na pewno chcemy zeby znow bylo miedzy nami
          zle.Zadne z nas tego nie chce,wiec dajemy spokoj,zaczynamy
          zartowac,zmieniamy temat albo po prostu kazde z nas wraca do swojej
          pracy.
          • ind-ja Re: Jak ugotować faceta? 27.10.08, 19:01
            i oczywiscie mieszkamy tez razem od ponad 2 lat,jestesmy
            zareczeni,planujemy slub za jakies 2 lata.Obydwoje chcemy
            szczesliwego malzenstwa i szczesliwej rodziny,dlatego juz teraz
            uczymy sie przebaczac sobie nawzajem nasze niedoskonalosci,doceniac
            starania i rozwiazywac problemy droga pokojowa.zdarzaly sie
            momenty,kiedy mowil,ze chce mnie zostawic bo ma juz wszystkiego
            dosyc.po jakims czasie zawsze okazywalo sie,ze nie chce mnie
            zostawic bo przestal kochac ale dlatego,ze czasem ie dawal sobie
            rady z problemami zycia codziennego.Byly kryzysy,ja zaciskalam
            zeby,tlumaczylam i sobie i jemu,wprowadzilismy kilka zmian i co?i on
            dalej kazdego dnia caluje mnie po rekach za to,ze dostal cieply
            obiad,pomimo,ze wracamy z pracy o tej samej porze.Jezeli wasz milosc
            jest silna,ty tez bedziesz silna,poradzisz sobie z tym i kazdym
            nastepnym kryzysem.
    • ursz-ulka Re: Jak ugotować faceta? 23.10.08, 21:18
      Na początku robiliśmy sobie tzw. znak pokoju, ale teraz wiele rzeczy
      nas przerasta, oburzamy się na siebie, w kółko wracają te same
      tematy, żale, nie wiem co robić. Coraz więcej cichych dni między
      nami. żadne pierwsze nie wyciągnie ręki. Niepokoi mnie to.
      • cich-awoda Re: Jak ugotować faceta? 24.10.08, 12:17
        chyba słusznie Cie to niepokoi. my też mieliśmy takie okresy, że np.
        mnie już się nie chciało z nim godzić, wyjaśniać czegoś co
        wałkowalismy 100razy, znow sie kłócić o to samo za jakis czas. nie
        wiem, albo się już dotarliśmy, albo troche doroslismy, że coraz
        rzadziej tak mamy i rzadziej sa zgrzyty. ciągłe przepychanki są dla
        mnie nie do zniesienia na dłuższą metę
        musisz sama ocenić, czy da się jeszcze wyjść na prostą, czy lepiej
        to skończyć i życ w spokoju
        • ursz-ulka Re: Jak ugotować faceta? 24.10.08, 12:21
          Sama nie wiem, kocham go bardzo, ale wciąż są kłótnie, wciąż sobie
          dogryzamy. Niby potem przepraszamy, zachowujemy się normalnie i
          zastanawiam jak znów mogliśmy tak na siebie najechać. Ale mija czas
          i znów to samo. Dałaś mi nadzieję. W sumie już kiedyś też tak bylo,
          straszny kryzys, ale wyszło na prostą. Może teraz też?
          • cich-awoda Re: Jak ugotować faceta? 24.10.08, 12:28
            trzymam kciuki:)
            powodzenia!
            • ursz-ulka Re: Jak ugotować faceta? 24.10.08, 12:29
              Dziękuję! Bardzo mi miło. Znów nie przespałam nocy i beczałam przed
              snem, więc miło, że ktoś trzyma kciuki.
              • cich-awoda Re: Jak ugotować faceta? 24.10.08, 12:30
                a długo z nim jesteś?
                • ursz-ulka Re: Jak ugotować faceta? 24.10.08, 17:48
                  dosyć, trzy lata, z tym że tak po roku zaczęły sie kłótnie bo
                  zamieszkalismy ze sobą
                  • onomatopejaxy Re: Jak ugotować faceta? 26.10.08, 02:18
                    Wiesz, skądś znam tę historię.. Ja nie mam już siły po raz 100 wracać do tego samego i tłumaczyć coś, co już wyjaśniałam i już nie jest pamiętane. Czy też słuchać różnych złośliwości - postanowiłam wyprowadzić się i odpocząć. Czasem tak lepiej :)
                    • ursz-ulka Re: Jak ugotować faceta? 28.10.08, 11:25
                      Nie wiem, nie wiem. Nie jest łatwo podjąć takie decyzje, gdy wiele
                      wspólnych rzeczy łączy. On znów się bardzo stara. Znów czułe słówka,
                      zapewnienia. Patrzę w jego oczy, obserwuję mowę ciała i widzę, że to
                      szczere. Tylko że w głowie znów tkwią te słowa wypowiedziane w
                      wielkiej złości. Bo ani ja ani on nie potrafimy ugryźć sie w język.
                      Jak miłość to na maksa, jak kłótnia też na maksa. Gdzieś czytałam,
                      żę tak w związkach jest - że nie da sie utrzymać miłości na tym
                      samym poziomie non stop, że są odchylenia raz w tą i w tamtą.
          • wbita_w_jego_cien Re: Jak ugotować faceta? 24.10.08, 12:30
            Jestem typem choleryczki wiec przewaznie kłótnie wychodza odemnie. No i
            przeważnie to ja wciagam rękę bo jest mi przykro jak on tak siedzi zly albo
            smutny, nie mam serca zeby sie dlugo klocic. Moze to źle ale szybko zapominam
            krzywdy...
            • ursz-ulka Re: Jak ugotować faceta? 07.11.08, 09:54
              Hmmmm, też tak miałam, że zaczynałam i przepraszałam. A teraz nie,
              już tak szybko nie zapominam.
    • mamba8 Re: Jak ugotować faceta? 28.10.08, 11:48
      hmm jeśli przewinęłam ja to wyczuwam co mu poprawi humor i to robię, wtedy
      włączam swój urok osobisty podwójnie i kiedy wreszcie się uśmiechnie to już
      wiem, że jest mój spowrotem :)

      kiedy oboje się pokłócimy o głupotę to po chwili nam przechodzi.

      Kiedy to z jego winy to zbywam go milczeniem dopóki on pewnych rzeczy nie zrozumie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka